Adam Mazguła: Nie sprzedawajmy wolności za cenę emocji piłkarskich

Adam Mazguła
Mundial dla propagandzistów podłej zmiany - to jak dar. To szansa władzy na uciszenie narastającego sprzeciwu społecznego
Propaganda państwowa rozbudziła Polaków, którzy, z nadzieją na światowy sukces piłkarzy, usiedli przed telewizorami, aby kibicować naszym.
Mundial dla propagandzistów podłej zmiany – to jak dar. Można odwrócić uwagę opinii publicznej od ostatecznego zniszczenia trójpodziału władzy i niezależnego sądownictwa w Polsce, co jest kluczem do organizowanych już represji aktywu PiS-u w stosunku do opozycji. To szansa na manipulacje związane z pomysłem bezprawnej zmiany Konstytucji RP. To szansa władzy na uciszenie narastającego sprzeciwu społecznego dotyczącego afer finansowych podłej zmiany i kompromitacji władz na arenie międzynarodowej.
Szum wokół mundialu miał przykryć chorobę prezesa i wprowadzić społeczeństwo w dobry nastrój przed wyborami samorządowymi, wtedy partia, odnosząca sukcesy sportowe, mogłaby liczyć na głosy kibiców nie tylko grona bandytów stadionowych PiS-u, ale i wielu normalnych, zakochanych w sporcie, kibiców.
Piłka mundialowa – to biznes reklamowy, to miliardy złotych zainwestowane w produkty, które reklamują piłkarze, to koszulki i gadżety sprzedawane wszędzie. To niezwykle kosztowny czas reklamowy telewizji publicznej, która ma w Polsce wyłączność na transmisje. W tym roku – to również zmuszenie kibiców do oglądania znienawidzonej propagandowej szczujni partyjnej J. Kurskiego.
Propagandowo rozbudzone oczekiwania rodaków, to potężna machina interesu politycznego i finansowego. Jednak za tym szałem, który na czas mundialu odmienia życie każdego domu idzie wielkie ryzyko niespełnionych nadziei.
Niezależnie od tego, czy polska drużyna osiągnie dobry wynik na mundialu, czy też nie, sukces polityczny i finansowy jest niezagrożony. Jednak dobra gra drużyny może przynieść wielką premię. Piłkarzom funduje się wszystko, co tylko jest możliwe, a oni w zamian prezentują wizualny wzorzec Polaka – eksponowanie zażyłości piłkarzy z władzą czy ortodoksyjność w demonstrowaniu wiary przy wejściu na boisko są tego przykładem. Przekaz ma być jasny: to my, rządzący, mamy drużynę piłkarską, która nas godnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, więc wszyscy musimy wspierać władzę!
Sam jestem kibicem i bardzo chciałbym sukcesu naszej drużyny, ale nie można sprzedać ideałów demokratycznego państwa prawa za cenę sportowych emocji.
Wracajcie, proszę, na protesty przed sądy, do ujawniania buty i arogancji władzy i prawdziwych intencji panoszącej się w Polsce chorej dyktatury, do dyskusji politycznej, przygotowań do uczciwych wyborów samorządowych, bo to nie są chwilowe igrzyska sportowe, ale prawo do naszego godnego życia.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Stefan Niesiołowski: Rocznica mojego aresztowania
Dziś mija 48. rocznica aresztowań (20. 06. 1970 r.) przywódców organizacji znanej pod nazwą Ruch, oskarżonej o przygotowanie obalenia ustroju socjalistycznego siłą i szereg działań wymierzonych w reżim PRL-u. takich jak m.in. próba zniszczenia muzeum i pomnika Lenina w Poroninie (wykonawcą był mój brat Marek Niesiołowski), wydawanie niezależnej prasy, zdobywanie z państwowych instytucji maszyn do pisania i powielaczy, zniszczenie tablicy Lenina na Rysach (wykonawcy: Wojciech Majda i ja), rozpowszechnianie niezależnej literatury itp. Przywódcy Ruchu (Andrzej Czuma i ja) zostali skazani (23. 10. 1971 r.) na 7 lat więzienia, były to najwyższe wyroki po 1956 r.
Łącznie aresztowanych i skazanych zostało kilkadziesiąt osób.
Przywódcy zostali zwolnieni na mocy amnestii (24. 09. 1974 r.) i kontynuowali działalność w ROPCiO oraz NSZZ „Solidarność”.
Stefan Niesiołowski
Przegrywać też trzeba potrafić z godnością. Polscy kibice- rasiści o tym zapominają
Dopiero co wylano kubeł pomyj na Krystynę Jandę, która ośmieliła się wygłosić swoją opinię na temat kibicowania.
„Mamy absolutną świadomość, jaką piłka nożna ma siłę i jaki ma wpływ na narody i społeczeństwa. Jednak polscy kibice przy byle sukcesie dostają zupełnie irracjonalnego obłędu i manię wielkości” – powiedziała.
Prawicowe media podjęły natychmiastowy atak. „Ona nienawidzi polskości!” – gardłował Jan Tomaszewski.
Wiadomości telewizji rządowej wysmażyły materiał o „kompleksach Jandy”, a prawicowe portaliki wyzywały ją od zdrajców.
Jakby to nie były rozgrywki sportowe, ale wojna, w której każda krytyka „naszych” znaczy, że jesteś po stronie wroga!
Po meczu z Senegalem okazało się, że wielu Polaków traktuje to także jako wojnę na tle rasowym. Objawili się gorący zwolennicy teorii „rasy panów”.
Biorąc pod uwagę, że to teoria nazistowska, to jak nazwać jej wyznawców? Czy nie są to prawdziwi zdrajcy ojczyzny?
Ośrodek zgłasza prokuraturze każdy przypadek znieważania na tle rasistowskim.
______
Nie ma naszej zgody na odradzanie się faszyzmu, na dyskryminację i rasizm. Stawiamy przed sądem osoby nawołujące do nienawiści na tle różnic, nagłaśniamy ataki na obcokrajowców.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Jan Hartman: Mundial – brudna gra
Powiem wprost – oglądanie mundialu jest w złym guście. Piłka nożna jest wspaniałym sportem, na którym się nie znam. Szanuję i podziwiam zawodników oraz amatorów futbolu. Doceniam ich znawstwo i nieledwie ezoteryczną wiedzę o ukochanym sporcie. A jednak z futbolu w ostatnich dekadach zrobił się jeden wielki gnój, od którego porządni ludzie powinni trzymać się z dala. Miłość do piłki nie może usprawiedliwiać nabijania kabzy piłkarskiej mafii i umacniania władzy mniejszych i większych dyktatorów. A to właśnie czynimy, oglądając mecze, zwłaszcza zaś na poziomie mundialu.

Może i jest mundial wielkim świętem piłki. Ale przede wszystkim jest wielką promocją reżimu Putina. Rosja to nie jest kraj godny tego, by gościć u siebie cały świat. Świat, przyjmując tę gościnę, zdradza ofiary autorytarnego rządu kremlowskiego dyktatora. Z Rosją trzeba mieć dobre i rzeczowe stosunki, których stałym elementem powinno być wywieranie nacisku w kwestii przestrzegania praw człowieka w tym kraju. Udział w globalnej imprezie sportowej, mającej tak wyraziste cele komercyjne i polityczne, to jednak coś więcej niż praktykowanie dobrych relacji z potężnym państwem, którego nie można nie zauważać i bojkotować. Radosne obcowanie z rosyjskimi notablami wygląda bowiem na bratanie się z wrogami wolności, demokracji i praworządności.
Ponadto piłka nożna od dawna jest biznesem, i to biznesem całkowicie prywatnym, sterownym i przynoszącym krociowe zyski prywatnym stowarzyszeniom, na czele z UEFA i FIFA. Ponadnarodowe struktury futbolu są skorumpowane, a ich dochody mają nieetyczne źródła. W znacznej części futbol finansowany jest z dotacji państwowych, których celem jest przede wszystkim lansowanie się rządów, pragnących zwiększyć swą popularność pośród mas obywateli pasjonujących się tą grą. Układ polityczno-biznesowy, który stanowi koło zamachowe futbolu światowego i rację bytu wielkich piłkarskich imprez, jest nieprzejrzysty i nieuczciwy. Wchodząc do gry, państwa przyjmują zasady narzucone im przez niegodne sprawowania takiej hegemonicznej roli, wysoce podejrzane i nieprzejrzyste organizacje. I dzieje się to właściwie poza demokratyczną kontrolą.
O tym, jak bardzo państwa zależne są od lokalnych i międzynarodowych organizacji futbolowych, świadczy najlepiej to, jak bez skargi i zbędnych pytań policje państwowe przeznaczają każdego dnia ogromne siły i środki na ochronę imprez piłkarskich, które wręcz oblepione są gangsterką i chuliganerią.
Dlaczego pozwalamy na to, że dzień w dzień tysiące policjantów musi za publiczne pieniądze pilnować hord łobuzerii uczestniczącej w prywatnej działalności komercyjnej tzw. klubów piłkarskich, jaką są mecze? Dlaczego krociowe zyski z futbolu nie finansują policyjnej ochrony tych meczów, będących nieustającą okazją do większych i mniejszych wykroczeń popełnianych przez tzw. pseudokibiców? A to tylko jeden z przykładów nierównych i nieuczciwych relacji finansowych w tej patologicznie ukształtowanej strukturze, jaką jest futbol i jego relacje z instytucjami publicznymi.
Oglądając mecze mundialu, nie chce nam się o tym wszystkim myśleć. Nie chce się, bo się nie chce. A jak się nie chce, to się nie chce. To nie tak, że mamy dobre argumenty na obronę etycznej akceptowalności naszego biernego udziału w tym chorym systemie. Po prostu lubimy piłkę, a nawet ją kochamy – i to ma nas usprawiedliwiać. Nie usprawiedliwia. Czym innym jednak nie czuć się winnym i nawet nie szukać usprawiedliwień, a czym innym postępować etycznie. To już muszą ocenić inni. I ja oceniłem – jak wyżej.
Jan Hartman
Marek Chmaj: Analiza pytań referendalnych

Marek Chmaj
Czas na analizę pytań referendalnych. Zacznijmy od pytania nr 4, które brzmi:”Czy jest Pani/Pan za odwołaniem się w preambule do Konstytucji RP do ponadtysiącletniego chrześcijańskiego dziedzictwa Polski i Europy jako ważnego źródła naszej tradycji, kultury i narodowej tożsamości?
Hmm. Oczywiście, że jestem! Ale komu tym zaimponujemy? Armenia i Gruzja przyjęły chrześcijaństwo prawie 700 lat przed nami, że o Rzymie czy Galii nie wspomnę! Zróbmy z preambuły epopeję i dodajmy to, czego oni nie mają: wstawanie z kolan i przewodnią rolę Lecha Kaczyńskiego w obaleniu komunizmu!
Kolejna analiza pytań referendalnych Prezydenta. Pytanie 10. „Czy jest Pani/Pan za zagwarantowaniem w Konstytucji RP szczególnej ochrony polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Polski?”
Hmm. A któż by nie był? Zwłaszcza, że Konstytucja z 1997 r. w art. 23 wskazuje tylko, że „Podstawą ustroju rolnego jest gospodarstwo rodzinne”. Powstaje jednak zasadnicze i jakże istotne pytanie: jak w dobie gospodarki wolnorynkowej i swobody przepływu towarów w UE, taka szczególna ochrona polskiego rolnictwa i bezpieczeństwo żywnościowe powinno wyglądać? Myślałem długo i niestety, nic mądrego nie wymyśliłem! Powiecie: no jasne, bo cóż wymyśli profesor, taki przepisywacz cudzych myśli i książek.
Wczoraj wieczorem, jednak, retrospektywnie znalazłem źródło inspiracji ludzi Prezydenta. O tak, już wiem, co ich natchnęło. To przecież art. 15 KONSTYTUCJI PRL w brzmieniu z 1976 r.! Nie wierzycie? Zamieszczam tekst poniżej…
Artykuł 15
Polska Rzeczpospolita Ludowa w trosce o wyżywienie narodu:1) STWARZA ROLNICTWU WARUNKI ZAPEWNIAJĄCE STAŁY WZROST PRODUKCJI ROLNEJ, sprzyjające socjalistycznym przeobrażeniom wsi oraz podniesieniu DOBROBYTU ROLNIKÓW,
2) DBA O WŁAŚCIWE UZYTKOWANIE ZIEMI jako dobra ogólnonarodowego,
3) OTACZA OPIEKĄ INDYWIDUALNE GOSPODARSTWA ROLNE pracujących chłopów, udziela im pomocy w zwiększaniu produkcji i podwyższaniu poziomu techniczno-rolniczego, popiera rozwój samorządu rolniczego, a zwłaszcza kółek rolniczych i ich spółdzielni, popiera rozwój kooperacji i specjalizacji produkcji, rozszerza powiązania indywidualnych gospodarstw rolnych z socjalistyczną gospodarką narodową,
4) UDZIELA POPARCIA I POMOCY powstającym na zasadzie dobrowolności ZESPOŁOWYM GOSPODARSTWOM ROLNYM, a szczególnie rolniczym spółdzielniom produkcyjnym,
5) ROZWIJA I UMACNIA PANSTWOWE GOSPODARSTWA ROLNE, stanowiące formę wysokowydajnej, socjalistycznej gospodarki w rolnictwie, wdrażające postęp techniczno-rolniczy i wpływające korzystnie na rozwój całego rolnictwa.
Nie chcę się znęcać, ale litości też nie okażę, zwłaszcza „doradcom” Prezydenta. W pytaniu referendalnym nr 11 pada: „Czy jest Pani/Pan za wzmocnieniem w Konstytucji RP pozycji rodziny, z uwzględnieniem ochrony obok macierzyństwa także ojcostwa?”
Hmm. W art. 18 Konstytucji gwarantuje się ochronę i opiekę RP nad małżeństwem, rodziną, macierzyństwem i rodzicielstwem. Czy do tego dodać ojcostwo? Ależ tak! No i wujostwo również. Pamietamy co powiedział Zagłoba: Rochu „gdzie ojca nie ma, tam Pismo mówi: wuja słuchał będziesz”.
Pora na referendalne pytanie 12. „Czy jest Pani/Pan za konstytucyjną ochroną pracy, jako fundamentu społecznej gospodarki rynkowej?”
Ależ tak. Oczywiście, że jestem. Ale po co? W obecnym art. 65 Konstytucji jest przecież wolność wyboru pracy i wykonywania zawodu oraz zobowiązanie władz publicznych do prowadzenia polityki zmierzającej do pełnego, produktywnego zatrudnienia. Hmm. To o co chodzi w pytaniu 12? Czyżby o gwarancje, że jak ktoś zdobędzie pracę to już nigdy jej nie straci?
Wtedy prawdą będzie stwierdzenie, że jeśli trzeci dzień z rzędu nie chce ci się pracować, to znaczy, że jest środa 🙂
Referendalne pytanie nr 15: „Czy jest Pani/Pan za zagwarantowaniem w Konstytucji RP podziału jednostek samorządu terytorialnego na gminy, powiaty i wojewodztwa?”
O tak. Tak. Oczywiscie, że jestem. Przecież to wszystko zmieni! Co wiecej, Dopiszmy jeszcze sołectwa. Wtedy Prezes Kaczyński, wzorem Kargula, będzie mógł powiedzieć: „ nareszcie człowiek czuje sie jak sołtys: wysoko, najedzony i za nic nie odpowiada”.
Maria Nurowska: Znowu jesteśmy w PRLu…tylko mamy nowe zabawki w postaci komórek i Internetu…

Maria Nurowska
Znowu jesteśmy w PRLu...tylko mamy nowe zabawki w postaci komórek i Internetu...
Czyn, którego dopuścił się minister Jaki, zamieszczając zdjęcie płaczącego Donalda Tuska na pogrzebie Sebastiana Karpiniuka, jako żart, jest kontynuacją ataków PiSu i przystawek. Ale tym razem przekroczona została granica prywatności, której przekraczać nie wolno.
Intymność tej sceny, kiedy Pan Premier opłakuje przyjaciela, każdego normalnego człowieka powstrzymałaby od publikacji takiego zdjęcia,szczególnie w tym kontekście,. Gdyby pan Jaki miał odrobnę godności powinien podać się do dymisji, oczywiście nie zrobi tego, bo jest zwykłym kmiotem. Jak wszyscy z jego formacji. Aby dosięgnąć Pana Premiera stosują wszystkie możliwe chwyty, oskarżenia, wezwania na przesłuchania, nękanie jego rodziny, wreszcie pomówienia i plotki.
Nigdy Go nie dosięgniecie, to mąż stanu, Europejczyk, a wy jesteście zgrają nieuków, np. ogrodnik zostaje marszałkiem Sejmu,a wasz wódz jest po prostu abnegatem, kimś z minionej epoki. Ze swojej willi na Żoliborzu nie dostrzegł, jak bardzo świat się zmienił, nigdy nie był poza granicami Polski, którą w ciągu trzech lat stłamsił i cofnął do poprzedniej epoki. Znowu jesteśmy w PRLu…tylko mamy nowe zabawki w postaci komórek i Internetu…
Maria Nurowska
Maria Nurowska: Dlaczego opozycja nie potrafi zostać Zjednoczoną Opozycją, tak jak potrafił to PiS i przystawki?

Maria Nurowska
Po trzech latach widać, jakim szkodnikiem okazała się ta władza, ich dalsza działalność zagraża bytowi naszego państwa !
Dlaczego? Dlaczego opozycja nie potrafi zostać Zjednoczoną Opozycją, tak jak potrafił to PiS i przystawki. Ziobro i jego kompani odeszli z hukiem z partii, on sam wygadywal okropne rzeczy o Kaczyńskim: „Nigdy więcej razem z tym panem” A jednak zacisnęli zęby i połączyli się z”tym” panem, dla wygranej.
Podobnie druga przystawka na czele z najbardziej obrzydliwą dla mnie postacią w polskiej polityce. W PiSie wiadomo, cham na chamie, ale tutaj pełny Wersal. Pan wicepremier mówi cichym głosem, nie unosi się, tłumaczy, co miał na myśli, kiedy głosował za czymś, z czym się nie zgadzał. Za to mógl wprowadzić w życie ustawę o uczelniach wyższych, która może okazać się dla tych uczelni zabójcza.Więc dlaczego?
Po trzech latach widać, jakim szkodnikiem okazała się ta władza, ich dalsza działalność zagraża bytowi naszego państwa ! Więc błagam! Opozycjo wznieś się ponad podziały, zjednoczcie się wokól Platformy, bo to stwarza szansę na pokonanie pisowskiej hydry! Nie ma innego wyboru. Szczególnie apeluję do pana Kosiniaka- Kamysza, którego cenię i szanuję. Izolowanie się teraz oznacza śmiertelne zagrożenie dla Polski i nas obywateli.,
Maria Nurowska
Andrzej Żukowski: Pomniki, które stawia partia, obala naród

Andrzej Żukowski
Ten pomnik miałby sens i rację bytu jedynie na cmentarzu, jako świadectwo rozpaczy i miłości jego brata. Nie ma nań miejsca w życiu publicznym Polski, bo w tym sensie jest kłamstwem i pomnikiem pychy i pogardy Jarosława Kaczyńskiego, a nie dumy Narodu
Ten kolejny pomnik Lecha Kaczyńskiego jest doskonałą ilustracją tego co nazywałbym „niedoszłym heroizmem urzędnika”. Nie ma bowiem takiej pozy, w której można by pokazać Lecha jako bohatera; pozy naprawdę heroicznej, bo herosem żadną miarą przecież nie był, a jeśli ‘mężem’, to jedynie Pani Kaczyńskiej, bo przecież nie ‘stanu’, i ojcem Marty, ale nie Narodu. Nawet pokazany na fotelu lotniczym, przypięty pasem na moment przed katastrofą, wyglądałby tylko jak statysta z serialu o katastrofach lotniczych. Nic więcej.
Z wyjątkiem „tej małpy w czerwonym” i „spieprzaj dziadu”, nie wyglosił nigdy żadnego zdania naprawdę godnego zapamiętania, i – podobnie jak jego brat – rozpaczliwie dążył do jakiegoś aktu heroizmu – stąd słynne żądanie lądowania w Gruzji, które później zemściło się w Smoleńsku.
Trudno mu przypisać pozę „intelektualną”, bo intelektualistą też nie był, tak jak nie był naukowcem czy odkrywcą. Tak naprawdę nie był nikim specjalnym, ale kimś kogo czkawka historii na moment wyniosła w samo centrum życia publicznego kraju, który dopiero uczy się demokracji, gdzie ciągle jeszcze przy odrobinie bezczelności i tupetu można na krótko reanimować kult jednostki.
Ale żalu nie miejmy do Pana o Smoleńsk
Że to Mały poleciał bo to Wielki poległ
I na Wawel przywieźli relikwie ze łzami
I chowali , chowali Dniami i Nocami.
…cud się istny dokonał na smoleńskich błotach –
w wino wodę, w ryż owies, w gierojstwo sromota,
z podgrzybka wyszedł prawdziwek, z winy czysta cnota,
Bo nie pojdzie do nieba kto nie dotknął błota…
Ten pomnik miałby sens i rację bytu jedynie na cmentarzu, jako świadectwo rozpaczy i miłości jego brata. Nie ma nań miejsca w życiu publicznym Polski, bo w tym sensie jest kłamstwem i pomnikiem pychy i pogardy Jarosława Kaczyńskiego, a nie dumy Narodu; dlatego przyjdzie dzień, kiedy pomniki postawione przez partię Jarosława Kaczyńskiego obali Naród, a on sam pamiętany będzie z wyrzutem, zażenowaniem i drwiną.
Być może stosunek Polaków do Lecha Kaczyńskiego byłby inny gdyby nie cały ten kabarat polityczny i cyrk objazdowy, w jakie Jarosław Kaczyński zmienił smoleńską tragedię. A tragedię od farsy dzieli szacunek, dzieli troska i cicha zaduma – tych nigdy nie było w agresywnych frazesach, obelgach i bezsensownych oskarżeniach wywrzaskiwanych przez Jarosława Kaczyńskiego z drabinki, oraz komicznych „rewelacjach Komisji Smoleńskiej Macierewicza”.
*
Ale nie wyrzucajmy sobie za bardzo tej żałosnej „Sagi Rodu Kaczyńskich” – inne narody także bowiem miały epizody szaleństwa i zwykłej głupoty, i mniej niż szanowanych przywodców: Rosja miała Jelcyna, Ameryka po Bushu ma Trumpa. Jesteśmy zatem w towarzystwie dwóch supermocarstw. Nareszcie, chociaż również – niestety – z zupełnie niewłaściwych powodów. Ale jakoś ani Bush ani Jelcyn jednak nie doczekali się pomników…
Kinga Rusin: Nasi piłkarze relaksowali się w delfinarium? Serio?

Kinga Rusin
Delfinaria to miejsce powolnej śmierci, w strasznych cierpieniach jednych z najpiękniejszych, najdelikatniejszych i najrozumniejszy ssaków na Ziemi!
Serio? Nasi piłkarze „relaksowali” się w delfinarium??? Jak można się relaksować w delfinarium wiedząc to, co cywilizowany świat wie już od dawna!?
Delfinaria to miejsce powolnej śmierci, w strasznych cierpieniach jednych z najpiękniejszych, najdelikatniejszych i najrozumniejszy ssaków na Ziemi!
To miejsce gdzie na ich cierpieniu zarabia się kasę! A to wszystko dla rozrywki i „relaksu” bezrefleksyjnej gawiedzi!
Jaki to przykład dla milionów młodych fanów, dla których nasi piłkarze to prawdziwi bohaterowie i wzór do naśladowania!?
Delfiny w delfinariach najczęściej pochodzą z krwawych połowów w Taiji w Japonii oraz z Wysp Salomona, co pokazał oscarowy dokument „Zatoka delfinów”.
Na każdego złapanego delfina przypada co najmniej kilka innych zabitych (nawet 10 osobników), połowa nie przeżywa stresu w transporcie i „procedur adaptacyjnych”, kolejne umierają w ciągu dwóch lat, wreszcie te najbardziej odporne dożywają w niewoli średnio 6 lat (na wolności ok 20 lat).
Delfiny na wolności nurkują do głębokości 300 metrów i przepływają dziennie do 200 km. W niewoli zamknięte są na kilkunastu metrach płytkiego basenu. W konsekwencji muszą zaprzestać używania swojego kluczowego zmysłu – echolokacji bo ultradźwięki odbite od ścian basenu powodują ich dezorientację i nasilają tylko stres.
Pamiątkowe zdjęcie z delfinem na brzegu basenu to dla niego tortura szczególnie kiedy leży na brzegu basenu z ogonem do góry (ulubiona poza turystów). To stan, w którym w nienaturalnej pozycji ma przeciążone wnętrzności. Jednocześnie przeżywa silny stres, gdyż kojarzy się mu to z wyrzuceniem przez morze na brzeg – sytuacją będącą dla niego śmiertelnym zagrożeniem.
W niewoli są karmione mrożonkami, więc by uzupełnić niedobory wody wpycha się im do pysków szaluch z wodą. Na wolności delfiny nie piją wody, bo płynów dostarczają im upolowane ryby. Szkodzi im skład chemiczny wody (bo często nie jest to woda morska), hałas muzyki oraz urządzeń filtracyjnych. Bezpośrednim efektem takiego środowiska są choroby skóry i oczu oraz stres, depresja i agresja. W cywilizowanych krajach delfinaria się zamyka…
Kinga Rusin
Manuela Gretkowska: Słowo na nie/dzielę – Gdyby Polska była Kobietą. Pisane z głowy

Manuela Gretkowska
Gdyby Polska była kobietą i założyła szpilki, jak z Sexu w wielkim mieście na czerwonych podeszwach, to miałaby je gówniano-brązowe tak wdepnęłyśmy.
Gdyby Polska była Kobietą
Przemówienie na Kongresie Kobiet
Pisane z głowy.
Za poprzednich rządów PiS uświadomiłam sobie, że Polska jest Kobietą. Że bez równości i wolności dla Polek nasz kraj nie będzie demokracją. Podróżując z tym pomysłem po Polsce zobaczyłam, ze z nami kobietami jest ok.
Problemem, by coś zmienić są mężczyźni. Dlatego zmieniłam zdanie : Polska nie jest kobietą. Jest zapijaczonym, nieudolnym facetem w depresji.
I zaczęła mnie gonić prokuratura. Pomyślałam – dobry znak. Nawet prokuratura uznała wreszcie Polskę za kobietę. Myliłam się, po prostu doniosły na mnie jak zwykle urażone patriarchalne dziady. Bo Polska jest patriarchalną monarchią pod kościelnymi rządami Matki Boskiej stawianej nam za wzór, roll model. Czego my kobiety żądamy, skoro Jezusek nie chodził do żłobka czy przedszkola. Równość płac? Matka Boska nie stworzyła świata ani go nie zabawiła, była tylko podwykonawcą a takim zawsze należy się mniej.
Niestety dla polityków kobiety w Polsce są takimi podwykonawcami demokracji, podobywatelkami. I dlatego przegrywają. Gdyby w wolnej Polsce nie traktowano kobiet jak podludzi pozbawionych wolności i praw, PiS nie mógłby podobnie traktować opozycji. To było by mentalnie nie do przyjęcia.
W tej polityce była kiedyś Magda Środa . Wyrzucono ją z rządu, gdy powiedziała zagranicą: „Korzenie przemocy wobec kobiet tkwią w silnym wpływie Kościoła katolickiego na życie publiczne w Polsce”.
Oczywiście Kościół się zmienia, idzie z duchem czasu i ze względu na ekologię przestał palić kobiety. Stosy podnosiły poziom CO2 w powietrzu, siarki, innych świństw zawartych w kobietach. Zmiany w Kościele? Ściema, to my dokonaliśmy rewolucji pare miesięcy temu idąc w Czarnym Proteście pod kurie. Nigdy w Polsce nie protestowano przeciwko Kościołowi z braku Oświecenia i rewolucji, niczego mu nie zabrano. My odebrałyśmy Kościołowi obłudną niewinność wskazując palcem winowajcę. Od 2 tysięcy lat Kościół uważa się za ofiarę i jak ognia piekielnego boi się prawdy, ze przestał nią być stając się prześladowcą, kobiet.
Tak działa władza kościelna, a pisowska jak w tym dowcipie o Kowalskim, który przyszedł do Nowaka z propozycją- Obesram panu wycieraczkę.
– No, co pan?! – zdenerwował się Nowak – Wynocha!
Rano otwiera drzwi, a na wycieraczce nasrane. Idzie więc z awanturą do Kowalskiego.
– Jak pan śmiał gówno mi zostawić?!
– No co, konsultacje były? Były.
Gdyby Polska była kobietą i założyła szpilki, jak z „ Sexu w wielkim mieście” na czerwonych podeszwach, to miałaby je gówniano-brązowe tak wdepnęłyśmy. Namieszali ludziom w głowach propagandą, powstaniami ze niedługo „ patriota” widząc jak mu staje i cała krew spływa do penisa pomyśli, że zaraz się wykrwawi i potrzebna mu na gwałt sanitariuszka. Zamiast seksu, bohaterstwo po dobrej zmianie.
Przed chwilą profesorka Płatek powiedziała : „politycy przed wyborami wszystko obiecają byle wygrać”. Zwłaszcza nam kobietom wejdą w dupę. Niestety, po wyborach tam zostają razem ze swoją wizją aborcji.
Polska jest kobietą, a Łódź jest miastem kobiet. Tylko tutaj za PRL-u kobiety pracowały na 3 zmiany i zarabiały najmniej w Polsce. To skrzywdzenie ciągnie się za Łodzią. Wydobywa ją z tego, nie wyłącznie wizerunkowo, prezydent Zdanowska. Mam nadzieję, że nie przeszkodzą jej w tym patriarchalne dziady. Zdanowska jest moją prezydentką. Od pokoleń jestem Łodzianką.
Jeśli pamiętacie ostatnią scenę „ Ziemi obiecanej” Wajdy, Olbrychski z dzieckiem na ręku – dziedzicem fabryki i przez okno, tłukąc szybę wpada kamień. Rzucili go moi dziadkowie. Nie mieliśmy fabryk, sklepów ani niczego, bida z nędzą. Ale „mieliśmy szubienicę”, na niej powieszono brata mojego dziadka w 1905. Jestem wiec z rodziny szubieniczników. Wiem, ze postawiono na cmentarzu pomnik straconym rewolucjonistom. Wspaniale, ale to tylko pomnik. Historia lewicy i kobiet w Polsce nie ma ciągłości. Za każdym zrywem zaczynamy od nowa.
X Kongres Kobiet w 100-lecie Niepodległości Polski i nadania Polkom praw wyborczych. Paradoksalnie, zamiast na pochodach władza wolałaby widzieć nas na procesji dziękczynnej za to, że jeszcze nam prawa głosu nie odebrano. Dlatego ważne że jesteśmy na Kongresie, ważne jest to co zrobimy, nie pomniki, wspominki i historia. Musimy wygrać wybory samorządowe i parlamentarne. Jeżeli my nie stworzymy historii Polski, historia nas zaora.
Manuela Gretkowska

