Patryk Jaki – kompromitacji ciąg dalszy

Od kilku dni internet śmieje się do rozpuku ze spotu wyborczego kandydata na prezydenta Warszawy, Patryka Jakiego, który w opublikowanym materiale użył zdjęcia czeskiej stolicy, zamiast warszawskiej Pragi.

To jednak nie koniec, doczekaliśmy się dalszego ciągu kompromitacji. O odkryciu poinformowała na swoim facebookowym profilu Dorota Krzywicka-Kaindel, która poświęciła trochę czasu i oto co znalazła:

W związku z ogólną wesołością i szyderą, jaką Patryk Jaki wzbudził swoim nieudolnym spotem o Warszawie pozwalam sobie dodać moje trzy grosze. Otóż wszystkie, powtarzam: wszystkie zdjęcia rzekomych „warszawiaków” pobrane zostały z agencji zdjęciowych, głównie niemieckich. Zadałam sobie trud i sprawdziłam to ,wycinając stopklatki i porównując w sieci.
Oto lista źródeł oraz niektórych wykorzystań na innych stronach internetowych.

 

 

(af) thefad.pl 

 


Przepis na najlepsze lody bakaliowe

Żaden deser nie jest tak porządany w czasie letnich upałów jak lody. Ale możecie być pewni, że żadne kupne lody, choćby najlepszych i najbardziej reklamowanych marek, nie będą tak dobre jak te zrobione w domu.

Przepis na najlepsze lody bakaliowe

Fot. Anna Frach/ TheFad.pl

Domowe lody bakaliowe nie zawierają sztucznych polepszaczy smaku, słodzików i konserwantow, ale wyłącznie naturalne produkty. Są bajecznie kremowe i trudno im się oprzeć.

Dzisiaj przedstawiam przepis na przepyszne lody bakaliowe.

Składniki na około 700 ml lodów:

  • 300 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 300 ml pełnego mleka (3,2%)
  • 4 żóltka
  • 80 g cukru
  • cukier waniliowy
  • rodzynki
  • skórka pomarańczowa
  • orzechy włoskie lub/i laskowe
  • 50 ml wódki lub rumu

Rodzynki zalewamy alkoholem, podgrzewamy i odstawiamy do wystygnięcia (w tym czasie wchłoną one alkohol i napęcznieja). Orzechy drobno siekamy.

Przepis na najlepsze lody bakaliowe

Fot. Anna Frach/ TheFad.pl

Żóltka z cukrem i cukrem walininowym ubijamy na puszystą masę (kogel-mogel).

Mleko ze Śmietanka przelewamy do garnka i na wolnym ogniu podgrzewamy do wrzenia,  a nastepnie wlewamy do ubitych żóltek.

Całość miksujemy na wolnych obrotach i ponownie podgrzewamy, tym razem uważajac aby nie doprowadzic do wrzenia, gdyż masa się owarzy.

Podgrzewamy aż do lekkiego zgęstnienia i pozostawiamy do ostudzenia.

Ja używam do robienia lodów specjalnej maszynki, której misę musze przygotoważ juz dzien wczesniej, schladzajac ją w zamrażalniku przez okolo 20 godzin.

Przepis na najlepsze lody bakaliowe

Fat. Anna Frach/ TheFad

Ostudzoną masę przelewam do maszynki do lodów, dodaję bakalie i czekam aż lody zgęstnieją. Teraz wystarczy już tylko przełożyc lody do pojemnika i zamrozić.

Lody z tego przepisu, można również zrobić bez użycia maszynki. Schłodzoną masę mieszamy z bakaliami i przekadamy do pojemnika i wkadamy do zamraalnika, pamietajac o tym, aby co pół godziny je przemieszać.  Lody będą wówczas puszyste, gładkie i kremowe, bez grudek.

Smacznego!

 

Anna Frach/ TheFad.pl

 


Manuela Gretkowska: Hipokryzja ma serce jak kościelny dzwon i bije w puste polskie łby…

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Scenografia hipokryzji jest wzorowana na kościelnej. Ludzie więc łykają czopki z gównianego zakłamania sądząc, że to przeczysta eucharystia okraszona majestatem. A wszystko dostojnie.

SŁOWO NA NIE/DZIELĘ.

Nagrody się należą ministrom jak kasa księdzu na tacę. Bez formalności i według ochoty. Szydło, matka księdza doskonale o tym wie. Dlatego to ona miała pokazać pazurki. A pokazała dupę, narodowi.

Wkrótce po tej hucpie zajęła się nową. Zamiast spełniać swoje obowiązki wicepremiera do spraw społecznych zrobiła katolicki show. Postanowiła ratować życie angielskiego chłopca skazanego przez cywilizację śmierci na śmierć.

Uratować jedno życie to uratować cały świat, napisano w Talmudzie. Zdymisjonowana premier rozumiejąc po swojemu „ratując świat” chciała kosztem cierpienia dziecka zostać premierem światowym albo mierzyła wyżej : bosko-watykańskim. Bo w całej tej tragicznej historii chodziło o hipokryzję kościelno pisowską. Hipokryzja jest felerną uszczelką na rozum i sumienie. Przeciekają przez nią fałszywe i pokazowe łzy wzruszenia. Ale nigdy nad naprawdę potrzebującymi pomocy – jak niepełnosprawni okupujący sejmowe podłogi, za których wicepremier jest urzędowo odpowiedzialna.

Akty strzeliste i chciwość. Nie różni się tym PiS od pozostałych rządów. Ma nad nimi jedną przewagę :Wartości chrześcijańskich. Co tam wyprawa niepełnosprawnych dzieci do sejmu jak krucjata krzyżowa pokrzywdzonych.

Męczennicy to są w Kościele. Tych z sejmu torturuje się każąc im spać przy włączonym świetle, chorym dzieciom. Jednak na tortury skazujące zagraniczne dziecko Szydło nie pozwoli. Wartości są najważniejsze i pomniki i ronda i rondle. Rozenek, gdy gubi się w swoich poglądach przeciwnych zaostrzaniu antyaborcyjnych ustaw, jednocześnie będąc przeciwko mówieniu zbyt otwarcie o aborcji, idzie gotować w rondlu rosół. Wolałabym z takimi poglądami myć kibel po rzyganiu nimi.

Monika Jaruzelska również czuje lewicowo, ale myśli konserwatywnie. I to się jakoś skleja. Przecież mózg ma sprzeczne półkule – prawicową i lewicową, a jednak działa. Rozenek jest najpopularniejszą Polką rozrywkową, Jaruzelska nadzieją „lewicy”. Cyrk medialny, czy polityka, hipokryzja widocznie uspokaja sumienia i wygładza narodowe fale mózgowe. Byle wlazła na mównicę, ambonę, okładkę gazety.

Dlaczego hipokryzja nas nie śmieszy? Bo podawana jest w patosie i szantażu wartościami. Hipokryzja ma serce jak kościelny dzwon i słychać jej bicie w puste, polskie łby . Dlatego nikogo nie zdziwi, gdy Szydło zaproponuje wzniesienie pomnika zmarłego Alfiego. Czy ktoś się wzniesie równie wysoko co jej cnota chrześcijańska na rusztowaniach obłudy? Rochefoucauld ( mój XVII-wieczny idol) napisał :”Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek”. Szydło na początku swoich rządów walczyła o pomnik Chrystusa źle potraktowany we Francji. Chciała sprezentować nam tę figurę i Jezusowi ze Świebodzina, żeby miał pod bokiem małego Jezuska, ministranta, do miłości francuskiej.

Scenografia hipokryzji jest wzorowana na kościelnej. Ludzie więc łykają czopki z gównianego zakłamania sądząc, że to przeczysta eucharystia okraszona majestatem. A wszystko dostojnie. Wystarczy podniośle pitolić z mównicy czy ambony. Głosić żelazne zasady których się samemu nie przestrzega.
Obiecywać pomoc najbardziej potrzebującym i olewać ich, gdy przychodzą o kulach, na wózkach. Znaleźć sobie naprawdę potrzebujących, najlepiej Chrystusa zagranicą. Podpisać porozumienie zamiast z protestującymi matkami w sejmie, z jakimś komitetem obrony niepełnosprawnych. Kiedy to się wyda zrobić następny milowy krok w negocjacjach i podpisac ugodę z sobą samym. Wczoraj przecież Morawiecki ogłosił, że osiągnięto porozumienie, tylko protestujący go nie chcą. Polska jest jedna głos PiS, już nie na kolanach. Dlaczego więc lezy na podłodze i nikt się nią nie zajmie?

Po tym typowym pisowskim sukcesie porozumienia Prezesa z Prezesem, obiweszczonym przez premiera, nie wiadomo dlaczego niepełnosprawni jeszcze zalegają na korytarzach sejmu. Trzeba będzie ich usunąć. Najlepiej dla ich dobra. Nadchodzą upały, jeśli więc ktoś z protestujących chorych zemdleje będzie pretekst do wywozu karetką. Nie jednego, czy dwóch, ale wszystkich ze względu na zagrożenie epidemiologiczne. Protestujący nie roznoszą co prawda zagranicznych pasożytów jak uchodźcy według Prezesa. Roznoszą jednak coś o wiele gorszego: zły przykład nieprzemakalności na rządową manipulację. Jednoczą to, co miało być przez nią podzielone. Popiera ich 90% narodu.

Obłuda dyktowałaby zostawić niepełnosprawnych w sejmie do listopadowych obchodów Niepodległości. Podnieść ich uroczyście z podłogi i ułożyć na patriotycznych ławeczkach Błaszczaka. Żeby muzyka, wzniosłe hasła nagrane za 400 milionów zagłuszyły ich żądania warte dużo więcej. Prawdę o pisowskiej hipokryzji.

Manuela Gretkowska


Andrzej Żukowski: Głosuj albo rzuć – czyli o prawie do głosowania, Polaków mieszkających poza granicami kraju

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Fakt zamieszkania zagranicą nie powinien odbierać nam prawa do czynnego interesowania się Polską i uczestniczenia w jej życiu politycznym– mam w Polsce najbliszą rodzinę, której życzę najlepiej na świecie, tak jak samej Polsce.

 

Ostatnio na forach społecznościowych często pojawiają się głosy domagające się pozbawienia obywateli polskich zamieszkałych poza krajem prawa do głosowania w wyborach w Polsce. Byłem raczej zdumiony, kiedy jeden z takich właśnie memów udostępniła na Fejsie sama pani Krystyna Janda…..

Źródłem tego klimatu antypolonijego wydaje się być fakt poparcia Polonii dla Prawa i Sprawiedliwości, co miało – zdaniem wielu dyskutantów – przyczynić się do zwycięstwa wyborczego tej partii w 2015 roku.

Najpierw należy rozważyć logikę takiego stwierdzenia – przede wszystkim jest absurdem zakładanie, że kilkaset tysięcy głosujących na całym świecie Polonusów (a tylu głosowało) miało przeważyć szalę w wyborach gdzie głosy oddały MILIONY zamieszkałych w kraju Polaków. Są na ten temat odpowiednie statystyki – proszę je sobie wyszukać. Jest to tym bardziej absurdalne, że o zwycięstwie PiS tak naprawdę zadecydowały głosy NIEODDANE przez Polaków w Polsce, co sprawiło, że zaledwie 18% głosów oddanych na PiS wystarczyłoby dać tej partii zwycięstwo wyborcze, chociaż także – bardziej niz problematyczny tytuł moralny do sprawowania władzy (co bynajmniej PiSowi nie przeszkadza w nadużywaniu tejże władzy).

Ale jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy – piszący na ten temat najczęściej powołują się właśnie na zwycięstwo PiS jako powód do odebrania Polakom zamieszkałym za granicą prawa głosu, dając za przykład Polonię amerykańską, która miała masowo głosować właśnie na PiS. I tu powstaje pytanie – od kiedy o prawie do głosowania decyduje to na kogo się głosuje, i co taki system miałby wspólnego z demokracją? Czyż nie jest właśnie marzeniem PiS system wyborczy, w którym tylko ich zwolennicy mogliby głosować – są nawet propozycje oddawania głosów w mieniu dzieci!

Najczęściej powtarzanym argumentem jest także ‘ja wam nie mebluję domu’… Tak, to prawda – ale tylko dlatego, że dom, w którym mieszkam – Australia nie jest pani/pana domem. Tak się złożyło, że mam dwa domy – Polskę i Australię. Zachowałem obywatelstwo polskie, co zgodnie z prawem australijskim nie pozwala mi na przykład na stawanie jako kandydat w federalnych wyborach parlamentarnych. Ale jako obywatel Australii mam prawo do głosowania, nawet jeżeli mieszkałbym za granicą. Około 93 kraje świata dają swoim obywatelom zamieszkałym za granicą prawo do głosowania, chociaż jest ono czasem obwarowane różnymi przepisami.

Kolejnym argumentem za odebraniem Polonii prawa do głosowania jest, że – żyjąc zagranicą – Polacy nie zdają sobie sprawy z sytuacji w Polsce, a zatem nie powinni brać udziału w jej życiu politycznym. I to ponownie jest absurd – czasy latarników się skończyły – żyjemy w epoce globalnej i błyskawicznej wymiany informacji. Wielu żyjących zagranicą Polaków ma często lepsze pojęcie o wydarzeniach w Polsce niż niejeden żyjący w kraju Polak.

Fakt zamieszkania zagranicą nie powinien odbierać nam prawa do czynnego interesowania się Polską i uczestniczenia w jej życiu politycznym – mam w Polsce najbliższą rodzinę, której życzę najlepiej na świecie, tak jak samej Polsce. Wielu Polaków zamieszkałych zagranicą posiada w Polsce firmy i nieruchomości. Polonia odgrywa także rolę ambasadora Polski na świecie i często w przeszłości popierała ważne dla Polski inicjatywy polityczne – na przykład członkostwo NATO. Polonia często wspierała Polskę – na przykład w okresie Solidarności – wywierając nacisk na decydentów i media, prowadząc zbiórki na pomoc dla Polski, organizując inicjatywy polityczne i medialne takie jak demonstracje poparcia, itp. Podczas Drugiej Wojny Światowej wielu Polaków zamieszkałych, a nawet urodzonych zagranicą wstępowało do odtwarzanego w Wielkiej Brytanii Wojska Polskiego, ryzykując i życie i fakt, że nie będą mieli praw kombatanckich w swoich krajach zamieszkania.

Z powodu naszej historii, często to Polacy zamieszkali zagranicą pozostawali najbardziej czynnymi ambasadorami Polski – tak było na przykład podczas Zaborów, wystarczy wspomnieć Hotel Lambert Czartoryskich w Paryżu z okresu Wielkiej Emigracji, który przez ponad trzydzieści lat był ośrodkiem polskich inicjatyw politycznych (do jego zakupu przez Księcia Adama Jerzego Czartoryskiego przyczynił się sam Fryderyk Chopin), a potem całą tradycję działalności ‘Kultury Paryskiej’ po II Wojnie Światowej.

O tożsamości i obywatelskim zaangażowaniu politycznym nie decyduje wyłącznie miejsce zamieszkania. Tożsamość jest zresztą skomplikowanym zjawiskiem wielowarstwowym i każdy z nas posiada wiele tożsamości – ktoś jest Warszawiakiem, ale jednocześnie Polakiem, którego tata pochodził z Kresów, itd. Urodziłem się w Koszalinie i kocham to miasto, studiowałem w Poznaniu i uważam się również za Poznaniaka. Moi synowie urodzili się w Alice Springs w Centralnej Australii, i to miasto nigdy nie będzie dla mnie tylko napisem na mapie. Jako antropolog od lat pracujący w Centralnej i Północnej Australii, znam ten rejon lepiej niż wielu rdzennych Australijczyków zamieszkałych w Sydney czy Melbourne, i czuję się silnie związany z ‘outbackiem’.

Obywatelstwo to nie jest akt przywiązania do ziemi, lecz do idei. W sytuacji postępującej globalizacji, miejsce zamieszkania staje się coraz bardziej sprawą osobistą, a podwójne obywatelstwo nie powinno być przeszkodą w korzystaniu z praw obywatelskich. W pewnym sensie wszyscy Polacy mają teraz podwójne obywatelstwo – sa bowiem obywatelami Polski i Unii Europejskiej, i powinniśmy się z tego cieszyć – właśnie uświadomiłem sobie, że w związku z tym ja mam TRZY obywatelstwa!

POST SCRIPTUM

Prawo do głosowania jest najbardziej podstawowym prawem obywatelskim. Jeżeli nie chcecie, żebyśmy głosowali – musicie najpierw pozbawić nas obywatelstwa.

I w końcu – nikt nie odmówiłby polskości wielu wybitnym Polakom na stałe zamieszkałym zagranicą, i Polacy zamieszkali w kraju chętnie powołują się na polskość takich Rodaków jak Maria Curie Skłodowska, Józef Konrad Korzeniowski, Zbigniew Brzezinski, etc. – lista jest długa i jest na niej również wielu współczesnych żyjących wybitnych Polaków jak Krystian Zimerman, Roman Polański, Andrzej Seweryn, i inni. I nie jest ważne czy byli lub są oni obywatelami Polski, czy nie, ale gdyby byli, i gdyby chcieli głosować – czy można by im tego prawa odmówić?

W ostatecznym rozrachunku powinna to być indywidualna sprawa każdego z nas, ale polskie prawo jako takie powinno uznawać obywateli polskich mieszkających zagranicą, łącznie z możliwością ich udziału w życiu politycznym Polski.

Andrzej Żukowski


Jurek Owsiak: Walka o fotele prezydentów miast, będzie walką na miecze

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Słuchajcie tych, którzy mają konkretny plan na naszą przyszłość w naszych miastach i ten plan potrafią nam zaprezentować. Słuchajmy tych, którzy pokażą receptę na to, aby miasta były jeszcze piękniejsze, otwarte na wszystkich mieszkańców, aby nie zamykały się na nikogo i nie grodziły przed nikim

 

Poszły konie po betonie

Kandydaci ruszyli do boju. Już teraz zapowiada się, że walka o fotele prezydentów miast będzie nie tylko na słowa, ale przede wszystkim – na miecze. W blokach startowych stanęli nie tylko ludzie z wizją dotyczącą przyszłości miast, ale przede wszystkim wojownicy nastawieni (tak mi się wydaje) na bój ostatni, którzy w zmaganiach użyją nie tylko ogni piekielnych, ale także poczują smak wszelkiego zła, zasadzek, wpadek i pułapek, które nawzajem będą na siebie zastawiali.

Nic nie zapowiada spokojnego debatowania na temat stanu naszych ulic i chodników, budowania przeszkoli czy żłobków, wytyczania tras rowerowych i nowych deptaków dla piechurów, którzy chcą łyknąć świeżego powietrza i doznać świeżych wrażeń natury. To nie będą debaty o tym, jak się ma nam żyć, jak sprawnie dojedziemy do swojej pracy i czy możemy zluzować centra naszych miast z tłoku samochodowego. Próżno liczyć na deklaracje, czy tam, gdzie możemy wytyczyć bulwary, będziemy je wytyczali, czy też tam, gdzie możemy zbudować nowy most, będziemy go budowali. Czy będziemy myśleli o obwodnicach naszych miast i czy będziemy pragnęli, aby ubarwiali je przyjezdni z innych krajów – swoją kulturą, swoimi restauracjami, swoimi kolorami. Czy będziemy chcieli ryć pod ziemią tunele, aby szybciej nam się jeździło i czy będziemy chcieli, aby ludziom w podeszłym wieku w tych miastach żyło się wręcz za darmo. Czy miasto chętnie finansować będzie nasze zdrowotne tarapaty i czy w naszych miastach sprawnie będą działały służby komunalne.

(fot. Dariusz Breś)

Za to na pewno będzie wzajemne dokładanie, wymyślanie, ostra jazda. Jeden kandydat drugiemu chętnie przyłoi z półsierpowego w temacie jego pochodzenia, w temacie jego politycznych korzeni, czy w temacie jego przodków, a także dowiemy się o wszystkich mniejszych i większych wpadkach z przeszłości, mandatach, wtopach, karach administracyjnych. Ktoś komuś domaluje wąsy, ktoś komuś zrobi fotomontaż, ktoś kogoś postraszy więzieniem. Ja tak odbieram debaty polityczne w Polsce, bez względu na temat, którego dotyczą. I już się boję, w jaki sposób także my wszyscy będziemy celowali w siebie, rozmawiając o kandydatach i starając się swoim rozmówcom także celnie przyłoić, przywalić, rozbić na miazgę.

Dlatego, Moi Drodzy, słuchajcie tych, którzy mają konkretny plan na naszą przyszłość w naszych miastach i ten plan potrafią nam zaprezentować. Słuchajmy tych, którzy pokażą receptę na to, aby miasta były jeszcze piękniejsze, otwarte na wszystkich mieszkańców, aby nie zamykały się na nikogo i nie grodziły przed nikim. Aby były miastami przyjaznymi, w których ceni się kreatywność, pomysłowość i chęć uczynienia ich jeszcze piękniejszymi.

Wyrzucajmy w kosmos cały ten bełkot polityczny, całą tę miazgę, która kompletnie, ale to kompletnie niczego nie wyjaśnia i niczego nie buduje.

Kocham Warszawę! Pięknieje każdego dnia. Zwłaszcza teraz, w kolorach wiosny, ma w sobie wręcz przepiękne zakątki. I tak dziś wyglądają wszystkie polskie miasta! Nie oddawajmy ich w ręce ludzi bez wizji, którzy ani myślą korzystać z naszej, mieszkańców, pomocy w budowaniu ich codzienności. Ja czuję, że Warszawę swoją osobą buduję, tworzę, ubarwiam!

Jurek Owsiak


Najlepsze filmy z kolekcji Bartosza Węglarczyka – lata 80

Bartosz Węglarczyk

Bartosz Węglarczyk

 

Pora na lata 80. w mojej kolekcji DVD. Aż się boję.

Przypominam – wybieram trzech finalistów z każdego roku wśród filmów w mojej prywatnej kolekcji i wskazuję zwycięzcę. Wy piszecie, dlaczego się nie zgadzacie (albo dlaczego się zgadzacie). Bądźcie delikatni, bo to koszmarnie trudne wybory 🙂

A więc rok 1980. Oczywiście „Blues Brothers”, „Długi Wielki Piątek” i „Imperium kontratakuje”. Tak, wiem, dostanę od Was łomot, bo to był rok jeszcze co najmniej kilku wielkich filmów. Wybieram DŁUGI WIELKI PIĄTEK, bo to najlepszy brytyjski film gangsterski, bo wspaniała Hellen Mirren oraz genialny Pierce Brosnan, który zasłużenie stał się po tym filmie wielką gwiazdą w UK, choć jest na ekranie przez czterdzieści pięć sekund i nie mówi ani słowa.

1981: „Indiana Jones”, bondowskie „Tylko dla twoich oczu” oraz „Miś”. Chociaż Bareja jest bardzo bliski mojemu sercu, między innymi dlatego, że mieszkał w Warszawie 500 metrów ode mnie, ale jednak INDIANA JONES to jedna z moich ukochanych ucieczek od rzeczywistości 🙂

1982: „Blade Runner”, „Vabank” oraz bardzo zimny horror „The Thing”. To rok jeszcze kilku wspaniałych dzieł, bardzo, bardzo trudna sprawa. Nie mam pojęcia co wybrać. Wybieram jednak pościg za robotami, bo to metafizyczna opowieść o ludzkiej duszy zamknięta w thrillerze sci-fi, więc nijak się tego nie da przebić 🙂

1983: mój ukochany kryminał o norkach w ZSRR z piękną Joanną Pacułą „Park Gorkiego”, „Być albo nie być” Mela Brooksa, czyli powalająca komedia która nie wiem czy miałaby szansę ukazać się dziś w Polsce oraz „Wielki Szu”, czyli opowieść o tym, jak czytać ludzi oraz o Warszawie i Polsce mojej młodości. I wybieram WIELKIEGO SZU, bo po prostu mam wielką słabość do tego filmu i widoku mojego miasta lat 80.

W 1984 r. poznaliśmy „Gliniarza z Beverly Hills”, byliśmy świadkami buntu Mela Gibsona na „Bounty”, ale przede wszystkim jednak zwiedziliśmy świat bez mężczyzn w SEKSMISJI.

Z filmów z 1985 r. pokochałem „Klub winowajców”, dzieciaki szukające skarbu w „Goonies” oraz Bonda w „Zabójczym widoku”. Wybieram KLUB WINOWAJCÓW, bo to nieśmiertelna opowieść o tym, że nastolatki muszą się buntować, by wyrosnąć na dobrych ludzi.

Rok później, w 1986 r., nie będzie już tak wesoło, bo to rok, gdy „Obcy” wrócili po raz drugi, płakaliśmy śmiejąc się w „Alternatywy 4” (formalnie, bo choć serial wyprodukowany został rzeczywiście w 1986 r., to w TV ukazał się dopiero dwa lata później, bo cenzura zatrzymała) i trzymaliśmy kciuki za to, by „Nieśmiertelny” stał się śmiertelny. Wybieram OBCEGO 2, bo to moja ulubiona część tego niezwykłego cyklu.

W 1987 r. pokochałem Robina Williamsa w „Good Morning, Vietnam”, „Dom gry” Davida Mameta oraz„Zabójczą broń”. No i co tu wybrać, co cholery? Idę w szaleństwo Gibsona w ZABÓJCZEJ BRONI.

W 1988 r. powstały i piękna baśń „Willow”, najlepszego polskiego czarnego kryminału „Zabij mnie, glino” oraz już nie takiej czarnej opowieści o innym gliniarzu w jakże pięknie przetłumaczonej z tytułu „Szklanej pułapce”. Wiadomo, że Bruce Willis w SZKLANEJ PUŁAPCE pokona każdego i zawsze 🙂

W 1989 r. w amerykańskiej TV rozpoczęli swój żywot„Seinfeld”, czyli opowieść o każdym z nas oraz „Simpsonowie”, czyli też opowieść o każdym z nas. A w kinach pokazał się „Kiedy Harry spotkał Sally”, czyli opowieść o tym, jakim każdy z nas chciałby być. Wybieram KIEDY HARRY SPOTKAŁ SALLY, bo kocham ten film miłością bezgraniczną.

Ufff, a teraz czekam na Waszą krytykę. Na wszelki wypadek przygotowuję drogę ewakuacyjną (na zdjęciu).

Bartosz Węglarczyk


Magdalena Środa: Kościół krzyczy tylko w kwestiach własnych interesów

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Czy ktoś słyszał głos kościoła w sprawie niepełnosprawnych??? Czy jakiś duchowny wychylił nos ze swej willi by pochylić się nad ich losem??

 

Są poważne wątpliwości czy polski kościół jest chrześcijańskim ale chyba nie ma żadnych, że w wielu sprawach jest kościołem niemym.

O zasadach religijnych (miłość bliźniego, wybaczanie win, pokój, ubóstwo, zbawienie) Kościół publicznie się nie wypowiada. Krzyczy natomiast w kwestiach własnych interesów i wtedy gdy trzeba wesprzeć własną partię (choć nie wiadomo czy PiS jest partią kościoła, czy Kościół jest partią PiS – zlało się).

Z hukiem deklaruje przywiązanie do pewnych wartości („życia” ale tylko poczętego, bo na wojenkę chętnie by poszedł, to intratne, jak kapelani wojskowi) ale gdy trzeba reagować w naprawdę ważnych sprawach – milczy jak zaklęty.

Czy ktoś słyszał głos kościoła w sprawie niepełnosprawnych??? Czy jakiś duchowny wychylił nos ze swej willi by pochylić się nad ich losem?? Może są jakiejś zakulisowe naciski na Kaczyńskiego, który co chwila pożera opłatek i deklaruje wiarę? Kościół wiele by mógł, ale mu się nie chce chcieć.

Niedługo dzięki zaangażowaniu kościoła w zniewolenie kobiet i zmuszanie ich do rodzenia w każdym przypadku, będziemy mieli mnóstwo niepełnosprawnych, ale kościół umyje ręce. Jak teraz.

Kościół nic nie musi. kobiety sobie poradzą, a biskup zmieni sobie samochód na lepszy. Zarobił kazaniami o świętości zycia…

 

Magdalena Środa

 

 

 

 


Kazimierz Marcinkiewicz: Ogłoszenia parafialne kościoła polskiego

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

 

Ogłoszenia parafialne kościoła polskiego:

* mimo nacisku środowisk antypolskich, episkopat nie zabrał głosu w sprawie strajku rodziców i osób niepełnosprawnych, natomiast przypomniał o konieczności przyspieszenia prac sejmowych nad ustawa nakazująca rodzenie dzieci niepełnosprawnych;

** firmy telekomunikacyjne postępują coraz bardziej patriotycznie i stawiają maszty z nadajnikami w kształcie Chrystusa króla Polski; kościół w zamian za to, finansują te budowy ze składek wiernych; trwają rozmowy z firmami energetycznymi by podobnie postępować z liniami wysokiego napięcia, odciąży to budżety tych firm, dzięki czemu będą one mogły dopłacić kolejne miliardy do polskiego węgla;

*** opublikowana przez ministerstwo sprawiedliwości lista pedofilów, zadaje kłam tezie jakoby polski kościół miał z tym jakikolwiek problem, na liście nie ma ani jednego księdza, dlatego wszyscy księża pedofile w Polsce spokojnie dalej wypełniają swoją posługę; wytykanie grzechów księży jest podłym atakiem na najważniejszą zasadę „Bóg honor Ojczyzna”;

**** Jasna Góra znów gościła „polskie patriotyczne” środowiska narodowe, nacjonalistyczne i faszystowskie; spotkanie było przepełnione modlitwą, modlono się o śmierć „wrogom ojczyzny”, o wydalenie z Polski wszystkich Żydów i muzułmanów, ale także gejów i ludzi niewierzących w Boga; modlono się o szubienice dla opozycji;

***** „wielkie dzieło” dyrektora Rydzyka, jednego z najbogatszych Polaków, zyskuje kolejnych sponsorów; po ministerstwie środowiska oraz rolnictwa, kolejne dotacje spływają z ministerstwa nauki, sprawiedliwości, a także wielu innych instytucji państwowych, nawet bezrobotny pan Stanisław z Warszawy przekazał przed śmiercią dwa samochody Bentley;

****** episkopat wezwał na dywanik polityków PiS, by wyrazić swoje niezadowolenie z wprowadzenia zakazu handlu w niedziele, ponieważ zakaz nie zwiększył frekwencji na niedzielnych mszach świętych; podjęto więc prace nad zmianą ustawy tak, by wpisać jasno i wyraźnie obowiązek niedzielnej mszy świętej, a komu się nie podoba nie musi żyć w Polsce, wolna droga;

Kazimierz Marcinkiewicz


Michał Kamiński: Polska jako Republika wyznaniowa czy Świecka Rzeczpospolita?

Michał Kamiński

Michał Kamiński

Relacje naszego państwa z Kościołem od samego początku oparte były na bardzo dla Kościoła wygodnym modelu. Ķosciołowi jednak nawet ten model, co jeszcze raz podkreślę unikalny w Europie, wydał się niewystarczający.

 

Rocznica wejścia w życie konkordatu.

To traktat międzynarodowy, który nie tylko reguluje relacje między Rzeczpospolitą Polską a Watykanem. Ta umowa zakreslila także ramy relacji Państwo- Kościół. Była w moim przekonaniu unikalną w świecie zachodnim próbą określenia przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa. Próbą , by zarówno słowo rozdział jak i słowo przyjazny , były traktowane równie poważnie.Ta próba się nie udała.

Relacje naszego państwa z Kościołem od samego początku oparte były na bardzo dla Kościoła wygodnym modelu. Ķosciołowi jednak nawet ten model, co jeszcze raz podkreślę unikalny w Europie, wydał się niewystarczający.

Wraz z bezprecedensowym zaangażowaniem się w politykę partyjną. Wraz z rosnącą pazernością i obłudą ( co widać w sprawach skandali seksualnych) , można sformułować tezę, że to polski Kościół konkordat nieformalnie wypowiedział.

Przyjdzie nowa Rzeczpospolita i rację mają ci, którzy mówią, że nie będzie mogła powtórzyć błędów ( w wielu wymiarach) pierwszych 25 lat Niepodległości. Nie będzie mogła więc także powielić modelu dotychczasowych relacji z Kościołem.

Republika wyznaniowa ( jak pisał o tym minister Szczerski) czy Świecka Rzeczpospolita- to jeden z ważniejszych wyborów, który stanie przed Polakami.

Michał Kamiński


Adam Mazguła: Panie Błaszczak – proszę zbudować sobie ławkę niepodległości, celę wolności, pałkę dialogu, proszę kupić karabin pokoju ale za swoje

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panie Błaszczak - pełni Pan funkcję Ministra Obrony Narodowej, odpowiada za nasze bezpieczeństwo, za politykę obronną kraju i stan armii, na czym Pan się nie zna… Czyż nie lepiej zrezygnować ze stanowiska, które Pana przerasta?

 

Panie M. Błaszczak,

jeśli ławy kojarzą się Panu z niepodległością, to może … kraty – z wolnością?

Wymyślił Pan sobie ławę, która kojarzy się ze szkołą, leniwym przesiadywaniem w parku czy po prostu z ławą oskarżonych? To ostatnie porównanie wcale by mnie nie dziwiło, bowiem to skojarzenie zapewne obrazuje stan Pańskich obaw prawnych, po zakończeniu Waszej dyktatury!

Wszyscy przecież pamiętamy, że to Pan ukrywał morderstwo Igora Stachowiaka i gloryfikował sprawców. Pan doprowadził do uchwalenia ustawy represyjnej, w wyniku której nie żyje już co najmniej 41 osób. To Pan stworzył polityczną komórkę policji w celu nie tylko ścigania i represjonowania opozycji demokratycznej, ale i dla ochrony faszystów.

Pełni Pan funkcję Ministra Obrony Narodowej, odpowiada za nasze bezpieczeństwo, za politykę obronną kraju i stan armii, na czym Pan się nie zna… Czyż nie lepiej zrezygnować ze stanowiska, które Pana przerasta?

Panie M. Błaszczak,
nasze bezpieczeństwo narodowe zależy od wielu czynników. Najważniejsze z nich to te, które mówią o budowie atmosfery przyjaźni międzynarodowej, trwałych sojuszach i obecności Polaków w strukturach bezpieczeństwa międzynarodowego. Pańskie zadanie – to przede wszystkim silna, dobrze dowodzona i wyposażona, wyszkolona, posiadająca wysokie morale, armia.

Tymczasem MON zatrudnia specjalistów nie tylko od propagandowych cukierków i ławek; w komórkach historycznych wysoko opłaca się pseudonaukowców do spraw szczucia na żołnierzy i zmieniania historii Polski. MON dobiera na stanowiska takich dowódców, którzy mają być przede wszystkim wierni partii rządzącej, a ordynariat polowy dba, by każdy dowódca był praktykującym katolikiem.

Ministerstwo wydaje miliony złotych nie na armię, a na utrwalanie w społeczeństwie kłamstwa smoleńskiego i na zabezpieczanie wygód najważniejszych PiS-owskich dygnitarzy.

W MON wszystko jest jedynie propagandą. Sztandarowy WOT rozdał młodzieży mundury, udostępnił broń, dając jej poczucie dumy z tego, że są obrońcami ojczyzny, dobrze, ale co dalej? Czy chodzi Panu o młodość i urodę, która ładnie prezentuje się na fotografii, czy o wysoką wartość bojową?

Panie M. Błaszczak,
proszę zbudować sobie tę ławkę niepodległości, celę wolności, pałkę dialogu, proszę kupić karabin pokoju i ustawić uzbrojony szpaler demokracji, ale za swoje pieniądze. Zaraz potem, proszę odejść z tym wszystkim i z tą swoją partią miłości i uczciwości w mrok zapomnienia – dla bezpieczeństwa Polski i Polaków.

Adam Mazguła