Roman Giertych: Podsumowanie

Spektakl po stronie Komisji wyglądał żenująco. Nieporadność, chamstwo, agresja i brak podstawowych umiejętności prowadzenia postępowania zostały brutalnie obnażone.

 

Zakończyła się afera Amber Gold. W mistrzowskim stylu Donald Tusk ukazał wszystkim, że całe lata brutalnych ataków na niego i na jego rodzinę były motywowane politycznie.

Kluczowym dla mnie ustaleniem z prac komisji było to, że Michał Tusk pracował dla firm lotniczych OLT Express, gdyż sam sobie tę pracę znalazł. Nie miało to żadnego związku z funkcją jego ojca. Pracował za wynagrodzeniem miesięcznym o wysokości średniej krajowej. Zdanie, które wypowiedział D. Tusk na komisji przejdzie do historii. „Według dzisiejszych standardów to nie tylko moje dzieci, ale moje wnuki zasiadałyby w Radzie Nadzorczej Orlen-u”.

Członkowie komisji wyglądali na tle świadka jak grupka niesfornych dzieciaków, którym nauczyciel udziela rad i upomnień.

Pani Przewodnicząca w którymś momencie była przesłuchiwana przez świadka i ładnie wypadła w tej roli. Gdy zorientowała się, że jest wodzona za nos, to odpowiedziała agresją i wyłączeniem mikrofonu przewodniczącemu Rady Europejskiej. Za to również została skarcona i więcej tego nie robiła.

Ogólnie spektakl wyglądał po stronie Komisji żenująco. Nieporadność, chamstwo, agresja i brak podstawowych umiejętności prowadzenia postępowania zostały brutalnie obnażone.

Gdy przypominałem sobie jak trudno było zeznawać przed Komisją ds. Orlenu np. premierowi Millerowi, gdy przesłuchiwał go śp. Konstanty Miodowicz lub śp. Zbigniew Wassermann lub gdy ja miałem swój czas pytań, to aż przykro było patrzeć na poziom posłów, którzy zajmowali się… robieniem świadkowi zdjęć.
PiS zaliczyła w starciu z Tuskiem kolejne „zwycięstwo”.

Roman Giertych


Lech Wałęsa: 250 tys. nagrody dla świadka prowokacji

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa

Moim zdaniem to bracia Kaczyńscy, wykorzystując panią Kiszczak i podrobione przez SB dokumenty, przy pomocy takich ludzi jak Gwiazda, Cenckiewicz i Wyszkowski próbują na siłę zrobić ze mnie agenta i wmówić Polakom kłamstwa na mój temat.

 

Wyznaczam 250 000 zł nagrody (które zamierzam wypłacić przy pomocy moich sympatyków) dla świadka, który brał udział w perfidnej prowokacji wrabiającej mnie w agenturalną działalność i dostarczy niepodważalnych dowodów wykazujących kto za tym stoi.

Moim zdaniem to bracia Kaczyńscy, wykorzystując panią Kiszczak i podrobione przez SB dokumenty, przy pomocy takich ludzi jak Gwiazda, Cenckiewicz i Wyszkowski próbują na siłę zrobić ze mnie agenta i wmówić Polakom kłamstwa na mój temat.

Prawdę o moich działaniach w latach 70 tych znajdziecie w książce „Wałęsa” wydanej bez mojej wiedzy i zgody przez Wydawnictwo Morskie w 1981r. zanim bracia Kaczyńscy, Wyszkowski, Gwiazda i Cenckiewicz dla swoich egoistycznych korzyści politycznych zaczęli zakłamywać fakty i niszczyć fenomen zwycięskiej walki, jaką wtedy stoczyliśmy.

 

Lech Wałęsa

 

 


Roman Giertych: Bajka na dobranoc

Roman Giertych

Roman Giertych

W każdej bajce jest jakiś morał. I w tej też jest. Brzmi on tak. Nie masz strzelby, to nie idź na niedźwiedzia. Bo cię zeżre.

 

Pewnego razu, w dalekiej Grenlandii grupa Eskimosów postanowiła zapolować na białego niedźwiedzia.

Przez całą zimę w czarne, polarne noce, przy świetle zorzy polarnej naradzali się jak będą polować. Zwołali zgromadzenie wioski i ogłosili, że skończą się czasy niedźwiedzia, bo oni go złapią, zabiją, a skórę wygarbują.

Szykowali łuki, noże, dzidy i oszczepy, a opowieściom wygłaszanym przy świetle lampki łojowej końca nie było. Na czele wyprawy stała dzielna Eskimoska, która wprawdzie nie została wybrana na królową igloo, ale bardzo chciała niedźwiedzia dopaść, bo marzyła o jego białej skórze. Od tego marzenia taką dostała obsesję, że budziła się i zasypiała z imieniem niedźwiedzia na ustach. Na dowód swych dzielnych zamiarów jak tylko zaczęła się wiosna Eskimosi poszczuli nawet psami małego niedźwiadka.

Gdy przygotowali już wyprawę, to postanowili niedźwiedzia zwabić w pułapkę i położyli kawał mięsa w wykopanym dole. Czekali, czekali i nie mogli się doczekać. Aż pewnego razu niedźwiedź przybył. Mięso z pułapki zjadł, a Eskimosów pożarł. Dzielna Eskimoska walczyła do końca, ale i ona podzieliła los strawionych towarzyszy.

W każdej bajce jest jakiś morał. I w tej też jest. Brzmi on tak. Nie masz strzelby, to nie idź na niedźwiedzia. Bo cię zeżre.

 

Roman Giertych

 

 


Gabriela Lazarek: Prawda wygrywa. Zawsze

Nieraz zajmuje to trochę czasu. Czasem wiele długich lat, ale z prawdy o tej władzy trzy kolejne pokolenia nie będą mogły się otrząsnąć.

Z niedowierzaniem będą czytać o tym ile można było naklamać i jak zmanipulować społeczeństwo w ciągu zaledwie kilku lat.

Smoleńsk, Amber Gold, rosyjscy szpiedzy, ubecy, żydowskie lobby, komuchy, propaganda telewizyjna, pieniądze Sorosa, niszczenie, oczernianie wszelkich autorytetów i cała długa lista absurdów, na których spisanie będą potrzebne grube tomiszcza.

Ludzie będą czytać i w głowach się im nie będzie mieścić, że to się działo naprawdę.

Gabriela Lazarek


Róża Thun odpowiada Andrzejowi Dudzie na zaproszenie na spotkanie z okazji Święta Niepodległości

Róża Thun

Róża Thun

Byłoby z mojej strony nieuczciwością, czynem obłudnym, gdybym zdecydowała się wznosić toast z Panem lub kimś z Pana otoczenia.

Panie Prezydencie,

Otrzymałam od Pana zaproszenia na Uroczystą Odprawę Wart oraz na spotkanie z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Spotkanie ma się odbyć w Zamku Królewskim w Warszawie, 11 listopada 2018 r. o godzinie 17.00. Ponieważ na zaproszeniu na nie widnieje prośba o odpowiedź, czynię to listownie.

Panie Prezydencie,

Piastuje Pan najwyższe państwowe stanowisko w Polsce a czasy i okoliczności są poważne. Doprowadził Pan do tego, że razem świętować nie możemy, bo ran, które Pan zadał demokracji w Polsce, nie da się zagoić spotkaniem na Zamku.

Byłoby z mojej strony nieuczciwością, czynem obłudnym i zaprzeczeniem mojego wieloletniego zaangażowania na rzecz wolnej i demokratycznej Polski w Unii Europejskiej, gdybym zdecydowała się wznosić toast z Panem lub kimś z Pana otoczenia w czasie, kiedy najważniejszy dorobek naszej wspólnej Ojczyzny jest niszczony przez Pana formację polityczną, z Pana przyzwoleniem i z aktywnym Pana udziałem.

Podniósł Pan rękę na Trybunał Konstytucyjny, na niezawisłość sądów, na Sąd Najwyższy. Wielokrotnie złamał Pan Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, nie zechciał Pan nigdy wysłuchać głosów tysięcy osób, które wołały do Pana na Krakowskim Przedmieściu, pod Pałacem Prezydenckim, bo miały nadzieję, że nie dopuści Pan do wejścia w życie ustaw niszczących to, co z takim trudem sobie wywalczyliśmy: niezawisłe sądownictwo.

Nie słychać Pana oburzenia kiedy nas, protestujących przeciwko dewastacji polskiej praworządności, przeciwko odbieraniu wolności mediom publicznym, marginalizowaniu Polski w Unii Europejskiej określa się drugim sortem, zdrajcami i jeszcze bardziej obraźliwymi epitetami, kiedy wiesza się portrety polityków na symbolicznych szubienicach, a o przybyszach do Polski poszukujących tu schronienia powiada się, że roznoszą pasożyty. Swoim milczeniem wyraża Pan poparcie dla takich zachowań.

Jest Pan współtwórcą bardzo głębokiego podziału wśród Polaków i rozbicia polskiego społeczeństwa. Współuczestniczy Pan w osłabianiu naszej pozycji, jeśli nie po prostu w wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej, która jest gwarantem naszego bezpieczeństwa, dobrobytu i przestrzegania naszych wspólnych wartości: poszanowania praw człowieka, wolności, demokracji a przede wszystkim jest gwarantem pokoju na naszym europejskim kontynencie.

Panie Prezydencie,

Nie udawajmy, że nic się nie stało i że nic złego się nie dzieje. Proszę przyjąć moją odmowę jako wyraz protestu wobec Pańskich działań oraz smutku i ogromnego niepokoju o przyszłość Polski pod Pana prezydenturą. Od 1989 roku przez myśl mi nie przechodziło, że kiedykolwiek będę musiała z powodów zasadniczych odrzucić zaproszenie Prezydenta RP.

Zaproszenie przedstawicieli opozycji mogłoby być krokiem ważnym i przełomowym, ale tylko jeśli by za nim szły konkretne czyny naprawiające błędy i destrukcję popełnioną wcześniej. W przeciwnym wypadku zaproszenie które otrzymałam, jest tylko dekoracją, pustym, nic nie znaczącym gestem.

Panie Prezydencie, te konkretne czyny ciągle jeszcze są w Pana zasięgu.

Nie tracę nadziei. Wierzę w mądrość Polaków i wierzę w to, że obronią Nasz Kraj przed zniszczeniem, do którego prowadzi rząd PiS-u i Pana, Panie Prezydencie, podpisy pod szkodliwymi ustawami. Wierzę, że rozpaczliwy krzyk Piotra Szczęsnego: „Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!” dociera do serc i umysłów naszych Rodaków.

Z okazji naszego Święta Narodowego, życzę Panu, sobie i wszystkim sprawującym władzę oraz uczestniczącym w życiu publicznym w Naszej Ojczyźnie, żeby poważna i odpowiedzialna refleksja odmieniła oblicze polskiej polityki.

 

Róża Thun
Kraków, 04.11.2018

 

Źródło:rozathun.pl

 


Rafał Trzaskowski do PiSowskich hejterów – zlustruję się dla Was sam

Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski

Znam języki obce (niemiecki nie, ale rosyjski już tak). Jestem filosemitą. Jeżdzę na rowerze. Jem sałatę. Kiedyś jadłem nawet jarmuż. Byłem na paradzie równości.

 

Ułatwijmy wszystkim PiSowskim hajterom pracę. Zlustruje się dla Was sam. Polityczne winy znacie. Czas na prywatne.

Nazywam się Rafał Trzaskowski.

Pra-pra dziad i dziad służyli pod obcym dowództwem – Napoleona i Cesarza Józefa (co przesądza o moich powiązaniach z obcymi mocarstwami). Pradziad zrzucił habit Jezuity (zaprzaniec jeden) i zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji (czyli, umówmy się, był dziewiętnastowiecznym genderowcem). Jego stryj w powstaniu listopadowym, jako podchorąży, atakował Belweder (nieudacznik – wypuścił z rąk Wielkiego Księcia – przypadek?).

Brat pradziada zginął w powstaniu styczniowym. Dziadek był w sędziowskiej klice. Ojciec grał niepolską muzykę – muzykę dżazowską, w którą często wplatał motywy polskiej muzyki ludowej (jawna profanacja), jeździł też po świecie – często, przyznaję, do Niemiec, gdzie, o zgrozo, miał przyjaciół. Przyjaźnił się też z najgorszym, artystycznym sortem (tak, tak z takimi pijakami jak Hłasko czy Tyrmand).

Mama – z domu Arens (wstrętne austriackie nazwisko) Warszawianka od pokoleń. Dziadek był hipsterskim antykwariuszem.

Babcia kochała Piłsudskiego (i nauczyła mnie – wnuczku – pamiętaj – Marszałek był tylko jeden).

Brat mamy Andrzej (Ps. Pała) zginął w Powstaniu Warszawskim, siostra Iza (ps. Jadwiga) była żołnierką i łączniczką Komendy Głównej AK. Obydwoje byli w mainstreamowym AK, a ciocia tylko przez chwilę była wyklęta, kiedy z przyjacielem – niejakim „Anodą”, chciała rzucać granatami w generała Sierowa.

Brat – o strasznym, niepolskim nazwisku Ferster – był dyrektorem undergroundowej Piwnicy pod Baranami. Piotr Skrzynecki był moim przewodnikiem po tajemnicach Krakowa.

Urodziłem się na Powiślu (w szpitalu na Solcu), całe życie mieszkałem na Nowym Mieście – na ulicy Freta – czas dzieliłem między książki i podwórko, które nie zawsze dzieliło moją biblofilską pasję. Stałem pod Kamienicą. W młodości pijałem tanie wina, z rzadka paliłem zioło i bywałem „niegrzeczny”. Uczyłem się dobrze. Kląłem. Słowo „bawidamek” znam tylko od babci. 😀

Znam Mellera i nie tylko jego. Kumplowałem się z dzieciakami opozycjonistów (ach – Gosia Wende), ale z paru resortowcami też (mój przyjaciel Lech Dobroczyński, jest wnukiem Kliszki). Od dziecka przyjaźnie się z Michałem Żebrowskim (przepraszam).

Religii uczyli mnie surowi Franciszkanie, ale ja wolałem liberalnych Dominikanów ze Św. Jacka. W liceum byłem szefem samorządu i zdarzało mi się strajkować. W 1989 roku pracowałem w „Niespodziance”.

W pierwszych wyborach, w jakich głosowałem, oddałem głos na Lecha Wałęsę. Ale podobał mi się kiedyś Leszek Moczulski (jego książkę – „Wojna Polska 1939” połknąłem jednym tchem). Byłem na stypendiach za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne. Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA. Mam żonę Ślązaczkę (o zgrozo!). Teściowa ma niepolskie imię (Gizela) nadane po wojnie przez sąsiadkę Niemkę w Legnicy.
Moje dzieci są średnio grzeczne. 12 letniej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin i czyta satanistyczne książki fantasy. 8 letni syn nie chce chodzić na religię (gówniarz woli pływać).

Znam języki obce (niemiecki nie, ale rosyjski już tak). Jestem filosemitą. Jeżdzę na rowerze. Jem sałatę. Kiedyś jadłem nawet jarmuż. Byłem na paradzie równości. Na moje wykłady (w Collegium Civitas, UW, UJ) przychodzą cudzoziemcy. Więcej grzechów nie pamiętam i nie obiecuję skruchy.

Rafał Trzaskowski


Manuela Gretkowska: CURVIOSUM

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Mózgociągiem narodowej telewizji zarządza facet, o którym bez pisania Jacek K., wiadomo, że tarzał się w kokainie, a teraz propagandowym gównie. Zamiast białego proszku śnieży ekran TVP zamrażając umysły chwalebną przeszłością.

 

Wygraliśmy miasta. Ale o jaką Polskę gramy? Przypomina naszą odwieczną rozmowę między Panem ( miejskim PO klasy średniej), Wójtem ( pisowski, tradycyjno -prowincjonalny mental) i Plebanem – trzymający to wszystko za jaja i jajniki Kościół.

Mózgociągiem narodowej telewizji zarządza facet, o którym bez pisania „Jacek K”, wiadomo, że tarzał się w kokainie, a teraz propagandowym gównie. Zamiast białego proszku śnieży ekran TVP zamrażając umysły chwalebną przeszłością. Propagandzista Kurski od Wójta Kaczyńskiego, nagania plebs do historyczno godnościowej zagrody. Z drugiej strony Polsat, TVN idą w stronę Berlusconiego. Bezmyślnych i roztańczonych show.

Być jak perfekcyjna Pani Domu, być jak celebryta, wypchać się niby trofeum piękna silikonem i rozrywką. Spełniać marzenia miasteczka Wilanów, wciskając im lepszy, plastikowy świat dla ubogich duchem. Aspiracje wykształconej klasy średniej – trzepanie kasy i fasady? Przy okazji mizoginicznie utrącając kobiety. Do TVN24 raczej pań się nie zaprasza, wystarczą świetne gospodynie programów przepytujące mężczyzn: „Co tam panie w polityce?”.

A już festiwalem mizoginii są programy o Niepodległości. Przecież taka ważnościowa szopka zdarza się raz na 100 lat i trzeba się pokazać. Wczoraj po TVN Faktach o Niepodległej mądrzyło się trzech facetów, bo Polska jest kobietą:) Rozmawiał z nimi dziennikarz prowadzący zazwyczaj Babilon. Skansen dla mądrych kobiet pokazywanych w pobocznym programie, jakimś medialnym schowku na miotły i czarownice. Co innego prime time, w niedzielę wieczorem, only fur men. W Wyborczej, nie lepiej. Reklama na numer specjalny 10 listopada, w ważnej debacie zapowiada same męskie nazwiska.

Podkarpacie i Podhale ze swoim poparciem przemocy wobec kobiet stworzyło nowy region, Podpolskę obok Mało- i Wielkopolski. Podpolskę podludzi jakimi są kobiety bez praw rozrodczych i ochrony Niebieskiej Karty (zlikwidowana w Zakopanem)

Wyjdziemy z tego kuriozalnego Trójkąta Bermudzkiego PO-PiS-Kościół? Przestaniemy być krajem, gdzie energia elektryczna jest najdroższa w Unii, a 40 tysięcy ludzi rocznie umiera od zatrucia smogiem węglowym? Jakbyśmy żyli w zaklętym, śmiertelnym obiegu zamkniętym kopalnia-smog-kasa. Kiedy przestaniemy być zaczadzeni smrodem też tym politycznym 40-50% uśpionej Polski, uciekającej w swoje światy i biznes mam nadzieję, że zagłosujemy, inaczej, mądrzej, na nowoczesną Europę.

Manuela Gretkowska


Stefan Niesiołowski: Koniec początku

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Wszędzie lub prawie wszędzie pisowcy ponieśli klęskę. Nie wygrali w żadnym dużym i najpewniej średnim mieście. Klęska w Gdańsku, Krakowie, Kielcach, Tarnowie, Bielsku-Białej, Skarżysku-Kamiennej, Radomiu, Brzesku, utracili Ostrołękę.


To odwołując się do znanego wystąpienia Winstona Churchilla nie jest początek końca PiS-u, to dopiero koniec początku, jeśli za początek uznamy ponurą, tragiczną dla Polski pisowską recydywę w 2015 roku mającą oblicze dyktatury Kaczyńskiego. Ta dyktatura trwa, ale otrzymała właśnie kolejny potężny cios.

Polacy najwyraźniej powiedzieli dość tych kłamstw, podłości, politycznej korupcji polegającej na finansowaniu własnych lizusów i politycznego zaplecza.

Dość zniewalania wymiaru sprawiedliwości, cenzury w mediach, nikczemnej polityki zagranicznej polegającej na pełzającym brexicie.

Dość fałszowania historii, smoleńskiej bredni, pomników ojca niepodległości Lecha Kaczyńskiego, który poległ pod Smoleńskiem, dość rent specjalnych dla pani Gosiewskiej, załganych dziennikarzy, odrażających biskupów jak wzywający do glosowania na Kacpra Płażyńskiego Głódź, czy oddający katedrę w Łodzi ONR-owcom Jędraszewski, księży, którzy hańbią Kościół jak utuczony na publicznych pieniądzach Rydzyk, kłamiącego nieustannie Morawieckiego.

Dość fali politycznych brudów i lumpów zalewających nasz kraj.

To jest katastrofa. Jeszcze w reżimowej telewizji trwa festiwal kłamstw, przy których stan wojenny to liga dżentelmenów, jeszcze kłamią pp. Semka i Karnowski o sukcesach pisowców i dobrych perspektywach na wybory parlamentarne, na tle ustawicznie irytująco powtarzanych wyników z trzech tylko miast, gdy już w internecie napływają wyniki z całej Polski.

Wszędzie lub prawie wszędzie pisowcy ponieśli klęskę. Nie wygrali w żadnym dużym i najpewniej średnim mieście. Klęska w Gdańsku, Krakowie, Kielcach, Tarnowie, Bielsku-Białej, Skarżysku-Kamiennej, Radomiu, Brzesku, utracili Ostrołękę. Nie pomogły burmistrzowi tego miasta zakazy wyświetlania potrzebnego i obnażającego zakłamanie niektórych księży filmu „Kler”.

Nie pomogły pielgrzymki Kaczyńskiego i Morawieckiego do Radomia, aby wspierać jedną z bardziej odrażających postaci w sejmie, bo trudno tu mówić o postaci w polityce niejakiego Skurkiewicza.

Nie pomogły obietnice dotacji, pieniędzy, dróg, mostów, lotnisk, całego „wora” z pieniędzmi, którym wymachiwał żoliborski geniusz na miarę Piłsudskiego i którym zanęcał przygnębiający w swoim lizusostwie „premier” polskiego rządu. Na nic zdała się absurdalna propaganda o przekopaniu mierzei pod Elblągiem i wkopanie słupka przez chwiejącego się Kaczyńskiego.

Nie pomogły porównania panny Wasserman do Królowej Jadwigi (ile trzeba głupoty i nieuctwa, żeby wymyśleć coś takiego?), nie pomógł spot z uchodźcami i nie pomogła wizyta na cmentarzu p. Dudy, który popierał wzruszającą pod każdym względem i równie uroczą małżonkę pana posła Mularczyka, który jak wiadomo zapewni nam słuszne odszkodowania za wojnę i okupację, których nie chce nam dać kanclerz IV Rzeszy p. Merkel, ale które on Mularczyk załatwi i będziemy wszyscy żyć długo i szczęśliwie, PiS wypłaci każdemu 1000 + i emeryturę równą średniej krajowej.

Przegrali wszystko co było do przegrania. To była klęska znacznie większa niż w pierwszej turze. Kaczyński widocznie zapomniał, że jego udział w kampanii musi się tak zakończyć, zamiast zamknąć się w jakiejś piwnicy razem z Macierewiczem wyruszył i przemawiał, a naród słuchał i podziękował.

Przegrali także symetryści, dla których pokazywanie pisowskich kreatur jest tak samo ważne jak pokazywanie ludzi mających coś do powiedzenia. Bo jak wytłumaczyć, że w jednej z telewizji uchodzących za broniącą demokracji nie było dnia (obserwowałem i notowałem), aby nie było kogoś z wielkiej piątki: pp. Jackowski, Buda, Gryglas, Horała, Kukiz?

Moje serdeczne gratulacje, to są rzeczywiście ludzie, którzy dobrze służą naszej Ojczyźnie. Z resztą nie tylko oni, brakuje miejsca do wymieniania żałosnych miernot zamulających programy informacyjne i komentujących wydarzenia polityczne. Te wybory stanowią dobry punkt wyjścia do wyborów europejskich i parlamentarnych.

Bardzo wiele wskazuje na to, że katoprawica te wybory przegra i jeśli nie sięgnie po brutalne fałszerstwo lub przemoc, utraci władzę.

Z radością będziemy obchodzić niedługo już święto niepodległości, które pisowcy oddali nacjonalistom i rasistom, którzy wypełzną na ulice Warszawy i będą kompromitować pisowski reżim. To będzie chyba jedyna rocznicowa manifestacja publiczna w Polsce, najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy szacunku panowie Kaczyński, Morawiecki, Duda. Brakuje tylko was na czele tego pochodu, może obok hasła – Polska cała, ale biała, raz sierpem, raz młotem, lub kodu 18? Właściwe obchody proponuję przesunąć na dzień, w którym będziemy wreszcie wolni od PiS-u.
​​​​​​

Stefan Niesiołowski


Kazimierz Marcinkiewicz: Kaczyński jest polskim problemem

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Jaroslaw Kaczyński nie bierze jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Co więcej przed nikim nie musi się tłumaczyć i to od lat.

 

Człowiek ponad prawem

Bardzo mało zajmujemy się Jarosławem Kaczyńskim, a to on jest polskim problemem. To on podejmuje decyzje państwowe, które premier i rząd, czy prezydent, a nawet parlament tylko wciela w życie. Jest głównym decydentem, liderem obozu rządzącego, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności przed kimkolwiek. Protestujemy pod kancelarią premiera, czy prezydenta, albo pod sejmem, a JK śmieje się z nas na Nowogrodzkiej.

Jaroslaw Kaczyński nie bierze jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Co więcej przed nikim nie musi się tłumaczyć i to od lat. Wychował sobie opozycję i dziennikarzy już wówczas, gdy był w opozycji. Na świecie jest to nie do przyjęcia by człowiek rządzący krajem mógł nie odpowiadać za swoje czyny, mógł nie tłumaczyć się przed opinią publiczną z podejmowanych decyzji. Mógł być odizolowany od społeczeństwa i jego przedstawicieli.

Kaczyński uczestniczy w konferencjach prasowych, ale nie odpowiada na pytania. Udziela wywiadów, ale tylko dziennikarzom którzy nie zadadzą mu trudnych pytań. Spotyka się z obywatelami, ale tylko popierającymi jego rządy. Nie dopuszcza do siebie ludzi inaczej myślących. Nie uczestniczy w debatach. Właściwie nigdy nie słucha, tylko przemawia. Przed nikim z niczego nie musi się tłumaczyć. To nienormalne. Stworzył wokół siebie klosz i jest poza prawem. Wytworzył wyimaginowany obraz męża stanu, który odpowiada tylko przed sobą, a inni mogą go tylko podziwiać, albo współczuć. Jeszcze parę lat temu tłumaczył się bratu lub mamie. Dziś jest sam i robi totalnie co chce.

Tak, to on napuścił Polaków jednych na drugich, podzielił Polskę jak nikt nigdy wcześniej i wprowadził do przestrzeni publicznej możliwość nazywania nas, części Polski, zdrajcami i obywatelami „drugiego sortu”, czy kanaliami. Zrujnował nasza wspólnotę. Zdewastował współpracę. Rozwalił debatę publiczną. Zniszczył niezależne instytucje państwa. Zezwolił na rozprzestrzenianie się w przestrzeni publicznej rasizmu, ksenofobii, nacjonalizmu, a nawet faszyzmu. Tak, zrobił to wszystko Jaroslaw Kaczyński, używając do tego podległych mu i wiernie posłusznych instytucji państwa.

Dlaczego nie analizujemy jego samotnego, zamkniętego życia? Dlaczego nie śledzimy jego ruchów i działań? Dlaczego nie zadajemy mu nieustannie pytań o Polskę, o jego odpowiedzialność za to co dzieje się w naszym kraju? Dlaczego nie bombardujemy go naszym sprzeciwem na rujnowanie niezależnych instytucji państwa, czy naszej pozycji w świecie. Dlaczego pozwalamy mu na bycie i życie poza prawem, poza odpowiedzialnością, poza kontrola?

Kazimierz Marcinkiewicz


Ks. Stanisław Walczak: Szczepionki a ludzka głupota

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Głupota nie jest geograficznie zdeterminowana. Króluje także pośród nas.

Wiadomość o kilku przypadkach odry a jednocześnie o niemałej ilości tych, którzy dali się ponieść naiwnej głupocie anty-szczepionkowej, daje mi do myślenia: jak łatwo można ogłupić ludzi.

„Dobra zmiana”, „zamach smoleński” „katoliccy narodowcy”, „nosiciele robactwa z bliskiego Wschodu i z Afryki”, „Kaczyńscy dali wolność Polakom”, „Jezus” popiera PiS”, „Maryja walczy z liberałami”, „lewactwo drogą do piekła” – tysiące idiotyzmów, w które wielu ludzi wierzy. Wiele z tych i podobnych idiotyzmów uzasadnia się „naukowo”. Autorytetu naukowe, teologiczne i ideologiczne rzuca się na szalę, byle tylko zniewolić człowieka.

„Korzeniem zła w świecie są Żydzi” – w to wierzy wielki procent dobrze wykształconych duchownych w Polsce. „Inwazja Islamu na Europę” – to głoszą nawet nie związani z wiarą narodowcy (nacjonaliści). Wydaje się, że z tego rodzaju przesądami wiedza i wykształcenie nie nie zwyciężą..

Pamiętam jeszcze z Zambii, gdy ktoś mi znajomy, powrócił z doktoratem uzyskanym w Wielkiej Brytanii. A kiedy jego żona zachorowała, oddał ją w ręce szamana. Podobnie jest dzisiaj pośród białych nadludzi.

Głupota nie jest geograficznie zdeterminowana. Króluje także pośród nas. Skoro profesor doktor habilitowany nauk teologicznych a jednocześnie arcybiskup z ambony głosił „prawdę” o katastrofie smoleńskiej, przestałem szanować tego rodzaju tytuły. Przynajmniej pośród hierarchów.

Ks. Stanisław Walczak