Przywiązał psa do samochodu i ciągnął go przez 2 km
W niedzielę 13 listopada przed południem w Motyczu k/Lublina, kierowca przywiązał psa do samochodu i pędził z nim ok 2 kilometrów.
Zwyrodnialec zatrzymał się dopiero, kiedy doganiał go inny samochód z włączonym klaksonem. Mężczyzna wyszedł z samochodu, odczepił rannego psa, rzucił na siedzenie i odjechał - poinformowało na swoim profilu na Facebooku Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami “Lubelski Animals”
Stowarzyszenie złożyło w poniedziałek zawiadomienie do prokuratury. "Będziemy tego pilnować aby oprawca poniósł zasłużoną karę i odpowiedział za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem." - informuje “Lubelski Animals”.
W poniedziałek w godzinach porannych zgłosił się do LUBELSKI ANIMALS właściciel psa. Mężczyzna próbował wyjaśniać jak doszło do tej tragedii.
- Psa przywiązał do haka samochodu, kiedy szedł po drewno do stodoły gdyż przy stodole jest duża suka owczarek niemiecki, a psy nie są jeszcze ze sobą dobrze zaprzyjaźnione. Wracając ze stodoły otrzymał telefon od siostry, która jechała z mężem na pogrzeb (dziecko z rodziny zmarło na raka), że przedziurawiło się im koło w samochodzie. Mężczyzna rzucił drewno na podwórku i pobiegł do samochodu aby pomóc siostrze przy kole. Zapomniał, że uczepił pieska do haka i ruszył. - informowało Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami.
- Mężczyzna potwierdził, że przejechał ok 2 km ciągnąc pieska za autem po asfalcie. Kiedy zorientował się co się dzieje, kobieta jadąca z tyłu trąbiła to zatrzymał auto i zabrał psa do środka. Udał się z nim lekarza wet w Radawcu lecz lekarz zalecił aby udał się z nim do jakiejś kliniki w Lublinie.
Piesek przeżył, jest w jednej z lubelskich klinik. Stan jego jest stabilny. Podobno nie ma złamań i obrażeń wewnętrznych. Piesek ma podarta skórę na łopatkach i innych miejscach. Dzisiaj będzie szyty. Mężczyzna twierdzi, że psiaka maja ok 2 miesięcy. Jest 7 miesięcznym mieszańcem i ukochanym pieskiem córki. Właściciel pieska sam zgłosił się na policję w celu złożenia zeznań co nie zwalnia nas z obowiązku dochodzenia prawdy.
Funkcjonariusze będą teraz sprawdzać, która z wersji zdarzenia jest prawdziwa. Policjanci chcą przesłuchać świadków zdarzenia oraz weterynarzy zajmujących się psem.
Źródło: facebook.com/lubelskianimals
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Nawrocki grzmi o dziurze budżetowej. Tymczasem jego kancelaria chce prawie 47 mln zł więcej
-
2
Trump chciał zmienić nazwę Atlantyku na „Ocean Trumpa”. Google miało odmówić
-
3
Manuela Gretkowska: Strach przed Kaczyńskim wygrał na liście przebojów
-
4
Roman Giertych: Precz z Karolem dyktatorem!
-
5
Pałac o opinii Komisji Weneckiej w sprawie sędziów TK: „Nie ma żadnej mocy prawnej”



