Adam Mazguła: Jarosławie Kaczyński, co Pan zrobił z tej naszej Polski? Głupi, kołtuński kraj?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Zniszczył Pan jedność narodu, podzielił, skłócił, postawił Polaków przeciwko sobie. Zrobił Pan to dla swojej władzy, dla dyktatury, dla swoich brutalnych i brunatnych kiboli i nazistów, dewotów, ludzi z problemami i nieudaczników życiowych.

 

Jarosławie Kaczyński,

co Pan zrobił z tej naszej Polski? Głupi, kołtuński kraj?

Doszedł Pan do władzy, pokazując swój wizerunek dobrodusznego katolika, który przywróci historyczną tożsamość Polakom, a władzę przybliży do ludzkich spraw. Ukrył Pan Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobrę, Mariusza Kamińskiego i innych, którzy mieli problemy z przestrzeganiem prawa, i wygrał wybory.

Jest Pan mistrzem w oszukiwaniu ludzi i odwracaniu znaczenia słów.

Teraz już zawsze zawłaszczanie, niszczenie i upartyjnianie będzie nazywane reformą.

Jak to się stało, że pierwsze, co Pan zrobił po wygranych wyborach, to wyciągnął Pan z niebytu „symbol kłamstwa, buty i fałszywej wiary” – Antoniego Macierewicza.

Wyznaczył Pan tego typu osoby na ministerialne stanowiska, pokazując, kto tu rządzi i gdzie ma zasady wyznaczania ludzi na poszczególne szczeble.

Zatrudnił Pan na najwyższych urzędach państwa niewykształconych Misiewiczów i ludzi upadku moralnego czy hodowców rybek akwariowych…

Ubliżył Pan w ten sposób narodowi, zakpił z wiedzy i inteligencji znacznej części Polaków. Ale to był dopiero początek.

Zniszczył Pan obiektywny przekaz telewizji publicznej, wyznaczając na stanowisko jej prezesa znanego dyżurnego a usłużnego kłamcę publicznego, który wsławił się stwierdzeniem, że „ciemny lud wszystko kupi”. On teraz proponuje nam przekaz medialny skierowany nie do narodu, ale do „ciemnego ludu” właśnie, nie do ludzi inteligentnych, ale do Pańskich wyborców, jak niedawno stwierdził oddany Panu współpracownik.

Za pomocą medialnych kłamstw i automatycznych bezmyślnych rąk poselskich zniszczył Pan Trybunał Konstytucyjny i zakpił z Konstytucji RP.

Jak Pan mógł tak ubliżyć narodowi, powołując na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego wątpliwy autorytet prawny – magister Julię Przyłębską? Znowu znieważył Pan inteligencję Polaków. Ale i tego było Panu mało.

Kto Panu podpowiedział, żeby nazwać tych, którzy nie głosowali na Pana w wyborach „gorszym sortem i komunistami i złodziejami”? Potem rozzuchwalił się Pan nie na żarty. Potrafił Pan nazwać nas „kanaliami, mordercami brata, ubekami”, a nasze kobiety – „ubeckimi wdowami”
Znowu naubliżał nam Pan publicznie i bez opamiętania.

Pozwoli Pan, że odniosę się do Kodeksu Karnego i zacytuję:

Art. 133. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolita Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Określił Pan publicznie, że jesteście naszymi panami, czyli kim? Mamy służyć panom i poddać się ich dyktatowi? Nie dziwi mnie więc Pańskie uwielbienie dla rasizmu. Wspieranie tych ruchów społecznych, nazistów, chuliganów stadionowych i ulicznych stało się budowaniem Pańskiej armii, gotowych na wszystko agresywnych młodych silnych wojowników PiS-u. Wraz z Paulinami z Brunatnej (kiedyś Jasnej) Góry buduje Pan faszyzm. Pańska policja chroni rasę panów i nie reaguje na agresję w stosunku do obywateli innych krajów czy wyznań. Prokuratura jest głucha na wykrzykiwane hasła przez idących pod faszystowskimi sztandarami. Słuchamy więc obietnic wieszania i zabijania „wrogów ojczyzny”, czyli innych Polaków.

Opluł Pan groby polskich bohaterów walczących z faszystowskimi mordercami i niszczycielami Polski. Znieważył Pan naród polski i jego historię.

§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Przy pomocy swoich „rączek w górę” zniszczył Pan sejm, senat; wszystkie organy państwa uczynił bezwolnymi, posłusznymi interesom PiS-u atrapami władzy konstytucyjnej.

Mianowani przez Pana niekompetentni urzędnicy zdani są na Pańskie dekrety, które nie podlegają ani ocenie prawnej, ani dyskusji. Podporządkował Pan sobie prezydenta, a tym samym zniszczył Pan demokratyczne organy władzy w Polsce. Pod pozorem legalności obalił Pan ustrój naszego kraju.

Pozwolę sobie przytoczyć Panu Art. 127. § 1.

Kto, mając na celu… zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Pozostaje tylko sprecyzować: czy demontuje Pan nasz kraj przemocą, czy może, mając większość konstytucyjną, reformuje?

Panie J. Kaczyński,

zniszczył Pan jedność narodu, podzielił, skłócił, postawił Polaków przeciwko sobie. Zrobił Pan to dla swojej władzy, dla dyktatury, dla swoich brutalnych i brunatnych kiboli i nazistów, dewotów, ludzi z problemami i nieudaczników życiowych. Jak komunista – wezwał Pan gawiedź do obalenia władzy konstytucyjnej.

Teraz, przed następnymi wyborami, mówi się, że przez swoją chorobę postanowił Pan wzbudzić współczucie dla siebie. Nie ma Pan jednak, jako nieomylny dyktator, zrozumienia dla niepełnosprawnych protestujących od miesiąca w sejmie.

Mnie Pan nie oszuka po raz kolejny. Nie mam dla Pana współczucia, tak jak nie mam go dla żadnego niszczyciela Polski. Po stokroć bardziej interesuje mnie los tych, którzy codziennie i bez Pańskiego zrozumienia walczą o swoje godne życie razem ze swoimi rodzinami odsuniętymi od aktywności zawodowej i społecznej. Ludzi często pozostawionych samym sobie, bez środków do życia.

Pańska, agresywna wręcz, katolicka deklaracja wypełniania woli Boga ponosi całkowita klęskę. Nie ma Pan Boga w sercu, ma Pan go tylko w hasłach i na sztandarach, jak ci, którzy za pomocą miecza i ognia nawracali narody na jedynie słuszna wiarę.

Panie J. Kaczyński,

kończ, wstydu Polsce i Polakom oszczędź.

Jeśli dzisiaj słyszy Pan ze swojej rozpędzonej pancernej limuzyny życzenia: „będziesz siedział”, to, mam nadzieję, wie Pan, za co…

Muszę przytoczyć tu słowa prześmiewcy, Antoniego Szpaka, że stworzył Pan z Polski „głupi, kołtuński kraj”, z którym ludzie światli nie chcą się identyfikować.

Niech Pan zabierze te swoje idee i pomysły na tę obiecaną wyspę powszechnej szczęśliwości. Proszę odejść wraz ze swoimi wyborcami i zostawić nas w spokoju!

Prokuratura, ta prawdziwa, kiedyś wróci. Pańska bezkarność na pewno się skończy.

Z wyrazami prawdy i domagania się przywrócenia prawa w Polsce

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Ks. Wojciech Lemański: Mój Kościół zachowuje się wobec kolejnych wyzwań w niechrześcijański sposób

Ks. Wojciech Lemański

Ks. Wojciech Lemański

Kościół w Polsce ostentacyjnie kroczy drogą, która zdaje się boleśnie rozchodzić z drogą wskazywaną przez Jezusa, drogą wskazywaną przez papieża Franciszka.

 

Już ponad miesiąc mija od kolejnego protestu osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Oba dotyczyły tych samych problemów. Oba odbywały się w tym samym miejscu. Są nawet osoby, które brały udział w obu tych protestach. Wtedy i teraz po stronie protestujących stawała opozycja. I chyba na tym kończą się podobieństwa. Wtedy nikt nie grodził sejmu i nie zabraniał odwiedzać protestujących. Wtedy uszanowano godność protestujących stwarzając im znośne warunki na czas ich pobytu w sejmie.

Ówczesna opozycja głośno wskazywała sposoby szybkiego rozwiązania podnoszonych problemów. Tamta „zła władza” wreszcie doszła z protestującymi do porozumienia. A teraz? Każdy widzi i słyszy, jak jest teraz.

Nie chcę tu wspominać o arogancji i chamstwie niektórych akolitów władzy wypowiadających się na temat protestu. Nie zamierzam cytować dawnych i obecnych wypowiedzi przedstawicieli obozu” dobrej zmiany”. Ale jedno powinienem zrobić. Powinienem przyjrzeć się własnej – kościelnej koszuli, która bliska mi jest, acz wstydliwie dziurawa i nie osłania sromoty mojego Kościoła.

Mój Kościół zachowuje się ostatnimi czasy wobec kolejnych wyzwań w wyraźnie niechrześcijański sposób. Prominentni przedstawiciele polskiego Kościoła, zabierając głos, niejednokrotnie kompromitują siebie samych i naszą katolicką wspólnotę. Tak zachowywał się mój Kościół wobec wołania papieża Franciszka o przygotowanie domów dla uchodźców. Tak milczał wobec bombardowania Aleppo i potrzeby ratowania syryjskich dzieci. Tak wypowiada się dziś wobec problemów i postulatów protestujących osób z niepełnosprawnościami.

Ośrodki badania opinii publicznej zadały Polakom w tych dniach pytania dotyczące tego protestu. Ponad 80% z nas staje jednoznacznie po stronie osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.

Ileż trzeba mieć swoistej odwagi, a może po prostu nieczułości, czy wręcz wyrachowania, by w takiej sytuacji opowiedzieć się po stronie przeciwnej? Nie takiej postawy oczekują wierni od polskiego Kościoła. Nie takich wyczekują słów, jak te wypowiadane przez księdza Jurczuka, księdza Zielińskiego czy arcybiskupa Hosera.

Wierni potrzebują takich wypowiedzi jak te Janiny Ochojskiej, siostry Chmielewskiej, Haliny Bortnowskiej czy biskupa Pieronka. Iluż z nas wstrzymało oddech na wieść o wizycie kardynała Nycza u protestujących. Rozczarowanie przyszło bardzo szybko.

To prawda, Kościół nie potrafi zagwarantować środków na spełnienie postulatów tego środowiska. Ale przecież może, a nawet powinien, apelować o szukanie przez rządzących rozwiązania tych problemów. Kościół nie powinien szturmować metalowego ogrodzenia sejmu. Ale przecież może stanąć w sutannach i habitach przy tym ogrodzeniu, by choćby tak poprzeć osoby z niepełnosprawnościami. Kościół być może nie potrafi znaleźć właściwych słów, by mediować w tej sprawie. Ale może okazać tyle rozwagi, by choćby milczeć i kazać zamilknąć tym, którzy swoimi wypowiedziami nasz Kościół kompromitują.

Może by tak w warszawskim kościele seminaryjnym i w katedrze warszawskiego biskupa rozpocząć nowennę w intencji rozwiązania problemów niepełnosprawnych i ich opiekunów (to te kościoły, w których niektórzy modlą się w kolejne miesięcznice smoleńskie). Niechby poproszono osoby z niepełnosprawnościami, by same napisały wezwania modlitewne do odmawiania w kościołach całej Polski.

Kościół w Polsce ostentacyjnie kroczy drogą, która zdaje się boleśnie rozchodzić z drogą wskazywaną przez Jezusa, drogą wskazywaną przez papieża Franciszka.

Dziś usłyszeliśmy watykańskie potwierdzenie tej smutnej obserwacji. Papież Franciszek powołał pierwszego w swoim pontyfikacie kardynała z Polski. Nie jest nim biskup Krakowa. Nie uhonorował papież przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ani nawet księdza Prymasa. Kardynałem z Polski będzie papieski jałmużnik. To dla całego Kościoła czytelny znak. Czy odczyta ten znak Kościół w Polsce?

 

Źródło: Ks. Wojciech Lemański/Facebook


Pałac Kensington opublikował oficjalne zdjęcia ze ślubu Meghan i Harrego

Książę i Księżna Sussex udostępnili oficjalne zdjęcia ślubne, wykonane przez  urodzonego w Wielkiej Brytanii (obecnie mieszkającego w Stanach Zjednoczonych) fotografa Alexa Lubomirskiego. Nazwisko brzmi znajomo? Matka fotografa pochodzi z Peru, natomiast ojciec Alexa pochodzi z rodu polskich książąt Lubomirskich.

 

(af) thefad.pl

 


Stefan Niesiołowski: Nikczemność goni głupotę

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Głupota to codzienne funkcjonowanie tego rządu, wypowiedzi wielu ministrów, niebywałe brednie lizusów udających dziennikarzy przy każdej właściwie okazji np. wizyty p. Dudy w USA, składanie kwiatów w operetkowej scenerii przed szkaradnym pomnikiem.

Władza PiS-u opiera się na kilku czynnikach, przede wszystkim na strachu, że geniusz z Żoliborza nie umieści na liście poselskiej, albo odbierze jakąś dobrze płatną i pozwalającą na nieróbstwo synekurę. Do tego wpisuje się to co stanowi istotę każdej dyktatury strach przed zatrzymaniem, aresztowaniem, procesem, szkalowaniem i różnymi formami represji.

Na razie ten strach dotyczy pewnych zawodów i głównie ludzi od pisowskiej władzy zależnych, ale istotą autorytaryzmu jest podporządkowanie sobie możliwie wielu ludzi, a ponadto władza pod względem represji nie powiedziała raczej ostatniego słowa. Istotę dyktatury stanu wojennego trafnie scharakteryzował Jacek Kaczmarski pisząc – partia trzyma się na pałach. Ale dyktatura pisowska zanim osiągnie etap trzymania się na pałach i sięgnie po brutalną przemoc i zetrze się z walczącym o wolność społeczeństwem (może dopiero po sfałszowanych wyborach, albo w innych okolicznościach) przeżywa obecnie swoisty etap rozwoju, a którym nikczemność goni głupotę. Jak w ewolucji wszystkie jednostki przechodziły przez kolejne stadia np. kręgowce przez ryby, płazy, gady i ssaki, co nie znaczy, że te nie mogły istnieć obok siebie, jak to ma miejsce obecnie. Tak pisowska dyktatura osiągnęła obecnie stadium nikczemności i głupoty, w którym obie te cechy walczą zaciekle i idą łeb w łeb.

Głupota to codzienne funkcjonowanie tego rządu, wypowiedzi wielu ministrów, niebywałe brednie lizusów udających dziennikarzy przy każdej właściwie okazji np. wizyty p. Dudy w USA, składanie kwiatów w operetkowej scenerii przed szkaradnym pomnikiem.

To tworzenie wrażenia, że Polska coś znaczy, gdy w rzeczywistości jest pośmiewiskiem i wstydem w znacznym stopniu dzięki osobom premiera, prezydenta i innych czołowych polityków dobrej zmiany. Ukoronowaniem upadku naszego kraju było forma i treść amerykańskiego wystąpienia p. Dudy, jego całkowita polityczna izolacja i kolejna prezentacja jego potencjału intelektualnego oraz wyczucia politycznego.

To pisowskie tournee po Polsce powoli zamieniające się w festiwal przepychanek i zderzenie z narastającą falą sprzeciwu wobec dobrej zmiany i jej prominentów.

To wreszcie p. Morawiecki słusznie nazywany „matołuszem”, który pod pewnym względem jest gorszy od przaśnej i rozwrzeszczanej poprzedniczki nazywanej w internecie oborową lub sołtysową (jak to przyjemnie było używać terminu bufetowa), która chyba ma więcej prowincjonalnego autentyzmu niż ten ćwierćinteligent i ignorant, z jakiś niepojętych powodów wypływający swoją przeciekającą łupiną na szerokie wody historii, co owocuje kuriozalnymi wypowiedziami o stosunkach polsko-żydowskich i twierdzeniem o podobnym losie Polski i Węgier podczas II wojny światowej.

Węgry były od początku do końca wojny sojusznikiem Hitlera. Zdumiewający jest też dyżurny zestaw reżimowych idiotek i idiotów, którzy ujawnili swoją empatię i inteligencję np. podczas protestu w sejmie, a których wizytówką mogą być takie tuzy kultury i intelektu jak pp. Krynicka, Żalek, Pięta, Terlecki.

Ale na czoło chyba wysuwa się podłość. To nie wpuszczenie do sejmu bohaterki Powstania Warszawskiego i Janiny Ochojskiej. To poniżające dla rodzin rozkopywanie smoleńskich grobów – czego szukają rycerze smoleńskiej prawdy? Do czego potrzebne jest grzebanie w trumnach i co zrobią z ewentualnie znalezionymi szczątkami niektórych ofiar tej katastrofy w cudzych grobach? Co przecież jest oczywiste w panujących wówczas warunkach i oczekiwaniu na szybkie sprowadzenie szczątków do kraju.

Jakie są granice podłości p. Karczewskiego, gdy mówi, że wszystkie żądania protestujących niepełnosprawnych zostały spełnione, bo przecież wie, że kłamie. I ilu jeszcze nieuków, wazeliniarzy, arywistów i księży będących zaprzeczeniem religii miłości bliźniego dostaje pieniądze z budżetu państwa za wysługiwanie się PiS-owi? Każda dyktatura wybiera sobie głupców i ludzi bez charakteru dla sprawowania władzy. Obecna dyktatura panująca w Polsce jest chyba pod tym względem rekordzistką. Być może wynika to z gigantycznych kompleksów i frustracji człowieka, który stoi na jej czele, być może z jakiś innych przyczyn, które poznamy po jej upadku. Każda dyktatura się kończy, każda upada na ogół w mało chwalebnych okolicznościach.

 

Stefan Niesiołowski

 


Jan Hartman: Ol…li Kaczyńskiego? No to „umarł król”

Prof. Jan Hartman

Prof. Jan Hartman

PiS rozwinął nepotyzm i kolesiostwo do rozmiarów nieznanych od czasów II RP. Bez żadnego udawania wstydu (bo o wstydzie nie ma co marzyć) naczalstwo rozdało tysiące synekur ludziom, którzy nawet nie mogą udawać, że udają, iż ich jedynymi kompetencjami są takie cnoty, jak bycie krewnym Jarosława Kaczyńskiego czy kolegą z młodości Beaty Szydło.

 

Ojoj, no biedny Pan Prezes, nasz kochany. Najbliżsi go zdradzili! Brutusy w łydkę skrobane. Wszystko mu zawdzięczają niczym ojcu rodzonemu, a gdy on raz jeden poprosił ich grzecznie, by się podzielili z najuboższymi, to się tak ociągają, że chyba się do końca już ociągną.

Wygląda na to, że ministrowie doposażeni przez Beatę Szydło za pomocą hojnych nagród i wezwani przez prezesa do ich zwrócenia w formie darowizny na Caritas nie uczynią tego ani w terminie, ani w całości. Dla Kaczyńskiego to prestiżowa porażka i pierwszy test władzy nad swoją partią i jej rządem, którego nie zdał. Widać na pochyłe drzewo kozy skaczą. Wystarczyło potwierdzenie, że jest naprawdę chory, by przestano się go bać. A gdy już raz – i to gremialnie – aparatczycy przestali się go bać, to już się nie przestraszą. I to jest właśnie koniec Kaczyńskiego. Wywrócił się, gdy uderzył w najbardziej osobiste, bo finansowe interesy swoich ludzi. Nie po to szli do partii, żeby im zabierano. Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera. Czyżby Kaczyński nie znał tego powiedzenia i nie rozumiał jego psychologicznej prawdy?

PiS rozwinął nepotyzm i kolesiostwo do rozmiarów nieznanych od czasów II RP. Bez żadnego udawania wstydu (bo o wstydzie nie ma co marzyć) naczalstwo rozdało tysiące synekur ludziom, którzy nawet nie mogą udawać, że udają, iż ich jedynymi kompetencjami są takie cnoty, jak bycie krewnym Jarosława Kaczyńskiego czy kolegą z młodości Beaty Szydło. Jesteśmy do tego tak bardzo już przyzwyczajeni, że nie potrafimy już się tym ekscytować. Nie ma skandalu – musiałby być codziennie nowy i codziennie na nowo zderzalibyśmy się z tą samą bezczelną gębą i jej szyderczym „a co nam zrobicie?”. Więc podkuliliśmy ogony. A naród? A naród, który w jednej piątej niemalże stawił się zagłosować na PiS, w zasadzie jest zadowolony – przecież każda władza kradnie, dlaczego by „nasza” miała być gorsza?

A jednak są i tacy, którzy niezależnie od tego, co ten rząd robi i jaki jest, będą się gotować z zawiści na wieść, że „oni” coś tam sobie wypłacili. W Polsce można zrobić aferę z każdej nagrody. I słusznie postąpiła PO, że aferę zrobiła. Natomiast reakcja Kaczyńskiego była zdumiewająca. Zamiast powiedzieć, że „to się już więcej nie powtórzy”, nakazał zwrot nagród (które się należały, jak orzekła, zapewne nie bez konsultacji z prezesem, Beata Szydło) oraz obniżenie uposażeń poselskich i senatorskich o 20 proc. Te zadziwiające posunięcia wiele mówią o tym człowieku i warto powiedzieć głośno, co mianowicie.

Po pierwsze mówią, że Kaczyński tak bardzo pogardza Polakami, że wyobraża ich sobie jak stado baranów, które wezmą za dobrą monetę takie zagranie i uwierzą, iż pazerność jest w obozie władzy stanowczo tępionym i karanym wyjątkiem. Kaczyński najwyraźniej nie pojmuje, że nawet mało rozgarnięty/a obywatel/ka zna pojęcie populizmu i nie chce samego czy samej siebie zaliczać do manipulowanego tanimi chwytami populus. Za takie kpiny z ludzi przyjdzie PiS zapłacić.

Po drugie, Kaczyński wykazał się brawurą graniczącą z głupotą, zakładając, że partia bez szemrania przyjmie cios w finanse działaczy. To niby po co mieliby oni służyć Kaczyńskiemu i ryzykować te wszystkie kłopoty, jakie spadną na nich po utracie władzy przez PiS? Dla pięknych oczu prezesa?

Po trzecie, Kaczyński ukarał finansowo nie tylko swoich, ale wszystkich (posłów, senatorów, a w niedalekiej przyszłości zapewne i samorządowców), czyli zastosował „odpowiedzialność zbiorową rozszerzoną” – zapłacą nie tylko swoi, dzielący jakoś pospólnie los całego plemienia, ale i zupełnie niewinni członkowie innych politycznych plemion. To brutalne naruszenie niepisanych reguł gry. Za coś takiego nie ma przebacz. Jak PiS straci władzę, będą trzepać po kieszeniach aż miło. A na pierwszy ogień pójdą te wszystkie Srebrne, Złote i jak tam jeszcze zwą się przypisowskie biznesy. O „Kaczyński Tower” prezes może teraz zapomnieć. Bardzo mi przykro, naprawdę.

A tak na marginesie: to bynajmniej zarobki ministrów i posłów nie są w Polsce za wysokie. Są wręcz za niskie. Bojąc się je podnosić (aby nie drażnić ludu, nauczonego pogardy dla państwa, jakoż czci dla Kościoła), rekompensuje się relatywnie (tj. w porównaniu do innych krajów) niskie uposażenia polityków jakimiś fikcyjnymi nagrodami.

I można by było na to machnąć ręką, gdyby był to jakiś średni rząd. Ale to nie jest żaden średni rząd. To jest rząd z premedytacją niszczący polską demokrację i porządek konstytucyjny. I wobec tego faktu nie ma żadnego znaczenia, ile zarabiają ministrowie. Ich w ogóle nie powinno być i nie powinni nic zarabiać.

Problemem jest istnienie tego rządu, a nie jego zarobki. Co do posłów zaś – to ustrój demokratyczny sam z siebie przesądza o tym, że większość posłów będzie wybrana przez ludzi niemających wiedzy ani kompetencji do oceniania polityków. Dlatego w demokracji większość posłów nie zasługuje na to, by w ogóle pełnić tę funkcję. I to jest najzupełniej normalne i wpisane w naturę tego ustroju. A tym samym nie ma żadnej dobrze wyważonej pensji posła – większości posłów żadna pensja się nie należy, bo nie nadają się wcale do tej pracy i nie umieją jej wykonywać. Jeśli dostają pieniądze, to nie dlatego, że dobrze służą krajowi, lecz dlatego, że stanowisko posła jest wysoką godnością państwową. Ich pensja jest więc pochodną majestatu państwa i chwały demokracji jako jedynego sprawiedliwego ustroju.

Obniżanie pensji posłom jest zaś niczym innym niż samoponiżeniem tego majestatu i wyszydzaniem demokracji. Ale nie wiem, czy Jarosław Kaczyński czai takie detale. Na tresowaniu ludzi zna się jak mało kto, ale na polityce w wyższym sensie tego słowa? Jakoś nie zauważyłem.

Jan Hartman


Krystyna Janda: Czuję dokładnie to samo co Wy. Tylko we wspólnym działaniu teraz siła

Krystyna Janda

Krystyna Janda

W moim ostatnim spektaklu powtarzam słowa pani Thatcher – nie chcemy takiego społeczeństwa , w którym Państwo odpowiada za wszystko a nikt nie odpowiada za Państwo.

 

Szanowni Państwo, pojawiły się ostatnio w Internecie, wezwania kierowane do nas, ludzi publicznych, artystów, polityków, działaczy społecznych, założycieli fundacji i stowarzyszeń, naukowców i społeczników, wymienianych z nazwisk, nawołujące nas do skuteczniejszego protestu, przerwania haniebnego i upokarzającego nas wszystkich spektaklu jaki organizują rządzące władze, dookoła strajku i postulatów osób niepełnosprawnych. Te odezwy to krzyk ludzi zrozpaczonych i przerażonych eskalacją pogardy i nienawiści, do tych osób i do nas wszystkich nie zgadzających się na to co się w Polsce dzieje. Ja jestem w tych odezwach wymieniana także z nazwiska.

Moi Drodzy, czuję dokładnie to samo co Wy, nie będę opisywać co się dzieje z moimi emocjami i nerwami, dokładnie i mój sprzeciw i moja rozpacz, bo już inaczej nie można tego nazwać jak bezradną rozpaczą, dorównuje Waszej. Staram się dać temu wyraz, mówię, piszę, chodzę pod sejm i jestem tam w małej grupce osób.

Dziś w nocy zastanawiałam się, co mogę zrobić więcej. Obserwujemy starania wielu ludzi, którzy dają wyraz i oburzeniu i solidarności, ale indywidualne wystąpienia i gesty niestety nie wystarczą. Tylko we wspólnym działaniu teraz siła. Przy wszystkich narzędziach i represji i decyzji jaką udało się zdobyć dzisiejszej władzy, tylko solidarne wspólne działania, mogą mieć jakikolwiek skutek.

Tak więc, unieśmy się ponad podziałami, niechęciami, indywidualizmami, przestańmy każdy na własną rękę coś klecić, działajmy zgodnie, bez podziałów. Przestańmy być małostkowi, załatwiać przy okazji jakieś interesy, kariery, zemsty. Przestańmy śpiewać indywidualne arie, grać solówki, sprawa jest ważniejsza, poważniejsza, wyższa niż my, niż chwila, niż indywidualne różnice poglądów i ich odcienie.

Ci protestujący w sejmie są niezwykli, zabrali nasze umysły i serca, uczą nas człowieczeństwa i poruszają sumienia, a nasza bezradność jest coraz bardziej bolesna i upokarzająca. Co robić? Jak protestować ? żeby to było widoczne i brzemienne? Oczywiście niewpuszczenie do sejmu młodzieży, pani Wandy Traczyk- Stawskiej, pani Janiny Ochojskiej czy ewentualne niewpuszczenie Lecha Wałęsy to znaczące i bulwersujące fakty, bezcenne, znaczące, to one tworzą kronikę hańby, dokumentują śmierć demokracji, ale chodzi o coś jeszcze…poza tym gestami, aktami, indywidualnymi protestami, musi być nas więcej RAZEM. Ze wspólnej bezradności musi powstać wspólny protest.

Opozycja musi się zjednoczyć, to nie mogą być puste słowa i gesty, opozycyjne partie mają swoje interesy i personalne problemy, obserwujemy to, no trudno, taka jest kolej rzeczy. Mówię o opozycji społecznej, proteście i obecności tam gdzie dzieje się krzywda, o solidarności wynikającej z prawdziwej spontanicznej potrzeby i niezgody.

Wiem, ktoś musi dać znak, ktoś zadecydować, co, jak, gdzie i pod jakim hasłem. ALE TAKIEGO CZŁOWIEKA NIE MA. Uświadomijmy to sobie. To musi być, w tej sytuacji zespół ludzi, porozumienie dla dobra wyższego. Musicie opozycjo zakopać topory i wzajemne anse, dla dobra sprawy współpracować.

Jesteśmy, wypowiadamy się, podpisujemy protesty, wspomagamy media wolnościowe, niezależne, rzetelne, reagujemy na wezwania, ale jest chaos! Mętlik informacyjny. Co chwilę inna grupka organizuje swój protest , każda o innej godzinie i w innym miejscu, pod innym hasłem, nierzadko kontrowersyjnym i nic z tego nie wynika. Zorganizujcie się i porozumiewajcie, prosimy Was.

Pan Piotr Szczęsny się samospalił w proteście, nas na to nie stać, nas stać w tej chwili tylko na łzy.

A teraz do Was walczących z machiną niesprawiedliwego państwa w sejmie. Jesteście wspaniali, odważni, mądrzy, płaczemy nad Wami i Wasza sytuacją. Jesteśmy z Wami, ale jak Wam pomóc? Bezradność i bezsilność indywidualna, każdego z nas zabija. Sprawia że wszystko traci sens.

W moim ostatnim spektaklu powtarzam słowa pani Thatcher – nie chcemy takiego społeczeństwa , w którym Państwo odpowiada za wszystko a nikt nie odpowiada za Państwo. Tylko jak to zrobić, kiedy policjant na pytanie pana Bogdana Borusewicza – czy będzie do niego strzelał, jeśli mu karzą – odpowiada – TAK

Krystyna Janda


Jurek Owsiak: Obywatele w Sejmie protestujący na rzecz swoich niepełnosprawnych dzieci potrzebują naszego MEGA WSPARCIA – pamiętajcie o nich!

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Obywatele w Sejmie protestujący na rzecz swoich niepełnosprawnych dzieci potrzebują naszego MEGA WSPARCIA – pamiętajcie o nich!

Fot. FB Jurek Owsiak

Dzisiaj w pięknej miejscowości Lipsko na Mazowszu odebrałem Order Uśmiechu przyznamy mi 25 czerwca 1993 roku️. Z różnych powodów nie składało się, aby go odebrać wcześniej i wreszcie przyszedł taki moment, taki czas, że pomknąłem z ekipą fundacyjną i w niesamowicie uroczej atmosferze – order został mi wręczony🎖️ W czasie uroczystości powiedziałem:

„Szanowni Państwo, jestem tutaj z Wami radosnym, uśmiechnięty, mimo tego że przed chwilą wypiłem sok cytrynowy, ale widzę przyjazne twarze i ludzi, którzy swoją pasją i ogromnym zaangażowaniem pracują dla dzieci.

Dzisiaj chciałbym też wyrazić moje płynące z całego serca wsparcie dla rodziców strajkujących w Sejmie walczących o prawa dla dzieci/osób niepełnosprawnych ♥️ Kuriozalnie w tym całym czasie, kiedy nie odbierałem medalu, w tych ponad 25 latach zamyka się także wspaniała historia Polski, historia ze spisaną wolnością, którą mimo totalnej ruiny naszego kraju – potrafiliśmy ówcześnie przyjąć z godnością i nadzieją.

Przez te 25 lat potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, spierać się ale mimo wszystko, cały czas z trudem, ale też z polską wyobraźnią budować demokrację. Dzisiaj, kiedy odbieram order, zakazano spacerować niepełnosprawnym, którzy strajkują w Sejmie.

Sejm został zamknięty, zaryglowany i odcięty od obywateli. Budynek Parlamentu jest naszą wspólną własnością (brawa).

Jest jak ten dom kultury w Lipsku, jest naszą wspólną własnością, do której każdy ma prawo. Gmach polskiego Parlamentu powinien być otwarty dla wszystkich i chciałbym, aby te dzieci, które tu dzisiaj są z nami – czuły, że żyją w kraju, w którym słowo wolność ma niesamowite i piękne znaczenie, gdzie wolność słowa po latach PRLu jest naszym największym osiągnięciem, o które musimy dbać i które musimy pielęgnować (brawa!)

Bądźmy różni! Różni religijnie, politycznie, filozoficznie. Obyśmy nigdy nie byli tacy sami, niech różnice nas kształtują, uczą tolerancji, dyskusji, odpowiedzialności i wzajemnego szacunku. Obyśmy nigdy nie byli tacy sami i jednakowi. Ale i nie zgadzajmy się nigdy aby podzielono nas, aby nas od siebie odgrodzono, abyśmy się nawzajem siebie bali (brawa!).

Trzymajmy kciuki za tych, którzy strajkują w gmachu Parlamentu. Wspierajmy ich duchowo, bo tego im bardzo potrzeba. Tak naprawdę ich Mount Everest jest blisko. I my wszyscy powinniśmy im pomóc go zdobyć. Nie zapominajmy o nich, kiedy weekend, kiedy grillowa pogoda, kiedy wydaje nam się, że taki błogi spokój wokół nas.

Ci ludzie walczą o zmiany systemowe i powinniśmy im w tym wszyscy Polacy pomóc. Pamiętajcie, że te dzieciaki na świat dorosłych patrzą, uczą się i wyciągają swoje pomysły na życie. Także niezrozumiałym jest, że 1 czerwca nie będą mogły wejść do Sejmu, żeby stworzyć swój dziecięcy parlament. 19 lat ma ta tradycja, którą zapoczątkowała Janka Ochojska, ta sama, która po 19 latach, przed tym samym Parlamentem, w urągający sposób czekała, żeby do niego wejść. O tym będzie w podręcznikach historii, bo to jest prawda.

Nieprawdę można pokazać na chwilę na rok na dwa, nigdy się nie obroni, bo nie stoją za nią żadne fakty. Fakt, kiedy od wejścia do Parlamentu odbiła się Janka Ochojska i Wanda Traczyk-Stawska – pani walcząca w Powstaniu Warszawskim jest prawdą. Dziękuję za order i dziękuję, że jesteście z nami. Róbmy swoje!!!”

Były foty, były kwiaty, było przeogromna ilość od serca płynących słów. Była w Lipsku Polska, jaką chciało się widzieć na co dzień – uśmiechnięta, pozytywna i obejmująca ten kraj swoimi rękoma i swoimi wolnymi od nienawiści pomysłami. 👑 Królem całego przedsięwzięcia było 7-letni Michał, to ten, który przypina mi order i stoi przede mną, który fenomenalnie zaśpiewał piosenkę o Orderze Uśmiechu. Kłaniam się nisko jego wychowawcom i wszystkim, którzy przyczynili się do tak niezwykłej uroczystości w Lipsku.

Obywatele w Sejmie protestujący na rzecz swoich niepełnosprawnych dzieci potrzebują naszego MEGA WSPARCIA – pamiętajcie o nich!

Jurek Owsiak


Marek Plura: To co zobaczyłem w Sejmie napawa mnie grozą! Europa musi się dowiedzieć!

Marek Plura

Marek Plura

Protestujący i ich rodzice to prawdziwi Bohaterowie! Europa musi dowiedzieć się o tym co się tu wyprawia i ja osobiście się o to postaram w European Parliament !

 

Rano odwiedziłem #ProtestNiepelnosprawnych w #Sejm. To co zobaczyłem napawa mnie grozą! Protestujący i ich rodzice to prawdziwi Bohaterowie! Europa musi dowiedzieć się o tym co się tu wyprawia i ja osobiście się o to postaram w European Parliament !#WspieramRodzicowProtestujacychwSejmie.

Nasi Bohaterowie są w dobrej kondycji i bardzo sobie cenią każde wsparcie ze strony społeczeństwa. Wszyscy są zdeterminowani, aby walczyć o godność niepełnosprawnych Polek i Polaków.

Niestety, rządzący traktują Ich obecnie już nie tylko jak intruzów, ale swoją własność. Kuba i Adrian mają zakaz wychodzenia na spacery, a Magda, którą widać na jednym ze zdjęć z Posłanką Krystyna Szumilas, została w mojej obecności zatrzymana przez strażnika, bo „nie ma zgody na drugi spacer”.

Udostępniajcie!  Wszyscy muszą się o tym dowiedzieć!

Marek Plura


Maria Nurowska: Złożyłam w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez marszałka Kuchcińskiego

Maria Nurowska

Maria Nurowska

 

Pana Antoniego Szpaka artystę kabaretowego za stwierdzenie „durny kołtuński kraj” chcą oskarżyć na mocy ustawy IPN o „znieslawienie narodu polskiego”

Marszalek Kuchciński oświadczył publicznie, że Polskę trzeba „odszczurzyć” czym zniesławił tę część narodu, która nie zgadza się z jego poglądami. Zabrzmiało to tym bardziej paskudnie, że w latach trzydziestych ubiegłego wieku naziści chcieli odszczurzać Europę, a mieli na myśli Żydów.

W zwiazku z czym zlożyłam w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez marszałka Kuchcinskiego. Na razie odpowiedzi nie mam, ale mam nadzieję ją otrzymać.

Panie Antoni, Panska sprawa będzie precedensowa, jeśli otrzyma Pan wyrok, takim sam powinien spotkać pana marszałka, a może nawet surowszy, bo powoływać się na nazistów, to kiepsko wygląda.

Maria Nurowska


Roman Giertych: List do Marszałka Kuchcińskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Pan Marszałek już wielokrotnie udowodnił, że chyba najlepiej wie co tam w poselskich głowach siedzi. Skoro Pana na Marszałka wybrali to niech nie zawracają już więcej głowy.

Szanowny Panie Marszałku!

Widząc jak Pan jest prześladowany przez wszystkich (opozycja, media, niepełnosprawni, nauczyciele, weterani, Ochojska etc.) postanowiłem pośpieszyć z nową inicjatywą.

Może dla niektórych być ona nieco szokująca, ale myślę, że kto jak kto, ale Pan Marszałek moje intencje doskonale zrozumie i zaakceptuje. Otóż proponuję zamknąć Sejm na stałe. Nie wpuszczać nikogo. No bo po co?

Pan Marszałek już wielokrotnie udowodnił, że chyba najlepiej wie co tam w poselskich głowach siedzi. Skoro Pana na Marszałka wybrali to niech nie zawracają już więcej głowy.

Jeśli ogłosi Pan zamknięcie Sejmu, to widzę same tego plusy. Skoro już raz w sprawie reasumpcji głosowania nad immunitetem posła Gawłowskiego zadecydował Pan za całą Izbę, to dlaczego nie mógłby Pan rozszerzyć tego precedensu i po prostu uchwalać ustawy, podejmować uchwały, wybierać czlonków organów konstytucyjnych na mocy Pana, Panie Marszałku decyzji?

Po co ta upierdliwa opozycja? Po co te wszędobylskie kamery? Niech sobie czytają o zmianach w prawie w Dzienniku Ustaw.

Jak się wypędzi z Sejmu dziennikarzy i opozycję, to i różni namolni niepełosprawni nie będą nękać swoimi osobami uczciwych posłów i przestaną czaić się na państwową kasę, która jest potrzebna na inne, ważniejsze cele. Zgasi im się światło i wywali. I wtedy Pan Panie Marszałku kochany będzie miał Sejm na własność.

Jak Pan będzie chciał coś ogłosić światu o decyzjach parlamentu, to Pan zaprosi TVP i powie. A resztę czasu będzie Pan mógł zająć się ogrodem sejmowym (Pan jako absolwent Pomaturalnej Szkoły Ogrodnictwa jest tutaj najlepszym kandydatem do wygrania przetargu na uprawianie ogrodu).

Oczywiście, że będą mówić, że sam Pan wygrał przetarg u siebie, ale przecież działając jako ogrodnik jest Pan osobą prywatną, a działając jako Marszałek jest Pan niezależny od nacisku jakiejkolwiek osoby prywatnej (zresztą, skoro p. Beata Szydło mogła sama sobie nagrody wypłacać, to Pan nie może swojego przetargu wygrać?).

I proponuję cały budżet Sejmu przeznaczyć na ten ogród. Niech nam kwitnie!

A ogród ogrodzić płotem, a przed płotem ustawić Policję, a przed Policją barierki, a przed barierkami Żandarmerię Wojskową. I wtedy będzie miał Pan spokój i ciszę, która jest tak potrzebna do hodowli roślin.

Roman Giertych

PS.  To naprawdę dobra rada z tym płotem. Myślę, że za parę lat doświadczenie życia za ogrodzeniem może być dla Pana i wielu Pana kolegów bardzo przydatne.