Krzysztof Skiba: Końskie fanaberie Nawrockiego, odlot w Sejmie i trumpia reklama

Czas czytania: 3 min
Fot. Dariusz Frach

DO PSYCHIATRY

Posłanka Chorosińska, znana z kompulsywnego szczekania w Sejmie, zaproponowała, aby poddać Donalda Tuska badaniom psychiatrycznym. To nic nowego, bo to tak, jakby kulawy biegł w maratonie i po przegranej domagał się badań lekarskich tych, którzy przybiegli na metę przed nim.

Przecież każdy wariat uważa, że to lekarz jest stuknięty, a nie on. Sam postulat badania polityków też nie jest nowy. Już dawno temu Janusz Palikot proponował, aby Kaczyński poszedł do psychiatry i aby jego badania transmitować w paśmie programów rozrywkowych.

Przy okazji tej zadymy przypomina mi się ulubiony dowcip Polaków. Przychodzi Antek Macierewicz do psychiatry, a ten mówi: „Czekałem na pana”.

TRUMPIA REKLAMA

Trumpowi popularność spada jeszcze szybciej niż Nawrockiemu, w związku z czym administracja prezydenta szuka wszelkich sposobów, aby poprawić swój wizerunek. Już nie wystarcza, że Trump ogłasza w swoich internetowych wpisach, że jest super, i zaklina rzeczywistość, twierdząc, że czterdzieści razy wygrał wojnę z Iranem. Potrzebne są mocniejsze chwyty.

W tym celu wyprodukowano, jak za komuny, film propagandowy o tym, jak to Amerykanie są szczęśliwi pod rządami Trumpa. Problem w tym, że w filmie wykorzystano tzw. zdjęcia stockowe - ogromne bazy gotowych do wykorzystania zdjęć - które mają pokazywać szczęśliwych Amerykanów, a które pochodzą nie z USA, lecz z takich krajów jak m.in. Kanada, Estonia i... Polska.

Wpadka jest zabawna, ale przynajmniej na propagandowym filmie Trumpa robimy już za Amerykę. A to wszystko oczywiście „wina Tuska”.

DOBRE KOPYTO

W slangu gangusów „mieć dobre kopyto” oznacza tyle, co mieć dobry pistolet. Prezydent Nawrocki już nie musi nosić pistoletów, jak w czasach ustawek i przygód w sopockim Grand Hotelu, bo ma liczną ochronę, ale sentyment do czterech kopytek pozostał w postaci pasji jazdy konnej.

Jakiś czas temu Snusowy ujawnił, że śni mu się marszałek Piłsudski i w snach rozmawia z jego duchem. I mamy chyba pierwsze efekty tych ciekawych rozmów, bo dziennikarze ujawnili, że rodzina prezydencka jeździ konno. Przedsiębiorstwo państwowe obsługujące Kancelarię Prezydenta zakupiło konie z myślą o nowym hobby rodziny Nawrockich.

Karol i Marta, a także ich ośmioletnia córka plus ochroniarz z SOP-u, śmigają sobie na konikach na koszt podatnika. Najmniejszy koszt generuje córka, bo jeździ na małym kucyku, za to para prezydencka i ich cyngiel z kopytem w marynarce galopują na okazałych wierzchowcach. Odkryto, że koń prezydenta nazywa się „Ramzes”.

Piłsudski jeździł na Kasztance i o tej klaczy pisano wiersze i piosenki. Cesarz Kaligula ze swojego ulubionego konia Incitatusa zrobił senatora. Tylko czekać, kiedy w uniwersum świata PiS awansuje „Ramzes”. Patrząc na końskie wybryki i obejście ministra Boguckiego, nastąpi to już niebawem.

Krzysztof Skiba

Opracowanie: Darek Frach

Link skopiowany

Powiązane

Najczęściej czytane

  1. 1

    Adam Mazguła: chore kolano zwykle nie przeszkadza stanąć przed sądem, a o zdrowie może się Pan przecież modlić

  2. 2

    Czarzasty ostro po orędziu Nawrockiego. „Ewenement w Polsce”, „bałwochwalstwo”

  3. 3

    „Abortomat” naprzeciw Sejmu. Aktywistki: pierwszy taki system na świecie

  4. 4

    Piotr Tymochowicz: Prezydent nie zwariował – raczej wykazuje cechy niedorozwoju umysłowego w stopniu lekkim

  5. 5

    Jak żyć po zdradzie męża?

Exit mobile version