Stanowisko Przewodniczącego Zarządu Gównego NSZZ Policjantów, w sprawie wydarzeń pod Sejmem

Kolejne wydarzenia pod Sejmem i wezwanie Policji do ochrony Parlamentu – mój apel sprzed 2 lat nadal aktualny.

Negatywnie oceniam wykorzystywanie Policji dla uzyskania doraźnego interesu politycznego przez różne środowiska polityczne.

Jestem pewien, że funkcjonariusze Policji pod Sejmem RP działali na rozkaz i w granicach obowiązującego prawa.

Polska Policja i jej funkcjonariusze realizują zadania wynikające z ustawowych obowiązków i składanej roty ślubowania, stojąc przede wszystkim na straży bezpieczeństwa wewnętrznego naszej Ojczyzny i jej mieszkańców.

Jesteśmy apolityczną formacją i włączanie Policji w polityczną retorykę jest niedopuszczalne, spowoduje to utratę zaufania Polaków do naszej formacji, zaufania które budowane jest codzienną trudną służbą tysięcy policjantów.

Nie mam wątpliwości, że Policja i policjanci powinni być i będą zawsze tam gdzie oczekują tego mieszkańcy naszego kraju. Nie mam też wątpliwości, że od ochrony Sejmu RP jest Straż Marszałkowska i Służba Ochrony Państwa.

Rafał Jankowski
Przewodniczący
Zarządu Głównego NSZZ Policjantów


Andrzej Saramonowicz: Hańba polskiej policji pod Brudzińskim jest bezsporna

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz

Gdyby wczoraj stało przez Wiejską sto tysięcy ludzi, policjanci nie byliby tak skorzy do działań agresywnych.

 

Hańba polskiej policji pod Brudzińskim jest bezsporna, wszelako chciałbym zauważyć, że pobicia pod Sejmem są także wynikiem tego, że protestuje tam wyłącznie garstka.

Gdyby wczoraj stało przez Wiejską sto tysięcy ludzi, policjanci nie byliby tak skorzy do działań agresywnych. Znikomość obecnego protestu daje im siłę i przyzwala na przemoc. Na wyciągnięcie pałki policyjnej wobec wielkiej rzeszy ludzkiej trzeba mieć znacznie więcej odwagi.

To samo tyczy się bezkarności poputczików Kaczyńskiego (nie nazwę tych kreatur posłami), którzy wewnątrz parlamentu deformują polski system prawny. Nie byliby tak skorzy do bezczelności, gdyby otaczały ich setki tysięcy ludzi, którzy im na to nie zezwalają.

W pewien więc sposób my wszyscy – którzy wybraliśmy i wybieramy nasze prywatne sprawy zamiast uwspólnionego i zorganizowanego obywatelskiego nieposłuszeństwa – jesteśmy winni wczorajszych pobić. Więc przynajmniej miejmy na tyle przyzwoitości, by nie uprawiać internetowych jeremiad nad zdjęciami pobitych protestantów znad kawy z owsem w kawiarni, z leżaka nad morzem, imprezowni, gdzie można potańczyć, klimatyzowanego biura w tej czy tamtej korporacji czy tego czy owego sklepu w centrum handlowym.

Andrzej Saramonowicz


Agnieszka Holland: Posłanka Pawłowicz i jej wiara w Czarną Magię

Agnieszka Holland

Agnieszka Holland

Stwierdzam z cała powaga: Voo-do i Czarnej Magii nie uprawiam i nigdy nikogo nie ZABIŁAM. Ale bać sie powinni...

 

Maria Nurowska rozpoczęła na swym Facebooku podszyta czarnym humorem zabawę na temat używania w celu karania szkodliwych dla kraju i przestępczych polityków magii voo-doo.

Było to ludyczne odreagowanie dojmującego poczucia bezradności i gniewu (a są ku niemu głębokie powody). Każdy z uczestników tych przekomarzanek, łącznie z moja osoba, rozumiał swietnie konwencje. Ale nie media publiczne i nie pani Pawłowicz.

Biedacy, wzięli na poważnie również mój komentarz mówiący o poważnych skutkach moich szamańskich działań w odległej przeszłości.

Jakże mocna i jakże antychrześcijańska musi by wiara posłanki Pawłowicz w Czarna Magię! I jak dojmujący musi być jej strach przed nieunikniona kara! Ciekawy przyczynek do badań nad mentalnością czołowych cyngli PISu…

Na ich użytek stwierdzam z cała powaga: Voo-do i Czarnej Magii nie uprawiam i nigdy nikogo nie ZABIŁAM. Ale bać sie powinni, bo bezkarność za łamanie Konstytucji, likwidowanie demokracji w Polsce, niszczenie wspólnoty narodowej i tkanki społecznej, szkół, stadnin koni, instytucji kultury, lasów, armii, sądów, mediów publicznych, parlamentaryzmu, za nieustanne kłamstwo i pogardę, za wprowadzania naszego kraju w objęcia Putina, jest chwilowa.

Agnieszka Holland


Kazimierz Marcinkiewicz: Jestem przerażony

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Jeszcze trzy lata temu tak nie było, ale Jaroslaw Kaczyński dał przykład i otworzył Polskę na brunatną zarazę, która jak stonka zżera co napotka.

Jestem przerażony wszechobecnym kłamstwem, kłamstwem w żywe oczy, kłamstwem bez zająknięcia, oszustwem i manipulacją, krętactwem i przeinaczeniem faktów, pomijaniem niewygodnej prawdy.

Kłamie prezydent i premier, TVP kłamie jak najęta, kłamią ministrowie i posłowie, kłamią instytucje państwa, kłamie trybunał konstytucyjny i parlament.

Kłamią z rana i w południe i wieczorem, a najwiecej kłamią w nocy. Ale nie ich wina jest największa. Absolutną winę za rozpanoszone w Polsce kłamstwo ponosi Jaroslaw Kaczyński. Mając pełnie władzy nie tylko na to pozwala, daje przykład.

Jestem przerażony powszechnym chapaniem, braniem ile wejdzie, grabieniem pod siebie, czerpaniem z państwowego bez opamiętania, chochlą i wiadrami, walizkami i siatkami. Jeszcze jedna premia, jeszcze dodatkowa pensja, jeszcze kolejna nagroda, jeszcze dobrze płatne pół etatu, jeszcze dodatkowa komisja, jeszcze rada nadzorcza.

Na naszą gazetkę i na nasze radyjko, jeszcze na uczelnię i dodatkowo na muzeum, a pózniej na wody termalne i na powietrze, na kolejne szkolenia, na drogie reklamy.

Dają ministrowie, dają państwowe instytucje, dają europejskie fundusze, dają spółki państwowe.

Kto ma państwowe, ten daje lekką ręką ile się da a nawet więcej. Bo Jaroslaw Kaczyński wskazał nasz kraj i powiedział: bierzcie z tego wszyscy, którzy posłuszni wobec mnie jesteście. I biorą pełnymi garściami, codziennie.

Jestem przerażony nepotyzmem i kolesiostwem. Nie ma zatrudnienia bez poparcia jedynej słusznej partii. TKM rozbudowane do doskonałości.

Jeszcze dla córki leśnika i żony sąsiada, jeszcze dla kuzyna i teścia darmozjada.

Jeszcze dla chłoptasia bez wykształcenia i jakiegokolwiek pojęcia, ale przecież naszego.

Jeszcze w tym urzędzie i tamtej instytucji, jeszcze w spółce państwowej i instytucji rządowej. I jeszcze, i jeszcze, i jeszcze.

Niech tam „funkcjonują” i chapią, „bo nam się należy”.

Jaroslaw Kaczyński pozwolił na TKM do kwadratu. Zbudował władzę opartą na kolesiostwie i nepotyzmie w rozmiarach absurdu.

Jestem przerażony skalą rasizmu, ksenofobii i nacjonalizmu. Nie spodziewałem się, że żyje w takim brunatnym kraju.

Jeszcze trzy lata temu tak nie było, ale Jaroslaw Kaczyński dał przykład i otworzył Polskę na „brunatną zarazę”, która jak stonka zżera co napotka.

Niszczy nas wszystkich, niszczy stosunki między ludźmi i niszczy Polskę. Kaczyński zgodził się by Polska karlała, próchniała, by od środka zżerał Ją antyludzki, mały, podły, głupi nacjonalizm.

Jestem przerażony chamstwem i bezczelnością, kopiącymi w życiu publicznym, co tam kopiącymi, lejącymi się jak wodospad.

Być może pierwsze były moherowe berety. Ale czymże one są wobec drugiego sortu, komuniści i złodzieje, zdrajcy którzy muszą siedzieć, muszą być usunięci z życia publicznego.

Znów za to nieustająco kapiące chamstwo odpowiada, poza trybem, Jaroslaw Kaczyńskim ze swoimi „kanalikami”, „zabiliście go”. Tak to Jaroslaw Kaczyński pozwolił na schamienie Polski i Polaków.

 

Kazimierz Marcinkiewicz


Adam Szejnfeld: Świat według kiepskich

Adam Szejnfeld

Adam Szejnfeld

Do tej pory obserwowaliśmy proces przejmowania na własność PiS, Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa. Teraz przyszedł czas na Sąd Najwyższy. Następne będą sądy powszechne.

 

Letnie miesiące, gdy polskie miasta i miasteczka pustoszeją na niemal dziesięć tygodni, zaczyna się czas wielu inwestycji, prac remontowych i budowlanych. Oczywiście wybór wykonawcy nie jest łatwą sprawą. Wymaga starannej, długotrwałej procedury przetargowej. Chodzi bowiem o wyłonienie najlepszego, najbardziej doświadczonego, kompetentnego fachowca.

Nie można też przygotować tego procesu pod z góry wskazaną osobę czy podmiot. Łączyłoby się to bowiem ze złamaniem prawa. To oczywista oczywistość, ale już nie w przypadku obsadzania posad państwowych przez PiS…Tu partia rządząca kieruje się raczej odwrotną zasadą: „mierny, bierny, ale… swój!”. To jest zasadnicze kryterium doboru ludzi, już nie tylko do organów administracji publicznej, czy spółek skarbu państwa, lecz do wszystkich instytucji, które w jakimkolwiek stopniu zależne są od władzy. I tak oto na naszych oczach powstaje „świat według kiepskich”.

Tam, gdzie nie udaje się zastosowanie schematu „nasz za nie naszego” stosuje się technikę brania „głodem”. Na przykład dotyczy to wielu organizacji pozarządowych, które nie kojarzą się z bezwzględnym popieraniem władzy. Podobnie potraktowano niezależny samorząd terytorialny. Ostatnio za kieszeń wzięto także opozycję tworząc nowe przepisy zamykające usta politykom spoza układu PiS wysokimi karami finansowymi. I tak oto cel pn. „państwo jest nasze!” realizowany jest krok po kroku, z dnia na dzień, z roku na rok.

W przeszłości bywało z tym różnie, ale zawsze była jednak pewna „czerwona granica”, której nikt nie przekraczał. Było nią zachowanie trójpodziału władzy, jako gwaranta trwania demokratycznego państwa wolnych obywateli. Teraz i ta „przeszkoda” runęła w gruzach.

Dlatego do tej pory obserwowaliśmy proces przejmowania „na własność PiS” Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa. Teraz przyszedł czas na Sąd Najwyższy. Następne będą sądy powszechne.

Na przykład na pozytywną opinię KRS nie mogli ostatnio liczyć ci sędziowie, którzy wykonując obowiązki związane ze swoim zawodem brali udział w spotkaniu w Parlamencie Europejskim w Brukseli z eurodeputowanymi z Komisji ds. Swobód Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Dla PiS bowiem, kto kontaktuje się z ludźmi demokratycznego świata nie może rokować pozytywnie celom władzy autorytarnej. Powstała więc „czarna lista czarnych owiec” polskiego wymiaru sprawiedliwości. Podobnie jest w innych instytucjach, firmach, organizacjach… z Sejmem i Senatem włącznie.

W kontekście tego ostanie obchody rocznicy 550-lecia polskiego parlamentaryzmu zakrawały jedynie na ponury żart. Szczególnie jest to smutne w roku stulecia polskiej niepodległości. Mimo upływu wieku nadal bowiem nie zlikwidowaliśmy podziałów po dwóch ostatnich wojnach światowych, nadal też widać w społeczeństwie mentalne granice ostatnich trzech zaborów. Zamiast więc łączyć nas wszystkich w Polsce pod wspólnym biało-czerwonym sztandarem, a w Europie pod rozgwieżdżonym błękitem unijnej flagi, PiS wciąż rozdrapuje ropiejące rany, kalecząc od nowa ledwie gojące się blizny. A przecież „państwo według kiepskich”, podzielone wewnętrznie i osamotnione zewnętrznie, długo nie przetrwa w przypadku nie daj Boże zbrojnego konfliktu albo gospodarczej katastrowy. Kto wtedy stanie w naszej obronie, kto wtedy będzie świadczyć nam pomoc? Ci, co myślą podobnie do twórców „państwa swoich”?

Adam Szejnfeld


Dietetyczny omlet z owocami

Lato to świetny moment na rozpoczęcie zdrowego odżywiania, które zapewni nam mnóstwo witamin i pozwoli „zgubić” niechciane kilogramy. Mnogość świeżych owoców i warzyw zdecydowanie nam w tym pomoże.

Dzisiaj pomysł na dietetyczne śniadanie, albo jak kto woli deser z minimalną ilością kalorii.

Składniki na  1 omlet:

3 jajka

1 i 1/2 łyżeczki słodzika

1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

esencja waniliowa

Dodatkowo:

świeże owoce sezonowe

jogurt naturalny lub grecki 0% tłuszczu

1 łyżeczka słodziku

esencja waniliowa

Żółtka oddzielamy od białek i ubijamy ze słodzikiem, proszkiem do pieczenia i esencją waniliową.

Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łączymy z żółtkami.

Masę jajeczną wlewamy na wysmarowaną tłuszczem patelnię (ja używam Frylight który zawiera 1 kcl w jednym psiknięciu). Smażymy na małym ogniu z obu stron do delikatnego zrumienienia.

Jogurt mieszamy ze słodzikiem i esencją waniliową.

Omlet smarujemy jogurtem i dekorujemy owocami. Smacznego!

Anna Frach, TheFad.pl

 


Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk: Dziś w Polsce kończy się karnawał, który trwa od zeszłego lipca

Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk

Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk

Wszystkim, którzy walczą, w różny sposób, pod Sejmem, ze światełkiem, na murach, należy się wielki szacunek. Ale sprawdzian chyba dopiero przed nami.

 

Władek opowiadał mi historię chłopca, który siedział z nim w więzieniu w Barczewie.

Chłopak miał dwadzieścia lat, w wojsku pod Białymstokiem, wyszli z kumplami na weekend na przepustkę, pojechali do miasta i akurat natrafili na nowiutko wymalowaną na biało komendę milicji. Chłopak wziął czerwoną farbę i na tej zajebiście bialutkiej komendzie wymalował „SOLIDARNOŚĆ”.

Rano milicjanci zobaczyli dzieło, zaczęli szukać po przyjezdnych, a że „chłopaki” trochę po akcji zapili, bo było zimno, rączek nie domyli, milicja wpadła, na rączkach ślady farby i po sprawie. Chłopak dostał 3 lata.

Władek mówi, że siedział dumnie, choć wpierdziel dostał nie raz.

Dziś w Polsce kończy się karnawał, który trwa od zeszłego lipca, tak jak stan wojenny przerwał karnawał „Solidarności”.

Wszystkim, którzy walczą, w różny sposób, pod Sejmem, ze światełkiem, na murach, należy się wielki szacunek. Ale sprawdzian chyba dopiero przed nami. I piszę to ze smutkiem i pewną obawą, czy będzie mnie osobiście stać, tak jak tego chłopca od farby w latach 80-tych, na napisanie na murze „Czas na sąd” gdy wszystkie sądy będą już ziobrowskie.

Magdalena Dobrzańska-Frasynniuk


Piotr Schramm: „Dudyzacja prawa” to różnica pomiędzy prawdą a fałszem

Piotr Schramm

Piotr Schramm

Szanowny Andrzeju (w Krakowie byliśmy na „ty”) - „dudyzacja prawa” to różnica pomiędzy prawdą a fałszem;

 

Zapytajmy samego Pana Andrzeja Dudy – jak naprawdę jest z ułaskawieniem osoby, która nie została uznana za niewinną przez Sądy, czy naprawdę uważa – że można ułaskawić osobę niewinną. Zapytajmy – co Pan Andrzej Duda naprawdę uważa w tej sprawie.

Na szczęście On sam mówił o tym w roku 2011, zanim jeszcze został Prezydentem PiS w Polsce.

Wczoraj organ nazywany, wbrew faktom obecnym w Polsce – „Trybunałem Konstytucyjnym” – uznał w sprawie Mariusza Kamińskiego, że można ułaskawić osobę niewinną. Takiego ułaskawienia osoby niewinnej dokonał Prezydent Andrzej Duda;

Ale Prezydent Andrzej Duda wie – że ułaskawia się tylko osoby uznane przez Sądy za winne! Mówił o tym w 2011 roku, zanim jeszcze został Prezydentem, wtedy liczyła się dla Niego Prawda.

Szanowny Andrzeju (w Krakowie byliśmy na „ty”) – „dudyzacja prawa” to różnica pomiędzy prawdą a fałszem.

#DudyzacjiPrawaStop

 

Piotr Schramm

 


Kamila Gasiuk-Pihowicz: Nadszedł czas działania!

Kamila Gasiuk-Pihowicz

Kamila Gasiuk-Pihowicz

 

Z winy polityków PiS Polsce grozi skierowanie skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Dlatego, aby uniknąć tego scenariusza, potrzebnych jest kilka kroków.

Mówi o nich obywatelska uchwała‼️

1. pozostawienie w Sądzie Najwyższym sędziów którzy ukończyli 65 lat, w tym nieskracania kadencji I Prezes.

2. usunięcie skutków przerwania kadencji sędziów-członków KRS oraz zagwarantowanie wyboru sędziów-członków KRS przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego.

3. przywrócenie niezależności Trybunału Konstytucyjnego poprzez zaprzysiężenie trzech prawidłowo wybranych sędziów.

Wszystkie narzędzia do tego, żeby nasz kraj uniknął oskarżenia przed Trybunałem Sprawiedliwości o łamanie standardów państwa prawa, żeby uniknął związanej z tym utraty lwiej części środków pomocowych z Unii są wyłącznie w rękach polityków PiS.

To jest test dla obozu władzy – dla całego PiS.

Czy stawia wyżej interes Waszej partii, czy interes naszego wspólnego kraju?

Czy woli, żeby Polska pozostała w sercu zjednoczonej Europy, czy wolicie, żeby zamieniała się powoli w rosyjskie peryferia?

Kamila Gasiuk-Pihowicz


Andrzej Żukowski: Zgromadzenie „Narodowe”, czyli schabowy bezmięsny z burakami i cienką wódką

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

By trafić do serc Rodaków, najlepiej będzie porównać to wydarzenie do ... bezmięsnego schabowego z burakami i ... cienką wódką

 

I tak oto, doniosłe wydarzenie historyczne, czyli „Zgromadzenie Narodowe” mamy już za sobą. Podobnie jak słynny dylemat „zawartości cukru w cukrze”, wiekopomne to wydarzenie przywodzi na myśl rozważania o ‘zawartości narodu w narodzie’, bo wbrew szumnej nazwie całej imprezy, „Zgromadzenie Narodowe” w najlepszym wypadku było tradycyjnym Zjazdem Partii, bowiem zdołało zgromadzić jedynie przedstawicieli koalicji rządzących partii, zaś zawartość „narodu” ograniczona była do … „telewizji narodowej”.

Zresztą – tradycyjnie już rozstawione barierki i gwardia lojalnych Kulsonów zapewniły, że udział ‘Narodu’ był dokładnie „według rozdzielnika” – ograniczony do najwierniejszych członków Partii i jej sojuszników.

By trafić do serc Rodaków, najlepiej będzie porównać to wydarzenie do … bezmięsnego schabowego z burakami i … cienką wódką. Że bezmięsny, to wiadomo – zgromadzenie ‘Narodowe’ bez Narodu… Buraki też wiadomo, a ta cienka wódka to zaledwie 18%, bo tyle poparcia w ostatnich wyborach powszechnych uzyskał PiS, a zatem – chociaż uderza do głowy i plącze języki, to do trunków „szlachetnych” trudno tę gorzałkę zaliczyć…

*

Ale myślę, że trochę się czepiam, bo przecież Narodu na ostatnim „Zgromadzeniu Narodowym” było dokładnie tyle ile prawa i sprawiedliwości jest w rządzącej partii o podobnej nazwie, która przecież nie jest przysłowiowym „masłem”, ale co najwyżej „produktem masłopodobnym” o konsystencji i walorach wazeliny.

Smacznego.

Andrzej Żukowski