Ryszard Sobczak: Miesiączki prezesa skończone, podsumujmy zatem hucpę smoleńską

Miesiączki prezesa skończone, podkomisja niczego już nie dowiedzie. Podsumujmy zatem całą tę hucpę.

Kiedy samolot ulega katastrofie to:

Procedura Amerykanów:

1. powołanie komisji
2. działania ratunkowe
3. zabezpieczenie miejsca zdarzenia,
4. organizacja pogrzebów,
5. rekultywacja miejsca zdarzenia
6. badanie przyczyn wpadki

Procedura Polaków na przykładzie Smoleńska:

1. szukanie winnych,
2. wycieczki do miejsca zdarzenia,
3. organizacja pogrzebów,
4. oskarżenia przeciwników politycznych,
5. powołanie komisji,
6. odkopanie grobów,
7. pochody, apele, zmiany nazw ulic,
8. montaż schodów.


Zbigniew Stonoga: Kaczyński boi się zeznawać w mojej obecności

Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga

 

W dniu 23.04.2018 w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawie XVIII K 28/17 będzie przesłuchiwany w mojej sprawie Jarosław Kaczyński, któremu zgodnie z procedurą chciałem zadać całą serię pytań związanych z jego działalnością dyskredytującą w przeszłości M. Wachowskiego i związków Jarosława Kaczyńskiego z osobą Pana Piotra Polaszczyka byłego agenta WSI przebywającego obecnie w Areszcie Śledczym do sprawy Skoku Wołomin.

Pan Kaczyński złożył wniosek iż boi się zeznawać w mojej obecności a Sąd się przychylił do jego wniosku.

Pytanie więc czy dobra zmiana to również zmiana procesów na stalinowski ich sposób prowadzenia.

Apeluję do ludzi dobrej woli aby w dniu 23.04.2018 w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sprawie XVIII K 28/17 byli tam w moim imieniu i zadali pytania Panu Kaczyńskiemu. Jak wyglądały jego relacje z agentem WSI Panem Polaszczykiem, który obecnie jest oskarżony o wyprowadzenie setek milionów ze Skoku Wołomin.

Bądźcie tam ludziska godzina 10:00 sala 346 III piętro.

Zbigniew Stonoga


Maria Nurowska: Pan marszałek jest zwykłym chamem i prostakiem

Maria Nurowska

Maria Nurowska

Pan marszałek powinien zrzec się tej zaszczytnej funkcji, ponieważ do niej nie dorósł, jest zwykłym chamem i prostakiem

 

Jeśli marszałek Sejmu, druga, po prezydencie, najważniejsza osoba w państwie – oświadcza publicznie, że to państwo należy odszczurzyć – obraża majestat Rzeczypospolitej i Jej obywateli, którzy nie zgadzają się z jedynie słuszną linią partii rządzącej.

To jest jeden wielki skandal, jak długo mamy tolerować chamstwo, wylewające się z Sejmu. To obraza tej instytucji, która pod tą władzą zamieniła się w rynsztok. Ja, jako obywatelka tego państwa, protestuję!

Pan marszałek powinien zrzec się tej zaszczytnej funkcji, ponieważ do niej nie dorósł, jest zwykłym chamem i prostakiem.

 

Maria Nurowska

 

 

 


Najlepsze filmy z kolekcji Bartosza Węglarczyka – lata 60

Bartosz Węglarczyk

Bartosz Węglarczyk

 

Pora na lata 60. Robi się coraz trudniej, coraz więcej wielkich filmów.

Rok 1960 to KRZYŻACY. Jest piękny remastering tego filmu, wydany lata temu przez GW na DVD. Niestety, do dziś nie ma Blu Ray, a wielka szkoda.

DZIAŁA NAVARONY z 1961 roku oglądałem z dziesięć razy. Obok „Tylko dla orłów” i „Parszywej dwunastki” to mój ulubiony film wojenny z dekad 60-70.

W 1962 r. wystartował James Bond z „Dr No”, ale tu wygrywa u mnie nieśmiertelny NÓŻ W WODZIE Romana Polańskiego, choć w tym samym roku do kin w Polsce wszedł także fantastyczny kryminał Stanisława Barei „Dotknięcie nocy”.

W 1963 roku mam wielki problem, bo to rok Steve McQueena w „Wielkiej ucieczce”. Z ciężkim sercem wybieram jednak RÓŻOWĄ PANTERĘ. Bo to w końcu też początek pięknej historii 🙂

W 1964 wyszło kilka filmów, z których każdy umieściłbym na krótkiej liście swoich ulubionych filmów. Wybieram PRAWO I PIĘŚĆ, bo ten pierwszy polski western (choć rozgrywa się tuż po wojnie w Polsce) jest bliski mojemu sercu nadzwyczaj. Ale koniecznie zobaczcie też „Seven Days in May” czy „Zulu”, o „Dr Strangelove” nie wspominając.

Rok 1965 to dla mnie zdecydowanie SZPIEG, KTÓRY PRZYSZEDŁ Z ZIMNEJ STREFY. Straszne tłumaczenie tytułu, ale to najlepszy film szpiegowski na podstawie najlepszej książki o szpiegach, więc na mojej liście po prostu być musi.

Rok później wszedł do kin jeden z najlepszych westernów, czyli DOBRY, ZŁY I BRZYDKI, choć nie ukrywam, że jest to też rok premiery „Czterech pancernych i psa”, wciąż niewydanych na Blu Ray, choć z kapitanem Klossem się udało to zrobić.

Rok 1967 to dla mnie rok jednego filmu: IN THE HEAT OF THE NIGHT. Sidney Poitier jako policjant z północy USA, który zostaje na Południu zatrzymany w małym miasteczku pod zarzutem popełnienia morderstwa, bo jest czarny. Genialny kryminał, genialna chemia między Poitierem i Rodem Steigerem w roli miejscowego szeryfa. Zasłużone Oscary, to jest absolutnie jeden z filmów dekady.

Rok 1968 to pierwszy rok, w którym nie mam pojęcia, co wybrać. Tyle genialnych filmów i w Polsce, i na świecie. Komedie, kryminały i Kloss. Wybieram więc BULLITTA, bo kocham McQueena, ale jak chcecie się pośmiać, to opowieść o hinduskim aktorze (Peter Sellers) rozbijającym przyjęcie w Hollywood w „Party” to jeden z najśmieszniejszych filmów w historii kina.

W 1969 brytyjska BBC zaczęła nadawać LATAJĄCY CYRK MONTY PYTHONA, więc nie ma o czym specjalnie gadać.

Uff, aż boję się myśleć, co będzie w latach 70.

Bartosz Węglarczyk


Jurek Owsiak: Krystyna Pawłowicz to największy obciach polskiej sceny politycznej

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Zeszliśmy na samo dno kultury dyskursu politycznego. Sejm, który w swoim założeniu ma być miejscem spotkania elity wybranej przez cały Naród, od lat jest miejscem kaźni języka, kultury słowa, a wręcz w ogóle kultury porozumiewania się ze sobą.

 

W oczekiwaniu na sprawę sądową!

Powiem krótko – już nie mogę się doczekać!

Posłanka Krystyna Pawłowicz pozwała mnie do sądu za moje, wygłoszone podczas ostatniej edycji festiwalu, liryczne i pełne poezji słowa będące odpowiedzią na jej wcześniejszą ocenę Przystanku Woodstock. Uznała je za obraźliwe i szuka sprawiedliwości. Sąd wyznaczył termin pierwszej rozprawy. A ja wręcz pragnę, żeby to było jutro, jak najszybciej, po prostu teraz.

Chciałbym w tak ważnym miejscu, przed sądem orzekającym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, usłyszeć, co ma do powiedzenia największy, wręcz gigantyczny obciach, a chcąc nazwać rzeczy po imieniu – największe nieporozumienie polskiej sceny politycznej – Krystyna Pawłowicz.

Nazwać „wpisem emocjonalnym” to, co dzisiaj opublikowała na swoim Twitterze, to idiotyzm. Ten wpis to, w mojej ocenie, największe bagno intelektualne, jakiego jesteśmy świadkami.

 

Najgorsze jest to, że od lat polskie elity polityczne tolerują takie wypowiedzi pani poseł. Żeby chociaż wymienić tu tylko środowiska opozycyjne, bo przecież koleżanki i koledzy z klubu Krystyny programowo reagować na to nie będą.

Zeszliśmy na samo dno kultury dyskursu politycznego. Sejm, który w swoim założeniu ma być miejscem spotkania elity wybranej przez cały Naród, od lat jest miejscem kaźni języka, kultury słowa, a wręcz w ogóle kultury porozumiewania się ze sobą. Nie ma tam szans na jakąkolwiek konstruktywną, sprzyjającą rozwiazywaniu problemów, dyskusję.

Przyzwyczajono nas do chaosu, braku wzajemnego szacunku, wylewania steku ordynarnych wyzwisk. Staliśmy się na to kompletnie obojętni. Mało tego! Nie tylko tolerujemy, a wręcz traktujemy to jako news, ciekawostkę, historię wartą śmiechu, przedmiot wdzięcznych memów – w odniesieniu do momentów, gdy z trybuny sejmowej padają słowa niewyobrażalnie podłe i głupie!

Krystyna Pawłowicz w tym króluje. Uważam, że jest pewna bariera czarnego humoru, w której możemy na siłę upchnąć te szalone zachowania. Ale musi przyjść moment reakcji, kiedy z Sejmu RP robi się oborę i chlew. Kiedy słowa obrażające Polaków, a napiszę za siebie – obrażające mnie dogłębnie, wylatują z ust polityków jak woda z kranu.

To ja, Jurek Owsiak, mówię – nie!

Krystyno Pawłowicz, jest Pani najpodlejszym przykładem człowieka, który nie ma mojej akceptacji do wypowiadania tak krzywdzących i złych słów. Twitterowy zlew pomyj Posłanki Pawłowicz o Prezydentach, nawet jeśli nie wymieniła ich nazwisk, powinien być ścigany z urzędu.

Z rąk Prezydentów mojego kraju, Polski, otrzymywałem ordery, które z dumą przyjąłem za swoją i milionów Polaków pracę, z której to pracy jestem dumny, dumny i jeszcze raz– dumny! Nie Ty będziesz swoimi chorymi ocenami opiniowała Prezydentów RP! Wiesz co jest napisane w Konstytucji? Że „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej”.

Ty, w mojej ocenie, nie zrobiłaś nic, podkreślam – NIC dla dobra tego kraju. Każdy wolontariusz Orkiestry zrobił wiele więcej dobrego, niż ty zrobiłaś kiedykolwiek dla kogokolwiek.

I na koniec napiszę jeszcze jedno ważne zdanie. Mam przeogromny, wręcz gigantyczny szacunek dla Roberta Biedronia, który jako prezydent Słupska uczynił z niego miasto dające sobie radę z typowymi polskimi problemami, który pokazał, że można być człowiekiem i jednocześnie politykiem – szanowanym, lubianym, realizującym swoje obietnice, szczerym, uczciwym, a przez to nadającym się dzisiaj idealnie na kandydata na Prezydenta RP.
Pyta Pawłowicz – co z Polską? To ja się pytam Polaków – co z Pawłowicz? Moim zdaniem należy wyrzucić ją na zbity… z Sejmu.

Jeśli też tak uważasz – pokaż to „lajkiem”.

I, żeby była jasność – mój wpis nie jest emocjonalny. To jest przemyślana i adekwatna reakcja obywatela tego kraju, który mówi stanowcze NIE takiemu podłemu zachowaniu. Jest to jest dosadne, spokojne, przemyślane i rzeczowe, moje stanowisko.

Jurek Owsiak


Manuela Gretkowska: PiS Doda Plus – Kariera Dody przypomina karierę Polski

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Polska też się nawróciła. Kadzi sobie samej smogiem. Uświęciła swoje barbarzyństwo i przemoc rządami PiS-u. Najpierw plastikowa, pseudo nowoczesna, teraz obłudnie pseudo chrześcijańska.

Kariera Dody przypomina karierę Polski. Królowa jest tylko jedna, sama się mianowała. A Królem Polski mianowano niedawno Jezusa Chrystusa.

Narodowa stylówa z początku 21-ego wieku przypominała przyjęcie komunijne w burdelu. Od góry wianuszek wzniosłych wartości, od spodu Sodoma i Gomora plus białe kozaczki. Doda wygrała wtedy z kolesiem rapującym o niej „Blachara”. Polska też wygrała ten proces przepoczwarzania, a ostatnio zastrzegła sobie ustawą IPN-u zakaz obrażania.

Fot. z FB Manueli Gretkowskiej

Rabczewska miała krótki romans z antyklerykalizmem. Coś niby Palikot w polskiej biografii, gdy mówiła o naprutych autorach Biblii. Biało-czerwona, stała się różowo-czarna. Trochę przeróżowionej Dody, trochę satanistycznego Nergala w miłosnym związku. Było liberalniej i prawie europejsko.

Niestety znowu nadeszły ciężkie czasy. Doda porysowała samochód swojemu byłemu. Za karę, bo przestał ją kochać i umawiał się z inną. Zagrała niby dziewczyna gangstera. O świcie wywieziono ją do prokuratury. Oskarżono o groźby karalne. Prokuratura ma podobno sprawę umorzyć.

Doda, czołowa polska trendsetterka, co tydzień po mszy strzela sobie fotkę spod kościoła. Na dowód niewinności? I nawrócenia?

Polska też się nawróciła. Kadzi sobie samej smogiem. Uświęciła swoje barbarzyństwo i przemoc rządami PiS-u. Najpierw plastikowa, pseudo nowoczesna, teraz obłudnie pseudo chrześcijańska. Zawsze udająca bardziej cywilizowaną niż jest, niedoceniona gwiazda Europy. Napompowana jadem kiełbasianym botoksu sączy jad i żre kiełbasę wyborczą. Polska – mocarstwo zabiegów medycyny estetycznej, nie jest ani estetyczna, ani zdrowa. Co kadencję brał ją kto inny. PO sądziło że poślubia Polskę na wieki.

Tusk jak Majdan kopał piłkę, a jednak Doda się z Radziem rozwiodła. Ostatnio znowu wyszła za mąż. Wygląda, że na zawsze. PiS też rozwodu z Polską nie przewiduje…

Manuela Gretkowska


Maria Nurowska: Drodzy Rodacy, apeluję do Was, wyjdźmy wreszcie na ulicę

Maria Nurowska

Maria Nurowska

Czy naprawdę nie macie dość tego trupiego zapachu, który unosi się nad Polską od ośmiu lat?

 

Drodzy Rodacy,

apeluję do Was, wyjdźmy wreszcie na ulicę, wszyscy, którzy mamy dość rządów jednego człowieka opętanego zemstą za śmierć brata, do której sam się przyczynił.

Wydano miliony złotych na śledztwo smolenskie, które nadzorowal człowiek ewidentnie chory psychicznie.

Osiem lat byliśmy nękani przez tych dwóch ludzi, narażono na cierpienia rodziny smoleńskie, zarządzając wbrew ich woli ekshumacje. PO NIC!!! Aby się na końcu okazało, że żadnych wybuchów nie było, a samolot się rozbił z powodu błędu pilota.

Są dokumenty na to, że to strona prezydencka organizowała ten wylot, a nawet odrzuciła pomoc ze strony rządowej.

Można było uniknąć katastrofy zmieniając lotnisko,kiedy się okazało, że jest zła widoczność, ale „centrala” czyli drugi bliźniak, zadecydowała inaczej. A teraz będą ciągać po sądach ludzi Tuska i jego samego.

Trzeba wreszcie postawić tamę nadchodzącym procesom politycznym.

Czy naprawdę nie macie dość tego trupiego zapachu, który unosi się nad Polską od ośmiu lat?

 

PS.

23 kwietnia będą przesłuchiwać Tuska, Warszawo, jeśli nie chcesz, aby od czarnego pomnika ułożono czerwony granitowy dywan w stronę popiersia Kim dzong Lecha , wyjdź go powitać!

 

PS 2

Udostępniajcie, od tego się zaczął KOD, ja się zaangażuję 100%, skonczylam kiążkę, mam czas. Mam też świetnego skarbnika.

 

Maria Nurowska

 

 


Eliza Michalik: PiS i kościół sprzyjają faszystom

Eliza Michalik

Eliza Michalik

W Polsce są kibolo - naziole, którzy od dawna powinni siedzieć, ponieważ polska Konstytucja w artykule 13 zakazuje propagowania faszystowskich i nazistowskich symboli i ideologii.

 

Proponuję nie nazywać faszystów i bandytów „narodowcami”, „prawdziwymi Polakami” czy „patriotami”, tak jak proponuję nie nazywać siebie ironicznie „zdradzieckimi mordami” czy „drugim sortem”, ponieważ jest to (nieważne, że w sarkastycznej konwencji) przyjmowanie języka PiS.

Od dawna mnie to razi od dawna uważam, że to co się dzieje – mam na myśli – rosnący w siłę faszyzm, nie jest śmieszne i wcale nie zasługuję na ironię, tylko na danie im wszystkim porządnego politycznego i społecznego kopa.

PiS i kościół sprzyjają faszystom – trzeba to wreszcie zacząć głośno i konsekwentnie mówić.

To nie jest żaden „flirt” z narodowcami, to nie są żadne normalne, choć szokujące i ostre polityczne gierki. Nie.

W Polsce są kibolo – naziole, którzy od dawna powinni siedzieć, ponieważ polska Konstytucja w artykule 13 zakazuje propagowania faszystowskich i nazistowskich symboli i ideologii. Jeśli nie siedzą i nadal są legalni, wina za to spoczywa w stu procentach na PiS, ponieważ PiS ma większość w parlamencie i ma własny rząd.

Przy okazji – nie tylko nazioli, ale i sam PiS także trzeba zdelegalizować, a do zbadania interesów i spółek tej partii powołać sejmową komisję śledczą.

Eliza Michalik


Lech Wałęsa: Za rządami PiS stoi niepohamowana chciwość, podłość i chore ambicje

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa

Dziś Polacy zrozumieli działanie władzy. Widzimy, jak wyczerpuje się poparcie dla nich, jak coraz mniejsza część społeczeństwa wierzy w rządowe kłamstwa i oszustwa, jak obywatele odzyskują siłę do działania.

 

Od kilkudziesięciu lat walczyliśmy o Niepodległą, Demokratyczną i Solidarną Polskę. Polacy w trudzie zdobyli wolność i w mozole budują swój kraj. Marząc o szybszym rozwoju i mają nadzieję na przyspieszone osiągnięcie zachodniego poziomu życia, oddali w 2015 roku władzę partii Kaczyńskiego. Nie dali jej jednak prawa do dewastowania Konstytucji, odcinania Polski od Unii Europejskiej, niszczenia niezawisłości Sądów i sędziów, ośmieszania kraju w opinii międzynarodowej i niweczenia dorobku pokoleń

Dziś Polacy zrozumieli działanie władzy. Widzimy, jak wyczerpuje się poparcie dla nich, jak coraz mniejsza część społeczeństwa wierzy w rządowe kłamstwa i oszustwa, jak obywatele odzyskują siłę do działania. Upadająca władza chce wywołać strach. Po to wcześniej przejęła wymiar sprawiedliwości, aby móc w nieograniczony sposób siać terror.

Tak należy rozumieć zgodę sejmowej większości PiS-u na aresztowanie jednego z liderów opozycji Stanisława Gawłowskiego. Wierzymy w jego niewinność. Wierzymy w niezawisłość Sądów i uczciwość sędziów.

Obecna władza postępuje jak komuniści. Z tą różnicą, że za nimi stał Związek Sowiecki, a za rządami PiS stoi niepohamowana chciwość, podłość i chore ambicje. Naród ma dobrą pamięć i siłę do wymierzania im sprawiedliwości. Obiecujemy, że doprowadzimy do tego, że winni poniosą konsekwencje. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej dla Kaczyńskiego, Ziobry i ich towarzyszy z PiS-u.

 

Lech Wałęsa

 


Najlepsze filmy z kolekcji Bartosza Węglarczyka – lata 50

Bartosz Węglarczyk

Bartosz Węglarczyk

 

Zaczynamy przegląd najlepszych filmów w mojej kolekcji DVD/ BR według dekady. Pora na lata 50. Proszę o Wasze opinie, ale przypominam, że narzucam sobie warunek wyboru jednego filmu z każdego roku. A po drugie, wybieram tylko te filmy, które wyszły na DVD lub Blu Ray.

No to jedziemy 🙂

Rok 1950 jest już bardzo trudny (a w kolejnych dekadach będzie tylko gorzej). Zaczyna się masa dobrych filmów z różnych gatunków. No, ale trudno. Rok 1950 wygrywa pierwszy japoński film na liście: RASHOMON Kurosawy.

Rok 1951 znowu należy do Alfreda Hitchcocka: uwielbiam NIEZNAJOMYCH Z POCIĄGU.

Rok 1952 jest z kolei bardzo prosty. Wtedy do kin wszedł przecież poradnik o tym, że warto być przyzwoitym: W SAMO POŁUDNIE.

STALAG 17 wygrywa u mnie zdecydowanie rok 1953, choć w tym samym roku pokazała się np. „Niagara” z Marilyn Monroe. STALAG 17 to genialny film wojenny z domieszką komedii i zagadki kryminalnej. Uwielbiam Williama Holdena. Zachwyca mnie za każdym razem.

Rok 1954 to już jest prawdziwy koszmar. W tym roku do kin weszły „Okno na podwórze” oraz „M jak morderstwo” Hitchcocka, „Siedmiu samurajów” Kurosawy, „Na nadbrzeżach” i genialny kryminał „Suddenly” z Frankiem Sinatrą. Wybieram, zamykając mocno oczy, M JAK MORDERSTWO.

Rok 1955 trochę spokojniejszy, więc stawiam na „WIDMO” Clouzota. Jeden z tych filmów, po których obejrzeniu na długo zostanie poczucie zagrożenia. No i każdy przykryty na zimę basen budzi od „Widma” mój strach.

Rok później, w 1956 roku, młody, początkujący reżyser Stanley Kubrick wypuścił jeden z najlepszych filmów kina noir: KILLING.

Wybór w 1957 roku jest trudny (bo „Lecą żurawie” i „Kanał” też wtedy się pokazał), ale 12 GNIEWNYCH LUDZI widziałem jakieś 20 razy. Najlepsza lekcja społeczeństwa obywatelskiego w kinie, do tego nieustająco aktualna.

Rok 1958 też zostawiam już Mistrzowi Wajdzie. POPIÓŁ I DIAMENT to arcydzieło i zawsze nim będzie.

Dekadę lat 50. kończę komedią. Wspaniałą, porywającą nawet po dobrze ponad pół wieku. Chodzi oczywiście o nieśmiertelne PÓŁ ŻARTEM, PÓŁ SERIO z 1959 r.

Bartosz Węglarczyk