Bartosz Węglarczyk: Patrzę na imperium Karnowskich i widzę w nich prawdziwe zło

Bartosz Węglarczyk
To moja porażka. Jestem zły na siebie, że przestałem wierzyć, iż dziennikarze są ponad podziałami, że są wartości, które nas wszystkich łączą. Już w to nie wierzę i jest mi z tym źle.
Nastały koszmarne czasy dla dziennikarzy w Polsce. Zawsze w tym zawodzie trzeba było mieć mocne nerwy, ale teraz to już naprawdę nastał Czas Sprawdzianu.
Sprawdzianu wiary w zasady i wartości tego zawodu. Sprawdzianu silnej woli i stalowych nerwów. Piszę o tym, bo sam mam wrażenie, że nie zawsze zdaję ten sprawdzian silnej woli i stalowych nerwów.
Czasem się zbyt denerwuję. Ostatnio spotkało mnie to przy sporze z wiceministrem kultury, który publicznie oskarżył Onet o kłamstwo, bo pan odpowiadający w ministerstwie m.in. za reformę rynku mediów nie rozumie, co to jest depesza agencyjna i jak z informacji agencyjnych korzystają media. Pan wiceminister oskarżył Onet o manipulację, bo zacytowaliśmy depeszę francuskiej agencji AFP.
Powinienem był mu napisać, że nie ma pojęcia o czym mówi, ale wdałem się z nim w dyskusję, a w dyskusji z kimś, kto patrzy na świat przez ideologiczne okulary, zdrowy rozsądek i umysł zawsze są skazane na przegraną.
Przy okazji tej smutnej dla mnie wymiany pomyślałem, że te trudne czasy spowodowały, że po raz pierwszy w życiu stwierdziłem, że wśród dziennikarzy są ludzie, z którymi nie chcę rozmawiać, spotykać się i którym nie chcę podać ręki.
To moja porażka. Jestem zły na siebie, że przestałem wierzyć, iż dziennikarze są ponad podziałami, że są wartości, które nas wszystkich łączą. Już w to nie wierzę i jest mi z tym źle.
Kiedyś lubiłem i szanowałem Jacka i Michała Karnowskich. Nie zgadzałem się z nimi w bardzo wielu sprawach, ale szanowałem ich za pasję, uważałem ich za niezwykle sprawnych organizatorów i kibicowałem ich mediom, żeby się rozwijały.
Dziś patrzę na imperium Karnowskich i widzę w nich prawdziwe zło. Ukryte reklamy, teksty promocyjne udające artykuły, teksty otwarcie wspierające władzę i teksty otwarcie pisane po to, by przychylność władzy zyskać. Arogancja i buta ludzi, którzy wiedzą, że mają za sobą siłę państwa. Zero empatii, zero standardów, brutalna siła wsparta przez polityków.
Lubiłem kiedyś bardzo Piotrka Semkę. Kiedyś oprowadzałem go po Moskwie, której nie znał, pomagałem mu zrozumieć tamtą rzeczywistość. Dziś Piotrek myli nawet moje imię, gdy atakuje mnie i moją redakcję np. za to, że cytujemy zagraniczną agencję prasową. Piotrek Semka i Piotrek Zaremba mieli kiedyś bardzo podobne podejście do tego, co oznaczają dziennikarska przyzwoitość i rzetelność.
Dziś Piotrek Zaremba (ktoś pamięta nas jeszcze z cotygodniowych pogadanek z Wojciechem Mannem w Trójce, dziś rzecz nie do pomyślenia?), przygnieciony rzeczywistością mediów, w których pracuje, praktycznie przestał pisać o polityce i najczęściej opisuje seriale telewizyjne. Semka broni rządu zawsze i wszędzie. Dziś w Tok FM opowiadał kompletne bzdury o tym, że „operacja Komisji Europejskiej przeciwko Polsce popchnęła Brytyjczyków do Brexitu. To, że referendum w Wielkiej Brytanii odbyło się w czerwcu 2016 r., czyli w momencie, gdy Bruksela nie prowadziła żadnej „operacji” przeciwko Polsce, oczywiście Semce nie przeszkadza w kreowaniu rzeczywistości. Bo już mu nie chodzi o bycie dziennikarzem.
Wspomnę jeszcze o Rafale Ziemkiewiczu, którego światopogląd nigdy mi nie odpowiadał, ale gdy kiedyś byłem u niego w programie w TV Republika, rozmawialiśmy o polityce jak człowiek z człowiekiem. Dziś, gdy Ziemkiewicza ogarnęła mania antyżydowska, nie jest już to możliwe. Fakt, że ten człowiek nadal pracuje w TVP, jest hańbą dla wszystkich dziennikarzy.
Ktoś mnie ostatnio pytał, czy te podziały wśród dziennikarzy są do odrobienia, czy dziennikarze są dziś w stanie stanąć razem w jakieś sprawie.
Nie, nie są. Nie, te podziały nie są już do zakopania. Politykom udało się nas podzielić. Oni dzięki temu mają się lepiej, my z tego powodu cierpimy, prestiż naszego zawodu leży i kwiczy. Lepiej nie będzie, gorzej może być jak najbardziej.

Na zdjęciu: K, czyli najważniejsze, że na szczęście praca nie jest wszystkim 🙂
Jestem zły na siebie, że dałem się porwać tej fali. Jestem wściekły na Karnowskich czy Semkę, że dla kasy i dla poklasku polityków zapomnieli, po co robią to co robią. Na szczęście nawet wśród ich redakcyjnych kolegów są wciąż prawdziwi dziennikarze. Ich nazwisk nie wymienię, bo tylko bym im zaszkodził.
Bartosz Węglarczyk
Maria Nurowska do Czarzastego: „Przyszłość SLD z pańskim przywództwem czarno się rysuje”

Maria Nurowska
Szanowny Pan Przewodniczący
Włodzimierz Czarzasty,
partie lewicowe w przestrzeni politycznej są potrzebne dla zachowania równowagi i cieszylabym się, gdyby powróciły do Sejmu. Ale przyszłość SLD z pańskim przywództwem czarno się rysuje.
Sprawą nadrzędną dla wszystkich sił politycznych powinno być pokonanie PiSu, który systematycznie niszczy Polskę, a Pan już ustawia się w roli recenzenta PO. Uważam, że jest Pan kulą u nogi swojej partii i powinien Pan ustąpić miejsca osobie z charyzmą i z lepszym życiorysem.
Ja widziałabym w tej roli Andrzeja Celińskiego, który ma charyzmę, cechy przywódcy i świetną przeszłość. Z pewnością przyciągnąłby wyborców, także młodych, którzy w innej konfiguracji nie zagłosowaliby na SLD.
Chyba nie chce Pan Przewodniczący, aby pańska formacja znowu znalazła się poza Sejmem, przedtem przysłowiowym gwoździem okazała się pani Ogórek, a teraz może nim być, przepraszam, Pan.
Z poważaniem
Maria Nurowska
bezpartyjna patriotka
Gabriela Lazarek: Polacy potrafią wspaniale udawać, że żyją …

Gabriela Lazarek
W tym nierealnym świecie moje życie toczy się wokół protestów i demonstracji, a praca i życie prywatne to w zasadzie dodatek.
Zastanawiam się jak długo ludzie potrafią udawać, że w naszym kraju tak naprawdę nic groźnego, niebezpiecznego się nie dzieje?
Próbowałam sobie wyobrazić, że siedzę w ogródku przy lodach i kawie, a obok mnie przechodzi marsz faszystów w asyście policji, ponieważ przemarsz jest legalny.
Widzę ludzi usiłujących ten przemarsz zablokować i przygladam się policji, która traktuje blokujących jak bandytów.
No i tak sobie siedzę i piję sobie tę swoją kawę, czuję rozpływający się, rozkoszny smak lodów i z uśmiechem patrzę w słońce, myśląc jaką piękną mamy wiosnę w tym roku.
Wizja jest dla mnie tak samo nierealna jak to, że kilka lat temu pomyślałabym, że faszyści będą maszerować legalnie po ulicach, prezydent będzie łamał Konstytucję, politycy będą wyzywać społeczeństwo od robactwa, ścierwa, komuchów, kobiety będą nazywać szmatami i będą się działy setki rzeczy, które nie będą mi się mogły w głowie pomieścić.
W tym nierealnym świecie moje życie toczy się wokół protestów i demonstracji, a praca i życie prywatne to w zasadzie dodatek.
A jednak.
Ten drugi obraz jest dla mnie teraz jak najbardziej realny i rzeczywisty, choćbym nie wiem jak chciała, żeby było inaczej.
Wytrwałe to nasze społeczeństwo.
Ogródki są pełne. Widzę je codziennie na cieszyńskim rynku podczas naszego protestu.
Muszę przyznać, że Polacy potrafią wspaniale udawać, że żyją.
Gabriela Lazarek
Andrzej Saramonowicz : Bylejaki, byle nie Jaki!

Andrzej Saramonowicz
NIE DOPUŚĆMY, BY PATRYK JAKI ZROBIŁ TO SAMO Z WARSZAWĄ, CO JEGO MINISTERSTWO Z SĄDAMI!
PiS to partia, która wygrywając legalnie wybory, rozpoczęła demontaż systemu demokratycznego w Polsce, nie mając do tego ani prawa ani legitymacji publicznej. Wielokrotnie jej politycy (pani premier Szydło, pan prezydent Duda i inni) złamali Konstytucję RP. O destrukcyjnej roli ministrów Macierewicza (dla polskiej armii), Szyszki (dla polskiej przyrody), Ziobry (dla polskiego wymiaru sprawiedliwości) czy Waszczykowskiego (dla rozumu) nie wspominając. Pomijam tu szkodnictwo i antypolską działalność Jarosława Kaczyńskiego, bo ona zasługuje na odrębne miejsce i w publicystyce, i w historii.
Jako pisowski zagończyk oddelegowany do ministerstwa sprawiedliwości pan Patryk Jaki jest – tak to widzę – wyjątkowo zasłużonym w demontażu polskiej demokracji i instytucji państwa polskiego partyjnym funkcjonariuszem. Uważam go – i nie ma w tym najmniejszej przesady – za jednego z większych szkodników Pseudodobrej Zmiany.
Teraz pan Patryk Jaki dostał partyjne polecenie, by „zająć przyczółek” jakim jest prezydentura Warszawy. Z dobrem stolicy i jej mieszkańców władza owego nieprzyjemnego człowieka nie ma i nie będzie mieć nic wspólnego. To tylko działania frontowe w walce PiSu z Polakami, którzy nie chcą zaakceptować tego, iż ta partia i jej przywódca budują w naszej Ojczyźnie autorytarną władzę na podobieństwo Rosji czy Turcji.
Jako warszawiak oraz patriota, który kocha Polskę i życzy jej jak najlepiej, będę się tym zakusom sprzeciwiał wszystkimi dostępnymi przez prawo sposobami.
Dlatego mówię:
NIE DOPUŚĆMY, BY PATRYK JAKI ZROBIŁ TO SAMO Z WARSZAWĄ, CO JEGO MINISTERSTWO Z SĄDAMI!
Andrzej Saramonowicz
Paweł Kasprzak: „PiS PO jedno zło.” Naprawdę?!

Paweł Kasprzak
Delikatnie mówiąc, fanem PO nie jestem. Tak mi się przy tym poukładało, że się związałem z ruchem, który dziś jest obywatelskim, konstytucyjnym watchdogiem. Nie wypada temu ruchowi recenzować partii i powinien do wszystkich trzymać równy dystans.
Do PO więc trzymamy, ale do PiS nie.
Dlatego, że PiS dokonał w Polsce zamachu stanu. Podeptał Konstytucję — polskie prawo najwyższe. To, czym Polska w ogóle jest, mamy zapisane w Konstytucji. Jest państwem prawnym! Często się mówi „państwem prawa” — to też prawda, ale konstytucyjna definicja jest inna: chodzi w niej o to, że państwo jest właśnie prawem, jest prawnym konstruktem, którego filarami, istotą i budulcem są prawne normy konstytucyjne. Kto więc niszczy konstytucję, ten niszczy Polskę. Jest zdrajcą stanu. Pisowskie „politbiuro” nadaje się w tej sytuacji wyłącznie na ławę oskarżonych. I raczej ciężkie wyroki w efekcie.
Jedno zło?! Pomijając zawstydzający cytat z bojówkarzy ONR… Jakim cudem można coś podobnego wypowiedzieć, nie dostając czkawki, nie wiem. A wiem, że można. Stary już jestem, a tyle się muszę nauczyć.
12.05 będę przede wszystkim pod Sejmem. Marsz Wolności grzeje mnie średnio. Będzie na nim ludzi o wiele więcej, niż dotrze pod Sejm. Smutne? Bardzo! Mnóstwo rzeczy trzeba zrobić, żeby dotarło do nas, że nie wystarczy odsunąć Kaczyńskiego od władzy i dać ją komukolwiek. Ale miarę wypada znać…
Mówią mi czasem, że nieźle się sprawdzam na wiecach. Że mi wybaczają nawet przydługie gadanie. Otóż ja nienawidzę wiecowych okrzyków. Głupich równoważników zdań. Nienawidzę sloganów. Nienawidzę haseł, których główną funkcją jest wyłączyć myślenie, a włączyć skandowanie. Ot, taka moja deklaracja nienawiści…
Ależ syf, drodzy Państwo, ależ syf…
Korea Północna rezygnuje z testów nuklearnych
Zgodnie z zapowiedzią przywódcy Korei Północnej Kim Dzing Una, między 23 a 25 maja, zostanie zlikwidowany poligon, na którym przeprowadzane są testy nuklearne.
Jest to kolejny krok Kim Dzong Una, mający na celu ocieplenie relacji Korei Północnej z krajami Zachodu oraz sąsiadującą Koreą Południową.
Warto przypomnieć, że 27 kwietnia br. doszło do historycznego spotkania przywódców obu Korei.
Podczas spotkania Kim Dzong Un powiedział: – „To jest historyczny moment (…) To tak blisko, a zajęło nam tak długo, by wykonać ten krok.”
Na 12 czerwca br. planowane jest natomiast spotkanie przywódcy Korei Północnej z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem.
(af), TheFad.pl
W Warszawie trwa #MarszWolności
Dzisiaj o godzinie 13.00 z Ronda de Gaulle’a w Warszawie, ruszył zorganizowany przez Platformę Obywatelską, Nowoczesną i Komitet Obrony Demokracji #MarszWolności.
Tysiące osób z całej Polski przyjechało, aby wziąć udział w Marszu i zademonstrować przywiązanie do wspólnych wartości.
„Pragniemy pokoju i wolności, demokracji i praworządności, wzajemnego szacunku i wzajemnej odpowiedzialności, dobrobytu i bezpieczeństwa, tolerancji i zaangażowania, sprawiedliwości i solidarności„
„Tylko stając wspólnie, ramię w ramię, możemy obronić nasze prawa obywatelskie, wartości europejskie, w które wierzymy i dzięki którym możemy być prawdziwie wolni”.
Przemawiając do uczestników, Grzegorz Schetyna podkreślił: „Przed nami długi marsz, skończy się on dopiero w 2020 roku po wyborach prezydenckich”.
Już niedługo, o godzinie 13:00 w Warszawie – zaczynamy wielki #MarszWolności! Wszyscy razem, dla lepszej przyszłości! Do zobaczenia ✌️ pic.twitter.com/lxP4DqOKrp
— Grzegorz Schetyna (@SchetynadlaPO) 12 maja 2018
Profesor Andrzej Rzepliński zaznaczył – „Musimy odzyskać pełnię wolności, tak jak stanowi Konstytucja”.
Balkon Wolności pic.twitter.com/eU1q5Me3TG
— Roman Giertych (@GiertychRoman) 12 maja 2018
W #Marszu Wolnoci bierze udział wielu przedstawicieli świata polityki i artystów: Wojciech Pszoniak, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Dorota Stalińska.
Olbrychski, Pszoniak, Seweryn : ” Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, to akurat tyle, by przywrócić w PL normalność! pic.twitter.com/ChkOHOw9x1
— Jarosław Kurski (@JaroslawKurski) 12 maja 2018
Wielu obserwatorów polskiego życia politycznego i krytyków władzy, publikujących swoje spostrzeżenia na TheFad.pl – jak Adam Mazguła czy Dariusz Stokwiszewski, po raz kolejny uczestniczą w organizowanych manifestacjach.
A co na temat Marszu mówi TVP?
Paski w @tvp_info nt. #MarszWolności wciąż robią wrażenie. „Skompromitowany KOD”, „Polacy niezmiennie stawiają na Prawo i Sprawiedliwość”, „PiS ma ogromne poparcie, bo szanuje wyborców”, „Demokracja ma się w Polsce bardzo dobrze”. 😆😆 pic.twitter.com/LAdePMI6uJ
— Anna Mierzyńska (@Anna_Mierzynska) 12 maja 2018
#WspieramProtestujacychWSejmie #WspieramyStrajkOkupacyjnyRON pic.twitter.com/JoG7r9t47f
— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) May 12, 2018
Idę w #MarszWolności, bo nie godzę się na łamanie praw kobiet, niszczenie trójpodziału władzy, zawłaszczanie samorządów, kompromitowanie Polski na arenie międzynarodowej, wyprowadzanie z UE i przede wszystkim na łamanie Konstytucji! Rządy PiS niszczą naszą ojczyznę! pic.twitter.com/Ot9UdoaE4E
— Aleksandra Warzyńska (@a_warzynska) May 12, 2018
Jesteśmy! #MarszWolności pic.twitter.com/Ujzr5fL35T
— Kamila Gasiuk-Pihowicz (@Gasiuk_Pihowicz) May 12, 2018
Dwa światy. Dwie Polski. Dwie stacje telewizyjne. #MarszWolności pic.twitter.com/52ulNOX4Et
— Anna Mierzyńska (@Anna_Mierzynska) May 12, 2018
SIŁA i MOC!!! 😀🇵🇱🇪🇺💪 #MarszWolnosci pic.twitter.com/1u1tJjLGDq
— Mikołaj Wróbelek® (@MikiWrobelek_) May 12, 2018
Ale to im wyszło 😂 #MarszWolności pic.twitter.com/gTFxBpa0qg
— Patryk Wachowiec (@PatrykWachowiec) May 12, 2018
Tysiące uczestników #MarszWolności w #Warszawa. To protest przeciwko łamaniu konstytucji i niszczeniu demokracji pic.twitter.com/VI3Oibpz6d
— K.Strzałkowski (@KStrzalkowski) May 12, 2018
Co za piękny widok 😊😊😊#MarszWolności pic.twitter.com/jKlnb3fMP4
— Krzysztof Arendt (@Arendtkris) May 12, 2018
(af), TheFad.pl
Co rząd PO zrobił dla polskich rodzin? Warto sobie przypomnieć
Dalszy ciąg listy „porażek” PO…
Warto zaprzeczać ciągle i wszędzie, że jedynie PiS i 500+ działa na rzecz rodzin w Polsce. Przypominajmy co zrobił rząd PO, bo to ważne!

Co poprzedni rząd zrobił dla rodzin – zapewne „niewiele”… jeśli pominąć:
– wydłużenie urlopu rodzicielskiego z 16 tygodni do roku (najdłużej w Europie; 2013);
– wprowadzenie urlopu ojcowskiego. W 2011 r. był to tydzień, od 2012 r. – dwa;
– wzrost świadczenie pielęgnacyjnego dla rodzin z niepełnosprawnością w latach 2007-2016 z 420 zł do 1300 zł (netto);
– zwiększenie ulgi podatkowej na trzecie dziecko z 1688 do 2000 zł, a na czwarte i kolejne – z 2224 do 2700 zł.
– wprowadzenie możliwości odliczania tychże ulg nie tylko od podatku dochodowego – co powodowało, że wiele rodzin odzyskiwało ułamek pieniędzy – ale też od zapłaconych składek ZUS i 7,75% podstawy wymiaru składki NFZ. W efekcie czterodzietna rodzina odzyskuje niemal 7000 zł!
– ustawę żłobkową z 2011 r. ułatwiającą otwieranie takich placówek (w 2010 r. tylko 2% dzieci do trzeciego roku życia obejmowała taka opieka, w 2015 r. już 7%);
– ulgę podatkową dla firm, które założą żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników;
– kosiniakowe: grupy wcześniej wykluczone z tego przywileju – osoby pracujące na umowę cywilnoprawną, studenci, uczniowie, bezrobotni i rolnicy – po urodzeniu dziecka otrzymują 1000 zł miesięcznie przez pierwszy rok (2016 r.);
– wprowadzenie zasady‚ „złotówka za złotówkę”, dzięki której osoby przekraczające próg uprawniający do zasiłku nie tracą całej kwoty (dotyczy zasiłku rodzinnego i dodatków do niego; 2015 r.);
– podniesienie progu dochodowego uprawniającego do zasiłku rodzinnego, by obejmował więcej dzieci;
– ustawę z 2013 roku, na mocy której państwo opłaca składki emerytalne za kobiety samozatrudnione i bezrobotne będące na urlopach wychowawczych;
– opłacanie od roku 2011 przez państwo składek społecznych i zdrowotnych niań, by odciążyć rodziców;
– program „Przedszkole za Złotówkę”, ograniczający koszt godzin wykraczających poza czas bezpłatnej opieki (5 h) w publicznych przedszkolach do złotówki (2013 r.);
– ustawę przedszkolna nakazująca samorządom zapewnienie czterolatkom miejsc w przedszkolu (2015 r);
– bezpłatne podręczniki, dzięki którym rodzice oszczędzają średnio 250 zł na kupnie książek (2014 r.);
– Kartę Dużej Rodziny dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci, uprawniającą do zniżek w prawie 10 tys. miejscach w Polsce (2014 r.);
– program in vitro, dzięki któremu do grudnia 2015 roku urodziło się 3841 dzieci;
– 360 mln zł przeznaczonych na budowę i remonty placów zabaw dla dzieci (Radosna Szkoła)
– w latach 2008-2012 do użytku oddano 2271 orlików (Hasło przewodnie programu: Zdrowe i uśmiechnięte dzieci – Najważniejsze!!!)
Znalezione na Facebooku (od Wojciech Kucharski)
Adam Mazguła: Są granice przyzwoitości

Adam Mazguła
Jutro, zanim trafię ze swoimi przyjaciółmi na Marsz Wolności staniemy przed ufortyfikowanym sejmowym biurem przepustek, aby wesprzeć tych, którzy upominają się o swoją godność i prawo do życia.
Są granice przyzwoitości. Ludzie mają w sobie wiele empatii i współczucia dla tych, którzy mają trudniej. Zastanawia mnie dlaczego brakuje jej wśród tych, którzy pokazowo klęczą przy byle okazji. Pokazują swoją wiarę w której miłość bliźniego, braterstwo i miłosierdzie jest podstawowym drogowskazem postępowania każdego katolika.

Te wartości, to ostoja wiary, ale nie dla PiS-owskich nowobogackich dygnitarzy. Widać, że to tylko wizerunkowa i propagandowa gra, a nie system wyznawanych wartości; nie potrzeba serca, ale wyrachowane, zakłamane cwaniactwo wspierane przez sprzedajnych, żądnych władzy, pieniędzy i przywilejów biskupów.
Okazywanie lekceważenia dla niepełnosprawnych i słabszych przez PiS-owskich polityków jest dowodem na posługiwanie się wiarą jako kłamstwem na polityczne usługi.
Jestem pełen podziwu dla determinacji protestujących na korytarzach sejmowych już trzy tygodnie.
Dlatego jutro, zanim trafię ze swoimi przyjaciółmi na Marsz Wolności staniemy przed ufortyfikowanym sejmowym biurem przepustek, aby wesprzeć tych, którzy upominają się o swoją godność i prawo do życia.
Adam Mazguła
Jan Hartman: Sprawdź, czy jesteś durniem!

Prof. Jan Hartman
Uff, aż wstyd pisać te wszystkie rzeczy. Ale jeśli choć jednej osobie pomogłem wyrzucić śmieć z głowy, to warto było.
Dzisiaj mały test durnych „poglądów”, a właściwie klisz społecznych i toksycznych truizmów, za którymi nie kryją się żadna myśl czy idea moralna, a jedynie pycha, lęk, uprzedzenia i niezdolność do krytycznej refleksji, respektującej zasady logiki i elementarne wymogi etyczne. Niestety debilizm ma się w przestrzeni publicznej jak najlepiej, bo chroni go immunitet demokratyczny, hojnie przydzielający każdej niemal bzdurze i niegodziwości status poglądu, a więc „uprawnionego stanowiska w debacie publicznej”.
A skoro trzeba szanować demokrację, to trzeba w jakimś sensie szanować i haniebne brednie, które ludzie opowiadają, przy okazji zaś i tych, którzy je wypowiadają. Bo człowieka szanować trzeba, czyż nie? Byleby tylko nazbyt jawnie nie ogłaszał, że jest rasistą – reszta mu ujdzie. No, może osoby z wyższym społecznym cenzusem muszą jeszcze przestrzegać paru innych reguł politycznej poprawności. Na szczęście ja jestem bezcenzusowy, więc nie muszę się tym za bardzo przejmować.
Głupie poglądy
Oto więc kilka przykładów głupich pseudopogladów, które jak chwasty plenią się w społeczeństwie i w mediach, uchodząc wręcz za coś godnego poszanowania jako „ludzka mowa”. A guzik prawda! Nie mamy obowiązku ani nawet prawa szanować bzdur, nawet tych powtarzanych od stuleci. Jeśli mielibyśmy taki obowiązek, to czym byłby szacunek? Byłby prostytucją, niczym więcej. To właśnie szacunek dla człowieka wymaga, by powiedzieć mu, że wygaduje głupstwa, gdy je wygaduje.
Ten felieton nie służy do prowokowania ani tym bardziej obrażania. Wręcz przeciwnie! Jest zachętą, aby dokonać przeglądu szuflad we własnej łepetynie i do wyrzucenia z nich śmieci. Każdy ma takie, ja również. A że wywalanie swoich starych rzeczy trochę jest przykre, to cóż – nie wszystko w życiu może być przyjemne. No to do dzieła!
1. Nie wiadomo, co będzie po śmierci (a więc lepiej chodzić do kościoła i szanować księży). Po pierwsze, nie ma czego być „wiadomo” lub nie, bo jak kto umarł, to nie ma „po”. A po drugie, księża mają z tym tyle wspólnego co osoba pobierająca opłaty w szalecie z inżynierią kanalizacji. Tylko zabobonny i tchórzliwy dureń chodzi do kościoła na wszelki wypadek, „bo może tam coś jest i pożałuję, jeśli dziś nie będę pokorny”. Oni dokładnie na to liczą (i przeliczają to na pieniądze).
2. Może Kościół katolicki jest taki i siaki (tu wiadomo co…), ale przecież chrześcijaństwo to piękna idea. Nie wiem o żadnej uniwersalnej idei chrześcijańskiej, która nie byłaby doskonale znana innym, w tym znacznie starszym kulturom, lecz niechaj będzie. Tylko co to wszystko ma wspólnego z chodzeniem do kościoła (katolickiego)? Jeśli wierzysz w Boga, to powinieneś czcić go w Kościele, który czyni dobro, a nie zło, i który mówi jakieś rzeczy znośne, a nie bredzi o „genderze” i ma wedle własnych deklaracji 2 proc. pedofilów w kadrze. Inaczej chyba Boga się nie boisz… Albo masz go za idiotę, który upodobał sobie akurat taki Kościół. Pachnie bluźnierstwem. Dziś już nie zabijają za przeniesienie się do innego Kościoła. Więc o co chodzi?
3. Kościół może ma to i owo na sumieniu, ale przecież te szpitale, te misje, te uniwersytety… I ci wspaniali księża, jak np. ks. X, Y, Z. Doprawdy bardziej się już podłożyć nie da. Skoro wzywasz do zważenia na szalach zasług i win, to choćbyś o połowie zbrodni nawet nie słyszał, a w rachubie szpitali pomylił się o dwa rzędy wielkości, to szala ze zbrodniami będzie przykuta na amen do ziemi, a na szali zasług będą pióra i mierzwa. Zresztą co to za debilny pomysł, żeby usprawiedliwiać wieki mordów, tortur i totalitarnej pandoktrynacji jakimiś zasługami? To bardzo, zaiste, po chrześcijańsku w stosunku do ofiar. A „cudowni księża”? No, chyba nie aż tak cudowni, skoro pracują dla tego systemu i tej organizacji. A poza tym: ile ich jest w proporcji do „niecudownych”? Może tyle, ile księży pomagających niegdyś opozycji w proporcji do tych, którzy donosili na SB? Oj, to by było za dobrze…
4. Polska jest krajem katolickim i dlatego Kościół musi zajmować w tym kraju szczególną pozycję. Fantastycznie, tylko czy ta pozycja ma być zajmowana mocą wiary wyznawców czy mocą prawa świeckiego państwa? Co ma katolickość kraju do uprzywilejowania Kościoła? No, chyba że katolickość nie oznacza upowszechnienia wiary w świętych i posłuszeństwa papieżom (gratulacje!), lecz ni mniej, ni więcej właśnie przywileje Kościoła…
5. Polacy są konserwatywni i nie ma tu miejsca dla takich „nowinek” z Zachodu jak małżeństwa jednopłciowe itp. Rodzina musi być chroniona i Polacy mają prawo do takiej ochrony. Doprawdy? A jakoś znalazło się miejsce na takie nowinki jak transfuzje krwi, równouprawnienie wyznań, demokracja, zniesienie kar cielesnych, antykoncepcja i wiele, wiele innych. Każdą z tych rzeczy Kościół zwalczał do upadłego. A co do rodziny, to której rodzinie katolickiej i w jaki sposób miałoby przeszkadzać, że po sąsiedzku mieszka para gejów korzystająca z analogicznych jak małżeństwo heteroseksualne praw? Gdzie tu jest krzywda?
6. Co komu przeszkadza krzyż wiszący w szkole albo urzędzie? A symbol muzułmański zamiast krzyża nie zdziwiłby Cię (nieprzyjemnie)? Przecież to jest Polska! Ano właśnie. Symbol religijny na ścianie znaczy, a przynajmniej sugeruje, że dana religia jest w tej przestrzeni uprzywilejowana. Tymczasem w wolnym, demokratycznym społeczeństwie przestrzeń publiczna kontrolowana przez państwo (urzędy, szkoły, komisariaty…) musi być wolna od znaków sugerujących, że jakiś światopogląd czy religia są przez to państwo traktowane lepiej niż inne. W przeciwnym razie przeciwnicy tej religii lub światopoglądu będą czuli się zagrożeni dyskryminacją. Właśnie dlatego konstytucja gwarantuje neutralność religijną i światopoglądową państwa – żeby wszyscy byli równi i czuli się w tym państwie u siebie, bez względu na swoje przekonania i przywiązania. Kto to wie i rozumie, temu krzyż właśnie przeszkadza – bo pokazuje nie tylko to, że katolicyzm czy chrześcijaństwo są faworyzowane, ale i to, że konstytucją władza się nie przejmuje, a obietnica neutralności jest pustosłowiem.
7. Trzeba chronić nasz kraj przed zalewem imigrantów. Jakoś Zachód nie chronił się przed imigrantami z Polski. I teraz mają tłumy polskich pijaczków w parkach i na dworcach. Czy mamy być zakładnikami jednostek aspołecznych i rezygnować z dobroci, otwartości i tolerancji? Wielkie i wspaniałe społeczeństwa są pluralistyczne i żyją w nich ludzie wielu nacji i kultur. Dlatego tak podziwiamy Paryż, Londyn, Nowy Jork… Tak też było w Polsce aż do II wojny światowej. To właśnie homogeniczność jest zła i zubaża. A lęk przed obcymi upokarza człowieka. Podczas gdy otwartość wzbogaca i uszlachetnia.
8. Rolą kobiety jest wychowywać dzieci, a mężczyzny zarabiać i przewodzić rodzinie. Trzeba bronić tradycyjnego modelu rodziny. Nie istnieje taki model. Nikt nie chciałby dziś żyć tak jak w rodzinie chłopskiej (90 proc. społeczeństwa) przed stu laty ani nawet w rodzinie mieszczańskiej. A jak się komuś podoba podległość kobiet wobec mężczyzn, to bardzo proszę, niech tak sobie żyje (pod warunkiem, że i kobiecie się to podoba). Ale niech nie wymaga od innych praktykowania nierówności.
9. Każdy powinien sam zadbać o siebie – skoro jest biedny, to sam sobie jest winien. No, faktycznie. Straszna to jest wina – skończyć naukę i iść do roboty za dwa tysiące. Dobrze ci tak! A jak ci się nie podoba, to żryj szczaw. Z faktu, że kapitalizm promuje przedsiębiorczych i pracowitych, nie wynika, że jest sprawiedliwy. Czy wrażliwi, delikatni i mający dobre serca są gorsi? Ich akurat nie promuje… Nie każdy ma to, na co zasługuje. Jedni mają więcej, inni mniej. Ale to odkrywcze, jak cię mogę!
10. Liberalizm prowadzi do rozwiązłości, a religia utrzymuje moralność w społeczeństwie. No, faktycznie. Czesi mają pięć razy więcej partnerów seksualnych, Holendrzy dwa razy więcej rozwodów, Francuzi kradną na potęgę, a w Danii szerzy się libertynizm. Za to Maltańczycy nie biją żon, a Polacy cudzego nie ruszą. Nie mówiąc już o klerze katolickim, gdzie pedofilia i złodziejstwo są prawie nieznane.
11. Poprawność polityczna knebluje usta i nie pozwala mówić prawdy. Tak, tak, a u jednej pani w Anglii to nawet policja była, bo powiedziała, że z małżeństw gejowskich nie ma dzieci (Kaczyński). Właśnie dzięki pewnym normom kultury językowej w debacie publicznej da się powiedzieć wszystko – bez obrażania i poniżania.
12. Patriota jest dumny z tradycji narodowych i własnej historii. Dumny? A cóż to za uczucie? Patriota ma pracować na rzecz swojej ojczyzny i wspierać ją moralnie. A duch moralny narodu tym jest mocniejszy, im bardziej zna on i rozumie jego dawne zbrodnie i potrafi odróżniać mity i legendy od bolesnej i złożonej prawdy historycznej. Nie duma jest sama przez się uczuciem patriotycznym, lecz miłość i przywiązanie do swojego kraju. Dumnym można (i trzeba) być czasami – z powodu tego czy innego osiągnięcia. A czasami można (i trzeba) odczuwać wstyd za zbrodnie swego narodu. Ale ani duma, ani wstyd nie stanowią same przez się o patriotyzmie.
13. Nie znamy dalekosiężnych skutków upraw GMO. Nie znamy też dalekosiężnych skutków upraw setek nowych odmian, które każdego roku tworzymy sztucznie, na przykład wywołując mutacje w ziarnach za pomocą promieni Rentgena. Za to nie mamy żadnych, ale to żadnych powodów, aby być ostrożniejszymi w sprawie odmian powstałych dzięki inżynierii genetycznej niż w sprawie innych odmian, które tworzymy innymi metodami, a które za Chiny ludowe same by na polu nie wyrosły.
14. Szczepienie dzieci jest szkodliwe. Oczywiście – nawet można od tego umrzeć. Wychodząc na ulicę też. Dzięki szczepieniom żyją na świecie dziesiątki milionów ludzi, którzy w przeciwnym razie nie dożyliby dorosłości. A ryzyko związane ze szczepieniami jest znacznie niższe niż ryzyko zachorowania przez dziecko na chorobę, na którą je szczepimy. Za to gdyby tak wszyscy przestali szczepić dzieci… Strach pomyśleć. Na szczęście wciąż niewielu durniów pozbawia swoje potomstwo szczepień. Dzięki temu, że jest ich niewielu, ich dzieci korzystają z faktu, że zaszczepione są pozostałe. To bardzo prospołeczna i uczciwa postawa – cieszyć się zdrowiem, nie podejmując ryzyka, a za to korzystając z ryzyka podejmowanego przez innych. Nawet jeśli to ryzyko jest bardzo małe.
15. Katolik powinien głosować na katolika, a Żyd na Żyda. A to czemu? Czyżby katolik nie mógł uznać w Żydzie jego kompetencji i cnót? Albo odwrotnie? Wybory to nie rywalizacja egoistycznych plemion, a demokracja współczesna to nie parlamentaryzm stanowy. Poseł ma stanowić prawo nie katolickie i nie żydowskie, lecz świeckie i dla wszystkich. I ma się wystrzegać kierowania się religią i interesami etnicznymi. Jego narodowość, orientacja seksualna i w ogóle jego tożsamość są bez znaczenia. Liczą się wiedza, cnoty, doświadczenie, kompetencje, charakter.
Uff, aż wstyd pisać te wszystkie rzeczy. Ale jeśli choć jednej osobie pomogłem wyrzucić śmieć z głowy, to warto było.


