Katarzyna Lubnauer: Kornel Morawiecki nie zostawia żadnych złudzeń

Katarzyna Lubnaure

Katarzyna Lubnaure

Przejęcie i kontrola nad środkami przekazu pozwoli Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego obozowi na kreowanie obrazu, jaki prezes PiS uzna za najlepszy.

 

Ojciec premiera Mateusza Morawieckiego nawet nie ukrywa, że po wyborach władza chce przejąć #wolnemedia pod pretekstem „służby społecznej”. Kornel Morawiecki mówi to wprost i nie zostawia żadnych złudzeń.

Wiemy czym to się może skończyć i wiemy jakie zdanie w sprawie mediów ma Jarosław #Kaczyński:
„W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe.” [Źródło: Agnieszka Kublik, Kaczyński gada Od Rzeczy. Przeraża i Straszy, wyborcza.pl, 30 maja 2016].

Nic dziwnego, że na czele TVP stoi Jacek Kurski, którego rola w tworzenie jedynie słusznego przekazu, laurki dla obozu rządzącego jest nieoceniona.

Nie może też dziwić, dlaczego #PiS wraz z przystawkami będzie chciał dokonać demontażu na rynku medialnym prywatnych i ograniczyć wolne media.

Przejęcie i kontrola nad środkami przekazu pozwoli Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego obozowi na kreowanie obrazu, jaki prezes PiS uzna za najlepszy.

Nie będzie to obraz prawdziwy, ale przecież nie po to chcą mieć wpływ na media, by przedstawiać Polkom i Polakom prawdziwe oblicze #DojnaZmiana.

#Morawiecki #HipokryzjaPiS

Katarzyna Lubnauer


Ks. Stanisław Walczak: Pogrzeb Kory, pierwsze refleksje

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Dzisiaj dziękowałem Bogu za tę kobietę. Kobietę, którą w dzieciństwie kapłan odtrącił od Boga... I potem nie znalazł się inny, który by jej ranę zabliźnił.

 

Przeżywałem pogrzeb tej, którą powszechnie zwie się Korą. W czasach, w których tworzyła, podnosiła ludzi na duchu, obdarzała pięknem sztuki, nie znałem jej. Byłem daleko, pośród innych kultur, gdzie na co dzień dawałem świadectwo wartościom, które nie przemijają. Moje kontakty z Europą, z Polską były sporadyczne.

A jednak dzisiaj dziękowałem Bogu za tę kobietę. Kobietę, którą w dzieciństwie kapłan odtrącił od Boga… I potem nie znalazł się inny, który by jej ranę zabliźnił.

Przeżyłem około tysiąca pogrzebów, w których przewodniczyłem modlitwie, smutkowi i próbowałem serca ludzkie napełniać nadzieją. Nigdy nie popadłem w rutynę. Nie przyzwyczaiłem się. Każdy pogrzeb przeżywałem jakby był pierwszym pogrzebem w moim życiu. Każde umieranie człowieka przy którym byłem stawało się moim własnym… Nigdy nie przyzwyczaiłem się do śmierci. Wierzyłem, że, mimo pozorów, to nie jest koniec. I tak wierzę do dzisiaj.

Na pogrzebie Pani Kory nie raziła mnie nieobecność kapłana. Ksiądz jakoś nawet nie pasowałby do tego wydarzenia. Kościół zaś był obecny w swoich wiernych, szczególnie tych, którzy wyrażali wiarę w spotkanie zmarłej z jej matką, za którą tęskniła. Ludzie przyszli tłumnie, a wielu wierzyło, że śmierć nie może być końcem… A na koniec wspomniana w świeckiej pieśni „Czarna Madonna”, jakoś bardziej tu pasowała niż tradycyjne „Salve Regina”.

Powaga w obliczu wartości, które zmarła głosiła była przyjmująca. W pewnym momencie chciałem ulec pokusie, że wartości te, wraz ze zmarła zostają pogrzebane. Wszak miłość ulega dzisiaj nienawiści, akceptacja inności rasizmowi, wolność dyktaturze …. Nie, nie zostały pogrzebane. Chociaż tak bardzo są mordowane…

Piękne życie, wspaniały spadek duchowy i przekonanie, że życie nasze nie kończy się ale się przemienia.

Ks. Stanisław Walczak


Czy Dominik Tarczyński jest opętany?

Posła Tarczyńskiego, znają chyba wszyscy. Nie ma drugiej tak zadufanej w sobie osoby, która plułaby bez zażenowania jadem, za nic sobie mając dobre wychowanie i tzw. zwyczajną ludzką przyzwoitość.

Po sieci krąży filmik, zmontowany z wypowiedzi posła Tarczyńskiego dla zagranicznych mediów. Zauważyć na nim można, jak Dominik Tarczyński popada w coraz większą ekscytację, wraz z każdym wypowiadanym przez siebie słowem.

A teraz przeczytajcie proszę, krótką notkę na temat Dominika Tarczyńskiego, a wszystko poukłada się jak puzzle:

Tarczyński jest absolwentem prawa na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Studia ukończył w roku 2006, a w międzyczasie w okresie od 2003 do 2008 roku, przebywał w Wielkiej Brytanii, gdzie pełnił funkcję animatora wspólnoty w londyńskiej katedrze Westminster, prowadził też audycję radiową muzyki chrześcijańskiej. Był również świeckim asystentem jednego z brytyjskich egzorcystów.

I może, w tym ostatnim zdaniu tkwi tajemnica?

Zakładając, że wierzy on, jak sam twierdził w licznych programach i wywiadach w „plucie gwoździami” i lewitację – może asystując przy oczyszczaniu ze „złego” opętanych Brytyjczyków, sam został OPĘTANY?

Chyba że jak sugeruje prof. Stefan Niesiołowski: Meduza nie ma mózgu, a żyje. Jak to możliwe? Jak na pana patrzę, jest to możliwe!”

 

(af) thefad.pl

 

 


Roman Giertych: List do Joachima Brudzińskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Pan wszystko musi nadzorować i koszulki zdarte z pomników i pomniczków przynosi Pan co rano (czyli ok. 14) na Nowogrodzką i rzuca Pan je do stóp Prezesa

Szanowny Panie Ministrze!

Domyśliłem się od razu po co Pan mnie na swoim tt atakuje („Równie dobrze pan Giertych mógłby mnie wezwać na świadka w sprawie odciętej głowy konia, która pod Parczewem po odcięciu żyła 3 dni”).

Przez ostatnie prawie trzy lata zżerała Pana zazdrość, że już do prawie wszystkich Pana kolegów pisałem listy, a Pan (mimo że się bardzo starał) żadnego ode mnie nie dostał.

Chciałem i tym razem być dla Pana okrutny, ale dobre me serce zna uczucie litości i zmiłowałem się nad Panem i udzielę Panu rady jak wyjść z tej dosyć niecodziennej sytuacji, w której cała Polska dowiedziała się, że jeden z aktywistów lokalnego PiS jest odpowiedzialny za aferę melioracyjną w Szczecinie.

Więcej, że obecna władza (której jest Pan jednym z najjaśniejszych gwiazd!) zaraz go wypuściła z aresztu jak tylko przypomniał sobie, że on w ramach swojej przestępczej działalności finansował kampanię PO i posła Gawłowskiego (przypadkiem Pana głównego od lat konkurenta).

To przecież zupełnie normalne u członków podległej Panu struktury partyjnej, że finansują kampanię Pana przeciwników! I dlatego radzę Panu serdecznie (wiem, ze Pan czekał na moją dobrą radę) niech się Pan od takich ludzi nie odcina publicznie.

Organizował wam wybory, kandydował z list partyjnych, przyczyniał się do chwały partii poprzez przyjmowanie huczne jej najlepszych przedstawicieli (jak pana Antoniego Macierewicza), a teraz po tylu latach wiernej służby dla PiS w Pana regionie mówi Pan: nie znam? I to z jakiego powodu? Że przekręcił drobne kilkadziesiąt milionów?

Toż przecież jakby takie kryterium stosować, to za moment Pan nie będzie miał do kogo w partii gęby otworzyć (przepraszam za kolokwializm, to zwrot taki, nie żebym Pana szlachetną twarz porównywał do gęby jakiejś!) No i co z tego, że tam przekręcił miliony publicznej kasy, skoro zachował jednak lojalność partyjną i ogłosił prokuraturze, że to wina PO?

Bez niego Pan prezes Kaczyński (oby żył ze zdrowym kolanem wiecznie i łaził dalej z Panem po górach, a nawet zimą wszedł na K2!) nie miałby przecież tej rzadkiej chwili radości.

Musiał się przecież nasz kochany Prezes ucieszyć niebywale, że sekretarza generalnego PO udało się Wam na chwilę wsadzić. Jakaż też musiała być jednak jego rozpacz, jak znowu Gawłowskiego zobaczył w Sejmie na mównicy (no, nie ukrywajmy: słowa posła Gawłowskiego, że w Aresztach Śledczych czekają na Was miłe nie były).

Nie przedłużam jednak mojego listu do Pana, bo wiem, że zajęty Pan okrutnie. Coraz to nowe ogniska przestępczej antypomnikowej działalności rozlewają się po Polsce wzdłuż i wszerz.

Dzielna Policja pod Pana kierownictwem nie nadąża z przeszukiwaniami w poszukiwaniu złowieszczych napisów o ustawie zasadniczej. (Widzi Pan jaka u mnie delikatność, że o zakazanym słowie na K… nie wspomnę, tylko opisuję ten akt prawny inaczej?)

A Pan wszystko musi nadzorować i koszulki zdarte z pomników i pomniczków przynosi Pan co rano (czyli ok. 14) na Nowogrodzką i rzuca Pan je do stóp Prezesa, jak dzielni polscy rycerze rzucający chorągwie zdobyte na Krzyżakach pod Grunwaldem do stóp króla Jagiełły (nie żebym Prezesa do jakiegoś obcego Litwina śmiał porównywać).

Tak więc nie przeszkadzam, bo przez moją grafomanię, która zabierze Panu czas, jeszcze nad ranem jakiś pomnik odziany będzie w przestępczy strój! A Pan na Nowogrodzką pójdzie z pustymi rękami, czego przecież nikomu byśmy nie życzyli (poza o. Rydzykiem, który wchodzi zawsze z pustymi rękami).

 

Z poważaniem,
Roman Giertych

 

PS. Zastanawiałem się przez moment, o co Panu chodzi z tą obciętą głową konia, która jednak żyła. I dopiero po chwili zrozumiałem, że jest to ukryta forma Pana protestu wobec tego co wyrabia się w stadninach. Taką stworzył Pan alegorię (wiem, wiem, ale sprawdzi Pan w słowniku), gdzie Parczew to Janów Lubelski, trzy dni to trzy lata waszej władzy, koń symbolizuje stadninę, odcięcie to wasze tam rządy, a fakt przeżycia głowy pokazuje, że jak się Was wywali, to będzie można wszystko naprawić.

Co daj Panie Boże, amen.

 

 


Stefan Niesiołowski: Pięści w górę – obalimy dyktaturę

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Władza pisowska jest aktycznie niekontrolowana, a to oznacza dyktaturę. Dyktaturę, która jeszcze nie morduje, nie strzela i nie zamyka w więzieniu, ale po pierwsze już bije, a po drugie traktuje gazem i nęka na komisariatach w prokuraturach i sądach.

„Pięści w górę – obalimy dyktaturę”. To hasło wielokrotnie powtarzane na manifestacjach w obronie demokracji, a ostatnio szczególnie w obronie niezawisłych sądów i szerzej praworządności trafia w istotę rzeczy. Chodzi bowiem nie o usunięcie jakiejś szczegółowej patologii, chociaż w wielu przypadkach konkretnym grupom protestującym o to przede wszystkim chodzi, ale o zaprzestanie demolowania Polski, wolność, równość, demokrację.

Jest to możliwe tylko w warunkach systemu demokratycznego, czyli konieczne jest obalenie pisowskiej dyktatury. Nie wydaje mi się to możliwe w wyniku zwycięstwa wyborczego, co nie znaczy, że należy zbojkotować lub im oddać wybory.

Przeciwnie należy maksymalnie kontrolować proces wyborczy, wszędzie mieć mężów zaufania, patrzeć pisowskim kreaturom na ręce, mieć własne sondaże i bojkotować pisowskie media.

Ale nie mieć złudzeń, że ta dyktatura odda władzę w sposób pokojowy. Nie po to łamiąc prawo, Konstytucję, brutalnie bez żadnych skrupułów i zahamowań obsadzili swoimi ludźmi wszystkie istotne instytucje w państwie, popełnili przestępstwo złamania Konstytucji i obalenia demokracji, za co nieuchronnie grozi kara więzienia, nie po to nachapali się z budżetu państwa, wyciągnęli swoje lepkie łapy po budżetowe pieniądze, aby teraz po prostu powiedzieć – przegraliśmy wybory, przepraszamy i odchodzimy.

Pełna paniki i ordynarnego chamstwa reakcja takich tytanów intelektu jak pp. Duda, Muszyński, Przyłębska, Jaki, Mucha itp. na genialne posunięcie Sądu Najwyższego kierującego zapytanie o legalność pisowskiego skoku na sądy do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu i wstrzymanie tym samym naboru do SN do czasu rozstrzygnięcia świadczy o bezradności i gotowości nawet do faktycznego wystąpienia z Unii, byle nie utracić niekontrolowanej władzy.

Władza pisowska jest bowiem faktycznie niekontrolowana, a to oznacza dyktaturę. Dyktaturę, która jeszcze nie morduje, nie strzela i nie zamyka w więzieniu (z wyjątkami – Stanisław Gawłowski), ale po pierwsze już bije (spuszcza ze smyczy lumpy polityczne i zwykłe), a po drugie traktuje gazem i nęka na komisariatach w prokuraturach i sądach.

Ze smyczy spuszcza również przeznaczonych do tego funkcjonariuszy, którzy w ordynarnych słowach w imieniu tej władzy zapewniają, że się nie cofnie, grożą i szkalują (reakcja p. Muszyńskiego na wyrok SN). Uderzenie ze strony SN było bardzo celne i jeśli wyrok Trybunału Sprawiedliwości, będzie nakazujący reżimowi pisowskiemu zastosować się do standardów unijnych, a wiele wskazuje, że taki będzie, reżim albo będzie musiał się do niego zastosować, albo znajdzie się faktycznie na zewnątrz Unii, w okolicy Białorusi.

Trwa w całym kraju piękna akcja nakładania koszulek z napisem Konstytucja na szkaradne pomniki Kaczyńskiego i także inne neutralne politycznie postumenty. Jest jasne, że pisowska policja i całe pisowskie państwo podejmuje desperacką walkę z tymi protestami, z góry skazaną na klęskę.

Jako organizator w PRL-u niszczenia pomników Lenina i symboli tamtej dyktatury (m. in. zniszczyłem tablicę Lenina na Rysach w Tatrach i namalowałem napis Katyń na pomniku przyjaźni polsko-radzieckiej) mam tylko taką uwagę: należy stając przed sądami zawsze podkreślać, że nie jest to jakiś happening w rodzaju Pomarańczowej Alternatywy tylko walka z dyktaturą. Ośmieszanie szkaradnych pomników Kaczyńskiego symboli pisowskiej dyktatury jest słuszne i służy Polsce, niszczenie ich wydaje mi się przedwczesne.

Po upadku reżimu wylądują w Kozłówce tak jak pomniki Lenina. Czas też powiedzieć jasno – prędzej czy później Kościół zapłaci za koszmarny błąd Dziwisza i będzie musiał uszanować wolę Narodu, aby przenieść trumnę Kaczyńskiego z Wawelu. Obalimy dyktaturę oznacza dziś nie uznajemy ich symboli i odmawiamy Kaczyńskiemu prawomocności do rządzenia Polską. Mandat wyborczy PiS otrzymało do sprawowania władzy, a nie łamania sumień sędziów, represji i cenzury, zmieniania Konstytucji drogą zmian ustaw, co w końcu prowadzi do bogacenia się kosztem reszty społeczeństwa. Jak trafnie powiedział Donald Tusk, na końcu już tylko będą bezkarnie kraść. Co jest cechą wszystkich dyktatorskich reżimów.

Zwolennicy opozycji demokratycznej w internecie często deklarują chęć poparcia pod warunkiem odejścia Schetyny. Mówiąc wprost mając do wyboru Schetynę i Kaczyńskiego zostaną w domu. Nie można lekceważyć tych opinii. Na szczęście istnieją też inne wybory, ale ja także mając do wyboru wyłącznie spróchniałe zęby Kaczyńskiego i sztuczne zęby Schetyny zacytuję znane powiedzenie Prezydenta RFN Gustava Heinemanna – ohne mich (beze mnie).

Stefan Niesiołowski


Gabriela Lazarek: Nasze dzieci będą widziały na fotografiach swoje matki, ojców odzieranych z godności przez policję

Gabriela Lazarek

Gabriela Lazarek

Ten naród zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby takie kanalie, takie dno moralne i etyczne, nie zniszczyło wszystkiego, co z takim trudem zdobyły pokolenia Polaków

Wy, zdrajcy Polski, którzy niszczycie fundamenty demokratycznego państwa! Wy, którzy niszczycie naszą wolność i suwerenność tak ciężko wywalczoną przez naszych przodków. Okupioną krwią tysięcy ofiar ludzi, którzy oddali życie za wolną Ojczyznę. Oddali życie za prawo do wolności. Za szacunek i godność. Za bezpieczeństwo polskich rodzin. Wy, kłamcy, złodzieje, którzy opluwacie Polaków! Opluwacie polskie Matki i ich Dzieci. Opluwacie ich Ojców, opluwacie polską Młodzież. Okradacie Polaków z ich ciężkiej pracy po to, żeby dzielić łupy pomiędzy swoich, Wam przychylnych. Poniżacie i lżycie całe polskie rodziny!

Niszczycie z takim trudem wywalczone zdobycze demokracji jak trójpodział władzy. Jak Konstytucja. Jak wolne wybory, które były tak ogromnym osiągnięciem dla Polaków!

Niszczycie polską historię. Polskich bohaterów, zastępując zbrodniarzami, którzy bohaterom walczącym o wolną Polskę, odbierali życie. Odbierali życie ich dzieciom. Niszczycie dorobek kilku pokoleń, w imię własnych, nieposkromionych żądz.

Pamiętajcie, że Polacy, to naród dumny, odważny, waleczny i wytrwały.
Wiecie o tym! Prawda?

Ten naród zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby takie kanalie, takie dno moralne i etyczne, nie zniszczyło wszystkiego, co z takim trudem zdobyły pokolenia Polaków.

Będziemy całemu światu mówić co się dzieje. Wszystkim przyjaciołom na całym świecie, którzy Polaków szanują i uważają za partnera. Będziemy prosić o pomoc wszystkich tych, którzy uważają i traktują Polaków jak braci i siostry. I otrzymamy ją. 

Tak. Mamy mnóstwo braci i sióstr na całym świecie, którzy kochają Polaków.

Czy się Wam to podoba, czy nie, JESTEŚMY POLAKAMI.
Polakami w wielkiej europejskiej rodzinie.
Polakami w wielkiej rodzinie demokratycznych narodów świata .
To za nami stoi cały świat !

Jesteście brudem pod paznokciem rodziny ludzkiej.
To Unia Europejska, to Świat rozumie suwerenność Polski.
Nie Wy!
Nie Putin ani Orban !
Nie Hitler, którego chorą, zbrodniczą ideologię Wy zaczynacie coraz częściej ożywiać.

Na Waszym krzyżu nie wisi już dawno Jezus.
Na tym krzyżu nosicie od dawna,
największych zbrodniarzy w historii ludzkości.
Na Waszym krzyżu wisi Stalin i Hitler.
To ich czcicie i nazywacie Królami Polski!
To ich czczą księża i biskupi!

Niszczycie i deptacie wszystko, co było dla nas – Polaków najcenniejsze.

Nasze dzieci i wnuki będą widziały na fotografiach swoje matki, ojców i dziadków, szarpanych i odzieranych z godności przez zawłaszczoną przez Was policję, która zamiast bronić Polaków przed odradzającym się złem, które wyrządziło już tyle krzywd ludziom żyjącym na polskiej ziemi, używacie jej do ochrony swoich zbrodni dokonanych na społeczeństwie.

Suwerena nie wybiera się według własnych upodobań. Suwerenem się jest! MY WSZYSCY JESTEŚMY SUWERENEM.

I to suweren zadba o to, żeby Wasze haniebne, zbrodnicze rządy zbudowane na kłamstwie, manipulacji i przerażającej nienawiści, upadły jak najszybciej.

To Wy będziecie spać w strachu i niepewności. Wy będziecie się o każdej porze dnia i nocy bać, kiedy po Was przyjdzie suweren. Kiedy zostanie wymierzona Wam sprawiedliwość. To Wy będziecie się bali odwrócić za siebie. To Wasze lustra już teraz ukazują, jak wyglądają ludzie, którzy zdradzają Ojczyznę.
To w Waszych oczach odbija się kłamstwo i buzuje agresja. To Wasze twarze wykrzywia nienawiść.

Prawda zawsze wygrywa. To Was teraz najbardziej przeraża.
Ta prawda, która prędzej czy później musi wygrać.
Niczego nie boicie się jak PRAWDY.
To za naszymi plecami stoją cale pokolenia Polaków
Módlcie się i przepraszajcie za grzechy.
Bójcie się. Powinniście się bać!

 

Gabriela Lazarek

 

 


Adam Mazguła do Owsiaka: Podziwiam Cię Jurku za wszystko co robisz!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jurek uczy nas człowieczeństwa, zbiorowej mądrości, tolerancji i pozytywnej aktywności.

 

Jurek Owsiak udowadnia, że mimo całej podłości władzy w stosunku do niego, agresji biskupów, nękania go przez policję i prokuraturę, nagonki medialnej opartej na niebywałych kłamstwach, można być dalej ponad nich wszystkich.

Jurek Owsiak. Rozpoczęcie Pol’and’Rock Festival 2018. Fot. screenshot / YouTube KręciołaTV

Można kochać ludzi, nieść im przekaz wzajemnego szacunku, tolerancji i pomagać wszystkim, którzy tego potrzebują. Tym przekazem, na rozpoczęcie Pol’and’rol Festiwal udowadnia on, że miłość jest mocniejsza od nienawiści, a głupota i kłamstwo nie owładnie naszych umysłów. Tym bardziej, że czynione dobro wraca i „ludzi dobrej woli jest więcej”.

Jurku, jesteś jedyny w swoim rodzaju. Jesteś wrażliwy, mądry, uzdolniony organizacyjnie i wręcz kipisz swoją empatią. Jak mówi przysłowie: „psy szczekają, a karawana idzie dalej” niosąc sprzęt medyczny i wzorce zachowań dla społeczeństwa naszych czasów. Jurek uczy nas człowieczeństwa, zbiorowej mądrości, tolerancji i pozytywnej aktywności.

Podziwiam Cię Jurku za wszystko co robisz!

Pozdrawiam wszystkich uczestników festiwalu i tych, którzy mu dobrze życzą.

 

Sie ma! Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Ks. Stanisław Walczak: Decyzja o „nie mieszaniu się do polityki” jest decyzją polityczną

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Ogromna reszta chrześcijan, katolików, która podjęła polityczną decyzję milczącej zgody na to wszystko, jest porażką Ludu Bożego w tym kraju!

 

POLITYKA A JA I TY

Decyzja o „nie mieszaniu się do polityki” jest decyzją polityczną. Pozwala bowiem na to, by samowola i bezkarność uprawiających politykę zapanowały nad człowiekiem.

Kłamliwa propaganda koalicji PiS-Kościół Polsce ostatnio poszła na karkołomną przygodę. Słowo „działalność polityczna” oznacza coś złego, jeśli człowiek spoza tego środowiska podejmie kroki by chronić swych podstawowych praw, praworządności, demokracji a przede wszystkim Konstytucji.

Jeśli katolik, duchowny broni podstawowych zasad swojej religii, wówczas uprawia politykę. Ale jeśli działa na korzyść wspomnianej koalicji, wówczas „broni wartości chrześcijańskich”.

Ukościelniona polityka, drogi książę Proboszczu, Ekscelencjo, książę Prałacie i Kanoniku, jest ciosem zadanym wierze chrześcijańskiej i próbą ubezwłasnowolnienia Kościoła Chrystusowego!

Za zezwolenie władzy duchownej, w Polsce narodowcy przywłaszczyli sobie Kościół. Najgorszy z nich, książę Rydzyk wspiera ich w działalności rasistowskiej, godzącej w Wolę samego Boga.

Mimo deklaracji Konferencji Episkopatu o grzechu nacjonalizmu, ten, posiadający „imprimatur” tej samej Konferencji, drwi sobie z takich oświadczeń. I dodam: idź do swojego proboszcza czy wikarego, skrytykuj działalność księcia Rydzyka, to dowiesz się, gdzie pieprz rośnie!

Używanie nabożnych treści, by ukryć właściwe intencje jest formą bluźnierstwa.

Tak czynią ekstremiści w różnych religiach, szczególnie w skrajnym Islamie. Teraz tak samo czynią nasi narodowi katolicy.

Kiedy wokół klasztoru Jasnogórskiego, za zezwolenie władzy duchownej, rozległy się okrzyki nienawiści, nawoływanie do uśmiercania wrogów, kiedy tam zapłonęły pochodnie godzące w Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa, ci, którzy dzierżyli je w dłoniach otrzymali kościelny tytuł „patriotów” – wówczas zrozumiałem tragedię i zło tego, co stało się w Polsce.

Wszystkie inne zachowania ministrów, partyjnych funkcjonariuszy, wspierających śmiertelnego dla wiary i dla ludzkości wirusa rasizmu i nacjonalizmu, są tylko konsekwencją imprimatur, zezwolenia władz klasztornych i kościelnych.

Ogromna reszta chrześcijan, katolików, która podjęła polityczną decyzję milczącej zgody na to wszystko, jest porażką Ludu Bożego w tym kraju!

Niechaj rozpoczynająca się wieczorem niedziela, pierwszy dzień tygodnia |w którym Jezus zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha świętego, stanie się dniem powrotu wszystkich do źródła, do Ewangelii.

Ks. Stanisław Walczak


Instytut Monteskiusza: Zasady stosowania prawa Unii Europejskiej w pigułce

Dawid Rostalski

Dawid Rostalski

radca prawny, wiceprezes Fundacji Instytut Monteskiusza

 

W apogeum sporu rozgorzałego wokół postanowienia Sądu Najwyższego z 2 sierpnia 2018 r. (III UZP 4/2018) warto oddać głos samemu Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Poniżej prezentuję wybór najważniejszych tez z orzecznictwa TSUE dotyczących charakteru prawa unijnego.

Wyrok TS z 5 lutego 1963 r., 26/62, van Gend i Loos:

Wspólnota tworzy nowy porządek prawa międzynarodowego, na rzecz którego państwa zredukowały, jakkolwiek w ograniczonym zakresie, swe prawa suwerenne; porządek prawny, którego podmiotami są nie tylko państwa członkowskie, ale także ich obywatele.

Wyrok TS z 15 lipca 1964 r., 6/64, Flaminio Costa v. E.N.E.L.:

Poprzez utworzenie na czas nieograniczony Wspólnoty, posiadającej własne organy, wyposażonej w osobowość prawną, w zdolność prawną, w zdolność do reprezentacji w sferze międzynarodowej, w szczególności w prawa suwerenne wywodzące się z ograniczenia kompetencji państwa członkowskich lub z przekazania przez państwa członkowskie swych uprawnień Wspólnocie, państwa członkowskie ograniczyły swoje prawa suwerenne i przez to utworzyły korpus prawa, które jest wiążące dla ich obywateli i dla nich samych […] Traktat EWG stworzył własny porządek prawny, który po wejściu w życie Traktatu został włączony do porządków prawnych państw członkowskich i musi być stosowany przez ich sądy.

Wyrok TS z 13 lutego 1969 r., 14/68, Walt Wilhelm:

Traktat EWG ustanowił swój własny system prawny, zintegrowany z systemami prawnymi państw członkowskich, który musi być stosowany przez sądy tych państw. Byłoby niezgodne z naturą tego systemu, gdyby pozwolić państwom członkowskim na wprowadzanie lub utrzymywanie środków, które mogłyby naruszyć praktyczną efektywność Traktatu.

Wyrok TS z 17 grudnia 1970 r., 11/70, Internationale Handelsgesellschaft:

[…] prawo mające swe źródło w Traktatach, będące samodzielnym źródłem prawa, nie może być ze względu na swój charakter uchylane przez normy prawa krajowego niezależnie od ich rangi, bez podważania charakteru tego prawa jako prawa wspólnotowego i bez poddawania w wątpliwość podstaw, na których opiera się Wspólnota. Zatem ważność przepisów wspólnotowych lub skutki, jakie wywołują wewnątrz państwa członkowskiego, nie mogą być podważane przez zarzut niezgodności z prawami podstawowymi lub zasadami zawartymi w konstytucji danego państwa.

Wyrok TS z 9 marca 1978 r., 106/77, Simmenthal II:

Zgodnie z zasadą prymatu prawa wspólnotowego postanowienia Traktatów i bezpośrednio stosowane akty prawne organów Wspólnot wywierają w wewnętrznym porządku prawnym nie tylko skutek taki, że poprzez swe wejście w życie uniemożliwiają stosowanie każdego przepisu prawa wewnętrznego z nim sprzecznego, lecz także – skoro te postanowienia i akty prawne stanowią hierarchicznie wyższą część składową porządku prawnego obowiązującego na terytorium każdego państwa członkowskiego – powodują, że wejście w życie nowej normy prawa wewnętrznego jest niemożliwe w takim zakresie, w jakim byłaby ona sprzeczna z normami wspólnotowymi […]. Sąd krajowy, który w ramach swojej właściwości ma stosować prawo wspólnotowe, jest zobowiązany do dbałości o pełną skuteczność tych norm, co przejawia się również w konieczności niestosowania każdego, również późniejszego postanowienia prawa wewnętrznego, bez konieczności wnioskowania lub czekania na uchylenie danej normy w trybie ustawodawczym lub w jakimkolwiek innym postępowaniu przewidzianym przez prawo konstytucyjne.

Każdy przepis prawa krajowego i każda praktyka legislacyjna, administracyjna lub sądowa, która mogłaby osłabić efektywność prawa wspólnotowego poprzez odebranie sądowi krajowemu rozpatrującemu sprawę, w której stosowane ma być prawo wspólnotowe, władzy podjęcia wszelkich działań koniecznych do wykluczenia stosowania krajowych przepisów, które mogłyby pozbawić, nawet czasowo, pełnej mocy i skuteczności przepisy prawa wspólnotowego, jest niezgodna w wymogami wynikającymi z samej natury prawa wspólnotowego.

Wyrok TS z 19 listopada 2009 r., C-314/08, Krzysztof Filipiak:

W zakresie w jakim prawo wspólnotowe sprzeciwia się przepisom krajowym, zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego zobowiązuje sąd krajowy do stosowania prawa wspólnotowego i do odstąpienia od stosowania sprzecznych z nim przepisów krajowych, niezależnie od wyroku krajowego sądu konstytucyjnego, który odracza utratę mocy obowiązującej tych przepisów, uznanych za niekonstytucyjne.

Wyrok TS z 22 czerwca 2010 r., C-188/10 Aziz Melki i C-189/10 Sélim Abdeli:

Trybunał stwierdził, że wszystkie sądy krajowe państw członkowskich muszą mieć zagwarantowaną swobodę:

– zwrócenia się do Trybunału Sprawiedliwości z każdym pytaniem prejudycjalnym, jakie uważają za niezbędne i to na każdym etapie postępowania, nawet po zakończeniu postępowania wpadkowego w sprawie kontroli zgodności z konstytucją,

– stosowania wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia tymczasowej ochrony sądowej praw gwarantowanych w porządku prawnym Unii oraz

– odstąpienia od stosowania, po zakończeniu takiego postępowania wpadkowego, tego krajowego przepisu ustawowego, jeżeli uważają go za sprzeczny z prawem Unii.

Wyrok TS z 26 lutego 2013 r., C-399/11, Stefano Melloni:

Z utrwalonego orzecznictwa wynika bowiem, że na mocy zasady pierwszeństwa prawa Unii, która jest istotną cechą porządku prawnego Unii […], okoliczność powoływania się przez państwo członkowskie na przepisy prawa krajowego, nawet rangi konstytucyjnej, nie może mieć wpływu na skuteczność prawa Unii na terytorium tego państwa […].

Za konkluzję niech posłużą:

Art. 90 ust. 1 i art. 91 Konstytucji RP:

Art. 90. 1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

Art. 91. 1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.

Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.

Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

oraz wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11 maja 2005 r., K 18/04 (dotyczący Traktatu Akcesyjnego):

Akceptując w referendum obowiązującą Konstytucję, sam Naród przesądził, iż godzi się także z możliwością związania Rzeczypospolitej prawem stanowionym przez organizację międzynarodową lub organ międzynarodowy, a zatem prawem innym niż traktatowe. Odbywa się to w granicach przewidzianych przez ratyfikowane umowy międzynarodowe. Co więcej, w referendum tym Naród wyraził nadto zgodę, że prawo to będzie obowiązywać bezpośrednio na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, z pierwszeństwem przed ustawami w razie wystąpienia kolizji.

Autor: Dawid Rostalski
– radca prawny, wiceprezes Fundacji Instytut Monteskiusza


Roman Giertych: Sąd Najwyższy – PiS ma trzy możliwości

Roman Giertych

Roman Giertych

Uważam, że we wrześniu będziemy mieli nową ustawę o SN. W czasie kampanii wyborczej. Zapowiada się ciekawa jesień.

 

SN to Sąd Najwyższy

Orzeczenie wydane wczoraj przejdzie z pewnością do historii. Jest ono oparte o art. 755 kpc, który daje sądowi możliwość zabezpieczenia roszczenia poprzez unormowanie jakiegoś stanu. Stosuje się ono wyłącznie w przypadkach roszczeń niepieniężnych.

Występuje dosyć rzadko, ale jest normalnym, standardowym sposobem działania. W mojej praktyce miałem kilka takich zabezpieczeń, które wywoływały zdumienie u przeciwników, gdyż jest to mało znana instytucja.

Np. kiedyś sąd zakazał zobowiązanemu (tak się nazywa strona w postępowaniu zabezpieczającym) wykonywać prawa z głosu akcjami. Innym razem sąd cywilny nakazał zakończyć prokuraturze przeszukanie. Jeszcze innym zakazał agencji państwowej wypełnić weksle podmiotu, który miał obowiązek zwracać dotację unijną.

Dzisiejszy przypadek jest bardzo sprytnym posunięciem SN, ale całkowicie legalnym. Reakcja Kancelarii Prezydenta, która oświadczyła, że orzeczenie nie wywołuje skutków jest pustą polemiką (niegodną urzędu).

Orzeczenie wywołuje skutek w postaci możliwości dalszego orzekania przez sędziów SN, którzy nie chcą przejść w stan spoczynku. Dotyczy to również I prezes SN.

W tej sytuacji wybór nowych sędziów na ich miejsce byłby nie tylko nielegalny, ale nie odniesie też skutków prawnych, gdyż I prezes SN nie dopuści uzurpatorów do orzekania. Gdyby to zrobiła, to złamałaby wydane przez SN orzeczenie.

PiS ma trzy możliwości:

zaakceptować orzeczenie i pogodzić się z tym, że SN nie przejmie do wyborów parlamentarnych,

powołać sędziów-dublerów i zwołać kadłubowe posiedzenie SN (bez udziału większości) w innym budynku i ogłosić, że to jest nowy SN (czego nie przyjmą sądy powszechne, które nadal będą honorować orzeczenia dotychczasowego sądu)

lub też spróbować przegłosować kolejną ustawę, która z pewnością byłaby jeszcze oczywiściej zamachem stanu.

Uważam, że we wrześniu będziemy mieli nową ustawę o SN. W czasie kampanii wyborczej. Zapowiada się ciekawa jesień.

Roman Giertych