Roman Giertych: Co kombinuje PiS?

Roman Giertych
Moim zdaniem PiS nie planuje zmiany ordynacji wyborczej w ten sposób, aby sfałszować wynik wyborczy. Oni planują wyeliminować z kandydowania osoby, które mogą poprowadzić opozycję
Wszyscy się zastanawiają jak dalej będzie wyglądać rozprawa PiS z opozycją.
Działania podjęte w ciągu ostatnich dwóch lat wykluczają bowiem – w moim przekonaniu – aby PiS na poważnie rozważał start w wyborach bez odpowiedniego „przygotowania gruntu”.
Na czym będzie polegać to przygotowanie?
W moim przekonaniu widać już wyraźnie, że kolejnymi krokami PiS będzie próba postawienia jak największej liczby zarzutów karnych politykom opozycji. Widzimy to w ostatnich tygodniach i proces ten będzie się rozszerzał. Po co PiS to robi, skoro i tak większość tych spraw skończy się spektakularnymi uniewinnieniami?
Moim zdaniem PiS nie planuje zmiany ordynacji wyborczej w ten sposób, aby sfałszować wynik wyborczy. Oni planują wyeliminować z kandydowania osoby, które mogą poprowadzić opozycję. I końcowym procesem przejmowania Trybunału Konstytucyjnego będzie zmiana ordynacji wyborczej, która zakaże (pod szczytnym hasłem walki z przestępczością) kandydowania osobom, które mają postawione zarzuty. To, że byłoby to oczywiście sprzeczne z Konstytucją nie ma znaczenia, gdyż Trybunał Konstytucyjny jest zawłaszczony przez osoby, które nie cofną się przed uznaniem za konstytucyjne czegoś wprost sprzecznego z Konstytucją.
Taka metoda działania będzie też trudna do skrytykowania przez zagranicę, gdyż zawsze można użyć argumentu, że interwencja zmierza do obrony przestępców.
Tymczasem PiS poprzez uległych prokuratorów (wcale nie musi być ich wielu) wyeliminuje najważniejszych przeciwników z kandydowania.
Jaka na to winna być odpowiedź?
Po pierwsze zachęcałbym Platformę do zrewidowania swojego stanowiska w sprawie immunitetów.
Instytucja immunitetu parlamentarnego została stworzona właśnie na takie czasy jak teraz. Jej funkcjonowanie w normalnych czasach może być ograniczone przez decyzje partyjne o zrzekaniu się prawa do immunitetu. Jednakże w obecnych czasach, za wyjątkiem spraw zupełnie skrajnych i oczywistych, Platforma powinna bronić immunitetu każdego parlamentarzysty opozycji. Nie oznacza to zgody na bezkarność, tylko wyrażenie votum nieufności wobec obecnego upartyjnionego wymiaru sprawiedliwości.
Po drugie w przypadku, gdyby PiS próbował wprowadzić taką zmianę do ordynacji należy zapowiedzieć, że odmowa rejestracji kandydatów w oparciu o niekonstytucyjną zasadę będzie oznaczała wycofanie się z wyborów całej opozycji i uznanie, że PiS terrorem przejęło rządy ze wszystkimi konsekwencjami takiego stanowiska. Wówczas odpowiedzią na farsę wyborczą musiałaby być mobilizacja społeczeństwa, włącznie ze strajkiem generalnym. Już dzisiaj uświadomienie sobie strategii PiS ma zasadnicze znaczenie.
I na koniec. Wielu ludzi mówi, że oni się nie mają czego bać, bo nic złego nie zrobili. Da mihi factum dabo tibi ius, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: dasz mi stan faktyczny, a przepis się znajdzie.
Otóż wobec każdego człowieka (a szczególnie polityka, który miał kontakt z pieniędzmi publicznymi) da się sformułować zarzut (najlepszym przykładem jest zarzut do prezesa NIK, że poradził kandydatowi na dyrektora NIK, aby przeczytał artykuł ze strony NIK, a prokuratura uznała, że jest to nielegalne wpływanie na procedurę konkursową, czyli złamanie art. 231 kk). Inna rzecz, czy w jakimkolwiek sądzie dojdzie do skazania takiej osoby.
Jeżeli jednak sam zarzut prokuratorski wystarczy do wyeliminowania z życia publicznego to cel zostanie osiągnięty.
Roman Giertych
Roman Giertych: Telegram do ministra Radziwiłła

Roman Giertych
Brawo Panie Ministrze!
Twórczo rozwinął Pan mój pomysł i zamiast ustawowo likwidować niedobór lekarzy postanowił Pan pójść dalej i ustawowo zlikwidować kolejki!!! Na to nawet ja nie wpadłem.
Idźmy jeszcze dalej i jak ta ustawa nie pomoże zdefiniujmy ustawowo chorego.
Wystarczy, że Sejm uzna za chorego tylko tego, kto jest nieprzytomny lub ma złamany kręgosłup. A zdrowi (czyli wszyscy inni) niech się leczą sami, a nie zajmują miejsca dla chorych.
Jeszcze raz brawo!
Roman Giertych
PS.
A na poważnie to zastanawiam się, czy jest jakiś idiotyzm którego rząd nie wypowie?
Maria Nurowska: Na wzmiankę o Smoleńsku budzi się we mnie zwierzę, które chciałoby gryźć i kopać

Maria Nurowska
Rzygam tym Smoleńskiem. Do czego oni doprowadzili!!! Ta zgraja, która zbudowała na śmierci ofiar katastrofy lotniczej swój główny atut wyborczy. Ten cyniczny i chyba mocno nadwyrężony psychicznie minister, który wprowadza przy wszystkich narodowych uroczystościach apel smoleński, ten prezes rządzącej partii, który, od lat, co miesiąc, oznajmia światu, że winni zbrodni zostaną ukarani
PO ZWYCIĘSTWIE Kamila Stocha pisowska prasa ogłosiła, że skoczek miał na kasku lotniczą szachownicę, oddając w ten sposób hołd ofiarom smoleńskim. Skoczek temu zaprzeczył.
Nie wiem, jak Wy, ale ja mam dość Smoleńska odmienianego we wszystkich przypadkach, rzygam tym Smoleńskiem, na samą wzmiankę o Smoleńsku budzi się we mnie jakieś zwierzę, które chciałoby gryźć i kopać.
Do czego oni doprowadzili!!! Ta zgraja, która zbudowała na śmierci ofiar katastrofy lotniczej swój główny atut wyborczy. Ten cyniczny i chyba mocno nadwyrężony psychicznie minister, który wprowadza przy wszystkich narodowych uroczystościach apel smoleński, ten prezes rządzącej partii, który, od lat, co miesiąc, oznajmia światu, że winni zbrodni zostaną ukarani.
On wie, ja wiem i reszta racjonalnie myślących ludzi wie, że była to katastrofa lotnicza , ale nie wiedzą tego miliony prostych ludzi, którym można wmówić wszystko. Na przykład to, że w jakiejś wiosce figura Matki Boskiej płacze krwawymi łzami.
Nie ma gdzie się schować przed tym wszechogarniającym absurdem, który niszczy mój kraj.
Absurd jest podwaliną IV RP, która zawali się wraz z odejściem w zaświaty jej twórcy. Ale z czym my wtedy zostaniemy?
Anja Rubik do minister Zalewskiej- „Nie ma powodu, abym trwoniła czas Pani Minister na jałowe pogadanki w cztery oczy”
Szanowna Pani,
Dziękuję uprzejmie za zaproszenie od Pani Minister Anny Zalewskiej. Traktuję je jako potwierdzenie, że mamy do czynienia z sytuacją kryzysową, wymagającą pilnych działań.
Szanując cenny czas Pani Minister, jestem jednak zmuszona odmówić przyjęcia zaproszenia w zaproponowanej formule. Jak już wcześniej wspomniałam, doskonale znam podstawy programowe przedmiotu “Wychowanie do życia w rodzinie”.
Zainicjowana przeze mnie akcja pod hasłem “#sexedpl” stanowiła odpowiedź na stwierdzone przez niezależnych ekspertów dramatyczne luki w tym programie oraz jego skrajną ideologizację. Moje obawy potwierdziły setki listów, jakie otrzymałam w reakcji na opublikowane filmy.
Zarówno młodzi ludzie, jak ich rodzice i nauczyciele apelują w nich o dostęp do naukowej wiedzy. Podają ekstremalne przykłady ignorancji oraz prób indoktrynacji w wykonaniu nauczycieli tego przedmiotu. Obraz ten jest przerażający, a odpowiedzialność za naprawę stanu obecnego spada na Panią Minister. Sprawa ta wymaga poważnej debaty z udziałem ekspertów.
Ja swoją rolę widzę w niej głównie jako osoby, która mobilizuje opinię publiczną wokół tematu ważnego dla nas wszystkich. Nie ma powodu, abym trwoniła czas Pani Minister na jałowe pogadanki w cztery oczy. Nic z tego nie wyniknie.
Znamy swoje stanowisko. Obowiązkiem rządzących w demokratycznym państwie jest jednak słuchanie głosu obywateli, zwłaszcza tych, którzy prezentują poglądy różniące się od ideologii obozu władzy. Ryzyko zdrowotne związane z brakiem edukacji seksualnej dotyka nas bowiem w równym stopniu, niezależnie od wyznawanego światopoglądu.
Dlatego, biorąc pod uwagę masowy odzew na naszą akcję, ponownie wzywam Panią Minister do otwartej dyskusji, w której oprócz nas wezmą udział niezależni specjaliści.
Z wyrazami szacunku, Anja Rubik
Poniżej publikujemy tekst zaproszenia wystosowanego do Anji Rubik z Ministerstwa Edukacji Narodowej:
„Szanowna Pani w nawiązaniu do zaproszenia Minister Edukacji Narodowej zapraszam serdecznie Panią Anję Rubik na spotkanie z Minister Anną Zalewską w piątek, 12 stycznia br. o godzinie 13:30 w gmachu MEN (Al. Szucha 25).Formuła spotkania zakłada indywidualną rozmowę obu Pań na temat podstawy programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, bez udziału mediów i osób trzecich”.
Maria Nurowska: Gorzej być nie może?

Maria Nurowska
Mój ojciec był leśnikiem, kochał las i chronił zwierzęta. Teraz słowo leśnik kojarzy mi się wandalizmem, działaniem na szkodę lasów i zwierząt...
GORZEJ BYĆ NIE MOŻE?
Może, właśnie sejm, jak jeden mąż, a raczej bezmyślny poseł, pozbawił Polaków prawa do zarządzania ich własnością.
Teraz każdy cham z bronią może wejść na twój teren obywatelu i zastrzelić przebywające tam zwierzę, przy okazji może też zabić ciebie, jeśli w pijanym widzie pomyli cię z sarną albo z dzikiem. Może zastrzelić twojego psa, jeśli uzna, że byl bezpański. Może wszystko…
Kiedyś myśliwi mieli zasady, bo była to elita, nie do pomyślenia, aby rannego jelenia myśliwy poszczuł psami i patrzył, jak go rozszarpują… teraz każdy prymityw uważa się za myśliwego, a tak naprawdę jest rzeźnikiem. I tym rzeźnikom sejm niemy dał wolną rękę, a niemy prezydent przyklepał zabójcze prawo.
„Myśliwi” mogą teraz zabijać ciężarne matki i niedorostki, mogą wszystko, bo słowo selekcja jest tylko na papierze…
Mój ojciec był leśnikiem, kochał las i chronił zwierzęta. Teraz słowo leśnik kojarzy mi się wandalizmem, działaniem na szkodę lasów i zwierząt…
Czekam tylko, kiedy ci „leśnicy” i ich kumple dostaną pozwolenie na odstrzał moich ukochanych wilków…
Maria Nurowska
Chrupiący chleb, pieczony w naczyniu żaroodpornym

Anna Frach
Przepis jest banalnie prosty, wymaga jedynie kilkunastu godzin czasu, niezbędnych do wyrośnięcia ciasta chlebowego. Najlepiej więc przygotować je wieczorem a rano będziemy mogli się cieszyć smakiem świeżego chleba na śniadanie.
Piekłam już chleby nie raz, jednak po raz pierwszy skorzystałam z przepisu który polega na pieczeniu chleba w garnku. Z braku garnka rzymskiego (glinianego), wykorzystałam do upieczenia mojego chleba – szklane naczynie żaroodporne z przykrywką. Sprawdziło się w 100%. Chlebek wyszedł pięknie zrumieniony, wyrośnięty i z rewelacyjnie chrupiącą skórką.

Przepis jest banalnie prosty, wymaga jedynie kilkunastu godzin czasu, niezbędnych do wyrośnięcia ciasta chlebowego. Najlepiej więc przygotować je wieczorem a rano będziemy mogli się cieszyć smakiem świeżego chleba na śniadanie.
Na 1 okrągły bochenek chleba o średnicy ok 26 cm potrzebujemy:
500 gram mąki pszennej chlebowej
1 i 1/2 łyżeczkę soli
1 łyżeczkę cukru
300 ml zimnej wody
17 gram drożdży świeżych
3 łyżki zakwasu chlebowego (opcjonalnie)
opcjonalnie kminek, mak, ziarna zbóż
Drożdże i cukier rozprowadzamy w wodzie aż do ich całkowitego rozpuszczenia. W dużej misce mieszamy mąkę z solą i ewentualnymi dodatkami (kminek, mak). Do miski z mąką wlewamy zakwas oraz drożdze rozprowadzone w wodzie i mieszamy. Możemy skorzystać z robota kuchennego ze specjalnym hakiem do wyrabiania ciast drożdżowych.
Całość przykrywamy w misce folią spożywczą i odstawiamy na około 18 godzin.

Po tym czasie, ciasto przekładamy na wysypany mąką blat (ciasto będzie rzadkie i klejące), ciasta nie wyrabiamy jedynie kształtujemy bochenek, zawijając brzegi ciasta pod spód i odkładamy na dobrze oprószoną mąką, czystą ściereczkę kuchenną na około 25 minut.
W międzyczasie, do zimnego piekarnika wkładamy przykryte naczynie w którym będziemy piekli nasz chleb. Piekarnik rozgrzewamy do 225 stopni Celsjusza (puste naczynie wkładamy do zimnego piekarnika, w przeciwnym razie nam popęka). Po około 20 minutach (naczynie powinno być już odpowiednio nagrzane) ostrożnie wyciągamy naczynie z piekarnika, ściągamy pokrywkę i przekładamy ze ściereczki do naczynia, nasze ciasto chlebowe i nacinamy je ostrym nożem. Naczynie żaroodoprne z ciastem chlebowym przykrywamy i wstawiamy do piekarnika na 30 minut.
Chlebek ładnie nam wyrośnie ale nie będzie jeszcze zrumieniony, dlatego po wskazanych 30 minutach naczynie odkrywamy i w tej samej temperaturze pieczemy chleb jeszcze przez około 20 minut, do zrumienienia skórki.
Po upieczeniu, przekładamy chleb na metalową kratkę do ostygnięcia.
Smacznego!
Anna Frach /TheFad.pl
E-administracja wprowadza płatności online za dokumenty. Udostępniono także wniosek o meldunek i odpis aktu stanu cywilnego
Administracja publiczna coraz mocniej się cyfryzuje. Od teraz możemy zdalnie złożyć wniosek o odpis aktu urodzenia, zgonu lub małżeństwa. Co ważne, zapłacimy za niego online, a nie w urzędowej kasie. Możemy także wybrać dostawę aktu pocztą, co oznacza brak konieczności wizyty w urzędzie. Państwo umożliwia także zameldowanie się przez internet. Wkrótce mają zostać udostępnione kolejne udogodnienia, w tym możliwość złożenia wniosku o prawo jazdy przez internet.
– Przyjazna administracja to miejsce, gdzie dajemy szansę obywatelom, żeby załatwić pewne rzeczy zdalnie, przez internet. Po pierwsze, obywatel ma teraz możliwość złożenia wniosku o odpis aktu stanu cywilnego, mówimy o akcie urodzenia, akcie zgonu, akcie małżeństwa, które w różnych sytuacjach życiowych są nam potrzebne. Po te rzeczy normalnie musielibyśmy pójść do urzędu, tam złożyć wniosek, potem pójść po raz drugi, żeby ten odpis odebrać – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Karol Okoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji.
Wniosek o odpis aktu stanu cywilnego możemy wypełnić zdalnie w domu. Wystarczy wejść na stronę obywatel.gov.pl, potwierdzić swoją tożsamość Profilem Zaufanym i wypełnić elektroniczny formularz. Mamy możliwość wybrania, czy dokument ma zostać do nas wysłany, czy też odbierzemy go osobiście w jednym z urzędów. Taki odpis podlega opłacie skarbowej, ale co ważne, możemy zapłacić za niego online.
– Jesteśmy przyzwyczajeni, że dokonując transakcji w internecie, mamy możliwość zapłacenia przelewem czy kartą, natomiast w przypadku usług administracji państwowej do tej pory nie było takiej możliwości. Jeśli wymagana była płatność, to usługa miała swoją część inicjującą online, ale wymagała potem fizycznie uiszczenia tej opłaty w kasie danego urzędu. Po raz pierwszy daliśmy możliwość internetowej płatności, tak jak znamy to ze sklepów internetowych – zaznacza Karol Okoński.
W ramach e-administracji przygotowano także możliwość zameldowania się online. Wypełniając specjalny formularz, podajemy nowy adres i inne niezbędne informacje. Jak podkreśla wiceminister, usługa jest tak zbudowana, żeby tę czynność uprościć i zminimalizować formalizm oraz uniknąć wizyty w tym celu w urzędzie miasta czy gminy. Jednak to nie koniec nowości. Wkrótce Polacy będą mogli skorzystać z kolejnych udogodnień.
– W najbliższym czasie będzie można złożyć wniosek o prawo jazdy, zdalnie, z domu, załączając wymagany dokument zaświadczenia lekarskiego, uzupełniając wszystkie podstawowe informacje. Po samo prawo jazdy trzeba będzie się zgłosić do urzędu, ale zamiast dwóch wizyt będzie jedna – informuje podsekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji.
Z raportu „E-administracja w oczach internautów” z 2016 r. wynika, że badanych można podzielić na trzy grupy – użytkowników aktywnych (25 proc.) i nieprzekonanych (29 proc.), którzy mieli styczność z e-administracją, oraz niedoświadczonych (46 proc.), którzy do tej pory nie korzystali z tego typu usług online.
90 proc. aktywnych ocenia pozytywnie załatwienie swojej sprawy przez internet. 98 proc. przyznaje, że w przyszłości ponownie skorzysta z e-administracji. Z kolei ponad połowa (56 proc.) nieprzekonanych woli osobiście odwiedzić urząd, wspominając, że w przeszłości ich sprawa została załatwiona przez internet częściowo (47 proc. nieprzekonanych) lub bez powodzenia (18 proc.).
W przypadku grupy niedoświadczonych 75 proc. pytanych preferuje osobisty kontakt z urzędem, ale 59 proc. nie wyklucza, że w przyszłości wybierze drogę online.
Źródło: Newseria.pl
Ryszard Petru: Możemy pokazać Polakom, czym różnimy się od władzy, która uważa że ciemny lud wszystko kupi
Wypowiedź posła Kaczyńskiego o „zdradzieckich mordach” i „kanaliach” przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu, aczkolwiek nie w sposób, którego życzyłby sobie jej autor.
W najbliższy wtorek Sejmowa Komisja Etyki rozpatrzy mój wniosek o ukaranie Kaczyńskiego za te skandaliczne słowa. Nie będę zaskoczony, jeśli poseł Kaczyński nie poniesie za nie żadnej odpowiedzialności. Już wcześniej podporządkowana mu politycznie prokuratura uznała, że posłowie z mównicy sejmowej mogą wyzywać innych od zdradzieckich mord i kanalii.
Złożyłem wniosek do Komisji Etyki bo uważam, że jakość i kultura debaty publicznej jest jednym z bardzo ważnych aspektów definiujących nas jako społeczeństwo.
Jeżeli nie bedziemy egzekwować od polityków merytoryki, szacunku dla innych i odpowiedzialności za słowa, to bardzo szybko agresja, niewiedza i brak kultury, jakie obserwujemy w Sejmie na długie lata przeniosą się do mediów, a następnie do naszych miejsc pracy i najbliższego otoczenia.
Jednym z zadań opozycji jest jak najszybsza odbudowa jakości i kultury polskiej debaty politycznej. I nie musimy z tym czekać do wygranych wyborów. Już dzisiaj możemy pokazywać Polakom czym różnimy się od władzy która uważa, że ciemny lud wszystko kupi.
Ryszard Petru
Jasnowidz Wojciech Glanc o Polsce 2018: Otępienie społeczeństwa, poddanie się i ofiary polityczne
Jak na początku każdego nowego roku, zadajemy sobie pytania o to, co czeka nas i naszych najbliższych, w nadchodzących tygodniach i miesiącach – czy spełnią się nasze marzenia, czy będziemy zdrowi i szczęśliwi, czy pojedziemy na wymarzone wakacje.
Jednak sytuacja polityczna w naszym kraju, dzielenie społeczeństwa przez rządzących na lepszy i gorszy sort, zaognianie nastrojów społecznych, konflikt z Unią Europejską – każą nam zastanawiać się również nad tym co w najbliższym czasie czeka nas Polaków i naszą Ojczyznę.

Jasnowidz Wojciech Glanc. Fot. Jan Poppenhagen
Z pytaniami o właśnie takiej, politycznej treści postanowiliśmy się zwrócić do jasnowidza Wojciecha Glanca, z którego pomocy w ciągu ostatnich lat korzystały znane osoby ze świata mediów (politycy, celebryci, polscy i zagraniczni aktorzy), sportowcy a nawet bankierzy.
Wielu z Was, być może kojarzy Wojciecha Glanca z telewizji, gdzie przed kilkoma laty dał się poznać szerokiej grupie odbiorców jako artysta brzuchomówca i hipnotyzer. Jednak nie wszyscy wiedzą, że Pan Wojciech posiada również niezwykły talent przewidywania przyszłych zdarzeń.
W swojej pracy, posługuje się on również kartami tarota – jednak jak nam powiedział – uważa je jedynie za dodatek ulatwiający przekaz , zaś jego najsilniejsze wizje pojawiają się w medytacjach.

Jasnowidz Wojciech Glanc. Fot. Jan Poppenhagen
Dzisiaj Pan Wojciech podzieli się z nami swoimi wizjami dotcząymi Polski i Świata na rok 2018.
Czy rok 2018 przyniesie przełomowe zmiany na polskiej scenie politycznej?
Myślę, że 2018 będzie rokiem coraz silniejszej dyktatury. Tak. Dyktatury. Zadając pytanie o to, co się zmieni otrzymałem obraz miasta zabudowanego betonem (tak jak w Korei), tłumu nieruchomo stojącego pod piedestałem, na którym stał rodzaj złotego cielca będącego czymś w rodzaju centaura z głową znanego nam, pozornie „szeregowego” polityka z którego ust wypływała żółć.
Tłum był dziwnie smutny i nieruchomy. W tle słuchać było dziwny krzyk, który (proszę wybaczyć) kojarzy mi się z filmem Milczenie Owiec. Gdzieś z tyłu tykał taki staromodny zegar leżący na czymś, co przypominało bombę.
To dośc symboliczna wizja! Jak mamy ją rozumieć?
Tak. Moje wizje są symboliczne. Ja tylko jestem „przekaźnikiem” czegoś, co otrzymuję z „zewnątrz”. Ten obraz moim zdaniem sugeruje stan otępienia społeczeństwa, poddanie się i ten krzyk… Ofiary polityczne.
Ofiary?
Tak. Już mamy polityczne ofiary, którym niszczy się życie wrabiając w szyte grubymi nićmi skandale bądź… wypadki. Tych ofiar będzie więcej. Ale społeczeństwo będzie oślepione fałszywymi nowinkami. Ciągle będzie przymykało oko.
Trudno mi jednak w tej chwili rozgryźć znaczenie archaicznego zegara i tykającej „bomby”. Mam wrażenie, że to po prostu „niewybuch”. Możliwość rewolucji czy przewrotu, powoli odchodzącej na plan dalszy.
A co powie Pan o Unii Europejskiej? Czy istnieje niebezpieczeństwo Polexitu?
Obraz, jaki mi „przekazano” to obraz polskich polityków upijających się ze złotych kielichów ukradzionych stojącemu obok „Europejczykowi”, czyli takiej postaci z energią wręcz świętej cierpliwości.
Wrzask „Veto”, „Bij Szkopa”, „Bij Szweda” oraz za przeproszeniem „rzyganie” po stołach, opluwanie i inne niecne zachowania były dominujące. Za każdym razem gdy „Europejczyk” próbował otworzyć usta, hałas karczemny nasilał się do granic wytrzymałości. Nie otwierał więc ust, tylko wypisywał następne „mandaty” ale zaraz niektóre darł na strzępy…
Przekaz moim zdaniem jest jasny. Rozróba polityczna trwa dalej i będzie coraz bardziej agresywna. Europa jednak w tym roku i tak okaże sporą cierpliwość. Nie będzie „Polexitu” dopóki złote kielichy jeszcze są po „europejskiej stronie”. Ważne jednak jest to, że to tylko politycy „żrą i piją” z europejskich kielichów. Moim zdaniem w 2018 roku atmosfera „antyeuropejska” zacznie narastać. To będzie chaotyczny wrzask „upojonych” polityków. Bezsensowny, nielogiczny, prymitywny. Lecz może ten cicho stojący tłum z pierwszej wizji nie ulegnie tej karczemnej muzyce?
Cisza przed burzą?
Tak! Ale burza jeszcze nie w tym roku!
A jak z naszym codziennym życiem? Czy sytuacja poprawi się?
Przykro mi powiedzieć, ale uważam, że sytuacja pogorszać się będzie z dnia na dzień… W mojej wizji pojawiała się na przykład studnia bez dna z napisem 500+ otoczona włóczęgami. To utopione pieniądze! Pieniądze niby „dane” ale tak naprawdę zabrane społeczeństwu. Jak mówiła Margaret Tacher -żaden rząd nie ma żadnych „własnych” pieniędzy.
Już w 2018 zaczniemy dostrzegać koszt zabawy w 500+. Obawiam się wręcz masowych zwolnień z pracy, wzrostu zadłużeń i wzrostu kosztów codziennego życia. Poważne skoki cen, nowe „wynalazki” skarbowe. Będzie ciężko. I coraz ciężej będzie też uciec za granicę…
Zamkniemy granice?
Nie będziemy musieli. Europa sama podniesie poprzeczkę dla „nowoprzyjezdnych”. To nie będzie „kara” dla Polaków. To wyniknie także z kryzysu związanego z uchodźcami.
Czy będzie to rok bezpieczny dla świata?
Pozwolę sobie pominąć opisy wizji w tej chwili i skupić się tylko na mojej interpretacji.
Czeka nas spora nerwówka związania z Koreą i USA. To będzie rok dalszych działań zaczepnych i Trump nie wykaże się mądrością w tym zakresie. Jesteśmy świadkami rodzaju zimnej wojny. Obawiam się, że może dojść do starcia. Narazie bez broni atomowej. Mam też dziwne przeczucie, że ten Kim jak mu tam zostanie wyeliminowany. Tak jak to było w innych przypadkach dyktatorów. To jednak nie rozwiąże sytuacji do końca. Pamiętajmy, że koreański dyktator otoczony jest bandą łobuzów nie lepszych od niego. Wyeliminowanie go będzie tylko takim „wentylem”, który trochę uspokoi społeczeństwo. Chciałbym wierzyć w pokojowe rozwiązania, jednakże mam przeczucie, że to koniec „spokojnego świata”.
To wszystko jest przerażające. Czy widzi Pan może coś dobrego?
To co dobre to to, co zacznie budzić się w ludziach. Empatia, wzajemna pomoc, pragnienie spokoju. Już podczas WOŚP zobaczymy, jak wspaniali potrafią być ludzie. Pomimo wszelkich przeszkód WOŚP pokona następny rekord. I tym razem ta energia nie ucichnie tak szybko.
I jeszcze kilka ważnych informacji.
-W okolicach maja i września, gdzieś na południu Polski przejdą dawno niespotykane huragany. Obejdzie się na szczęście bez ofiar.
-Obawiam się też poważnej powodzi podobnej do tej z lat 90-tych w okolicach lipca i sierpnia.
-W okolicach marca usłyszymy o bardzo poważnej katastrofie kolejowej, w której ucierpi kilku naszych rodaków.
-Prezydent Duda pokaże się z jeszcze gorszej strony. To będzie już widoczne w okolicach lipca lub sierpnia.
-Skandal natury seksualnej będzie na czołówkach gazet w okolicach maja. Będzie związany z kimś bardzo blisko rządu a także z jednym znanym celebrytą (podkreślam słowo „celebrytą”).
-Koalicja? Ja widzę coraz bardziej wszechmocne łapki PiS. PiS i tylko PiS…
-Kilka poważnych zamachów. W tym jeden już w Polsce. Nie wszystkie będą dokonane przez rzekomych „islamistów”.
-Wzrost agresji na tle rasistowskim. Będzie kilka poważnych wypadków, które wywołają burzę w mediach zachodnich i nie przyczynią się do „dobrego imienia” Polski. Najwięcej w okolicach Łodzi a także Trójmiasta.
-Z jakiegoś powodu mam przeczucie, że data 28,29 lipca i 15, 16 sierpnia będą bardzo znaczące.
-Posłanka Pawłowicz zostanie przewieziona na taczce w okolicach września. Nie „wywieziona” lecz tylko „przewieziona”.
-Pojawi się nowy, silny, zdecydowany leader, który odegra poważną rolę dopiero w 2019. To będzie całkowicie „nowa twarz”. W okolicach czerwca.
– W okolicach maja znowu rozpęta się paskudna afera wokół Lecha Wałęsy. Jego wrogowie będą się starali wsadzić go do więzienia ale nie odważą się tego naprawdę zrobić po części ze względu na stan zdrowia J.Kaczyńskiego. To wywoła poruszenie na świecie.
-Kukiz w okolicach grudnia ogłosi, że chce wrócić do muzyki… ale chyba nikt nie będzie chciał już go słuchać.
-Znany artysta Disco Polo ogłosi, że chce startować na prezydenta.
A czy nim zostanie?
Jeśli pani Pawłowicz może być za przeproszeniem „posłanką” to artysta Disco Polo może być prezydentem i to całkiem zgrywnym!
Dziękujemy za rozmowę.
Z jasnowidzem Wojciechem Glancem rozmawiała Anna Frach TheFad.pl
Przeczytaj również: Przepowiednia Carycy Katarzyny II
Adam Szejnfeld: Jak to jest, że Mikołaj żyje bez Mikołajowej?
Sprawa Mikołaja, czyli „ROK KOBIET”.
W dzisiejszych czasach promocji równości płci, a więc także zdecydowanej walki z nierównością mężczyzn i kobiet „sprawa Mikołaja” staje się… podejrzana. Nie jest więc wykluczone, że prędzej czy później trafi ona na wokandę debaty publicznej.
No bo jak to jest, że Mikołaj żyje bez Mikołajowej?… Sam też raczej jest mężczyzną, a nie kobietą, więc czy to ma oznaczać, że kobiety w tym zadaniu nie mogłyby być równie dobre, jak on?… Pytania mnożą się już nie tylko o najsłynniejszego darczyńcę świata i jego osobliwą samotność, leczy i o jego otoczenie. Towarzystwem Mikołaja są bowiem w zasadzie tylko renifery. Ale i tutaj wydaje się, że są to zwierzaki raczej płci… męskiej: Kometek, Amorek, Błyskawiczny, Fircyk, Pyszałek, Tancerz, Złośnik, Profesorek oraz najbardziej znany i lubiany Rudolf Czerwononosy. To wspaniały zaprzęg Świętego Mikołaja i owszem, ale…. czy nie mamy tu do czynienia ze swojego rodzaju seksizmem? Wszyscy bowiem występujący w opowieści o Świętym Mikołaju reprezentują… płeć męską!
Za nami Święta Bożego narodzenia. Kolejny raz mogliśmy się przekonać, jak to najbardziej samotny święty na świecie dba o to, abyśmy przyjemniej my nie byli samotni. Sam przemierza glob wzdłuż i wszerz, aby umilać nam i naszym bliskim życie licznymi przypowieściami, a przede wszystkim prezentami. Podrzuca je pod choinkę i samotnie znika w ciemnościach wigilijnego wieczoru pozostawiając na niebie jedynie gwieździsty ślad swojego zaprzęgu…
Mówiąc jednak poważnie, to rok 2017 można uznać za ROK KOBIET. Tak twierdzą też autorzy, istniejącego od niemal dwóch stuleci, amerykańskiego słownika Merriam-Webster, którzy uznali feminizm za słowo mijającego roku. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na powszechnie wyrażany głośny sprzeciw wobec skandalicznych wypowiedzi Donalda Trumpa o kobietach oraz akcję #MeToo przeciwko molestowaniu seksualnemu, która w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniła się poza USA. Na tym jednak nie koniec. W Hollywood, obok Batmana i Supermana, znalazło się w końcu miejsce dla Wonder Woman. Kinowy hit tego roku pod tym samym tytułem to tak naprawdę pierwszy film skupiający się na komiksowej kobiecie-superbohaterce.
Europa jeszcze czeka na ekranizację przygód rodzimej supermanki, ale nie można powiedzieć, że nic się tutaj nie dzieje. Na wniosek pań w Madrycie wprowadzony został na przykład zakaz dotyczący „męskiego rozchylenia nóg”. Chodzi o panów, którzy siedząc na przykład w metrze rozchylają swoje dolne kończyny tak, że zajmują więcej niż jedno miejsce. We Francji trwa natomiast polemika wokół niedawno wprowadzonego zakazu używania tzw. stylu inkluzywnego (neutralnego płciowo) w dokumentach urzędowych. Na czym taki sposób pisania miałby polegać? Na konsekwentnym stosowaniu wyrażeń pozostających w duchu równouprawnienia, na przykład wyrażenie „kandydaci i kandydatki” lub „osoby kandydujące” mogłoby zastąpić w kodeksie wyborczym słowo „kandydaci”. Tak się jednak nie stanie, przynajmniej na razie.
Przez Polskę zaś, podobnie jak w zeszłym roku, przetoczyła się fala masowych demonstracji i pikiet w obronie praw kobiet. Zdjęcia z „Czarnych protestów” obiegły cały świat. Trudno o głośniejsze „NIE!”, o bardziej wyraźny sygnał, że w naszym kraju nie ma zgody na zamach między innymi na kobiece prawa reprodukcyjne, czy zniesienie standardów opieki okołoporodowej, które sprowadzają się do przedmiotowego traktowania kobiet.
Rok 2017 doskonale pokazał, że walka o równouprawnienie płci, zwłaszcza w Polsce, to proces długi, w ramach którego będzie trzeba stoczyć jeszcze wiele potyczek o sprawy większe i mniejsze, te bardziej i te mniej medialne. Oby jednak Nowy rok 2018 był w tym względzie lepszy od minionego. Tego kobietom i nam wszystkim życzę.
Szczęśliwego Nowego Roku!Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego


