Wyjazd na wakacje z kartą czy gotówką?
Sezon wakacyjny w pełni, jedni już z wakacji wracają inni dopiero szykują się do podróży. Często, niemalże w przeddzień wyjazdu zaczynamy się zastanawiać czy zabrać ze sobą gotówkę, czy może lepiej kartę płatniczą? A jeśli kartę, to czy lepiej korzystać z debetowej czy kredytowej?

Przygotowanie się do wyjazdu od strony finansowej jest równie ważne, co spakowanie bagażu. Bez tego, nasze wakacje mogą okazać się dużo droższe niż planowaliśmy.
Badania pokazują, że prawie połowa osób wyjeżdżających na wakacje traci swoje środki finansowe – stają się one łupem złodzieja lub naszej nieuwagi.
Zdecydowanie najbezpieczniejszym sposobem, jest zabieranie ze sobą kart płatniczych. Najlepiej dwóch a nie jednej, powiązanych z różnymi bankami lub organizacjami płatniczymi, głównie po to, aby zminimalizować prawdopodobieństwo, że któraś z nich nie będzie akceptowana w danym miejscu i nie będziemy mogli z niej skorzystać. Takie problemy możemy mieć m.in. w Holandii czy Hiszpanii. W większości kurortów, nawet na tzw. ”odludziu” znajdują się bankomaty, a restauracjach i kawiarniach można płacić kartą.
Należy jednak pamiętać, że korzystanie, szczególnie z karty kredytowej, może okazać się bardzo kosztowne, musimy liczyć się z wysoką prowizją, jaką bank zastosuje po dokonaniu transakcji w innej walucie. Używając karty kredytowej, nie płacimy pieniędzmi posiadanymi na rachunku, lecz uruchamiamy linię kredytową, zazwyczaj wysoko oprocentowaną. Osoby, które płacą kartami kredytowymi, z reguły wydają więcej niż Ci płacący gotówką.
Decydując się na zabranie kart płatniczych, trzeba wiedzieć, co zrobić, kiedy je stracimy lub zgubimy.
Jeśli stracimy karty, powinniśmy je zastrzec. Warto mieć ze sobą kartkę z numerami telefonów do banków, w których karty posiadamy. Możemy też kopie takiej kartki zostawić komuś z rodziny w kraju. Jeśli mielibyśmy problem z dodzwonieniem się do banku z zagranicy albo wiązałoby się to z większymi kosztami, wtedy prosimy tę i ona zastrzega karty, które straciliśmy.
Jeśli jedziemy do Bułgarii, do Chorwacji, do Egiptu, to dużo lepszym sposobem jest zakup euro lub dolarów, zabranie ze sobą i wymiana na miejscu. Pamiętajmy tylko o jednym: nie powinniśmy tych pieniędzy wymieniać już od razu na lotniskach. Na lotniskach kantory wymiany to najczęściej pułapki turystyczne z bardzo złymi kursami, więc na pewno nam się nie będzie opłacało.
Magdalena Środa: Co się dzieje z tą naszą demokracją? Dziś pożera własne siostry, a jutro pożre własne dzieci

Magdalena Środa
Dziś Kongres Kobiet jest głównym wrogiem lewicowych, ateistycznych, postępowych działaczy i działaczek, również i tych, którzy brali w nim udział więc widzieli, jak było fantastycznie.
To dosyć niezwykłe, że Kongres Kobiet, jedno z najbardziej demokratycznych, samorządnych i pluralistycznych przedsięwzięć emancypacyjnych w kraju, został w tym roku przemilczany przez prawicę, posłankę Pawłowicz i dyrektora Rydzyka za to zwielokrotniony hejt (a mówiąc dawnym językiem – pomyje) wylały się od strony innych organizacji demokratycznych i osób zaangażowanych skądinąd w emancypację i demokratyzację kraju.
Zaczęła koleżanka z „Akcji Demokracja”, która dostrzegła opresję jednej z kobiet pracujących w ochronie Kongresu i zamiast jej pomóc reagując na miejscu poleciała z tym do mediów by opluć cały Kongres a następnie jak tchórz zniknęła z mediów, bo jak się okazuje jest od dawna na zwolnieniu i nie ma z nią kontaktu, za to temat podjęły inne osoby nie zajmując się w ogóle tym co działo się na samym Kongresie ale powtarzając jakieś opinie ukute przed laty przez Korwin Mikkego i ks. Rydzyka.
Rzuciła się na Kongres cała młoda radykalna lewica, tak jakby szukała szybkiego politycznego sukcesu bo łatwiej uderzać w słabo zorganizowany demokratyczny ruch kobiecy (gdzie nie ma praktycznie organizacji, bo każda odpowiada za siebie) niż w silny PiS czy inne obiekty. Prawa strona jest silna więc się jej nie atakuje.
Dziś Kongres Kobiet jest głównym wrogiem lewicowych, ateistycznych, „postępowych” działaczy i działaczek, również i tych, którzy brali w nim udział więc widzieli, jak było fantastycznie. Zawiść? Szukanie łatwego zwycięstwa? Potrzeba auto-hejtu? Co się dzieje z tą naszą demokracją?? Dziś pożera własne siostry, a jutro pożre własne dzieci, bo przecież młoda lewica z hejtu wobec Kongresu nie wyżyje, choć ma chyba taki zamiar…
Magdalena Środa
Jan Hartman: Czy PiS może dać więcej na naukę? Owszem, może – na naukę w szkole Rydzyka

Jan Hartman
Wygląda na to, że za kilka dni PiS przegłosuje nową ustawę o szkolnictwie wyższym, do której wprowadzono w ostatniej chwili ok. stu poprawek (o ich treści informuje strona internetowa MNiSW promująca ustawę.
Poprawki ostatniej tury usuwają większość obaw i kontrowersji, jakie wzbudzał pierwotny projekt. Niestety, wszystko to dzieje się w ostatniej chwili, a pośpiech pozwala przypuszczać, że w ustawie będzie wiele niespójności i błędów. W konsekwencji ustawa zapewne będzie musiała być wkrótce poprawiana, a jej niekonsekwencje i niejasności będą do tego czasu amortyzowane ad hoc za pomocą rozporządzeń i zarządzeń ministerialnych.
Tymczasem w uczelniach od września rozpocznie się kryzys organizacyjny – bo chociaż wdrożenie ustawy ma zająć aż trzy lata, z czego pierwszy rok służyć będzie głównie pisaniu nowych statutów uczelni, to tym bardziej nikt nie będzie wiedział, co go czeka. W warunkach niepewności niektóre uczelnie zrobią, co tylko w ich mocy, aby wypełniając w stopniu minimalnym bądź jedynie pozornie i formalnie zalecenia nowej ustawy i rozporządzeń, zachować, ile tylko się da z istniejącego status quo.
Rektorzy i dziekani, nie wiedząc, na czym stoją, okopią się na defensywnych pozycjach i przez cały rok będą unikać poważniejszych decyzji służących nauce i dydaktyce, skupiając się na odgórnie narzuconej reorganizacji i tworzeniu nowych statutów. To nie w porządku, gdy stawia się nas tuż przed wakacjami w obliczu tak wielkich przemian, i to przemian w dużej mierze wciąż nieokreślonych i nieznanych.
Jeśli jednak damy sobie jeszcze jeden rok na dopracowanie projektu, wraz z rozporządzeniami i harmonogramem, to sprawa będzie wyglądać inaczej. Jest szansa, że mając więcej czasu, szerzej i bardziej świadomie zaakceptujemy rzetelny konsensus.
W swym obecnym kształcie ustawa Gowina nie straszy już tak bardzo politycznym nadzorem nad uczelniami za pośrednictwem „rad uczelni”. Będą one miały charakter ciał doradczych, a ich skład będzie zależał od senatów. Również wybory na stanowiska rektorów będą bardziej demokratyczne niż w pierwotnym projekcie. Nieco obniżono wyśrubowane wymagania stawiane uczelniom w zakresie uprawnień do doktoryzowania i habilitowania, przez co ustawa nie zagraża już tak bardzo jak na początku mniejszym ośrodkom.
Utrzymano jednakże uprawnienia rektorów do odwoływania dziekanów i dyrektorów instytutów, co może umocnić feudalną organizację uniwersytetów. Bardzo niepokojące jest również wyposażenie ministra nauki w prawo do włączania instytutów PAN w struktury uczelni – rząd i rządząca partia dostają w ten sposób narzędzie demontażu Polskiej Akademii Nauk. Mam nadzieję, że władze się z tego wycofają. Wątpliwości budzi też umożliwienie doktorom otrzymywanie profesur uczelnianych za szczególne osiągnięcia dydaktyczne. Ten przepis aż zaprasza do nadużyć, w tym nadużyć o charakterze politycznym czy ideologicznym.
Niemniej trzeba przyznać, że nowa ustawa ma sporo zalet. Najważniejsze to zwiększenie autonomii uczelni w zakresie jej wewnętrznej organizacji, zwiększenie spójności uczelni, które dziś funkcjonują jak federacja niezależnych wydziałów, umożliwienie samorządom i innym podmiotom publicznym dofinansowywania uczelni, powołanie szkół doktorskich i wzmocnienie pozycji doktorantów oraz poprawa ich sytuacji materialnej, zwiększenie elastyczności w zatrudnianiu poprzez rezygnację z minimum kadrowego i minimalnego pensum. Te zmiany zbliżają nas do standardów międzynarodowych, niemniej praca na uczelni (tak jak to jest na Zachodzie) nie będzie już tak komfortowa i stabilna. Ocena działalności uczelni w ramach dyscyplin naukowych, a nie jednostek organizacyjnych, z pewnością nie ułatwi życia mniejszym uczelniom i instytutom.
Cóż, tak to funkcjonuje na świecie – uczelnie mają być „wydajne”, a „wydajność” mierzy się punktami za publikacje, grantami, patentami… Nie podoba mi się ten nowy trend, zwłaszcza że w jakiejś mierze przenosi się on na humanistykę, gdzie wszelkie kryteria punktowe czy „wydajnościowe” są szczególnie zawodne – niemniej trudno oczekiwać, żeby akurat polski system miał iść pod prąd i odstawać zasadniczo od modelu, jaki dawno już Amerykanie narzucili światu. Polska nauka jest małym puzzlem w wielkim systemie nauki światowej i musi przyjąć światowe reguły gry. Nie są to reguły przyjazne dla filozofów, niestety.
No a poza tym Kartaginę trzeba zniszczyć. Każda wypowiedź na temat reformy nauki powinna kończyć się jednym: mieszanie w tej herbatce nic nie da, jeśli nie wsypiemy cukru. Polski nie stać, by trzymać naukę na głodowym wikcie. Jeśli chcemy, żeby nasz kraj stał się zamożny, musimy mieć silną edukację, naukę i kulturę. Tylko wykształcone narody są bogate (jeśli już musimy mówić o pieniądzach). Czy PiS może dać więcej na naukę? Owszem, może – na naukę w szkole Rydzyka.
Roman Giertych: List do Karczewskiego

Roman Giertych
I żeby było wszystko jasne, postawa człowieka, który do zwycięscy się przylizuje i całuje w stopę, a przegranego kopie butem jest postawą człowieka podłego. Świadczy o mierności, kompleksach i obłudzie.
Panie Marszałku Senatu!
Zwykle piszę do ludzi listy wysublimowane, których ironicznej treści często pewnie nie rozumieją. Aby być pewnym, że Pan treść zrozumie piszę prosto i zwyczajnie.
Zaatakował Pan polskich piłkarzy mówiąc, że „są milionerami biegającymi po trawie”. Zaatakował Pan ich za to, że z kretesem przegrali Mundial. Jeszcze kilka dni temu Pańscy partyjni koledzy wchodzili prawie do szafek w szatni piłkarskiej po to, aby ogrzać się przy sławie tych „milionerów”.
Zagrabiona przez Was TVP korzystała z każdej okazji, aby podsycać euforię piłkarską i pokazywać piłkarzy w otoczeniu polityków PiS. I wydała na to grube miliony publicznych pieniędzy, aby transmitować mecze. Pan Prezydent to gdyby mógł sam uczestniczyłby w treningach.
Swoich przeciwników politycznych oskarżaliście (jak Pan Jaki) o to, że kibicują innym drużynom. Dzisiaj po porażce próbujecie zohydzić piłkarzy pieniędzmi, które zarabiają.
Gdyby Mundial wygrali, to na platformie z piłkarzami ledwo znalazłoby się miejsce dla Lewandowskiego z powodu tłumu polityków PiS, a przy porażce ich brutalnie kopiecie.
Skoro im tak Pan zazdrości milionów to nikt Panu nie broni, aby Pan nałożył piłkarskie buty i wyszedł na boisko. Może ktoś Pana do Bayernu lub Napoli zaprosi do grania.
I żeby było wszystko jasne: postawa człowieka, który do zwycięscy się przylizuje i całuje w stopę, a przegranego kopie butem jest postawą człowieka podłego. Świadczy o mierności, kompleksach i obłudzie. Można powiedzieć, że jest ona taka, jak cała Pańska formacja.
Z wyrazami,
Roman Giertych
„Jak zobaczę Was w Polsce to Was, kurwy powybijam!” – tak Polak grozi matce z dzieckiem
Damian Cieślak jest Polakiem, który wyemigrował ze Zduńskiej Woli do Amsterdamu. Właśnie nagrał i zamieścił na swoim profilu film, w którym wyzywa i grozi matce z dzieckiem. Dlaczego?
Bo Damian uważa się za patriotę walczącego o wolną Polskę:
„Polska jest panem w europie jebiac multikulti. Nie malo problemow w naszej kochanej Polsce o którą walczymy od pokoleń zeby jeszcze tu byly araby jebane i ukraina skurwiala każdy rodowity Polak pamieta Wołyń jebac was ukraina litwa to Polacy jebac was lewacy jebani a kopacz do lopaty i tusk do wiezienia zdrajco jebany spotkam cie to cie zajebe jak arabya tobie glowe ujebe Polskie słowa polska wolnosc slowa”.
Jest nam wstyd, że takie osoby reprezentują naszą ojczyznę za granicą. Nie pozwolimy, by opluwali dobre imię Polski i Polaków.
Czy ktoś z Państwa jest w stanie pomóc przetłumaczyć zawiadomienie o przestępstwie na język holenderski? Prosimy o zgłoszenie na omzrik@gmail.com
______
Nie ma naszej zgody na odradzanie się faszyzmu, na dyskryminację i rasizm. Stawiamy przed sądem osoby nawołujące do nienawiści na tle różnic, nagłaśniamy ataki na obcokrajowców.
Finansujemy działalność jedynie z prywatnych środków. Jeśli popierasz nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na poniższe dane:
PayPal i karta płatnicza: www.omzrik.pl/wesprzyj-nas
Dane do przelewu:
nr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
ul Górczewska 53
01-401 Warszawa
tytuł : „darowizna na działalność statutową”
IBAN : PL19249000050000452084358540
SWIFT: ALBPPLPW
(af) thefad.pl
Stefan Niesiołowski: PiS wychodzi z Unii

Stefan Niesiołowski
Niepodległość nie jest wartością samą w sobie, stanowi podstawę i zabezpieczenie wolności i demokracji, bez tego niepodległość jest tyranią.
PiS najwyraźniej wychodzi z Unii Europejskiej, a w każdym razie podejmuje działania, które do tego mają przygotować nasze społeczeństwo i które mają stopniowo przybliżyć, to co jeszcze niedawno wydawało się niewyobrażalne.
Okazało się, że do obalenia podstaw demokracji wystarczyły mniej więcej dwa lata, a teraz następuje nieuchronny etap reorientacji naszej polityki zagranicznej. Odejście od prozachodniego i proatlantyckiego kierunku w kierunku autarchicznej (czyli możliwie samowystarczalnej i izolowanej) dyktatury, co prędzej czy później skończy się ograniczeniem suwerenności na rzecz Rosji.
W pewnym sensie powtarza się wiek XVIII, gdy Polska sama poprzez anachronizm, głupotę i egoizm części społeczeństwa, a także niepojętą ciemnotę i krótkowzroczność Kościoła (przynajmniej istotnej części jego hierarchów), wewnętrzne kłótnie, zajadłość niezdolnych do myślenia w interesie narodu jego warstw przywódczych, stała się najpierw pośmiewiskiem Europy, a później łatwym łupem zachłannych sąsiadów.
Doszło do tego, że nie tylko nikt nie starał się nam pomóc, ale większość państw z pewną ulgą przyjęła upadek i zniknięcie Polski jako tworu niezdolnego do samodzielnej egzystencji, trawionego przez chorobę, która mogła zainfekować sąsiednie kraje.
Pod wieloma względami nieudolne rządy ograniczonych tępych skorumpowanych fanatyków i nacjonalistów, którzy dorwali się do rządów przypominają czasy saskie i rządy egoistycznych głupich magnatów, całkowicie niezdolne do zreformowania państwa i obronienia jego wolności i niepodległości.
Tym razem upadek Polski jest „zasługą” własną i nikogo nie mamy prawa oskarżać. Jest jakaś ponura prawidłowość, że kraje, które traciły w przeszłości wolność znowu ją tracą. Niepodległość nie jest wartością samą w sobie, stanowi podstawę i zabezpieczenie wolności i demokracji, bez tego niepodległość jest tyranią.
Niepodległe są Korea Północna, Kuba, Chiny, Erytrea i wiele innych dyktatorskich reżimów. W pełni niepodległa była m in. III Rzesza, Kambodża Pol Pota, Uganda Idi Amina i Rumunia Ceausescu. Jednak ich obywatele z pewnością woleliby żyć w państwach podlegających demokratycznym instytucjom nawet za cenę niepodległości polegającej na niekontrolowanej przez nikogo tyranii.
Reżim pisowski nie osiągnął jeszcze i najpewniej nigdy nie osiągnie tego etapu „rozwoju”, który osiągnęły wyżej wymienione państwa, ale obecnie stara się uwolnić spod uciążliwych dla każdej dyktatury ograniczeń w łamaniu wolności i praworządności.
Na naszych oczach odbywa się realizacja ostatniego etapu uzależnienia sądów od partii rządzącej (dokładnie jak w każdej dyktaturze), podporządkowanie reżimowi Sadu Najwyższego, wraca problem tzw. repolonizacji mediów, czyli podporządkowania reżimowi tych nielicznych środków przekazu, których PiS jeszcze w pełni nie kontroluje, chociaż uleganie pisowcom widoczne jest wszędzie, a polega m. in. na zapraszaniu jakiś marginalnych lizusów (Girzyński, Jakubowska, Kukiz, Masztalerek, Jackowski itp.), a pomijaniu osób trafnie i celnie formułujących istotne zarzuty wobec dobrej zmiany.
Ale najistotniejsze wydaje się wychodzenie z Unii, na razie PiS-u, ale to oznacza początek wychodzenia Polski.
Nieudolny i niesamodzielny p. Morawiecki nie pojawił się na zwołanym przez kanclerz Merkel szczycie unijnym na temat migracji. Wcześniej mówił swoim śpiewnym głosem, że „Polska nie stawi się w klubie przyjaciół relokacji uchodźców”, co oznacza, że nie obchodzą nas problemy innych państw Unii. Podobnie głupie i egoistyczne stanowisko zajęły pozostałe państwa Grupy Wyszechradzkiej (Węgry, Słowacja, Czechy).
Tego samego możemy oczekiwać ze strony innych państw, kiedy my będziemy mieli problemy. Już wcześniej Francja i Niemcy zapowiedziały, że konieczna jest większa integracja krajów grupy euro, co wraz z obcięciem funduszy dla Polski oznacza marginalizację pisowskiej dyktatury. Najwyższy też czas, aby unijni przywódcy Juncker i Timmermans przestali wysłuchiwać absurdalnych tłumaczeń, krętactw i kłamstw pisowskich aparatczyków, tylko podjęli przewidziane prawem w przypadku łamania praworządności decyzje.
Unia nie jest organizacją zrzeszającą reżimy autorytarne i nie ma obowiązku finansowania dyktatur.
Na szczęście pisowskie brednie o „targowicy” i wyzwiska pisowskich lizusów o „zdrajcach” przestały na obrońcach demokracji robić wrażenie. Dziś to opozycja demokratyczna ma mandat na reprezentowanie nas w Unii, gdzie bije serce Polski, bo z pewnością nie bije na Nowogrodzkiej, tak jak nigdy nie biło w gmachu KC PZPR.
Warto odnotować kolejny sukces p. Schetyny, który głosował za pisowską ustawą o nowym orderze, który p. Duda będzie przed wyborami wręczał w asyście swoich pomagierów pisowskim lizusom, pożytecznym idiotom i lubiącym błyskotki tchórzom. Moje gratulacje p. Grzegorzu wraz z wasalami.
Stefan Niesiołowski
Roman Giertych: List do Jakiego z podziękowaniem

Roman Giertych
W wywiadzie powiedział Pan, że to ja wymyśliłem atak na Pana ze strony przewodniczącego Tuska, no i że (co przecież jest oczywiste!), że to ja stoję za wszystkimi działaniami pańskiego przeciwnika Trzaskowskiego.
Szanowny Panie Pośle!
Wysłuchałem z uwagą Pańskiego wywiadu w TVN24 (swoją drogą chodzenie do takich nieprawomyślnych mediów to zawsze spora dawka ryzyka) i dowiedziałem się z niego, że to ja skromny adwokat jestem tą demoniczną postacią, która wymyśliła całą pana aferę z użycie zdjęcia płaczącego Tuska i Schetyny na pogrzebie przyjaciela dla zrobienie mema, który podkreślał od dawna lansowaną tezę, że opozycja wobec PiS to muszą być zdrajcy, sprzedawczyki, albo w najlepszym razie niepolacy.
Skoro zgodnie z tezą rządu i partii, PiS to jedyna słuszna i patriotyczna siła, to opozycja inna być przecież nie może. Nadto w wywiadzie powiedział Pan, że to ja wymyśliłem atak na Pana ze strony przewodniczącego Tuska, no i że (co przecież jest oczywiste!), że to ja stoję za wszystkimi działaniami pańskiego przeciwnika Trzaskowskiego.
Panie Ministrze, Pośle kochany. Długo łamało się moje sumienie, aż wreszcie postanowiłem się przyznać. Nie pozostaje mi nic innego, niż tylko ze łzami w oczach wyznać, że to ja rzeczywiście, jako znany specjalista od włamu na konta internetowe, używając sobie tylko znanych trików wdarłem się na Pana konto i umieściłem ten obrzydliwy wpis (nie wiem tylko dlaczego Pan za mnie przepraszał).
Następnie szybko zadzwoniłem do Tuska i zmusiłem go do udzielenia mi pełnomocnictwa. Wreszcie ogłosiłem wszystko w mediach, aby uderzyć w Pana.
Zrobiłem to wszystko po to, aby u Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego uzyskać wiceprezydenturę, co od zawsze było moim marzeniem – tak zanurzyć się w życie samorządowo-urzędnicze tego miasta to musi być rozkosz!
Teraz gdy wyznałem swoje winy, lżej mi się zrobiło na sercu i dlatego dziękuję Panu za to, że swoim bystrym umysłem odkrył Pan prawdę i pozwolił stanąć mi w jej świetle. Mam nadzieję, że przyjmie Pan te skromne wyrazy wdzięczności.
Roman Giertych
PS
Muszę Panu coś wytłumaczyć, tym razem na poważnie. Zgodnie z prawem cywilnym, gdy ktoś naruszy czyjeś dobra osobiste, to można od niego żądać zarówno przeprosin, jak i zapłaty na jakiś cel. Pan się ciągle tłumaczy, że Pan przeprosił. W programie TVN24 podkreślił Pan to wiele razy.
Mój Mocodawca pan Przewodniczący Donald Tusk (pomimo słabej jakości tych przeprosin) uznał je za wystarczające. Dlatego nie domagamy się od Pana sformułowania odrębnych przeprosin np. w formie ogłoszenia w mediach.
Jednakże pan Donald Tusk postanowił skorzystać ze swojego drugiego prawa, czyli domagania się wpłaty na dobry cel. Dlatego radziłbym Panu dobrowolnie, aby Pan taką wpłatę na WOŚP zrobił i przedstawił jej dowód do mojej kancelarii.
Maria Nurowska: Oświadczam, że mnie nie zastraszycie!

Maria Nurowska
Kiedy wychodzilam, zostalam zepchnięta z kamiennych schodów. W szoku nie czulam bólu. wsiadlam w samochód i dojechalam do domu w Bukowinie , stamtąd odwieziona zostalam do szpitala. Nie pytajcie mnie, czy poszłam na poiicję. Nie poszłam, nie ufam im..
Kiedy dostałam mail: „Uważaj, kurwo, twoje dni są policzone” jakoś się tym nie przejęłam, ale nie byl to koniec ataków na mnie.
Zostalam zaproszona przez zakopański KOD na marsz” Przeciw nienawiści i faszyzacji naszego kraju”, który miał się odbyć w sobotę 16 czerwca. Ucieszyłam się, bo miał być na nim Pawel Kasprzak i Piotr Pytlakowski. Przygotowałam nawet krótkie przemówienie.
Wrócilam z Warszawy w czwartek,w piątek mialam coś do załatwienia w Zakopanem w urzędzie, który mieścił się w starej kamienicy.
Kiedy wychodzilam, zostalam zepchnięta z kamiennych schodów. Gdybym spadła na głowę, pewnie bym nie żyła , skonczyło się na zerwaniu ścięgna przy kostce i ogólnym potłuczeniu.
W szoku nie czulam bólu. wsiadlam w samochód i dojechalam do domu w Bukowinie , stamtąd odwieziona zostalam do szpitala.
Oświadczam, że mnie nie zastraszycie, będę żyła tak, jak chcę, i pisała to, co chcę. Mój żarcik : ” w razie czego walczylam, jak umialam, za Ojczyznę”, stal się nadzwyczaj aktualny. Będę walczyla dalej…
Nie pytajcie mnie, czy poszłam na poiicję. Nie poszłam, nie ufam im, będę bronila się sama. Rozpoznam tego podgolonego bandytę na końcu świata….
Maria Nurowska
Gabriela Lazarek: Wciąż istnieje duża grupa ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym co się dzieje w Polsce

Gabriela Lazarek
Jeszcze długo potrwa, zanim ostatni człowiek usłyszy o tym wszystkim pierwszy raz.
Może trudno w to uwierzyć, ale dalej istnieje duża grupa ludzi, która nie ma zielonego pojęcia o tym, co się dzieje, jak z dnia na dzień zmienia się Polska.
Nie oglądają żadnych serwisów informacyjnych. Ani tych propagandowych, ani prawdziwych. I wychodzą z założenia, że dzięki temu są „neutralni” i „nie mieszają się w politykę”. I dzięki temu nie dotknie ich ta władza w żaden sposób.
Widzę to na rynku. Ludzie naprawdę nie mają pojęcia po co tam stoimy i o co nam chodzi. Nie są też zwolennikami PiS. I nie mają zielonego pojęcia co bez ich wiedzy im się odbiera.
Nie mają pojęcia o samopodpaleniu Piotra Szczęsnego. Nie wiedzą o zmianach jakie wprowadza PiS.
Nie wiedzą o marszach faszystów, o tym co wyprawia Kk, nie wiedzą o setkach spraw sądowych ludzi, którzy sprzeciwiają się temu bezprawiu.
Nie wiedzą o kilometrach barierek i tysiącach policjantów na usługach jednego człowieka.
Codziennie stoimy z tymi samymi hasłami, odtwarzamy z głośnika te same utwory, czytamy ten sam list.
Jeszcze długo potrwa, zanim ostatni człowiek usłyszy o tym wszystkim pierwszy raz.
Gabriela Lazarek
Maria Nurowska: Dlaczego pozwoliliśmy, aby grupa przestępcza zniszczyła dobre imię Polski

Maria Nurowska
Polska postrzegana jest teraz, jako kraj nienowoczesny, gdzie rządzi zabobon, a prominentnych polityków najczęściej widzi się na kolanach w kościele...
Stwierdzono, że PO WPROWADZENIU USTAWY O IPN – wzrósł znacznie poziom antysemityzmu w Polsce, jej autor, minister Jaki wyobraża sobie, że zostanie prezydentem Warszawy! Miasta, w którym znajdowało się getto i wybuchło Powstanie, czczone przez cały świat.
Takich ministrów ma partia rządząca, niedouków, którzy wyrządzają wiele szkód naszemu państwu: vide mgr Ziobro, Szyszko, Jurgiel, Waszczykowski i inni…
Jak to się stało? Dlaczego pozwoliliśmy, aby grupa przestępcza, bo tak należy nazwać tych, którzy mają teraz władzę, w kilka lat zniszczyła dobre imię Polski.
Postrzegana jest teraz, jako kraj nienowoczesny, gdzie rządzi zabobon, a prominentnych polityków najczęściej widzi się na kolanach w kościele…
Kościół katolicki miewał w historii Polski lepsze i gorsze okresy. Teraz jest ten gorszy, a nawet tragiczny. Słudzy boży rozpanoszyli się, obrośli w piórka i dyktują nam, jak mamy żyć! Zaglądają nam pod kołdrę, edukują nasze dzieci,przedstawiając im falszywy obraz świata.
Dobre jest wszystko, co tutaj, w katolickiej Polsce, złe zaraz za jej granicami. Pierwsza rzecz, jaką powinniśmy zrobić po wyborach, usunąć klechów ze szkół!
Maria Nurowska



