Zmarł Stephen Hawking, światowej sławy astrofizyk – miał 76 lat
Dzisiaj we wczesnych godzinach porannych, w swoim domu w Cambridge (Wielka Brytania) zmarł w wieku 76 lat, światowej sławy astrofizyk – Stephen Hawking. Jak poinformowała rodzina – słynny naukowiec, zmagający się od ponad 55 lat z ciężką chorobą, odszedł w spokoju w otoczeniu najbliższych.

Brytyjczyk znany był ze swojej pracy z czarnymi dziurami i względności. Napisał kilka popularnych książek naukowych, w tym „Krótką historię czasu”.
„Podczas gdy jest życie, jest nadzieja”
Od 21 roku życia Hawking cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne, którego postęp spowodował paraliż większości ciała. Lekarze po zdiagnozowaniu choroby, dawali mu zaledwie kilka lat życia – mylili się, był jednym z najbardziej znanym fizykiem teoretycznym na świecie, sformułował wiele przełomowych koncepcji i hipotez naukowych dotyczących zwłaszcza astrofizyki.
W ciągu trwającej ponad 40 lat kariery zajmował się głównie czarnymi dziurami i grawitacją kwantową. Opracował wspólnie z Rogerem Penrose’em twierdzenia odnoszące się do istnienia osobliwości w ramach ogólnej teorii względności oraz teoretyczny dowód na to, że czarne dziury powinny emitować promieniowanie, znane dziś jako promieniowanie Hawkinga.
Remembering Stephen Hawking, a renowned physicist and ambassador of science. His theories unlocked a universe of possibilities that we & the world are exploring. May you keep flying like superman in microgravity, as you said to astronauts on @Space_Station in 2014 pic.twitter.com/FeR4fd2zZ5
— NASA (@NASA) March 14, 2018
Odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego oraz Order of the Companions of Honour. Członek Royal Society oraz Royal Society for the encouragement of Arts, Manufactures & Commerce. Był członkiem honorowym Royal Society of Arts, dożywotnim członkiem Papieskiej Akademii Nauk. W 2009 został odznaczony Medalem Wolności, najwyższym odznaczeniem cywilnym USA.
Jego publiczne wystąpienia i książki popularnonaukowe, w których omawiał współczesną kosmologię i własne odkrycia, uczyniły z niego akademicką sławę. „Krótka historia czasu” znajdowała się na liście bestsellerów British Sunday Times przez rekordowy okres 237 tygodni.
Najbardziej znaczące wypowiedzi Stephena Hawkinga:
O czarnych dziurach: „Einstein mylił się, kiedy powiedział:” Bóg nie gra w kości „, sugeruje, że Bóg nie gra w kości, ale czasami myli nas, rzucając nimi tam, gdzie ich nie widać. „– Natura przestrzeni i czasu, opublikowana w 1996 roku
Chciał studiować matematykę, jednak zgodnie z wolą ojca, który chciał, by syn studiował medycynę, wstąpił na Uniwersytet w Oksfordzie, gdzie w tym czasie matematyka nie była wykładana jako oddzielny kierunek. Studiował więc nauki przyrodnicze, specjalizując się w fizyce. Interesował się wtedy głównie termodynamiką, teorią względności i mechaniką kwantową. Jego nauczyciel fizyki, Robert Berman, powiedział później:
– Jedyne czego potrzebował to przekonanie, że można to zrobić i robił to, nie oglądając się, jak robią to inni. […] Nie miał zbyt wielu książek i nie robił notatek. W oczywisty sposób jego umysł różnił się od jemu współczesnych
„Zacząłem myśleć o czarnych dziurach, kiedy kładłem się do łóżka. Moje inwalidztwo sprawia, że jest to bardzo powolny proces, więc miałem wiele czasu” – Tim Radford, How God propelled Stephen Hawking into the bestsellers list, „Guardian”, 31 lipca 2009.
Razem z Brandonem Carterem, Wernerem Israelem i D. Robinsonem, wyprowadził matematyczny dowód twierdzenia Johna Wheelera mówiącego iż każda czarna dziura jest w pełni opisana przez trzy właściwości: masy, momentu pędu i ładunku elektrycznego.
O tym, dlaczego wszechświat istnieje: „Jeśli znajdziemy odpowiedź na to, będzie to ostateczny triumf ludzkiego rozumu – bo wówczas poznalibyśmy umysł Boga” – Krótka historia czasu, opublikowana 1988
O przyszłości świata:„Nie wierzę, że ludzkość przetrwa następne tysiąc lat, jeśli nie udamy się w kosmos. Zbyt wiele zagraża życiu na jednej planecie” – „Daily Telegraph”, 28 października 2001
W 2006 razem z Thomasem Hertogiem z CERN Hawking zaproponował teorię „top-down cosmology”, która mówi iż Wszechświat nie miał jakiegoś określonego, wyjątkowego stanu początkowego, więc teoria, która miałaby wyprowadzić obecny stan Wszechświata z jakiegoś początku, nie jest potrzebna.
W napisanej wspólnie z Leonardem Mlodinowem „Jeszcze krótszej historii czasu” (2005) stwierdził, że nowe odkrycia w fizyce pokazują, że stwórca „nie jest potrzebny”.
Podczas wywiadu z Charlie Rosem w 2008 na pytanie o kwestie religijne odpowiedział, że prawa fizyki muszą obowiązywać bez wyjątku, bo inaczej nie byłyby prawami, co nie zostawia zbyt wiele miejsca na cuda lub Boga.
O Bogu: „Nie trzeba przywoływać Boga, aby zapalił niebieską kartkę dotykową i sprawił, że wszechświat się rozwija” – The Grand Design, opublikowany 2010
Diagnoza wskazująca na stwardnienie zanikowe boczne (ALS) pojawiła się, kiedy miał 21 lat. Było to tuż przed ślubem i lekarze mówili, że zostało mu 2 do 3 lat życia. Hawking wspominał później, że ta diagnoza pozbawiła go motywacji do zajęcia się doktoratem, zareagował depresją i piciem alkoholu.
O komercyjnym sukcesie: „Chcę, by moje książki były sprzedawane na lotniskowych stolikach” – wywiad w The New York Times, grudzień 2004
Hawking stopniowo tracił władzę nad kończynami i głosem i do końca życia był prawie kompletnie sparaliżowany.
Od 1974 nie był w stanie samodzielnie wstać z łóżka. Mowa stała się tak niewyraźna, że zrozumieć mogli go tylko ludzie, którzy go dobrze znali. Choroba sprawiła, że był prawie całkowicie sparaliżowany, poruszał się na wózku inwalidzkim, a ze światem zewnętrznym porozumiewał się przy pomocy syntezatora mowy, do którego wprowadzał wypowiedzi przez wirtualną klawiaturę.
Bardzo długo używał nieprodukowanego już DECtalk DTC01 mającego amerykański akcent. Zapytany, dlaczego wciąż go używa, odparł, iż nie słyszał lepiej brzmiącego głosu i identyfikuje się z nim.
Od 2009 używał NeoSpeech VoiceText. W publicznych wystąpieniach pojawiał się, mówiąc płynnie, ale w rzeczywistości był to żmudny i czasochłonny proces. Używa systemu autouzupełniania, wymagającego tylko pierwszych liter, ale ponieważ mógł używać tylko policzka do wprowadzania danych, skompletowanie całego zdania wymagało czasu. Jego wykłady i publiczne wypowiedzi były uprzednio przygotowane, ale rozmowa z nim ujawniała złożoność i trudność, jakiej wymaga porozumiewanie się. Podczas konferencji TED każda odpowiedź zabierała mu kilka minut.
O odkryciach naukowych: „Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej” – BBC News, 16 stycznia 2002
Sława: „Słabością mojej celebryty jest to, że nigdzie nie mogę wyjść nie będąc rozpoznawalnym. Nie wystarczą mi ciemne okulary przeciwsłoneczne i peruka. – Wózek inwalidzki mnie zdradza”– wywiad z izraelską telewizją, grudzień 2006
O niedoskonałym świecie: „Bez niedoskonałości ty lub ja byśmy nie istnieli” – On Into The Universe With Stephen Hawking, The Discovery Channel, 2010
Przebieg choroby u Hawkinga był nietypowy, cierpiał na wyjątkowo przewlekłą formę ALS. Przeżycie 10 lat jest ewenementem, a Hawking chorował ponad pięćdziesiąt lat. Twierdził, że mimo choroby był szczęśliwy. Jej powolny postęp umożliwił mu dokonanie znaczących odkryć i nie uniemożliwił mu posiadania, jak to mówi, „bardzo atrakcyjnej rodziny”.
Po zdiagnozowaniu stwardnienia rozsianego: „Moje oczekiwania zostały zredukowane do zera, gdy miałem 21 lat. Wszystko od tego czasu było bonusem” – wywiad w The New York Times, grudzień 2004
Jak wyjaśnił, to choroba sprawiła, że całkowicie poświęcił się nauce: – Nie wykładałem ani nie uczyłem studentów, nie musiałem także brać udziału w nudnych i marnujących czas komisjach. Mogłem w całości poświęcić się nauce” – mówił.
O śmierci: „Żyję z perspektywą przedwczesnej śmierci od 49 lat. Nie boję się śmierci, ale jednocześnie mi się do niej nie spieszy. Mam jeszcze tak wiele do zrobienia. Uważam, że mózg tak samo jak komputer – kiedy jakiś jego element przestanie działać, po prostu umiera. Nie ma życia po śmierci, nie ma nieba. To jest bajka dla ludzi którzy boją się ciemności.” – Wywiad dla The Guardian, maj 2011
Kiedy zapytano jego żonę Jane, dlaczego zdecydowała się poślubić człowieka mającego przed sobą jedynie trzy lata życia, odparła – „były to czasy w cieniu broni atomowej, więc i tak wszyscy mieli raczej niewielką oczekiwaną długość życia”.
O eutanazji: „Ofiara powinna mieć prawo do zakończenia swojego życia – jeśli tego chce. Uważam jednak że to wielki błąd. Chociaż może się wydawać, że życie jest złe, zawsze jest coś, co można zrobić i osiągnąć sukces – zawsze jest nadzieja „– People’s Daily Online „, czerwiec 2006
O możliwości kontaktu między ludźmi a kosmitami: „Jeśli kosmici odwiedzą nas kiedykolwiek, myślę, że skutki mogą być podobne, jak w przypadku odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Jak wiadomo, wydarzenie to okazało się niezbyt pomyślne dla rdzennych mieszkańców tego kontynentu. Wystarczy nam zresztą przyjrzeć się samym sobie, aby dojść do wniosku, że inteligentne życie może w swym rozwoju przybrać postać, z jaką wolelibyśmy się raczej nie spotkać.
Hawking znany był z publicznych wystąpień i pojawił się jako postać lub osobiście w wielu widowiskach telewizyjnych.
Brytyjski zespół Pink Floyd na wydanej w 1994 roku płycie The Division Bell, wykorzystał głos Stephena Hawkingsa w utworze Keep Talking. Utwór ten opowiada o problemach komunikacji między ludźmi.
Pomimo zaawansowanej niepełnosprawności Hawking był bardzo aktywny w fizyce, a także w życiu publicznym.
Znany był z poczucia humoru. Zapytany o swój iloraz inteligencji odparł, iż nie ma pojęcia, a ludzie, którzy przywiązują do tego wagę, są zakompleksieni
Był autorem łatwych do zrozumienia metafor przybliżających skomplikowane kwestie. W październiku 2005 zapytany w brytyjskim talk-show „Richard & Judy” dlaczego według niego pytanie o to, co było przed Wielkim Wybuchem, jest bez sensu, porównał to do pytania „co jest na północ od bieguna północnego?”.
Stephen Hawking był prawdziwą gwiazdą nauki, tak jak kiedyś Albert Einstein.
„Stałem się prawdopodobnie najbardziej znanym naukowcem na świecie. Częściowo dlatego, że naukowcy, oprócz Einsteina, nie są znani jak gwiazdy rocka, a częściowo dlatego, że pasowałem do stereotypu niepełnosprawnego geniusza” – pisał.
(af) thefad.pl
Macierewicz od siedmiu lat oszukuje Polaków – ujawniają politycy PO i publikują film
Podkomisja Macierewicza posługuje się wyłącznie domysłami, insynuacjami i błędną interpretacją faktów a Antoni Macierewicz od siedmiu lat oszukuje Polaków – informują politycy Platformy Obywatelskiej i publikują film.
.@MKierwinski: Na działania podkomisji smoleńskiej zostały wydane miliony złotych. Jej członkowie otrzymywali wysokie premie. Zamiast raportu z pracy otrzymaliśmy film zawierający wiele kłamstw. #KatastrofaSmoleńska
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) March 13, 2018
.@CTomczyk: A. Macierewicz zajmuje się szukaniem przyczyn #KatastrofaSmoleńska od ponad 7 lat. W tym czasie usłyszeliśmy 20 wykluczających się teorii.
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) March 13, 2018
.@MKierwinski: Antoni Macierewicz kłamie w sprawie braku dostępu do czarnych skrzynek. Skrzynka ATM-QAR została odczytana w Polsce przez polskich ekspertów. Antoni Macierewicz nie rozliczył się z starych kłamstw a już zgłasza nowe. #KatastrofaSmoleńska
— PlatformaObywatelska (@Platforma_org) March 13, 2018
W materiale opublikowanym przez Platformę Obywatelską, można zobaczyć zdjęcia z miejsca katastrofy, zdjęcia członków podkomisji i fragmenty przygotowanego przez nią filmu.
Przeczytaj także: 10 kwietnia 2010 roku samolot TU-154 miał 7 możliwości, żeby uniknąć katastrofy [Film]
Podkreślono również, że ekspertów z komisji Millera zastąpiono osobami, które nigdy nie uczestniczyły w badaniu katastrofy lotniczej i nie były na miejscu katastrofy smoleńskiej.
(af) thefad.pl
Stefan Niesiołowski: Kolejna kompromitacja p. Morawieckiego

Stefan Niesiołowski
Cytowane wystąpienie pana M. jest kolejnym potwierdzeniem tego, że każdy dzień urzędowania tego pana przynosi wymierne straty dla Polski.
Kolejna kompromitacja to oczywiście marcowy występ p. Morawieckiego na Uniwersytecie Warszawskim poświęcony Marcowi ’68. Tym razem można powiedzieć, że w/w przebił samego siebie i na tle tego co plótł na UW, jego wystąpienie w Monachium to było mowa godna Winstona Churchilla.
O ile p. Szydło była osobą, która pod względem wyglądu, ubrania, ruchów, dykcji nie mówić o treści i formie swoich występów, udowadniała, że jest chodzącą kompromitacją urzędu premiera, a jej mianowanie było albo żartem i szyderstwem z Polski i polskiej inteligencji w wydaniu żoliborskiego Napoleona z trocin, albo dowodem na utratę kontaktu z rzeczywistością przez tego pana, o tyle przemówienia p. Morawieckiego są czymś innym, gorszym.
Mówi on poprawnie po polsku, chociaż ubogą i nie porywającą polszczyzną i stara się przekazać jakąś treść, do czego jest nie do końca zdolny, a przede wszystkim popełnia jedną gafę po drugiej, nie wiadomo o co mu chodzi, co chce przekazać, jaki jest sens tego co mówi?
Na tle zgrzebnej intelektualnie i umiejącej tylko chaotycznie wrzeszczeć pisowskie slogany p Szydło,wygląda on jak częściowo wykształcony aparatczyk i pozbawiony charyzmy karierowicz, którego funkcja premiera całkowicie przerosła i który powinien dla dobra Polski i siebie samego natychmiast podać się do dymisji.
Oto kilka najbardziej chyba żenujących fragmentów marcowego wystąpienia pana M.: ”Marzy mi się, żeby nie rozbijać prawdy o Marcu. Żeby nikt nie zmuszał do przepraszania za czyny osób, które tak naprawdę nie powinny za to przepraszać. Trzeba powiedzieć, że władza nie używała wtedy czołgów, karabinów, te były 2,5 roku później”. To, że władze PRL strzelały do protestujących w grudniu 1970, a nie w marcu 1968 nie jest odkryciem, a cały wywód poza tym stwierdzeniem jest niezrozumiały. Nikt ani nie zmuszał, ani nie zmusza do przepraszania za Marzec ’68 kogoś kto nie był winny. Winne były władze komunistyczne to jasne, bo posłużyły się antysemityzmem do bieżącej walki politycznej (tak samo jak dziś internetowi hejterzy, autorzy pełnych nienawiści słów w mediach i w listach np. do ambasady Izraela) i winni byli ludzie, którzy ten antysemityzm praktykowali, brali udział w antysemickich działaniach, pisali antysemickie teksty i tworzyli atmosferę nienawiści do Żydów i inteligencji (podobną do dzisiejszej). „Trzeba jako zbrodniarzy potraktować tych, którzy byli zbrodniarzami w 1968 roku i byli ludobójcami i straszliwymi zbrodniarzami, czyli Niemców w latach II wojny światowej. Wszyscy oni są właściwie odpowiedzialni za to, co stało się w tamtym czasie”.
Tekst delikatnie mówiąc bełkotliwy. Jeśli Niemcy, naziści są odpowiedzialni za Marzec ’68 to jest to brednia, a tak wynika ze słów p. M. To, że tych co byli zbrodniarzami trzeba potraktować jako zbrodniarzy to banał, ale nie jest jasne, czy obok Niemców popełniających zbrodnie w czasie II wojny światowej byli jeszcze jacyś zbrodniarze w Marcu ’68? „Opowieść o Marcu ’68 jest na pewnego rodzaju rozdrożu, a może nawet na bezdrożach. Jest gdzieś w miejscu, w którym nie powinna być w taki sposób prezentowana. Często dziś słyszymy, że Marzec ’68 powinien być powodem do wstydu. Otóż ja uważam, że dla Polski i Polaków, którzy walczyli o wolność, powinien być powodem do dumy.
Część mitologii o Marcu ’68 jest piękna słuszna i prawdziwa, a część która jest niepiękna, ale prawdziwa, nie ma nic wspólnego z wolnymi Polakami, z Polską, która pragnęła wolności i która o tę wolność walczyła. Obca władza, która była reprezentantem wielkiego obcego mocarstwa realizowała swój plan i wykorzystywała w ramach walk frakcyjnych antysemityzm, który się wówczas pojawił”.
Rozważania o rozdrożach i bezdrożach bełkotliwe jak wszystko co mówi pan M., ale obok banału, że walka o wolność jest powodem do dumy mamy dziwaczny passus, że Marzec jest powodem do dumy.
Otóż moim zdaniem nie jest.
Był Marzec wybuchem postaw antysemickich, był wyrzucaniem ludzi z pracy i z Polski, czasem represji, obrzydliwych antysemickich haseł i podłej antysemickiej propagandy. Wielu ludzi wzięło udział w marcowych wiecach, a generalnie studenci i walcząca o wolność część młodej inteligencji zostali opuszczeni i pozostawieni sami sobie. Były oczywiście liczne wyjątki jak zawsze, ale nie można o Marcu ’68 , który na wiele lat bardzo zaszkodził opinii o Polsce w świecie mówić jako o powodzie do dumy.
Twierdzenie o „wolnych Polakach” przypomina hasła dzisiejszych nacjonalistów i pisowską propagandę, a zrzucanie antysemityzmu na Moskwę jako decydująca o krajach satelickich nie znajduje potwierdzenia w dokumentach. Był niestety Marzec zjawiskiem polskim, związanym z nacjonalizmem w odmianie prezentowanej przez Moczara i jego grupę tzw. partyzantów, polskim antysemityzmem.
„Sprawcy są gdzie indziej. I my nie możemy – jako Polacy po trzydziestu niemal latach od odzyskania wolności – nie krzyczeć, że dzieje się niesprawiedliwość” – oświadczył premier.
I znowu jacyś tajemniczy sprawcy. Nie bardzo wiadomo sowieci, hitlerowcy, przeciwnicy PiS-u. Nie dzieje się żadna niesprawiedliwość tylko na skutek niepojętej głupoty została przez PiS uchwalona kompromitująca Polskę absurdalna ustawa o IPN w efekcie, której Polska słusznie została oskarżona o blokowanie badań historycznych i fałszowanie historii. Co stanowi jak wiadomo istotę pisowskiej tzw. polityki historycznej.
Generalnie cytowane wyżej wystąpienie pana M. jest kolejnym potwierdzeniem tego, że każdy dzień urzędowania tego pana przynosi wymierne straty dla Polski.
Adam Mazguła: Panie Kaczyński – ale się Pan rozbrykał!

Adam Mazguła
Myślę, że nie jestem jedyny, który z przekonaniem wykrzyczy to Panu i na cały świat. Nie chcę w moim kraju brunatnego kanclerza opętanej partii okupującej Polskę. Nie akceptuję tej Pana niszczycielskiej nadaktywności!
Panie J. Kaczyński, nie takie okupacyjne zakazy przeżyli już Polacy!
Historia nauczyła Polaków radzić sobie z zakazami i represjami okupacyjnych władz, jak mało kto. Mimo zakazów, ścigania, represji, a nawet groźby śmierci, pod zaborami czy podczas okupacji, Polacy nauczyli się robić swoje, ale na swój przemyślany sposób.
Mimo zakazów, znaczna część młodzieży kończyła wtedy szkołę i zdawała maturę. Handlowano sprowadzaną do Warszawy rąbanką dowożoną pod płaszczem i handlowano spod lady. W okupowanej Polsce produkowano broń, organizowano szkoły podchorążych, kolportowano prasę. W czasach słusznie minionych, jak Pan doskonale wie, sprzedawano wiele produktów na kartki. Gdy wszystko chciano kontrolować, pojawiała się nielegalna produkcja bimbru, przemyt oraz ubój bezpośrednio u rolnika. System sprzedaży doskonalono przez lata., a Pan zakazuje handlu w niedzielę?
Panie J. Kaczyński,
ale się Pan – tytan intelektu, rozbrykał z tymi zakazami. Naprawdę nie widzi Pan, jak kieruje wodę na młyn polskich przywar i skłonności do kombinowania?
To wszystko już było, gdy płacono za donoszenie, kiedy rządzili ci, którzy nie pełnili żadnych funkcji państwowych, przez co za nic nie ponosili odpowiedzialności; gdy obywatel był przede wszystkim wrogiem, chyba że sam udowodnił, że jest „nasz”.
Są w naszym kraju tacy, którzy pamiętają, że nie było demokracji – tylko demokracja socjalistyczna, nie było sprawiedliwości – tylko sprawiedliwość socjalistyczna, a interes partii był interesem narodu.
Jeszcze Pan szaleje, bo Wasze partyjne kłamstwa nie wszystkich interesują. Rządowa sondażownia, przygotowując wynik sfałszowanych wyborów pod zdobycie większości konstytucyjnej, nie może tak dłużej kłamać i utrzymywać Waszych wysokich wyników poparcia społecznego, bez narażania się na śmieszność.
Ludzie już się nawet tak bardzo nie buntują przeciwko Waszym oszustwom, kłamstwom i zakazom – ludzie się śmieją. Powinien Pan wiedzieć, że to najwyższy stopień braku akceptacji dla Waszych niedorzeczności. Mówię niedorzeczności, bo kto mądry urządza takiemu narodowi jak Polacy system kontroli i zakazów, jeśli wiadomo, że sprzeciw wobec takich działań trenowany był przez dziesiątki lat.
Wasze wszechobecne podsłuchy, kontrolerzy, sygnaliści, policjanci polityczni naszej moralności i praw podstawowych, obowiązkowa brunatna woda święcona, wysyp miernot i nadludzi, którzy mogą wszystko – my to już znamy i wiemy, jak z tym walczyć.
Ponadto giniecie od własnej broni. Zaszczuwaliście oficjeli poprzedniej władzy podczas uroczystości państwowych, a nawet na cmentarzach i co? Teraz ani Pan, ani kościelny prezydent nie możecie spokojnie przemawiać publicznie. Nie ma spokoju na ulicach i nie ma wyroków sądowych, jakich byście oczekiwali. Samorządy torpedują Wasze pomysły kaczyzacji kraju. A na dodatek ta unia, która może nie dać kasy, Amerykanie, którzy się dąsają, a nawet Żydzi, których chcecie znowu wskazać jako wrogów. Wszyscy zaczynają Was krytykować. Tylko Wy samych siebie kochacie bez opamiętania.
Panie J. Kaczyński,
ludzie nie chcą Waszej okupacji, faszyzmu, przymusowej fałszywej religii i zakazów. Nie mają ochoty słuchać tych, którzy chcą im urządzić życie, jak kiedyś władcy urządzali je swoim niewolnikom.
Ludzie chcą wolności. Chcą się rozwijać, kształcić, decydować o sobie i o swoich bliskich. Ludzie chcą korzystać ze swojej woli i systemu wartości. Żaden, podkreślam żaden, nawet najbardziej tęgi umysł tytanów intelektu partyjnego PiS-u i Kukiz15 nie jest im do niczego potrzebny.
Panie J. Kaczyński,
zabierz Pan tych swoich teoretyków kato-PiS-owskiego szczęścia i jedźcie na tę swoją wyspę prawa i sprawiedliwości partyjnej. Weź Pan tych swoich pseudonaukowców, histeryków historii, przykładnych katolików tylko z nazwy, kiboli, faszystów, komunistów, złodziei, Wasze propagandowe partyjne media, płoty z ulic, policję polityczną, obowiązkowe ekshumacje, stopnie wojskowe, groby wyklętych i idźcie, gdzie pieprz rośnie. Tylko oby daleko od naszej normalności i życzliwości dla ludzi, wszystkich ludzi, bez względu na rasę, narodowość i preferencje seksualne.
Podobnie jak wielu Polaków, pragnę życzliwości, chcę się uśmiechać do ludzi i widzieć w nich partnerów, bliźnich, braci i siostry, a nie „kanalie i morderców brata”. Szanuję kobiety, bo to nasze skarby, miłość i dobro, a nie morderczynie Waszych świętych i nietykalnych plemników.
Zabierz Pan sobie te zakazy i nakazy, to nocne przekazywanie ustaleń zapadłych na Nowogrodzkiej, bo przecież nie obrady sejmu i senatu. Zabierz Pan tych Misiewiczów, Chazanów, Ziobrów i innych byle jakich, zdrajców nagrodzonych za zniszczenia, najmądrzejszych, najwierniejszych, najszybszych i najpilniejszych.
Chcemy ludzi normalnych, mądrych i przyjaznych wszystkim. Chcemy władzy, która kieruje rozwojem społeczeństwa i robi to w jego interesie, a nie w interesie władzy i tylko dla siebie!
Panie J. Kaczyński,
pokazał Pan już swój charakter, odkrył prawdę o sobie i swoich kompleksach, o nienawiści do ludzi i do naszego kraju.
Myślę, że nie jestem jedyny, który z przekonaniem wykrzyczy to Panu i na cały świat. Nie chcę w moim kraju brunatnego kanclerza opętanej partii okupującej Polskę. Nie akceptuję tej Pana niszczycielskiej nadaktywności!
Adam Mazguła
Magdalena Środa: „Idei gender” pan minister „nie popiera”

Magdalena Środa
Wypada się zgodzić z panem ministrem, że wiele kobiet w PiSie to rzeczywiście porażka.
Zachęcam do naukowych badań nad casusem A.Lipińskiego, pełnomocnika do spraw równości: z okazji dnia kobiet dał wywiad w Gazecie Prawnej, a w nim pół tony szowinizmu.
Zanalizowałam to krótko we „Wprost” (12.03), ale nad tym przypadkiem trzeba się mocniej pochylić. To prawdziwa kopalnia wiedzy o tym, czym jest patriarchalne społeczeństwo.
Pan minister twierdzi na przykład, że „Polacy są narodem szarmanckim toteż nikt nie będzie zmuszał kobiet, by pracowały tyle lat co mężczyźni”. Że mają niskie emerytury? Ale za to „są mamami, babciami i mają mnóstwo innych obowiązków”.
„Idei gender” pan minister „nie popiera”, co nieco kuriozalne, bo gender to kategoria naukowa i trudno ją popierać lub nie, podobnie jak trudno popierać lub nie ideę grawitacji czy trójkąta równobocznego. A jednak pan minister swoje zdanie ma i nie popiera.
W wywiadzie wyznał również, skąd wzięły się kobiety w PiS. Otóż wzięły się z kwot czyli wprowadzonego przez PO mechanizmu umieszczania na listach wyborczych określonej procentowo liczby kobiet i mężczyzn.
Według pana ministra mechanizm ten jest sztuczny i niepotrzebny bowiem „wciska kobiety na siłę do polityki (…) W praktyce wypełnianie kwot najczęściej polegało na tym, że prosiło się o kandydowanie żonę czy znajome. Skutkowało to ich niską determinacją w kampaniach i porażką”.
Wypada się zgodzić z panem ministrem, że wiele kobiet w PiSie to rzeczywiście porażka. Ale nie tylko dlatego, że były „wciskane na siłę” jako żony czy znajome. Pan minister – jak wiadomo – jest stanowczo za innym sposobem pozyskiwania kobiet do własnej partii. Wypróbował go kiedyś na posłance Beger….
Manuela Gretkowska: SŁOWO NA NIE/DZIELĘ – TANIEC Z INWALIDĄ

Manuela Gretkowska
Młodsze dziewczynki już szykują się do zajęcia pierwszego miejsca dla najbardziej poniżonych, nie tylko w Europie. Widać to na słynnym zdjęciu: Prezydent, biskup, wiceminister kultury i reszta obleśnych bonzów oglądają podstawione im pod nos majtki malutkich gimnastyczek.
„Taniec z gwiazdami” i trzech polskich gwiazdorów.
Pierwszy z nich – Popek, porżnięty kloc w zaślepkach. Serce, jak twierdzi, przemieszcza mu się między gardłem a dupą, więc nie może utrzymać rytmu , chociaż jest gwiazdą muzyki.
Drugi gwiazdor: Gojdź, słynny chirurg plastyczny. Za twarzami poprawionych pań reklamujących kosmetyki stoi on – skalpel. Operowanie nim wymaga skupienia i taki jest wyraz twarzy doktora Gojdzia podczas występu. Maksymalne skupienie na sobie, nie tańcu.
Trzeci gwiazdor – Kret podskakujący zawsze z wdziękiem przy mapie pogody. Ale „ W Tańcu z Gwiazdami” nie ma ochoty, więc nie tańczy. Wokół niego wije się tancerka, zasłaniając swoim boskim ciałem impotencję partnera, jak w pornosie.
Kret, już po wszystkim ją komplementuje: „Moja lekarka, pielęgniarka”. Wiadomo, rolą kobiety jest pielęgnacja bohaterskiego inwalidy. Tancerce przydzielonej Kretowi za to płacą. Żony takiego typa tyrają darmo. Są nawet dumne ze swojego poświęcenia Pysiaczkowi albo Misiaczkowi. Sądzą, że przyssana męska pijawka robi im minetę, a nie pranie mózgu. Taki związek połączony krwiobiegiem współuzależnienia trwa. Chyba, że Pysiaczek odpadnie. Znajdzie bardziej wydajną dawczynię serca, vaginy, portfela. Bez niej nie przeżyje.
Trzech gwiazdorów pokazało czym jest partnerstwo. Porażką. Jeśli on pozbawiony słuchu, wyczucia rytmu kloc chce prowadzić według własnych reguł, katastrofa gwarantowana. Co z tego, gwiazdorom i tak należą się oklaski. Wystarczy być, w Polsce mężczyzną.
Może dlatego tak trudno polskim dziewczynkom? Wiedzą, że czeka je taniec z głuchym na wszystko gwiazdorem ich życia? Nie taniec z facetem, ale wokół faceta.
Polskie 15-latki mają w Europie najniższą samoocenę. Chłopcom też nie łatwo. Od naszych dzieci wymaga się zbyt wiele, dając zbyt mało nadziei. Dziewczynki dźwigają dodatkowy ciężar; urodę. Nie dziwi więc występ chirurga plastycznego jako gwiazdora. Zabiegi estetyczne stały się u nas pierwszą potrzebą, chirurg plastyczny lekarzem pierwszego kontaktu. Mężczyźni poprawiają sobie facjatę rzadziej. Oni wolą piwo. Reklamy browaru przelewają się wieczorem przez telewizję. Pokazują męskość obkurczoną do kufla i sztamy z pijakami. Najlepiej w przyrodzie, ale bez samic. Obraz idealny Janusza i Grażyny: Ona pięknie skorygowana, on zdrowo narąbany, z harnasiem na tle żubra. Podkładem dźwiękowym jest PiS-k radości z normalności.
15-latki między dziecięcym lękiem a kobiecym strachem. Córki chorych na depresję ojców i zakłamanych matek. ( 1/3 Polek miała aborcję, ale tylko 1/4 z nich uważa że powinna być legalna. Co 4 Polak ma zaburzenia psychiczne). Młodsze dziewczynki już szykują się do zajęcia pierwszego miejsca dla najbardziej poniżonych, nie tylko w Europie. Widać to na słynnym zdjęciu: Prezydent, biskup, wiceminister kultury i reszta obleśnych bonzów oglądają podstawione im pod nos majtki malutkich gimnastyczek. Typowe dla wschodnich satrapii i Korei Północnej przymuszanie młodzieńczych ciał do popisów przed oficjelami. To oni – gwiazdorzy naszego życia publicznego decydują o polskich vaginach. Powinnyśmy więc przyjąć postawę erotyczno-patriotyczną: Przestraszona Polka z głową w piasku jak struś. Bez prawa głosu i dupą zadartą do Nieba.
Marek Plura: Niedziela z tatą, niedziela z mamą – nie dla każdej rodziny?

Marek Plura
Zastanawiam się jednak nad jakimś znakiem „Solidarności” który wskazywałby, ku pokrzepieniu serc, że strażacy, ratowniczki, żołnierki, czy policjanci nie zostali przeoczeni przez obecnych reformatorów. Może chociaż przestępstwa popełniane w niedzielę karać jakoś bardziej?
Czy to jest sprawiedliwe, że pracownicy handlu zostali uprzywilejowani wolnymi niedzielami?
A co z dziećmi innych pracowników zmuszanych do pracy w ten dzień, który rodzina powinna spędzać razem?
Czy dzieci np. kelnerów, barmanek, sprzątaczy, kucharek nie mają prawa do niedzieli z tatą, niedzieli z mamą? Czy restauracje, kawiarnie i bary muszą działać w niedzielę?
Można przecież niedzielny obiad ugotować i zjeść w domu, rodzinne. A jeśli ktoś gotować nie potrafi to może w sobotę kupić coś gotowego i odgrzać w mikrofalówce. A w czym gorsze od dzieci pracowników handlu są dzieci pracowników aptek, kwiaciarni, sklepów z pamiątkami, czy stacji benzynowych?
Zapewniam, że ich praca w niedzielę nie jest konieczna – wystarczy tylko trochę dobrej woli! Leki i paliwo naprawdę można kupić w sobotę, a kwiaty doniczkowe wcześniej nabyte i podarowane w niedzielę będą niemniej piękne.
Czy nie należy zagwarantować rodzinnej niedzieli także pracownikom cukierni i piekarń? Przecież sobotnie bułeczki łatwo odświeżyć w domowym piekarniku (pamiętajmy tylko, aby wcześniej skropić je nieco wodą) a ciastko przechowane w foliowym woreczku będzie prawie jak świeże nawet w poniedziałek. Przezorny amator lodów również bez trudu zabezpieczy sobie zapas kilku gałek w kuchennej lodówce. Dzięki temu lodziarka i lodziarz spędzą czas przy domowym ognisku, a nie w chłodnej atmosferze zakładu pracy.
A czy kasjerki i kasjerzy mają zabierać swoje pociechy do kas biletowych, aby z nimi spędzić niedzielę? Czy nie można kupić biletów wcześniej, alb przez Internet i wydrukować sobie drukarką? Zresztą gdyby w niedzielę nie jeździły pociągi i autobusy to i bilety na ten dzień nie byłyby potrzebne, a rodziny kierowców i kolejarzy mogłyby pójść w komplecie na niedzielny spacer. Ale jeśli pójść to raczej nie do skansenu, kina, teatru, na operę czy wystawę, bo pracujący tam ludzie też chcą mieć wolne w tym dniu.
Niektórzy malkontenci twierdzą, że instytucje rozrywki i kultury powinny być czynne w niedzielę, ponieważ pozwalają rodzinom na rodzinny wypoczynek. Ja jednak uważam, że to pójście na łatwiznę. Przecież bez trudu można zorganizować wspólny czas z pomocą gier planszowych, kart, albo czytania książek na głos. Korzystania z telewizji, radia i Internetu nie proponuję, ponieważ zapewne sprawiedliwym byłoby ofiarowanie wolnych niedziel pracownikom mediów, serwerowni i stacji nadawczych.
Niedziela bez sklepu prawdopodobnie stanie się niedługo dniem jednoczącym rodzinę przy wspólnych porządkach, remontach, praniu, pieleniu ogródka, odrabianiu zadań domowych, czy innych czynnościach dotychczas wykonywanych w sobotę, zaś sobota będzie dniem wspólnych zakupów, przy okazji których rodziny często odwiedzają restauracje, cukiernie, kina, czy centra dziecięcej rozrywki. Oczywiście wizja niedzieli wypełnionej powszednimi, domowymi czynnościami nie jest zbyt szlachetna, ale cóż – trudno: przecież w demokratycznej Polsce nikt nikomu nie będzie narzucał jak ma spędzać niedzielę.
PS
Oczywiście nie wszyscy mogą nie pracować w niedzielę. Pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy muszą przecież kontrolować realizację zakazu pracy w niedzielę. Działalność służb ratujących życie także jest konieczna. Zastanawiam się jednak nad jakimś znakiem „Solidarności” który wskazywałby, ku pokrzepieniu serc, że strażacy, ratowniczki, żołnierki, czy policjanci nie zostali przeoczeni przez obecnych reformatorów. Może chociaż przestępstwa popełniane w niedzielę karać jakoś bardziej?
„Patriotyczne” radio w Chicago o polskim antysemityzmie i Marcu 68 r
„Patriotyczne” radio w Chicago o polskim antysemityzmie i Marcu 68 r – podsłuchał i spisał: Dariusz Wiśniewski
– Premier Morawiecki! Słyszeliście państwo? Jaki spokój. Siła. I właśnie teraz, kiedy Izrael pluje na Polskę i Polaków. Mądre słowa. I odważne. A Żydzi z Ameryki? Jak się wydarli? Wrzeszczą, aby zerwać stosunki z Polską. Nie oszukujmy się. Oni mają pieniądze. Ich ludzie są wszędzie. Pamiętacie? Kiedyś zupełnie omotali młodego Busha. Mówię państwu, że są na takie rzeczy pieniądze. Żyd by nie miał? Rozumiemy się? I co? I już coś pomiędzy Polską a Stanami się psuje. To jeszcze nie do końca sprawdzone. Podobno totalna opozycja sfabrykowała jakąś notatkę. Trwa śledztwo w tej sprawie. Winni zostaną ukarani. Minister Szczerski będzie próbował wszystko odkłamać tu, na miejscu. Ale to są niewyobrażalne pieniądze. I może nie poradzić. Znany historyk polski, Leszek Żebrowski, zwrócił na to już wcześniej uwagę. Ta cała nagonka przygotowuje tylko grunt. To taka pierwsza zwrotka. Przygrywka. Tak naprawdę chodzi o roszczenia Żydów wobec Polski. Chodzi o majątki, które Żydzi pozostawili w Polsce. Bo teraz jest najlepszy dla nich moment. Stąd nagonka. Atakują nas, więc chciałabym, abyście państwo to zrozumieli.
– Marzec 68 rok? I cóż tu opowiadać? Polacy powinni być dumni. Bo był to zryw antykomunistyczny. Polscy, młodzi patrioci, takie gorące serca, jak to młodzież, odważnie przeciwstawiła się komunistom. Przegrali. Jak mieli wygrać? Ale dzisiaj, po 50 latach od tych wydarzeń, polski premier, młody, wykształcony, chyli przed nimi głowę. Marzec 68 roku to przede wszystkim powstanie polskiej młodzieży przeciwko komuchom. Wielki dzień dla przyszłej wolnej Polski!
– Za co mamy przepraszać?!! Are you kidding me? Czemu to właśnie my, Polacy, mamy bez przerwy kogoś przepraszać? To jakaś hucpa! Za Jedwabne – Polacy. Kielce też. Jakieś niby pogromy na Podlasiu? Przecież to już dawno udowodnione, że fałszerstwo. Komunistyczna prowokacja. Niektórzy dali się na to nabrać. Kwaśniewski przepraszał, założył nawet jarmułkę. Obrzydliwe. Przecież to Polska. Po co się przebierać? Pamiętacie państwo tę stodołę? Ile można zmieścić Żydów w stodole? Taka zagadka. Ale obliczono, matematycznie. I wyszło, że kłamstwo. Dlaczego wstrzymano ekshumacje? Kto mi powie? Bo się bali, że wyjdzie na jaw. Że to nie Polacy, a Niemcy. A może i ktoś jeszcze. Żydzi wstrzymali. Kto inny? Dziwne, prawda? Kielce to samo. Teraz ten marzec. Przepraszać? Kto nas przeprosił za Katyń? Kto nas przeprosił za Wołyń? Za Smoleńsk? No właśnie. Czy to wyście wypędzali wtedy Żydów z Polski? Ja nie. Kto ich wyrzucił? Komuniści, prawda? Polska wtedy była pod okupacją. Premier Morawiecki już mówił na ten temat. Polskiego państwa wtedy nie było. Rządziły nami Sowiety! SO-WIE-TY! Więc niby co? Mamy przepraszać za Sowietów?
– O mój Boże! A ile wrzawy? O nic! Nikt nie zginął. Nie było żadnej ofiary. Wszystko odbyło się spokojnie. I ilu ich wyjechało? Różnie mówią. Pan Żebrowski twierdzi, że niewiele ponad 11 tysięcy. To tyle, co malutkie miasteczko. Zresztą, nie wszyscy. Część została. A dlaczego? Bo miała w Polsce dobrze. Ciepłe posadki. To po co mieli wyjeżdżać? Każdy chciał wyjechać. Wtedy? Ci, co wyjechali dostali paszporty, tak? A wiecie, jak trudno było wtedy o paszport? Nikt wtedy nie wyjeżdżał! Gdzie? Żadnych paszportów! A ilu Polaków by wyjechało? Ilu chciałoby wtedy uciec przed jarzmem komunistów? Miliony? Tutaj bieda i reżim, głód i choroby, a tam, po drugiej stronie, dostatnie życie i wygody. I Żydom się udało. To byli szczęściarze.
Jan Hartman: Przeczytaj i sprawdź, ile siedzi w Tobie antysemity

Prof. Jan Hartman
Nawet ja nie odważyłbym się powiedzieć, że jestem wolny od uprzedzeń i niechęci do Żydów.
Przeczytaj i sprawdź, ile siedzi w Tobie antysemity. Zero? No, na to jest mała szansa. Nawet ja nie odważyłbym się powiedzieć, że jestem wolny od uprzedzeń i niechęci do Żydów. W końcu wychowałem się w kraju, w którym każdy wiedział, że Żydówki mają w poprzek i chorują na serce, a w ogóle to szkoda, że Hitler nie zdążył wyplenić ich wszystkich. Nie powiem, że słyszałem to w latach 70. codziennie, ale na pewno nie rzadziej niż raz w tygodniu. Na ulicy, w pociągu, w sklepie… Nie oczekujcie więc ode mnie, że będę czysty jak łza.

Fot. Flickr
Antysemici wiedzą, po czym rozpoznać Żyda, ale słabo orientują się w pragmatyce identyfikowania takich jak oni – powszechnie bowiem uważają się za wolnych od rasowych, religijnych i etnicznych przesądów (to tak jak Wy, prawda?). To bardzo miło, że antysemici w większości przestali się przyznawać się do antysemityzmu i zrozumieli, że lepiej za rasistę nie uchodzić, jakkolwiek ludzie wolni od nienawiści do Żydów bardzo rzadko mają okazję mówić, że nie są antysemitami, podczas gdy antysemici muszą to czynić co rusz. Dlatego jednym z kryteriów antysemityzmu (oczywiście zawodnym i niewystarczającym) jest deklarowanie przez daną osobę, że nie jest antysemitą czy też „do Żydów nic nie ma”. Czasami pada potem „ale” i wtedy sprawa jest jasna, lecz jeśli nie pada, to trzeba dalszych badań…
Oto mała instrukcja rozpoznawania antysemitów – proszę ją potraktować jako suplement do mojego poprzedniego wpisu, w którym zastosowałem swoją ulubioną metodę rekonstrukcji dyskursu, pozwalającą dokładnie wczuć się w mentalność i sposób myślenia kogoś nawet radykalnie innego. Był to właśnie przykład współczesnej narracji antysemickiej, utrzymany w stylu niezliczonych wypowiedzi, jakie wypełniają polskie media, jakkolwiek nieco skondensowanej i uporządkowanej.
Zacznijmy od powtórzenia tego, co powiedziano na początku, a mianowicie, że antysemita to zwykle osoba głośno odżegnująca się od antysemityzmu, jakkolwiek chętnie i bezkrytycznie powielająca kłamstwa, przesądy i bardzo stronnicze opinie na temat Żydów, Izraela i stosunków polsko-żydowskich (w przypadku Polaków, rzecz jasna). Może to czynić w złej wierze i ze świadomością własnej tendencyjności, a może po prostu bezkrytycznie kierować się instynktem nakazującym wierzyć we wszystko, co źle świadczyłoby o Żydach i Izraelu; może to zaś być zaledwie prostoduszna ignorancja.
Antysemityzm jest bowiem stopniowalny, a antysemita antysemicie nierówny. Zajadły antysemita będzie na przykład opowiadał, że podli Żydzi robią dziś Palestyńczykom to samo, co im robili niegdyś Niemcy. I będzie przy tym w pełni świadomy, że to kłamstwo; uzna wszak, iż kłamanie jest w kontekście mówienia o Żydach usprawiedliwione. Antysemita pospolity będzie opowiadał, że Żydzi szkalują Polskę i lekceważą pomoc, jaką uzyskali ze strony polskiej ludności w czasach Holocaustu, gdyż oczekują odszkodowań oraz zwrotu utraconego mienia. To kompletna bzdura, ale wielu ludzi naprawdę tak myśli.
Antysemita poczciwina będzie okazywał współczucie osobom pochodzenia żydowskiego z powodu ich „genetycznej skazy”, a jednocześnie wierzył, że, dajmy na to, Żydzi podczas Holocaustu zachowywali się biernie i potulnie (bo taką mają naturę). Poczciwina jest ponadto przekonany, że Żydzi są bardzo chytrzy i sprawni w interesach – chętnie więc sobie kupi figurkę wierzącego Żyda z grosikiem albo trzosikiem. Nie będzie w tym widział nic niewłaściwego. Takich przykładów ustopniowania antysemityzmu mógłbym podać dziesiątki, ale moim celem nie jest archiwizacja wszystkich świństw i bzdur, które wygadują antysemici i żydożercy, lecz kryteriologia antysemityzmu. Odpryski antysemickich narracji, którymi szpetnie inkrustuje ten tekst, są jedynie przykładami i ilustracjami.
1. Negacjonizm
Szczególnie agresywną odmianą antysemityzmu jest negacjonizm, polegający na negowaniu bądź umniejszaniu krzywd doznawanych przez Żydów. Może on wynikać z prostej nienawiści, lecz najczęściej kryją się w nim zawiść i resentyment. Antysemita ma poczucie, że o martyrologii Żydów mówi się za wiele kosztem pamięci o nie mniejszej – jak uważa – martyrologii Polaków. Chciałby więc umniejszyć krzywdę Żydów, aby łatwiej było uwypuklić tragedię własnego narodu. Czując się patriotą, uważa również za słuszne i właściwe wybielać i relatywizować winy członków własnej nacji, a nawet im zaprzeczać.
Do tego dochodzi nieprzyjmowanie do wiadomości niewygodnych i tragicznych faktów, a nawet agresja w stosunku do tych, którzy o nich mówią. Polski antysemita negacjonista może już przełknął Jedwabne, lecz nie przyjmie do wiadomości, że takich pogromów były dziesiątki; wie, że byli szmalcownicy, szantażyści i kolaboranci, lecz nie przyjmie do wiadomości, że były ich całe masy, czyniąc los ukrywających się Żydów wprost beznadziejnym. Negacjonista trąbi o Sprawiedliwych i chowa się za ich plecami, lecz nie chce nic wiedzieć o tym, że w czasie wojny Żydów skrzywdzonych przez Polaków było o wiele więcej niż tych uratowanych. Takich negacjonistów są w Polsce miliony… I właśnie z tej odmiany negacjonizmu wypływa odrażająca nowelizacja ustawy o IPN, kneblująca usta tym, który mówią o Polakach współpracujących z Niemcami w czasie Zagłady. Ta retoryczno-moralna figura nie wzięła się zresztą znikąd. Wymyślił ją dawno temu Kościół katolicki, który w swoim mniemaniu jest zawsze i nieodwołalnie święty, niezależnie od tego, ilu ludzi wymordował w swej długiej historii, ilu poddał torturom i ilekroć więcej ma wśród swego kleru pedofilów niż w całości męskiej populacji. I tak jak Kościół jest a priori święty, tak naród polski – a priori niewinny.
– Antysemita negacjonista twierdzi – wbrew krzyczącej oczywistości – że w Polsce antysemityzm jest zjawiskiem marginalnym. Im bardziej nie ma w kioskach pisemek obsesyjnie antysłowackich, a za to całe stosy antysemickich, tym bardziej jest przekonany (albo udaje, że jest przekonany), iż jest to zjawisko marginalne i niegodne uwagi. Idzie ulicami i czym bardziej nie widzi napisów „Francuzi do gazu” i powieszonych na szubienicy krzyży i półksiężyców, tym bardziej wydaje mu się oczywiste, że tysiące antyżydowskich napisów na murach polskich miast w żaden sposób nie świadczy o tym, że w Polsce jest antysemityzm. Dla negacjonisty fakty się nie liczą – liczy się tylko to, że „antysemityzm” to coś pejoratywnego, a o Polakach, którzy są narodem bez skazy, nie wolno mówić źle. Ergo – nie wolno mówić i tego, że antysemityzm ma w tym społeczeństwie wymiary masowe i nieporównywalne z niechęcią do Rosjan, Niemców, Ukraińców, a nawet Włochów i Francuzów.
– Antysemita negacjonista nie tylko odmawia Żydom prawa do swobodnego mówienia prawdy o doznanych krzywdach i odmawia im empatii oraz współczucia, lecz odmawia im prawa do podwójnej, żydowsko-polskiej tożsamości. Można być Polakiem pochodzenia włoskiego, a nawet spolonizowanym Francuzem, ba, Niemcem, który czuje się Polakiem, lecz z Żydem-Polakiem jest kłopot. Taka nieszczęsna hybryda dopuszczalna jest dla antysemity tylko pod warunkiem, że „Żyd mieszkający w Polsce” będzie „dobrym Żydem”, a więc Żydem lojalnym, broniącym „honoru Polski” i prawdy o jej zawsze-niewinności. W przeciwnym razie będzie dwulicowcem, faktycznym albo potencjalnym zdrajcą kraju, który „dał mu schronienie”. Na bycie Polakiem (no, może nie do końca i trochę warunkowo) Żyd musi sobie zasłużyć. A cenzurkę wyda mu, rzecz jasna, prawdziwy Polak.
Wspieraniu negacjonizmu służy mitomania narodowa, a przede wszystkim legendy o rzekomej nadzwyczajnej przyjazności i tolerancji dla Żydów w dziejach Polski (owszem, były takie epizody), o rzekomo wzorowej postawie ludności polskiej w czasie II wojny światowej, a nawet o dobrosąsiedzkich stosunkach między ludnością chrześcijańską i żydowską przed wojną.
2. Symetryzm
Charakterystyczną figurą antysemityzmu podszytego resentymentem i zawiścią o żydowską martyrologię jest symetryzm. Antysemita uparcie nie dopuszcza do siebie wiedzy o dziejach Żydów i ich relacji z narodami świata. Nie chce nic wiedzieć o setkach lat prześladowań, pogromów, zamykania w gettach, naznaczania, obkładania kontrybucjami itp. Chce wiedzieć za to, że ludność żydowska, często może i prześladowana, miała liczne „przywileje” i „autonomię”. Każdej krzywdzie odpowiada jakieś dobrodziejstwo, z którego Żydzi korzystali. Świetnie sprawdza się tutaj przy okazji figura „gościa”. Żyd nie ma prawa czuć się rdzennym mieszkańcem Polski – jest tu na prawach gościa, który winien jest gospodarzom rewerencję i wdzięczność za gościnę. Jednak Żyd, niestety, nie zawsze jest wdzięczny. Antysemitę ta niewdzięczność boli i wcale nie uważa tego swojego bólu za przejaw antysemityzmu. Przecież z otwartym i szczerym sercem czeka na „dobrego Żyda”, który złoży „gospodarzowi” należne wyrazy uszanowania i solidarności. Wypatruje pojednania… Czy oczekuje zbyt wiele?
Symetrysta nie wie nic o Zagładzie i niemal szczyci się ta ignorancją. Jest mu ona potrzebna do tego, by móc przeciwstawić Holocaustowi martyrologię polską. Polacy doznali ze strony Niemców krzywd podobnych (a nawet większych) niż Żydzi, a jeśli była jakaś różnica w położeniu Polaków i Żydów, to tylko tymczasowa. „Polacy byli następni w kolejce”, mawiają antysemici.
Symetryzm to również uparte przeciwstawianie krzywdom doznanym przez Żydów krzywd przez Żydów zadawanych. Zupełnie tak, jak gdyby była tu jakaś ilościowa równoważność w rodzaju: my mieliśmy szmalcowników, a wy oprawców z UB. Jak gdyby jacyś Żydzi mieli problem z mówieniem o komunistycznych zbrodniarzach w aparacie władzy… Albo jak gdyby zbrodnie Żydów jakoś usprawiedliwiały zbrodnie Polaków. Albo jak gdyby polscy czy rosyjscy oprawcy w NKWD i UB mieli wywoływać w duszach Polaków jakąś generalną niechęć do Polaków czy Rosjan, skoro ci żydowscy tak dobrze i przekonująco tłumaczą nasze antysemickie odruchy.
Symetryzm dotyczy też wyjaśniania antysemityzmu. Rzekomo jest on zrównoważony przez żydowski antypolonizm. Jedni drugich warci! Cóż, nie można zaprzeczyć, że Żydzi najczęściej Polaków nie lubią. Ale też nie zajmują się nimi. Nie smarują po murach, nie wydają antypolskich piśmideł, nie opowiadają na ich temat bzdurnych mitów. Po prostu uważają, że Polacy w większości są antysemitami. Do symetrii bardzo tu daleko.
3. Asymetryzm
Paradoksalnie symetryzm jest jednocześnie asymetryzmem – mianowicie gdy przychodzi do sprawiedliwego i nieuprzedzonego mierzenia spraw historycznych i współczesnych tą samą miarą. Antysemita nie ma tej samej miary dla Żydów (i Izraela) oraz reszty świata. Dla Żydów są miary specjalne. I tak na przykład żadne zbrodnicze reżimy arabskie, nawet te panujące w Gazie czy Syrii, nie rozbudzają jego wyobraźni i nie rozpalają w nim gniewu. Lecz niechaj tylko wystrzeli izraelska broń, wymierzona w Palestyńczyka! Ni z tego, ni z owego zjawia się nagle i zainteresowanie, i słuszny gniew. A skoro gniew słuszny, to o co chodzi? Gdzie tu antysemityzm?
Podwójne standardy i miary, a przede wszystkim asymetria wrażliwości czasami przybierają u antysemitów formy wprost nieprzyzwoite. Najczęściej nie obchodzą ich rozerwane ciała żydowskich dzieci – ofiar zamachów palestyńskich – a za to bardzo interesują ich dzieci zabite przez izraelskich żołnierzy w akcjach odwetowych (przy czym generalnie muzułmanie i ich dzieci, w tym ofiary wewnątrzmuzułmańskich konfliktów, nie budzą ani ich sympatii, ani zainteresowania – co najwyżej dopiero wtedy, gdy są to ofiary zgładzone przez Żydów).
4. Przesądy
Dla porządku – rzecz jasna, antysemita to człowiek ulegający przesądom i wierzący w kłamstwa. Może już nie o złych Żydach porywających dzieci na macę, lecz o złowrogim, światowym lobby żydowskim, pragnącym podporządkować sobie świat, albo i o tym, że każdy Żyd to w głębi duszy liberał-komunista i „kosmopolita”, to czemu nie? Nie będę wymieniał innych, jakże dobrze znanych przykładów tych bredni, z jednym wyjątkiem, zasługującym na szczególną uwagę. Otóż w oficjalnej doktrynie Kościoła katolickiego, który po soborze watykańskim II przestał jawnie szczuć na Żydów w kościołach i odprawiać modły za ich „nawrócenie” (sam pamiętam jeszcze takie msze), ograniczając się do wydawania antyżydowskich pisemek, wciąż trzyma się absurdalna teza o dobrym judaizmie przed Jezusem i złym, „rabinicznym” czy „talmudycznym” judaizmie po Jezusie.
To jakiś zupełny idiotyzm, podszyty nie tylko wrogością do tych, którzy ośmielili się nie nawrócić i pozostać przy „starym zakonie”, lecz w dodatku przepojony jakąś bezprzykładną pychą, pozwalającą klerowi katolickiemu roić sobie, że judaizm po Jezusie cały był jakąś „reakcją” na narodziny chrześcijaństwa.
5. Wstydliwość i ciekawość
Antysemita jest bardzo ciekaw, kto jest Żyd, a kto nie. Wydaje mu się, że żydowskie pochodzenie to jakiś stygmat albo znamię, które naznacza „ukrytego Żyda” skłonnością do zdrady i złoczynienia. Dlatego będzie antysemita sprawdzał każdemu jego geny i biografię – gdy znajdzie jakiś ślad… będzie już wiadomym, z kim trzyma i komu służy. Bo Żyd to przecież wieczny wróg wszystkiego, co polskie i katolickie. W ten sposób antysemita projektuje na Żydów swoją własną idiosynkrazję.
W lżejszej odmianie owa ciekawość żydowskiego pochodzenia bliźnich ujawnia się w postaci skrępowania i zawstydzenia, gdy mówi się o żydostwie. Antysemita mówi o kimś, kto powiedział, że jest Żydem, iż „przyznał się, że jest Żydem”. Tak jak gdyby było to coś kompromitującego albo wstydliwego. Zdarza się, że unika słowa „Żyd”, bo wydaje mu się ono obraźliwe i „niewymowne” – wszak nauczył się, że zawsze niemal wymawia się je w kontekście pejoratywnym.
Tak wygląda kryteriologia antysemityzmu. Oprócz niej trzeba by jeszcze sformułować typologię – bo typów antysemityzmu (i jego źródeł) jest co najmniej kilka. Ale to już innym razem. Pamiętajmy wszak jeszcze o jednym – antysemitą nie jest tylko ten, kto sam aktywnie uprawia negacjonizm czy symetryzm. Antysemitą jest również każdy, kto z chęcią takich rzeczy słucha i przyjaźni się z tymi, którzy antysemickie treści wygłaszają. To tak ku przypomnieniu dla tych wszystkich, którzy roją sobie, że Jarosław Kaczyński i jego partia nie są antysemickie…
No więc co? Odnalazłaś/odnalazłeś siebie w tej opowieści? Jeśli tak, to sam sobie przyznaj procent i powiedz sobie po cichu, ile w Tobie antysemity. Ja swój udział oceniam na jakieś 5 proc. w skali od kompletnego braku uprzedzeń do nazistowskiego eksterminacjonizmu. Ale ja sam jestem Żydem, więc mi jest łatwiej…
Jan Hartman
Stefan Niesiołowski: Życzenia z okazji Dnia Kobiet

Stefan Niesiołowski
Z okazji Dnia Kobiet,
Wszystkim Kobietom i Dziewczynom, zwłaszcza broniącym praw swobód obywatelskich godności i wolności, przesyłam wiele najserdeczniejszych życzeń i pozdrowień.
Wasza walka z pisowską, odrażającą dyktaturą, Wasze protesty, marsze, manifestacje i białe róże, są symbolem nadziei, że podłość i kłamstwo upadną, a wolność i prawda zwyciężą.
Z wyrazami szacunku i sympatii
Stefan Niesiołowski



