Granice wolności w internecie

– We współczesnej erze cyfrowej media społecznościowe w coraz większym stopniu pełnią rolę informacyjną i edukacyjną. Ogromne rzesze ludzi na całym świecie zdobywają wiedzę i kształtują swój pogląd na różne tematy niemal wyłącznie w oparciu o materiały zamieszczone w sieci. W tym kontekście alarmujący jest zasięg i szybkość rozprzestrzeniania się treści nieprawdziwych, ale co gorsze nielegalnych, które w ciągu ultrakrótkiego czasu trafiają do setek tysięcy, a nawet milionów odbiorców. – uważa poseł Adam Szejnfeld, członek Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego, który zwrócił się do Komisji Europejskiej o przedstawienie stanowiska w kwestii wolności słowa i nielegalnych treści w internecie.

– Niestety w coraz szybszym tempie Internet – w szczególności zaś portale społecznościowe – jest zalewany nielegalnymi treściami na przykład nawołującymi do nietolerancji, ksenofobii, rasizmu, przemocy, terroryzmu… Często propagowane są komunizm, nazizm, faszyzm oraz inne ideologie totalitarne. Tym samym w sposób nieuczciwy wykorzystywana jest zasada wolność słowa demokratycznego społeczeństwa do szerzenia niedemokratycznych idei. – zaznaczył eurodeputowany z Wielkopolski.

Największe przedsiębiorstwa w branży cyfrowej starają się podejmować działania mające na celu zwalczanie tego typu treści, poprzez m.in. przestrzeganie stworzonego przez Komisję Europejską kodeksu postępowania w zakresie zwalczania nielegalnego nawoływania do nienawiści w internecie. Jednocześnie można jednak zauważyć, że część użytkowników w takiej sytuacji przenosi się na mniejsze platformy, na niszowe portale, gdzie zakazane treści są udostępniane swobodnie.

– Z uwagi na niewiążący charakter wytycznych i zasad przedstawionych przez Komisję Europejską, trudno osiągnąć satysfakcjonujące rezultaty w zakresie szybkiego i trwałego usuwania nielegalnych i szkodliwych treści z sieci internetu. – podkreślił poseł Szejnfeld, który zwrócił się do Komisji Europejskiej z pytaniem, czy zamierza wprowadzić dalej idące środki, w tym legislacyjne, dzięki którym, bez naruszania zasady wolności słowa, byłaby możliwa bardziej efektywna walka z nielegalnymi treściami w Internecie.

***

19 stycznia br. Komisja Europejska opublikowała wyniki trzeciej oceny kodeksu postępowania w zakresie zwalczania nielegalnego nawoływania do nienawiści w internecie. Przeprowadzone przez organizacje pozarządowe i organy publiczne badania, pokazują, że przedsiębiorstwa z branży IT usuwały średnio 70 proc. zgłaszanych im przypadków nielegalnej mowy nienawiści.

Przyjmując w maju 2016 r. kodeks postępowania, przedsiębiorstwa Facebook, Twitter, YouTube i Microsoft zobowiązały się do zwalczania rozprzestrzeniania się takich treści w Europie. W trzecim okresie monitorowania wykazano, że przedsiębiorstwa te w coraz większym stopniu wywiązują się obecnie ze swojego zobowiązania, by usuwać większość nielegalnej mowy nienawiści w ciągu 24 godzin. Nadal jednak utrzymują się pewne dalsze wyzwania, takie jak brak systematycznych informacji zwrotnych dla użytkowników.

Instagram i Google+ ogłosiły, że także przystępują do kodeksu postępowania.

Więcej informacji o kodeksie postępowania w zakresie zwalczania nielegalnego nawoływania do nienawiści w internecie można znaleźć na stronie:

http://ec.europa.eu/newsroom/just/item-detail.cfm…

Źródło: informacja własna oraz komunikat pasowy Komisji Europejskiej:

http://europa.eu/rapid/press-release_IP-18-261_pl.pdf.

Joanna Jeżyk

Asystentka Posła do Parlamentu Europejskiego Adama Szejnfelda
Bruksela – Strasburg


Pseudo luksus i czyste zło

Dzisiejszy świat, polityka czy relacje międzyludzkie to bardziej kierunek biorę niż daję. Kto pierwszy, ten lepszy, fajniejszy. Ten kto się potknął wypada z gry. Lubimy posiadać, lubimy luksus, ale nie każdego na niego stać więc mamy jego zamienniki, które czasem wyglądają jak gówno w kiblu. Ale się nam podobają. Bo innych nie mamy i mieć nie będziemy. Tkwimy w tym po uszy, bo lubimy, bo nie mamy wyjścia. Jedni bardziej zdają sobie z tego sprawę inni mniej, a najwięcej z nas woła więcej tego, więcej.

To nie zaczęło się wczoraj ani rok temu. Ten proces trwa od kilkunastu lat i chyba szybko się nie skończy. Ktoś powie taki jest świat, zawsze tak było z tym, że kiedyś nie było Internetu, gadżetów, ikonek, aplikacji. Nie, nie zawsze tak było. Owszem ludzie zawsze byli wobec siebie zawistni, oszukiwali, kłamali i gardzili jeden drugim, ale to nie było ich profesją przynajmniej nie 24 godziny na dobę. To było gdzieś schowane. I nagle za naciśnięciem guzika ktoś to aktywował, a że grunt już był prawie gotowy to wyszło i rozprzestrzeniło się jak dżuma albo cholera. Przesunięte akcenty odblokowały szambo.

Jest taki rysunek autorstwa Pana Benka: na pierwszym planie dwoje staruszków – powstańców, w tle hajlująca młodzież i podpis „Jak ktoś hajlował w 44 …… tośmy strzelali” . Świat stoi na głowie. Gardzimy bo nie rozumiemy, albo boimy się, że jak my nie wzgardzimy pierwsi to inni będą szybsi i wzgardzą nami. Taki wyścig. Ta zabawa się zaczęła i toczy się przez ostanie kilkanaście lat. Zaczyna się niewinnie a kończy się zawsze źle.

Lata 80 – wszystko było daleko

Materialne rzeczy były daleko, te niematerialne blisko. Jak chciało się zobaczyć inny kolorowy świat szło się do Pewexu, albo oglądało się zagraniczne katalogi. Człowiek wiedział, że gdzieś jest inne życie, lepsze od tego tutaj. Tak się nam wtedy wydawało. Tu było boisko, piaskownica, huśtawki, trzepak czy gra w nożyka. Gadanie o bzdurach; pierwsze miłości, kto się z kim całował, kto ma już okres i skąd biorą się dzieci. Marzenie o prawdziwych jeansach, które widziało się na zdjęciach w Przyjaciółce czy Kobiecie i Życiu z takimi fajnymi zszyciami po bokach. Chińskie gumki do mazania to było coś, bo wtedy chińszczyzna była pożądana. Gumki oprócz fajnego koloru nawet jakoś tam pachniały, że człowiek czasem sobie myślał – ugryzę może będzie smakowało lepiej niż wyrób czekolado podobny. Wczasy z rodzicami w kraju, bo jakoś na zagranicę się nie załapaliśmy, na samochód zresztą też nie. Muzyka była zawsze w tle i pomagała znieść szarość bytu, który był coraz bardziej nieznośny.

Nadrabianie braków

Wszystko przyspieszyło. Politycznie, ekonomicznie i społecznie. Po wyborach 89 roku weszliśmy do pociągu Wolność, na który czekaliśmy tyle lat. Tory były kiepskie, ale z czasem miało być lepiej. Rządy to się formowały, to upadały a my jeszcze na to patrzyliśmy, bo wierzyliśmy, że coś z tego da się zbudować. Kraj się zmieniał. Dla niektórych zmiany były szansą dla innych przekleństwem. Przyszło do nas to, czego tak pragnęliśmy, ale żeby nadrobić ten stracony czas musieliśmy wykonać ogromny wysiłek. To nie był skok przez kałużę raczej skok na szczudłach przez Niagarę. Kto przetrwał ten żył, a kto nie wegetował. Nadrabialiśmy szybko to, co inne kraje tworzyły przez lata, ale czy ucząc się na ich błędach? Nowy garnitur nie zmieni mentalności. Mówienie, że teraz u nas jest tak jak tam, było oczywiście na wyrost, ale dawało nam poczucie godności i dowartościowywało nas. W końcu byliśmy zachodem, co prawda w dosyć przaśnym anturażu.

Witamy nowy wiek

Hollywoodzcy reżyserzy, którzy w latach 80 kręcili filmy o zagładzie i robotach zastępujących ludzi, byli niechybnie prorokami. Z czasem widać, jak pewne rzeczy ingerują w nasze życie i kompletnie je przejmując spychają człowieka do rangi albo walczącego rycerza z mocami zła, albo niewolnika poddającego się systemowi. Nowe możliwości jakie dał nam rozwój technologiczny, swoboda przemieszczania się, stabilność ekonomiczna i finansowa spowodowały wyłączenie albo zaniknięcie innych bodźców, które powinny być naszym kręgosłupem i stanowić o naszej sile. Nagle, w nas takich na pierwszy rzut oka ułożonych ludziach, do głosu zaczęły dochodzić lęki skrywane przez wiele lat, rozbudzone jednym słowem czy obietnicą. Podatność na hasła nie wychodzące perspektywą dalej niż wybory (nie mówiąc już o całej kadencji) rzucane na ograniczony mentalnie tłum ludzi, który wszystko kupi, usypiają i dają złudne poczucie stabilności. Gdy dołączymy do tego wyślizgujący się powoli jad i zaciskane pięści to trudno to zatrzymać, (chociaż można by było). Główni aktorzy tego nie chcą, bo to jak w filmie zachęca do oglądania i zwiększa publiczność.

Zabić kurę sąsiada

Nasze rozumienie solidarności z ludźmi i współczucie wobec krzywdy przeszło drogę od względnej przychylności do nieokiełznanej nienawiści. Dzisiaj życzyć komuś śmierci, zwłaszcza w przestrzeni internetowej, jest oczywiście czymś nagannym, natomiast długoletnie niezauważania tego zjawiska, a nawet jego aprobata spowodowała, że częściej budzi to entuzjazm niż zgorszenie. Ludzie bezrefleksyjnie piszą, mówią, oskarżają, bo zdają sobie sprawę, że nie poniosą kary. Zwalnianie z obowiązku bycia przyzwoitym, nie wyciąganie wniosków z historii własnej i świata, nie mówiąc już o rozwiazywaniu problemów, jest pozornym ruchem mającym zabezpieczyć tu i teraz, a nie przyszłość. Wszyscy aktorzy tego spektaklu przeświadczeni o swojej nieomylności mogą nam zagwarantować już nie tylko pojedynki na noże, ale długofalowe zatracanie się w nienawiści prowadzące do zezwierzęcenia, chyba że nastąpi opamiętanie lub jakiś rodzaj zmartwychwstania, który dla wszystkich będzie bolesny i niekoniecznie zakończy się powodzeniem. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów (nr 26 z 15.07.2017 r) Margaret Atwood powiedziała „końca świata nie będzie czeka nas koniec człowieka”. To jak ten świat będzie wyglądał i kto go zamieszka?

 

Tekst pochodzi z blogu: Nie Aż Taka Święta

 


Adam Mazguła do Jarka Marciniaka: Przekroczył Pan granice mojego spokoju

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Przekroczył Pan granicę mojej tolerancji zarezerwowaną dla sojuszników i kolegów. Ktoś taki jak Pan, który jest w stanie opluwać kolegów i przyjaciół dla swoich osobistych celów i kariery nie jest z mojej bajki

 

Panie Jarku Marciniak, nie łamie się zasad wspólnej walki i nie atakuje swoich szeregów.

To zasada stara jak świat. To osłabia i demoralizuje, zasłania wspólne cele i rozprasza siły.

Pan z jakiegoś powodu nie chce wspólnie realizować zadań i ponad dobro wspólne przedkłada Pan, młody człowieku swoje własne. To tak, jak by Pan chciał wszystkich oszukać i wykorzystać, bo to Pan jest najważniejszy, najmądrzejszy i najzdolniejszy.

Bardzo się na Panu zawiodłem i od dawna to tłumię w sobie. Dzisiaj Pan przekroczył granicę mojego spokoju. Przestał Pan być dla mnie wspólnikiem i koalicjantem w walce z brunatną chorobą PiS-u.

Stał się Pan szkodnikiem, którego należy usunąć z szeregów dla dobra jedności celów walki o wolność i demokrację w naszym kraju. Nie chodzi tu tylko o KOD, ale o szeroko pojętą koalicję.

To Pan, nie wiem, z jakiego powodu, szczuł na mnie przed i po wyborach w KOD. To Pan młody ignorancie wyprosił mnie ze sceny w Warszawie, to Pan w stanie wskazującym na spożycie kierował protestem KOD-u pod sejmem, to Pan jednoczył siły przeciwko kolegom i liderom KOD-u, roznosił plotki i pomówienia.

Zdyskwalifikował się Pan ostatecznie udzielając wywiadu najbardziej niewiarygodnej stacji PiS-owskiej propagandy, aby krytykować innych członków naszej opozycyjnej rodziny. Stałeś się Pan sprzymierzeńcem gwałcącego nasze wolności PiS-u, a nie ludzi, którzy wolność kochają i rozumieją. Od tej chwili przekroczył Pan granicę mojej tolerancji zarezerwowaną dla sojuszników i kolegów.

Ktoś taki jak Pan, który jest w stanie opluwać kolegów i przyjaciół dla swoich osobistych celów i kariery nie jest z mojej bajki.

Proszę opuścić grono moich znajomych na Facebooku i tak, jak bez powodu, do tej pory, nie kłaniać mi się na ulicy.

Jednocześnie informuję Pana, że jako delegat na Zjazd Krajowy KOD zawnioskuję do Zarządu KOD-u, o co najmniej usuniecie Pana z funkcji członka Zarządu.

 


Roman Giertych: List z gratulacjami dla pani Beaty Szydło

Roman Giertych

Roman Giertych

Cały Naród płakał, gdy podniosłym głosem wytykała Pani poprzednikom pazerne praktyki godzące w umiar i skromność.

 

Szanowna Pani Premier!

 

Chciałem złożyć najserdeczniejsze gratulacje z okazji uzyskania nagrody od prezesa Rady Ministrów Beaty Szydło z tytułu dobrze wykonanej pracy przez premiera Beatę Szydło.

Cała Polska mogła podziwiać heroiczne zmagania pani Premier z przeważającymi siłami wroga podczas Bitwy o Tuska.

Cała Polska kibicowała Pani, gdy nieomal swoim ciałem blokowała Pani druk nielegalnych wyroków rzekomego Trybunału Konstytucyjnego. To musiało być ciężkie!

Cały Naród płakał, gdy podniosłym głosem wytykała Pani poprzednikom pazerne praktyki godzące w umiar i skromność.

Była Pani premierem naszych marzeń!

I dlatego należała się Pani nagroda. Pani o tym wie najlepiej. A skoro Pani o tym najlepiej wie, to się Pani nagrodziła.

Jeszcze raz gratulacje!

Proszę sobie coś ładnego kupić.

 

Roman Giertych

PS.

Słyszała może Pani o takim rzymskim powiedzeniu: nikt nie jest sędzią w swojej sprawie?

 

 


Adam Mazguła: 1 marca – to nie święto, to Dzień Oszustwa PiS-u – Dzień Wstydu

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli 1 marca, to dzień gloryfikacji morderców i najważniejsze święto narodowe narzucane nam przez partię rządzącą, to, mimo że jestem synem żołnierza, który poddał się amnestii w 1947 r., nie jest to moje święto – to święto PiS-u i jego ideologii oszustwa

 

Partia rządząca ogłosiła najważniejsze święto w roku, którym jest Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Grafika: Piotr Hajda

Jeśli w tym dniu planuje się uroczystości państwowe i uroczyste posiedzenie rządu dla podjęcia decyzji o pozbawieniu honoru i stopni wojskowych nie tylko nieboszczyków, ale i bohaterskich generałów Wojska Polskiego, to jest to na pewno najważniejsze święto partyjnego zakłamania.

PiS ogłosił najważniejsze święto narodowe, bo ma swoich bohaterów, którymi są zabójcy, a nawet ludobójcy, tacy jak „Bury” czy „Ogień”. Ludzie jeszcze pamiętają dokonywane przez nich morderstwa i grabieże. Tymczasem dla PiS-u i skupionych wokół niego organizacji faszyzujących – te czyny, to bohaterska walka o Polskę. Nie chcą wiedzieć o mordowanych cywilach, dzieciach, spalonych w swoich domach całych rodzinach, to przecież jest dziełem owych „bohaterów”.

IPN, PiS-owska instytucja powołana w celu zakłamywania prawdy w interesie tej partii, nazywa polskich żołnierzy walczących w II Wojnie Światowej bandytami, tym samym kpi z inteligencji i wiedzy naszych obywateli. A wszystko to dla potrzeb systemowego kłamstwa, na którym zbudowana jest ideologia PiS-u.

Jeśli 1 marca, to dzień gloryfikacji morderców i najważniejsze święto narodowe narzucane nam przez partię rządzącą, to, mimo że jestem synem żołnierza, który poddał się amnestii w 1947 r., nie jest to moje święto – to święto PiS-u i jego ideologii oszustwa.

To święto kłamstwa o bohaterskich mordercach, zakłamywania historii, sztucznego komunizmu i nieposłuszeństwa leśnych żołnierzy w stosunku do rozkazów, jakie przywiózł im polski bohater i żołnierz, Witold Pilecki. To on, w obliczu ustaleń jałtańskich, potwierdzonych w Poczdamie, dostarczył z Zachodu rozkazy, aby oszczędzać siły i nie walczyć, a czekać na rozwój sytuacji międzynarodowej. Oni jednak mieli broń i ochotę na przedłużenie walki zbrojnej, nawet z cywilami.

Jeśli gloryfikacja niesubordynacji i morderstw ma być najważniejszym świętem w Polsce, to ci, którym coś takiego przyszło do głowy są nieodpowiedzialnymi idiotami. Jeśli stoi za tym cały majestat PiS-u, to znaczy, że to zbiorowe szaleństwo kłamców.

Jeśli 1 marca ma być najważniejszym świętem w Polsce, to ja się przeciwstawiam.

To nie święto, to narodowy dzień wstydu za PiS.

Wstydu łamanej Konstytucji RP, wstydu zamachu na prawa obywatelskie, wstydu niszczenia niezależności sadów i agresji światopoglądowej wobec kobiet w Polsce.

To wstyd za morderców Barbary Blidy, Igora Stachowiaka i 34 byłych funkcjonariuszy służb państwowych.

To wstyd zamachu na wolność religijną Polaków.

To wstyd za PiS-owskich przestępców afer finansowych i korupcyjnych od Art-B, przez SKOKI, przejmowanie nieruchomości w Warszawie aż do rozwiniętej na niespotykaną skalę korupcji politycznej i korupcji wyborczej.

To wstyd za neptków zawodowych, Misiewiczów i hodowców rybek, zajmujących najwyższe stanowiska w Polsce.

To wstyd rasizmu, promocji faszyzmu i szerokich karków przestępców stadionowych.

To wstyd zamachu na wolne media, wolne wybory i państwowy charakter wojska i policji.

To wstyd za Boga partii rządzącej, jakim jest kłamstwo.

1 marca – to nie moje święto, to nawet nie święto, to dzień wstydu za moralny upadek i katolicki faszyzm w Polsce!

 

Adam Mazguła

 

 


Adam Szejnfeld: Pokora, umiar, brak arogancji…

Adam Szejnfeld

Adam Szejnfeld

W tym wszystkim, co bulwersuje opinię publiczną w postępowaniu Prawa i Sprawiedliwości, prawdę mówiąc nie chodzi już o te podwyżki, a nawet o te astronomiczne premie. Chodzi przede wszystkim o elementarną uczciwość wobec społeczeństwa. O szacunek. O wiarygodność.

 

18 listopada 2015 roku nowo powołana pani premier Beata Szydło w swoim expose deklarowała: „Polacy opowiedzieli się za zmianą dotychczasowej polityki i formą sprawowania władzy (…) Polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. A przede wszystkim słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy, koniec z pychą.”

Niedługo potem dowiedzieliśmy się na czym ma polegać pokora, umiar i zerwanie z arogancją władzy. W sposób szczególny uwidoczniło się to „w parciu na kasę”.

Już w lipcu 2016 roku rząd zaplanował podwyżki i to nie tylko dla swoich ministrów. Pensje miały wzrosnąć owszem członków Rady Ministrów, ale i wiceministrów, i wojewodów, i prezydenta, a także posłów i senatorów. Politycy PiS uzasadniali wtedy swoją decyzję tym, że „osoby o wysokich kwalifikacjach nie przyjmują ofert na kierownicze stanowiska państwowe albo rezygnują z zajmowanych stanowisk, z uwagi na relatywnie niski poziom wynagrodzeń”.

Po zmasowanej krytyce opinii publicznej partia rządząca ze swoich planów się wycofała. Choć może nie do końca. Można mieć te wątpliwości porównując na przykład płace premierów. Na przykład w roku 2013 roku z tytułu pełnienia funkcji Prezesa Rady Ministrów Donald Tusk zarobił 198 tys. 771 zł (tyle samo później Ewa Kopacz w 2015 r.). Zarobki natomiast na przykład premier Beaty Szydło były już znacznie wyższe. W 2016 r. wyniosły 230 tys. 446 zł, a w roku 2017 już ok. 265 tys. zł….

Bardziej jednak bulwersującą opinię publiczną sprawą stały się nagrody. Zwłaszcza, że były niczym nie uzasadnione, a jednocześnie gigantyczne.

Wcześniej udzielono je ministrom, teraz także wojewodom. I tak na przykład, uznawani za najgorszych członków rządu, odwołani ze swoich stanowisk, minister środowiska Jan Szyszko i minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, jak donosi prasa, otrzymali po 70,1 tys. zł premii.

Minister edukacji narodowej natomiast Anna Zalewska i ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki po 75,1 tys. zł.

Również odwołany minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zdążył zainkasować 65,1 tys. zł nagrody.

Podobną kwotę otrzymała także odwołana pani premier, która wczesniej tyle mówiła o… oszczędności i pokorze….

Największą jednak gratyfikację pieniężną, bo aż 82,1 tys. zł, otrzymał ten, kto najbardziej za nagrody atakował poprzedni rząd PO-PSL, czyli ówczesny szef MSWiA, a obecnie minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak.

Hym… widać, że politycy PiS chyba zbyt dosłownie wzięli sobie do serca cytat z książki Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”: „Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowę”.

W tym wszystkim, co bulwersuje opinię publiczną w postępowaniu Prawa i Sprawiedliwości, prawdę mówiąc nie chodzi już o te podwyżki, a nawet o te astronomiczne premie. Chodzi przede wszystkim o elementarną uczciwość wobec społeczeństwa. O szacunek. O wiarygodność.

Okłamywanie bowiem i oszukiwanie obywateli jest najgorszą postawą, jaką może prezentować demokratycznie wybrana władza. Stosujący cynizm, hipokryzję oraz manipulujący opinią publiczną nie mogą oczekiwać pochwały. Byłoby może inaczej, gdy rząd PiS miał odwagę otwarcie przyznać się, że chce zarabiać więcej, gdyby podjął się reformy systemu płac ministrów oraz administracji publicznej, a już na pewno, gdyby nowe stawki i zasady wprowadził nie od razu, lecz od kolejnej kadencji. Wtedy pewnie i dla problemu wysokości płac w administracji byłoby większe zrozumienie, i dla samych rządzących większe uznanie.

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego


Roman Giertych: Bomba wybuchła

Roman Giertych

Roman Giertych

Panie i panowie Prokuratorzy! Macie na tacy aferę większą niż Amber Gold. Przykładów jest ponad 1000! Skoro ścigacie (na podstawie pomówienia) Gawłowskiego to musicie ścigać na podstawie pewnych dokumentów tych, którzy kupili sobie posady w spółkach SP

 

Mało kto zwrócił dzisiaj uwagę na konferencję PO, w której zrelacjonowano pierwszą grupę nazwisk osób, które wpłacały na PiS, a następnie otrzymały posady w spółkach skarbu państwa.

Przedstawienie kilkudziesięciu takich przypadków powinno tymczasem wstrząsnąć opinią publiczną i spowodować natychmiastowe wszczęcie śledztwa w tej sprawie.

Mechanizm opisany na konferencji jest prosty. Określone osoby wpłacają pieniądze na PiS, a następnie uzyskują stanowiska w spółkach Skarbu Państwa ze względu na to, że partia PiS obsadziła zarządy tych spółek i wymienia profesjonalistów na kadry partyjne.

Mamy tutaj do czynienia nie ze zjawiskiem jednostkowym, które zawsze może się zdarzyć, a polegającym na tym, że osoba z kwalifikacjami wpłaca na partię polityczną, a następnie obejmuje prace w spółce, która jest zarządzana pośrednio przez ta partię. Przeciwnie. Przedstawienie pierwszej grupy nazwisk pozwala postawić tezę, że mamy do czynienia z procederem, który wsparcie (również finansowe) dla partii politycznej gratyfikuje wysokimi dochodami w spółkach skarbu państwa uzyskiwanymi na zasadzie powołania przez osoby mianowane przez tą partię, a często nie posiadające żadnych kompetencji.

Proponuję, aby wszyscy oburzeni kierowali zawiadomienia w tej sprawie do prokuratorów w Szczecinie. Oni postawili zarzut korupcyjny posłowi Stanisławowi Gawłowskiemu sekretarzowi generalnemu PO w stanie faktycznym zupełnie odwrotnym: członek PiS który miał rzekomo wpłacić 200 tysięcy na kampanię PO, w zamian za to nie dostał żadnej pracy ani niczego innego, a zamiast tego praca podległych PO służb specjalnych doprowadziła do postawienia mu zarzutów karnych.

Ponieważ z punktu widzenia prawa karnego przestępstwa korupcji można się dopuścić zarówno zalegalizowaną formą łapówki (np. opłacona podatkowo i notarialnie podpisana darowizna) jak i nielegalnym wręczeniem pieniędzy to jest oczywiste, że prokuratura w Szczecinie będzie ścigać tego typu przestępstwa. Skoro ściga Gawłowskiego nawet przy braku dowodów na jakiekolwiek „odwdzięczenie się” za rzekomą wpłatę dokonaną przez członka konkurencyjnej partii, to tym bardziej będzie ścigać za 100% pewne wpłaty (bo pochodzące z dokumentów PKW), dokonywane nie przez zwolenników PO, ale właśnie PiS, gdzie „odwdzięczenie się” jest oczywiście powiązane z działaniami partii PiS.

Panie i panowie Prokuratorzy!

Macie na tacy aferę większą niż Amber Gold. Przykładów takiego związku jest ponad 1000! Skoro ścigacie (na podstawie pomówienia) Gawłowskiego to musicie ścigać na podstawie pewnych dokumentów tych, którzy kupili sobie posady w spółkach SP za pomocą opłacania finansowania partii, która przejęła te spółki. Z pewnością energii i zaangażowania wam nie zabraknie. Możecie też liczyć w tej sprawie na pomoc obywateli.

Przed wami kraina 1001 korupcji, która czeka na ukaranie. Wystarczy tylko trochę odwagi.

 

Roman Giertych

PS.

Zupełnie na marginesie odsyłam do mego tekstu sprzed kilku tygodni, gdzie wieszczę spadek poparcia dla PiS. Dzisiejszy sondaż o spadku PiS o 6% jest pierwszą (jeszcze nieśmiałą) jaskółką tego procesu.

 

 

 


Michał Kamiński: O sondażach

Michał Kamiński

Michał Kamiński

Nie wolno godzić się na pseudo patriotyczny szantaż moralny obecnej władzy. Trzeba jej powiedzieć głośne NIE!!! . I w Warszawie i w Brukseli .

 

Otóż teraz o sondażach.

Sam fakt, że publikowane w tym samym czasie tak się od siebie różnią , powoduje , że logicznie rzecz ujmując , przynajmniej niektóre z nich muszą być niewiarygodne. Błagam was nie dajcie się, w żadną stronę zwariowac sondażom.

Co uznaje za stan faktyczny:

PiS jest dziś najsilniejszą partią. To po pierwsze.

PiS nie jest partią większości , która, choć z różnorodnych przyczyn jednak PiS odrzuca. To po drugie.

Po trzecie mądrze zjednoczeni i z wiarygodnym przywództwem z PiS możemy wygrać.

Po czwarte nie wolno godzić się na pseudo patriotyczny szantaż moralny obecnej władzy. Trzeba jej powiedzieć głośne NIE!!! . I w Warszawie i w Brukseli .

Kluczenie i udawanie , że oni tak naprawdę gdzieniegdzie mają rację , to droga donikąd.

 

 

 


Stefan Niesiołowski: Unii nie oszukacie!

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Czego wy się boicie? Pisowskiej szczujni, dyktatorka, kogo jeszcze? I nie widzę żadnego powodu, aby eurodeputowani głosowali za pisowską kandydaturą p. Krasnodębskiego czy kogoś w tym rodzaju. Przecież oni szkodzą Polsce, a Wy jesteście w Brukseli dla Polski.

Po idiotycznej ustawie o IPN, którą zawiesił siłą swojego intelektu i autorytetu p. Karczewski, stając się w pewnym sensie czwartą instancją po sejmie, senacie, prezydencie, decydującą czy ustawa obowiązuje i po idiotycznych występach zagranicą i w kraju p. Morawiecki wyrusza na negocjacje w sprawie budżetu unijnego. Jest to oczywiście jedna z kluczowych kwestii dla naszej gospodarki, zwłaszcza rolnictwa, samorządów, inwestycji, decyduje się suma pieniędzy przyznanych Polsce i oczywiście wszystkim innym krajom członkowskim Unii.

Wiadomo już, że tych pieniędzy będzie mniej, bo Anglia wystąpiła z Unii, po genialnym brexicie, czego Brytyjczycy wyraźnie już żałują, ale myśleć trzeba przed głosowaniem, a nie po.

Przestrzegałem, żeby nie wysyłać p. Morawieckiego do Berlina na ocieplanie wizerunku naszego kraju, rzeczywiście ocieplił ten wizerunek znakomicie.

Dziś przeświadczenie, że to Polacy są współwinni holokaustu, do niedawna wyznawane przez nielicznych idiotów, grupki fanatyków i bezmyślnych ignorantów stało się powszechne.

Jeśli stratedzy z Nowogrodzkiej, na czele z geniuszem, do którego świetnie pasują słowa Roty: kto ty jesteś, Polak mały, sądzili, że wygrają propagandową batalię z Izraelem, przy pomocy kodeksu karnego narzucą światu absurdalną i kłamliwą wizję, że nie było całej podłej zgrai przeróżnych polskich kolaborantów, szmalcowników i innej hołoty wydającej dla osobistych korzyści Żydów hitlerowcom na śmierć, to przekonali się jak bardzo się mylili.

Dziś wykrzykują im w twarz fanatycy i ignoranci kłamliwe i prowokacyjne hasło – polish holokaust i pan Ziobro wraz z całym aparatem policyjnego państwa pozostaje śmiesznie bezradny wobec uruchomionej przez siebie fali kłamstwa. Nie bardzo widzę wysyłanych przez Brudzińskiego, Wąsika, nie wiem może Kamińskiego specjalnych komand przywożących do Polski autorów tych pomówień na czele z Grossem, któremu najwyraźniej antysemici chcą wyznaczyć rolę Eichmanna.

Ciekawe kto napisze polską wersję słynnej książki Hannah Arendt pt. Gross w Warszawie. Może p. Jaki, Rydzyk, Jackowski, Międlar, ks. Małkowski, albo intelektualista Karczewski?

Jeszcze gorszy efekt przyniesie wysłanie Morawieckiego, aby negocjował fundusze unijne dla Polski. Jest oczywiste, że o żadnych ustępstwach strony unijnej wobec łamania praworządności i podłego egoistycznego stanowiska Polski w sprawie uchodźców, nie może być mowy.

Unia działa irytująco wolno. To są dżentelmeni, którzy mówią innym językiem niż przedstawiciele dyktatury ciemniaków. Często prostacy i dyktatorzy biorą kulturę i grzeczność za oznaki słabości.

Mamy tego najlepszy przykład w relacjach Unii z reżimem pisowskim. Ale na końcu pozostaje twarda obrona demokracji. I jeśli reżimowym lizusom wydaje się, że grzeczność, kulturę, ogładę i przyzwoitość zachodnich rozmówców odczytają jako słabość i gotowość do kapitulacji to mam głębokie przekonanie, że się pomylą jak wielu przedstawicieli dyktatur w podobnej sytuacji w przeszłości.

Bezczelne żądanie pisowskiego reżimu, aby nie wiązać sprawy funduszy z zasadami praworządności zasługuje tylko na pogardę. Oznacza ono, że reżim może łamać prawa człowieka w Polsce, tolerować neonazistowskie bojówki i antysemickie występy, prześladować bojowników o wolność, podporządkować sobie sądy, prokuratury, media, cały kraj, a Unia ma ten reżim wspierać, opłacać i udawać, że wszystko jest w porządku.

Tak mam nadzieję nie będzie. Zbyt wytrawni politycy kontynuują dziś dzieło Adenauera, de Gaulle’a, Schumana, aby osobnicy w rodzaju Szymańskiego Morawieckiego, Czaputowicza, Gosiewskiej, Legutki czy kogoś w tym rodzaju oszukali Unię bredząc coś o polskim modelu demokracji, różnicach semantycznych i naszych reformach. Te reformy to monopartyjny opresyjny reżim i mam nadzieję, że Unia pomoże nam, aby wylądował na śmietniku historii?

I jeszcze jedno po niezłych wystąpieniach grupy Schetyny okazuje się, że znowu mamy recydywę tchórzostwa i głupoty. PO nie może się zdecydować czy europosłowie mogą głosować za rezolucją uzależniającą fundusze dla Polski od przestrzegania demokracji. Oczywiście, że nie mogą, ale muszą bo to jest walka o Polskę, o demokrację w Polsce. Czego wy się boicie? Pisowskiej szczujni, dyktatorka, kogo jeszcze? I nie widzę żadnego powodu, aby eurodeputowani głosowali za pisowską kandydaturą p. Krasnodębskiego czy kogoś w tym rodzaju. Przecież oni szkodzą Polsce, a Wy jesteście w Brukseli dla Polski.


Adam Mazguła: Panie Kaczyński – czy jeszcze jest Pan prezesem PiS-u czy już brunatnym kanclerzem faszystowsko-katolickiej Polski?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dziwisz, Rydzyk, Kaczyński, Duda, Morawiecki i każdy, kto dzisiaj dzieli Polaków, tworzy brunatną dyktaturę ciemniaków

 

Antypolski brunatny PiS i jego biskupi nie tylko chronią niszczycieli Polski, ale dzielą i szczują na swoich obywateli, niszcząc jedność narodową i autorytet państwa jak nikt dotąd w historii Polski. Takie zniszczenie siali w Polsce tylko okupanci, nigdy sami Polacy.

Wydarzenia w Hajnówce i zachowanie się policji politycznej PiS-u zasługują na pytanie, komu służycie? Jednak pytań pojawia się więcej…

Komu służy policja chroniąca manifestacje, które gloryfikują ludobójców i szkalują obywateli protestujących przeciwko obrażaniu pamięci ofiar i ich rodzin?

Komu służy europoseł R. Czarnecki, odwołując się od decyzji Parlamentu Europejskiego, która go pozbawia godności wiceprzewodniczącego? Komu służy dalsza dyskusja o polskich szmalcownikach?

Komu służy pełniący obowiązki premier, M. Morawiecki, składając kwiaty na grobach kolaborantów? 

Komu służą jego kłamstwa historyczne i oczernianie na arenie międzynarodowej naszych sędziów i naszego systemu prawnego?

Komu służy nieodpowiedzialne, rozkapryszone dziecko polityczne, P. Jaki, kompromitując Polskę na całym świecie?

Komu służy banda paranoicznych prokuratorów i historyków IPN, których PiS wyposaża w uprawnienia kompromitujące nasz kraj i wzbudzające wojnę polityczną oraz historyczną z całym światem?

Komu służy zmiana – nazywanie wszystkich ważnych miejsc w kraju imieniem Kaczyńskiego; przecież tak działo się tylko w systemach najdzikszej dyktatury z kultem jednostki? Paranoją jest fakt nazwania lotniska imieniem samobójcy lotniczego i mordercy pozostałych uczestników lotu do Smoleńska.

Komu służy przekazywanie dóbr państwowych, środków finansowych i uprawnień edukacyjnych Kościołowi katolickiemu, jeśli jego urzędnicy nie podlegają ustawom i zarządzeniom edukacyjnym w kraju, a ich afery pedofilskie nie dają gwarancji ochrony prawnej dzieciom powierzonym ich pieczy?

Komu służy Z. Ziobro – przypadek iście boski? Występuje bowiem w (niekonstytucyjnych) trzech osobach: władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Ośmiesza powagę sądów, wstrzymuje prokuraturę od zajmowania się największymi aferami obecnej władzy – takimi jak SKOK, wyłudzenie warszawskich nieruchomości PiS-u, tworzenie grupy świętych, którzy, jak sami przyznają, nie podlegają polskiemu prawu (oligarcha T. Rydzyk), jak wypadki limuzyn rządowych i wiele innych afer związanych z defraudacją miliardów złotych?

Komu służy nowe prawo wyborcze, jeśli tylko PiS będzie te wybory organizował, liczył głosy i rozpatrywał protesty?

Panie Kaczyński!

Teraz postawię najważniejsze pytanie: czy jeszcze jest Pan prezesem PiS-u czy już brunatnym kanclerzem faszystowsko-katolickiej Polski?

Czy Pan, panie Kaczyński, uważa, organizując przyspieszone kursy dla bezkarnych faszystów, że Pańskie komunistyczne wykształcenie i szerzenie nienawiści stanowi gwarancję, że rasizm Pana nie dopadnie?

Panowie Biskupi Episkopatu Polski,

czy Kościoły katolickie w Polsce są jeszcze dla wierzących w Boga, czy już jedynie dla wierzących w Waszą świętość?

Czy nie uważacie, że msze za faszystów i ludobójców ubliżają ich ofiarom i cmentarzom bohaterskiego narodu?

Czy biskup L. S. Głódź, mówiąc o tym, że krzyż jest symbolem naszej ojczyzny, miał na myśli złamane ramiona tego krzyża, czyli myślał o znaku szczęścia faszystów?

Czy, wspierając faszystów, liczycie na nowe msze za poległych i zapełnianie się cmentarzy, a więc na Wasze dalsze bogacenie się na ludzkich tragediach?

Co jeszcze zamierzacie zawłaszczyć dla siebie? Mało mamy ofiar Waszych bezkarnych pedofili? Musicie mieć większy wpływ na dzieci w szkołach, bo brakuje Wam świeżych ciał, które „prowokują” duchownych?

Panie Biskupie Dziwisz,

kogo pochowałeś, zamiast Jana Pawła II, w grobowcu, jeśli ciągle rozdajesz jego krew i kości, jako święte relikwie, kolejnym kościołom i kaplicom? Ostatnio nawet takie nowe szczątki „wzmacniają morale” naszej armii w Afganistanie…

Takich pytań jest tysiące, a każda odpowiedz – to cios w naszą suwerenność i interes narodowy. Mam nadzieję, że piekło istnieje przede wszystkim dla Was, pełni pychy, aroganci i że dosięgnie Was sprawiedliwość za skłócanie, pozbawianie godności i niszczenie naszego narodu!

Dziwisz, Rydzyk, Kaczyński, Duda, Morawiecki i każdy, kto dzisiaj dzieli Polaków, tworzy brunatną dyktaturę ciemniaków.

 

Adam Mazguła

 

Marsz narodowców w Hajnówce

W sobotę 24 lutego ulicami Hajnówki przeszedł trzeci już Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowany m.in. przez ONR.

Uczestnicy nieśli flagi narodowe, ONR i transparenty „Narodowa Hajnówka”; skandowali hasła: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Cześć waszej pamięci, żołnierze wyklęci”. Według szacunków policji, w marszu narodowców wzięło udział ok. 100 – 200 osób.

Przeciwko narodowcom protestowali m.in. Obywatele RP, którzy podobnie jak przed rokiem przyjechali w sobotę do Hajnówki.

Swoje zgromadzenie zorganizowali przy Pomnik Ofiar Wojen i Represji, gdzie uczcili ofiary mordu za który odpowiedzialność ponosi oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego dowodzony przez Romualda Rajsa ps. „Bury”, po czym rozpoczęli marsz.

Policja usunęła ich jednak siłą, uznając, iż doszło do próby zakłócenia legalnie zgłoszonej manifestacji; 10 osób zostało wylegitymowanych.

To był już trzeci marsz narodowców w Hajnówce. Od samego początku wzbudza sporo kontrowersji, upamiętnia bowiem kapitana Romualda Rajsa, pseudonim „Bury”, którego oddział niepodległościowego podziemia spacyfikował zimą 1946 roku kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską. Zginęło wówczas 79 osób, w tym dzieci.

Śledztwo w sprawie działań „Burego” „zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w okresie od 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r. na terenie powiatu Bielsk Podlaski w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowej o wyznaniu prawosławnym”, prowadził IPN. W 2005 roku, po trzech latach śledztwa, Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu umorzyła śledztwo.

Burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak, radni i mieszkańcy są bezsilni wobec marszu. Już w ub. roku Sirak wydał zakaz organizacji wydarzenia, jednak jego decyzję uchylił białostocki Sąd Okręgowy, do którego odwołał się ONR. Zdaniem burmistrza marsz środowisk narodowych organizowany w Hajnówce jest dla mieszkańców „prowokacją”.

Organizacji marszu upamiętniającego Romualda Rajsa sprzeciwiła się też m.in. Partia Razem. Obecny w Hajnówce Adrian Zandberg również nazwał go „prowokacją wobec społeczności białoruskiej i prawosławnej żyjącej na tych terenach”. Wcześniej przeciwko marszowi w Hajnówce protestowała miejscowa Platforma Obywatelska.

 

(df) thefad.pl