Jurek Owsiak: Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników

Jurek Owsiak
W tym roku już nie tylko Szanghaj, ale także Pekin będzie gospodarzem Finału. Kłaniamy się wszystkim, którzy organizują tegoroczne sztaby Orkiestry
W Rozgłośni Harcerskiej grubo ponad ćwierć wieku temu rzuciliśmy hasło „uwolnić słonia”. Zrobiliśmy to pod auspicjami Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników. Totalna abstrakcja, zabawa i moc szaleństwa, którym bardzo sekundowała ówczesna najbardziej rock’n’rollowa stacja w Polsce, czyli Rozgłośnia Harcerska.
Po dzień dzisiejszy spotykam ludzi, którzy oświadczają z uśmiechem na ustach, że nie tylko są członkami tego zwariowanego towarzystwa, ale także mają po dzień dzisiejszy stosowną legitymację, bo takie sobie robiliśmy. W powstawaniu samego Towarzystwa przeogromny udział miała Marysia Pospieszalska, żona Janka Pospieszalskiego i o tym kiedyś opowiem.
5 lat temu „Chińskie Ręczniki” starły się bardzo dowcipnie i z dużym zdziwieniem z chińską dziennikarką, która przyjechała zrobić reportaż o Finale. Reportaż, który został pokazany w największej chińskiej telewizji – ponad 800 milionów abonentów. Dziewczyna studiowała kiedyś w Polsce, więc zrobiła to samodzielnie, bez pomocy żadnych tłumaczy. Okazało się, że ten krótki reportaż stał się niesamowitą bazą do stworzenia sztabu WOŚP w Chinach, a konkretnie w Szanghaju.
Zespół ROAN, który jest prawdziwą, autentyczną gwiazdą na rynku muzyki rockowej w Chinach, rok temu nakręcił mieszkających tam Polaków i razem zorganizowali Finał. Reportaż był motywem przewodnim dla wszelkich urzędników, którzy ochoczo wyrazili zgodę na organizowanie takiej akcji.
W tym roku już nie tylko Szanghaj, ale także Pekin będzie gospodarzem Finału. Osobiście podziękujemy wszystkim, którzy tydzień wcześniej niż w Polsce zorganizują Finał Orkiestry w tych dwóch wielkich miastach. Będziemy tam kilka dni, ale mam nadzieję, że przeżyjemy coś niezwykłego, serdecznego, bo wszystkie takie spotkania z Polakami gdzieś daleko od domu są bardzo, bardzo miłe.
Trzymajcie kciuki za lot i za ten bardzo szybki pobyt, bo we wszystkich rozmowach z dziennikarzami podkreślamy tę niesamowitą, dla mnie wręcz nieprawdopodobną historię związaną z graniem na całym świecie. A sama idea Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników będzie miała okazją dotknąć Państwa Środka w oryginale.
Kłaniamy się wszystkim, którzy organizują tegoroczne sztaby Orkiestry.
Jurek Owsiak
Skorzystaj z możliwości wsparcia WOŚP. Za każdą wpłatę, nawet najdrobniejszą bardzo dziękujemy!
Roman Giertych: Mój projekt ustawy, likwidującej brak lekarzy

Roman Giertych
W ten sposób pan minister Radziwiłł zamknie usta krytykom, którzy mówili że nie radzi sobie ze służbą zdrowia bo naubliżał lekarzom. Skończy się też presja płacowa i głupie gadanie, że po tak ciężkich studiach należy się godne wynagrodzenie. A zaoszczędzone pieniądze będzie można przeznaczyć na inne, lepsze cele
Postanowiłem pomóc ministrowi Radziwiłłowi i przygotowałem projekt ustawy, która zlikwiduje niedobór lekarzy w Polsce.
Art. 1
Wprowadza się nowe, następujące wymogi uzyskania tytułu lekarza:
- dobry stan zdrowia
- wykształcenie wystarczające do udzielania porad zdrowotnych
- doświadczenie w udzielaniu porad medycznych
Art. 2
Definicje pojęć ustawowych:
- dobry stan zdrowia o którym mowa w art. 1 to brak chorób zakaźnych,
- wykształceniem o którym mowa w art. 1 jest wykształcenie przynajmniej podstawowe
- doświadczenie o którym mowa w art. 1 to przynajmniej dwukrotna rada udzielona osobie z najbliższego otoczenia w zakresie skorzystania z diety, suplementu diety, lekarstwa bądź zdrowego trybu życia, pod warunkiem że rada ta nie skończyła się zgonem osoby leczonej.
Art. 3
Spełniający kryteria do bycia lekarzem przedstawia drogą elektroniczną wniosek do właściwej komórki NFZ. Brak sprzeciwu w terminie 24 godzin ze strony NFZ uznaje się za zgodę. Z upływem tego terminu spełniający kryteria do bycia lekarzem staje się lekarzem.
Art. 4
Specjalizacje lekarskie uzyskuje się analogicznie do procedury opisanej w paragrafach powyższych, z tym że doświadczenie o którym mowa w art. 1 musi być w dziedzinie, której specjalizacja dotyczy.
Art. 5
Kryteria o których mowa w niniejszej ustawie nie dotyczą lekarzy pracujących w klinikach rządowych do których zastosowanie mają przepisy dotychczasowe.
Art. 5
Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
—
I w ten sposób pan minister Radziwiłł zamknie usta krytykom, którzy mówili że nie radzi sobie ze służbą zdrowia bo naubliżał lekarzom i ci nie chcą na zaproponowanych warunkach pracować.
Skończy się też presja płacowa i głupie gadanie, że po tak ciężkich studiach należy się godne wynagrodzenie. A zaoszczędzone pieniądze będzie można przeznaczyć na inne, lepsze cele (ze swojej strony proponuję dokupić jeszcze jedną opancerzoną limuzynę za 3 miliony złotych dla pana Ministra).
Roman Giertych
Adam Szejnfeld: Alfabet AD 2017 czyli moje podsumowanie rządów PiS

Adam Szejnfeld
Temperatura życia publicznego wrze. Niemalże nie ma dnia bez politycznego trzęsienia ziemi! Próba opisania tego w wielkim skrócie wydaje się niemożliwa. Może więc spis alfabetyczny pomoże? Cóż…, spróbujmy…
Koniec roku kusi podsumowaniami. Te polityczne nigdy nie są łatwe zwłaszcza, jeśli w kraju panuje spokój, konsensus i współpraca. „Nuda” wiążąca się z taką „ciepłą wodą w kranie” nie przynosi wielkich wydarzeń rzucających swój cień na inne kartki z kalendarza.
Ostatnie dwa lata w Polsce, to jednak zupełna odwrotność tego stanu. Temperatura życia publicznego wrze. Niemalże nie ma dnia bez politycznego trzęsienia ziemi! Próba opisania tego w jakimś wielkim skrócie wydaje się niemożliwa. Może więc spis alfabetyczny pomoże. Cóż…, spróbujmy…
„A”, jak atlas kotów
Nie jest ważne, czy przeglądanie atlasu kotów było socjotechnicznym zabiegiem speców od wizerunku, czy też prawdziwym obrazem lekceważenia izby ustawodawczej. Tak czy siak, scena z udziałem tej książeczki stała się swoistym symbolem brak szacunku PiS-u już nie tylko dla ludzi o innych poglądach, ale i dla całego Parlamentu.
„B”, jak Białowieża
Piłowanie puszczy oraz arogancja wobec Trybunału Sprawiedliwości UE oznacza, że PiS ma w „głębokim poważaniu” nie tylko przyrodę, organizacje pozarządowe, ale również i instytucje unijne, z Trybunałem włącznie! PiS-owi to szkodzić nie będzie, ale Polsce… tak!
„C”, jak córka leśniczego
„Tu jest taka… córka leśniczego. Ona prosiła, żebym panu to przekazał”. Scenka, która rozegrała się przed obradami Rady Ministrów dobitnie ukazała skąd się w naszym kraju biorą karierowicze – PiSiewicze.
„D”, jak Donald
Donald Tusk kontra Beata Szydło w Brukseli z wynikiem głosowania 27:1. Stanowisko rządu na szczycie UE z jednej strony obnażyło samotność PiS w Europie, ale z drugiej strony pokazało, że partia ta nawet stojąc nad przepaścią jest gotowa… dać krok do przodu!
„E”, jak edukacja
Jedni nauczyciele na bruk, inni na częściowe etaty. Przepełnione klasy. Nauka na dwie zmiany. Ideologia w podstawie programowej. Koszty zmian przerzucane na samorządy… Oto obraz (de)reformy edukacji, której skutki mogą być opłakane już nie tylko dla jednego czy dwóch roczników, ale i dla całego pokolenia.
„F”, jak Fundacja Narodowa
W jeden dzień powołana firma inkasuje „kontrakt życia”. Płatnikiem jest Polska Fundacja Narodowa, a tak de facto, spółki skarbu państwa, dokonujące zrzutki na Fundację. I tak oto „w świetle kamer” powstaje karuzela finansowa pod parasolem szczytnego zadania promocji Polski… w Polsce.
„G”, jak głosowanie
„Nie ważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy”. PiS dokonał zmian w prawie wyborczym, w Państwowej Komisji Wyborczej, w Krajowym Biurze Wyborczym, a także w Sądzie Najwyższym rozstrzygającym o prawomocności wyborów. Dlaczego?… Po co?… Cóż, są to już chyba pytania tylko retoryczne!
„H”, jak handel
„Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”. Zakazano więc handlu w niedzielę, bowiem ludzie zamiast do sklepów i kin mają chodzić do kościołów! To zresztą tylko symbol, zapowiedź ważniejszego zjawiska. Od teraz bowiem to partia będzie decydowała, jak mamy w Polsce żyć i spędzać wolny czas!
„I”, jak imperium
„Bez ciebie, ojcze dyrektorze, nie byłoby tego zwycięstwa”, usłyszeliśmy po wyborach w 2015 roku. Czy dlatego fundacje, szkoły, media, firmy i różne inne instytucje zależne od ojca dyrektora dostają z publicznej kasy dziesiątki milionów zł? Eeee… to zapewne tylko przypadek.
„J”, jak jedno państwo, jedna rasa
Marsz Niepodległości w Warszawie, a na nim rasistowskie, faszystowskie, ksenofobiczne, wulgarne hasła… Przypadek? Błąd organizacyjny? A może dowód na nieprzyzwoity i niebezpieczny romans władzy z nacjonalistami?!
„K”, jak kobiety
Polska to jeszcze nie Salwador, ale obrany kierunek wyraźnie jest już wyczuwalny… „Nakaz” rodzenia, „zakaz” posiadania dziecka z in vitro, „nakaz” miłości dziecka z gwałtu, „zakaz” tabletek „dzień przed”, jak i „dzień po” … A na końcu „siadaj Kulson!”. To wszystko obrazuje stosunek obecnej władzy do kobiet.
„L”, jak limuzyna
Premier Beata Szydło, prezydent Andrzej Duda, minister Antoni Macierewicz… Długa jest lista kolizji i wypadków z udziałem rządowych limuzyn. Ale co tam! Jeśli rozdaje się miliardy, to jakieś koszta muszą być!
„M”, jak muzyka
Muzyka łagodzi obyczaje, ale nie naszego marszałka kochanego. I mimo, że zdarzenie jest z końca ubiegłego roku, to jednak wywarło swoje piętno także na roku 2017. Jego skutkiem będzie chyba – po wprowadzeniu PiS-owskiego „pakietu demokratycznego” – „Sejm niemy”.
„N”, jak nawałnice
Reakcja rządu w zakresie pomocy poszkodowanym okazała się odwrotnie proporcjonalna do prędkości wiatru kładącego tysiące hektarów lasów w północno-zachodniej Polsce. W związku z tym wielu zastanawia się, czy rząd tak samo opieszale działałby, gdyby nawałnica dopadła… Polski południowo-wschodniej.
„O”, jak odwołanie
„Za co chcecie mnie odwołać?!”. Zdanie to stało się „pytaniem roku”! ponieważ niedługo po jego wypowiedzeniu pani premier przestała pełnić swoje obowiązki. Do dzisiaj nie wiadomo… „za co!”.
„P”, jak protesty
Rok 2017, to rok protestów! Rekord wszechczasów w Polsce został pobity. Chyba nigdy w historii nie było takiego roku, w którym od jego samego początku do końca Polacy wychodziłby na ulice manifestować sprzeciw wobec kolejnym posunięciom władzy! A co na to rządzący? Nadal gotują wodę. Widać, że w 2018. roku nie zamierzają rezygnować z wrzątku!
„R”, jak rezydenci
„Niech jadą!” – słowa posłanki Prawa i Sprawiedliwości pokazały, jaki stosunek do służby zdrowia ma partia władzy. Nie może więc dziwić, że z Polski znów, jak podczas pierwszych rządów PiS, masowo wyjeżdżają ludzie. Jeśli jednak wyjadą także i lekarze, to już tylko ktoś z PiS będzie mógł zgasić światło.
„S”, jak sądownictwo
Najpierw wzięli się za Trybunał Konstytucyjny, następnie za Krajową Radę Sądownictwa i Sąd Najwyższy, a teraz biorą się za… sądy powszechne. Co to oznacza? Że w przyszłym roku wezmą się za „niesfornych” obywateli?
„T”, jak totalna opozycja
„Totalna opozycja”, to hasło głoszone przez polityków partii rządzącej wobec Platformy Obywatelskiej. Hm…, no OK, rozumiem. Mają prawo. Ale dlaczego operują nim od rana do nocy, niby niezależni dziennikarze telewizji publicznej, którzy przecież politykami partii rządzącej nie są?!… Czort wie. Może kiedyś wyjaśni to KRRiT!
„U”, jak ubeckie metody
Najwyższy Zwierzchnik Sił Zbrojnych, który wcześniej de facto abdykował ze swej funkcji na rzecz ministra obrony narodowej, teraz twierdzi, że ten ostatni stosuje wobec jego współpracowników „ubeckie metody”. Cóż, wreszcie wiemy, dlaczego trzeba w Polsce przeprowadzić dekomunizację!
„W”, jak wojsko
Masowy exodus generałów, zaniedbania w modernizacji technicznej, brak nowych śmigłowców, a nawet dronów. Hm… może by tak więc za dwa dolary odkupić te Mistrale, co poszły za jednego dolara?….
„Z”, jak zdradzieckie mordy
„Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata; zamordowaliście go, jesteście kanaliami”. Każdy ma prawo do rozpaczy, nawet po latach. Nikt natomiast nie ma prawa oskarżać innych o najcięższe zbrodnie. Widać, że w Polsce ta zasada jest już nieaktualna.
Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Ile w Polsce czeka się na karetkę? Najdłużej na Śląsku i Mazowszu
Od 6 do 9 minut – tyle czasu najczęściej zajmowało zespołom ratowników medycznych dotarcie na miejsce zdarzenia w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców w 2016 r. – wynika z danych GUS. W województwach śląskim i mazowieckim czas ten przekraczał ustawowe normy.
Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego na temat ochrony zdrowia w 2016 r. wynika, że w ubiegłym roku zespoły ratownictwa medycznego (ZRM) wyjeżdżały na interwencje prawie 3,2 mln razy, a więc niemal o 1,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Przeciętnie w przeliczeniu na 1 tys. ludności przypadało 82,4 wyjazdu.
Według danych GUS, mediana czasu dotarcia ratowników na miejsce zdarzenia w niemal wszystkich województwach spełniała ustawowe kryteria (w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców czas ten nie powinien przekraczać 8 minut, a 15 minut w mniejszych miejscowościach).
Natomiast maksymalny czas dotarcia zespołu nie powinien przekraczać 15 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tys. mieszkańców. Najkrótsze średnie czasy dojazdów ZRM zanotowano w miastach w województwach zachodniopomorskim, lubuskim, pomorskim, wielkopolskim i świętokrzyskim – ratownicy docierali na miejsce zdarzenia zazwyczaj w 6 minut od przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora.
Z danych GUS wynika, że założone w ustawie normy zostały przekroczone w województwach śląskim i mazowieckim (w przypadku miast powyżej 10 tys. mieszkańców) – mediana czasów dojazdów ratowników wyniosła tam odpowiednio 9 min. 1 sek. oraz 8 min. 50 sek.
W raporcie zwrócono uwagę, że chociaż do uzyskania od ratowników pomocy uprawnione są osoby znajdujące się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, to zdarzały się wezwania do sytuacji, w których nie było bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia. Najwięcej takich wyjazdów w stosunku do ogólnej liczby interwencji zanotowano na Mazowszu i w Małopolsce. W województwach lubuskim i podlaskim – najmniej, a w świętokrzyskim w ogóle nie zarejestrowano takich wyjazdów.
W 2016 r. załogę zespołów podstawowych, specjalistycznych i lotniczych ratownictwa medycznego stanowiło 10,4 tys. ratowników medycznych, 1,7 tys. pielęgniarek systemu i 1,7 tys. lekarzy systemu. W porównaniu z rokiem 2015 zmalała zarówno liczba ratowników medycznych (o niemal 1 tys. osób), liczba pielęgniarek systemu (o ok. 50) jak i lekarzy systemu (o ok. 250 osób).
Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP
Marcin Przybylski
Roman Giertych: List do ministra Radziwiłła

Roman Giertych
Ogromne wydatki budżetu państwa zamiast marnowania w służbie zdrowia mogłyby zostać użyte na lepsze cele: nagrody dla rządu, kupno nowych (w miejsce rozbitych) limuzyn, dopłaty do kopania w ziemi przez o. Rydzyka, albo na budowę pomników braci Kaczyńskich
Szanowny Panie Ministrze!
Jak dobrze, że wreszcie powiedział Pan prawdę o służbie zdrowia i wyznał Pan, że lekarzom zależy na tym, aby uderzyć w pacjentów. Teraz wszystko stało się jasne.
Całe te miliardy na ochronę zdrowia od lat były wypłacane na rzecz tych – nie tylko nierobów, ale zwyczajnie przestępców, którzy nic tylko patrzą jak zwyczajnego, uczciwego Polaka uderzyć i pozbawić zdrowia, albo i życia. Od lat przecież najwięcej ludzi umiera w szpitalach.
A przecież szpitale powołane są do leczenia, a nie do zabijania. To oczywisty dowód na to, że te ogromne wydatki budżetu państwa zamiast marnowania w służbie zdrowia mogłyby zostać użyte na lepsze cele: nagrody dla rządu, kupno nowych (w miejsce rozbitych) limuzyn, dopłaty do kopania w ziemi przez o. Rydzyka, albo na budowę pomników braci Kaczyńskich.
Trzeba jakoś małą część lekarzy przytrzymać, bo pewne najlepsze części społeczeństwa (rząd, parlament etc) będą ich nie daj Boże! potrzebować. Ale jest na to panie Ministrze rada. Tak kiedyś zagroził „trzeci bliźniak” Ludwik Dorn: w kamasze i do roboty! Nie chcą pracować, to powołać do wojska i już. Przyznać mundury, oddać pod Antoniego i kazać pracować za 400 złotych żołdu to błagać będą żeby móc wrócić na stare uczciwe 2000 złotych za 60 godzin pracy w tygodniu. I oczywiście pozabierać paszporty, bo się rozpierzchną!
I druga rada. Jeżeli większość szpitali stanie z powodu braku lekarzy, to trzeba rozpocząć medialną ofensywę na rzecz (już jak słyszałem opłacanych z NFZ) uzdrowicieli.
Czy taki uzdrowiciel gorszy jest od lekarza, który patrzy tylko jak pacjenta uderzyć, zelżyć i wykorzystać? Może nie pomoże, ale i mniej zaszkodzi. Według statystyk, błędów medycznych jest tysiące, a błędów uzdrowicieli niewiele.
A jak i ich zabraknie to dawać w TVP uzdrowicieli, którzy będę leczyć zdalnie i jak słynny Kaszpirowski mówić: odin, dwa, tri. I przy okazji takiej hipnozy można dodatkowo podawać przekaz podprogowy np.
„Jesteś chory, bo wina to Tuska” ,
„PiS równa się demokracja”,
„TVP jest obiektywna i nie kłamie” lub
„Macierewicz jest normalny”.
I w ten sposób ubijemy cztery cele w jednym ruchu:
- zaoszczędzimy pieniądze na dobre cele,
- wygonimy z kraju lekarzy, którzy są złym elektoratem, bo mało patriotycznym
- przekażemy ludziom dobre, podprogowe hasła oraz co najważniejsze
- do rekordu z 2017 roku, który jest wielką zasługą dla ZUS ze strony Ministerstwa Zdrowia, czyli wzrostu umieralności o ponad 7%, dodamy może procencik, czy dwa.
I na koniec panie Ministrze proponuję, aby do tych lekarzy, którzy zostaną dodać czynnik ludowy. Tak aby przy każdej operacji asystował przedstawiciel społeczeństwa z prawem weta wobec decyzji lekarzy. No i aby w sądach lekarskich również zasiedli zwykli obywatele. Może wówczas skończy się to pogardliwe wywyższanie się kasty lekarskiej wobec suwerena.
W nowym roku panu Ministrowi i innym członkom Rady Ministrów, parlamentu i partii rządzącej zdrowia życzę,
Roman Giertych
Te nawyki żywieniowe, poprawią nastrój, koncentrację i sprawność umysłu
Odpowiednia dieta to nie tylko zdrowe ciało, płaski brzuch i ładnie zarysowane męśnie. Dzięki odpowiedniej diecie możemy szybciej przyswajać wiedzę, sprawniej myśleć, z łatwością rozwiązywać problemy, poprawić pamięć i koncentrację, a także nastrój.

Dieta wspomagająca mózg przynosi korzyści osobom w każdym wieku: uczniowie i studenci mogą poprawić wyniki w nauce, dorośli przyspieszyć procesy myślowe i poprawić pamięć, a osoby starsze skutecznie zapobiegać demencji i chorobom degeneracyjnym mózgu.
Wspaniałe witaminy
Badania naukowe dowiodły, że odpowiedni poziom witamin ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania naszego mózgu. Witaminy B12 i C wpływają na pamięć i rozumowanie (Goodwin, 1983). Pamięć, funkcje kognitywne i nastrój poprawiają również witaminy: B1, B3, E. Nawet niewielkie niedobory kwasu foliowego (B9) mogą być przyczyną chronicznego zmęczenia, depresji i zaburzeń psychiatrycznych. Dobre źródła witamin z grupy B to: wątróbka, żółtka, warzywa i owce, drożdże i orzechy.
Jean Carper, autorka książki „Nasz wspaniały mózg”, zaleca oprócz urozmaiconej diety stosowanie gotowych kompletnych zestawów witamin, ponieważ nawet niewielkie niedobory, które mogą być niezauważone przez lekarzy, odbijają się negatywnie na pracy naszego mózgu. „Dieta zapobiegająca fizycznym objawom niedożywienia niekoniecznie wystarcza do zapewnienia prawidłowej pracy mózgu” – potwierdza Steven J. Schoenthaler z Uniwersytetu Kalifornia.
Zażywanie witamin i soli mineralnych, bez względu na wiek, może usprawnić pracę mózgu, spowolnić procesy jego starzenia, poprawić pamięć, a nawet… podwyższyć iloraz inteligencji.
Wyższe IQ dzięki witaminom
Badania przeprowadzone przez dr Bentona jeszcze w latach 80. wykazały, że podawanie dzieciom zestawów witamin może podnieść iloraz inteligencji niewerbalnej nawet o 9 punktów.
W testach na inteligencję werbalną wyniki pozostały na tym samym poziomie (nic dziwnego – przyjmowanie witamin nie może mieć bezpośredniego wpływu np. na zasób słów). Wnioski są jednoznaczne, przyjmowanie witamin poprawiło możliwości intelektualne dzieci.
Cudowna ryba
Dr Michael Crawford z Instytutu Chemii Mózgu i Żywienia w Londynie twierdzi, że to zawarte w rybim oleju kwasy omega-3 są odpowiedzialne za sukces ewolucyjny człowieka i stworzenie całej naszej cywilizacji. To w momencie, kiedy nasi przodkowie opuścili sawannę afrykańską i zaczęli osiedlać się na brzegach mórz i jezior, mózg ludzki zaczął gwałtownie zwiększać swoją objętość. Obecnie naukowcy niepokoją się faktem, że spożycie tych tłuszczów systematyczne spada. Niedobory kwasów omega-3 powodują: depresję, niski iloraz inteligencji, osłabienie pamięci, niezdolność do uczenia się, zaburzenia koncentracji, otępienie starcze, choroby degeneracyjne mózgu, zaburzenia widzenia, zachowania agresywne i samobójcze (Jean Carper).
Według naukowców kwasy tłuszczowe zawarte w oleju rybnym wpływają na działanie mózgu na kilka sposobów: neutralizują szkodliwe wolne rodniki, obniżają intensywność reakcji odpornościowych, zmieniają działanie neuroprzekaźników i strukturę samych komórek nerwowych.
Zawarte w oleju rybnym kwasy DHA wpływają na elastyczność błony komórkowej komórek nerwowych, tym samym ułatwiają przekazywanie bodźców. Olej rybny pomaga w regulacji poziomu serotoniny, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego między innymi za dobry nastrój (Levine, 1997).
Ryby będące najlepszym źródłem korzystnych kwasów to: makrela, sardynka, łosoś, tuńczyk, dorsz, śledź, sardela. Należy je spożywać minimum dwa razy w tygodniu, można też uzupełniać dietę odpowiednimi suplementami.
Przed egzaminem
Dr Barbara Levine z Conell Medical Center zaleca zażywanie preparatów z DHA przed egzaminami.
Przyjmowanie oleju rybnego poprawia zdolność koncentracji i szybkość procesów myślowych, również u osób dobrze odżywionych czyli takich, u których nie stwierdzono żadnych niedoborów. (Lorente 2010). W dodatku opóźnia procesy starzenia się mózgu (Kalmijn, Kromhoout) i chroni
mózg przed uszkodzeniem (Salem, Hibbeln). Olej rybny jest też skuteczny w walce z depresją, skutkami stresu i agresywnym zachowaniem (Hibbeln, 1998).
Inne badania również wskazują, jak potężne jest oddziaływanie oleju rybnego na nasze mózgi: redukcja zachowań samobójczych (Tanskanen, 2001), ograniczenie symptomów schizofrenii (Richardson 2000), psychozy maniakalno-depresyjnej (Stoll, Andrew L., 1999), demencji (Conquer 2000). Ubiegłoroczne badania Lori Daiello potwierdziły, że przyjmowanie oleju rybnego powoduje wzrost objętości mózgu w obszarach kluczowych dla myślenia i pamięci.
Cukier – pokarm i trucizna
Nasz mózg potrzebuje cukru do prawidłowego funkcjonowania – jedynym źródłem energii dla niego jest glukoza, która powinna być dostarczana do komórek mózgowych nieustannie. Z drugiej strony zbyt wysoki poziom cukru prowadzi do trwałego uszkodzenia komórek nerwowych. Dlatego najlepiej jest wybierać pokarmy, które zawierają wolno rozkładające się węglowodany (o niskim indeksie glikemicznym), nie powodujące nagłych skoków cukru we krwi.
Przeciwutleniacze odmładzają mózg
Pokarmy zawierające przeciwutleniacze mogą redukować straty w pamięci i przywracać zdolność uczenia się. Według ostatnich badań przeświadczenie, że komórki nerwowe nie mogą się regenerować jest mitem. Mogą i sprzyja temu odpowiednia dieta. Szczególnie korzystne działanie mają czarne jagody, truskawki i szpinak. Doskonałym źródłem przeciwutleniaczy jest również czarna herbata, która wpływa też na korzystnie na stan naczyń krwionośnych i zapobiega udarom mózgu.
Twój mózg to lubi
Inne produkty, które warto spożywać by utrzymać mózg w dobrej kondycji to: oliwa z oliwek, olej lniany, ocet winny, owoce i warzywa (marchewka, pomidory, suszone śliwki, jeżyny, czosnek, kapusta włoska, żurawina), rodzynki, orzechy.
Woda ma zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania całego organizmu, w tym również mózgu. Badania pokazały, że nawet wypicie jednej szklanki wody przed egzaminem korzystnie wpływa na wyniki. Ale warto dbać o odpowiednie nawodnienie nie tylko tuż przed egzaminem. Najlepiej wypijać 6-8 szklanek czystej, niegazowanej wody dziennie.
Czego unikać?
Aby utrzymać mózg w dobrej kondycji najlepiej ograniczyć spożycie: tłuszczów zwierzęcych, sztucznie utwardzanych tłuszczów roślinnych (margaryna), nadmiaru oleju słonecznikowego i kukurydzianego, oraz nadmiaru cukru i alkoholu.
Stefan Niesiołowski: Na Nowy Rok

Stefan Niesiołowski
Staliśmy się pokraczną dyktaturą, rządzoną przez reżim nie wiadomo bardziej głupi czy podły, staliśmy się pośmiewiskiem Europy
Jak słusznie napisał redaktor Jarosław Kurski rok 2017 to:
„najgorszy rok polskiej demokracji od przełomu 1989. Z rozpaczą patrzymy na postępującą destrukcję państwa prawa. Na media narodowe w służbie partii, na upartyjnione sądy i prokuraturę…” („Gazeta Wyborcza” z dnia 30.12.2017 r – 01.01.2018r).
I na bardzo wiele codziennych nieprawidłowości i podłości, które uczyniły z demokratycznie wspaniale rozwijającej się Polski odrażającą zapyziałą dyktaturę ciemniaków. Zrozumiałe i oczywiste jest więc pytanie zadawane przez polityków i publicystów jak z tego wyjść, jak przywrócić demokrację, kiedy „to to” odejdzie w nicość historii?
I również oczywiste jest, że nie można pogodzić się z dyktaturą, uznać ją, zaakceptować, że konieczny jest opór i walką jaka nieustannie jest prowadzona prze najbardziej patriotyczną i aktywną część naszego społeczeństwa.
W ostatnich chwilach odchodzącego roku mieszkańcy między innymi Bydgoszczy, Łodzi, Katowic przekreślili narzucone przez pisowskich dygnitarzy nazwy ulic Lecha i Marii Kaczyńskich i innych tego rodzaju bohaterów. Mam nadzieję, że z odrzucaniem pisowskich idoli nie będziemy musieli w każdy przypadku czekać na upadek pis-u i wzruszające sceny rozbijania znienawidzonych pisowskich symboli, jak kiedyś ich stalinowskich poprzedników.
Historia mistrzyni życia i paradoksów, jak pisał w bolszewickim więzieniu Władysław Broniewski nawiązała ze mną bliższą znajomość w więzieniu na Mokotowie, kiedy klawisz zresztą uprzejmie i bez używania przemocy (to już była epoka tow. Wiesława), kazał mi opróżnić kieszenie i ustawił twarzą do ściany, abym czekał na transport do Barczewa z 7- letnim wyrokiem. Uwierzyłbym wówczas we wszystko, ale nie w to, że za 15 lat upadnie komunizm, Związek Sowiecki, PRL i Układ Warszawski, że Polska będzie w NATO i Unii Europejskiej, a ja będę posłem w parlamencie demokratycznej Ojczyzny. Gdyby ktoś mi to powiedział w obliczu potęgi i majestatu policyjnego państwa musiałbym uznać, że oszalał.
A potem, kiedy Polska wspaniale się rozwijała, kiedy demokracja i praworządność w naszym kraju była stawiana za wzór innym, gdy byliśmy silnym ogniwem Unii, jednym z filarów NATO, wydawało się, że żadne przekleństwo Jałty już nigdy nam nie zagrozi staliśmy się pokraczną dyktaturą, rządzoną przez reżim nie wiadomo bardziej głupi czy podły, staliśmy się pośmiewiskiem Europy i sojusznikiem innych satrapii. Najpierw jeden cud wyśniony jak ten w 1918 roku i potem spełnienie najgorszego przekleństwa nowej niewoli. Polska otrzymała bolesną lekcję pokory, nie ma urlopu od historii, a demokracja sama się nie obroni. Raz jeszcze muszę jak kiedyś, w nowych na razie lepszych warunkach, walczyć o wolność.
Dyktatury choć żerują na niskich instynktach przekupują, szantażują, straszą, czasem skazują i zabijają, sprawiają wrażenie wszechmocnych, ale są słabe i przemijają. Pisowski reżim zachwiał się mocno na razie dwa razy, pod wpływem protestów kobiet, którym chciano narzucić zbrodniczą ustawę zmuszającą do rodzenia bez względu na życie matki także upośledzonych i umierających (to heroizm, do którego można przekonywać, ale nie zmuszać pokraczni „obrońcy życia”) i w masowych protestach latem 2017 roku przeciwko upartyjnieniu sądów. Już widzieliśmy strach w małych oczkach Kaczyńskiego i na malowniczej buzi p. Dudy, aż zaczęli przemawiać ludzkim głosem, ale udało im się nas oszukać.
Kiedyś ten dzień nadejdzie.
Nigdy nie można przewidzieć społecznego wybuchu, często wydaje się, że dyktatura okłamała, oszukała, zastraszyła prawie wszystkich, że już nie ma nadziei i nagle z jakiegoś błahego powody protesty rozlewają się na cały kraj i obserwujemy lizusów w służbie kłamstwa jak zjadają własne języki.
Tylko nie wolno się poddawać i nie wolno akceptować pisowskich bredni. Na przykład o zdrajcach z Brukseli, o Targowicy, braku patriotyzmu i wielkim mężu stanu i patriocie z Żoliborza.
Tak samo mówili komuniści, zdrajcy byli w Wolnej Europie, na emigracji i w podziemiu, a patrioci w PZPR.
Nie bójmy się prawdy, a prawda jest banalnie prosta, walczymy z reżimem pisowskim o demokrację i dziękujemy wszystkim przyjaciołom demokracji i wrogom przemocy oraz kłamstwa. To są prawdziwi przyjaciele Polski.
Stefan Niesiołowski
Marcin Meller: Stan Wojenny – ogłoszenie/update

Marcin Meller
Dobrej zabawy i odświeżenia głowy!
Słowo wyjaśnienia: Gdy wybuchła afera taśmowa i bawiłem się przednio czytając zapisy podsłuchów, przyszło mi do głowy co by było, gdyby zderzyć ten wykwintnie kwiecisty język z jakąś klasyczną, patetyczną mową polityczną.
Po wielu lekturach padło na Jaruzelskiego ogłaszającego stan wojenny i machnąłem felieton pt „Rimejk”. Który tak przypadł do serca Wojtkowi Mecwaldowskiemu gdy czytał „Sprzedawcę arbuzów” (czyli książkowy zbiór mych felietonów) na potrzeby audiobooka, że wciąż rżał, nie mogąc doczytać.
I w efekcie Mecek namówił reżysera Bodo Koxa, by wypichcić to co poniżej na filmiku. Tu oczywiście wersja krótsza niż w felietonie.
Dobrej zabawy i odświeżenia głowy!
Marcin Meller
Zmiany w unijnych przepisach o delegowaniu pracowników. Firmy mogą być zmuszone do zakładania oddziałów w innych krajach
Planowane zmiany w przepisach dotyczących pracy kierowców w Europie wciąż budzą sprzeciw Polski i branży transportowej. Zdaniem przedsiębiorców część regulacji jest nie do zrealizowania, a inne mogą w efekcie zaszkodzić polskiej gospodarce.
– Regulacje dotyczące pakietu mobilności i pracowników delegowanych, które zostały nam zakomunikowane, oczywiście nie w ostatecznej wersji, powodują dużą niepewność i brak możliwości zaplanowania strategii działania na przyszłość – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jan Załubski, prezes firmy logistycznej ZET Transport. – Na pewno wiąże się to z o wiele większymi kosztami w zakresie administracji, z koniecznością raportowania różnego rodzaju regulacji w poszczególnych krajach, które według obecnego stanu wiedzy wydają się totalnie nie do spełnienia.
Komisja Europejska zaproponowała pod koniec maja wprowadzenie regulacji, które w efekcie zmniejszą konkurencyjność polskich firm transportowych, będących znaczącym graczem w branży międzynarodowych przewozów na Starym Kontynencie. Złożą się one na tzw. pakiet mobilności. Zakłada on m.in. konieczność płacenia kierowcom przynajmniej pensji minimalnej kraju, w którym aktualnie przebywa, o ile spędza na jego terenie więcej niż trzy dni w miesiącu. To nie tylko wyższe koszty, lecz także konieczność gruntownej znajomości przepisów w różnych krajach.
– Najbardziej niekorzystny czy wręcz niemożliwy do spełnienia dziś element, to konieczność płacenia składki na ubezpieczenie społeczne od pracownika w kraju przyjmującym – mówi Załubski. – Jak będzie to zdefiniowane w Niemczech, Austrii, we Francji, we wszystkich krajach, które są inicjatorem takiego a nie innego uregulowania, tego jeszcze nie wiemy, to dziś jest najbardziej niekorzystny i kosztowy element, który nam zagraża.
Dodaje, że według projektu po trzech dniach pracownik miałby podlegać pod regulacje kabotażowe (kabotaż to transport między krajami trzecimi bądź wewnątrz jednego kraju) i po okresie 12, 18 czy 24 miesięcy wszystkie składki na ubezpieczenie społeczne będą musiały być odprowadzane do kraju przyjmującego.
– Wydaje się, że jeżeli te regulacje wejdą w takim kształcie, to może się okazać, że dla niektórych operacji w łańcuchu logistycznym czy w kwestii przepływu masy towarowej, wygodniejsze i prostsze będzie wykonywanie tych operacji na niemieckich, a nie polskich tablicach rejestracyjnych, w związku z tym będziemy zmuszeni do zakładania oddziałów czy spółek zależnych w poszczególnych krajach, co byłoby niekorzystne z punktu widzenia interesów gospodarczych Polski – wyjaśnia prezes ZET Transport.
Według Głównego Urzędu Statystycznego polskie firmy transportu drogowego wykonały w ubiegłym roku pracę przewozową 303,6 mln tonokilometrów, a to wynik o 11,2 proc. wyższy niż rok wcześniej. Szacuje się, że branża transportowa generuje nawet 10 proc. polskiego PKB. Dlatego Polska stanowczo sprzeciwia się projektowi zainicjowanemu przez kraje starej UE, a zwłaszcza Francję i Niemcy. Na początku grudnia podczas spotkania w Brukseli polskie stanowisko poparło trzynaście innych państw, w tym także Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania czy Irlandia. Ostateczny kształt przepisów ma być znany w ciągu roku od ogłoszenia wstępnych założeń, czyli do końca maja 2018 roku.
– Oczywiście oprócz tych elementów, które spotykają nas w korelacji z przepisami UE, mamy też problemy branżowe na własnym podwórku – brak ludzi do pracy, brak kierowców, brak systemu szkolenia, niejednoznaczną sytuację prawną w zakresie wydawania pozwoleń A1 dla kierowców spoza UE, w tym przypadku kierowców ukraińskich czy białoruskich – wylicza problemy przedsiębiorców Załubski. – To wszystko stwarza sytuację totalnej niepewności.
Newseria.pl
Manuela Gretkowska: Najserdeczniejsze Nieżyczenia

Manuela Gretkowska
Nie życzę światu, a najbardziej nam Jana Pawła Marii Radyja Pierwszego, tak dobrze nastawionego na fale średniowiecza
Witajcie po pijackiej nocy żywych trupów pierdzących bengalami.
Magda Środa prosiła: Zamiast puszczać kasę z dymem wpłaćcie na schronisko. Lud się bawi i to są fajerwerki zwycięstwa PiS-u. Będą większe za rok, jeden wielki karnawał idiotów nas czeka w 2018.
Obudziliście się w kraju rządzonym przez dwóch najmniej męskich mężczyzn. Nie dlatego że jeden ubiera się w mała czarną do kostek. A drugi, może co najwyżej dla przyjemności, włożyć palec w tyłek kota. Jak ktoś chce celibatu czy lubi sodomię, jego sprawa.
Niemęscy faceci, to tacy którzy nienawidzą kobiet. Rydzyk i Kaczyńscy są w tym liderami. I nie da się tego ukryć adoracją Maryi, matki Jezusa, czy własnej matki.
Żadna nie jest i nie była partnerką. Czcić można ideę kobiety. Ale żyć z ideą to nie to samo co z nią współżyć, układać się, negocjować i rozumieć jej ludzkie potrzeby. Mizoginia pozbawia kobiety szacunku.
Jeżeli ktoś na szacunek nie zasługuje, nie zasługuje też na traktowanie jak człowiek. Można go pozbawić ludzkich praw. Pozbawić decydowania o sobie.
O macierzyństwie – decyzji zmieniającej życie na wiele lat (odp.. się wszyscy zamierzający pisać o skuteczności środków antykoncepcyjnych – po pierwsze zawodzą, po drugie są zakazane przez Kościół, a kalendarzykiem można sobie zatkać niepłodny odbyt. W Europie obowiązują prawa reprodukcyjne, nie przymus rodzenia chorych dzieci).
Rozwalono sądy, więc niebawem obudzimy się po pracowitej w sejmie i senacie nocy, z nową ustawą przeciwko kobietom.
Czasu by wyjść na ulice nie będzie, bo prezydent podpisze, odruchowo przez sen. Tylko fajerwerki zwycięstwa odpalą nad Toruniem. I cieszmy się, że nie biały dym. Papieżem może być każdy katolik, niekoniecznie kardynał. Jeżeli następne konklawe zasadą wahadła zawróci z „lewicującego” kursu, mają idealnego kandydata. W środku Europy zbudował imperium finansowe, więc dogada się z włoską mafią.
Doprowadził do stworzenia państwa religijnego. Tego nie ma nawet w katolickich krajach Afryki.
Nie życzę światu, a najbardziej nam Jana Pawła Marii Radyja Pierwszego, tak dobrze nastawionego na fale średniowiecza.
Manuela Gretkowska
