Weronika Książek w liście otwartym do prezydentowej Kornhauser: Nie reaguje Pani, kiedy partia rządząca obraża Pani męża

Weronika Książek
Pani Agato, a może trzeba się wreszcie odezwać? Jest Pani nieobecną pierwszą damą. Niechże Pani stanie choćby w swojej własnej obronie! Bo właśnie budują Wam kolejny stos, a Wy znowu odwracacie oczy
Pani Agato, a może trzeba się było wreszcie odezwać? Jest Pani nieobecną pierwszą damą. Milczy Pani, kiedy łamane są prawa kobiet, kiedy centymetr po centymetrze odbiera się nam naszą wolność i wtłacza w konserwatywne ramki. Nie reaguje Pani, kiedy partia rządząca obraża Pani męża, traktując go jak prywatnego notariusza.
Nie odezwała się Pani nawet, kiedy pod Waszymi oknami stała grupa osiłków z transparentami (tych samych, którzy jeszcze kilka tygodni temu przybijali piątki z admiratorami Adolfa Hitlera od wafelków, którzy różnią się od reszty tylko tym, że mieli pecha, bo zostali przyłapani), krzycząc „Duda-Juda, zdejmij jarmułkę” i „Dość wesela, wypierdalać do Izraela!”. Czy rozumie Pani, że właśnie kazano Pani spakować manatki? Że oni krzyczeli do Pani rodziny, do Pani bliskich, do ludzi, którzy Panią wychowali?
Czy już Pani wie, co mogły czuć żydowskie kobiety na Podlasiu, kiedy wybijano w ich domach szyby? Kiedy w szabas na wsi podrzucano im do izb węże? Kiedy w nocy zatruwano w ich studniach wodę? Kiedy najpierw zaczepiano je na ulicy albo na drodze, później bito albo gwałcono, a potem już zupełnie bezkarnie zabijano?
Oni wszyscy krzyczeli mniej więcej o tym, że to samo chętnie zrobiliby z Panią albo z Pani córką, kiedy tylko dostaną lepszy glejt na przemoc. A Wy daliście im do ręki jeszcze więcej broni, by mogli zacząć Was nią okładać.
Żydowskie kobiety, zamordowane w Bzurach: Gutka, Rywka, Sonia. Może żyłyby, gdyby nazywały się Anna, Elżbieta, Teresa. Było ich ponad dwadzieścia, młodszych i starszych – od dziewczynek w wieku komunijnym po trzydziestoparoletnie. Były pozbawione ochrony swoich mężczyzn, którzy albo już nie żyli, albo wywieziono ich w siną dal. Najpierw trzymano je w piwnicy sołtysa, potem zawieziono na pole i zakatowano. Przedtem wykopano dół i kazano im rozbierać się do majtek.
Bili je pałkami okutymi żelazem. IPN umorzył śledztwo. Polska dowiedziała się o tym w 2016 roku, dzięki determinacji jednego człowieka. Takim ludziom, Pani Agato, właśnie chcecie zamknąć usta. Ale to jest bliżej niż myślicie, to jest na Facebooku, wylewa się z Twittera, triumfuje na koszulce Międlara: „Nie płakałem po Jedwabnem”. Ani antysemickie zbrodnie z dwudziestolecia, ani marzec ‘68 nie potrzebowały wojny. Przemoc być nie musi być oficjalnie obleczona w narodowe barwy, by być straszna.
Co czuły dziewczyny z Bzur, jaki niewyobrażalny strach, kiedy kazano im się obnażyć i wystawić na ciosy? Czy myśli Pani, że ludzie skandujący pod Waszymi oknami mieliby skrupuły, by nie ograbić, nie wypędzić i nie skrzywdzić Pani najbliższych? A może już teraz w Krakowie szczelniej zasłaniacie okna?
Niechże Pani stanie choćby w swojej własnej obronie! Bo właśnie budują Wam kolejny stos, a Wy znowu odwracacie oczy.
|
Autor artykułu Weronika Książek, strajk.eu |
Adam Szejnfeld: Samotna wyspa

Adam Szejnfeld
W strategii budowania swojej suwerenności trzeba przecież pamiętać, że dzisiejszy świat jest globalny, a Polska nie jest w nim samotną wyspą. I nigdy nie będzie.
Relacje międzyludzkie są niezwykle skomplikowane i trudne. Te międzypaństwowe jeszcze bardziej. Zwłaszcza w Europie, tak przez wieki dotkliwie naznaczonej wojnami. Dlatego w sprawach międzynarodowych należy postępować ostrożnie, delikatnie, a przede wszystkim dyplomatycznie… W tym zakresie Polska ostatnio łamie wszystkie standardy.
Mamy „zimną wojnę” z Rosją, z Niemiec zrobiliśmy sobie najgorszego wroga, skłóciliśmy się z Francją, nie wykazujemy solidarności wobec Greków czy Włochów, zniechęcamy Litwinów, obrażamy Ukraińców i co najgorsze, tak de facto realizujemy niepisany Polexit z Unii… Na tym jednak nie koniec.
Godzimy teraz w nasze fundamentalnie ważne stosunki z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Czemu to ma wszystko służyć?… W strategii budowania swojej suwerenności trzeba przecież pamiętać, że dzisiejszy świat jest globalny, a Polska nie jest w nim samotną wyspą. I nigdy nie będzie. Może stać się natomiast opuszczonym przez przyjaciół krajem. Zupełnie osamotnionym. Owszem, da się z tym żyć. Tylko po co?
W kuchni bez wagi kuchennej – porady
Często podczas gotowania, korzystamy z przepisów znajdujących się na stronach internetowych lub w książkach kucharskich. Nie jedna z nas musi uporać się z problemem odmierzania składników, gdyż nie posiada wagi kuchennej. Nie każdy ma ją w domu – a gotować trzeba.
Jednym z pomysłów jest zaopatrzenie się w plastikowe lub metalowe miarki dostępne w wielu sklepach z artykułami kuchennymi, lub na działach kuchennych w supermarketach.

Jenni Heward Craig
Jeśli jednak nie macie w domu ani wagi kuchennej ani wspomnianych miarek – oto kilka podpowiedzi, które mam nadzieję, chociaż częściowo ułatwią Wam życie.
Typowa szklanka do odmierzania ma pojemność 250 ml = 250 g. W przypadku wody gramy i mililitry to to samo. Jeśli jednak wszystko odmierzacie szklankami (takimi samymi), to nie powinno mieć to wpływu na efekt końcowy.
Dodatkowo 1 łyżka to 15 ml, a 1 łyżeczka 5 ml.
Produkty płynne
Mleko
- 1 szklanka = 250 ml
- 1 łyżka = 15 g
- 1 łyżeczka = 5 g
Olej
- 1 szklanka = 225 g
- 1 łyżka = 15 g
- 1 łyżeczka = 5 g
Śmietana 30% do ubijania
- 1 szklanka = 270 g
- 1 łyżka = 16 g
- 1 łyżeczka = 5 g
Śmietana 18%
- 1 szklanka = 230 g
- 1 łyżka = 12 g
- 1 łyżeczka = 4 g
Wino
- 1 szklanka = 250 ml
- 1 łyżka = 15 g
- 1 łyżeczka = 5 g

Produkty suche
Mąka pszenna (zwykła, jasna, typ 550)
- 1 szklanka = 170 g
- 1 łyżka = 10 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mąka pszenna chlebowa (typ 750)
- 1 szklanka = 150 g
- 1 łyżka = 9 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mąka pszenna razowa (typ 2000)
- 1 szklanka = 145 g
- 1 łyżka = 10 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mąka żytnia chlebowa (typ 720)
- 1 szklanka = 145 g
- 1 łyżka = 9 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mąka żytnia razowa (typ 2000)
- 1 szklanka = 120 g
- 1 łyżka = 8 g
- 1 łyżeczka = ~3 g
Mąka orkiszowa razowa (typ 2000)
- 1 szklanka = 150 g
- 1 łyżka = 9 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mąka ziemniaczana
- 1 szklanka = 200 g
- 1 łyżka = 12 g
- 1 łyżeczka = 4 g
Cukier
- 1 szklanka = 240 g
- 1 łyżka = 14 g
- 1 łyżeczka = 5 g
Cukier puder
- 1 szklanka = 170 g
- 1 łyżka = 12 g
- 1 łyżeczka = 4 g
Otręby pszenne
- 1 szklanka = 105 g
- 1 łyżka = 10 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Mak suchy
- 1 szklanka = 160 g
- 1 łyżka = 10 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Kakao gorzkie
- 1 łyżka = 8 g
- 1 łyżeczka = 3 g
Wiórki kokosowe
- 1 szklanka = 115 g
- 1 łyżka = 8 g
Kasza manna
- 1 szklanka = 190 g
- 1 łyżka = 12 g
- 1 łyżeczka = 4 g
Bułka tarta
- 1 szklanka = 150 g
- 1 łyżka = 8 g
Ryż suchy
- 1 szklanka = 225 g
- 1 łyżka = 14 g
Sól
- 1 łyżka =19 g
- 1 łyżeczka = 7 g
Żelatyna
- 1 łyżka = 10 g
- 1 łyżeczka = 3 g

Inne miary
jaja: 1 jajko ( średniej wielkości) = 50 g
drożdże: 5 g drożdży suszonych = 10 g drożdży świeżych, przy zamianie drożdży suszonych na świeże trzeba suszone razy dwa
zakwas: 60 g zakwasu to 3 łyżki lub 2 mocno kopiaste
masło: kostka masła zazwyczaj ma 200 g, margaryny 250 g, a masło osełka 300 g
Zbigniew Stonoga do Zbigniewa Ziobro – Ten post jest początkiem Twojej drogi do dymisji
„Witaj Ziobro
Ten post jest początkiem Twojej drogi do dymisji i odejścia w niesławie z życia publicznego.
Na wstępie zapytam Cie jak Ci się spodobało moje uniewinnienie prokuratora Wojtalewicza, będziesz mu musiał zapłacić 600 tyś zł zaległej od 10 lat pensji z odsetkami razem jakies 1.300.000 plus do tego odszkodowanie za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie (kilka mln) już ja zadbam aby oświecić sąd odszkodowawczy co i jak mu zrobiłeś. Podobne kłopoty będziesz miał z bohaterem procesu Vk 129/17 SO Warszawa Praga, jestem w trakcie pisania oświadczeń dla kilkudziesięciu skazanych w tym Dariusza Kutyły oficera komendy głównej policji, których treść pomoże im wznowić prawomocnie zakończone postępowania-jakieś 37 osób.
Opowiedz Ziobro tym wszystkim ludziom jak z Szałkiem łamaliście prawo co zauważyła nawet sędzia Piwnik zdumiona, że protokoły przesłuchań, których dzielą lata są identycznej treści z identycznymi znakami interpunkcyjnymi oraz błędami. Kolejne moje pytanie to ile z Gmyzem wyprowadziliście wspólnie środków unijnych z pomocą bardzo znanej fundacji.
Odpowiedz też skorumpowany Ministrze przez ile lat Ty i cała pisowska młodzieżówka i na jakich zasadach korzystaliście z testowych telefonów komórkowych Polkomtela byłoby dobrze, gdybyś odpowiedział Polskiemu społeczeństwu ile pieniędzy zdefraudował lansowany przez Ciebie przyjaciel brata Witka, którego w 2005 roku uczyniłeś szefem krakowskiego lotniska, a dziś członkiem zarządu Tauronu.
No i wiesz Zbysiu co powie mama, gdy spojrzy że jeden syn jest Ministrem, a drugi ministrantem-wiesz o co chodzi. Jaki finał tymczasem pytań do Ciebie? A no odpowiedz jak to Jaki nielegalnie wprowadził wzięty na siebie kredyt w kampanie wyborczą Prezydenta Opola?! Kowal Ci pomoże na koniec tej pierwszej lajtowej serii pytań (bo wybory daleko).
Powiem Ci za co pójdziesz siedzieć. Gówniane polskie media i tzw elita nie wezmą tematu Stonogi, bo wszyscy go nienawidzą ale rodzina Śp Barbary Blidy jak zobaczy i usłyszy dwie odprawy przed realizacją i po jej smierci będzie Cie ścigała za zabójstwo dożywotnio. Nielegalnego pozbawienia mnie wolności, osierocenia mego syna w dniu ślubu, rozrywania mi twarzy, nosa, krtani nie daruję Ci pisowski apartczyku, im bliżej wyborów parlamentarnych tym silniejsze będą uderzenia w Ciebie, Kaczyńskiego i Dudę gwarantuje Ci, że Twój Pan już po pierwszej publikacji związanej ze śmiercią Śp B. Blidy zdymisjonuje Cie.”
Niniejszy artykuł prezentuje opinie wyrażone na profilu Zbigniewa Stonogi i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko redakcji thefad.pl
Manuela Gretkowska: Neopolacy w posfaszyzmie – Musical rządowy

Manuela Gretkowska
Ustawa IPN-wska jest światową klęską. Zastanawia mnie, kto miałby ścigać obrażających naród polski zagranicą? Interpoland zamiast Interpolu albo Interfola?
Neonazistowski musical „Kwiaty dla Hitlera” miał być gwarantowaną klapą, dzięki której udało by się jego producentom ukryć finansowe machlojki. Niestety spektakl okazuje się sukcesem, a tytułowi „Producenci” filmu Mela Brooksa jedną ze śmieszniejszych komedii.
U nas też jest śmiesznie, ale odwrotnie. W polskim realu, z neonazistowskim tłem Marszy Niepodległości i leśnymi torcikami ( ciekawe czy miały jakiś związek ze słynnym Leśnym Ruchadłem obserwowanym przez Dudę) PiS-wscy producenci sukcesu zaliczają kolejne porażki.
Starannie wyreżyserowane „Kwiaty dla Szydło” były w porównaniu z „Kwiatami dla Hitlera” żenadą .
A ustawa IPN-wska jest światową klęską. Zastanawia mnie, kto miałby ścigać obrażających naród polski zagranicą? Interpoland zamiast Interpolu albo Interfola?
Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej wymyślona przez fanatyka PiS-u, prof Zybertowicza nadaje się idealnie do komedii Mela Brooksa. Mogłaby robić mgłę na scenie „Kwiatów dla Hitlera”. Natomiast Prezes z Prezydentem nadają się do pisania gagów.
Dzisiaj Duda zaproponował 17 marca Dniem pamięci Polaków ratujących Żydów. Najlepiej, żeby symbolem tego święta był zielony – kolor nadziei. Wtedy podchwyci je Zachód, a wieczorem uchla i porzyga nami w irlandzkich klubach. Bo to dzień Świętego Patryka.
Mel Brooks ze swoim komediowym wyczuciem nadawałby się lepiej od prof. Zybertowicza do produkcji absurdu. Zamiast całego dnia Pamięci mającego godzić dwa narody, zaproponowałby godzinę polsko-żydowskiego pojednania. Ale za to co tydzień, w nocy z Szabasowej soboty na świętą Niedzielę.
Adam Mazguła: Jesteś młodym Polakiem? – Zwracam się do Ciebie

Adam Mazguła
Jesteś młodym Polakiem? Nie chce Cię pouczać, masz swój rozum i sam budujesz swoje przyszłe życie. Z konsekwencjami swoich decyzji będziesz się musiał zmierzyć sam. Życzę Ci tylko, abyś nigdy sam nie skazał siebie czy kogokolwiek innego na los taki, jak opisane tu życie bliskiej mi osoby
Jesteś młodym Polakiem? – Zwracam się do Ciebie
Pozwól, że opowiem Ci historię 16-letniej dziewczyny, atrakcyjnej i wesołej, która chciała kochać i być kochaną.
Dokładnie tak, jak dzisiaj młode dziewczęta i chłopcy przeżywają swoje pierwsze miłości. Któregoś ranka do wsi przyjechali umundurowani mężczyźni z karabinami w rękach. Robili, co chcieli, szczególnie z tak atrakcyjnymi dziewczętami jak ona.
Potem wszystkich mieszkańców wsi zagoniono do kościoła. Po trzech dniach bez jedzenia i picia zostali zawiezieni do obozu koncentracyjnego w Majdanku.
Dziewczyna spędziła tam półtora roku; miała szczęście, nie zagazowano jej i nie spalono. Szczęście polegało na codziennej walce o życie wśród śmierci, bicia, pracy ponad siły, głodzenia i pozbawiania resztek godności.
Przed wyzwoleniem obozu mordowano wszystkich, ale jej się udało, bo rodzina przekupiła obozowego oprawcę; nie zginęła, jak inni w komorze gazowej, wysłano ją na przymusowe roboty do ościennego kraju.
Nigdy nie opowiedziała, co przeżyła, bo, mimo że upłynęło ponad 70 lat, na samo wspomnienie niemiłosiernie wyje z rozpaczy i łzy zalewają jej oczy.
Ona chciała żyć jak Wy teraz, ale cierpi przez całe swoje życie, a teraz umiera w mękach od chorób nabytych wtedy.
Taki los jej zgotowali ludzie, którzy z hasłem „Bóg z nami”, szukali przestrzeni życiowej dla rasy panów. Głośno krzyczeli, że naród musi wstać z kolan po przegranej wojnie i musi dumnie walczyć o godność i szacunek w świecie. Szczuli na Żydów, choć właśnie od nich pożyczyli pieniądze na odbudowę kraju. Poniżali inne narody; „Niemcy tylko dla Niemców” – krzyczeli, aż doszło do mordowania ludzi na skalę przemysłową.
Nasza bohaterka nie miała wyboru, bo była Polką, a to wina nie do obrony.
Od jakiegoś czasu w naszym kraju odżywa moda na nienawiść.
Nie słyszałem, żeby władze jakiegokolwiek kraju szczuły na swoich obywateli. Tymczasem u nas prezes partii rządzącej określił swoich zwolenników jako „rasę panów”. Wyzywa niepokornych Polaków od komunistów i złodziei, kanalii i morderców brata. Jednocześnie wspiera ruchy społeczne, które „szukają Boga” i wznoszą hasła nienawiści rasowej: „Polska dla Polaków”, „a na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści” (lub komuniści). – Kochani, znacie już może te hasła?
Ci, którzy je znają, jak bohaterka tego opowiadania, nie chcą umierać codziennie i ponownie. Nie chcą oglądać tego, co zniszczyło ich życie.
Czy zatem chcecie należeć do rasy panów, rasy oprawców, rasy narodu wybranego, rasy nadludzi?
Czy tak bardzo ciąży nam pokój i wzajemny szacunek?
Siadając do kolejnej gry komputerowej, która polega na niszczeniu stworków albo latających agresorów, bawisz się w zabijanie. Nie jestem zaskoczony, bo pamiętam, że moje dzieciństwo też polegało na zabawach „w strzelanego”, gdy biegaliśmy po osiedlu z wystruganymi pistoletami. Finałem było stwierdzenie: „pif paf – jesteś zabity” i tak broniliśmy słusznej oczywiście sprawy.
Potem jednak wszyscy szli do wojska, a tam, oprócz ekspresowej nauki palenia papierosów i popisach młodych mężczyzn w znajomości alkoholi i kobiecego ciała, uczyliśmy się czegoś jeszcze – odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. To była nauka zbiorowego, społecznego życia, w służbie dla naszych rodzin, dla ukochanego kraju, jego języka, historii i kultury.
Dzisiaj, w czasach otwartych granic dla wędrujących ludzi i myśli, w sytuacji przeplatania się języków, kultury i nauki, młodzi ludzie ulegają ideologii śmierci. Tak, po prostu, dla przeciwwagi…
Dlatego proszę, zanim pójdziesz na spotkanie nacjonalistycznych organizacji – poczytaj, zastanów się, znajdź cel, dla którego chcesz być aktywny.
Brudziński mówi, że u nas takie „kreatury” jak faszyści chowają się po lasach, a w Niemczech maszerują przez centrum Berlina.
Pamiętam coś zgoła odwrotnego – przez Warszawę szło tylu faszystów, że cała Europę można by nimi obdarować. Pamiętam też marsze ONR – faszystów. pic.twitter.com/r1PJ82tlV9
— DOXYCYKLINA POLSKA (@Doxycyklina1) January 25, 2018
Nie chce Cię pouczać, masz swój rozum i sam budujesz swoje przyszłe życie. Z konsekwencjami swoich decyzji będziesz się musiał zmierzyć sam.
Życzę Ci tylko, abyś nigdy sam nie skazał siebie czy kogokolwiek innego na los taki, jak opisane tu życie bliskiej mi osoby.
Jeśli jednak masz ochotę na bycie nadczłowiekiem, to poczytaj, jak skończyli naziści. Podpalili świat, wymordowali miliony ludzi i sami do tej pory są ścigani przez społeczność międzynarodową.
Jeśli chcesz być aktywny, to rób miłość – nie wojnę. Uwierz mi, to o wiele przyjemniejsze.
Adam Mazguła
Ile kosztuje leczenie choroby nowotworowej?
Polacy nie zdają sobie sprawy z tego, z jakimi kosztami wiąże się diagnoza: nowotwór. Co czwarty sądzi, że na leczenie potrzebowałby ok. 1 tys. zł – wynika z badania Nationale-Nederlanden. Mimo niedoszacowania tych kosztów większość badanych i tak jest przekonana, że nie poradziłaby sobie finansowo z takim problemem.

– Pomimo głośnych kampanii społecznych uświadamiających konieczność przeprowadzania badań profilaktycznych rak wciąż jest drugą przyczyną zgonów w Polsce. Z okazji Światowego Dnia Walki z Rakiem chcemy uświadomić, że nawet jeśli choroba nowotworowa jest wykryta we wczesnym stadium, co pozwala ją całkowicie wyleczyć, to wiąże się to kosztami, zarówno emocjonalnymi, jak i finansowymi.
W Polsce większość leczenia przeprowadzana jest w szpitalach publicznych, natomiast szereg badań diagnostycznych musimy przeprowadzać sami na własną rękę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Martyna Kucicka-Witek, menadżer ds. produktów ochronnych i majątkowych w Nationale-Nederlanden.
Według Krajowego Rejestru Nowotworów w ciągu ostatnich trzech dekad liczba zachorowań na nowotwory wzrosła w Polsce dwukrotnie. Obecnie choruje na nie około 157 tys. osób rocznie, z których prawie 95 tys. umiera. Szacunki pokazują, że nowotwory – obecnie druga najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce – za kilka lat awansują na pierwsze miejsce. Do 2025 roku taką diagnozę usłyszy rokrocznie już 180 tys. osób.
Skuteczność leczenia nowotworów w Polsce powoli się poprawia, ale wciąż jest poniżej unijnej średniej. Na 100 pacjentów chorych na raka tylko 42 żyje dłużej niż pięć lat. Polacy bagatelizują ryzyko i często zbyt późno zgłaszają się na badania diagnostyczne, a z drugiej strony – nie są świadomi kosztów, które wiążą się z diagnozą nowotworową.
– Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że 24 proc. ankietowanych uważa, że w przypadku zdiagnozowania choroby nowotworowej potrzebowaliby na leczenie około 5 tys. zł. Co czwarty sądzi, że wystarczyłby 1 tys. zł. Jest to o tyle zaskakujące, że tylko jedno badanie rezonansem czy tomografem komputerowym – w zależności od części ciała – może kosztować nawet kilkaset złotych. Mimo tak niskich kwot, które bierzemy pod uwagę, myśląc o leczeniu, większość Polaków uważa jednak, że nie poradziłaby sobie finansowo w przypadku zdiagnozowania nowotworu – mówi Martyna Kucicka-Witek.
W teorii większość kosztów związanych z leczeniem powinien pokrywać Narodowy Fundusz Zdrowia. W praktyce często okazuje się, że wiele wydatków, związanych na przykład z dodatkowymi badaniami diagnostycznymi, opieką pielęgniarską, prywatnymi wizytami lekarskimi czy transportem do szpitala, pacjent musi pokryć z własnej kieszeni. Na to nakłada się również problem niezdolności do pracy zawodowej, a także koszty codziennego utrzymania.
Kilka lat temu towarzystwa ubezpieczeniowe wprowadziły na rynek polisy onkologiczne na wypadek zachorowania na nowotwór, które z każdym rokiem zyskują na popularności. To alternatywa zwłaszcza dla osób, które nie mają dużych oszczędności, za to znajdują się w grupie ryzyka zachorowania na nowotwór.
– W przypadku choroby nowotworowej wszystko zależy od okoliczności. Na pewno osoby, które mają genetyczne skłonności do takich chorób albo stresującą i trudną pracę, powinny pomyśleć o zabezpieczeniu. Poduszkę finansową można zbudować przez systematyczne oszczędzanie albo właśnie dzięki ubezpieczeniu na wypadek nowotworu.
Polisa onkologiczna, poza świadczeniem finansowym, przeważnie zapewnia też assistance medyczne i pakiet dodatkowych świadczeń przydatnych w trakcie leczenia. Takie ubezpieczenia powstają we współpracy z onkologami i zapewniają kompleksowe wsparcie w przypadku diagnozy, w tym wsparcie psychologiczne czy pomoc w powrocie do aktywności zawodowej.
– W ramach assistance medycznego otrzymamy bezpłatny transport do szpitala, do lekarza czy opiekę nad nieletnimi dziećmi, jeżeli będzie taka potrzeba. W ramach polisy dostępnej w Nationale-Nederlanden istnieje też możliwość skorzystania z drugiej opinii medycznej i skonsultowania postawionej diagnozy –mówi Martyna Kucicka-Witek.
Źródło: Newseria
Roman Giertych: Plagiat w prokuratorskim wniosku do Sejmu

Roman Giertych
Sugerowałbym przejrzeć prace magisterskie wszystkich posłów PO. Może tam znajdziecie jakiś plagiat? Tylko nie dawajcie do pisania wniosków osób, które nie potrafią go uzasadnić własnymi słowami
Dzisiaj RMF FM ujawnia rzecz bez precedensu.
We wniosku do Sejmu RP o uchylenie immunitetu poselskiego sekretarzowi generalnemu PO Stanisławowi Gawłowskiemu skierowanym przez zastępcę Prokuratora Generalnego panią prokurator Beatę Marczak odkryto plagiat z „Komentarza do Kodeksu Karnego” napisanego przez znanego karnistę profesora Andrzeja Marka. We wniosku do Sejmu 12 fragmentów pracy wybitnego profesora zostało żywcem skopiowanych (bez podania źródła).
Dodatkową ironią tej sprawy jest fakt, że we wniosku tym prokuratura oskarża posła Gawłowskiego o … plagiat polegający na cytowaniu fragmentów swoich wcześniejszych prac w pracy doktorskiej bez podania przypisu.
We wniosku do Sejmu całe fragmenty obejmujące w niektórych przypadkach ponad pół strony są przepisane (łącznie z nieaktualną już terminologią i cytowaniem nieobowiązujących już ustaw).
Co dalej z takim wnioskiem? Odpowiedź jest prosta.
Po pierwsze przestępstwo z art. 115 ustawy prawo autorskie i prawa pokrewne jest czynem ściganym z urzędu. Bez wątpienia dzisiaj Prokuratura Okręgowa w Warszawie rozpocznie śledztwo.
Po drugie oczywistym jest również to, że wniosek ze względu na fakt, że przy jego sporządzaniu doszło do popełnienia przestępstwa, musi zostać zwrócony (dodatkową przesłanką jest fakt, że oskarża się w nim o złamanie nieobowiązujących przepisów).
I wreszcie uwaga na marginesie tej sprawy. Dzisiaj „Fakt” ujawnia zdjęcie zegarka, który miał być rzekomo łapówką dla posła Gawłowskiego wręczoną w roku 2011. Zdjęcie pochodzi z ręki działacza PiS, który siedząc w areszcie oskarżył Gawłowskiego o przyjęcie tej łapówki i zostało zrobione podczas wyjazdu zagranicznego, który odbył się w roku …2013.
Wszystko to razem powinno skłonić prokuraturę do ponownej analizy zarzutów pomawiających. Wiem, że zapotrzebowanie na „aferzystę z PO” jest bardzo duże (szczególnie w świetle coraz większych afer wśród działaczy PiS). Jednakże tym razem się Państwu znaleźć afery nie udało. Szukajcie dalej.
Sugerowałbym przejrzeć prace magisterskie wszystkich posłów PO. Może tam znajdziecie jakiś plagiat? Tylko nie dawajcie do pisania wniosków osób, które nie potrafią go uzasadnić własnymi słowami.
Roman Giertych
Stefan Niesiołowski – Recydywa Marca ’68

Stefan Niesiołowski
Premier niepodległej Polski o wrażliwości skóry mniej więcej nosorożca, mówił bez wyrazu, dbając by nie narazić się dyktatorkowi z Żoliborza bo tam bije źródło władzy, powtarzał nawet nie kłamstwa, przeraźliwe banały
To co od pewnego czasu dzieje się Polsce pod kilkoma względami w uderzający sposób przypomina jeden z najbardziej ponurych rozdziałów Polski Ludowej znany jako Marzec ’68.
Był Marzec protestem przeciwko monopartyjnej dyktaturze trafnie wówczas nazywanej dyktaturą ciemniaków, przeciwko prześladowaniom politycznym, cenzurze, domaganiem się demokracji. Ale przede wszystkim był Marzec protestem przeciwko fali antysemityzmu, która zalewała nasz kraj, przeciwko typowej dla dyktatur odpowiedzialności rodziców za dorosłe dzieci i dzieci za rodziców.
Komunizm wystąpił w swojej antysemickiej nacjonalistycznej wersji, a w środkach przekazu ujawniła się fala podłości, kłamstwa, nienawiści, rasizmu, hipokryzji . Pod tym względem obecny, zafundowany przez pisowski reżim Polsce i światu, spektakl obłudy i kłamstwa najbardziej przypomina to co działo się wówczas.
W marcu 1968 miały miejsce aresztowania, procesy polityczne, wyrzucanie ludzi z pracy nie tylko za poglądy polityczne, co jest stałą cechą wszystkich dyktatur, ale za pochodzenie (praktycznie żydowskie).
Milicja brutalnie atakowała i biła protestujących, bojówki ORMO (prekursorzy ZOMO) zasłynęły wówczas z brutalności, bicia kobiet, przypadkowych osób, usiłując sterroryzować protestujących.
Dziś tego typu represji nie ma, a recydywa Marca ’68 występuje przed wszystkim w mediach i nieudolnych czasami głupawych wystąpieniach pisowskich reżimowych dygnitarzy. Osiąga natomiast niebywały stopień upokorzenia i kompromitacji Polski.
Wówczas twierdzono, że podczas okupacji niemieckiej cały naród polski (z absolutnymi marginalnymi wyjątkami) brał udział w ukrywaniu i ratowaniu Żydów, a cały świat namówiony przez Izrael sprzymierzył się przeciwko Polsce kłamliwie twierdząc, że Polacy współpracowali z nazistami przeciwko Żydom.
Dokładnie to samo twierdzi dziś pisowska propaganda. Nie ma sporu o to, że nie było polskich obozów śmierci, tylko niemieckie nazistowskie na obszarze okupowanej Polski. Ale uchwalenie idiotycznej i kłamliwej ustawy, że naród Polski (w domyśle cały) brał udział w ratowaniu Żydów i jedynie jednostki zhańbiły się kolaboracją z hitlerowcami jest uchwaleniem kłamstwa.
Niestety rzeczywistość okupacyjna tak w Polsce jak i w całej Europie była znacznie gorsza. Wystarczy sięgnąć do najbardziej miarodajnych źródeł czyli wspomnień żydowskich bohaterów i ocalonych, a nie bełkotu reżimowych antysemitów. Do książek: Marka Edelmana, Philipa Bialowitza, Tomasza Blatta, Icchaka Cukiermana, Szmula Zygielbojma i wielu innych, którzy twierdzą, że wyjście z getta kogoś kto miał tzw. zły wygląd (czyli semickie rysy) prawie równało się denuncjacji i śmierci, że przypadki mordowania Żydów przez Polaków, denuncjowania ich, ograbiania i szantażowania były zjawiskiem na tyle częstym, że sięganie w tej sprawie po policyjne represje zamiast po argumenty historyków jest nie do przyjęcia.
Ma dziś miejsce tak samo jak w Marcu ’68 w środkach przekazu ta sama fala obrzydliwego niewiarygodnego w swojej podłości antysemityzmu, gdy np. dwóch prominentnych reżimowych dziennikarzy żartuje sobie w rządowej telewizji, że obozy koncentracyjne były żydowskie, bo Żydzi stali przy krematoriach. Do tego dochodzi niewiarygodna nieudolność pisowskiej dyplomacji np. powołanie jakiegoś absurdalnego zespołu do dialogu z Izraelem, złożonego z pisowskich propagandystów z zasłużonym obrońcą prawdy i przyzwoitości p. Wildsteinem (co za wyczucie sytuacji). Myślę, że nikt myślący nie da się nabrać na tego typu dialog?
Byłem uczestnikiem marcowych protestów, wieców, demonstracji, pisałem i kolportowałem ulotki, oczywiście za to groziło pójście do więzienia, dziś na razie nie. W atmosferze politycznej, w nastrojach w społeczeństwie było coś podobnego, tak samo wróciły wszystkie antyżydowskie stereotypy i upadek pozycji Polski jako zapyziałego państwa rządzonego przez antypatycznych nacjonalistów.
Ale dobrze pamiętam słynne wystąpienie Władysława Gomułki i obecne nieudolne wystąpienie obłudnego ignoranta Morawieckiego i muszę przyznać, że Gomułka był sympatyczniejszy, bardziej autentyczny, o coś mu chodziło, mniej bał się Breżniewa niż Morawiecki Kaczyńskiego. Miał więcej wewnętrznego przekonania, jakiejś pasji, rozumiał o czym mówi.
Premier niepodległej Polski o wrażliwości skóry mniej więcej nosorożca, mówił bez wyrazu, dbając by nie narazić się dyktatorkowi z Żoliborza bo tam bije źródło władzy, powtarzał nawet nie kłamstwa, przeraźliwe banały (Polska pierwsza dała odpór Hitlerowi, nie było polskich obozów śmierci – nikt tak nie twierdzi z wyjątkiem garstki idiotów, takich jak nie wierzący w ewolucję, szczepionki, lądowanie na księżycu, śmierć Elvisa Presleya, bakterie i kulistość ziemi, za to wierzących w zamach na Sikorskiego), a na koniec w tłumaczeniu wyszło, że obozy śmierci były polskie i podobno jeszcze coś bredził o Katyniu (tak było w Internecie).
Do dotychczasowych pisowskich klęsk politycznych i dyplomatycznych Kaczyński dopisał mocny rozdział. Zapowiadają się dalsze, wreszcie stanowcza i jasna reakcja Europy i Stanów Zjednoczonych, nadciągający powoli lecz nieuchronnie kryzys gospodarczy, dalsza izolacja pisowskiej Polski. Zdaje się, że jeszcze Tajlandia jest nam przychylna? Ale jedno nie ulega wątpliwości Marzec ’68 był tragedią i ludzką krzywdą, jeszcze dziś nie do końca zabliźniły się tamte rany. Marzec ’68 jest tylko i wyłącznie odrażającą farsą może tragifarsą, ale farsą?
Jan Hartman: Terlikowski mnie bije!

Jan Hartman
obraźliwe są dla mnie sugestie, jakobym odznaczał się jakimś sekciarskim dogmatyzmem i zacietrzewieniem w kwestiach etycznych i bioetycznych.
Rzadko reaguję na medialne zaczepki, lecz są sytuacje, w których milczeć nie mogę. Dobrze znoszę bluzgi i łgarstwa, lecz zupełnie nie toleruję przypisywania mi radykalizmu, bo całe swoje życie umysłowe i publiczne buduję na idei rozwagi i umiarkowania.
W szczególności zaś obraźliwe są dla mnie sugestie, jakobym odznaczał się jakimś sekciarskim dogmatyzmem i zacietrzewieniem w kwestiach etycznych i bioetycznych. Jeśli ktoś zna taką wypowiedź, niech ją zaraz ujawni. Tymczasem zaczepił mnie właśnie Tomasz Terlikowski, zarzucając mi, jakobym prezentował postawę symetryczną względem niego. Ostatnio otrzymał propozycję zajęć zleconych z bioetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (jest doktorem), z której to propozycji następnie się wycofano. Napisał w związku z tym na Facebooku:
Nie wiem, co to są poglądy proaborcyjne czy wręcz silnie proaborcyjne – w bioetyce nie posługujemy się takimi łatkami. Ja swoje poglądy na temat aborcji i jej prawnego uregulowania wyrażałem wielokrotnie, w mowie i piśmie, zawsze mówiąc to samo. Nigdy nie powiedziałem ani jednego dobrego słowa o aborcji. Ostatnio pisałem na ten temat dosłownie kilka dni temu, na tym blogu („Aborcja jest zła”/). Nigdy też nie głosiłem utylitaryzmu. Nie pierwszy to raz, gdy Tomasz Terlikowski, któremu nigdy żadnej krzywdy nie uczyniłem, zaczepia mnie publicznie i opowiada na mój temat androny. Może byś zszedł ze mnie?
Co do zatrudnienia dr. Terlikowskiego na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, to nie mam żadnych podstaw, by to oceniać. Jest to wewnętrzna sprawa tej uczelni. Oczywiście, wszyscy mamy prawo oceniać kogo chcemy i co chcemy, w tym również wewnętrzne sprawy uczelni – chcę przez to powiedzieć, że należy szanować autonomię uniwersytetu i powstrzymywać się od komentarzy. A zwłaszcza takich, które mogłyby sugerować, że poglądy danej osoby powinny być przeszkodą dla zatrudnienia jej, w szczególności na stanowisku nauczycielskim.
To jest nader delikatna sprawa i nic tu się nie załatwi jednym zdaniem ani jednym felietonem. Wyważenie pomiędzy wartościami, jakimi są wolność słowa i działalności publicznej (z jednej strony) oraz wymagana od wykładowcy mądrość i kompetencje (z drugiej), bywa bardzo trudne i wymaga od decydentów doświadczenia i roztropności. Biorą oni na siebie odpowiedzialność zarówno za wysoki standard wolności słowa i pluralizmu na uczelni, jak i za to, by nie nadużywano katedry uniwersyteckiej do wygadywania głupstw oraz ideologicznej albo religijnej indoktrynacji.
Najlepiej jest wtedy, gdy na tym samym wydziale mamy osoby o różnych poglądach, a jednocześnie wszyscy przestrzegają zasady powściągliwości w wyrażaniu swoich osobistych przekonań. Mogą je wyrażać, lecz zawsze uczciwie, uwzględniając poglądy przeciwne i argumenty na ich rzecz. Na moim uniwersytecie (Uniwersytecie Jagiellońskim) tak się właśnie dzieje. Mamy bardzo różnych profesorów – lewicowych i prawicowych, konserwatywnych i liberalnych. I jakoś udaje nam się wzajemnie szanować, a studenci nie są zmuszani deklarować poglądów zgodnych z opiniami swoich profesorów, żeby zdać egzamin. I tak samo jest, mam nadzieję, na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Bo takie są nasze obyczaje.








