Adam Mazguła: Żeby żyć – trzeba płacić

Adam Mazguła
PiS-owski rząd, ze stolicą już nie na Jasnej, a na brunatnej Górze w Częstochowie ma w wielkim poważaniu życie Polaków. Najlepiej, żeby leczyli się tanio, czyli modlitwą
Usłyszałem kiedyś takie zdanie od pewnego przedsiębiorcy, który prowadził hurtownię, a nie chciał płacić miejscowej mafii za ochronę. Którejś nocy jego hurtowania spłonęła, sprawców nie wykryto; zrujnowany, zrozpaczony, bliski całkowitego załamania usłyszał od kogoś, że „życie kosztuje, trzeba było płacić!”
Był to głos cwaniaka, oszusta, który jest silny; szantażuje i jak wampir wgryza się, by czerpać krew, czerpać życiowe soki ze swojej ofiary.
Dzisiaj państwo staje się takim mafijnym wampirem. Osłabia ludzi i kiedy tylko może zaatakować – robi to z całą bezwzględnością.
Ludzie chorzy wymagają wydatków. Państwo nie chce ich ponosić. Widać to szczególnie wyraźnie w sytuacji, w której odmawia się świadczeń niepełnosprawnym.
Pokazują to również kolejki do lekarza specjalisty, na zabiegi czeka się latami (właśnie czytałem artykuł – we Wrocławiu czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 11 lat), a likwiduje się szpitale i przychodnie.
Brakuje karetek pogotowia, ratowników medycznych i pielęgniarek.
Państwo nie kształci odpowiedniej liczby lekarzy, a warunki pracy zachęcają do opuszczenia kraju.
Z roku na rok podwyższane są składki na fundusz zdrowotny ZUS, a jeśli ktoś jest zatrudniony na kilku etatach – z każdego miejsca pracy musi płacić składkę zdrowotną.
Ale to, co państwo robi z ludźmi, którzy czekają na przeszczepy, to już jest naprawdę system mafijny!
To tak, jakby państwo stawiało ultimatum: chcesz żyć – musisz płacić.
Zapłacisz – to znajdzie się szpital, zapłacisz – to znajdzie się dawca, zapłacisz – to ktoś przeszczepi.
Ktoś mógłby spytać: a ile trzeba zapłacić? A tyle, ile jest warte twoje życie dla ciebie i dla twoich bliskich!
Nie zapłacisz – pożegnaj się z tym światem… Najlepiej szybko, bo brakuje pieniędzy na ochronę tzw. życia poczętego, czyli zarodków i na nowe przywileje dla biskupów.
Jeśli dzisiaj brunatny katolicko PiS-owski rząd każe płacić za lek dla osób po przeszczepach 4174, 69 zł, niedawno kosztował 3, 20 zł (Valcyte 60 tabl.), to pytanie brzmi: jaką mafię reprezentujecie, Wy, rządzący?
Z. Ziobro już kiedyś zarzynał system transplantologii. Teraz ten interes jest udoskonalany.
A wszystko to dzieje się w kraju, w którym odbywa się kościelna krucjata, walka propagandowa i ideologiczna o życie od poczęcia i w którym konstytucja w art. 68 zapewnia równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.
PiS-owski rząd, ze stolicą już nie na Jasnej, a na brunatnej Górze w Częstochowie ma w wielkim poważaniu życie Polaków. Najlepiej, żeby leczyli się tanio, czyli modlitwą. Nie bez powodu wprowadzono klauzulę sumienia.
Tymczasem rządowe centrum określa coraz to nowe ograniczenia, zakazy i winduje niezwykle wysokie ceny za nasze istnienie.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Przejażdżka na słoniu? Zanim się na nią zdecydujesz – przeczytaj!
Świat stoi przed nami otworem. Coraz częściej na wakacje wybieramy odległe, egzotyczne kraje, w których staramy się skorzystać z wszelkich proponowanych atrakcji. Jedną z nich jest przejażdżka na słoniu lub udział w pokazach z ich udziałem.

To, co za chwilę zobaczycie, to przerażające zdjęcia, wykonane w Indiach i Tajlandii, pokazujące niewyobrażalne tortury, na jakie skazane są przez całe swoje życie w niewoli te królewskie, wspaniałe zwierzęta.

Ci, którzy wybierają się na wakacje do krajów takich jak Indie czy Tajlandia, i korzystają z organizowanych przejażdżek na słoniach lub też biorą udział w pokazach ze słoniami w roli głównej, powinni wiedzieć, co kryje się za tą „zabawą”.

Maleńkie słonie, odbierane są matkom, które niejednokrotnie tracą życie, starając się ochronić swoje dziecko i udaremnić łowcom jego porwanie.

Zostają skrępowane przy pomocy łańcuchów i sznurów, aby uniemożliwić im poruszanie się. Brak uległości karany jest brakiem posiłku oraz brakiem dostępu do wody. Słonie to dumne zwierzęta, więc niejednokrotnie wiele dni głodują i cierpią pragnienie.

Aby przyspieszyć proces uległości, są one wielokrotnie uderzane za pomocą narzędzia o nazwie Ankus, drewnianego lub metalowego drążka z haczykiem, który pozostawia na ich ciele straszne blizny. Skóra słonia jest gruba, więc ciosy zadawane ankusem muszą być silne, aby słoń poczuł ból.

Te okrutne tortury odbywają się tylko po to, aby zmusić słonie do uległości i zapewnić bezpieczeństwo turystom, korzystającym z „radości„, jaką ma im zapewnić przejażdżka na tym wspaniałym zwierzęciu.

Jeśli więc planujecie wakacje w kraju, w którym jedną z reklamowanych atrakcji jest przejażdżka na słoniu, pamiętajcie jak straszny los zgotowali im ludzie, którzy takie „atrakcje„ oferują.

Te słonie cierpią całe swoje życie-są niewolnikami poddawanymi najgorszym torturom.
(af) TheFad.pl
Manuela Gretkowska: Polonia Muerte

Manuela Gretkowska
. O poziomie cywilizacji świadczy wartość życia i stosunek do słabszych: kobiet, dzieci, mniejszości i natury
SŁOWO NA NIE/DZIELĘ w SOBOTĘ, BO WYJEŻDŻAM NA DRUGI KONIEC POLSKI I NIE WIEM CZY WRÓCĘ.
Sondaże zastępują u nas Sond Najwyższy. One rządzą Polską, nie prawo. Sondaże pokazują też kim jesteśmy. Polski kierowca to w 80 % Hołowczyc, mistrz kierownicy, w 15 % Małysz – przeleci nad każdą przeszkodą i w 5 % polski papież – święty i nieomylny na drodze, zwłaszcza do Nieba po przekroczeniu prędkości.
Na razie, w tę majówkę zginęło 55 osób. Liczba przeciętnego zamachu w Afganistanie czy Iraku. Też mamy terrorystów, autoterrorystów – pojebów w autach, gotowych zginąć zabijając niewinnych ludzi. Gdyby zamknąć wszystkich pijanych kierowców, rozjeżdżających polskie drogi przez ostatnie 10 lat padła by gospodarka. Było by za kratkami milion idiotów, mających w sobie z husarza tylko rżącego ze śmiechu konia.
Królową Polski nie jest Matka Boska, ale Santa Muerte, meksykańska Święta Śmierć. Oba narody świętują hucznie swoich zmarłych na cmentarzach. Meksykańscy Indianie stawiali schodkowe piramidy, na szczycie których składali krwawe ofiary z ludzi. Z reguły obcych plemion. My stawiamy schodki na Placu Piłsudskiego swoim, zabitym przez nierozwagę ku chwale Polski. Schodki piramidy ku czci ofiar Smoleńska prowadzą głęboko pod ziemię, tam gdzie powinniśmy się schować ze wstydu za brak rozwagi. Ignorowanie „Pull up” gdy nadchodzi katastrofa i końcowe „ kurwa…” straciliśmy życie, kraj, rozum – w zależności od epoki.
Kościół dba o życie hurtowe, nie narodzone lub pośmiertne. Nie nauczyliśmy się dbać o życie realnie detaliczne, niepowtarzalnie indywidualne. Gardzi nim każdy „polski mistrz kierownicy”. Gardzi też prawo. Byliśmy wzburzeni forsowaniem przez myśliwych przepisów zezwalających na bestialstwo. Nikt jednak nie protestował, gdy któryś z posłów uznał, że na pasach pieszy nie ma bezwzględnego pierwszeństwa. Pasy w Polsce, kraju uświęconym krwią, są wyróżnionym miejscem na drodze do przejeżdżania pieszych.
SWŻ – statystyczna wartość życia wyceniana przez ekonomistów wynosi dla mieszkańca Polski ok 2 milionów dolarów. To 15 % wartości życia Norwega. I tak nieźle, bo za Stalina życie jedno życie w ZSRR warte było zaledwie 6% życia kogoś z USA. Cenę obywatela w tyranii wyznacza tyran. W demokracji zaniżamy ją lub podnosimy sami. Zależnie na jakim stopniu nie piramidy śmierci, ale cywilizacji jesteśmy. O poziomie cywilizacji świadczy wartość życia i stosunek do słabszych: kobiet, dzieci, mniejszości i natury. Kobiety chce się w Polsce legalnie torturować przepisami antyaborcyjnymi w imię prawd bożych. Prezydentowi już drży niecierpliwie pióro przed podpisaniem ustawy, a diabeł grzebie z radości kopytem pod husarzem takiej wiary.
Drzewa się w Polsce wycina, nie z powodu kornika, ale dlatego że są drzewami. Niepełnosprawni leżą na podłogach sejmu, bo są niepełnosprawni i inaczej zaprotestować nie mogą. PiS ich z kolan nie podniesie. Zajęty jest kolanem Prezesa eskortowanego do szpitala, a kule przywiózł mu sam dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego. Leczą Prezesa, żeby mógł wrócić do sejmu i wyżej podnosić nogi, żeby się nie potknąć o niepełnosprawnych.
A w niedzielę pijacy pomodlą się do Santa Muerte i polska droga stanie się tania jak życie.
Manuela Gratkowska
Adam Szejnfeld: Będzie więcej pieniędzy w unijnym budżecie, ale przez działania PiS może być ich mniej dla Polski
Polska przez działania PiS może stracić.
Komisja Europejska przedstawiła w Brukseli projekt budżetu UE na lata 2021-27.
– Będzie więcej pieniędzy w globalnym budżecie, ale może być mniej dla Polski i nie tylko ze względu na planowane ciecia środków na politykę spójności, czy rolnictwo, lecz ze względu na powiązanie dostępu do unijnych funduszy m.in. z przestrzeganiem praworządności. To wymierne, potencjalne straty dla Polski i Polaków, za które pełną odpowiedzialność poniesie Prawo i Sprawiedliwość – mówi poseł Adam Szejnfeld, komentując projekt Wieloletnich Ram Finansowych UE po roku 2020 zaprezentowany w Parlamencie Europejskim w Brukseli.
– Niszczenie przez rząd PiS niezależnego wymiaru sprawiedliwości w Polsce sprawiło, że nie tylko w Brukseli, ale i w większości europejski stolic panuje przekonanie o konieczności uzależnienia funduszy UE od tego, w jaki sposób kraje członkowskie szanują wartości, do przestrzegania i promowania, których zobowiązały się w traktatach. – dodaje eurodeputowany, komentując zaproponowany przez Komisję Europejską mechanizm umożliwiający zawieszenie i zmniejszenie finansowania ze środków UE. Wniosek w sprawie takiej decyzji ma być składany przez Komisję, a przyjmowany przez Radę UE w drodze głosowania kwalifikowaną większością głosów. Oznacza to, że zainteresowany kraj, a nawet wespół z nieliczną grupa go popierających państw, nie będzie mógł takiej decyzji zablokować.
– Przedstawienie propozycji przez Komisję rozpoczyna okres kilkumiesięcznych negocjacji, a ich ostateczny finał może być nawet już po wyborach do europarlamentu. Polska nadal ma duże szanse na uzyskaniu negocjacyjnego sukcesu, a już na samym starcie pozycja rządu PiS jest osłabiona. Brakuje, bowiem pozytywnej emocji wokół Polski, która towarzyszyła nam przy negocjacjach poprzednich budżetów wieloletnich. I trudno się dziwić. Odmowa solidarności w przezwyciężaniu kryzysu emigracyjnego, łamanie prawa przy wycince Puszczy Białowieskiej, czy w końcu wspomniane łamanie praworządności zapewne źle nastawiają do nas pozostałem państwa. Na naszą niekorzyść wpływa też mariaż z Węgrami, którzy już wcześniej od Polski byli oskarżani o łamanie europejskich wartości. To wyraźnie zmniejsza szanse na osiągnięcie optymalnego wyniku. – dodaje eurodeputowany.
Więcej informacji o kalendarzu prac i projekcie struktury budżetu:
Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF) ustanawiają maksymalne roczne kwoty, które UE może wydać w różnych obszarach polityki („działach”) przez okres 7-u lat. Obecne WRF obejmują okres od 2014 do 2020. Nie są one siedmioletnim budżetem UE, lecz stanowią ramy dla programowania finansowego i dyscypliny budżetowej. Roczny budżet Unii musi być zgodny z WRF.
Komisja Europejska zaproponowała przyjęcie długoterminowego budżetu UE na lata 2021-2027 w wysokości 1 135 mld euro (972,2 mld euro w dotychczasowej perspektywie), co stanowi równowartość 1,11 proc. dochodu narodowego brutto (DNB) UE-27. WRF 2021-2027 zostały podzielone na siedem kategorii wydatków („działów”) dotyczących różnych obszarów działań UE:
- Jednolity Rynek, Innowacje i Agenda cyfrowa;
- Spójność i Wartości;
- Zasoby Naturalne i Środowisko;
- Migracja i Zarządzanie Granicami;
- Bezpieczeństwo i Obrona;
- Sąsiedztwo i Świat;
- Europejska Administracja Publiczna.
Parlament Europejski będzie dążyć do tego, aby prace nad WRF 2021-2027 zostały zakończone jeszcze przed końcem obecnej kadencji Parlamentu.
W najbliższych tygodniach Komisja Europejska przedstawi szczegółowe propozycje legislacyjne dotyczące przyszłych programów finansowych dla poszczególnych sektorów:
- 29 maja – Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, Funduszu Spójności i rozporządzenie w sprawie wspólnych przepisów)
- 30 maja – Inwestowanie w ludzi, Programy na rzecz spójności społecznej i wartości europejskich (Europejski Fundusz Społeczny+, Europejski Fundusz Dostosowania do Globalizacji, program Erasmus+, Europejski Korpus Solidarności, „Kultura, Prawa i Wartości” oraz program w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości)
- 31 maja – programy unii gospodarczej i walutowej (w tym Program wspierania reform, Instrument Stabilizacji Inwestycji oraz program PERICLES)
- 1 czerwca – wspólna polityka rolna, Europejski Fundusz, Morski i Rybacki oraz Program działań na rzecz środowiska i klimatu (LIFE)
- 6 czerwca – europejskie inwestycje strategiczne (w tym InvestEU, instrument „Łącząc Europę”, program „Cyfrowa Europa”) i przestrzeń kosmiczna
- 7 czerwca – badania naukowe i innowacje („Horyzont Europa”, ITER oraz Euratom)
- 8 czerwca – Program na rzecz jednolitego rynku, Program zwalczania nadużyć finansowych Fiscalis i program „Cła”;
- 12 czerwca – migracja i zarządzanie granicami;
- 13 czerwca – Europejski Fundusz Obronny, ochrona i bezpieczeństwo jądrowe;
- 14 czerwca – kraje sąsiadujące i świat (w tym Instrument Sąsiedztwa i Współpracy Międzynarodowej, Instrument Pomocy Przedakcesyjnej; Grenlandia oraz kraje i terytoria zamorskie; Europejski Instrument na rzecz Pokoju w Afryce).
Źródło: informacja własna oraz komunikat prasowy Komisji Europejskiej:
http://europa.eu/rapid/press-release_IP-18-3570_pl.htm
Asystent Posła do Parlamentu Europejskiego Adama SzejnfeldaMateusz Grzelczyk
Bruksela – Strasburg
Adam Szejnfeld: Dzisiaj Dzień Flagi – świętujmy razem!

Adam Szejnfeld
Dzisiaj powinniśmy być patriotyczni nie tylko wzniosłymi słowami i odświętnym ubiorem ale też radością i zabawą potrafić cieszyć z wolności pod polskim sztandarem.
Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.
Jest stosunkowo młodym świętem wprowadzonym na mocy ustawy z 20 lutego 2004 r. Poselski projekt autorstwa parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej RP wpłynął do laski marszałkowskiej w dniu 15 października 2003 r. Jak wynikało z uzasadnienia 2 maja nie jest przypadkowy, ponieważ od wielu lat w tym dniu był obchodzony Światowym Dzień Polonii.
Uczcić takie święto można na wiele sposobów. Można swoje przywiązanie do barw narodowych prezentować w wielkiej sali i pompatycznej atmosferze, ale można i radośnie w bardziej nowatorski sposób. Dzisiaj bowiem powinniśmy być patriotyczni nie tylko wzniosłymi słowami i odświętnym ubiorem ale też radością i zabawą potrafić cieszyć z wolności pod polskim sztandarem.
Tak czy inaczej, świętujmy je razem.
Adam Szejnfeld
Ryszard Petru: Nie możemy tego zaprzepaścić!

Ryszard Petru
Jesteśmy Polakami i Europejczykami. Mamy otwarte granice i możliwości jakich nie mieliśmy przez całe wieki.
14 lat bardzo szybko minęło. Dzięki obecności w Unii Europejskiej Polska jest zupełnie innym krajem. I chyba nikomu 30, czy 40 lat temu nawet nie śniło się, że tak wiele osiągniemy. Nie możemy tego zaprzepaścić.

Jesteśmy Polakami i Europejczykami. Mamy otwarte granice i możliwości jakich nie mieliśmy przez całe wieki.
Do końca marca 2018 Polska otrzymała z Unii 147,6 mld euro.92,5 mld euro z tej kwoty to środki na tzw. Politykę Spójności, mającą na celu dopasowanie konkurencyjności gospodarek poszczególnych państw unijnych.
Finansowy bilans członkostwa Polski w Unii jest dodatni i wynosi prawie 99 mld euro. Dzięki tym środkom rozwinęły się nasze wsie, miasta i my sami.
Ale nie chodzi tylko o pieniądze.
Członkostwo w Unii to również kwestia gospodarczego i prawnego bezpieczeństwa, szans na dalszy rozwój i przynależność do grupy silnych państw, które stawiają na wolność, demokrację, szacunek i pokój. My, Polacy, bardzo dobrze wiemy, jaka jest cena braku tych wartości.
Unia Europejska to nasza dobra przyszłość. Od nas samych zależy, w jaki sposób z niej skorzystamy.
Ryszard Petru
Marcin Meller: Felieton na majówkę

Marcin Meller
Wzruszenia może i bywają infantylne, ale świat na pewno nie jest od nich gorszy. Pisowców i Platformersów, Żydów i Arabów, Ukraińców i Rosjan tak samo wzruszają ich dzieci, zamknięci w piwnicy przynajmniej mieliby o czym pogadać.
JAK JASNA CHOLERA
Lubię patrzeć jak twardziele płaczą. Kiedy herosi sportowych aren dostają strzał w ostatniej minucie, padają na ziemię i cali wytatuowani, wyglądający jak mordercy z Mad Maxa szlochają niczym moja córeczka Basia gdy spotka ją grubsza przykrość. Wzruszają mnie takie chwile.
Żona by w tym miejscu zapewne prychnęła, że w ogóle za łatwo się wzruszam, wystarczy mi w miarę przyzwoity melodramat, czy materiał w „Faktach” o dziewczynce zbierającej pieniądze na leczenie taty. Od siebie dodam, że zawsze wzrusza mnie hymn na meczach reprezentacji, ostatnie pół godziny „Kina Paradiso” i filmiki na YT o brytyjskich i amerykańskich żołnierzach wracających z misji wojskowych i zaskakujących swym powrotem bliskich.
Wzruszenia może i bywają infantylne, ale świat na pewno nie jest od nich gorszy. Pisowców i Platformersów, Żydów i Arabów, Ukraińców i Rosjan tak samo wzruszają ich dzieci, zamknięci w piwnicy przynajmniej mieliby o czym pogadać. Takie myśli snuły mi się po głowie kiedy poprosiłem bywalców mojego publicznego profilu na fejsie o dokończenie zdania: „Wzruszam się gdy…”.
Karolina Serafin: Gdy moja córka mi pisze laurki że jestem najlepszą mamą na świecie, gdy mój synek włazi nam w nocy do łóżka i się przytula, gdy mój mąż patrzy na mnie tak samo jak 15 lat temu, gdy jadę do mojej ukochanej 94-letniej babci, a ona mówi, że rzeczka, nad której brzegiem się kapałam zarosła. Ale też gdy widzę ceremonie wręczania medali – nieważne czy to piłka nożna czy curling – tam gdzie codzienny trud daje efekt.
Kris Grzesiak: Niestety mam płytką uczuciowość więc, gdy jest łzawa komedia, bajka o zwierzątkach, finał jakiegoś programu, ktoś zdobywa mistrzostwo itp. Masakra😊
Rafał Raf: Wczoraj. Warszawski Ursynów. Do drzwi puka i dzwoni drobna, zasuszona staruszka. Nie odpuszcza jak zwykle. Dzwoni do skutku. Kojarzę ją, kilka razy już tu była. Chodzi czasem i zbiera pieniądze. Na głowie ma chustę, na nogach przydeptane i znoszone buty Emu – eklektyczne połączenie:) Czuję lekkie poirytowanie – znowu!!! Otwieram, ona mówi że kilka groszy, proszę żeby poczekała. Wyciągam portfel, mam tam niewiele drobnych, może 1,70. Przypominam sobie o kartoniku do którego wrzucam drobne gdy portfel zaczyna być za ciężki. Chwytam garstkę i idę do drzwi, ona widząc moją dłoń układa ręce w łódkę. Wysypuję całość, staruszka przygląda się i zaskoczonym, pełnym wdzięczności głosem mówi – o Jezu, tu jest dwa złote, i złotówka – dodaje po chwili. Dwuminutowa podróż od lekkiej irytacji do wzruszenia.
Małgorzata Jedrasik: Wzruszyłam się i oczywiście poryczałam, gdy po śmierci Taty zobaczyłam założoną teczkę Gosia, a w niej przeróżności, nawet pozostawione przeze mnie karteczki na stole kuchennym o mało znaczącej treści typu „Byłam u Was, ale nikogo nie było – Gosia”. Jak to piszę to już się wzruszam, a zatem kończę.
Monika Kubiak: Kiedy czytam pamiętnik mojej Babci, która samotnie zmagała się z wychowaniem dwójki wnucząt. Kartki zmoczone są jej łzami.
Edyta Cz: Kiedy moja córka staje na macie. Moja mała córeczka trenuje karate, styl kontaktowy…Natężenie emocji jest tak wielkie, że wydaje się , że za chwilę eksplodują. Czasami, chcę krzyczeć a nie mogę.
Doris Jim Morris: Przekraczam próg galerii Władysława Hasiora i słyszę pierwsze skrzypnięcie podłogi, muzykę w tle i czuję znajomy zapach kurzu, starych przedmiotów i magii. Nie dość, że się wzruszam to jeszcze mam ciarki. Zawsze.
Maciek Sikorski: Ja na widok niepełnosprawnych i upośledzonych dzieci mam od razu łzy w oczach. Chyba przy niczym tak nie płakałem jak przy filmie „Chce się żyć”, choć oglądałem go od połowy. Całego bym chyba nie dał rady
Zbigniew Malinowski: No, poza typowo męskim płaczem na filmie „Forrest Gump” to zdarza mi się dość często wzruszać jak w trakcie przedzierania się przez las trafię na taką małą ale piękną polankę. Chyba, że łażę w nocy zimą wtedy zawsze wzrusza mnie widok Oriona.
Magdalena Rozwałka-Hamera: widzę parę staruszków, którzy biednie ubrani siedzą na ławce patrzą sobie w oczy jakby mieli po 18 lat i karmią gołębie, kiedy mój dorosły syn nie wstydzi się przytulić kiedy mu źle, kiedy widzę jak kochają nas nasze zwierzaki, no i nie ma możliwości żebym nie ryczała na ślubie….każdym!
Wzruszam się, gdy ludzie robią dobre rzeczy- kiedy słyszę, że udało się zebrać mnóstwo kasy w szczytnym celu, kiedy czytam, że ktoś adoptował starego psa. Albo zwyczajnie, zatrzymał się, by przeprowadzić kogoś przez ulicę. Dobro wzrusza mnie jak jasna cholera.
A ja się powzruszałem składając ten felieton i od razu mi lepiej. Czego i Wam życzę!
Marcin Meller
Zmiany w prawie dla przedsiębiorców – będzie można prowadzić działalność bez rejestracji
Od dziś przedsiębiorcy mają swoją Konstytucję. Część z wprowadzonych zmian ma za zadanie zachęcać do zakładania działalności gospodarczej. To m.in. instytucja działalności nierejestrowej dla osób, które będą osiągać niewielkie przychody. Konstytucja Biznesu to kolejne zmiany w prawie dla przedsiębiorców, które weszły lub wejdą w życie w tym roku. Od stycznia 2018 roku działa jednolity plik kontrolny (JPK) dla małych i średnich firm, a od lipca zostanie on rozszerzony także o inne rejestry, nie tylko VAT. Zmiany dla przedsiębiorców oznaczają też zmiany dla księgowych. Według ekspertów z firmy inFakt, większość z nich jest zadowolona z nowych propozycji.

– Najważniejsza zmiana, która weszła w życie już w styczniu, to ta, że wszyscy mikroprzedsiębiorcy również ci, którzy są czynnymi podatnikami VAT, mają obowiązek co miesiąc, do 25 dnia kolejnego miesiąca, przesyłać tzw. JPK VAT – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Magdalena Sławińska-Rzemek, doradca podatkowy inFakt. – To formularz, sprawozdanie, w którym zawarte mamy wszystkie dane zawarte w rejestrach VAT-owskich. Kolejna zmiana, również dotycząca JPK, wejdzie w życie 1 lipca. Na wezwanie organów podatkowych wszyscy przedsiębiorcy, nie tylko VAT-owcy, będą mieli obowiązek przesyłać inne rejestry w formie JPK, np. w taki sposób będziemy przesyłać książkę przychodów i rozchodów czy rejestr faktur za dany miesiąc lub wydruki z rachunku bankowego.
30 kwietnia wejdą w życie zmiany zakładające możliwość prowadzenia działalności bez rejestracji. Taką możliwość będą miały osoby, które w miesiącu uzyskiwać będą przychody nieprzekraczające połowy pensji minimalnej, czyli w 2018 roku 1050 zł. To dobre rozwiązanie np. dla osób wykonujących prace dorywcze, dorabiających do budżetu domowego zasilanego przez np. współmałżonka.
Inne rozwiązanie z kolei zakłada, że przez pierwsze pół roku po założeniu firmy przedsiębiorca będzie zwolniony ze składek ZUS-owskich (z wyjątkiem zdrowotnej). Warunkiem będzie to, żeby działalność była założona po raz pierwszy lub żeby od czasu zamknięcia poprzedniej upłynęło co najmniej 5 lat, czyli tak samo jak obecnie w przypadku „małego ZUS”. Co więcej, po upływie pół roku przedsiębiorcy przysługuje nadal prawo do niższych składek przez 24 miesiące.
– Kolejna ważna zmiana to split payment, który wchodzi w życie od dnia 1 lipca. Tutaj mamy kwestię podzielonej płatności, czyli jeżeli kontrahent otrzyma fakturę, będzie mógł zdecydować się na to, aby wybrać opcję split payment co będzie oznaczać, że kwota netto trafi na rachunek rozliczeniowy kontrahenta, natomiast kwota VAT-u trafi na jego rachunek VAT – wyjaśnia Magdalena Sławińska-Rzemek. – Z tym związany jest szereg różnych niedogodności i problemów dla kontrahentów, którzy kwotą VAT-u już nie będą mogli dysponować, ponieważ będzie ona niejako zamrożona i tylko VAT będą mogli zapłacić z tego rachunku. To zmiana, która mocno elektryzuje przedsiębiorców i księgowych.
Problem polega na tym, że obecnie przedsiębiorca otrzymuje od kontrahenta zapłatę kwoty brutto, czyli razem z VAT-em, co powoduje, że fizycznie ma na koncie większą kwotę i wyższą w tym momencie płynność finansową. Natomiast kwota z konta VAT będzie niejako zamrożona, ponieważ będzie można ją przeznaczyć na opłacenie tego podatku. Właściciel firmy nie będzie więc już mógł zapłacić tymi pieniędzmi np. pensji pracowników, a VAT wyrównać z kolejnych wpływów.
– Być może split payment w pewnym zakresie będzie dla niektórych korzystny, na pewno nie dla wszystkich, ale dla niektórych zapewne tak, dlatego że jeżeli mamy solidarną odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe kontrahenta i skorzystamy z opcji split payment, możemy się z takiej odpowiedzialności zwolnić – tłumaczy doradca podatkowy z inFaktu. – Przy dużych kwotach wynikających z faktury dla niektórych przedsiębiorców będzie to zdecydowanie korzystna opcja.
InFakt sprawdził na początku roku, jak na wprowadzenie jednolitego pliku kontrolnego zareagowali księgowi zatrudnieni w firmach i rozliczający ich finanse. Zdaniem Magdaleny Sławińskiej-Rzemek to właśnie ta zmiana ma największy wpływ na pracę na tych stanowiskach. Okazało się, że opinie są bardzo spolaryzowane: największa grupa pytanych, 44 proc., odpowiedziała, że ocenia zmiany zdecydowanie pozytywnie, ale już 35 proc. udzieliło dokładnie odwrotnej odpowiedzi. Po 8 proc. ankietowanych uznało, że wprowadzenie JPK jest dla nich neutralne oraz że ocenia je pozytywnie, ale ma pewne zastrzeżenia. Natomiast 5 proc. uznało, że skoro wprowadzono taki obowiązek, to trzeba się z niego wywiązać.
– Większość księgowych raczej jest zadowolona z tych zmian. W przypadku JPK być może będzie dla nich ułatwieniem to, że przedsiębiorcy co miesiąc muszą przesyłać faktury, księgowi liczą na to, że przedsiębiorcy będą bardziej zdyscyplinowani i faktury będą przesyłać w terminie, nie będą dosyłać ich później właśnie ze względu na to, że JPK należy składać co miesiąc – wyjaśnia doradca podatkowy. – Bardziej sceptyczne podejście jest do split payment, dlatego że przedsiębiorcy bardzo mocno obawiają się tej instytucji, natomiast księgowi są raczej pozytywnie nastawieni do zmian, które weszły w życie bądź wchodzą w niedługim czasie.
Źródło: Newseria
Stefan Niesiołowski: Pisowska podłość jest szkaradna, jak cały PiS, jak Kaczyński na drabince

Stefan Niesiołowski
Podłość ma różne oblicza i różne odcienie. Jest różnorodna jak przyroda tyle tylko, że przyroda jest na ogół piękna i potrzebna. Pisowska podłość jest szkaradna, jak cały PiS.
Zwyczajna podłość
Trwa w sejmie protest rodziców niepełnosprawnych dzieci, które już dorosły i oczywiście samych niepełnosprawnych, jest bardzo trudny i połączony z ogromnymi wyrzeczeniami dla rodziców i dla chorych.
Z drugiej strony trwa festiwal obłudy, kłamstw, obietnic i podłości. To co moim zdaniem najbardziej charakterystyczne, uderzające i typowe dla tej władzy, dla pisowskich dygnitarzy to podłość.
Podłość ma różne oblicza i różne odcienie. Jest różnorodna jak przyroda tyle tylko, że przyroda jest na ogół piękna i potrzebna. Pisowska podłość jest szkaradna, jak cały PiS, jak Kaczyński na drabince, albo otoczony ochroniarzami, jak Macierewicz w mundurku moro na czele obrony terytorialnej, jak obżerająca się jedna otyła posłanka, jak rozmodlony Adrian ze swoją uroczą pierwszą damą, jak polityczny chlew, w który coraz częściej zamieniają się instytucje polskiego państwa.
Jedyną szansą na zwycięstwo tych najbardziej najokrutniej doświadczonych przez los ludzi jest niezłomne domaganie się swoich praw, które sformułowali w dwóch prostych postulatach i oczywiście pod żadnym pozorem nieopuszczanie sejmu.
Ze strony pisowskiego reżimu i całego ogromnego aparatu propagandowego katoprawicy jest kilka rodzajów podłych scenariuszy.
Na razie nie wchodzi w grę bezpośrednie użycie siły, wyrzucenie protestujących na ulice, albo wywiezienie samochodami za miasto do jakiegoś ośrodka, gdzie „im będzie wygodniej”. Ale do tego namawiała jedna z pisowskich głupich kanalii, polityczny opryszek, który nie zasługuje na wymienianie nazwiska.Ćwiczony jest scenariusz „na przeczekanie” ograniczać przeciek informacji i kontaktów z protestującymi i liczyć na ich zmęczenie, utrudniając i obrzydzając im życie oraz prezentując nieustępliwość.
Rząd pręży muskuły i pokazuje siłę. Od tego jest jeden marszałek, którego wygląd i wypowiedzi najbardziej pasują chyba do przysłowia o słomie z butów. „Żadnych ustępstw, ani kroku w tył” nie będzie żadnego nadzwyczajnego posiedzenia sejmu, bo po co.
Jedna z bardziej podłych, ta od wkładek domacicznych nazwała protestujących „cyrkiem”. To z grubsza mają do powiedzenia reżimowe media, całe gigantyczne imperium kłamstwa.
Po to między innymi było oddanie ich pisowskim propagandzistom, aby rząd mógł pokazać swą siłę. Polska upadała w przeszłości przez słabe rządy, dlatego Polska pisowska pokazuje swą moc i siłę wobec kalek i zrozpaczonych rodziców, bo władza Kaczyńskiego oznacza przecież niepodległość i potęgę Polski.
Jak słusznie powiedział jeden profesor trochę podobny do szczura – bez PiS-u nie ma Polski. W sumie reżimowe media pokazują, że to protestujący realizują polityczny scenariusz opozycji, odrzucają korzystne dla niepełnosprawnych propozycje i „dzielą środowisko”.
Ta strategia wyczerpuje się po kilku dniach. I nie można wykluczyć, że do dalszych ustępstw reżimu dojdzie i protest zakończy się sukcesem? Byłby to wielki triumf maleńkiej grupki zdeterminowanych ludzi w walce o godność. Po nim z pewnością nadejdą dalsze, PiS jest w odwrocie. Majowy długi weekend i czekanie na sesję sejmu (8 maja) jest morderczym sprawdzianem dla chorych i wycieńczonych, ale nie wydaje mi się, że protestujący ugną się przed podłościami dobrej zmiany reżimu, bo wiedzą, że jak w piekle Dantego oznacza to porzucenie wszelkiej nadziei. A nadzieje na odsiecz i poprawę sytuacji są.
Przed sejmem odbywają się demonstracje poparcia, ruch poparcia protestujących nabiera rozmachu i powoli staje się siłą mogącą odegrać istotna rolę w dalszych protestach i w tym najważniejszym. Pogłębia się kompromitacja reżimu i jego dygnitarzy. Kaczyński z ponurą miną ogłaszał jakieś operetkowe kandydatury na prezydentów miast licząc, że przykryje niepełnosprawnych i ich rodziców. Daremnie.
Jest rzeczą przyzwoitości i patriotyzmu dziennikarzy, aby nie dali się nabrać na pisowskie sztuczki. Groteskowa jest prowincjonalna Szydło na tratwie, ten zestaw leżących na materacu kalekich ludzi i rozwalonej na tratwie w otoczeniu ochroniarzy przebranych za górali (Polska miewała już kłopoty z góralami) wójtowej z Brzeszcz, powinien być stałym elementem wyborczych klipów.
Kolejny rozdział obłudy i obrzydliwości zapisała z kolei pierwsza dama odznaczona orderem za pomoc dla niepełnosprawnych, ach jakie to urocze i ten jej kapelusik, garsonka i nieokreślony uśmieszek, po prostu św. Królowa Jadwiga. Upadł fałszywy mit sprawnej, uczciwej i kompetentnej Rafalskiej, która jest wolna od politycznej zajadłości, a chce coś zrobić „dla ludzi”. To są wszystko strzały w kolano, lub gorzej, które wykrwawiają PiS, a wszystko co osłabia PiS jest dobre dla Polski i walka z PiS-em jest dziś miarą patriotyzmu. Ostatecznie od słabości pisowskiego reżimu lub jego upadku zależy los niepełnosprawnych i całej Polski.
Stefan Niesiołowski
Roman Giertych: List do wiceministra Jakiego

Roman Giertych
Przecież chyba nie jest to dla Pana problem, żeby zmienić tożsamość narodową, skoro w ciągu tygodnia zmienia Pan poglądy na in vitro. Motyw jest ten sam: zwiększyć szanse wyborcze.
Szanowny Panie Ministrze!
Wszyscy się zastanawiali o co Panu chodzi z tym kandydowaniem na prezydenta Pragi.
Dzisiaj się wyjaśniło, gdy powiedział Pan, że w następnych wyborach Polacy będą mogli wybrać „między Polską Grzegorza Schetyny i Romana Giertycha, a Polską przyjazną rodzinie, nowoczesną” i tak dalej, ale chodziło Panu tutaj o Polskę PiS.
Ponieważ jest oczywiste, że w każdych następnych wyborach Polacy nie wybiorą już więcej tego festiwalu pisowskiej pazerności, arogancji, chciwości, korupcji, niekompetencji i zwykłej głupoty (to ostatnie ze szczególnym ukłonem dla Pańskiej ustawy o IPN), to Pan pewnie uznał, że startując na prezydenta Pragi (a potem kto wie na prezydenta Czech!?) ma większe szanse, niż na Prezydenta Stolicy Polski. I ta pozorna pomyłka była po prostu początkiem Pańskiego przeobrażenia w Czecha.
Przecież chyba nie jest to dla Pana problem, żeby zmienić tożsamość narodową, skoro w ciągu tygodnia zmienia Pan poglądy na in vitro. Motyw jest ten sam: zwiększyć szanse wyborcze. Dodam, że ponieważ zawsze popierałem rodaków poza Polską, to i Pan ma moje poparcie we wszelkich czeskich wyborach. Wymyśliłem dla Pana hasło (za darmo! PFN za takie hasło wzięłaby 1 mln złotych): „Jaki na Hrad”! Tym hasłem podbije Pan naszych południowosłowiańskich braci!
A na poważnie.
Gdy Pan Panie Ministrze przymierzał z młodzieńczą gorliwością mundurki wprowadzane w szkołach, to ja z Grzegorzem Schetyną i Donaldem Tuskiem wprowadzaliśmy pierwsze elementy programu prorodzinnego: becikowe i ulga podatkowa na każde dziecko. I robiliśmy to przegłosowując PiS i SLD. Twierdzić teraz, że Schetyna, czy Tusk mieliby likwidować kolejne elementy tego programu, takie jak 500+ to zwykły absurd.
Roman Giertych




