Jurek Owsiak: Podzielony kraj

Jurek Owsiak
Trzeba tak naprawdę wszystkich aktywnych Polaków którzy wzięli udział w wyborach, wielkiej pracy, aby wzajemnie się szanując, korzystać w 100% z prawa wyborczego.
Teraz już wszystko jasne, podliczone i jak w mapie pogody – kraj, jakby go ktoś przerąbał na pół. Dwie moce, które wygrały. Jedna na wschodzie, druga na zachodzie.
Taki był wybór i taka decyzja Polaków uprawnionych do głosowania, w którym nieco więcej niż połowa wzięła udział.
Odliczając tych, którzy polegli, bo się spóźnili, bo nie mieli wszystkich dokumentów i prawa do głosowania nie otrzymali, to i tak około 40% wolnego i nieskrępowanego żadnym musem narodu ze swojej wolności skorzystało w taki sposób, że głosu nie oddało.
Szkoda. I tak naprawdę nawet nie wiem jak to ocenić, w jakich kategoriach – niechęci? Niewiedzy? Lenistwa? To zaledwie 3 dekady wolnego kraju, ale jakoś nie jesteśmy skorzy, aby się za jego budowanie w oparciu o nasze głosy zabierać. Szkoda, wielka szkoda.
I trzeba tak naprawdę wszystkich aktywnych Polaków którzy wzięli udział w wyborach, wielkiej pracy, aby wzajemnie się szanując, korzystać w 100% z prawa wyborczego. Mam ogromną nadzieję, że ten czas przyjdzie, choć droga może być długa i daleka.
Bez względu na tę podzieloną Polskę już dzisiaj zachęcam wszystkich rodaków, aby grali z nami podczas 27. Finału Fundacja WOŚP. Jak zwykle grać będziemy ze wszystkimi i dla wszystkich. I nawet jeśli ktoś z jakiegoś powodu będzie miał problem z tym graniem to pamiętajcie, że Orkiestra zawsze, wszędzie, jednakowo ze swoimi wspaniałymi darami do Was przyjedzie, bo gramy chcąc Was łączyć, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.
Nieprawdopodobnym jest to, że już otrzymaliśmy blisko 500 zgłoszeń od sztabów, które zamierzają zorganizować nasz Finał. Nie macie pojęcia jak to podtrzymuje na duchu i jak bardzo to o nas, Polakach, kolorowo stanowi. Znowu pokażemy brazylijski karnawał w środku zimy i mam nadzieję, że po raz kolejny będziemy mogli zrealizować cele naszego 27. Finału. A my już niedługo popędzimy z piękną karetką do Białegostoku.
Dziękuję wszystkim wolontariuszom i sztabom, które pragną z nami zagrać. Jesteście bardzo mile widziani, zapraszamy!
Jurek Owsiak
Adam Szejnfeld: Czy zostaniemy w UE? Czy możemy spać spokojnie?…

Adam Szejnfeld
Obecność Polski w Unii wiąże się z korzyściami dla państwa, społeczeństwa, ogółu obywateli, konsumentów, przedsiębiorców.
Mała rzecz, a potrafi sprawić dzieciom sporo radości, nie obciążając przy tym nadmiernie kieszeni rodziców. Wykonane z elastycznej gumy różnokolorowe balony i baloniki są uwielbiane przez najmłodszych. Choć trzeba przyznać, że niejeden mały psotnik wpadnie na pomysł, by z całej siły zacząć ściskać nadmuchany balon i w ten sposób sprawdzić jego wytrzymałość, co nierzadko kończy się jego rozerwaniem…
Dziecięce zabawy rządzą się swoimi prawami, a eksperymentowanie – nawet jeśli przyprawia rodziców o ból głowy – to jeden z najważniejszych sposobów poznawania przez najmłodszych otaczającego świata.
Zupełnie inaczej jest jednak w polityce, szczególnie gdy sprawujący władzę ulegną pokusie badania, jak daleko mogą się posunąć zanim ich kontrowersyjne działania wywołają jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa.
Stopniowe przesuwanie granic, stosowanie metody „dwa kroki do przodu i jeden do tyłu”, testowanie reaktywności zwykłych obywateli uwięzionych w zaciskających się kleszczach „dobrej zmiany” – tak właśnie można w skrócie opisać metody działania PiS-u, który w ciągu ostatnich trzech lat udowodnił, że jest gotowy na bardzo wiele.
Oczywiście w jednych kwestiach ta strategia przyniosła więcej sukcesów (choćby w przypadku demontażu Trybunału Konstytucyjnego), w innych na szczęście mniej (wystarczy wspomnieć o Ogólnopolskim Strajku Kobiet przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji).
A jak będzie w przypadku członkostwa Polski w Unii Europejskiej? Hym… Niby z ostatnich badań opinii publicznej wynika, że aż 87% Polaków docenia korzyści płynące z naszej obecności we Wspólnocie, ale czy to wystarczy, żeby ich powstrzymać?
Po ostatniej szarży ministra sprawiedliwości przeciwko Trybunałowi Sprawiedliwości w Luksemburgu można mieć co do tego wątpliwości. Ba! Sam fakt, że do zapewniania o tym, że Polska była, jest i pozostanie w Unii natychmiast rzucili się politycy PiS na czele z premierem Mateuszem Morawieckim, sprawia, że trzeba się mieć na baczności. Już nie raz przekonaliśmy się bowiem, że co innego mówią, a zupełnie co innego robią… Zwłaszcza, gdy chodzi o sprawy, na którym Polakom na prawdę zależy.
Obecność Polski w Unii wiąże się z korzyściami dla państwa, społeczeństwa, ogółu obywateli, konsumentów, przedsiębiorców.
Jak się jednak okazuje jest grupa, która na akcesji zupełnie nie skorzystała. To politycy, którzy wyznają idee autorytarne, nie wierzą w demokrację, za nic mają praworządność i będąc u władzy, chcieliby robić, co im się żywnie podoba. A członkostwo Polski w Unii Europejskiej to nie tylko konieczność poszanowania wspólnych wartości, ale także kontrola polityczna i prawna ich przestrzegania. Zgodziliśmy się na to – o czym trzeba nieustannie przypominać! – zarówno w referendum akcesyjnym, jak i w Traktacie z Lizbony podpisanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To nie są zapisy drobnym druczkiem, które ktoś mógł przeoczyć, ale fundamenty, na których opiera się funkcjonowanie Unii.
Od przejęcia władzy przez obóz „dobrej zmiany” w 2015 roku widzieliśmy już wielokrotnie, z jaką łatwością PiS potrafi zniszczyć bez mrugnięcia okiem ważne instytucje państwowe, czy obrócić w ruinę osiągnięcia Polaków po 1989 roku, z których wszyscy byliśmy dumni.
Tymczasem do wyprowadzenia naszego kraju ze Wspólnoty nie potrzeba ogólnopolskiego referendum, specjalnych konsultacji, czy trudnej do osiągnięcia większości kwalifikowanej w parlamencie. Wystarczy spotkać się, nawet pod osłoną nocy, choćby w Sali Kolumnowej, nazwać to zebranie posiedzeniem Sejmu RP, przegłosować ustawę i następnego dnia obwieścić Europie, że Polska znalazła się poza Unią.
Może więc warto zastanowić się, czy aby na pewno można ufać tym, którzy mówią, że nie ma żadnego zagrożenia i można spać spokojnie… Kto wie, być może wręcz im więcej to powtarzają, tym bardziej należy się obawiać najgorszego!
Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Kandydat PiS: „Głupia c…pa”, „Chętnie tobie naj….bię”
KANDYDAT PiS: „GŁUPIA CIPA”, „CHĘTNIE TOBIE NAJEBIĘ”
„Głupia cipa na emigracji (…) pozdrów imigrantów z Afryki, którzy na twój widok się ucieszą” – to publiczne słowa Artura Kurowskiego, kandydata PiS do Rady Miasta Pyrzyce (zachodniopomorskie).
Zareagował w ten sposób na wpis o treści „Brawo Warszawa!”, którym jedna z użytkowniczek Facebooka cieszyła się ze zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego w wyborach na prezydenta stolicy.
Agresja kandydata PiS nie skończyła się na atakowaniu dziewczyny. Po zwróceniu mu uwagi, że zwraca się do kobiety odpowiedział agresją: „nie każda kobieta jest kobietą”, a do jednego z uczestników dyskusji zwracał się słowami „chętnie tobie też najebię, strzel mi w mordę, leszczu. Poszukać cię?” (interpunkcję dodaliśmy sami).

Artur Kurowski jest także prezesem Fundacji Oświatowej „Realizujmy marzenia”. Po publikacji jego wypowiedzi ukrył swoje konto na Facebooku.
W ciągu kampanii wyborczej wydawało nam się, że PiS sięgnął dna publikując spot wyborczy w stylu propagandy nazistowskiej straszący imigrantami. Kandydat Kurowski jednak dzielnie walczy o dalsze obniżenie poziomu.
Kurowski został wybrany na radnego Pyrzyc z okręgu 5. Naszym zdaniem nie powinno być dla niego miejsca na jakimkolwiek stanowisku publicznym.
Pozostaje nam jedynie zacytować kapitana Wagnera z filmu „CK dezerterzy”: „Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić pańskie postępowanie”.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Roman Giertych: „Zwycięstwo”

Roman Giertych
Lanie jakie miasta spuściły partii Kaczyńskiego to nie jest najgorsza wiadomość dla PiS. Wszyscy widzą, że PiS można pokonać i że wynik wyborów w 2019 jest otwarty.
Ewangelia według św. Mateusza, 1.10 „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona.”
„Zwycięstwo”.
Pan jednak miłuje prawo i sprawiedliwość, a nie Prawo i Sprawiedliwość.
Psalm, który był czytany w niedzielę w kościołach i który zawierał te słowa niektórzy uznali za dobrą wróżbę dla PiS.
Klęska PiS-u w wyborach samorządowych jest jednak oczywista. Jarosław Kaczyński wprawdzie ogłosił zwycięstwo i trzeba przyznać, że zrobił to z kamienną twarzą, ale nie zmienia to faktów.
Lanie jakie miasta spuściły partii Kaczyńskiego (gdzie te czasy, gdy Kaczyński był prezydentem Warszawy?) to nie jest najgorsza wiadomość dla PiS. Najgorszą jest to, że nie udało im się wyeliminować PSL i że pomimo tego, że TVP, które stanowi czasami jedyny kanał informacji na wsi, zamieniło się w partyjną szczekaczkę, to PSL przetrwał te wybory pozbawiając PiS połowy głosów rolników.
Tym samym PiS nie będzie rządził w ponad 80% sejmików i powiatów. Te dwa wydarzenia socjologiczne tj. mobilizacja antypisowska w miastach oraz podział wśród rolników doprowadziły do tego, że pisowska rewolucja, która wydawało się, ze zaleje Polskę została zatrzymana.
Samorządy, które dotychczas z obawy przed potęgą PiS nie stanowiły jawnych bastionów oporu, zamienią się teraz w część społeczeństwa obywatelskiego, które odsunie PiS od władzy.
Wszyscy widzą, że PiS można pokonać i że wynik wyborów w 2019 jest otwarty. To spowoduje, że przez ten rok PiS nie będzie miał żadnych możliwości wykorzystać potencjału wymiaru sprawiedliwości do zastraszenia przeciwników. A brak zastraszania ludzi doprowadzić musi do klęski PiS.
Droga do zwycięstwa opozycji w wyborach roku 2019 i 2020 została otwarta.
Roman Giertych
Prezes #PiS J. #Kaczyński: Nasz wynik dobrze wróży na przyszłość.
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) October 21, 2018
Prezes #PiS J. #Kaczyński: Naszym głównym przekazem jest to, aby ciężko pracować w przyszłym roku. pic.twitter.com/GEml9zMVpq
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) October 21, 2018
Manuela Gretkowska: Po co rybie rower jak jest rowerem

Manuela Gretkowska
Szary Człowiek nie doczekał nadziei. Osiecka pisała o tych najlepszych, najwrażliwszych „łatwopalni”. Tacy są, a demokracja krucha.
Za wczorajsze wybory opozycja powinna zrobić Polsce laskę. Taką, o jakiej Kuchciński nawet nie marzył. On swoją poganiał, jak kijem parlamentarne bydło.
PiS nie znając prawa, pisze ustawy. Chciał zniszczyć Polskie Stronnictwo Ludowe, nie znając ludu. Zaorać walcem. Ale walec się zaciął.
El Presidente Duda nie spał dobrze tej nocy. Mokre sny o juntach trzymających władzę dzięki Kościołowi, są tylko snami, a Trybunał Stanu i ten w Luksemburgu, coraz bardziej realne.
Polska po samorządowych wyborach podzieliła się mniej więcej na trzy stany: PSL-owski lud, mieszczańskie PO i autorytarny motłoch. Lewicy nie ma, zawisła na stryczku ukręconym przez siebie samą. Konkordat podpisał przecież Kwaśniewski.
PiS się przekonał, że straszenie przynosi odwrotny skutek. Ziobro, Sasin, Prezes pomogli wygrać Warszawie i Łodzi. Czas na lepszą zmianę, na lepszego pisowca. Zaczął Patryk Jaki w europejskim stylu gratulując wygranej Trzaskowskiemu.
Gowin w przypływie odwilży umysłowej powiedział o Kaczyńskim „ 100% cynik”. Będzie więc teraz bardziej europejsko, przymilnie.
Szary Człowiek nie doczekał nadziei. Osiecka pisała o tych najlepszych, najwrażliwszych „łatwopalni”. Tacy są, a demokracja krucha.
Manuela Gretkowska
Stefan Niesiołowski: Przegrany Kaczyński i Schetyna
Pierwsze sondażowe dopiero i siłą rzeczy wstępne wyniki wyborów samorządowych pozwalają jednak na pewne wnioski i oceny.
To już nie irytujące sondaże (przypominam miejscami dające pisowcom 50% poparcia – autorzy tych sondaży powinni znaleźć sobie inne zajęcie), ale wyniki.
Twierdzenie Kaczyńskiego, że jest to dobry prognostyk dla wyborów parlamentarnych jest kłamstwem.
Jest to wynik o 6% gorszy od wyniku wyborów parlamentarnych i oznacza nie tylko niemożność rządów samodzielnych, ale nawet rządów ze swoją kukisową przystawką, jeśli ta przystawka znajdzie się w Sejmie.
32% dla PiS-u to efekt nie tylko piramidalnych kłamstw i bredni p. Morawieckiego, nie tylko efekt głupiego wniosku p. Ziobry, aby to p. mgr Przyłębska oceniała zgodność Traktatów Unijnych z naszą Komnstytucją, co musi prowadzić do polexitu, ale generalnie świadczy o wyczerpywaniu się pisowskiej metody przekupywania, szczucia, kłamstw, fałszywych obietnic i szantażu.
Walka z katoprawicową dyktaturą musi być prowadzona nieustannie i za wszelką cenę, gdyż jest to walka o przyszłość Polski, o demokrację w naszym kraju i w końcu o niepodległość, ale jest szansa, że pokonamy dyktaturę, że przy pomocy kartki wyborczej, a więc w najprostszy i najtańszy sposób obalimy makabryczny reżim Kaczyńskiego i jego wasali. Żoliborski geniusz może sobie przed kamerami opowiadać o sukcesie i zwycięstwie, ale doskonale wie, że przegrał, a jego sukces ma wymiar raczej matematyczny, a nie polityczny.
PiS utraciło atrakcyjność i impet, siłę uderzeniową, nie pomogło schowanie Macierewicza i kilku innych odrażających postaci.
Nie pomogło milczące wycofanie się ze smoleńskiego kłamstwa i bredni o dwóch wybuchach itp.
Nie pomogło to wszystko, co stanowi istotę tej dyktatury.
Zaczyna się powolna faza schyłkowa. Nie wierzę w żadne ucywilizowanie się przed kolejnymi wyborami. Czeka nas bardzo ciężka walka w drugiej turze w wielu dużych miastach i wszędzie tam mają szansę wgrać kandydaci antypisowscy.
Raczej będziemy mieli do czynienia z nasileniem agresji i kłamstwa, zobaczymy jeszcze paskudniejsze i bardziej wykrzywione oblicze Morawieckiego i bardziej antypatycznego skurczonego z nienawiści Kaczyńskiego i tak już będzie do końca, czyli do procesu ludzi odpowiedzialnych za zniszczenie demokracji w Polsce.
Drugim przegranym jest oczywiście p. Schetyna i jemu nie pomogą kłamstwa o sukcesie i okrzyki klakierów.
Wynik 24% łącznie PO i Nowoczesnej jest ok. 6% gorszy od łącznego wyniku tych partii w ostatnich wyborach parlamentarnych.
Jest to klęska przywództwa Schetyny, który powinien jak najszybciej odejść z polskiej polityki.
Jest nieudacznikiem, pozbawionym cienia charyzmy i rozsądku.
Nie będę przypominał kompromitujących głosowań zachowań i wypowiedzi tego pana w ostatnim czasie.
Ograniczę się tylko do stwierdzenia, że w każdej ważnej sprawie zajmował sprzeczne stanowisko a w kilku ważnych głosował z PiS-em np. za fatalną ustawą o IPN, aborcji, kapłanach wyklętych itd. Jedynym faktycznym sukcesem Schetyny jest przytłaczające zwycięstwo jego kandydata w Warszawie.
Na ten sukces zapracował po pierwsze sam Trzaskowski (Schetyna rozumnie w tej kampanii był niewidoczny, bardzo też proszę, aby nie popierał kandydatów w drugiej turze, najlepiej wyjechał i nie pokazywał nam swego uroczego uśmiechu), po drugie kandydat PiS-u w Warszawie raczej nie ma szans, a każdym razie nie kandydat o wyglądzie i manierach p. Jakiego, a po trzecie ciężko zapracował na swoją klęskę sam Jaki głupotą, ignorancją, chamstwem i jakąś trudną do opisania podłością ujawnioną np. w porównaniu samorządowych wyborów w stolicy do Powstania Warszawskiego.
Przegrał natomiast kandydat Schetyny w Gdańsku Jarosław Wałęsa i oczywiście wszędzie, lub prawie wszędzie do rządzenia w sejmikach konieczne będzie poparcie PSL i lewicy, co oznacza koniec mitu o podziale Polski na PiS-owską i PO-wską.
PiS przegrało, a w każdym razie w tej chwili tak to wygląda we wszystkich dużych miastach, natomiast niekwestionowanym zwycięzcą tych wyborów jest Polskie Stronnictwo Ludowe, a realnym przywódcą opozycji stał się Władysław Kosiniak-Kamysz.
Polityk dynamiczny, budzący sympatię, zdolny do zawierania uczciwych koalicji, a nie upokarzania koalicjantów.
Zarówno w porównaniu do sondaży, jak i do wyników wyborów parlamentarnych wynik PSL jest imponujący. 17% daje trzecie miejsce, a licząc oddzielnie głosy PO i Nowoczesnej być może drugie.
To PSL podejmując trudną walkę z pisowskim kłamstwem i nienawiścią wspieranymi niestety przez niewydolnych intelektualnie księży, nie tylko walkę tę wygrało, ale zdobyło solidny kapitał polityczny do dalszej walki o Polskę.
Stefan Niesiołowski
W Warszawie ma się odbyć zlot Neonazistów. Policja twierdzi że jest bezradna
W WARSZAWIE MA ODBYĆ SIĘ ZLOT NEONAZISTÓW – POLICJA TWIERDZI, ŻE JEST BEZRADNA
Dzień przed Narodowym Świętem Niepodległości w Warszawie odbędzie się koncert skrajnie nacjonalistycznych, rasistowskich i nazistowskich zespołów. Zaśpiewają m.in. o „brudnej rasie” i „czystej krwi”. A policja twierdzi, że ma związane ręce.
O sytuacji związanej z planowanym na 10 listopada koncertem „Ku Niepodległej. W walce o wolność” poinformował portal Wirtualna Polska. Podczas wydarzenia wystąpią skrajnie nacjonalistyczne zespoły m.in. węgierski zespół Romantikus Eroszak, czy szwedzki Code 291 z wokalistą Joakimem Karlssonem oraz ich polscy koledzy – np. grupy Obłęd, All Bandits czy raper CR.
Koncert organizowany jest przez Stowarzyszenie na Rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”, które podczas ostatniego Marszu Niepodległości szło w tzw. Czarnym Bloku z rasistowskimi transparentami. Członkowie „Niklot” to ci, którzy hajlowali , a polska policja od roku nie może odnaleźć i postawić przed sądem.
Teksty piosenek zespołów, które wystąpią podczas koncertu „Ku Niepodległej”, zawierają treści nawołujące do nienawiści rasowej. W piosence „Banda świń” grupa Obłęd śpiewa:
„Chciałeś mej śmierci lewacki psie, że w multi-kulti nie wierzyłem?
Ja nie zamierzam dzielić swego losu, gdy padnie rozkaz, złapię za broń.
Mam swoją ojczyznę i czystą krew. Nie dam się ścierwom zagnać na rzeź.
A ty wśród krzyków 'Allah akbar’ klęknij na piachu i nadstaw kark”.
Z kolei zespół LTW (Legion Twierdzy Wrocław) śpiewa w „Pladze”:
„Czarne chmury nad Europą.
Masa obcych, brudnych ras.
Musisz stawić temu czoła.
Musisz walczyć, nadszedł czas!
Stań w szeregach białej armii.
Broń czystości swojej krwi”.
Zaproszeni z zagranicy goście też mają kontrowersyjny wizerunek. Nazwa zespołu Code 291 nawiązuje do paragrafu szwedzkiej policji, którym określa się przestępstwa dokonane przez imigrantów, zaś wokalista grupy ma na klatce piersiowej wytatuowaną swastykę.
Policja twierdzi, że nic nie jest w stanie zrobić!
Wg policji organizatorzy znaleźli sposób, jak obejść prawo, które zakazuje publicznego nawoływania do nienawiści oraz propagowania ustroju faszystowskiego. Koncert „Ku Niepodległej” będzie imprezą zamkniętą. Zamiast biletów wstępu sprzedawane są cegiełki – po 150 i 400 zł. „Środki z cegiełek będą przeznaczone na działalność statutową stowarzyszenia” – czytamy na stronie wydarzenia.
Co więcej, według regulaminu, który dostępny jest na stronie, na teren imprezy nie będzie można wnosić aparatów, kamer, telefonów komórkowych, czy innych sprzętów, które pozwalałyby na rejestrację obrazu lub dźwięku podczas imprezy.
Nasz Ośrodek w przeciwieństwie do policji nie zamierza czekać z założonymi rękami. W poniedziałek składamy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Będziemy domagać się też interwencji od władz Warszawy.
Ośrodek Monitorowania zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Kazimierz Marcinkiewicz: Państwo ideologiczne, czyli myśli w drodze do urny
Państwo ideologiczne opiera swoją działalność, swoje decyzje, układa państwo w oparciu o ideologię. Ideologia ma odpowiedzi na wszystkie pytania i jest najważniejsza dla jej wyznawców. Ideologia jest narzucona i musi obowiązywać wszystkich. Kto się jej nie podporządkowuje jest wrogiem nie tylko ideologi i jej wyznawców, ale jest wrogiem państwa i narodu. Bo państwo bez ideologii jest państwem nic nie wartym, pustym.
Jeśli konstytucja nie pozwala na realizacje ideologii, to trzeba ją zmienić. Jeśli zmienić nie można, trzeba konstytucję łamać, a żeby to usprawiedliwić, trzeba ją zohydzić, a także sprawić by nikt nie mógł określać co jest zgodne a co nie z jej literą.
Co więcej całe prawo musi być podporządkowane ideologii. Zabiera się więc prawo do informacji, zmieniając media publiczne w propagandę ideologi i wprowadzając kłamstwo do oficjalnego państwowego obiegu. Zabiera się prawo do obrony, tym którzy nie są wyznawcami ideologii. Krok po kroku zabiera się całe państwo, wszystkie jego instytucje, tak by służyły ideologii. Aby skutek był pełny, niezbędne jest podporzadkowanie ideologii sądów, bo jednym wyznacznikiem „nowej prawdy i sprawiedlowość” jest ideologia a nie prawo.
Jeśli nauka, jej prawa są sprzeczne z ideologią, to tym gorzej dla nauki. Obowiązkowe szczepienia, to nic innego jak stosowanie zdobyczy nauki. Nieważne. Jeśli nauka i doświadczenie wskazują, że własność prywatna jest bardziej efektywna niż państwowa, to gorzej dla nauki, trzeba nacjonalizować zakłady prywatne, kolejkę na Kasprowy, bo tak każe ideologia. PRL w ogromnej mierze upadł właśnie dlatego, że gospodarka była w rękach państwa. Wenezuela właśnie zbankrutowała, mimo że ma ogromne zasoby ropy naftowej, bo państwo znacjonalizowało całą gospodarkę. Podobne efekty przynosiły nacjonalizacje w Argentynie, o Korei Północnej nie wspominając.
Zaślepieni ideologią będą przegłosowywać konstytucję, zasady demokracji, prawa nauki, doświadczenie, czy prawa mniejszości. Ideologii, która zdobędzie większość nic nie powstrzyma, nic nie zahamuje. Bo ideologia jest ponad wszystkim, jest celem samym w sobie. Aby ją wcielić w życie, wszystko jest dopuszczalne. Nie tylko łamanie prawa, ale także złodziejstwo, ale też przestępstwo. W ideologii cel zawsze uświęca środki. Dlatego państwa ideologiczne są zdemoralizowane, a wyznawcy zdeprawowani.
Kazimierz Marcinkiewicz
Krzysztof Skiba: Jest pan skończony!

Krzysztof Skiba
Najnowszym rekordzistą mijania się z prawdą jest namaszczony sierścią kota Prezesa, krzywousty kelner od miski ryżu Mateo Morawiecki
Politycy co rusz wygłaszają takie zaklęcia w kierunku swoich przeciwników. Problem w tym, że w Polsce trudno się skończyć.
Można narobić bałaganu jak analfabeta w bibliotece, wygłaszać głupoty jak głuchy w filharmonii, pleść głupstwa jak ślepy w klubie ze striptizem i kłamać w żywe oczy jak Antoni na komisji smoleńskiej. Żadna z tych aktywności realizowana z zapałem i na przemian nie wyeliminuje polityka z życia publicznego.
Przykładem Ryszard Czarnecki czy Jacek Kurski – rekordziści w zmianach barw partyjnych, cyniczni gracze, których taktyka obliczona jest na wkładanie nosa w tyłek aktualnie wpływowych ludzi i kalkulacja na krótką pamięć „ciemnego” ludu, który to kupuje jak śledzie na promocji w Biedronce.
Kura i Richard to jednak już stare i ujeżdżone kobyły polskiej polityki i kabaretu. Ludzie od lat znani i pogardzani. Najnowszym rekordzistą mijania się z prawdą jest namaszczony sierścią kota Prezesa, krzywousty kelner od miski ryżu Mateo Morawiecki. Jego złote myśli nagrane w restauracji u Sowy oraz pełna kłamstw i aberracji intelektualnych żonglerka słowna serwowana w trakcie wieców wyborczych, skłoniła do smutnej refleksji nawet gwiazdę prawicowej blogosfery Katarynę, która na łamach „Do Rzeczy” brutalnie oceniła premiera jako osobę „bliską moralnego bankructwa”.
Gdy pogromca Platformy, surowy krytyk Tuska i jego polityki, zagorzały kibic pisowskiej rewolty ocenia popisy werbalne i zygzaki mentalne premiera na poziomie żałosnego upadku, znaczyć to musi, że z premierem jest źle, albo nawet gorzej.
Po naszej stronie pełno opinii w stylu „w normalnym kraju na drugi dzień po takiej wpadce ten człowiek przestałby pełnić swój urząd”. Ani te opinie, ani krytyczne wnioski wpływowej Kataryny, ani sto kolejnych wpadek młodego Morawieckiego, po których ze zdziwienia otwierać będziemy gęby jak hipopotam w ZOO w oczekiwaniu na bułkę od turysty, nie spowodują, że ten człowiek się skończy. Nie liczcie na to. Skończony to jest bal abstynenta gdy wszyscy się upili. Dopóki Morawiecki jest w stanie własnoręcznie nałożyć swój elegancki garnitur i zegarek, nie będzie skończony. Taki to kraj.
Rację mają prawicowi publicyści, gdy piszą, że Polska to bardzo TOLERANCYJNY kraj. Bowiem od lat TOLERUJEMY na świecznikach notorycznych kłamców i kombinatorów. Morawiecki to pierwszy w historii premier uznany przez sąd za kłamcę. Może jednak warto to zmienić?
Chyba szkoda głosów na tych, których gorąco wspiera w samorządach „osoba bliska moralnego bankructwa” 🙂
Krzysztof Skiba
Roman Giertych: Hipopotam
Dawno, dawno temu w sercu afrykańskiej dżungli lew pobiegł na sawannę, gdzie ogłoszono go królem Afryki. Sawanna, jak to sawanna nie była miejscem spokojnym. Antylopy, żyrafy, zebry i inne strusie ciągle utrudniały lwu życie. A tymczasem w dżungli zwierzęta postanowiły królem obrać hipopotama.
Hipopotam był stary, głuchy, cierpiał na podagrę i generalnie bardzo nie lubił zwierząt. Hipopotam nie lubił również ruszać się z dżungli, ale dobrze znał serca zwierząt. Gdy obiecał im, że dżungla będzie tylko dla dżunglaków, to zwierzęta dały mu swój kredyt zaufania. Gdy hipopotam został królem, to swoimi dworzanami zrobił pawiany. Pawiany cieszyły się jak dzieci, bo lew nimi gardził, a teraz oto one dostały władzę. Przebierały się w różne stroje, obsadziły najlepsze bananowce, ale przede wszystkim postanowiły reszcie Afryki pokazać, że wolność Tomku w swojej dżungli. I że żadna Afryka nie będzie im dyktować co mają w dżungli robić. Mądre sowy, które dotychczas rozsądzały spory pomiędzy zwierzętami zostały zastąpione przez tchórze. Tchórze miały jedno zadanie – w ważnych sprawach słuchać się pawianów, a w bardzo ważnych hipopotama. Odwieczne prawa dżungli zostały zastąpione przez pomysły, które rodziły się w sercu hipopotama i pawianów. Hipopotam rzekł, że jego odwieczne prawa dżungli nie obchodzą, bo przecież głos ludu zwierzęcego to jak głos Boga. A skoro zwierzęta wybrały już raz hipopotama, to nie będą go krępować jakieś prawa. Hipopotam nadto żarł, brudził, niszczył i wszystkich obrażał, ale przy tym codziennie pytał się zwierząt czy go kochają. Na początku nie wszystkie wyznawały miłość gorliwie. Wtedy pawiany szybko pozbawiały oponentów dostępu do bananów oraz do wodopoju. A jeśli brak gorliwości był szczególnie widoczny, to wsadzały uparte zwierzę do klatki. Z czasem prawie wszystkie zwierzęta wyrażały miłość do hipopotama. Mijały lata. Hipopotam myślał sobie: a co gdyby jeszcze raz pozwolić w referendum wyrazić miłość do siebie? Przecież wszyscy mnie w codziennych wyznaniach kochają. Dla ostrożności w referendum nie zapytał o siebie, ale czy zwierzęta kochają pawiany. Pomyślał sobie: co mi szkodzi zrobić jedne uczciwe referendum.
W referendum okazało się, że pawiany nie mają prawie żadnego poparcia. Gdy zwierzęta poznały wyniki, to nagle zrozumiały, że miłość do hipopotama była fikcją. Rzuciły się na niego i go pożarły, a na hipopotamiej skórze wyryły odwieczne prawa dżungli.
Bajka, jak bajka. Ale ma jeden morał.
Chcesz być dyktatorem, to nie rób żadnych wyborów.
Roman Giertych


