Stefan Niesiołowski: Stek kłamstw
Stefan Niesiołowski
Morawiecki chyba z powodów psychologicznych zażądał od pisowców, aby przed wnioskiemopozycji o odwołanie udzielili mu votum zaufania i dzięki temu dwa razypowtórzył te same bełkotliwe kłamstwa.

Stefan Niesiołowski
Morawiecki chyba z powodów psychologicznych zażądał od pisowców, aby przed wnioskiemopozycji o odwołanie udzielili mu votum zaufania i dzięki temu dwa razypowtórzył te same bełkotliwe kłamstwa.
Ostatnie wystąpienia bardzo aktywnego p. Morawieckiego nazywanego premierem, ale także matołuszem i kłamczuszkiem, mniej więcej na tej samej zasadzie jak p. Duda nazywany jest prezydentem, trudno określić inaczej niż jako stek kłamstw. On nawet nie próbował odnosić się do zarzutów, pytań, do krytyki działań jego ministrów i urzędników, przemilczał wszystkie fakty związane z aferą KNF, Glapińskim, Biereckim, Ziobrą, skandalicznymi wystąpieniami wyżej wymienionych i innych np. p. Świączkowskiego zwanego Godzillą, niewątpliwie chluby rządu, nie odnosił się do podwyżek cen energii, do bełkotu Tchórzewskiego, protestu rolników i nauczycieli. Po prostu zwyczajnie jak to robi od dwóch lat stał i bez zmrużenia oka kłamał.
Najpewniej od kłamstw ma skrzywioną twarz i prawie nigdy nie gości na niej uśmiech. Ma w sobie coś ponurego zakłamanego, obrzydliwego i chociaż konkurencja jest silna to jest w moim przekonaniu obrzydliwszy od prowincjonalnej, zapyziałej, nieludzko przaśnej, ale jakoś swojsko pisowskiej p. Szydło, która z tych powodów wśród ćwierćinteligentów stanowiących trzon wyborców pisowskich zawsze wygrywa pod względem popularności z kłamczuszkiem.
Nie znaczy to, że Szydło nie kłamie. Kłamie tak samo obrzydliwie prymitywnie, w zasadzie nieustannie, ale jakoś inaczej tak po pisowsku, jak na jarmarku reklamując grę w trzy karty, albo handlując chińskimi ręcznikami lub fałszywymi oscypkami. Jest naszą kochaną becią, swoją rozumianą, nie zna obcych języków, historii, pokracznie stoi i jeszcze gorzej się ubiera, ma uroczego męża o wyglądzie księcia Walii, nic nie czyta, podlizuje się klerowi, Kaczyńskiemu i trafnie wyczuwa to co myślą spędzeni przez Rydzyka ludzie do Torunia lub na Jasna Górę, które to miejsce skutecznie skompromitowali i obrzydzili reszcie Polski czcigodni braciszkowie protektorzy nacjonalistów i rasistów, Wawel natomiast obrzydzony został przez wiadomy pochówek i patriotyczne rocznice na tej samej zasadzie jak komuniści obrzydzili Kopernika, Kościuszkę i dynastię Piastów.
Morawiecki chyba z powodów psychologicznych zażądał od pisowców, aby przed wnioskiem opozycji o odwołanie udzielili mu votum zaufania i dzięki temu dwa razy powtórzył te same bełkotliwe kłamstwa. Z grubsza łącznie z wynurzeniami Kaczyńskiego i stylu propagandy w reżimowych mediach widać, że PiS nie ma pewności sukcesu w wyborach, nie ucieknie się jednak chyba do brutalnego fałszerstwa jak komuniści w 1947, a to oznacza, że konfrontacja przy urnach będzie autentyczna i ważna. Jak każdy dyktator omijał kwestie wolności, praworządności, demokracji, albo po prostu kłamał, że tak dobrze jak u nas nie jest nigdzie na świecie. Za to zapewniał, że będzie rozwijał gospodarkę i już niedługo będzie u nas jak na Zachodzie.
Na razie jesteśmy pod względem poziomu życia na końcu Unii przed Rumunią, Bułgarią i jeszcze kimś. Pewnym nowym elementem jest zapewnianie o swojej i pisowców miłości do Unii, to znaczy, że boją się zarzutu o szykowanie wyjścia z Unii i że trzeba nieustannie przypominać im o ich działaniach, które do tego z grubsza prowadzą.
Cały ten rząd to moim zdaniem nie rada ministrów, a ława oskarżonych o nieudolność i nieuctwo; Zalewska zdemolowała edukację, Gowin szkolnictwo wyższe, Błaszczak wojsko, Czaputowicz politykę zagraniczną, Ardanowski rolnictwo, Szumowski bredzący, że „tylko związani świętym sakramentem małżeństwa mają prawa używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim”, jest też przeciw aborcji, antykoncepcji, eutanazji i in vitro. Myślę, że ta parodia lekarza sądzi, że in vitro to pizzeria, a tak naprawdę nadaje się na lekarza p. Jędraszewskiego, chociaż w/w może wolałby chyba zamiast do Szumowskiego pójść do szeptuchy? Parafrazując znane powiedzenie wielkiego Winstona Churchilla mogę zaryzykować twierdzenie, że jeszcze nigdy tak ograniczeni i prymitywni nie reprezentowali tak wielu, tak fatalnie.
Wchodzimy w decydujący okres najnowszej historii. Rozstrzygnie się być może na długo czy nasz kraj pozostanie zapyziałą infantylną nacjonalistyczną nienawidzącą obcych odrażającą dyktaturą, poza Unią i skłóconą nie tylko z sąsiadami, ale z demokratycznymi krajami Zachodu, biednym pogardzanym rezerwatem ciemnoty i nieuctwa. Czy demokratyczną Polską rozwijającą się gospodarczo, nowoczesną tak jak w przeszłości będącą wzorem dla innych krajów, otwartą dla przybyszów, szczęśliwym domem dla wszystkich wierną najlepszym tradycjom naszych świetnych przodków.
Stefan Niesiołowski
Tradycyjne wigilijne potrawy z różnych regionów Polski
Zawsze, kiedy nawiązuję nowe znajomości, pytam ludzi o tradycyjne dania jakie podawane są w ich domach podczas Świąt Bożego Narodzenia.
Wbrew pozorom są one bardzo zróżnicowane w zależności od tego z jakiej części Polski dana osoba pochodzi.

Ostatnio na przykład, po raz pierwszy w życiu usłyszałam o barszczu grzybowym oraz rosole grzybowym z fasolą – serwowanymi jako tradycyjne zupy wigilijne.
Jakże błędnie wielu z nas, wigilia kojarzy się z barszczem czerwonym, kapustą i grzybami, karpiem, śledziami…

Różnice związane z tradycjami Świąt Bożego Narodzenia zaczynają się od tego, kto obdarowuje nas prezentami (Święty Mikołaj, Gwiazdor, Gwiazdka, Dzieciątko, a może Aniołek?), a kończą na charakterystycznych tylko dla jednego regionu potrawach.
Świąteczne zupy
Barszcz czerwony gotowany może być ze świeżych lub kiszonych buraków. Często dodaje się do niego trochę wywaru z grzybów. Barszcz podawany może być z krokietami lub uszkami. Nie zapominajmy także o zupie grzybowej, która w niektórych domach konkuruje i wygrywa z barszczem. Często podawana jest z łazankami, ale ma wiele wersji – jak pisałam na początku pojawia się również w formie barszczu grzybowego z dodatkiem soku z kiszonej kapusty, lub rosołu grzybowego serwowanego z fasolą.
W innych domach króluje zupa rybna, najpopularniejsza na Kaszubach – podaje się tam zabielaną zupę rybną z kluseczkami. Zupa rybna znana jest również na Śląsku, gdzie panie domu wykorzystują głowy karpia do przygotowania aromatycznego wywaru z dodatkiem warzyw.
Niektóre dania mogą zdecydowanie zaskoczyć! Do takich potraw należą z pewnością pozostałe zupy spożywane na Kaszubach. Jedną z nich, dość nietypową, jest słodka zupa brukwiowa, której podstawą są ziemniaki, włoszczyzna i żółta brukiew.
Druga kaszubska zupa nazywa się „brzad”, i jest przyrządzana z różnych suszonych owoców, takich jak śliwki, gruszki, jabłka, morele i brzoskwinie. Dodaje się do niej starte ziemniaki, zagęszcza się ją mąką i zabiela śmietaną.
Podobną zupę owocową podają także mieszkańcy Warmii i Mazur. Oryginalnymi składnikami tej potrawy są głóg, borówki i żurawina.
Jeszcze inną zupę przygotowują mieszkańcy Śląska. Nazywają ją siemieniatką lub konopianką. Drugie określenie pochodzi od głównego składnika zupy – wywaru z tłuczonych konopi. Niektórzy dodają do wywaru z mlekiem także kaszy.
Ciepłe i zimne dania główne
Ciepłe dania główne i zimne przekąski w całej Polsce opierają się oczywiście na rybie, co wynika z tradycji poszczenia w dzień Wigilii. Podawane są one w zależności od regionu kraju w różnej formie.
Na północy króluje śledź po kaszubsku, coraz bardziej popularny w kraju. Jest to śledź w słodko-kwaśnej marynacie z pomidorowym posmakiem.
Śledzia podaje się także w domach z tradycjami poniemieckimi, gdzie towarzyszy mu śmietana i gotowane ziemniaki.
Kaszubi, którzy ryb mają pod dostatkiem, oprócz śledzia przygotowują również pstrąga w migdałach. Z pstrąga słyną także mieszkańcy Warmii i Mazur oraz Podhala, gdzie rybę podaje się smażoną.
Pierwszym regionem Polski, który poznał karpia, był Śląsk. Smak tej ryby przywędrował do Ślązaków przez Czechy z Austrii. Marek Szołtysek w książce: „Żywot Ślązoka poczciwego” pisze: „W Wilijo kożdy poczciwy Ślązok musi wiela rzeczy nałonaczyć. Fajne średnie karpie na targu kupić. Ryby do wanny wpuścić i trocha pomynczyć! Ryby zabić i na patelni usmażyć”.
W Wielkopolsce karp przybiera dużo bardziej oryginalną formę – gdzie podaje się go w sosie… piernikowym.
Wigilia na słodko
Od sosu piernikowego niedaleko do pierniczków, czyli do wigilijnych deserów. Pierniczki podaje się w całej Polsce (choć nie wszędzie tak samo się je nazywa – na Kociewiu określa się je mianem „fefernusek”).
Deserem równie klasycznym, co wspomniane pierniczki, jest makowiec.
Jeszcze inaczej przygotowuje się mak na Śląsku i w Wielkopolsce. Ślązacy swoje danie nazywają makówkami, a Wielkopolanie – makiełką.
Przepisy nie są oczywiście takie same, jednak i makówki, i makiełki można opisać jako bułki moczone w mleku zmieszanym się z miodem i tartym makiem.
Mak dodaje się również do kutii, popularnej na terenach objętych wpływami wschodnimi, między innymi na Podlasiu.
Oprócz maku, kutia zawiera ziarna pszenicy, miód i suszone bakalie. Mieszkańcy Podlasia przygotowują też inny ciekawy deser, a mianowicie kisiel owsiany, przygotowywany z suszonych ziaren owsa. Jest słodkawy, ma konsystencję galaretki.
Równie oryginalnym, ale równie ciekawym deserem, jest podawany na Kaszubach miodny kuch – ciasto z dodatkiem miodu, tartej marchwi, orzechów i bakalii smarowany marmoladą lub czekoladą.
Wigilia w górach
Warto wspomnieć o potrawach wigilijnych, które są bardzo oryginalne i w innych regionach Polski nieznane. Są to dania podhalańskie.
Składnikiem królującym podczas góralskiej kolacji wigilijnej są ziemniaki. Przygotowuje się z nich bukty, czyli podłużne kluski ziemniaczane, a także moskole – placki z gotowanych ziemniaków, pieczone na blasze i podawane z bryndzą, serem z owczego mleka.
Ziemniaki podaje się także z gotowaną kapustą. Nazywa się je wtedy kłótami.
Innym ciekawym daniem jest kołatanka, czyli ugotowana kasza jęczmienna wymieszana z pokrojoną brukwią, którą polewa się miodem.
Kolacje wigilijne w poszczególnych regionach Polski różnią się od siebie. Każdemu z nas, inne smaki kojarzą z tym wyjątkowym wieczorem. Rozpoczynamy od zupełnie różnych zup, których rodzaj często zależy od tego, czego nasi przodkowie mieli pod dostatkiem, przykładowo ryb lub grzybów.
Czekamy na zupełnie różne słodkości, których podczas Świąt nie umiemy sobie odmówić. Wiemy, że każdy myśli o Świętach czując różne zapachy i smaki.
Jeśli święta spędzamy w gronie kochanych osób, wtedy nie jest najistotniejsze czy uszka lepione są przez któregoś z członków rodziny czy kupione w sklepie, czy barszcz pochodzi z kartonika, czy od tygodnia kisił się się w glinianym garnku a w grzybowej zupie pływa więcej pieczarek niż prawdziwków…
Najważniejsza jest panująca podczas świąt atmosfera. Życzę Wam aby podczas Waszych świąt była wyjątkowa i cudowna.
(af)
Przepis na pyszny barszcz wigilijny
Najwspanialszy barszcz wigilijny z uszkami gotowały moja mama i babcia. Pachniał czosnkiem, grzybami I majerankiem. Niezwykle klarowny , o pięknym glębokim, rubinowym kolorze. Od kilku lat z chęcią korzystam z tego przepisu, którym chcę się z Wami podzielić.
Skladniki na barszcz wigilijny
Kilogram buraków, warzywa (marchew, pietruszka, seler), 3 ząbki czosnku, kilka suszonych grzybków, kwas buraczany z ukiszonych buraczków, ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz, majeranek, kminek
Buraki umyć i ugotować w łupinkach – pozostawić do ostudzenia
Suszone grzybki zalac zimną wodą, pozostawić na około 30 minut po czym ugotować do miękkości.
Warzywa obrać, zalać wodą I gotować z dodatkiem listka laurowego, ziela angielskiego, soli, pieprzu i niewielkiej ilosci kminku oraz czosnku.
Wystudzone buraki obrać ze skórki, zetrzeć na tarce o grubych oczkach, przełożyć do dużego garnka i zalać ugotowanym wywarem z warzyw.
Do odcedzonego barszczu, wlewamy ugotowany wywar z suszonych grzybów oraz sok z ukiszonych buraków. Pozostawić na małym ogniu przez około 30 minut.
Pod koniec gotowania można dodać majeranek.
Barszcz aby był klarowny i czysty nie może się zagotowac.
Smacznego!
Anna Frach, TheFad
Jacek Międlar dzisiaj znowu będzie nawoływać do nienawiści
JACEK MIĘDLAR DZISIAJ ZNOWU BĘDZIE NAWOŁYWAĆ DO NIENAWIŚCI. POMÓŻ NAM UDOKUMENTOWAĆ ZDARZENIE WE WROCŁAWIU
Były ksiądz i jego gromada „wyklętych” kilka dni temu zostali przepędzeni z Dąbrowy Górniczej. Prezydent miasta rozwiązał zgromadzenie w centrum miasta, które Międlar nazywał „antykomuną”, a w istocie było spotkaniem sprzedaży jego książki „Moja walka o prawdę” (nawiązanie tytułu do „Mein kampf” przypadkowe?).
„Szmaty”, „robactwo”, „pleniąca się zaraza”, „judeopolonia”, „bolszewicy”, „nie przepraszam za Jedwabne” – sztandarowe wyzwiska padały z ust byłego księdza. Rzecz jasna pojawił się w towarzystwie Piotra Rybaka, skazanego za spalenie kukły Żyda. Po 40 minutach obserwujący zgromadzenie przedstawiciele urzędu miasta podjęli decyzję o jego rozwiązaniu wobec nawoływania do nienawiści.
Policja wyegzekwowała decyzję otaczając kilkudziesięciu narodowców. Międlar jeszcze krzyczał przez mikrofon, by znaleźć go i kupić jego książkę, o ile nie będzie „siedział na dołku”. Dzielny handlarz pamiętał do końca o prowadzeniu interesu.
Dzisiaj Międlar planuje spotkanie we Wrocławiu. O 18.30 we Wrocławiu pod Pomnikiem Ofiar Katyńskich. Nie wątpimy, że znowu padną z jego ust antysemickie hasła.
Jeśli chcesz nam pomóc – przyjdź z telefonem komórkowym, nagraj przebieg wydarzenia i wyślij do nas. Złożymy kolejne zawiadomienia o popełnieniu przestępstw przez nacjonalistę i jego świtę. Oczywiście o ile dopuszczą się czynów zabronionych, ale jakoś w to nie wątpimy.
Ośrodek Monitorowania zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Wigilijny barszcz [kiszenie buraków]
Anna Frach

Anna Frach
Kiszenie buraków jest proste i niekłopotliwe. Należy jednak pamiętać, że cały proces kiszenia trochę trwa i aby mieć pyszny wigilijny barszczyk na zakwasie, należy się do tego zabrać odpowiednio wcześniej.
Potrzebny nam będzie duży słój ok. 2 litrowy, lub specjalny gliniany garnek do kiszenia, 1 kg buraków, kilka ząbków czosnku, liść laurowy, ziele angielskie, kilka ziaren kminku i skórka dobrego chleba na zakwasie.
Buraki dokładnie myjemy, następnie obieramy ze skórki i kroimy w talarki a następnie wkładamy do wyparzonego naczynia wraz z przyprawami. Zalewamy 2 litrami przegotowanej, letniej wody. Aby przyspieszyć zakwaszenie, możemy dodać kawałek chleba, któryjednak po ok. 3 dniach powinno się usunąć. Naczynie przykrywamy gazą, podziurkowanym papierem lub folia spożywczą i zostawiamy w kuchni w temperaturze pokojowej.
W zależności od temperatury pomieszczenia, zakwaszanie trwa 5 do 6 dni. Wtedy buraki należy odcedzić a piękny w kolorze płyn przelać do butelek i przechowywać w lodówce. Pić na zimno lub ciepło, dodając ewentualnie przyprawy (sól, kminek, zmielone goździki, odrobinę cukru). Podgrzewać tylko odrobinę, nie dopuszczając w żadnym wypadku do zagotowania przede wszystkim ze względu na utratę wartości oraz koloru!
Z odcedzonych buraków można przygotować barszczyk
W tym celu pozostawione buraki zalewamy w garnku jeszcze raz tym razem wrzącą wodą, tak żeby je przykryła i dorzucamy:
2-3 suszone pokruszone grzyby
8-10 ziarenek czarnego pieprzu
1 lyzeczkę kminku
1/2 łyżeczki soli
1 łyżkę cukru
2-3 ząbki czosnku
5 ziarenek ziela angielskiego
1 liść laurowy drobno pokruszony
Przykrywamy, pozostawiamy na kilka godzin (najlepiej na całą noc) a następnie gotujemy, doprowadzając do wrzenia. Odcedzamy wywar od buraków a otrzymany ciepły barszcz doprawiamy jeszcze, jeśli to konieczne, solą lub pieprzem. Smacznego!
Anna Frach
Ks. Stanisław Walczak: Jestem optymistą
Ks.Stanisław Walczak
Wolność, demokracja, prawa człowieka są dzisiaj niszczone przez religijni-populistyczne ruchy w Polsce i w Europie.

Ks.Stanisław Walczak
Wolność, demokracja, prawa człowieka są dzisiaj niszczone przez religijni-populistyczne ruchy w Polsce i w Europie.
Świat chyli się ku upadkowi? Nie sądzę. Nawet jeśli obecnie czuję się bezsilny wobec mocy ciemności, które chcą, w imię „obrony wartości chrześcijańskich” zniszczyć cywilizację europejską, czy, idąc dalej, cywilizację zachodnią, to jednak jestem optymistą. Chociaż patrząc na sprawy z perspektywy Polski, optymizm może strasznie człowiekowi zaszkodzić.
Obecnie, rząd polski, czy, szerzej mówiąc, partie prawicowe, skrajnie prawicowe, populistyczne, osadzone na szczycie przez polskich biskupów i ich pomocników, przygotowują konia trojańskiego, by od wewnątrz ostatecznie rozsadzić Unię Europejską.
Przygotowania do wyborów do Parlamentu Europejskiego są tego oczywistym dowodem. W ciągu kilku miesięcy wierny lud polski zostanie tak bardzo otumaniony, że weźmie czynny udział w konstrukcji konia, który w swych wnętrzach wwiezie do Brukseli niezwykły ładunek agresji, nienawiści a nawet przemocy. I tak, za sprawą polskich katolików radio maryjnych, wypełnią się marzenia fanatycznych przywódców kościelnych, Rosji i skrajnie populistycznych elementów pólnocno-amerykańskich.
Ruchy populistyczne wspierane przez, nieprzygotowanych do ewangelizacji w świecie współczesnym, biskupów i księży, są świadomym a czasami ślepym wsparciem dla antyeuropejskich i antycywilizacyjnych mocy. Oczywiście, dla nas, Europejczyków, koncentrowanie się na poczynaniach polskiego rządu i Kościoła nie powinno być przeszkodą w budowaniu cywilizacji miłości. Trzeba, by prawdziwie europejskie ośrodki, chrześcijańskie i niechrześcijańskie, zjednoczyły się i po prostu wyłączyły ze swego grona społecznych szkodników.
Wolność, demokracja, prawa człowieka są dzisiaj niszczone przez religijni-populistyczne ruchy w Polsce i w Europie.
Europe zostaje wydana na pastwę wschodniego mocarstwa i populistów zza Atlantyku. Na czele tej zdrady stają „inteligentni idioci”. Bo jakżeż inaczej można nazwać duchownego, który na tacy podaje swój kraj i swoją wiarę wrogim potęgom? Jakżeż inaczej można nazwać polityka, który robi wszystko by Europa i Polska stały się niewolnikami?
Najważniejszą metodą zniewalania Polaków i Europejczyków jest wmawianie im, że są głupi, prymitywni i potrzebują mądrości biskupa oraz pisowca.
A ci „inteligentni”idioci nie cofną się przed żadnym kłamstwem, żadnym oszustwem, by postawić na swoim.
Ta metoda naturalnie będzie ich końcem. Bu po prostu „lud” nie jest głupi a Duch Boże tchnie, kędy chce. Bóg nie pozwoli na dłuższą metę by pycha i głupota używała Go jako marionetki dla straszenia człowieka.
Ks. Stanisław Walczak
Krzysztof Skiba: Mam wrażenie że w Polsce Bóg wyprowadził się z kościoła

Krzysztof Skiba
Bóg nie lubi zapachu siarki
Mam wrażenie, że w Polsce Bóg wyprowadził się z kościoła odkąd kościół stał się siedzibą pewnej partii.
Bóg mieszka sobie w takich ludziach jak Janina Ochojska, Anna Dymna czy Jurek Owsiak, w wolontariuszach Szlachetnej Paczki, Wielkiej Orkiestry i innych aktywistach akcji charytatywnych, w we wszystkich tych, którzy po prostu mają serce.
Bóg mieszka sobie w książkach księdza Tischnera czy księdza Kaczkowskiego.
Unika miejsc, w których pojawiają się ksenofob Międlar, hodowca danieli Głódź czy milioner Rydzyk. Po prostu nie lubi zapachu siarki. 🙂
Krzysztof Skiba
Ks. Stanisław Walczak o aferze ws. prałata Jankowskiego – „Umywanie rąk”

Ks. Stanisław Walczak
Pomnik prałata H. Jankowskiego, pamięć po nim są publicznym zgorszeniem i obrażają z jednej strony religijne uczucia katolików, z drugiej są jest kpiną wobec elementarnego poczucia moralności.
Prudentia est auriga virtutum – „roztropność jest woźnicą cnót” – mówi mądra łacińska sentencja. Tow właśnie roztropność powinna dawno sprawić, że władze kościelne w Gdańsku, bez hałasu i rozgłosu podjęłyby decyzję o usunięciu źródła publicznego zgorszenia.
Niestety, kierowany niezdrowymi tradycjami starego watykańskiego urzędnika, arcybiskup Gdańska zapomniał, że te czasy minęły już dawno i bezpowrotnie, przede wszystkim w Kurii Rzymskiej. Tutaj ani koneksje ani plecy ani też mafijne zachowania niczego nie rozwiążą.
„Umywam moje ręce na znak niewinności” (Ps 26,6), można wyczuć w zachowaniu władz kościelnych – wzorem starożydowskich przepisów rytualnych, przejętych przez Piłata: „Nasze ręce tej krwi nie wylały, a oczy nasze jej nie widziały” (Kpł 21,6).

Ta „przelana krew”, to krew nieletniej Ewy, która targnęła się, za sprawa ks. prałata, na życie. Chociażby już ten fakt woła o mądre, roztropne działanie urzędników (tak, zwykłych urzędasów) kościelnych. Ta zmarła nigdy już nie dotrze do arcybiskupa ze swą skargą!
Ta „przelana krew” to cierpienie chłopców i dziewcząt wykorzystywanych przez katolickiego księdza, który pozostaje zawsze w ścisłej zależności od swojego biskupa. Jeśli zaś biskup przestępcy i urzędasy takiego biskupa zamiast działać roztropnie, polegają na sprycie i przebiegłości, to biada nam wszystkim. Kuria może oczywiście za kulisami naciskać na władze państwowe, choćby na Prokuratora Generalnego, by ze sprawcy uczynić ofiarę a z ofiar sprawców. W tym wszyscy jesteście dobrzy! Wszak moralność to ostanie rzecz, która tutaj liczy się.
Ks. Staniasław Walczak
Manuela Gretkowska: Po tym wywiadzie powinno rozpaść się państwo

Manuela Gretkowska
Gdybyśmy nie byli w UE musielibyśmy prosić pisowskich bezpiekoli o wydanie paszportu
Po tym wywiadzie powinno rozpaść się państwo. Bo to nie był tylko wywiad z urzędnikiem skazanym na skatowanie za uczciwość. To było powiedzenie wprost gdzie żyjemy.
W kraju rządzonym przez polityczne mafie z Wołomina, Pruszkowa, Wiejskiej. SKOK założył senator PiS-u , zarządzał Wołominem facet z WSI, korzystali z kasy politycy różnych partii. W pomniejszeniu struktura Polski. Rządzą nami mafiozi i pedofile stawiający sobie pomniki albo kościoły.
Gdybyśmy nie byli w UE musielibyśmy prosić pisowskich bezpiekoli o wydanie paszportu. Demokrację łatwo rozwalić w kraju, gdzie jej prawie nigdy nie było. Stąd 40 % poparcia dla głupoty i bezprawia. Starczy go na 200 lat jak i węgla.
Ziobro bez obciachu oskarża ofiarę – rozjuszyła morderców tropiąc ich przestępstwa. Zabijając uczciwego, wymierzyliby słuszną karę, jak obłąkany prokurator.
Smog to opary trucizny politycznej i moralnej produkowanej przez rządy wolnej Polski, to nasze pierdy z zaczadzonych głów. Więc czapki z głów panowie, a panie się nie liczą.
Manuela Gretkowska
Stefan Niesiołowski: Niedołęstwo

Napoleon z Żoliborza wylał swoje żale na to, że nie może kontrolować polityków i mediów zagranicznych i po raz kolejny ujawnił swoją tyle zapiekłą co bezsilną wściekłość wobec Donalda Tuska, który samym swoim istnieniem, a zwłaszcza popularnością wymierza solidne ciosy człowieczkowi z łupieżem.
Niedołęstwo i to nie tylko intelektualne, ale polityczne ujawnił po raz kolejny p. Kaczyński wypowiadając swoje złote myśli na temat sytuacji w Polsce i szerzej planu politycznego na nadchodzące wybory.
Zapowiadane jako bardzo ważne oświadczenie m. in. przez intelektualistę marszałka Karczewskiego i pisowskich lizusów zwanych niesłusznie dziennikarzami okazało się nudnym stekiem banałów, powtórzeń i kłamstw.
Wypowiadany przez starego niedołężnego obsypanego łupieżem, irytującego się, źle ubranego i jakiegoś dziwnie sflaczałego człeczynę stek do znudzenia powtarzanych zaklęć i kłamstw robił przygnębiające wrażenie. Oklaski zgromadzonych na sali klakierów były zdumiewająco anemiczne, a całość robiła wrażenie politycznej stypy.
To przypominające do złudzenia kłamstwa i pogróżki wypowiadane podczas seansów nienawiści nazywanych miesięcznicami smoleńskimi lub dochodzeniem do prawdy wystąpienia sprowadzało się do przemówień wszystkich dyktatorów, którzy bez wyjątku i okoliczności twierdzą, że tylko oni mają rację, reprezentują narodowy interes i są dobrodziejstwem dla wszystkich rodaków.
Żenujące twierdzenia o pisowskich gwarancjach demokracji i wolności oraz praw obywatelskich w Polsce oraz zapewnienia o pełnym poparciu dla „suwerennego” członkostwa Polski w Unii zasługują tylko na uśmiech politowania. Tak samo jak atakowanie mediów, które są wrogie wobec PiS-u, podczas gdy w rzeczywistości kioski są zawalone reżimowymi gazetami robiącymi wrażenie redagowanych w Moskwie, a ogromna większość stacji radiowych i telewizyjnych robi wrażenie redagowanych na Nowogrodzkiej, albo jest uległa i tchórzliwa wobec pisowców i wroga wobec wszystkiego co PiS-em nie jest.
Sytuacja jest jasna, kto nie jest entuzjastą reżimu jest wrogiem Polski. Tak twierdzi każdy autorytarny reżim i pod tym względem reżim obecny jest stały i przewidywalny.
Napoleon z Żoliborza wylał swoje żale na to, że nie może kontrolować polityków i mediów zagranicznych i po raz kolejny ujawnił swoją tyle zapiekłą co bezsilną wściekłość wobec Donalda Tuska, który samym swoim istnieniem, a zwłaszcza popularnością wymierza solidne ciosy człowieczkowi z łupieżem.
Wszystkie te zaklęcia i pobożne życzenia warte są mniej więcej tyle samo ile słowa p. Kurskiego, że media publiczne są jedynym źródłem prawdziwej rzetelnej i bezstronnej informacji, pisowski reżim jest najbardziej demokratyczny na świecie, wszystkie afery siłą rzeczy nie mogą dotyczyć rządu tak jak woda święcona nie może stanowić napoju dla diabłów, Lech Kaczyński jest największym człowiekiem w dziejach Polski, a Jarozbaw stanowi samo dobro.
Pocieszające jest to, że to wystąpienie i wszystko co dzieje się ostatnio w Polsce świadczy o powolnym upadku i starczym uwiądzie reżimu.
🎥 Trwa wystąpienie Prezesa #PiS J. #Kaczyński w #Jachranka ➡ https://t.co/0QWF7YY4vs na posiedzeniu Klubu PiS pic.twitter.com/thA4pb3nTS
— Beata Mazurek (@beatamk) December 7, 2018
Wygląda na to, że słynne słowa Leszka Kołakowskiego – ta czaszka nie uśmiechnie się już nigdy, pasują także do pisowskiej dyktatury. Afery KNF nie udaje się zamieść pod dywan, a słowa które wymknęły się p. Świączkowskiemu (zwanemu trafnie Godzillą z tym, że Godzilla miała coś sympatycznego, a ten jest niestety obrzydliwy) politykowi zbliżonemu do p. Ziobry, że aresztowanie byłych szefów KNF Andrzeja Jakubiaka i Wojciecha Kwaśniaka to jest „prawdziwa afera”, potwierdzają o co chodziło w tym haniebnym działaniu.
Ziobrowska prokuratura zatrzymała (po dwóch dniach zostali zwolnieni) ludzi, którzy wbrew histerycznemu oporowi pisowców – Lech Kaczyński odwołał się w tej sprawie do sądu co bardzo przedłużyło nadzór, doprowadzili do nadzoru nad SKOK-ami i uchroniło depozyty wielu ludzi. Za to wynajęci przez SKOK–Wołomin gangsterzy ciężko pobili w 2014 roku Wojciecha Kwaśniaka. Opinie w mediach są jednoznaczne to dzisiejsza zemsta nad ludźmi, którzy nie dali się zastraszyć SKOK-owskim dygnitarzom i ich politycznym mocodawcom.
To najgorszy przykład mafijnego państwa mającego zastraszyć przeciwników politycznych, tak jak słynne pobicie przedwojennych wrogich wobec reżimu pogrobowców Piłsudskiego dziennikarzy i wydawców oraz w PRL-u marcowych „nieznanych sprawców” grasujących także w latach późniejszych, którzy bili wybitnych pisarzy i dziennikarzy jak m in. Paweł Jasienica i Stefan Kisielewski oraz działaczy demokratycznej opozycji.
Stefan Niesiołowski


