Dlaczego tak trudno nam się zakochać, choć nigdy nie mieliśmy tylu możliwości poznawania ludzi?

Telefon, kilka zdjęć, ruch kciukiem. Po chwili rozmawiasz z kimś z drugiego końca miasta, kraju, a nawet świata. Poznawanie nowych ludzi nigdy nie było tak proste. Dlaczego więc, mając tyle możliwości, wciąż trudno znaleźć kogoś, z kim naprawdę chcielibyśmy być?
Kiedyś nowe znajomości nawiązywaliśmy przede wszystkim przez wspólnych znajomych, w pracy, na studiach albo dzięki przypadkowym spotkaniom. Dziś potencjalni partnerzy mieszczą się w kieszeni. Możemy wybierać według wieku, zainteresowań, wyglądu czy odległości. Technologia ułatwiła pierwszy kontakt. Nie sprawiła jednak, że łatwiej zbudować bliskość.
Badania pokazują, że korzystanie z aplikacji randkowych może wiązać się ze zmęczeniem, rozczarowaniem i obawą przed przegapieniem kogoś lepszego. Bo przecież za następnym zdjęciem zawsze może czekać ktoś bardziej interesujący.
Więcej wyboru, ale czy więcej szans?
W lutym 2026 roku amerykańska firma badawcza SSRS opublikowała wyniki sondażu przeprowadzonego na reprezentatywnej próbie 2012 dorosłych mieszkańców USA. Z aplikacji lub serwisu randkowego przynajmniej raz skorzystało 53 proc. osób w wieku 30–49 lat i 51 proc. w grupie 18–29 lat.
To dane z USA, nie z Polski. Pokazują jednak, że randkowanie przez internet nie jest już zajęciem niewielkiej grupy użytkowników. Tyle że większy wybór nie musi oznaczać większej satysfakcji.
W badaniu Pew Research Center z 2023 roku 37 proc. dorosłych Amerykanów uznało, że serwisy randkowe oferują zbyt wiele możliwości wyboru. W grupie 30–49 lat uważało tak aż 44 proc. respondentów.
Wśród osób poniżej trzydziestki opinie na temat skuteczności aplikacji były niemal równo podzielone. Zdaniem 35 proc. ułatwiają one znalezienie stałego partnera, a 33 proc. uważało, że utrudniają.
Gdy kolejną osobę można poznać jednym przesunięciem palca, łatwo ulec pokusie szybkiej rezygnacji. Pierwsza rozmowa nie była szczególnie interesująca? Podczas spotkania zabrakło chemii? Można wrócić do przeglądania profili.
Nie wiemy, czy dawniej ludzie byli bardziej cierpliwi. Dziś jednak alternatywy są stale dostępne, a poszukiwania można rozpocząć od nowa niemal w każdej chwili.
Gdy szukanie miłości zaczyna przypominać pracę
Zespół badaczy kierowany przez Alice Binder przyjrzał się związkowi między korzystaniem z aplikacji randkowych, obawą przed przegapieniem lepszego partnera a zmęczeniem podejmowaniem decyzji. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „New Media & Society”.
Badanie przeprowadzono w dwóch etapach. W drugim uczestniczyło 521 młodych użytkowników aplikacji. Naukowcy zaobserwowali, że obawa przed przeoczeniem atrakcyjniejszej znajomości wiązała się z większym zmęczeniem dokonywaniem wyborów.
Bo przecież zawsze może pojawić się ktoś jeszcze. Atrakcyjniejszy, ciekawszy, lepiej dopasowany.
Do podobnych doświadczeń dotarły Johanna L. Degen i Andrea Kleeberg-Niepage, których badanie opublikowano w 2025 roku w „SN Social Sciences”. Naukowczynie przeanalizowały 27 wywiadów z osobami korzystającymi z aplikacji randkowych.
W relacjach uczestników powracały rozczarowanie, nieufność i zmęczenie powtarzalnością kontaktów. Poszukiwanie partnera, początkowo ekscytujące, z czasem zaczynało wymagać coraz większego wysiłku.
Kolejne zdjęcia, podobne rozmowy, te same pytania. Czasem spotkanie, czasem nagłe milczenie bez wyjaśnienia. A potem wszystko od początku.
Badanie miało charakter jakościowy, więc nie pozwala określić, jak powszechne jest takie doświadczenie. Pokazuje jednak, dlaczego dla części osób randkowanie przestaje być przyjemnością, a zaczyna przypominać obowiązek.
A jak naprawdę poznają się Polacy?
Wbrew popularnemu przekonaniu życie uczuciowe młodych Polaków nie przeniosło się całkowicie do internetu.
Z raportu CBOS „Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków”, opublikowanego w czerwcu 2025 roku, wynika, że 71 proc. badanych w wieku 18–44 lata pozostawało w związku małżeńskim lub nieformalnym.
Partnerów najczęściej poznawano podczas prywatnych spotkań ze znajomymi, w szkole, na studiach albo w pracy. Internet odgrywał większą rolę w pokoleniu Z. Wśród millenialsów relatywnie większe znaczenie miały także kluby, bary i inne miejsca publiczne.
Aplikacje nie wyparły więc tradycyjnych sposobów nawiązywania znajomości. Spotkanie u znajomych, wspólny wyjazd czy znajomość z pracy nadal mogą być początkiem związku.
Sam fakt pozostawania w relacji nie mówi jednak, czy jesteśmy zakochani albo szczęśliwi. Dane CBOS pokazują, ile osób ma partnera, ale nie pozwalają ocenić jakości tych związków.
Po trzydziestce sama chemia może nie wystarczyć
Ktoś, kto ma za sobą kilkuletni związek, wspólne mieszkanie albo trudne rozstanie, może inaczej patrzeć na nową znajomość niż osoba, która dopiero zaczyna randkować.
Oprócz wzajemnego przyciągania liczy się codzienność. Czy można na kimś polegać? Czy potrafimy rozmawiać o problemach? Czy wyobrażamy sobie razem nie tylko romantyczny weekend, ale też zwyczajny wtorek?
O oczekiwaniach Polaków wobec wspólnego życia sporo mówi badanie CBOS z września 2026 roku. Aż 64 proc. dorosłych wskazało jako preferowany model partnerski, w którym obie osoby pracują zawodowo i w podobnym stopniu dzielą się obowiązkami domowymi oraz opieką nad dziećmi. Tradycyjny model, w którym mężczyzna zarabia, a kobieta zajmuje się domem, wybrało 7 proc.
Badanie nie dotyczyło trudności w zakochiwaniu się. Pokazuje jednak, jak ważne dla wielu osób są oczekiwania dotyczące wspólnej codzienności.
Można świetnie bawić się na randce, mieć podobne zainteresowania i czuć wzajemne przyciąganie, a mimo to inaczej wyobrażać sobie przyszłość. Rezygnacja z takiej znajomości nie musi świadczyć o wygórowanych wymaganiach. Czasem oznacza po prostu, że dwoje ludzi chce od życia czegoś innego.
Czy brakuje nam cierpliwości do zakochiwania się?
Aplikacje pomagają znaleźć osoby odpowiadające naszym preferencjom. Jednak zdjęcie, opis profilu i kilka wiadomości niewiele mówią o tym, jak będziemy się czuć w czyimś towarzystwie.
Ktoś nieśmiały może potrzebować czasu, żeby się otworzyć. Z osobą, z którą trudno znaleźć wspólny temat w komunikatorze, na żywo można rozmawiać godzinami. Bywa też odwrotnie: świetnie zapowiadająca się znajomość internetowa kończy się po pierwszym spotkaniu.
Nie oznacza to, że aplikacje przeszkadzają w budowaniu trwałych relacji. Dla osób, które mają niewiele okazji do poznawania nowych ludzi, mogą być cenną pomocą. Badania Pew Research Center potwierdzają, że część związków zaczyna się właśnie w internecie.
Trudność pojawia się wtedy, gdy potencjalnych partnerów zaczynamy oceniać jak kolejne propozycje w katalogu. Porównujemy wygląd, zainteresowania i styl życia, a przy pierwszej wątpliwości sprawdzamy, kto jeszcze jest dostępny.
Tymczasem swoboda w czyimś towarzystwie, wzajemna ciekawość i zaufanie nie zawsze pojawiają się podczas pierwszej rozmowy.
Przytoczone badania nie dowodzą, że współcześni ludzie zakochują się rzadziej niż wcześniejsze pokolenia. Pokazują natomiast, że nieustanne porównywanie potencjalnych partnerów może wiązać się ze zmęczeniem, a nadmiar wyboru nie dla wszystkich jest zaletą.
Łatwo znaleźć kolejny profil. Znacznie trudniej znaleźć kogoś, przy kim nie mamy już ochoty przeglądać następnych.
Opracowanie: Darek Frach
Najczęściej czytane
-
1
Nawrocki grzmi o dziurze budżetowej. Tymczasem jego kancelaria chce prawie 47 mln zł więcej
-
2
Pełnomocnik rządu Niemiec: „PiS wie, że nie dojdzie do wypłat reparacji”
-
3
Hierarchia aktów prawnych w Polsce
-
4
Kamil Durczok: Ludzie! Obudźcie się. Rządzi nami mały, oszalały z nienawiści Wielki Kurdupel
-
5
The best dishes of traditional Polish cuisine