Stefan Niesiołowski o Dominice Wielowieyskiej – czołowa kryptopisówa, pomyliła gazety

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Nie rozumiem, czego broni i co chce czołowa symetrystka, a raczej kryptopisówa.

Artykuł p. Wielowieyskiej „To może Kaczyńskiemu się udać” („Gazeta Wyborcza” z dn. 17. 12. 2018 r.) powinien ukazać się w jednej z licznych gazet reżimowych, do których „GW” na szczęście nie należy. Jego teza, że genialny Kaczyński po raz kolejny przy pomocy tych samych oszukańczych zabiegów, schowania największych czubów, odwołania się do Europy i pokazywania „łagodnego oblicza” oszuka wyborców i wygra wybory, świadczy o przekonaniu autorki, że mamy naród idiotów i to dementywnych.

Plucie w twarz obelgi (złodzieje, mordercy, targowica, zdradzieckie mordy), reżimowe załgane media, pieniądze dla swoich, występy Biereckiego, Glapińskiego (plus jego gracje), Kaczyńskiego, Ziobry, parodia TK, korupcja polityczna KNF, stek nieustających kłamstw Morawieckiego mają zostać przekreślone, bo p. Szydło wystąpiła na tle unijnej flagi. To ma być zapomniane, bo rządy pisowskiej kliki są stabilne.

To prawda – każda dyktatura jest stabilna. P. Wielowieyska rozumuje tak: ludzie w Polsce wolą te wszystkie łajdactwa niż siłą rzeczy mniej stabilną od staczających Kaczyńskiego lizusów, demokratyczną ekipę; szerzej – lepsza dyktatura niż demokracja.

To w ogóle po co wychodziliśmy z PRLu? Po co była Solidarność, 4. Czerwca i odbudowanie demokracji skoro wystarczy prymitywne kłamstwo, aby dyktatura zwyciężyła.

Nie rozumiem, czego broni i co chce czołowa symetrystka, a raczej kryptopisówa.

Przez takie „analizy”, przez wyhodowanie Zandberga w 2015 r., przez zapraszanie do wolnych mediów „geniuszy” jak Gryglas, Jackowski, Kukiz. Przez brednie – nie wystarczy być antypisem – a wystarczyło być antynazistą lub antykomunistą w czasach dyktatur. Mamy teraz koszmarny reżim, z którym trzeba walczyć, a nie pisać brednie, jaki jest mądry, przebiegły i jak nieuchronnie wygra.

Stefan Niesiołowski


Jurek Owsiak: Krystyna, dzięki!

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Krystyna swoim zwyczajem szybciej napisała, niż pomyślała. Wyszedł z tego bardzo, ale to bardzo niestosowny tekst.

Choć czekają mnie kolejne sprawy z Krystyną Pawłowicz – (2 cywilne i z tego co wiemy 2 karne), to dzisiaj ja Krystynie podziękuję. Pamiętacie jej, mówiąc delikatnie, surowy wpis dotyczący Pana Bogusława Stanisławskiego – anglisty, wykładowcy SGPiS, współzałożyciela Amnesty International w Polsce, działacza na rzecz dialogu obywatelskiego?

Krystyna swoim zwyczajem szybciej napisała, niż pomyślała. Wyszedł z tego bardzo, ale to bardzo niestosowny tekst, zahaczający o naruszenie wszelkich dóbr osobistych Pana Bogusława. Było, minęło.

Jurek Owsiak i Bogusław Stanisławski. Zdkęcie z oficjalnego konta Jurka Owsiaka na FB

Ja pisząc o całej tej sytuacji nawet przez moment nie pomyślałem, że dzięki temu będę mógł poznać osobiście Pana Bogusława. Dzisiaj osobiście złożyłem mu życzenia świąteczne gratulując jego obywatelskiej postawy, której punktem wyjściowym jest dialog, tolerancja, wzajemny szacunek. Tak bardzo jesteśmy zajęci swoimi sprawami, że tak niebywałe postaci będąc obok nas, bywają jednocześnie tak daleko. Dzięki Krystynie można powiedzieć nastąpiło coś, co w dialogu jest czymś najważniejszym – spotkaliśmy się we wzajemnym zrozumieniu, szacunku i przyjemności z rozmowy jaką oboje mieliśmy.

Przy okazji wszystkim Polkom i Polakom, którzy mimo podeszłego wieku dzielą się z innymi swoją aktywnością i chęcią działania na rzecz innych ludzi – wielkie ukłony i ogromne podziękowania za ich życiową postawę, która nie znosi siedzenia w miejscu. Pan Bogusław jest tego cudownym przykładem.

Jurek Owsiak


Roman Giertych: List do min. Zielińskiego w obronie jego głowy

Roman Giertych

Roman Giertych

Głowa do góry i dzięki polskiej Policji będzie ona zupełnie bezpieczna, aby spoczywała zawsze tam gdzie jest. Bo Pan ma głowę na karku i niech tak zostanie.

Szanowny Panie Ministrze!

Z niepokojem dowiedziałem się, że grozi Panu śmiertelne niebezpieczeństwo!

Jak Pan powiedział uzasadniając obecność dzielnych stróży prawa wokół Pana domu, niedaleko pańskiego miejsca zamieszkania znaleziono odciętą głowę!

Szydercy i kpiarze, którzy nie darzą tak wielką estymą osoby pana Ministra jak ja, uważają pewnie, że fakt znalezienia tej głowy ćwierć tysiąca kilometrów od pańskiego domu ma jakiekolwiek znaczenie dla oceny grożącego Panu niebezpieczeństwa. Przecież to oczywiste, że nikt nie ośmieliłby się wyrzucić czyjejś głowy prosto do Pana ogródka!

Zaraz przecież nasza dzielna Policja wytropiłaby takiego zbrodniarza, który zamiast konfetti chciałby Pana głowami obsypywać.

Trochę większy problem jest z faktem, że taką głowę znaleziono 20 lat temu. Niedoświadczonemu dziennikarzowi może się bowiem wydać nieco nieudowodniony związek pomiędzy taką tragiczną sytuacją, a pana bezpieczeństwem. Ale pozory mylą!

Czyż trudno było przewidzieć w roku 1999, gdy ktoś zbrodni okropnej popełniał, że za dwadzieścia lat, to Pan (już wówczas znany i ceniony działacz) będzie kierował polską Policją? No, nietrudno.

Tak więc wytrawni przestępcy już wówczas mogli przewidując Pańskie wyniesienie dokonać tej zbrodni, a głowę ku Pana przestrachowi podrzucić w okolicę domu (240 kilometrów to nadal taka mała Ojczyzna). I tym sposobem chcieli Pan zastraszyć. A Pan się nie boi, ale przecież o życie i zdrowie dbać musi. Stąd Policja pana tak strzeże.

Co by to było, gdybyśmy pana panie Ministrze narazili na szwank! Toż z punktu widzenia Narodu marnotrawstwo najlepszego, ludzkiego kapitału. Tak więc głowa do góry i dzięki polskiej Policji będzie ona zupełnie bezpieczna, aby spoczywała zawsze tam gdzie jest. Bo Pan ma głowę na karku i niech tak zostanie.

Roman Giertych

PS Złożyłem już wprawdzie rezygnację w piśmie do premiera z mojej roli piewcy i obrońcy dobrej zmiany. Ale skoro Macierewicz nawet po rezygnacji może urzędować w MON, to i ja mogę czasem jakiś list napisać, szczególnie gdy bronię ministra przed dekapitacją.


Jan Hartman: Jarosław Kaczyński – specjalista od marzeń

Jan Hartman

Jan Hartman

Szlachetne są marzenia Polaków od Kaczyńskiego. Piękne jak Polska od morza do Tatr. Marzenia małych cwaniaczków, marzenia prostaczków, marzenia dorobkiewiczów.


Na kuriozalnej konwencji partyjnej w Jachrance Jarosław Kaczyński wyznaczył swojej partii zadanie – już jest, lecz musi się stać do końca partią marzeń Polaków. Kontekst tej wypowiedzi jasno wskazuje, że nie chodziło mu o to, że PiS ma być partią jak marzenie, partią, o jakiej marzą Polacy (bo Polacy o partiach nie marzą), lecz o to, że zadaniem PiS jest realizować marzenia mas.

Inaczej mówiąc, PiS ma być partią skrajnie populistyczną i oportunistyczną wobec życzeń elektoratu. To bardzo wiarygodna deklaracja – nigdy nie sądziłem, że Kaczyńskim kieruje cokolwiek innego niż cynizm i żądza władzy, uzasadniające demagogię i bezwzględne lizusostwo. Że politycy mają być przywódcami, widzącymi dalej niż masy i biorącymi odpowiedzialność za przyszłość kraju, a tym samym gotowymi podejmować projekty i decyzje niepopularne – to Kaczyński wie doskonale, lecz odrzuca. Nie, w imię zachowania władzy będzie schlebiał masowym gustom i pragnieniom. I dokładnie tego się po nim spodziewaliśmy. I wystarczy mu masa w okolicach 40 proc. Nie musi mieć większości, aby zrealizować swoje marzenie.

Bo marzenia Polaków są różne i ze sobą niezgodne. Poza tym, że wszyscy chcą więcej pieniędzy i rozrywek, a za to mniej pracy, podatków, biurokracji i zobowiązań, to co do reszty zachodzą znaczące różnice. Należy sądzić, że Kaczyński, mówiąc o „Polakach”, nie ma na myśli Polaków marzących o otwartym, tolerancyjnym, pluralistycznym i demokratycznym społeczeństwie, lecz o Polakach swoich, stanowiących jego elektorat bądź rokujących nadzieje na oddanie głosów na PiS.

O czym więc marzą Polacy od Kaczyńskiego? Jeśli mam odczytywać ich marzenia z działań PiS, która to partia wszak chce je gorliwie spełniać, to wychodzi mi, że w pojęciu Kaczyńskiego Polak to prymitywny egoista, pełen kompleksów i uprzedzeń, zadufany w sobie prostak, który ma w nosie innych i jeszcze poczytuje to sobie za cnotę. Bo jakie są jego marzenia, które spełnia Kaczyński?

Polak Kaczyńskiego marzy o pieniądzach. Najlepiej, żeby mu po prostu przysyłali na konto, o nic nie pytając. I żeby nie było podwyżek za prąd. I żeby można było sobie w obejściu robić, co się chce – drzewa ścinać, dzieci bić i w ogóle. Następnie żeby księdza nikt nie ruszał i nie oskarżał o głupoty, bo z Panem Bogiem nikt nie wygra. Potem – żeby nam się tu obcy nie panoszyli, to znaczy jakieś przybłędy islamskie, nie mówiąc już o pedałach i innych bezeceństwach z Zachodu. I żeby ta cała Unia nam się nie wtrącała, tylko dawała dopłaty, bo zdradzili nas w czasie wojny i nam się należy. Dalej – żeby w szkole dzieci nie psuli seksami i dżenderami. I żeby nam nie zabraniali węglem palić, bo to jest Polska i tu się pali węglem, a globalne ocieplenie to ich lewacki wymysł, tak samo jak te „małżeństwa” jednopłciowe i inne świństwa. No i żeby jeszcze benzyna nie drożała, a wódka i papierosy też nie.

No i jeszcze marzyłoby się, żeby były mniejsze kolejki do lekarzy. I może na wczasy pracownicze, dotowane, pojechać. I żeby porządek był i władza, co wszystkiego pilnuje. Żeby każdy się czuł bezpiecznie na swoim, a nie musiał się bać, że go z jego ziemi wyrzucą albo mu dzieci przekabacą na jakieś liberalne firdum-dyrdum. Za dużo demokracji do tego nie potrzeba. Lepszy porządek niż ta cała demokratyczna gadanina. I tak nic z niej nie ma, a na końcu każda władza i tak kradnie. A że ci też kradną? To i co z tego. Przynajmniej nasi kradną, a nie jakaś swołocz na szkopskim żołdzie.

Szlachetne są marzenia Polaków od Kaczyńskiego. Piękne jak Polska od morza do Tatr. Marzenia małych cwaniaczków, marzenia prostaczków, marzenia dorobkiewiczów. PiS chce je spełniać i będzie je spełniać. To najzwyklejsza partia klasowa, cynicznie czerpiąca z nizin społecznych, które w każdym słabo lub średnio rozwiniętym społeczeństwie są kopalnią głosów wyborczych.

Swoim oświadczeniem Kaczyński zdezawuował swoje rzeczywiste intencje, swój cyniczny populizm, a także pogardę dla społeczeństwa, które to wyobraża sobie jak zbiorowisko chamów, gotowych akceptować pogardę dla prawa, skrajny nepotyzm, szaleństwo, bezwzględny klerykalizm, korupcję i gangsterkę u władzy – byle tylko mieli z tego zysk, a ich próżności dogodzono chamstwem u władzy. Za słowem „Polak” w ustach Kaczyńskiego czy Morawieckiego kryje się niegodziwa uzurpacja i fałszywe uogólnienie. Marzenia, które realizuje PiS, nie są marzeniami obywateli, ludzi etycznych i odpowiedzialnych. Nazywanie ich Polakami, tak jakby byli co najmniej reprezentatywni dla narodu, to obraza dla tych wszystkich, którzy będąc Polakami, chcą Polski obywatelskiej, demokratycznej – w wartościach konstytucyjnych i europejskich upatrując również własnej, polskiej tożsamości.

Czas najwyższy, aby przestać udawać, że w demokracji wszyscy zasługują na taki sam szacunek, gdyż cieszą się polityczną równością. Z faktu, że cham i głupiec mają (i powinni mieć!) taki sam głos i takie same prawa co człowiek kulturalny i mądry, nie wynika bynajmniej, że nie ma chamów i głupców ani że nie można ich tak nazywać. Kto marzy o tym, co czyni właśnie PiS, ten wystawia sobie jak najgorsze świadectwo. Jeśli PiS jest partią marzeń dla ponad jednej trzeciej Polaków, to chluby nam to nie przynosi. Całe szczęście, że Polacy w znacznej większości, bo w niemal dwóch trzecich, mają inne marzenia niż te, które realizuje partia marzeń Polaków. Oby tylko pozwolono tej większości skutecznie dać wyraz swej politycznej woli. Na razie się nie zanosi.

Jan Hartman


Kazimierz Marcinkiewicz: Wybory w marcu

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Mamy znów do czynienia z radykalną zmianą wizerunku PiS. Od miesiąca politycy PiS wyprzedzają się w deklarowaniu miłości do Unii Europejskiej i jej wartości

Mój rząd mniejszościowy po dwóch, trzech miesiącach rządzenia uzyskał bardzo wysokie poparcie społeczne. Warto było to wykorzystać. Tym bardziej, że popełniono błędy przy uchwalaniu budżetu i można było w lutym rozwiązać parlament i przeprowadzić w marcu nagle wybory. Wygralibyśmy je w cuglach. Byliśmy do tego kroku przygotowani. Gotowa cała kampania, łącznie ze spotami. Wzmocniona jeszcze kampanią rządową na 100 dni rządu. Dzień przed ogłoszeniem decyzji przez prezydenta, Jaroslaw Kaczyński wycofał się, bojąc się, że uzyskam podmiotowość, bo twarzą kampanii byłbym jako premier.

Mimo, że podobny wariant JK zastosował półtorej roku pózniej i wówczas w 2007 roku przegrał wybory, to przeprowadzenie przyspieszonych wyborów w marcu 2019 roku wydaje się bardzo prawdopodobne. Procesy społeczne następują powoli. Działają trochę jak siła bezwładności, jak zostaną uruchomione, trudno je zatrzymać. SLD straciło poparcie społeczne kilkanaście miesięcy po aferze Rywina.

PiS obawia się dokładnie tego samego, czyli powolnej utraty zaufania społecznego ze względu na rozwijającą się aferę KNF, wzmocnioną przez aferę SKOK. PiS straciło „cnotę” partii uczciwej i wiarygodnej. Dodatkowo, zwłaszcza miejska klasa średnia zaczęła na poważnie obawiać się „Polexitu”, dlatego gremialnie wzięła udział w wyborach samorządowych wyrzucając już w pierwszej turze PiSowskich kandydatów z polskich miast.

Mamy więc znów do czynienia z radykalną zmianą wizerunku PiS. Od miesiąca politycy PiS wyprzedzają się w deklarowaniu miłości do Unii Europejskiej i jej wartości. Wyglada to komicznie, zwłaszcza w wydaniu byłej premier oraz premiera, ale nie wiadomo, czy tę „słomianą” miłość -za klasykiem – „ciemny lud” nie kupi. Z przekazu partii znikają politycy rażący nienawiścią i radykalizmem. Walka idzie bowiem nie o 25% twardego elektoratu, ale 15% centrum, które dało władzę PiS w 2015 roku. Wszystkie te działania podejmowane tak szybko i skrupulatnie jeszcze w grudniu, przed światami wskazują, że JK szykuje się na wybory już wiosną.

Zwolennikiem takiego rozwiązania jest Adam Bielan, czyli główny PRowiec JK. Ma on świadomość, że łatwiej wygrać te wybory teraz, gdy kula śnieżna porusza się jeszcze wolno, a opozycja łączy się przez pączkowanie. Nieprzygotowana i ciagle kłócącą się opozycja przegra takie wybory z kretesem. Bielan ma także własny interes w przyspieszeniu wyborów. Chce być komisarzem, ale wie że Unia Europejska wstrzyma ich wybór o pół roku i poczeka na nowy polski rząd wyłoniony w październiku czy listopadzie. Wygrana w marcu daje mu większe nadzieje. Nam raczej nadzieję odbiera, chyba że zmusimy opozycję do wspólnego, solidarnego odzyskania naszego kochanego państwa od szkodników. 

Kazimierz Marcinkiewicz


Ks. Stanisław Walczak: O umizgach PiS do Unii Europejskiej

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Oszukać Europę, piękną i bogatą, uwieść ja i wykorzystać. Nic z tego, oszuści matrymonialni!

 

PODRYW czyli JAK UWIEŚĆ BOGATĄ I PIĘKNĄ

Panowie z PiS rozpoczęli umizgi. Jak zwykli uwodziciele, jak prostaccy podrywacze.

Wyznania miłości wobec „Europy” przypomina legendarnego byka, który miał już raz ją porwać i wykorzystać.

Europa, córka władcy Tyru i Sydonu, słynęła z niezwykłej urody. Zeus, zakochawszy się w Europie, przybrał postać pięknego śnieżnobiałego byka i zjawił się na łące, miejscu zabaw Europy i jej towarzyszek. Europa uwiedziona łagodnością i delikatnością byka usiadła na jego grzbiecie. Zeus-byk korzystając z tej sytuacji zerwał się do ucieczki i nie spoczął, dopóki nie przepłynął morza i nie dobiegł do cudownej groty położonej na Krecie. I tam ją posiadł.

Biały byk, pozornie łagodny, delikatny, pozostał niewyżytym bykiem!

No i dzisiaj sytuacja ma się powtórzyć. Oszukać Europę, piękną i bogatą, uwieść ja i wykorzystać. Jak naiwną, niewinną kobietę, piękną i bogatą. Nic z tego, oszuści matrymonialni!

Ks. Stanisław Walczak


Przewodniczący Gminy Żydowskiej w Warszawie: „Zadziwia brak wrażliwości wobec ofiar przemocy ks. Jankowskiego”

Oświadczenie Lesława Piszewskiego, Przewodniczącego Zarządu ZGWŻ

Z głębokim zdumieniem i niedowierzaniem przyjęliśmy wypowiedź prof. Petera Rainy, opublikowaną 13 grudnia br. przez Wirtualną Polskę w wywiadzie opatrzonym tytułem „Żydowski spisek i atak na Kościół”

Uznajemy za absolutnie nieuprawnione i niedopuszczalne wskazywanie na rzekomo istniejący związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy czynami pedofilskimi i nadużyciami seksualnymi ks. Jankowskiego a społecznością żydowską w Polsce.

Niefortunna i skrajnie obraźliwa wypowiedź prof. Rainy świadczy nie tylko o niezrozumieniu mechanizmów rządzących przemocą seksualną, ale – co przyjmujemy z głębokim zażenowaniem – o świadomym posługiwaniu się przemocą werbalną i uprzedzeniami bazującymi na najobrzydliwszych stereotypach.

Zadziwia również otwarcie manifestowany brak wrażliwości wobec ofiar przemocy ks. Jankowskiego oraz wtórna wiktymizacja jego ofiar dokonywana za pośrednictwem mediów.

Nie zgadamy się na język nienawiści i przemocy stosowany publicznie.

Nie zgadzamy się na propagowanie stereotypów i uprzedzeń oraz języka nienawiści.

Żądamy zaprzestania publikowania podobnych wypowiedzi i zachowania większej powściągliwości w wypowiedziach krzywdzących osoby dotknięte przemocą oraz ich rodziny.

Lesław Piszewski,
Przewodniczący Zarządu ZGWŻ i


Michał Kamiński: Do Ministra Spraw Wewnętrznych

Michał Kamiński

Michał Kamiński

Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani tytanem wiedzy medycznej , by fakt odnalezienia ludzkiej głowy powiązać z poważnym podejrzeniem popełnienia zbrodni zabójstwa

 

Szanowny Panie Ministrze

Zgodnie z moim konstytucyjnym prawem , jako poseł na Sejm kieruję do Pana interpelacje w sprawie ponurej zbrodni , do której musiało dojść w pobliżu posesji Pańskiego współpracownika ministra Jarosława Zielińskiego.

Ten choc skromny , to przecież nietuzinkowy mąż stanu konieczność szczególnej ochrony swojej posesji był łaskaw uzasadnić, w istocie szokującym, odnalezieniem odciętej ludzkiej głowy w pobliżu jego miejsca zamieszkania.

Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani tytanem wiedzy medycznej , by fakt odnalezienia ludzkiej głowy powiązać z poważnym podejrzeniem popełnienia zbrodni zabójstwa. Nie mam w związku z tym wątpliwości, że zarówno policja jak i prokuratura usilnie pracują nad wyjaśnieniem okoliczności z jakich powodów, jakaś osoba ludzka została pozbawiona życia ( utrata głowy jest tu naturalną przesłanką do takiego przypuszczenia) i dlaczego część doczesnych członków tejże osoby odnalazła się w pobliżu posesji , wybitnego orędownika dobrej zmiany ministra Jarosława Zielińskiego.

Jednocześnie , przy okazji tej interpelacji, pragnę zapewnić Pana Ministra, iż obce mi są supozycje niegodziwców sugerujacych, że szczególna ochrona willi ministra Zielińskiego bierze się z jego rzekomej bufonady . Na marginesie, to nie ludzie to wilki.

Będę wdzięczny za podzielenie się przez Pana Ministra ze mną szczegółami tego śledztwa.

Michał Kaminski


Gałka muszkatołowa, może być niebezpieczna dla zdrowia

Wiele orientalnych przypraw ma właściwości prozdrowotne. Jedną z nich jest gałka muszkatołowa, która korzystnie wpływa na trawienie, działa lepiej niż leki na impotencję i poprawia krążenie.Jest jedno ALE – nieumiejętnie stosowana może być niebezpieczna!

Gałka muszkatołowa  pochodzi z Wysp Banda należących do Archipelagu Malajskiego. Jest pozyskiwana z nasion muszkatołowca.

Właściwości gałki muszkatołowej

Ta przyprawa świetnie nadaje się do potraw mięsnych, ale też do pierników czy owoców morza. Idealnie komponuje się z dynią i sosem beszamelowym. Uwielbiamy ją w serowym fondue z sera gruyere. Była od wieków wykorzystywana w tradycyjnej medycynie grecko-arabskiej Yunani jako lek na choroby serca, brak apetytu, choroby oskrzeli, niestrawność, impotencję, nieświeży oddech i reumatyzm. Nie jest też obca medycynie ajurwedyjskiej.

Sposób na młodość i lek na depresję

Gałka muszkatołowa zwalcza wolne rodniki, przyczyniające się do uszkodzeń DNA i starzenia się komórek. Według badań, ta przyprawa może być dobrym źródłem antyoksydantów, korzystnie wpływających na zdrowie. Według badań, ta przyprawa może działać podobnie jak inhibitory monoaminooksydazy (MAO), czyli leki przeciwdepresyjne. Ma od nich słabsze działanie, ale także niższą toksyczność. Trzeba jednak uważać na ilość tej przyprawy (szczegóły poniżej).

nutmeg_medical_medium

Afrodyzjak „na haju”

Gałka muszkatołowa stymuluje układ nerwowy i pobudza krążenie krwi. Właśnie dzięki temu może korzystnie wpływać na libido i miłosne doznania.

W badaniach przeprowadzonych na zdrowych myszach, samczykom podawano 50-procentowy wyciąg z gałki muszkatołowej i goździków. W porównaniu z dostępnym na rynku lekiem na impotencję, przyprawy efekty działania przypraw były bardziej widoczne. Nie wykryto żadnych efektów toksycznych krótkoterminowego stosowania tych wyciągów.

Gałka muszkatołowa zawiera substancję o nazwie mirystycyna (składnik olejku eterycznego pozyskiwanego z tej rośliny). Jest to halucynogen, który przy nadmiernym spożyciu wywołuje zaburzenia percepcji, podobne jak w przypadku narkotyków. Spożywana w nadmiarze może nawet doprowadzić do depresji psychotycznej (w uproszczeniu chodzi o depresję, której towarzyszą urojenia i halucynacje). Na szczęście, ilość zawarta w olejku eterycznym gałki muszkatołowej jest na tyle mała, że nie wykazuje działania toksycznego.

Na ilość spożywanej gałki muszkatołowej trzeba uważać także z innego powodu. W olejku eterycznym znajduje się substancja cancerogenna – safrol. Niezbędne są dalsze badania, lecz w dawkach stosowanych w kuchni przyprawa ta nie jest szkodliwa.


Roman Giertych: Afera KNF wyjaśniona

Roman Giertych

Roman Giertych

Najwyraźniej dobrze nie jest, skoro prezes NBP publicznie opowiada piramidalne bzdury

Prezes NBP udzielił dziś wywiadu, w którym wyjaśnił aferę KNF. Dla pana Adama Glapińskiego oczywiste jest, że przyczyną tej afery była wola opozycji wprowadzenia w Polsce euro. Jak wiadomo prezes NBP tą walutą się brzydzi i staje dzielnie na przeszkodzie jej wprowadzeniu. Jego postawa uniemożliwia opozycji przyłączenie Polski do tej strefy euro, bo gdyby nie, to zaraz PO namówiłaby PiS i razem uzyskując większość konstytucyjną zdołaliby zlikwidować złotówkę, na której straży wiernie pan prezes Glapiński stoi.

Tak więc zdaniem prezesa NBP propozycja korupcyjna Marka Chrzanowskiego oraz plan przejęcia banków za złotówkę, to tylko element działania francusko-niemieckiego zmierzającego do jego obalenia.

Szczerze mówiąc nie sądziłem, że sytuacja prezesa Glapińskiego jest tak dramatyczna, że próbuje spisek sił obcych przywołać jako argument za swym pozostaniem.

Ale najwyraźniej dobrze nie jest, skoro prezes NBP publicznie opowiada takie piramidalne bzdury.

Zamiast tego powinien się raczej przygotować do zeznań, bo mam wrażenie, że prokuratorów koncepcja spisku niemiecko-francuskiego może nie przekonać…

Nawet jeżeli szefostwo prokuratury teraz łyknie każdą bzdurę, to przecież czas płynie, a żadna władza nie jest dana raz na zawsze.

Roman Giertych