Adam Szejnfeld: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci… już nie skorzysta

Adam Szejnfeld
Zmiana ordynacji wyborczej oczywiście nie jest dla PiS celem samym w sobie. Jest jedynie narzędziem do całkowitej reorganizacji systemu partyjnego w Polsce.
Jedną z cech wyróżniających odpowiedzialną władzę w dojrzałej demokracji są dalekosiężne plany. Decyzje podejmowane przez rządzących mają przez lata służyć obecnym i nadchodzącym pokoleniom, a nie tylko teraźniejszym, partykularnym interesom. Wprowadzanie realnych reform jest poprzedzone więc szerokimi konsultacjami społecznymi, także ze środowiskami nieprzychylnymi władzy, aby wypracować słuszny i potrzebny kompromis. Tak właśnie postąpił, na przykład prezydent Emmanuel Macron, przygotowując we Francji zmianę ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Całkowicie inaczej działa w Polsce Prawo i Sprawiedliwość…
Obecny system wyborów do Parlamentu Europejskiego ma oczywiście swoje wady. Jest na przykład skomplikowany, nieprzejrzysty, a moc oddanego głosu nie w każdym okręgu jest taka sama. Ale ostatnia nowelizacja PiS więcej psuje niż naprawia. Wprowadzone zmiany nie są niczym innym, jak tylko tworzeniem prawa „pod siebie”. Sprytnym manewrem PiS podniósł bowiem obowiązujący próg wyborczy z 5 procent nawet do 20 procent. Skutkiem tego w małych okręgach, czyli w prawie połowie, żeby zdobyć mandat, będzie trzeba otrzymać od 11 do 21 procent głosów. A w skali kraju konieczne będzie przekroczenie ok. 16 – 17 procent. Przy obecnych sondażach taki wynik uzyskać mogą tylko PiS i PO. Mniejsze partie, nawet jeżeli przekroczą oficjalny próg, to w podziale mandatów uczestniczyć już nie będą. Do kosza trafią więc głosy, a tym samym przekonania, milionów obywateli! Z tych powodów przygotowane przez PiS zapisy mogą być kolejnym przyczynkiem do sporu z Unią Europejską, bowiem ze względu na nieproporcjonalny system oraz efektywny próg wyborczy powyżej 5 procent, są one niezgodne z przepisami UE.
W wyborach europejskich większość państw członkowskich funkcjonuje, jako pojedyncze okręgi wyborcze np. Niemcy, Finlandia, Szwecja, Francja, Hiszpania. Kilka krajów, np. Belgia, Irlandia, Włochy, owszem podzieliło swoje terytorium na nieliczne okręgi wyborcze, ale ogólna tendencja jest taka: jeden kraj – jeden okręg. Sposób oddawania głosów też różni się w zależności od kraju. W większości państw głosujący bezpośrednio wskazują kandydata do europarlamentu. W siedmiu państwach, m.in. Hiszpania, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Węgry, głosuje się tylko na listy, a mandaty uzyskują kandydaci według swojej pozycji, bez względu na to, ile głosów zdobyli. W Luksemburgu natomiast głosujący mogą wybierać kandydatów z różnych list. Podobnie jest na Malcie oraz w Irlandii, ale tu wyborcy zaznaczają też, w jakiej kolejności chcieliby widzieć posłów w europarlamencie. Systemy wyborcze w Unii Europejskiej są bardzo różne, ale wszystkie pragną zachowania jak największego pluralizmu, zapewnienia równych szans dla ugrupowań, tak aby tworzyć scenę polityczną odzwierciadlającą rzeczywistą opinię wszystkich obywateli. Dlatego nie winduje się w górę progu wyborczego.
Zmiana ordynacji wyborczej oczywiście nie jest dla PiS celem samym w sobie. Jest jedynie narzędziem do całkowitej reorganizacji systemu partyjnego w Polsce. Dlatego najpierw zmieniono ustrój państwa z demokracji na autokrację, a teraz pod ten zmieniony ustrój dopasowuje się system wyborczy. Chodzi o to, aby partia rządząca nie mogła przegrać następnych wyborów! By tak się stało należy zmarginalizować, a nawet zlikwidować wszystkie partie polityczne poza tymi największymi. PiS chce więc zgarnąć całą prawą stronę sceny politycznej pod swoje skrzydła licząc na to, że opozycja będzie zbyt podzielona, by móc się zjednoczyć i stanowić realne zagrożenie. Wybory do Parlamentu Europejskiego mają być zresztą tylko poligonowym ćwiczeniem przed bitwą ostateczną – wyborami do polskiego parlamentu. Po nich układ ma zostać zabetonowany na lata. Być może wrócimy wtedy do czasów, kiedy w Polsce rządziła tylko PZPR, a jedynie listkiem figowym demokracji były ZSL i SD. Tylko, czy to właśnie dla takiej Polski ludzie w naszym kraju poświęcali swoją wolność, zdrowie, a nawet życie, przez ostatnie kilkadziesiąt lat?!…
Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Ks. Stanisław Walczak: Zapanowała ciemność, a ludzie biją brawo za marne grosze

Ks. Stanisław Walczak
Definicja praworządności i sposób jej przestrzegania nie jest przedmiotem dyskusji ani interpretacji. Istnieją bowiem obiektywne zasady, których podważanie prowadzi do anarchii oraz do dyktatury.
NIECHAJ CIEMNOŚĆ TRWA
Zadaniem społeczeństwa jest wysiłek, by obywatele przestrzegali obowiązujących praw. Istnieją jednak ludzie o charakterze przestępczym, którzy nie są w stanie uszanować przepisów prawa. To właśnie tacy, gdy tylko mają okazję, walczą o zmianę prawa, by ich działalność została usprawiedliwiona.
Zadaniem obrońcy w procesie sądowym jest przekonanie sądu o tym, że jego klient jest niewinny. Często adwokat szuka kogoś, na kogo mógłby zepchnąć odpowiedzialność za czyny sądzonego człowieka. Winne więc jest trudne dzieciństwo, szkoła, otoczenie, rodzice, każdy, tylko nie sprawca czynu.
Niespełnieni prawnicy dorwali się teraz do rządu i, niezdolni do życia zgodnie z istniejącym prawem, zmieniają wszystko, by ich działalność łamiąca prawo stała się czynem z prawem zgodnym. A odpowiedzialność za zło, którego są sprawcami łatwo przerzucają na innych.
Definicja praworządności i sposób jej przestrzegania nie jest przedmiotem dyskusji ani interpretacji. Istnieją bowiem obiektywne zasady, których podważanie prowadzi do anarchii oraz do dyktatury.
Trzeba mieć niezwykły tupet, by istniejącą w świecie, uznaną przez najważniejsze gremia międzynarodowe praworządność, definiować zgodnie z własną, pełną ignorancji samowolą. Nie są tu puste słowa. W momencie, gdy nauczyciele sprawców łamania Konstytucji i praworządności wypierają się swoich uczniów, mamy wystarczający dowód na to, że jajo raz jeszcze stało się mądrzejsze od kury. Jakie to smutne, poniżające i tragiczne!
Łamanie Konstytucji i praworządności zaczęło się od odrzucenia wszelkiego autorytetu, zarówno w życiu cywilnym jak i religijnym.
W kwestiach religijnych było to łatwe. Wystarczyło opowiedzieć się za tą częścią duchowieństwa, biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice, którzy otwarcie zakwestionowali autorytet Kościoła, Papieża i Soboru Powszechnego. W kwestiach cywilnych wystarczyło zawrzeć duchowy sojusz z różnego rodzaju dewiantom politycznym na świecie, by stać się „prawicowym hippisem”., rebeliantem, który podważa wszelkie zasady moralne i społeczne.
Drugim krokiem łamania Konstytucji i praworządności była kosztowna i bezprecedensowa kampania kłamstw i oszczerstw, by wmówić obywatelom i świata, że obecne sądy obsadzone są przez komunistyczną mafię.
Kłamstwo i oszczerstwo jest też łamaniem prawa, nawet wówczas, gdy broni się człowieka „racja stanu”, „interesem państwa” i „patriotyzmem”. Z przestępstwa zaś nie może wyrosnąć nic dobrego.
Trzecim krokiem było zapewnienie społeczeństwa, że „za nami” stoją USA wraz z całą amerykańską armią! Mało trafny argument!
Elementy zatem o mentalności politycznych i religijnych wandali ogłosili się w kwestiach wiary nieomylnymi, w kwestiach zaś cywilnych prawymi i sprawiedliwymi. Jednym brakło wiary i wiedzy teologicznej, drugim zaś prawości i wiedzy prawniczej.
I tak ciemność zapanowała a ludzie biją brawo za marne grosze, jak klakierzy za parówki. Niechaj zatem trwa, gdyż przekupny człowiek zgotował sobie los.
Roman Giertych: List do Jakiego

Roman Giertych
Jak sobie pojeżdżą trochę za pieniądze, to tym chętniej na Pana zagłosują! Genialne, co?
Drogi i Szanowny Panie Patryku!
Bardzo się zdziwiłem, że chce mnie Pan pozywać za cytowanie Pana słów o darmowej komunikacji dla Powstańców.
Człowiek się jak może stara, a u niektórych za grosz wdzięczności. Ja jednak wzniosę się ponad urazy i mimo, że skrytykowany przez Pana udzielę Panu rady, która pozwoli wyjść z tego trudnego zakrętu kampanii.
Pozornie propozycja darmowej komunikacji dla Powstańców, którzy 74 lata temu wzięli udział z walce o Warszawę jest sprzeczna z darmową komunikacją dla każdego Warszawiaka powyżej 70 roku życia. Ale przecież PiS nie z takimi sprzecznościami sobie radził!
Głowa do góry! Jeszcze nie czas wracać do Opola. Musi Pan tylko tę pozorną sprzeczność wytłumaczyć.
Niech Pan powie, że pana propozycja dotyczy przede wszystkim kobiet-powstańców. A Pan jako znany gentleman kobiet o wiek przecież nie pyta. I Pan zamierza jako poseł przeforsować najpierw w Sejmie ustawę o obniżeniu wieku sanitariuszek z Powstania, a następnie o ile Pan wygra w Warszawie, to dla nich wprowadzi się darmowe przejazdy.
Jak sobie pojeżdżą trochę za pieniądze, to tym chętniej na Pana zagłosują! Genialne, co? Wychodzi Pan na gentlemana i jeszcze będą na Pana głosować. A i Naród pouczony przez Kurskiego w TVP, o tym jakim jest Pan wrażliwym na krzywdę bohaterek człowiekiem, pokocha Pana i PiS jeszcze bardziej.
Widzi Pan jaki prosty sposób?
Roman Giertych
Jan Hartman: Pod wodzą dzielnych kobiet odzyskamy i odbudujemy polską demokrację

Jan Hartman
Atmosfera buntu i wrzenia będzie towarzyszyć reżimowi przez cały okres wyborów. Aż do zwycięstwa demokracji. Wybory są ostatnim naszym szańcem – PiS nie będzie zdolny ich sfałszować ani istotnie zmanipulować.
Od początku protestów przeciwko reżimowi PiS, jeszcze za czasów świetności KOD, kobiety były bardzo widoczne. Było ich wiele w samym KOD, potem wśród Obywateli RP, a i w Sejmie (w Nowoczesnej i PO) mieliśmy i wciąż mamy kilka „dożartych” posłanek. W akcjach „outdoorowych” pojawiały się – i czasami znikały – wcześniej nieznane lokalne i ogólnopolskie działaczki. Zwłaszcza zaś w akcjach w obronie prawa do aborcji szlify zdobywały kolejne liderki. Strajk Kobiet, Czarne Parasolki i inne mniej czy bardziej zinstytucjonalizowane protesty angażowały coraz szersze rzesze kobiet i kreowały nowe działaczki. Zaczęto mówić, że PiS obalą kobiety. Ale zaraz dodawano, że bez młodzieży to się nie uda.
A dziś, gdy w całej Polsce trwają protesty przeciwko zawłaszczeniu Sądu Najwyższego i sądownictwa przez nomenklaturową monopartię, to jest już jasne: kobiety przejęły pałeczkę, a młodzież – i to płci obojga – nareszcie jest obecna. Być może protesty są mniej liczne, lecz ich temperatura i charakter się zmieniły. Po epoce piknikowo-satyrycznej nastała epoka gniewu. A szafarkami tego słusznego i mądrego gniewu są dziś kobiety.
Jest ich kilkanaście – nie chcę wymieniać ich nazwisk, żeby nie pominąć kogoś ważnego, o kim może nawet jeszcze nie wiem. Słucham przemówień nowych liderek społecznej opozycji, reprezentujące Akcję Demokratyczną, Obywateli czy organizacje feministyczne, i serce mi rośnie. One są lepsze, dojrzalsze, mądrzejsze, bardziej profesjonalne niż ich męscy poprzednicy. Z całym sentymentem do KOD z czasów Kijowskiego – to jest już inna jakość.
Nie wiem, czy liderki będą umiały powściągnąć osobiste ambicje i zdobędą się na współpracę. Mam jednakże nadzieję, że wyciągną wnioski z mizerii opozycji parlamentarnej i nie powtórzą błędów zawodowych polityków. Ci służą dziś zresztą za asystentów i laufrów. Kilku posłów na co dzień pomaga przy protestach. Są to głównie faceci. Wykonują świetną robotę – ale tym razem w nietypowej roli pomocników. Nadszedł czas kobiet w polityce. A są to kobiety młode, których głos dochodzi do młodzieży – być może w pierwszym rzędzie do dziewczyn, ale przecież za dziewczynami idą ich koledzy, bracia, partnerzy. Ten proces już się zaczął.
Z PiS nie wygra ulica, ale ulica pokazuje tektoniczne ruchy w aktywnych warstwach społeczeństwa. Opozycja etosowo-inteligencka spod znaku Unii Wolności czy KOD odchodzi powoli na emeryturę. Wiele dobrego zrobiła. Lecz teraz przyszedł czas na inny język i inne emocje. PiS nie ma na ten język i emocje odpowiedzi. Nie powie, że to oderwana od koryta ubecja. Nie powie, że to mordy zdradzieckie. Z kobietami trzeba ostrożnie. A one nie będą ostrożne. I nie odpuszczą.
Atmosfera buntu i wrzenia będzie towarzyszyć reżimowi przez cały okres wyborów. Aż do zwycięstwa demokracji. Wybory są ostatnim naszym szańcem – PiS nie będzie zdolny ich sfałszować ani istotnie zmanipulować. Nie ma też monopolu informacyjnego, a jego telewizja nie przyciąga już nowych zwolenników. Kaczyński osłabiony, Kościół niepewny, Europa zdeterminowana walczyć o zachowanie demokracji w Polsce, kiełbasa wyborcza rozdana – powoli pętla się zaciska.
A gdy zaciska się pętla, reżim zawsze przykręca śrubę. Idą niełatwe dni – jednak na końcu będzie zwycięstwo. Jeszcze kilkanaście miesięcy! Pod wodzą dzielnych kobiet odzyskamy i odbudujemy polską demokrację.
Dariusz Stokwiszewski: Nie możemy pozwolić na dewastację państwa prawa!

Dariusz Stokwiszewski
Dyktator jest chory i słaby. Myślę też, iż niewiele już kontroluje osobiście! To raczej „buldogi walczące pod dywanem” o schedę po nim, robią Polsce najwięcej szkody.
To, co się dzieje prowadzi bezpośrednio do powstania dyktatury PiS. Przyzwolenie na to spowoduje, że wkrótce nasze wolności i prawa staną się fikcją. Bardzo proszę, abyśmy wszyscy mieli świadomość tego, iż jesteśmy manipulowani przez najgorszą, po 1989 roku władzę, której celem nie jest według wielu z nas dobro Polski, a jej (partii) interesy partykularne! Władzy wtóruje zepsute środowisko hierarchii KK, które korzysta z okazji nachapania się i utrwalenia swoich wpływów. To złe, a wręcz tragiczne! Tym, co jest straszne, jest brak posłuszeństwa i niesłuchanie tego, o co prosi i do czego nawołuje Papież Franciszek będący, jak myślę, „kulą u nogi” tego chciwego i żądnego władzy środowiska!
Legitymizowanie tego rodzaju działań ze strony narodu może jedynie pogłębić zapaść państwa, które już w chwili obecnej staje się niewydolne, a kolejne puste obietnice tej władzy – ukierunkowane na dalsze jej trwanie – są akceleratorem destrukcyjnych działań skierowanych przeciw naszej ukochanej Ojczyźnie. Ludzie pisowskiej władzy nie ustąpią sami, a jedynie pod wpływem naszych protestów, których przerywać nie można. Ewidentnym przykładem jest tu zaprzestanie pozytywnie rozhuśtanych, latem ubiegłego roku, manifestacji w obronie sądów. Skorzystał z tego Andrzej Duda, który wprowadzając opinię publiczną w błąd, doprowadził do destrukcji i paraliżu polskiego sądownictwa. Myśmy mu uwierzyli; a on – jako pisowski aparatczyk – po prostu nas zdradził, i robi to nadal dewastując Polskę na życzenie polskiego dyktatora i jego oligarchii partyjnej!
Jest jeszcze nadzieja na uratowanie Polski przed okupacją tego pisowskiego ZŁA, ale wszyscy musimy mieć świadomość, czym ono jest, a jest niekontrolowanym obłędem, który zniszczy Polskę. Dyktator jest chory i słaby. Myślę też, iż niewiele już kontroluje osobiście! To raczej „buldogi walczące pod dywanem” o schedę po nim, robią Polsce najwięcej szkody. Musimy powiedzieć „STOP” upolitycznianiu wszystkiego, co dotąd funkcjonowało w demokratycznej Polsce! Prokuratura, Policja, wojsko (z podległymi ministrowi obrony WOT, które prawdopodobnie wykonają każdy rozkaz), upartyjnieni członkowie trybunałów i sądów powszechnych, i grupy aktywistów radiomaryjnych, to wszystko może zostać wykorzystane przeciw narodowi. Kiedy poleje się pierwsza polska krew, będzie już za późno, tak samo jak za późno jest na naprawę szkód, które przez niemal trzy lata wyrządziło PiS.
Odbudowa niezależnych instytucji i demokracji zajmie prawdopodobnie lata całe, a to, wszystko, co Polska utraciła w wyniku barbarzyńskich rządów, może być nawet trudne do odzyskania! Nie ma już tej Polski, jaką znaliśmy – powstaje za to na naszych oczach „państwo orwellowskie”, na wzór tego, opisanego przez tego właśnie autora. Tego polski naród nie powinien tolerować. Każde zbliżające się wybory PiS oraz jego wrodzy nam koalicjanci muszą przegrać. Cały cywilizowany świat na to czeka i tego nam życzy. My z kolei czekamy też na jego pomoc, abyśmy mogli „urwać tej hydrze łeb”!
Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy ma tak wielu patriotów, jednak aby ją ocalić należy robić dwa, trzy, a może cztery razy tyle, co teraz!
Z patriotycznym pozdrowieniem
Dr Dariusz Stokwiszewski
Adam Mazguła: Zatrzymaj się na chwilę, oddaj hołd poległym!

Adam Mazguła
Zatrzymaj się chwilę, oddaj hołd poległym. Cześć ich pamięci! Jeszcze tylko pomyśl, ile warta jest dzisiaj Twoja wolność?
Masakra ludności i miasta.
Politycy wykorzystali nabrzmiałą latami poniżenia atmosferę chęci podjęcia walki przez Warszawiaków, odwetu, zbrojnego przeciwstawienia się znienawidzonemu okupantowi i popchnęli do powstania, które stało się masakrą ludności i miasta.
Już wtedy wiedziano o ustaleniach w Teheranie, o tym, że sprzedano Polskę sowietom i zezwolono na „oczyszczanie zaplecza Armii Czerwonej” z AK-owców i innych grup partyzanckich. Mimo to, a może właśnie, dlatego zarządzono powstanie.
Rosjanie czekali za Wisłą, nie zezwalali nawet na lądowanie alianckich samolotów z pomocą dla płonącej Warszawy. Żołnierze I Armii WP forsowali Wisłę ponosząc ciężkie straty, ale jeśli już udało im się dotrzeć do powstańców, to nie umieli walczyć w mieście i nie mieli zapasów amunicji.
Oddziały partyzanckie, które maszerowały na pomoc z całej Polski były zatrzymywane, rozbrajane i likwidowane zarówno przez hitlerowców jak i Armię Czerwoną.
Tak w osamotnionej Warszawie, wśród ognia, ulicznych grobów, powszechnego głodu i pragnienia, dokonało się ludobójstwo na cywilach i obrońcach ojczyzny.
Mordowano szczególnie okrutnie, najczęściej poniżając i okaleczając przed śmiercią, gwałcono, rabowano dobytek i palono domy wraz z ludźmi, rozstrzeliwano, wieszano na ulicznych latarniach. Obdzierano Polaków z honoru wyrywano serca napełnione miłością do ojczyzny, której nie było.
Boga tam też nie było, albo walczył po drugiej stronie ulicznych barykad.
Zatrzymaj się chwilę, oddaj hołd poległym.
Cześć ich pamięci!
Jeszcze tylko pomyśl, ile warta jest dzisiaj Twoja wolność?
Adam Mazguła
Przemysław Adamczyk: Cudowne przypadki w życiu Kaczyńskich (Kalksteinów)

Przemysław Adamczyk
Pozdrawiam Wszystkich, życząc refleksji i przemyśleń... Kopiujcie i udostępniajcie dalej Cudowne przypadki w życiu Kaczyńskich - Kalksteinów !!!
Na początek trochę historii:
- Henryk Świątkowski, wuj Kaczyńskich, był ministrem sprawiedliwości w komunistycznym rządzie w całym okresie stalinowskiego terroru za Bieruta.
- I to on z racji stanowiska podpisywał wszystkie wyroki śmierci na AK-owskich oficerów, w tym również na rotmistrza Pileckiego.
- Przy okazji załatwił willę Kaczyńskim na Żoliborzu, odebraną prawdziwemu Patriocie.
- Dodać wypada, że głównym zadaniem Świątkowskiego było fałszowanie historii mordu w Katyniu (szczegóły można podejrzeć na stronach archiwalnych Ministerstwa Sprawiedliwości).
- Drugim „drogim” Wujkiem Rajmunda Kaczyńskiego był Naczelny Prezes Sądu Wojskowego w rządzie Bieruta, NKWD’zista, osobiście mianowany przez Stalina i kat narodu polskiego Wilhelm Świątkowski ur. w Granówce pod Odessą.
- Wilhelm był absolwentem Charkowskiego Instytutu Prawa z 1940 roku, włączonego w wojskowy wymiar sprawiedliwości Armii Czerwonej (a co działo się z polskimi oficerami w Charkowie w 1940 roku dodawać chyba nie trzeba), potem po wojnie, jako zaufany Stalina i Berii, był Prezesem Naczelnego Sądu Wojskowego w Polsce, w okresie największego apogeum stalinowskich czystek na Polakach (1950-1954).
- Dzięki temu właśnie Wilhelmowi pewne młode, bezdzietne wtedy jeszcze małżeństwo Rajmunda i Jadwigi Kaczyńskich otrzymało tylko dla siebie piękną trzypiętrową willę na Żoliborzu, gdy reszta Warszawiaków, którym jakimś cudem udało się przetrwać II Wojnę, gnieździło się całymi rodzinami po piwnicach i spalonych ruinach.
- Żeby było ciekawiej – ta willa była wcześniej nadana przez J. Piłsudskiego rodzinie bohatera Wojny Polsko-Bolszewickiej z 1920 roku, majora Lisa-Kuli, za męstwo tego człowieka i oddanie życia w obronie Polski, Europy i Świata przed zalewem czerwonego terroru.
- Henryk i Wilhelm Świątkowscy, wujowie Jarosława i Lecha Kaczyńskich zamordowali więcej polskich patriotów, niż całe NKWD w Polsce po wojnie !!!
A teraz cudy:
- Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława, to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK wieszano, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, zrywano paznokcie, torturowano, a w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasioną willę na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, a nawet szarego członka PZPR.
- Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle.
- Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci AK-owskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci AK-owców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z łagrów, czy więzień, nasze Orły brylują w reżimowej TV i kręcą filmy.
- Kolejny Cud ! Rajmund Kaczyński jako jedyny żołnierz AK w PRL posiada paszport uprawniający do wyjazdów do krajów kapitalistycznych, wyjeżdża na kontrakty i zarabia śmierdzące kapitalistyczne Dolary.
- Cud piąty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji nie zostaje internowany w grudniu 1981 roku. (Stąd popularne hasło: ”13-go Grudnia spałeś do południa !”)
- Cud szósty, Jarosław Kaczyński odmawia (jak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony bez konsekwencji do domu, co więcej, nikt go nie nęka do 1989r.
- Cud siódmy, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji nie ujawnia swojej teczki (ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy i społeczeństwa kilka lat później).
- Znowu Cud ! Rajmund Kaczyński umiera 17 kwietnia 2005r. Synusiowie cichutko go chowają w tajemnicy, bez mediów, bez sztandarów i hymnów, bez przemówień o zasługach jakie włożył w utrwalanie władzy ludowej. O dacie i miejscu pogrzebu wie tylko kilka najbliższych, zaufanych osób. Rajmund Kaczyński spoczywa w odległym, zapomnianym rejonie cmentarza, bo za bardzo przeszkadzał w karierze synalkom.
- Cud 9-ty. Całkowite umorzenie długu Porozumienia Centrum, dawnej partii braci Kaczyńskich wobec Skarbu Państwa w czwartym dniu sprawowania urzędu przez PiS-owskiego ministra zaraz po przejęciu władzy przez PiS w 2005 r.
- Kolejny Cud – śledztwo IPN w sprawie rzekomo fałszywej lojalki podpisanej przez Jarosława zostaje umorzone w 2007r. z powodu przedawnienia. Inni obywatele przed Sądem musieli udowadniać swoją niewinność.
- Cud jedenasty – były prezydent, zresztą dość kiepski, choć tragicznie zmarły, z praktycznie zerowym bagażem zasług dla Polski leży na Wawelu ! (podobno widziano Piłsudskiego i kilku królów jak przewracali się w grobach)
- Jeszcze raz Cud ! W IPN brak jakichkolwiek dokumentów z działalności opozycyjnej Jarosława z lat 1982 do 1989 – rzekomo zniszczyła je UB’ecja, to oczywiście bardzo logiczne – najpierw zbiera się na kogoś dokumenty, a potem, jak się uzbiera to się je niszczy…
Pozdrawiam Wszystkich, życząc refleksji i przemyśleń…
Kopiujcie i udostępniajcie dalej Cudowne przypadki w życiu Kaczyńskich – Kalksteinów!!!

Przemysław Adamczyk
Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na profilu Przemysława Adamczyka i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko redakcji thefad.pl
Eliza Michalik: W dyskusji zdobywa popularność „styl folwarczny”

Eliza Michalik
Zakrzykiwanie i lżenie ludzi z którymi się nie zgadzamy, zamiast podejmowania dyskusji z ich argumentami, bardzo nas ogranicza
Zdobywa w Polsce popularność pewien ciekawy styl dyskusji, który Jacek Santorski, i słusznie, nazwał kiedyś folwarcznym.
Otóż posługując się tym stylem, nie polemizujemy z poglądami naszych rozmówców, nie spieramy się, tylko od razu, zwinnie i jadowicie niczym kobra, przechodzimy do personalnego ataku. Nie odnosimy się do opinii i faktów (i słusznie, bo mogłoby się okazać, że nasz interlokutor jednak ma trochę racji i jeszcze nas przekona), tylko:
a) robimy mu psychoanalizę (wariat, świr),
b) obrażamy: brzydki, głupi, chłopa/baby dawno nie miał, debil, kretyn)
c) przypisujemy niskie pobudki (od kogo bierze kasę, że tak myśli i mówi?) i poniżamy rodzinę (niech ujawni kim był jego tatuś i mamusia)
d) stosujemy rasizm i nacjonalizm (Żyd, Murzyn, żółtek itp.)
e) jeśli to kobieta (bo istnieje specjalny rodzaj kobrzego ataku stosowany tylko wobec kobiet) – od razu sprowadzamy ją do parteru infantylnym zdrobnieniem imienia i zasugerowaniem, żeby nie przemęczała pięknej główki myśleniem, bo jej nie wychodzi. (Rzecz jasna, jeśli kobieta nie jest atrakcyjna, atak idzie zawsze po linii „sfrustrowana, bo brzydka” , „stara wąsata lesba” tudzież „nikt jej nie chciał”).
Na przykład moja dobra i serdeczna znajoma, mądra dziewczyna i na swoje nieszczęście piękna blondynka, po wyrażeniu swojej opinii na temat udziału Mike Tysona w spocie promującym Powstanie Warszawskie (pochwaliła, przedstawiając argumenty uwzględniające także stanowisko tych, którzy, jak ja, myślą inaczej), usłyszała, nie od „pisowców”, tylko od „swoich”, czyli osób broniących demokracji, uważających się za centrowe i równościowe, że jest infantylna, że „coś się z nią stało”, a w ogóle to jest „Karolcią”, a nie Karoliną (tak ma na imię) i powinna „pomyśleć” zanim coś napisze.
Mój znajomy z kolei, któremu nie podobają się rządy PiS, ale ośmielił się kiedyś pochwalić jedną jedyną rzecz w tej partii usłyszał od swoich, że jest sprzedawczykiem i koniukturalistą i że pewnie szykuje się już do rządów dobrej zmiany i zaczyna, jak to ładnie ujął Kisiel „urządzać się w dupie”. A wszystko z powodu jednej, uargumentowanej zresztą opinii.
Jak mówili mi zawsze rodzice, nie jest żadną sztuką szanować i być kulturalnym wobec ludzi, którzy myślą tak samo. Prawdziwą miarą kultury człowieka i jego klasy, jest stosunek do osób z którymi się nie zgadza, a nawet ich nie lubi. Wtedy widać, kto jest kim. I jaki poziom trzyma.
Od siebie dodam, że zakrzykiwanie i lżenie ludzi z którymi się nie zgadzamy, zamiast podejmowania dyskusji z ich argumentami, bardzo nas ogranicza i sprawia, że przestajemy się rozwijać i rozumieć tę podstawową i ważną prawdę, że jedną z największych ludzkich umiejętności jest umiejętność patrzenia na jedną sprawę z wielu różnych punktów widzenia. Ba! Dostrzeżenie, że mogą istnieć różne punkty widzenia.
Ten tekst dedykuję wyjątkowo nie fanom PiS, którzy powyższe opanowali do perfekcji i traktują jako metodę wywierania społecznego wpływu, ale tak zwanych „naszym”, czyli wykształconym, na ogół miłym i wydawałoby się dobrym i rozsądnym ludziom, z których, przy najmniejszej różnicy zdań na temat dowolny, wychodzą takie oto kwiatki.
Eliza Michalik
Jurek Owsiak: Wrocław wolnością stoi!

Jurek Owsiak
Ech, jaki ten Wrocław piękny! Ile słońca w mieście! Pamiętam, jak byłem tu pierwszy raz w latach 70. na Festiwalu Teatrów Otwartych. Już wtedy czułem, że jestem w magicznym miejscu, choć była jesień. Mimo to wszystko mnie wtedy cieszyło! Od tamtej pory wiele razy przedreptaliśmy ulicami Wrocławia i zawsze, zawsze chłonąłem to miasto pełną piersią, czując wolnego ducha tego miejsca.
Dzisiaj, kiedy topografię miasta wyznaczają fydrychowe krasnale, można uznać, że jest to wspaniały symbol wolnej myśli, sztuki przez duże „S”, a przede wszystkim – wolnego słowa! I o tę wolność dzisiaj w Sądzie Rejonowym zawalczyliśmy.
W sumie chodziło o drobną sprawę, czyli małe użycie słowa, które podkreślało emocje w czasie mojego wystąpienia w Empiku, podczas prezentacji książki o moich podróżach. Jakiś internetowy gamoń zdobył się na beznadziejny gest donosicielstwa, czyli wysłał informację (czyt. donos) do policji, że takie słowo podczas wystąpienia padło. Tak jakby policja w tym kraju naprawdę nie miała, co robić.
Uznając jednak powagę Sądu postanowiłem osobiście stawić się na wezwanie, aby Sąd mógł z pierwszej ręki usłyszeć, że chodziło o sztukę, że chodziło o przekaz artystyczny i jeżeli zapadłaby w tej sprawie nawet najmniejsza z najmniejszych nagan, to świat miałby się ku zapaści.
Nie można nakładać żadnego knebla na wypowiedzi artystyczne. Nie można artystom mówić, co mają robić, a czego robić nie mogą. Każdy zna swoje granice, każdy, nawet szokując odbiorców, wie, do jakiego momentu może się posunąć w swoich wypowiedziach i w swoim działaniu jako artysta. I ja też o tym doskonale wiem!
Dzisiaj Sąd podzielił moje myślenie, moje niepokoje i uznał, że jestem niewinny, a dokładnie obejrzany przez Wysoki Sąd zapis mojego spotkania uwypuklił jeszcze jego niezwykły, przyjazny klimat i moje wypowiedzi, które w znaczący sposób dotyczyły miłości, tolerancji i szacunku.
Mimo upału i braku klimatyzacji w sali sądowej, miałem okazję wysłuchać dwóch wspaniałych wywodów. Pierwszy z nich wygłosił nasz mecenas. Bardzo sensownie mówił o wolności w sztuce, którą oceniać mają odbiorcy, ale na pewno nie sądy. Drugi wywód to uzasadnienie orzeczenia, które było bardzo zrozumiałe i myślę, że być może zmieni praktykę orzecznictwa w Polsce. Policja być może zacznie dawać sobie radę z takimi idiotycznymi donosami, jaki spotkał mnie osobiście.
Dziękuję za ogromne wsparcie Kancelarii Dentons, której motywacją do pomocy i doradztwa dla nas jest właśnie szeroko pojęta wolność słowa.
Dziękuję wszystkim, których spotkałem w Sądzie, a którzy podzielają naszą radość, przekazując tę informację w świat. Dziękuję mieszkańcom Wrocławia, którzy przybili mi piątki i okazali ogromne wsparcie. To naprawdę pomaga.
Pędzimy na już zatłoczone kostrzyńskie pole. Powinniśmy tam być cały dzień, bo dużo roboty. Ale ta wyprawa do Wrocławia przyniosła także dużo, dużo dobrego.
Ech, piękny ten Wrocław.
Jurek Owsiak
Gabriela Lazarek do Krystyny Pawłowicz: „Pani zniewagi, będę nosić z dumą”

Gabriela Lazarek
Wszystko to jest tak wspaniałe, że aż dech zapiera! Marzę, żeby w Polsce ulice pełne były Kobiet takich jak Pani! Żeby wyzywaly ludzi na ulicy, wyzywały kobiety od szmat i z gracją całowały tyłek Prezesa!
Pani Krysieńko Złota! Nasz Kwiatuszku Narodowy! Nasza Dumo i Chlubo! Ty, która tak dbasz o naszą moralność i o czystość zarówno rasową jak i językową ! Niedościgniony wzorze cnót wszelakich! Nasza polska Matko Boska!
Piszę do Pani na swoim prywatnym profilu, bo zablokowała mnie już Pani na wszystkich swoich kontach , a ja tak bardzo chciałabym wyrazić mój wielki podziw dla Pani wspaniałej działalności ! Liczę jednak, że i ta forma dotrze do Pani.
Nie mogę przemilczeć Pani zasług dla Narodu polskiego. Nie można nie docenić Pani ogromnego wkładu pracy, na rzeczy uciskanych, polskich kobiet. Walczy Pani z nimi jak prawdziwa lwica! Co za klasa ! Co za styl!
Pani łagodna natura, wrażliwość na ludzką krzywdę, niezmiennie mi imponuje. I zastanawiam się jak to Pani robi?
Jak potrafi Pani z przy perlistym śmiechu , z radosnym błyskiem w oku, tak systematycznie mieszać ludzi z błotem? Jak Pani w tempie błyskawicy potrafi tak skutecznie miażdżyć ludzi słowami?
Jakie procesy muszą zachodzić w Pani szlachetnej główce?
Z jaką myślą musi się Pani budzić rano?
JAK PANI TO ROBI?
Te przemyślenia pojawiają się przed poranną modlitwą czy już po? Ciekawa jestem,czy to może modlitwa właśnie czyni Panią tak wyjątkową?
Słyszałam juz wiele Pani przemyśleń, lecz nieustannie mnie Pani zaskakuje i zadziwia.
Chylę czoła!
Ostatnio zwyzywala Pani od histeryczek, moją lewacką koleżankę Iwonę. Ale Jej zadroszczę tego zaszczytu! Zbluzgała Ją SAMA KRYSTYNA PAWŁOWICZ!
Pani ostatnia wypowiedź na temat Draginji Nadażdin, zaimponowała mi chyba jednak najbardziej.
Jak Pani wspaniale Ją wypunktowała i zmieszała z błotem! Co za klasa! Co za styl!
Może już żadna jej podobna nie odważy się dopuścić takiej zniewagi, tak haniebnych czynów, jak obrona praw człowieka?
Jakaś Draginja Nadażdin z Serbii kieruje polskim !odwłokiem lewackiej międzynarodówki Amnesty
International
Obraża prezydenta RP i demokratycznie wybrane władze PL.Szczuje nas na siebie
Wracaj kobieto do siebie bronić tam praw i wolności osób
torturowanych— Krystyna Pawłowicz (@KrystPawlowicz) 30 lipca 2018
Wszystko to jest tak wspaniałe, że aż dech zapiera ! Marzę, żeby w Polsce ulice pełne były Kobiet takich jak Pani !
Żeby wyzywaly ludzi na ulicy, wyzywały kobiety od szmat i z gracją całowały tyłek Prezesa !
To ogromny zaszczyt w dzisiejszej rzeczywistości być oplutą przez największą Polkę w tym kraju. Pierwszą Kobietą po samym Prezesie!
Byłabym zaszczycona, gdyby raczyła mnie Pani tak znieważyć, jak Draginję Nadażdin. Niestety nie wiem czy na ten zaszczyt zasłużyłam, bo daleko mi do dokonań Draginji. Może kiedyś się doczekam i zasłużę na Pani bluzgi.
Wydrukuję i z dumą przykleję na lodówce !
Czekam Pani Krysiu! Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby na Pani bluzgi zasłużyć !
Serdecznie Panią pozdrawiam Pani Krysiu i czekam z nadzieją ! Przysięgam, że Pani zniewagi będę nosić z dumą!
Narodową Dumą!
Gabriela Lazarek
