Roman Giertych: Śmiertelnie poważny list do Jarosława Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Czy wiedział Pan, że oficerowie CBA (dysponujemy ich nazwiskami i numerami służbowymi) przedstawili de facto ofertę Stanisławowi Gawłowskiemu, aby obciążył główną partię polityczną opozycji - Platformę Obywatelską, jej liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu?

 

Szanowny Panie Prezesie.

Zwykle moje listy mają charakter ironiczny lub sarkastyczny. Ten list jest poważny. Śmiertelnie poważny.

Czy wiedział Pan o tym, że za zgodą Prokuratury Krajowej w dniu 19 czerwca tego roku w celi aresztu śledczego w Szczecinie dwójka oficerów CBA (pod pozorem kontroli oświadczeń majątkowych) dokonała nielegalnego przesłuchania posła na Sejm RP Stanisława Gawłowskiego?

Czy wiedział Pan, że oficerowie CBA (dysponujemy ich nazwiskami i numerami służbowymi) przedstawili de facto ofertę Stanisławowi Gawłowskiemu, aby obciążył główną partię polityczną opozycji – Platformę Obywatelską, jej liderów obecnych i byłych jakimikolwiek zarzutami w zamian za odstąpienie od przedłużania aresztu?

Czy wiedział Pan o tym, że przesłuchanie odbyło się bez poinformowania obrońców aresztowanego, bez spisania protokołu i bez jakiegokolwiek związku z przedmiotem zarzutów wobec posła Gawłowskiego?

Czy wiedział Pan o tym, że oferta CBA została z oburzeniem odrzucona przez Stanisława Gawłowskiego, a konsekwencją tej odmowy jakiejkolwiek współpracy z CBA w zwalczaniu opozycji, był wniosek o przedłużenie stosowania aresztu?

Moje pytania kieruję do Pana, gdyż po pierwsze ze sprawy afery gruntowej wiem, że śledził Pan osobiście i ze szczegółami wszystkie ważne operacje CBA.

Po drugie w czasie ostatniego Pańskiego wywiadu wykazał Pan wiedzę o planach wobec posła Gawłowskiego Sejmu i Prokuratury, które nie były znane nawet jego obrońcom.

Pański kolega partyjny, szef MSWiA Joachim Brudziński będzie pytany o kwestię tej sprawy już w poniedziałek o godzinie 10 podczas przesłuchania w sprawie Gawłowskiego w siedzibie Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Pana pytam o te kwestie publicznie.

 

Roman Giertych
obrońca Stanisława Gawłowskiego

 

 


Karolina Korwin-Piotrowska: Obok mojej matki, Kora to najważniejsza kobieta w moim życiu

Karolina Korwin-Piotrowska

Karolina Korwin-Piotrowska

To, kim jestem, jak myślę, jak czuję, co robię i moja bezczelność, ale i otwartość wobec świata są od niej.

 

Budzę się i… nie ma Jej
Obok mojej matki, najważniejsza kobieta w moim życiu

To, kim jestem, jak myślę, jak czuję, co robię i moja bezczelność, ale i otwartość wobec świata są od niej.

Byłam dzieckiem, kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy. Na scenie w telewizji. Podobno gapiłam się na nią jak zahipnotyzowania.

Śpiewała wtedy postać nie z tej ziemi. Kosmitka. To był wybuch. Inspiracja. Jeden z najważniejszych momentów życia. Chciałam mieć promil jej charyzmy. Jej siły. Jej walki. Była jak drogowskaz, kierunkowskaz, jak wektor….

Dzielna. Mądra. Wspaniała. Oryginalna. Niepodrabialna. Niezależna. WOLNA.

Poetka. Artystka. Publicystka. Inspiracja. Wokalistka. KOBIETA.

Dziękuję, że byłaś. Że moglam z Tobą rozmawiać. Poznać. Że zmuszałaś do myślenia. Że definiowałaś mi słowa prawda i miłość. W czasach tanich podróbek serwowanych jako wartość, ona była sobą.

Świat nie będzie taki sam. Właśnie ściemniło się kompletnie. Nikt nigdy jej nie zastąpi. Byliśmy wszyscy szczęściarzami, że dane było nam oddychać tym samym powietrzem.

Miłość jest najważniejsza. Tak mówiłaś. Wiem. Żegnaj. „Kocham cię, kochanie moje…”

 

Karolina Korwin Piotrowska

 


Kamila Gasiuk-Pihowicz: Pan Duda wygląda jak zdalnie sterowana zabawka w rękach prezesa PiS

Kamila Gasiuk-Pihowicz

Kamila Gasiuk-Pihowicz

 

Decyzja o podpisaniu przez Andrzej Duda kolejnej ustawy o czystce w Sądzie Najwyższym niestety mnie nie dziwi. Ale jeśli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości to dzisiaj je stracił. W Pałacu Prezydenckim urzęduje Adrian. I podpisuje wszystko jak leci!

Pan Duda wygląda jak zdalnie sterowana zabawka w rękach prezesa PiS. Tymczasem przydałby się Polsce prawdziwy Prezydent. Niestety zamiast tego mamy atrapę prezydentury.

To znamienne ze w państwie #PiS wszystko jest „na niby”

  • Mamy niby TK

  • Mamy niby KRS

  • Mamy niby Prezydenta

  • Po podpisaniu tej ustawy będziemy mieli niby #SN.

Tylko, że koszty tego pisowskiego niby państwa spadną ostatecznie na zwykłych ludzi. Dojna zmiana w niby państwie nie zbiednieje. Dojna zmiana się obłowi i kiedyś zniknie syta i zadowolona.

Musimy mieć dzisiaj nadzieje ze #TSUE powstrzyma ustawę o pisowskich czystkach w SN. Wierzę, że będzie to możliwie pomimo przyspieszenia jakiego PiS dokonał w podpisanej wczoraj ustawie.

Kamila Gasiuk-Pihowicz


Dziennikarz Jacek Rakowiecki – relacja z „ataku gazowego” na Krakowskim Przedmieściu

Jacek Rakowiecki

Jacek Rakowiecki

Nagle na twarzy poczułem coś jakby kropelki płynu. Początkowo zapiekły mnie tyko policzki i czoło, ale po chyba kilku minutach, coś zaczęło dziać mi się z oczami: piekły, łzawiły no i coraz mniej widziałem.

 

Pozwolę sobie na krótką relację z osławionego „ataku gazowego” w czwartek wieczorem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Szczerze mówiąc głownie po to, żeby nie powtarzać tego po sto razy…

Po zakończeniu oficjalnego wiecu Akcji Demokracji tłoczyłem się z kilkoma setkami osób pod samym Pałacem Namiestnikowskim, gdzie – przyznam – krzyczeliśmy Adrianowi słowa mało przyjemne i kulturalne. Jedna odważna dziewczyna (patrz foto), korzystając z dość wątłego łańcuszka policjantów, wdarła się na kamiennego lwa i kulsonom nie udało się jej stamtąd ściągnąć. Poleciały też na plac koło pomnika księcia Pepi dość liczne pomidory. Jednym zresztą oberwałem w szyję i mało nie włoiłem facetowi, który stał za mną, bo myślałem, że to on mnie uderzył. Na szczęście w ostatniej chwili zobaczyłem małego czerwonego winowajcę u moich stóp…

Wtedy też usłyszałem wołanie, ze kogoś zatrzymują, dobiegające z drugiej strony Krakowskiego, z pobliża kina Kultura.

Fot. ze strony Jacka Rakowieckiego, autor Renata Zawadzka-Ben Dor

Udałem się więc tam świńskim truchtem, bo dysponując legitymacją dziennikarską wiem, że czasem pozwala ona na jakąś drobną interwencję. Nie tak skuteczną, jak np. poselska czy senatorska, ale zawsze…

Przytruchtałem na tyle szybko, że znalazłem się w pierwszym rzędzie łańcucha, który oplótł zgromadzenie kilkunastu (kiludziesięciu?) policjantów, więżących faktycznie dwóch demonstrantów pod ścianą budynku. Wzięliśmy się pod ręce, policyjnym obyczajem (wazmiomsa za ruki druzja, szob nie prapasć pa adinoczkie, jak śpiewał Okudżawa!), a rosnący za naszymi plecami tłum domagał się zwolnienia zatrzymanych. Policja jednak ani ich nie puszczała, ani też nie żądała od nas na przykład rozejścia się. Wyglądali na bardzo zdenerwowanych, bo faktycznie mogli czuć się jak śledzie w puszce. Próbowali nas rozepchnąć, ale było to prawie niewykonalne, bo napierał na nas z tyłu gęstniejący tłum.

I nagle na twarzy poczułem coś jakby kropelki płynu. Początkowo zapiekły mnie tyko policzki i czoło, ale po chyba kilku (czas w takich sytuacjach płynie jakoś inaczej) minutach coś zaczęło dziać mi się z oczami: piekły, łzawiły no i coraz mniej widziałem. Sądziłem, ze przetrzymam, ale kiedy już całkiem zaniewidziałem, z trudem wyplątałem się z tłumu, choć musiałem prosić o pomoc, bo już właściwie nie widziałem nic. Zaraz za zbiegowiskiem, jak się okazało, na krawężniku siedziała już przeszło dziesiątka ofiar tego samego gazu. Sami młodzi (poza mną) ludzie, a nawet jednak Japonka.Ktoś polał mi oczy płynem fizjologicznym, ktoś dał wodę do picia, a jeszcze ktoś – chusteczki higieniczne, bo nie.tylko z oczu, ale i z nosa lało się już strumieniami…. Zresztą spontaniczna organizacja pomocy dla zagazowanych była rewelacyjna i ogromnie za to dziękuję, choć nie do końca wiem komu, bo wciąż dość słabo widziałem 🙂

Doczekałem jeszcze na karetkę, która przyjechała zresztą skandalicznie późno (podobno pogotowie początkowo w ogóle odmówiło, wyjaśniając, że do ofiar policji to oni nie jeżdżą!). Sanitariusze jednak ograniczyli się do informacji, że nie należy przemywać oczu solą fizjologiczną, bo to szkodzi (mi przemyto wcześniej trzy razy solą i wyraźnie pomogło, co sprawia, że jakoś temu pogotowiu nie dowierzam), umyć twarz płynem do demakijażu, albo po prostu wodą i robić sobie okłady z tłustego mleka na piekącą skórę (o co już wcześniej też zadbali ci wspaniali organizatorzy samopomocowi).

Choć straszono mnie, ze piec będzie nawet dwa dni, już po godzinie czy dwóch czuję się całkiem dobrze. Może gaz to moje naturalne środowisko?

Na pewno jednak muszę przyznać, że dzięki „dobrej zmianie” odrobiłem zaległość ze stanu wojennego, który akurat gazu mi oszczędził.

I jeszcze na koniec: jestem absolutnie pewien, że gazem walnął we mnie ktoś z policji. Stałem twarzą do nich i właśnie prosto w twarz, centralnie, oberwałem i to chyba z nie więcej niż metra. Nie mógł tego zrobić nikt z mojego prawego czy lewego boku, bo trzymaliśmy się za ręce. A gdyby psikał ktoś zza moich pleców, nie dostałbym prosto w facjatę.

Brzydko się więc, kulsony, bawicie. Nikt was fizycznie nie atakował, ale jak widać pietra mieliście niezgorszego. Zresztą przy okazji ten gazowy kulson załatwił też kilku swoich kolegów.

Zanim się wycofałem i czasowo oślepłem, widziałem jak co najmniej dwóch policjantów też nie wytrzymuje i ucieka ze swojego kordonu na tyły, pod ścianę kamienicy…

Jacek Rakowiecki

(dziennikarz, działacz opozycji w okresie PRL)

 


Jurek Owsiak do zespołu Big Cyc: Bańka to kupa forsy – Chłopaki! Trzymam kciuki, nie pękajcie

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Chłopaki! Trzymam kciuki, nie pękajcie, ponieważ uwaga – ta instytucja, która, moim zdaniem, łamie wszelkie standardy związane z przekazem medialnym, potrafi zareagować na tego rodzaju zażalenia.

 

Zespół Big Cyc, którego numer bez zgody kapeli został wykorzystany do materiału TVP, żąda od tej firmy miliona złotych odszkodowania i pieniądze chce przeznaczyć na nasza Fundację.

Trzy razy hurra!

Miałem okazję zobaczyć materiał, który nazwę krótko – po chamie.

Chłopaki! Trzymam kciuki, nie pękajcie, ponieważ uwaga – ta instytucja, która, moim zdaniem, łamie wszelkie standardy związane z przekazem medialnym, potrafi zareagować na tego rodzaju zażalenia.

Właśnie dzisiaj dostałem niesamowity news! Komisja Etyki TVP, która bardzo słabo na wszelkie zażalenia odpowiada (wiem, bo pisałem i dostawałem kuriozalne odpowiedzi), zareagowała bardzo, bardzo stanowczo i pozytywnie na zażalenie prof. Mikołaja Spodaryka z Krakowa. Chodzi o nieprawdziwą informację opublikowaną przez TVP, jakoby prof. Spodaryk miał być tym lekarzem, który „nie chce leczyć pacjentów z PiS sprzętem WOŚP”.

Mało tego! Pokazano wielomilionowej widowni, że pan Profesor ogłosił to na kartce i przykleił do drzwi – „w tym gabinecie nie obsługujemy pacjentów z PiS, ponieważ wyposażenie zostało wykupione z dotacji funduszu WOŚP”.

Jak się okazuje, pan Profesor, który od lat wspiera Orkiestrę będąc jej wolontariuszem, nigdy czegoś takiego nie zrobił. Zażalenie zostało uznane i Komisja Etyki TVP nie zostawiła suchej nitki na wydawcy, na końcu nakazując mu pana Profesora przeprosić. I to jest to paliwo, które niech zawsze bulgocze w Waszych bigcycowych kanistrach. Nie odstępujcie! Nie odpuszczajcie! Racja w 100% po Waszej stronie.

Inna sprawa, że ta bańka byłaby także z moich pieniędzy, bo jestem jednym z niewielu świrów w tym kraju, który płaci abonament telewizyjny. Płacę po to, aby móc także występować w roli petenta w stosunku do tej instytucji.

Notabene, w wielu listach do TVP pytałem, czy Prezes Kurski ma jakiekolwiek kwity, że taki abonament opłaca. Nigdy odpowiedzi nie otrzymałem, więc po raz kolejny, chociażby w tym miejscu, pytam – Prezesie Kurski, a Pan płaci abonament?

Do zobaczenia na Najpiękniejszym Festiwalu Świata! Wszyscy w Fundacji trzymamy kciuki i zapewniamy, że w tym przypadku pieniądze od TVP, które pochodzą z naszych składek i z kilkusetmilionowej pożyczki, wydane byłyby perfekcyjnie na rzecz ratowania życia i zdrowia Polaków.

Aż serce rwie się do zaśpiewania Waszego pięknego przeboju – „Hej, Polacy, złoci ptacy!”.

Jurek Owsiak


Jurek Owsiak: List do Komendanta Miejskiego Policji w Gorzowie Wielkopolskim

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Czy funkcjonariusze policji oddziałów prewencyjnych, którzy będą zgromadzeni w Kostrzynie n. Odrą, będą wyposażeni w gaz łzawiący?

 

Panie Komendancie,

w związku z Pana opinią o podwyższonym ryzyku dla Pol’and’Rock Festival, który odbędzie się w dniach 2-3-4 sierpnia w Kostrzynie n. Odrą, mam do Pana bardzo ważne pytanie związane z bezpieczeństwem na Festiwalu.

Czy funkcjonariusze policji oddziałów prewencyjnych, którzy będą zgromadzeni w Kostrzynie n. Odrą, będą wyposażeni w gaz łzawiący?

Jeżeli tak to proszę przedstawić nam, organizatorom, informacje dotyczące procedur związanych z jego użyciem. Ma to związek z wydarzeniami jakie miały miejsce wczoraj pod Pałacem Prezydenckim
w Warszawie.

Nasz Festiwal to także ogromne zgromadzenie obywateli z całego kraju oraz przyjaciół tego Festiwalu, którzy przyjeżdżają do nas z całego świata. Ponieważ może nastąpić diametralnie różna ocena tego, co się na Festiwalu dzieje przez Pana i przeze mnie jako organizatora, chcielibyśmy być wcześniej przygotowani na wszelkiego rodzaju sytuacje związane z ewentualną interwencją oddziałów policyjnych na Festiwalu.

Nadmieniam, że po dzień dzisiejszy nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze zażalenie dotyczące wydania przez Pana opinii o podwyższonym ryzyku dla tegorocznej edycji Festiwalu.

Jerzy Owsiak


Jan Hartman: Trzaskowski kontra Celiński

Jan Hartman

Jan Hartman

Celiński nie zagraża Trzaskowskiemu. Śpiewak też nie. Wszyscy grają do tej samej bramki i powinni ze sobą współdziałać, tocząc szlachetną rywalizację

 

Uczepili się biednego Rafała Trzaskowskiego jak rzep psiego ogona. Latają za nim po Warszawie i odczytują mu na głos jego słynny wpis na Facebooku z okazji rocznicy śmierci prof. Geremka. Nie ma litości w polityce. Ale właśnie dlatego budzi się litość we mnie. Chyba już trzeba by dać sobie spokój – ileż można się znęcać nad biedakiem. Tym bardziej, że krzywdy nikomu nie uczynił, a tylko się trochę wygłupił.

Spójrzmy obiektywnie na to, co napisał:

Bronisław Geremek uczył mnie Cywilizacji europejskiej w Kolegium Europejskim w Natolinie, po francusku. Był poważny, zadumany i srogi. Dostałem najwyższą notę na roku, bo mój ówczesny francuski nie pozwolił na oratorskie popisy i zmusił do wypowiedzi chłodnej, precyzyjnej i oszczędnej. Profesor lubił konkret. Pamiętam, że referowałem credo Edgara Morina z „Penser l’Europe”. Czułem się, jakbym zdawał egzamin życia u biblijnego patriarchy z obrazów Rembrandta. Książkę zrozumiałem 10 lat później. A kiedy w 2015 roku wręczałem Edgarowi Morinowi nagrodę na szczycie ministrów europejskich Trójkąta Weimarskiego w Paryżu, miałem nieodparte wrażenie, że z obrazów zawieszonych na ścianie pałacu przy Quai d’Orsay spogląda na mnie lekko rozbawiony profesor. A jednak warto było czytać Morina.

Owszem, nie jest to może popis dojrzałości i skromności. Czterdziestolatek mógłby być bardziej samokrytyczny i przewidujący. Trochę to było pretensjonalne, trochę mitomańskie, trochę zarozumiałe. Ale też bez przesady. Każdy ma prawo podzielić się swoimi wspomnieniami. A że wspomnienia ze studiów zwykle bywają „zatrzymane w kadrze”, naznaczone emocjami typowymi dla wieku młodzieńczego, to, cóż, taka już ich uroda. Cieszymy się bardzo, że przyszły prezydent Warszawy zna francuski i cieszymy się, że czytał książkę Morina, choć niepokoi nas, że jej nie rozumiał, gdyż jest to książka jak książka. Prawdę mówiąc to samochwalcze popisy, z okazji różnych jubli i pogrzebów, są u nas codziennością, a narcyzmu nie umieją ukrywać nawet znacznie starsi od Trzaskowskiego. Widuję bardziej żenujące elukubracje niż osławiony compte rendu przystojnego Pana Rafała. Ileż to razy na pogrzebach siwe głowy opowiadają o sobie, zamiast o szacownym nieboszczyku. A tak samo na celebrach różnych, post et ante mortem.

Na szczęście Rafał Trzaskowski złożył samokrytykę i nie ma co już go męczyć. Otwarte pozostaje pytanie, czy jest poważnym człowiekiem. Teraz musi to udowodnić, a nie będzie to takie proste. Kampania wyborcza Jakiego będzie zachęcać do różnych błazeństw i jarmarcznych popisów. To bym kandydatom demokratycznym jak najbardziej odradzał. Nie wygrają w tej konkurencji. Lepiej niech Trzaskowski będzie sobą – inteligentnym i miłym facetem, który wie, co chce w Warszawie zrobić. I niech nie udaje, że nie bierze udziału w wojnie z reżimem PiS – starcie warszawskie taką ma bowiem stawkę.

Osobiście będę głosował na Celińskiego, bo choć mój kandydat nie ma za sobą potężnej partii i takich szans, jak Trzaskowski, to przynajmniej z dojrzałością nie ma problemu, a i dorobek życiowy – z racji wieku choćby – ma większy.

Czy Rafał Trzaskowski będzie miał odwagę zmierzyć się z Celińskim intelektualnie, czy też będzie go ignorował, latając za Jakim? Sądzę, że powinno to być strategiczne pytanie dla jego sztabu. Jeśli Rafał Trzaskowski jest człowiekiem poważnym i ambitnym, a nie tylko kolejnym Nowakiem, pięknym i próżnym, to nie bacząc na skromne poparcie dla Celińskiego w sondażach, a za to szanując potencjał intelektualny i moralny swojego konkurenta, powinien otwarcie się z nim zmierzyć, podejmując wyzwanie wyborcze na poziomie poważnej dyskusji o Warszawie i Polsce, zamiast deptać po piętach karierowiczowi z Opola. Jeśli pozwolicie, żeby ton kampanii nadawał Jaki, to PiS te wybory wygra.

Nie powtarzajcie błędów Komorowskiego. Stawka jest naprawdę wysoka. To nie jest czas na budyniowe uśmiechy i orły z białej czekolady. Wybory warszawskie to poważna sprawa i trzeba, aby ludzie to odczuli i zmobilizowali się do udziału w nich.

Jeśli Trzaskowski z Celińskim zdołają wyjaśnić milionowi Warszawiaków, że odepchnięcie Jakiego od ratusza jest kluczową sprawą dla umocnienia bądź osłabienia autorytarnego reżimu w Polsce, to Jaki przegra. Jeśli zaś Jaki wygra, to będzie to ich wspólna wina. Sądzę zresztą, że do tej „zmowy” odpowiedzialnych kandydatów powinien zostać włączony (oraz samodzielnie się przyłączyć) również Jan Śpiewak, który może akurat dla mnie jest już za bardzo bardzo, na lewo i do przodu, lecz z pewnością i on zasługuje na to, aby z nim dyskutować. Niezależenie od tego, ile ma procent w sondażach. Szanujcie się, a będziecie szanowani.

Celiński nie zagraża Trzaskowskiemu. Śpiewak też nie. Wszyscy grają do tej samej bramki i powinni ze sobą współdziałać, tocząc szlachetną rywalizację. Owszem, w jej wyniku Celiński i Śpiewak zbiorą jakąś premię i zrobią lepszy wynik, ale zyska również Trzaskowski – bo więcej ludzi uzna go za poważnego faceta i w ogóle na te wybory pójdzie. Zaś w drugiej turze poważna image przyda się tym bardziej, podobnie jak „przekazane” głosy rywali. Panowie, pokażcie klasę, a Warszawa będzie uratowana!

Jan Hartman


Maria Nurowska do Kaczyńskiego: Zajmij się swoim kolanem i zniknij z życia publicznego

Maria Nurowska

Maria Nurowska

Polska wymaga reform? Twoje reformy sprowadziły Polskę na dno, niżej już upaść nie można..

 

Znowu wyskoczyłeś, jak diabeł z pudełka, Polska wymaga reform? Twoje reformy sprowadziły Polskę na dno, niżej już upaść nie można.. Zajmij się swoim kolanem i zniknij z życia publicznego raz na zawsze. Jesteś głęboko zaburzony psychicznie!.

Ty…

„Który skrzywdziłeś człowieka prostego” , bo wlaśnie oni, ze wsi i malych miast zapłacą najwyższą cenę za twoje szaleństwo…

 

Maria Nurowska

 

 


Adam Mazguła, Dariusz Stokwiszewski (Stowarzyszenie TARCZA): Patriotyczna podróż po polskim wybrzeżu

Adam Mazguła, Dariusz Stokwiszewski (Stowarzyszenie TARCZA)

Adam Mazguła, Dariusz Stokwiszewski (Stowarzyszenie TARCZA)

Wczoraj, 26 b.m. prezydent – Andrzej Duda podpisał haniebną ustawę łamiącą ostatnią, niezawłaszczoną jeszcze przez PiS ostoję polskiej sprawiedliwości; zniszczył niezależność Sądu Najwyższego! Podpisał tym samym „wyrok hańby ” na siebie samego!

 

Polskę z dnia na dzień ogarnia coraz większy chaos społeczno – polityczny rujnujący kraj, nie tylko fizycznie ale i mentalnie!

Sytuacja ta z każdą chwilą staje się bardziej napięta. Rządząca partia „przechodzi samą siebie”, doprowadzając w efekcie do, być może, nieodwracalnych już zmian w demokratycznym systemie państwa prawa, jakim była Polska. Była …!

Wczoraj, 26 b.m. prezydent – Andrzej Duda podpisał haniebną ustawę łamiącą ostatnią, niezawłaszczoną jeszcze przez PiS ostoję polskiej sprawiedliwości; zniszczył niezależność Sądu Najwyższego! Podpisał tym samym „wyrok hańby ” na siebie samego! To co zrobił zapisze się na kartach historii, jako rzecz porównywalną do targowickiej zdrady stanu.

Pomimo licznych protestów we wszystkich niemal miastach i miasteczkach Polski prezydent nie wahając się świadomie, nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, popełnił delikt konstytucyjny. Tym samym zdradził polski naród i sprzeniewierzył się Konstytucji RP z 1997 roku, na którą składał prezydencką przysięgę! Podobnie jak przysięgę doktorską, którą składał przed senatem UJ! Jak można tak postąpić nie rozumiem!

Wczoraj: Adam wraz ze mną obaj, jako członkowie „Stowarzyszenia Tarcza” rozpoczęliśmy, na zaproszenie środowiska patriotów z Trójmiasta, podróż której celem mają być spotkania z naszymi czytelnikami ale jednocześnie przedstawicielami patriotycznej opozycji.

Tragiczna wiadomość o tym, co zrobił Andrzej Duda dotarła do nas w czasie podróży i pogrążyła w prawdziwym żalu. Do końca ufaliśmy w to, że w prezydencie Andrzeju Dudzie pozostały resztki patriotyzmu i przyzwoitości. Niestety, po raz kolejny się rozczarowaliśmy tak zresztą, jak znakomita większość narodu!

Pierwszym etapem naszej podróży był Gdańsk – kolebka „Solidarności”, tuż przy słynnych krzyżach upamiętniających ofiary wydarzeń sierpniowych w stoczni gdańskiej! Po spotkaniu udaliśmy się do Gdyni aby wziąć udział w proteście pod gdyńskim sądem. Dziś dalsza część naszej podróży, która trwa …! Podróż nasza zakończy się w niedzielę, o czym w kolejnym przekazie.

Breaking news:

Ze źródeł dobrze poinformowanych wiemy, że PAD „udał się do wód” i jest tuż obok nas. Zastanawiamy się z Adamem czy nie nawiedzić głowy państwa …!

 

Adam Mazguła, Dariusz Stokwiszewski

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Upadłość konsumencka, a umorzenie zobowiązań z działalności gospodarczej – w tym podatkowych i wobec ZUS

Wojciech Piłat

Wojciech Piłat

Adwokat, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i syndyk, członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, partner w Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych Piłat i Partnerzy w Warszawie oraz w Międzynarodowej Kancelarii Prawniczej Piłat, Borsuk i Partnerzy we Lwowie.

Czy poprzez upadłość konsumencką można uzyskać umorzenie długów z działalności gospodarczej?

Zdarzają się sytuacje, gdy osoba chcąca ogłosić upadłość konsumencką prowadziła wcześniej działalność gospodarczą, a z czasów tej działalności pozostały nieuregulowane wciąż długi. Mogą to być nie tylko długi wobec kontrahentów lub klientów firmy, ale także niezapłacone podatki i składki na ZUS.

Umorzenie długów z działalności gospodarczej w praktyce

Upadłość konsumencką może ogłosić jedynie osoba fizyczna będąca konsumentem, natomiast osoba prowadząca działalność gospodarczą, lub choćby figurująca w CEiDG – nie może się starać o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Były przedsiębiorca „staje się konsumentem” – tj. może starać się o ogłoszenie upadłości konsumenckiej dopiero, gdy od dnia wyrejestrowania działalności z CEiDG upłynie rok czasu.

Ponieważ wiemy, że na dłużniku ciążą długi związane z wcześniejszą działalnością gospodarczą, może się okazać, że ów dłużnik powinien jeszcze przed wyrejestrowaniem działalności złożyć wniosku o ogłoszenie upadłości jako przedsiębiorca (na znacznie mniej korzystnych zasadach), a nie zrobił tego.

Przypomnijmy, że zgodnie z wciąż obowiązującymi przepisami przedsiębiorca powinien złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości w terminie czternastu dni od dnia popadnięcia w „stan niewypłacalności”, czyli w praktyce od zaprzestania bieżącej spłaty swoich długów.

Z uwagi na „rodowód” zobowiązań sąd zapewne zechce wyjaśnić, czy tak było. Sąd analizuje w tym przypadku, czy obowiązek złożenia wniosku o upadłość przedsiębiorcy wystąpił w okresie 10 lat przed dniem zgłoszenia wniosku o upadłość konsumencką.

Gdyby okazało się, że nasz bohater faktycznie nie dopełnił tego obowiązku, co do zasady nie ma możliwości ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Przepisy mówią wyraźnie, że jedną z przesłanek oddalenia wniosku o upadłość konsumencką jest właśnie wcześniejsze nie wywiązanie się z obowiązku złożenia wniosku o upadłość w innym trybie.

Takich ograniczeń jest zresztą więcej. Upadłości konsumenckiej nie może np. ogłosić osoba, na której ciąży prawomocny wyrok sądu stwierdzający, iż osoba ta celowo uszczuplała swój majątek (np. sprzedając go rodzinie) kosztem spłaty swoich długów.

Ale czy takie sytuacje bezwzględnie wiążą sąd?

Otóż czasami sąd może ogłosić upadłość konsumencką nawet w przypadku stwierdzenia, iż dłużnik zaniedbał swoich obowiązków lub wręcz celowo doprowadził do swojej trudnej sytuacji.

Istnieją furtki umożliwiające ogłoszenie upadłości takich osób. Są to tzw. klauzule słuszności i humanitaryzmu. Polegają one na wskazaniu sądowi, że sytuacja danej osoby jest przypadkiem szczególnym. Wyjątkowe okoliczności sprawy mogą wynikać np. ze złego stanu zdrowia, bądź podeszłego wieku dłużnika (określa się to mianem „względów słuszności” i „względów humanitarnych”). Ocena należy do sądu, który będzie indywidualnie oceniał każdą sytuację osoby, która składa wniosek. Każdy przypadek ma tu swoją własną specyfikę, brak jest sztywnych reguł określonych przepisami.

Przyjrzyjmy się teraz, jak wygląda możliwość umorzenia w upadłości konsumenckiej powstałych w toku wcześniejszej działalności gospodarczej zobowiązań wobec ZUS i US?

Jeden z przepisów ustawy, a konkretnie art. 49121 ust. 1 prawa upadłościowego, wymienia zobowiązania, które nie mogą zostać umorzone w ramach upadłości konsumenckiej. Należą do nich:

  • alimenty
  • zobowiązania wynikające z rent z tytułu odszkodowania za wywołanie choroby,
  • niezdolności do pracy, kalectwa lub śmierci
  • orzeczone przez sąd kary grzywny
  • orzeczone przez sąd zobowiązania do wykonania obowiązku naprawienia szkody oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę
  • nawiązki lub świadczenia pieniężne orzeczone przez sąd w sprawach karnych
  • zobowiązania do naprawienia szkody wynikającej z przestępstwa lub wykroczenia
  • stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem
  • długi, których upadły umyślnie nie ujawnił we wniosku o ogłoszenie upadłości, jeżeli wierzyciel nie brał udziału w postępowaniu

Poza wyżej wymienionymi, wszelkie inne zobowiązania konsumenta mogą zostać umorzone, niezależnie od tego, czy powstały w związku z prowadzoną uprzednio działalnością gospodarczą, czy też stanowiły tzw. długi konsumenckie.

Ponieważ powołany przepis nie wymienia ani zaległych zobowiązań podatkowych, ani też nieuiszczonych składek na ZUS, należy przyjąć, że umorzenie długów obejmuje zarówno długi prywatne jak i publicznoprawne (w tym długi z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne i podatki).

Idźmy jednak dalej …

Niezależnie od ww. przepisów prawa upadłościowego i naprawczego, również ustawy podatkowe i „ZUS-owskie” regulują, kiedy może dojść do umorzenia – odpowiednio – niezapłaconych podatków i składek.

Zgodnie z art. 28 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, Zakład Ubezpieczeń Społecznych może wydać decyzję o umorzeniu nieopłaconych składek w przypadku gdy są one „całkowicie nieściągalne”. Całkowita nieściągalność następuje m.in. wskutek zaprzestania prowadzenia działalności przy jednoczesnym braku majątku, z którego można egzekwować składki. Przepis ten nic nie mówi o tym, że przeprowadzenie postępowania upadłościowego powoduje stan całkowitej niewypłacalności. Stan ten zachodzi jedynie, gdy postępowanie upadłościowe umorzono z uwagi na brak majątku wystarczającego na pokrycie kosztów postępowania. Takie umorzenia nie zdarzają się w przypadku upadłości konsumenckiej.

Zgodnie z art. 24 ust. 5c. tej ustawy ogłoszenie upadłości przerywa bieg terminu przedawnienia. Po przerwaniu, bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia następującego po dniu uprawomocnienia się postanowienia o ukończeniu postępowania upadłościowego lub jego umorzeniu. Brzmienie tego przepisu sugeruje, że upadłość nie ma wpływu na istnienie długów z tytułu składek, a zatem istnieją one po ogłoszeniu oraz zakończeniu upadłości.

Również ordynacja podatkowa przewiduje możliwość umorzenia zobowiązań w wypadku, gdy nie zostały one zaspokojone w zakończonym postępowaniu likwidacyjnym lub upadłościowym (art. 67d. § 1 pkt 3) ordynacji podatkowej), ale mówi wyraźnie, że urząd skarbowy powinien wydać decyzję o umorzeniu tych zobowiązań, a nie że umorzenie następuje z urzędu. Przepisy dotyczące przedawnienia podatków w przypadku upadłości są bardzo podobne do przepisów dotyczących składek na ZUS (art. 70 ordynacji).

Spotkałem się w związku z tym z poglądem, iż w wyniku upadłości konsumenckiej nie może dojść do umorzenia, ponieważ przepisy ustawy podatkowej oraz „ZUS-owskiej” wprowadzają własne odrębne zasady ewentualnego umorzenia tych długów.

Mam jednak inne zdanie na ten temat. Omawiane przepisy nie zmieniają w mojej ocenie faktu, że zobowiązania wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Skarbowego, powstałe w toku prowadzonej wcześniej działalności gospodarczej, mogą zostać umorzone w ramach upadłości konsumenckiej. Dlaczego?

Przyczyn jest kilka.

Po pierwsze, jak już napisałem powyżej, art. 49121 ust. 1 prawa upadłościowego wymienia wszystkie rodzaje długów nie podlegających umorzeniu w ramach upadłości konsumenckiej. Nie ma w nim mowy o podatkach i składkach na ZUS.

Po drugie, upadłość konsumencka różni się od innych rodzajów upadłości. Podstawowym celem upadłości przedsiębiorcy jest spłata długów na rzecz wierzycieli. Natomiast przepisy mówią wyraźnie, że celem upadłości konsumenckiej jest przede wszystkim umożliwienie umorzenia ciążących na dłużniku zobowiązań.

O ile zatem inaczej wygląda sytuacja podatków i składek nie spłaconych w toku upadłości przedsiębiorców, to niemożność umarzania długów w toku upadłości konsumenckiej byłaby całkowicie sprzeczna z ideą i celem takiej upadłości.

Po trzecie wreszcie, w mojej ocenie przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej mają charakter nadrzędny w stosunku o uregulowań ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i ordynacji podatkowej (w prawie określa się takie przepisy mianem lex specialis).

Oznacza to, że w przypadku, gdyby istniały rozbieżności między przepisami dotyczącymi upadłości a tymi ustawami, stosuje się przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej.

Wojciech Piłat