Prof. Marcin Matczak o Lechu Wałęsie i koszulce z napisem „KONSTYTUCJA”

Marcin Matczak
Trzy uwagi w dyskusji, czy założona przez Prezydenta Wałęsę pod marynarkę czarna koszulka z napisem „Konstytucja” na pogrzeb śp. Prezydenta Busha to „robienie polityki” albo „obciach”:
1. Konstytucja to nie polityka i Amerykanie dobrze o tym wiedzą. Wiedzą, że Konstytucja jest właśnie po to, aby pewne kwestie usunąć poza zasięg polityki. To PiS próbował przez trzy lata przesunąć wiele kwestii ze świata Konstytucji do świata polityki.
2. Noblista uczestniczy w spotkaniu najważniejszych osób na świecie, nosi na sobie koszulkę-manifest, a prawicowi dziennikarze twierdzą, że nikt z Nim nie zamieni słowa. A dzięki temu manifestowi o łamaniu przez PiS Konstytucji napiszą jutro wszyscy. I to tych dziennikarzy boli.
3. Ludzie, dla których obciachem jest koszulka z Konstytucją, to ci sami, dla których obciachem jest sama Konstytucja. Dlatego chcieli Ją przez ostatnie 3 lata usunąć z naszego życia. Prezydent Wałęsa nosząc na piersi napis „Konstytucja” głosi ideał rządów prawa bliski śp. Prezydentowi Bushowi
Marcin Matczak
Jan Hartman: Za co kochamy Andrzeja Dudę

Jan Hartman
A ja też bym sobie zrobił zdjęcie z konikiem! A co, nie wolno? Spontaniczność jest lepsza niż zadzieranie nosa. I koktajl na rowerku też bym ukręcił – przecież to tylko niewinna zabawa.
A ja też bym sobie zrobił zdjęcie z konikiem! A co, nie wolno? Spontaniczność jest lepsza niż zadzieranie nosa. I koktajl na rowerku też bym ukręcił – przecież to tylko niewinna zabawa. A w ogóle powaga to niebezpieczny mit. I w dodatku antydemokratyczny.
Tak naprawdę nikt nie jest do końca poważny i dojrzały – co najwyżej zmęczony, zrezygnowany albo, co gorsza, fałszywy. Radość życia jest lepsza niż smutek, nie mówiąc już o bufonadzie. Współczesny człowiek jest wolny na wszystkich poziomach swojej egzystencji – również dziecko, które nosi w sobie, gdzieś w głębi osobowości, każdy z nas, ma prawo głosu. Andrzej Duda jest dużym dzieckiem, bo każdy jest dużym dzieckiem, tylko nie chce się do tego przyznać. A on to bierze „na klatę” – nie boi się śmieszności. I dobrze! Uczmy się więc od niego. Bądźmy śmieszni i śmiejmy się z tych, którzy z nas się śmieją.
W ogóle uczmy się całe życie i czytajmy mądre książki. Ci, co je piszą, są może i mądrzejsi od nas, ale za to jak to dobrze i normalnie, że my, tak jak Andrzej Duda, wiemy, gdzie jest nasze miejsce. Kto by zaś miał obiekcje, że urząd prezydenta stosowny jest raczej dla tych, od których można się uczyć, niż dla uczących się, temu odpowiemy: każdy ma kogoś, od kogo się musi uczyć – jak nie od profesora, to Ojca Świętego, a poza tym po to mamy demokrację, żeby wszystko było dla ludzi, dla zwykłych ludzi, łącznie z urzędem prezydenta. Andrzej Duda jest zwykłym 40-latkiem. I pokazał, że można! Że można wygrać, jak się jest grzecznym i posłusznym swoim przełożonym i jeszcze ciężko się pracuje, by zrealizować swoje ambicje i marzenia. Szef – wielki człowiek – dał mu szansę, a on ją wykorzystał. Wszystkim zwykłym ludziom pokazał, że można i że warto. No i ma – jest prezydentem! A po co nim jest? Właśnie po to, żebyś i ty wiedział, i żebym i ja wiedział, że też mogę! To ważna lekcja, jakiej Andrzej Duda – nieskomplikowany, zwykły chłopak z dobrej, wierzącej rodziny z prowincji – udzielił nam wszystkim, a zwłaszcza tym przemądrzałym frustratom z warszawki.
Zdrowe wychowanie w zdrowych wartościach gwarantuje, że zawsze będzie się po słusznej stronie. Nie trzeba być wielkim myślicielem ani dyplomatą. Jeśli ma się słuszne i zdrowe poglądy oraz autorytety, które czuwają nad nami (a może i Pana Boga po swojej stronie?), to wystarczy być sobą. Odpowiedzialność, samodzielność myślenia i decydowania pozostawmy naszym mentorom. Oni nie mają czasu na „światowe życie”. Muszą czuwać, a to wymaga pozostawania w cieniu. Czy to kapłan, czy prezes, a nawet własny ojciec – autorytet musi zawsze stać o krok z tyłu, by podpowiadać, korygować nasze błędy, ganić i chwalić. Andrzej Duda jest prezydentem wszystkich Polaków, bo wszyscy są tacy jak on – prostoduszni, zwyczajni i niezepsuci. Jeśli władza ma służyć ludziom, to autorytety powinny powierzać najwyższe funkcje właśnie im – zwykłym Polakom. A dokładnie tym spośród nich, w których znajdą najwięcej szczerych chęci, najwięcej entuzjazmu i zdrowego posłuszeństwa.
Andrzej Duda nie jest bez wad. Ale kto ich nie ma? Może nie przystoi, aby dorosły mężczyzna czerpał przyjemność z nocnych korespondencji z niegrzecznymi nastolatkami. Oby inni mieli tylko takie słabości! A zresztą mężczyzna to mężczyzna. Czy to źle, że prezydent mężczyzną jest?
W mieście Krakowie grzeczni chłopcy z zacnych rodzin dostają dobre posady. Tak było, tak jest i tak będzie. Dodajmy: i tak być powinno. Naturalny porządek rzeczy i wartości rodzinne… Grzeczni chłopcy chodzą do kościoła i służą do mszy. Dużo się uśmiechają i całują ciocie w rączki. Wkuwają na egzaminy i zostają prawnikami. Albo lekarzami. Czasami chodzą nawet do teatru. Ciocie i wujkowie dają im pierwszą pracę. A potem drugą. A potem to kto wie, nawet do Warszawy można – na ministra zdrowia albo i u samego prezydenta… O dzieci się dba w Galicji. Tylko trzeba być naprawdę bardzo, ale to bardzo grzecznym chłopcem. I chodzić do kościółka, a przynajmniej do niego ze skruchą w serduszku powrócić po okresie buntu i zbłądzenia. Przed grzecznymi chłopcami cały świat stoi otworem. Dla nich panny z dobrych domów, dla nich stypendia, etaty, mandaty i testamenty. Odwdzięczą się kwiatkami i czekoladkami. A i wnuczka sprawią, gdy nocka zapadnie, żeby było komu tradycje i nieruchomość przekazać. Jakże nie kochać grzecznych chłopców? Z pokolenia na pokolenie.
Jan Hartman
Ks. Stanisław Walczak: Pomnik Prałata Jankowskiego przypomina o najgorszym okresie w życiu Kościoła w Polsce

Ks. Stanisław Walczak
Jeśli jesteś księdzem patriotą, możesz być antysemitą, ba, praktykującym homoseksualistą i pedofilem, pijakiem a nawet defraudantem a postawią ci pomnik!
NIE RUSZAJCIE POMNIKA!
Słowo „patriota” w odniesieniu do katolickiego duchownego, zawsze napawało mnie niepokojem. W latach mojej młodości określaliśmy tym mianem księży, którzy akceptowali i współpracowali z ówczesnym systemem. W zamian otrzymywali od komunistów specjalne prawa i przywileje. Dzisiaj sytuacja powtarza się. Rząd, który zdecydował się zinstrumentalizować Kościół dla podłych celów, też otoczony jest olbrzymią ilością współczesnych „księży patriotów”, którzy w zamian cieszą się szczególnymi prawami i przywilejami.
„Patriotyzm” – magiczne słowo, które w Polsce jest równoznaczne z nacjonalizmem. I żadne oświadczenie Episkopatu na temat różnicy pomiędzy patriotyzmem i nacjonalizmem niczego tutaj nie zmieni. Wręcz przeciwnie – narodowcy nazywani są patriotami i sprawa jest załatwiona.
Przypomina mi się anegdota o stary misjonarzu pośród dawnych Polan. Gorliwy zakonnik spędził pośród tubylców pół roku i udało mu się ochrzcić jedno z nich: polał jego głowę wodą i wypowiedział formułę chrztu i zakończył słowami „pamiętaj od dzisiaj nie jesteś już Dobrzegniewem lecz stałeś się Jakubem. Po upływie czasu zakonnik wrócił do tej samej miejscowości. Był piątek. Zobaczył Kubę, a ten obżerał się pieczonym kurczakiem. Na widok zakonnika Kuba chwycił za dzban z wodą polał kurczaka i rzekł – „od dzisiaj nie jesteś kurczakiem lecz rybą”. Podobnie stało się z przeminą narodowców na patriotów.
Wielki polski patriota Prałat Henryk Jankowski ma bogatą biografię. Podczas obalania komunizmu nie bał się bronić działaczy Solidarności, był ich kapelanem i spowiednikiem. Oprócz płomiennych, politycznych kazań, w których w niewybrednych słowach nie oszczędzał przede wszystkim Żydów, zasłynął także z budowy Grobu Pańskiego, gdzie obok nazw partii politycznych umieścił szkielet trzymający flagę Unii Europejskiej. Za antysemickie wypowiedzi władze kościoła zabroniły mu głoszenia kazań.
Nie odmawiał sobie również działalności biznesowej. Produkował niezbyt smaczne półwytrawne wino „Monsignore” oraz wodę mineralną ze swoim wizerunkiem. Wydawał również patriotyczne książki, a nawet zbiór swoich kazań.
W publikacjach Jerzego Danilewicza „Bursztynowy prałat” oraz Petera Raina „Ostatnia bitwa prałata. Sprawa ks. Henryka Jankowskiego o molestowanie osób małoletnich w świetle dokumentów” pada w nim wiele mocnych zarzutów.
Sprawą zajęła się prokuratura ale w sprawie „księdza patrioty” wszystko umorzono.
Odnoszę wrażenie, że jeśli jesteś kapłanem z powołania, uczciwym, przyzwoitym nie popisujesz się narodowym patriotyzmem staniesz się obiektem niechęci, pogardy i ostracyzmu. A możesz być ostatnim skunksem, ale jeśli jesteś księdzem patriotą, możesz być antysemitą, ba, praktykującym homoseksualistą i pedofilem, pijakiem a nawet defraudantem a postawią ci pomnik!
Apeluję więc, by nie niszczyć pomnika księdza Prałata Henryka Jankowskiego. Niechaj sobie stoi i przypomina o najgorszym okresie w życiu Kościoła w Polsce, – w okresie , w którym cnotą stał się nienawistny nacjonalizm, a wadą uczciwość i przyzwoitość – w imię Jezusa, Maryi i Kościoła.
Na szczęście jest to jedynie mała, czarna plama na Ciele Chrystusa, Kościele, który jest Powszechny i Apostolski. Polski grzech nie zasłoni światłości, którą stanowią miliardy uczniów Jezusa na całym świecie.
Ks. Stanisław Walczak
Manuela Gretkowska: DUDATOR

Manuela Gretkowska
Wdychamy własne odchody węglowene, zwane przez Dudę gwarancją niepodległości. Zagazowujemy się patriotyzmem i jego wydzielinami błogosławieni przez najmocniejszą u nas siłę polityczną - Kościół.
Od 30 lat żaden rząd nie powiedział „Jaka ma być Polska” tylko czyja. Kościoła, prawicy, pesudolewicy.
Dlatego wdychamy własne odchody węglowene, zwane przez Dudę gwarancją niepodległości. Zagazowujemy się patriotyzmem i jego wydzielinami błogosławieni przez najmocniejszą u nas siłę polityczną – Kościół.
Powinniśmy więc zmienić flagę z biało-czerwonej na czarno-czarną , kościelno-węglową. Żałobę po rozumie.
Nie mamy klasy średniej mogącej wpłynąć na cokolwiek. Mamy Tuska, kiwającego w polityce jak najlepszy zawodnik. Może nie Ronaldo czy Messie ale Franciszek Józef, bo przetrwa epokę, ale jej nie zmieni. Biedroń, nadzieja postępowców wyląduje w Brukseli. Zostaniemy bez wizji, zresztą w smogu mało co widać.
Pisowcy nie mają żadnego programu oczyszczenia powietrza, bo prezes czyści tylko kuwetę.
Zaraz Duda spotka się ze Schwarzeneggerem, Duduś na podzespołach kościelno kaczych z Terminatorem.

Lepiej prezydentowi pasowałby by Chuck Norris. Razem wygłosiliby orędzie jak oczyścić polski syf i metan podpalając je zapałką.
Z naszymi elektrowniami starymi i tymi właśnie budowanymi na nowe tysiąclecie będziemy smrodem Europy. Żeby odizolować nasze zaczadzone łby i węglowe wyziewy Unia zbuduje klosz. Szklaną kopułę na której natychmiast postawimy krzyż. Albo kolejny pomnik czy świętą figurę. I to będzie ślad po nas w świecie, po kraju gdzie w komorze gazowej patriotyzmu nikt nie przeżyje.
Manuela Gretkowska
Stan jakości powietrza w Katowicach w przeddzień Szczytu Klimatycznego
Z okazji szczytu klimatycznego postanowiłem sprawdzić stan jakości powietrza w Katowicach.
Ciekawość mnie poniosła, jakim to powietrzem będą oddychali szanowni goście, debatujący o zmianach klimatycznych.
Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że Katowice to jak kurort. 🙂 Oddychamy świeżym, prawie doskonałej jakości powietrzem. W górach nie byłoby lepiej.
Już byłem o krok od otworzenia okna na oścież, żeby wpuścić do mieszkania nieco ożywczego tlenu, gdy przyjrzałem się uważniej mapie i dostrzegłem, że kilka czujników zostało wyłączonych, albo uszkodzonych.

Jak świeci się alarm – to można przecież wykręcić bezpiecznik. Absolutnie nie podejrzewam nikogo o takie działania.
Zastanawia mnie jednak wysoka awaryjność czujników w Katowicach w porównaniu z innymi lokalizacjami.
Zresztą sprawdźcie sami: ⬇️https://airly.eu/map/pl/#50.25425,19.01738,i749
Ks. Stanisław Walczak: „Faryzeusz i Celnik” czyli o modlitwie Premiera

Ks. Stanisław Walczak
Do diabła! Przestańcie udawać świętoszków, drodzy biskupi księża. Przestańcie udawać przemądrzałych. Przestańcie udawać, że głosicie Ewangelię
Jest sprawą oczywistą, że odpowiedzialnymi za niszczenie państwa i Kościoła w Polsce są ci, którzy wraz z głównym sprawcą, O. Rydzykiem, zebrali się i, prowadzeni przez wspomnianego uwodziciela ludu, kusili Matkę Jezusa:
“Matko Boska Nieustającej Pomocy, to jest moja wielka prośba, wielkie zawołanie: Miej w opiece naród cały. Również tych, którzy nie kochają Polski aż tak mocno jeszcze póki co, tak jak my tutaj, tak jak cała Rodzina Radia Maryja.”
Jezus opowiedział swoim uczniom następująca przypowieść:
Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 18,10-14).
Jeśli chcesz poznać, która z publicznych modlitw jest szczera, a która jest manifestem politycznym w sukni nabożności, to wsłuchuj się w słowa wypowiadane „wobec Boga” a właściwie skierowane do uszu ludzi.

Powyższy manifest polityczny w formie modlitwy (a więc nie modlitwa) wypowiedziany był wobec olbrzymiej grupy biskupów. Księży oraz w obecności klasy rządzącej. Ci ludzie, udających nabożność doskonale, wiedzą, że używają wiary i Kościoła w jednym, jedynym celu – by urządzić się w życiu i w społeczeństwie. Czas już, byśmy nie pozwalali na traktowanie się z ostatnich idiotów. Przecież ci hierarchowie, duchowni oraz partyjniacy mają tylko jedno w głowie – niszczyć to co dobre, by budować własny folwark. Przestaję się już dziwić, że kiedyś ludy buntowały się!
Do diabła! Przestańcie udawać świętoszków, drodzy biskupi księża. Przestańcie udawać przemądrzałych. Przestańcie udawać, że głosicie Ewangelię. Podczas rocznicy przywłaszczenia doświadczeń Światowego Radia Maryja i uczynienia zeń narzędzie nienawiści i podziałów, właśnie graliście cnotliwych.

Ks. Stanisław Walczak
Stefan Niesiołowski: Wnioski po wyborach samorządowych

Stefan Niesiołowski
Odbudowanie demokracji jest doskonałym hasłem wyborczym i nie wydaje mi się, aby było sensowne ugrzęźnięcie przeciwników dyktatury w ideologicznych sporach.
Wniosków po tych wyborach jest sporo, ale ja uważam za najważniejsze dwa: wygląda na to, że pisowcy wyborów do Sejmu nie sfałszują i decydująca o obaleniu ich dyktatury i odbudowaniu demokracji jest jedna lista całej opozycji demokratycznej.
Istotą dyktatury jest to, że o ile zdarza się, że zdobywa władzę w efekcie decyzji elektoratu (Łukaszenka, Erdogan, Orban ikd.) to robi wszystko, aby władzy w efekcie wyborów nie oddać.
Działania pisowców dokładnie temu celowi służą; łamanie kręgosłupów i charakterów, fałszowanie historii, absurdalne pomniki, korupcja polityczna, cenzura, wymiar sprawiedliwości policja wojsko i administracja na usługach władzy, fikcyjność Parlamentu i przesunięcie centrum decyzyjnego do najbliższego otoczenia dyktatora (w obecnym przypadku raczej dyktatorka) itp.
Ma to służyć utrzymaniu władzy w rękach dyktatora. Jednak nie zawsze tak jest.
Pomijam znane i spektakularne upadki dyktatur w efekcie społecznego buntu (Rumunia Ceausescu), rozkładu i starczego uwiądu (Związek Sowiecki), przegrana wojna (Kambodża Pol Pota), wewnętrznego porozumienia (Hiszpania, Polska), czasem dyktatorzy oddawali władzę dobrowolnie przegrywając wybory (Argentyna, Grecja tzw. czarnych pułkowników).
Najważniejsze pytanie, czy tak stanie się w Polsce? Czy Kaczyński może oddać władzę w 2019 roku przegrywając wybory?
Wiele wskazuje, że tak. W wyborach samorządowych nie było działań reżimu świadczących o fałszerstwach wyborczych.
Były oczywiście działania na granicy prawa; straszenie komisarzami (Łódź, Gdańsk), szantażowanie, że tylko zwycięstwo kandydata pisowskiego zapewni środki na rozwój miasta (Warszawa, Radom, a w zasadzie cała Polska), aresztowanie i mianowanie reżimowego komisarza (wójt Wojtera w Daszynie k/Łęczycy).
Obrzydliwa kampania propagandowa, kłamstwa, zniesławienia, pomówienia, plugastwa w reżimowych mediach, będących faktycznie częścią pisowskich komitetów wyborczych.
Skandaliczne zachowania wielu księży wprost bezczelnie wzywających do głosowania na PiS: media Rydzyka, Skubiś, Głódź itp. Po raz kolejny okazuje się, że w znacznej swej części Kościół służy kłamstwu i nienawiści.
Ale to nie były fałszerstwa w takim rozumieniu jak bezpośrednie zmienianie decyzji wyborców poprzez fałszowanie kart do głosowania i protokółów. PiS zorientowało się, że bezpośrednie sfałszowanie wyborów nie jest możliwe, a z pewnością jest trudne i nieopłacalne i dlatego najpewniej o tym czy pisowski reżim upadnie zadecydują w 2019 roku wyborcy?
To z kolei zależeć będzie od jedności, stopnia organizacji, siły argumentacji opozycji demokratycznej. Najważniejszym czynnikiem jest mobilizacja wszystkich przeciwników reżimu. Szkodliwą brednią jest twierdzenie, że nie wystarczy być antypisem.
To taka sama mądrość jak twierdzenie, aby „nie straszyć PiS-em”. Odwrotnie PiS-em straszono za mało, nie demaskowano kłamstw i obłudy i mamy Dudę, Kaczyńskiego, Sołtysową, Pinokio-Morawieckiego itp.
Odbudowanie demokracji jest doskonałym hasłem wyborczym i nie wydaje mi się, aby było sensowne ugrzęźnięcie przeciwników dyktatury w ideologicznych sporach.
Najważniejszą i absolutnie fundamentalną sprawą jest wzniesienie się ponad podziały, zaszłości, różnice i gotowość do wspólnej pracy dla odbudowania zdewastowanej Polski, zakończenia wewnętrznej okupacji oraz ukarania jej autorów i beneficjentów. Wynik wyborów samorządowych nie jest jednoznaczny, ale nie ulega wątpliwości, że wspólna lista opozycji oznacza, albo koniec reżimu, albo sięgnięcie przez upadający reżim po przemoc, a to może Kaczyńskiego kosztować sporo?
Na szczęście nie udało się zamieść pod dywan afery KNF i wkraczamy w kolejny etap udawania przez reżimowców, że nic się nie stało.
Mamy też kilka prób przykrycia jak działania policji oraz prokuratury (wzajemnie sprzeczne) ale sprowadzające się do atakowania Wojciecha Cieśli dziennikarza „Nesweeka” za to, że ośmielił się napisać niezbyt dobrze o dublerze Muszyńskim, który faktycznie rządzi trybunałem konstytucyjnym wspólnie z p. Przyłębską.
Dziękując Unii za wspaniałe i skuteczne stanowisko w sprawie Sądu Najwyższego bardzo proszę o nieustępowanie w sprawie TK i KRS. Ani kroku w tył, aż instytucje te staną się niezależne od autorytarnego reżimu.
I jeszcze detal – odbył się w Krakowie pisowski spęd, na którym wisiała unijna flaga „szmata” i pod którą p. Morawiecki zapewniał jak to PiS kocha Unię. Nie było Kaczyńskiego i nie było o „wyimaginowanej wspólnocie” i nawet zabrała głos p. Szydło, która unijne flagi usunęła z budynków URM. To kolejna twarz reżimu tym razem przed wyborami do Europarlamentu.
Stefan Niesiołowski
Roman Giertych: Marek Ch. – zdrajca obozu władzy

Roman Giertych
Można powiedzieć, że cudownym zbiegiem okoliczności dwie zwaśnione grupy w obozie władzy pogodziły się. I cóż za przypadek! Nastąpiło to w dniu, w którym się dowiedzieli, że Leszek Czarnecki nagrał Marka Chrzanowskiego
Wielu ludzi pyta mnie dlaczego Marek Ch. nie został ochroniony przez prokuraturę, która od trzech lat nie wszczęła żadnej poważnej sprawy przeciwko ludziom obozu władzy.
Aby dowiedzieć się prawdy o aferze KNF proponuję odsłuchać taśmę z nagraniem rozmowy byłego szefa KNF z Leszkiem Czarneckim. Tutaj podam też kilka informacji niezbędnych do zrozumienia tego, co powiedział Marek Chrzanowski o planie przejęcia banków Leszka Czarneckiego.
Getin Noble Bank S.A. (GNB) to jeden z największych banków w Polsce. Jego kwota depozytów wynosi ok. 50 miliardów złotych. Bank od zawsze przynosił zysk i spełniał wszystkie kryteria kapitałowe (kryteria kapitałowe to wymóg posiadania odpowiedniej kwoty własnych pieniędzy akcjonariuszy, w stosunku do udzielonych kredytów).
W roku 2017 Minister Finansów Mateusz Morawiecki wprowadził rozporządzenie, które radykalnie zmieniło sytuację GNB. Skutkiem tego rozporządzenia był obowiązek dopłaty kapitału przez akcjonariuszy na kwotę ok. 900 milionów złotych.
Rozporządzenie dotyczyło wszystkich banków, ale jego skutki były największe dla GNB, gdyż miał on dużo kredytów udzielonych w walutach obcych. Rozporządzenie wprowadza wymogi kapitałowe trzykrotnie wyższe niż średnia UE!
Przed wydaniem rozporządzenia zarówno MF, jak i KNF przygotowały symulacje, która wskazywała, że to rozporządzenie uderzy przede wszystkim w GNB.
Tego samego roku KNF wprowadziła dodatkowe wymogi kapitałowe. Znowu wymogi te uderzyły przede wszystkim w GNB. Skutkiem tych dwóch działań było to, że GNB został poddany procedurze naprawczej (mimo, że konieczność „naprawy” wynikała przede wszystkim z działań Państwa).
Według słów przewodniczącego KNF nagranych w rozmowie z dnia 28 marca br. ta sytuacja stanowiła podstawę dla tzw. „planu Zdzisława”. Plan ten przewidywał przejęcie banku za złotówkę ze względu na brak spełniania norm kapitałowych. Co ważne ( a czego nikt z komentujących taśmę nie zauważył) plan przewidywał dokapitalizowanie banku, który przejąłby GNB kwotą 2 miliardów złotych.
To dokapitalizowanie zgodnie z prawem mógł zrobić Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Przypadkowo Zdzisław Sokal był prezesem BFG. W marcu br. mówiono jeszcze o przejęciu GNB przez któryś z banków państwowych. Co ciekawe Marek Ch. ujawnił, że plan Zdzisława był konstruowany na ulicy Nowogrodzkiej.
Istotą oferty korupcyjnej, którą przedłożył Marek Ch. Leszkowi Czarneckiemu była ochrona przed „planem Zdzisława”. Zapewniał on, że jest w stanie doprowadzić do odwołania Zdzisława Sokala. To była zdrada. Już dzisiaj wiemy, że plan ten cieszył się całkowitym poparciem czynników politycznych. Wiemy to stąd, że w dniu 7 listopada Marek Chrzanowski kilkanaście godzin po złożeniu przeze mnie zawiadomienia przedłożył pismo, w którym domagał się szybkiego przyjęcia poprawek do prawa o KNF.
Można powiedzieć, że cudownym zbiegiem okoliczności dwie zwaśnione grupy w obozie władzy pogodziły się. I cóż za przypadek! Nastąpiło to w dniu, w którym się dowiedzieli, że Leszek Czarnecki nagrał Marka Chrzanowskiego i że jest taśma z ofertą korupcyjną i z „planem Zdzisława”.
Poprawki te błyskawicznie zgłosił PiS rękoma Ryszarda Terleckiego. Istotą tych poprawek było to, że bank można przejąć pomimo wypełniania programu naprawczego (na gruncie obecnych przepisów to niemożliwe, gdyż Leszek Czarnecki dopłacił do kapitału banku ponad 800 milionów i zadeklarował dalsze wpłaty). Oraz co najważniejsze: wprowadzono poprawkę, która umożliwia małemu bankowi prywatnemu, który również nie spełnia norm kapitałowych przejęcie banku kilkanaście razy większego.
Ustawa ta błyskawicznie przeszła przez Sejm i Senat, a wczoraj podpisał ją Prezydent. Dzisiaj najważniejsze pytanie jakie powinno być stawiane wszystkim rządzącym to: o jaki bank chodzi? I co spowodowało, że już „plan Zdzisława” nie miał być realizowany poprzez przejęcie GNB przez banki państwowe? Ktoś podejrzliwy bowiem mógłby uznać, że po wyborach samorządowych obóz władzy stwierdził, że nie jest pewny los przyszłorocznych wyborów do Sejmu i że banki państwowe mogą przestać być kontrolowane przez ich środowisko polityczne. A plan przejęcia GNB w swej istocie służy uwłaszczeniu. Popatrzmy na projekcje co byłoby, gdyby mały prywatny bank przejął GNB. Bank taki mógłby zanim przejmie GNB np. podpisać umowę sprzedaży akcji na rzecz jakiejś fundacji lub instytucji, która miałaby świetnych prawników w rodzaju pana mec. Kowalczyka, ludzi z fantastycznymi kontaktami.
Po przejęciu GNB taki doskonały prawnik szybko załatwiłby z pewnością dwie rzeczy: bezzwrotną pomoc z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego ( o której na taśmie mówił b. szef KNF) oraz zniesienie przez KNF i MF tych wymogów kapitałowych, które obciążyły GNB. I co byśmy wówczas mieli?
Zdrowy bank z kapitałem ok. 7 miliardów złotych, który natychmiast mógłby udzielić kredytów o wartości 30 miliardów złotych! (2 miliardy pomocy z BFG przekłada się na możliwość udzielenia kredytów w kwocie 20 miliardów, zniesienie wygórowanych wymogów kapitałowych dawałoby prawo do 10 miliardów kredytów ). A jego właścicielem byliby akcjonariusze, którzy korzystnie kupili większość akcji małego banku zanim ten przejął GNB. Czyż kwota 30 miliardów nie mogłaby posłużyć jako wykupienie połowy mediów w Polsce? Wystarczyłaby z pewnością. I tak mielibyśmy Budapeszt w Warszawie.
A my dziwimy się, że szef KNF poszedł siedzieć. Ujawnienie takiego planu Leszkowi Czarneckiemu ( a przynajmniej jego części) to w naszej obecnej rzeczywistości coś znacznie gorszego niż korupcja, to zdrada lojalności wobec swojego środowiska. Za to więzienie ma się jak w banku.
Jeżeli ktoś uważnie przeczyta niniejszy wpis to wie jedno: witamy na wschodzie Europy.
Roman Giertych
Roman Giertych: Apel do Prokuratury w sprawie ukrywanej opinii

Roman Giertych
Szanowni Państwo!
Od ponad roku reprezentuję jako obrońca pana posła Stanisława Gawłowskiego. Pierwszym zarzutem, który został postawiony panu posłowi była sprawa rzekomej korupcji polegającej zdaniem prokuratury na tym, że przyjął dwa wartościowe zegarki od pracownika podległej mu instytucji w zamian za „ogólną życzliwość”. Pracownik ten miał być do tego namawiany przez dyrektora IMGW, który również miał być osobą organizującą ich przekazanie do ówczesnego wiceministra środowiska Stanisława Gawłowskiego. To podejrzenie rozpoczęło śledztwo wobec Stanisława Gawłowskiego i stanowiło podstawowy argument dla podważania jego uczciwości (wszystkie pozostałe zarzuty są bowiem oparte wyłącznie na zeznaniach osób, które dzięki swym zeznaniom polepszyły swoją sytuację procesową przebywając w areszcie).
Tymczasem obrona odnalazła zdjęcie dyrektora IMGW zrobione dwa lata po czasie, gdy rzekomo wręczono zegarki, jak paradował w Maroko z zegarkiem na ręku, który do złudzenia przypominał ten, który miał być przedmiotem łapówki dla Gawłowskiego. Złożyliśmy wówczas wniosek do prokuratury o zbadanie przez biegłego, czy to zdjęcie jest autentyczne i czy na tym zdjęciu znajduje się zegarek, który zakupił pracownik IMGW przed wręczeniem go swojemu dyrektorowi rzekomo dla Gawłowskiego. Opinia ta została dopuszczona po sześciu!!! wnioskach obrony w tej sprawie.
W tym tygodniu prokuratura zdecydowała się udostępnić jej treść obrońcy, bez prawa do kopii. Nie mogę podać wniosków z tej opinii, ale mogą zaapelować do fundamentalnej uczciwości. Szanowni Państwo! Na podstawie błędnego zarzutu korupcyjnego doprowadziliście do tego, że niewinna osoba spędziła w areszcie trzy miesiące. Publicznie próbowaliście zdyskredytować go na różne sposoby (chociażby wycieki z prokuratury o rzekomym domu publicznym w mieszkaniu wynajmowanym komuś przez Gawłowskiego). Miejcie teraz odwagę opublikować treść tej opinii. I miejcie odwagę wziąć odpowiedzialność za popełnione błędy. Wszystko, prędzej czy później, ujrzy światło dzienne. To że będziecie się chronić za tajemnicą śledztwa nie spowoduje, że unikniecie osądu publicznego.
Nagłaśnialiście zarzuty wobec posła Gawłowskiego we wszystkich mediach. Stańcie teraz w prawdzie i pokażcie, że nie się jej nie boicie. Jeszcze raz apeluję o upublicznienie opinii biegłego. Nie ma żadnych przesłanek procesowych, aby jej upublicznienie miało zaszkodzić śledztwu.
Roman Giertych
Adwokat
Jurek Owsiak: Zapadł wyrok w sprawie przeciw mnie z powództwa Krystyny Pawłowicz

Jurek Owsiak
Sędzia Krzysztof Świderski, przedziwnym zbiegiem okoliczności w odległości kilkutygodniowej zajmuje się drugą z rzędu sprawą z powództwa Krystyny Pawłowicz przeciwko Jurkowi Owsiakowi. Tak w pierwszej, jak i w drugiej uznał go winnym.
Zapadł wyrok w sprawie przeciw mnie wniesionej do sądu przez Krystynę Pawłowicz. Wnosiła i uważała ona, że ja stworzyłem i stoję za akcją „Ruch Wy….a Krystyny Pawłowicz W Kosmos”.
Ni cholery nie miałem z tym nic wspólnego, jakkolwiek uwielbiam tego rodzaju abstrakcyjne poczucie humoru (znaleźlibyście skafander dla Krystyny?). Aby jednak złagodzić to ostre, niecenzuralne słowo, w konkursie z koszulką, na której Krystyna Pawłowicz szybowała w kosmosie w stworzonym artystycznie skafandrze, skojarzyłem nazwę, w której użyłem innego słowa. Choć na tę samą literę, to było to jednak jakże inaczej, swojsko brzmiące słowo – „wysłanie”.
Sąd uznał jednak, że tym samym propaguję pierwotną poetykę. Więc jestem winny i mam przez 48 godzin na naszym portalu Kręciołatv Krystynę Pawłowicz przepraszać.
Powiem tak. Po pierwsze – nie jestem żadnym ministrem czy innym kolegą partyjnym powódki, a więc w żaden sposób nie mogę wpłynąć na karierę p. sędziego Krzysztofa Świderskiego, który przedziwnym zbiegiem okoliczności w odległości kilkutygodniowej zajmuje się drugą z rzędu sprawą z powództwa Krystyny Pawłowicz przeciwko mnie. Tak w pierwszej, jak i w drugiej uznał mnie winnym.
Jeśli, o czym często mówili przecież politycy zapowiadający zmiany w działaniach sądów, było to losowanie, to mogę tylko radzić, Panie Sędzio, aby z tym szczęściem brał Pan udział we wszelkich grach liczbowych, loteriach i konkursach. Ma Pan po prostu niesamowite szczęście losując dwa razy pod rząd tę samą powódkę i powoda.
Po drugie – i tutaj żarty się skończyły – ja, Jurek Owsiak, wraz z grupą wspaniałych ludzi, z którymi tworzymy Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, wraz ze 120 000 wolontariuszy w Polsce i na całym świecie, już za moment po raz kolejny ruszymy, aby walczyć o zdrowie i życie najmłodszych Polaków. I tu już nie ma mniej śmiesznych czy bardziej śmiesznych dykteryjek i popierdółek. To są niezwykle poważne sprawy, którymi się zajmujemy przez cały rok i których Finał Fundacja WOŚP będziemy „obchodzić” za kilka tygodni, w jeden, zimowy dzień. I znów będzie to największe święto ludzi, którzy mają poczucie społeczeństwa obywatelskiego we współczesnej Polsce.
Tak Pan zasądził. Szanuję to. Nie mam czasu na włóczenie się po sądach i udowadnianie, że nie jestem wielbłądem. Niech Pan sobie poczyta to za zaszczyt, Panie Sędzio, że mógł Pan nas, ludzi z Fundacji, zobaczyć na żywo, posłuchać naszych emocji i zobaczyć gościa, który, mam nadzieję, w imieniu milionów Polaków próbował chamskim wypowiedziom powiedzieć stop.
Nasz czas to czas życia i śmierci i może Pan to obśmiać, ale 27 lat działania naszej Fundacji udowodniło jedno – co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Może jeszcze nie czas na ustalanie standardu zachowań i prowadzenia debaty publicznej, który zdecydowanie sprzeciwiłby się językowi nienawiści. Moim zdaniem Pan tego kroku w kierunku lepszego standardu nie uczynił. W żaden sposób mnie Pan jednak nie zatrzyma. Kiedy chodzi o zdrowie i życie Polaków – stawiamy to absolutnie na pierwszym miejscu. Pierdoły odpuszczamy.
Jurek Owsiak

