Magdalena Środa: Okropny był ten rok, oby taki więcej się nie powtórzył!

Magdalena Środa
Różne gnidy cieszą się popularnością, ludzie prawi spychani są do podziemi. Degradacja Polski staje się faktem. Brrr.. trzeba to wszystko odwrócić. Niech 2018 będzie rokiem Odwrócenia
Okropny był ten rok, oby taki więcej się nie powtórzył!
Nie chodzi tylko o systematyczne i skuteczne niszczenie demokracji i jej instytucji, o tę atmosferę autorytaryzmu, zastraszenia, niepewności, zadziwienia (bo jednak mnóstwo osób ciągle nie wierzy w to co się stało).
Nawet nie chodzi o chamstwo, które rozlazło się po sferze publicznej w sposób niekontrolowany ale bardzo chętnie kupowany przez media.
Chodzi głównie o rzeczywistą degradację wartości.
Przyzwoitość jest nazywana zdradą, zniewolenie – wolnością, konformizm – służbą, hucpa i pycha – godnością, kompromitacja – wstawaniem z kolan, rydzykomania – chrześcijaństwem.
Fałsz nazywany jest prawdą, wolna opinia – jest karana kryminałem, faszyzm nazywany jest patriotyzmem, chamstwo – sukcesem medialnym.
Różne gnidy cieszą się popularnością, ludzie prawi spychani są do podziemi. Na sztandarach (politycznych i medialnych) jest kłamstwo i szaleństwo.
Degradacja Polski staje się faktem. Brrr.. trzeba to wszystko odwrócić.
Niech 2018 będzie rokiem Odwrócenia.
Magdalena Środa
Manuela Gretkowska: Cienka czerwona linia na białym tle

Manuela Gretkowska
W 2018 capo będzie kaput? Breżniewa pompowano latami. Medycyna czyni postępy. Zdrowia więc życzę, ale tylko nam.
SŁOWO NA NIE/DZIELĘ I NOWY ROK
CIENKA CZERWONA LINIA, NA BIAŁYM TLE
1. Biało czerwona stała się czerwoną linią, którą przekroczyliśmy w 2017.
W 2018 nie będzie już tak prosta. Będzie się plątać.
Prezes – szara eminencja robi masy na szaro. PiS rządzi, chociaż Kaczyńskiemu nie ufa jego własny elektorat skoro według sondaży jest politykiem o katastrofalnie niskim zaufaniu. 80% narodu chce należeć do UE, a jednocześnie 50% nie ma nic przeciwko antyeuropejskiej propagandzie. Pomieszanie z poplątaniem.
2. Rzeczywistości nie da się zakłamać propagandą.
Prawda jest zawsze logiczna. PiS nienawidzi więc logiki totalnie, nazywając opozycję totalną.
3. Każdy kraj ma swoją mafię.
W naszym, mafia rządzi krajem. Capo di tutti capi wymaga jedynie posłuszeństwa. Inteligencja zbędna. Stąd parada pisowskich nieudaczników. Mafia ma tylko ofiary, nie opozycję. Z ofiarami się nie dyskutuje. Ofiary się likwiduje, co już zapowiadają PiSopaci proponując delegalizację opozycji.
4. Nie ma winnych dojścia Kaczyńskiego do władzy.
Demokracja rozwija się i obija od lewa do prawa. Na tym polega jej istota i słabość. Kaczyński jest gorszy od Jaruzelskiego. Jaruzel pogłębił zbrodniczy system, Kaczor go wprowadził mordując demokrację. Każde polityczne bezprawie jest zbrodnią. Dla mafii to wymarzony stan. Przestać być mafią krajową, stać się mafią państwową.
5. Mądrzy ludzie piszą programy dla nowej Polski.
Szanuję ten idealizm. Podobnie marzyliśmy pod zaborami o Polsce wolnej i idealnej. Ale nie będzie uczciwych wyborów, pokazano nam karty do ich fałszowania. Przedstawiono sfałszowany Trybunał. Fanfarami końca Sądu Najwyższego była wypowiedź Gersdorf: „Tak postępuję tylko okupant. Nikomu nie wolno niszczyć konstytucyjnych organów państwa”.
6. Przekroczyliśmy czerwoną linię.
Przekroczmy więc schematy historyczne. Nie jesteśmy zamknięci w Polsce, prawnie (nie prawie) jesteśmy Europejczykami. Może czas wyjechać do Europy. U nas od kilkuset lat trwa jałowa dyskusja:
Polak – kosmopolita czy Polak – Katolik.
Żona modna – Krasickiego (biskupa) czy żona patriotka?
Te wahania zagłusza pozbawiony wszelkich wątpliwości monolog prezesa. A w rezultacie epilog – koniec nowoczesnej Polski. Wyraźnie powiedział, że niech PKB spada do 1 %, byle zrealizowała się jego wizja polskości. Słoma tanieje, słowiańskie łapcie z łyka plus bigos we łbach gratis. Copyright na nasze życie, czy caporight?
W 2018 capo będzie kaput? Breżniewa pompowano latami. Medycyna czyni postępy.
Zdrowia więc życzę, ale tylko nam.
Manuela Gretkowska
Roman Giertych: List do Macierewicza (kolejny)

Roman Giertych
Eksperyment Podkomisji, która weryfikując wszystkie wersje katastrofy postanowiła na żywo się przekonać, czy poziom debilizmu wśród decydentów umożliwia największe głupoty przy lataniu z VIP?
Szanowny panie Ministrze!
Już obiecywałem, że nie będę pisał (ale któż wierzy, nawet b. politykowi?!). Jednak historia, że samolot, którym MON woził Prezydenta RP, miał dwa dni wcześniej wiązane sznurkiem drzwi z powodu rozszczelnienia, spowodowała, że nie mogę Pana zostawić samego.
Wszyscy się teraz rzucą na Pana, że naraził Pan Prezydenta na kolejną katastrofę, tylko ja stanę przy Panu.
Pozornie historia jest niewytłumaczalna i nie ukrywajmy trudna do obrony (ach, gdzie te czasy, w których Pana zmartwieniem byli młodzi chłopcy, którzy z miłości do Ojczyzny oddawali się służbie publicznej u Pana boku!)
Dzisiaj drogi panie Ministrze sprawa jest poważniejsza, bo nawet moja czteroletnia córka wołająca do przelatujących samolotów: „Panie pilocie, dziura w samolocie!” wie, że raczej dziurawymi nie powinno się latać. I trudno też będzie za taką dziurę obwiniać trotyl, bombę termobaryczną etc., gdyż raczej sznurek wybuchu nie wytrzymałby (co innego uszczelki w oknach Tu-154!).
Mimo, że sytuacja trudna, jest jedno rozwiązanie. A gdyby powiedzieć, że to eksperyment Podkomisji, która weryfikując wszystkie wersje katastrofy postanowiła na żywo się przekonać, czy poziom debilizmu wśród decydentów umożliwia największe głupoty przy lataniu z VIP? Bo to rzeczywiście wyjaśniłoby Smoleńsk . A Pan wystąpiłby wówczas jako bohater odkrywający prawdę której nikt nie zaprzeczy: że lekceważenie zasad bezpieczeństwa było przyczyną śmierci Prezydenta RP i kilkudziesięciu porządnych ludzi.
Roman Giertych
PS. Zapyta Pan co zrobić z: sztuczną mgłą, helem, trotylem, bombą, nagranym momentem wybuchu, dobijanymi rannymi etc. Nic.
Powie Pan, że Pan żartował. I tak nikt Pana (poza mną) nie traktuje poważnie.
Katarzyna Lubnauer: Plany .Nowoczesnej na 2018 rok

Katarzyna Lubnauer
Szanowni Państwo,
Życzę Państwu Szczęśliwego Nowego 2018 Roku! To będzie ważny rok, pełen wyzwań i pracy, która przyniesie nadzieję na mądre zmiany.
Musimy stworzyć sprawne, niewykluczające nikogo, dobrze rządzone państwo, na miarę naszych nadziei, aspiracji i ambicji: Polskę z której będziemy dumni.
Nowoczesna ma wizję Lepszej Polski. Mądrej, dobrze zorganizowanej i odpowiedzialnej, w której prawa i wolności wszystkich Polek i Polaków są zabezpieczone.
My zawsze będziemy stać po stronie ludzi aktywnych, przedsiębiorczych i troszczących się o siebie i innych.
2018 to też rok kobiet.
Z inicjatywy Nowoczesnej Sejm RP ustanowił nadchodzący rok Rokiem Praw Kobiet.
Prawa kobiet są niezbywalne, co pokazał „Czarny protest”.
Polki protestowały zarówno w wielkich miastach, jak i małych ośrodkach. To doświadczenie pozwoliło nam policzyć się, i poczuć jaką mamy siłę. Nic o Nas bez nas. Nasze prawa są niezbywalne!!!!
Kolejnym wyzwaniem jest budowa Wielkiej Koalicji partii opozycyjnych przed zbliżającym się maratonem wyborczym.
Chciałabym, żeby była ona jak najszersza.
Wierze, że w różnorodności jest siła.
Wielka Koalicja to Nasz najważniejszy cel i odpowiedzialność.
Polacy zasługują na Nadzieję!
Szczęśliwego Nowego Roku!
Niech dla wszystkich Państwa będzie to Dobry Rok
Katarzyna Lubnauer
Jan Hartman: Sumienie Ziobry

Jan Hartman
Zbigniew Ziobro nie zna się na etyce i łatwo go zbałamucić. Człowiek etyczny wie, że moralność publiczna ma większą wagę i autorytet niż własne, nawet najsilniej ugruntowane przekonania
Pośrodku procesu dewastacji wymiaru sprawiedliwości i całego systemu demokratycznego państwa prawnego rozgorzała w Polsce dyskusja na temat granic wolności zawierania umów, obowiązków usługodawców i praw ich klientów oraz kilku jeszcze kwestii, które wynikły ze sporu pomiędzy pewną łódzką drukarnią a pewną organizacją LGBT, której drukarnia owa odmówiła druku roll-upa, powołując się na racje etyczno-ideowe.
Poczułem się, jak w normalnym kraju, w którym toczy się normalny spór prawniczy i ustrojowy. To miłe uczucie i chętnie zabiorę w tej materii głos, mimo znacznego dyskomfortu, jaki odczuwam, przyznając częściowo rację ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze, który zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o sprawdzenie zgodności z konstytucją przepisów, na podstawie których dwa sądy uznały drukarza winnym (bez wymierzenia kary).
Oczywiście Trybunał Konstytucyjny jest dziś instytucją czysto fasadową i zwracanie się o cokolwiek do tego sądu przez kontrolującego go Zbigniewa Ziobrę jest farsą. Będzie tak, jak sobie życzy dyktator polskiego aparatu ścigania i sądownictwa. Mimo to sama rzecz jest ciekawa, a w krytyce, jakiej urzędnicy Ziobry poddali wyroki skazujące Adama J. z artykułu 138 kk, mówiącego o umyślnej, nieuzasadnionej przyczynie odmowy świadczenia, do którego [usługodawca] jest zobowiązany, jest wiele racji.
Daruję sobie chwalenie Ziobry i aprobatywne cytaty z jego skargi do TK. Skupię się na tym, co Ziobro powiedział przy tym niemądrego. Nie odniosę się też do samego wyroku, bo sprawa jest zbyt skomplikowana, żeby na podstawie doniesień prasowych móc zająć własne stanowisko.
Adam J. nie był właścicielem, lecz pracownikiem drukarni, i jego prawa kształtują się nieco inaczej w przedmiotowym kontekście w zestawieniu z prawami i obowiązkami właściciela. Dla wyroku ma to znaczenie, podobnie jak szczegóły pozwalające ustalić, czy doszło do podjęcia zobowiązania itd.
O meritum wypowie się jeszcze Sąd Najwyższy, lecz nie ma to już praktycznego znaczenia, gdyż instytucja ta zostanie do tego czasu całkowicie podporządkowana politycznemu ośrodkowi dyspozycyjnemu, a więc samemu Ziobrze.
Zostawmy więc wyrok i zastanówmy się, czy obywatele powinni mieć prawo oczekiwać, że sprzedawcy towarów i usług nie będą mogli odmawiać zawarcia transakcji, gdy nie spodoba im się sposób, w jaki nabywcy zamierzają je wykorzystać, czy też – przeciwnie – mają prawo samodzielnie decydować, z kim chcą handlować.
Nic tu nie jest proste, za to łatwo o nieporozumienie. Jedno z nich wiąże się z mieszaniem materii prawnej świeckiego państwa doktryn religijnych. Taką doktryną jest katolicka teoria sumienia, w myśl której katolik dzięki łaskom otrzymanym w sakramencie chrztu oraz właściwemu wychowaniu dochodzi do takiego ukształtowania sumienia (na fundamencie protosumienia, czyli synderezy, którą dysponują nawet nieochrzczeni), iż może uznać owo własne sumienie za ostateczny probierz dobrego postępowania. Gdyby sumienie nakazywało komuś dokonać czynu jawnie sprzecznego z nauczaniem Kościoła, to będzie to widomy znak, iż zostało źle ukształtowane – i w takim przypadku zasada, iż każdy ma prawo postępować wedle własnego sumienia, oczywiście nie obowiązuje.
Natomiast w kwestiach, o których Kościół się wprost nie wypowiada, bądź też w kwestiach nieoczywistych z punktu widzenia doktryny Kościoła – wierny może ufać swojemu sumieniu, czyli głębokim i silnym przekonaniom moralnym. Zresztą nie wszystkim, lecz w zasadzie takim, które dotyczą stosowania ogólnych norm w konkretnych sytuacjach. W warunkach państwa świeckiego ta czysto religijna doktryna ulega – całkiem świadomemu zresztą – przekłamaniu i zawłaszczającej uniwersalizacji.
Oto Kościół, aspirujący do tego, by państwo kierowało się jego doktrynami i przekonaniami, ogłasza, że sumienie jest (powszechnie) ostateczną normą moralności i zezwala (pozornie, rzecz jasna) wszystkim, a nie tylko wiernym, robić to, co uznają za stosowne, jeśli jest to zgodne z ich sumieniem.
Jest to zupełna fikcja, bo gdyby komuś sumienie podpowiedziało, że powinien dokonać aborcji bądź ją przeprowadzić, to zaraz przekona się, że prawo kierowania się głosem sumienia ma wąskie granice, wyznaczone przez doktryny Kościoła.
W całej opowieści o wolności sumienia i prawa do postępowania wedle jego „głosu” chodzi po prostu o to, by w sferze świeckiej objąć wszystkich – katolików i niekatolików – odziaływaniem tej samej doktryny etyczno-prawnej, jaka obowiązuje w sferze religijnej. Jako że zrozumienie tej przewrotnej gry wymaga pewnej wiedzy, bardzo łatwo się nabrać na rzekomo wolnościowy, liberalny przekaz o „wolności sumienia”.
Ofiarą tej manipulacji padł również Zbigniew Ziobro, który nie zna się na etyce i łatwo go zbałamucić.
Komentując swoją skargę na art. 138 kk jako niezgodny z konstytucyjną ochroną wolności sumienia, powiedział: „Nie można nikogo zmuszać, by postępował wbrew własnemu sumieniu i przekonaniom, a tym bardziej za to karać”. To oczywisty nonsens. Gdyby było tak, jak mówi Ziobro, nie można by skazać nikogo za czyn wyczerpujący materialne znamiona przestępstwa, gdyby tylko wykazano podczas procesu, że obwiniony działał w zgodzie z własnym sumieniem i był przekonany, że działa słusznie.
Otóż, Panie Ministrze (nie liczę na to, że to przeczyta, ale kto wie), na tym właśnie polega świadomość etyczna, że zdaję sobie sprawę z tego, że niezależnie od moich własnych, osobistych przekonań istnieją społecznie uznane unormowania (etyczne, obyczajowe i prawne), przed którymi mam obowiązek ustąpić, gdy kolidują z moimi prywatnymi przekonaniami.
Człowiek etyczny wie, że moralność publiczna ma większą wagę i autorytet niż własne, nawet najsilniej ugruntowane przekonania. Jest zdolny do pokory i powściągania własnego woluntaryzmu oraz wie, że jego działania podlegają (również krytycznej) ocenie moralnej także wtedy, gdy wynikają z mocnych przekonań, czyli sumienia. Inaczej mówiąc, wie, że nie wszystko mu wolno, nawet jeśli jest osobiście przekonany, że ma rację.
Trudno to zrozumieć, przyznaję, jeśli nie pobierało się lekcji etyki – i dlatego uważam, że filozofii i etyki należy nauczać powszechnie. A jeszcze trudniej zrozumieć to, że w naszym życiu moralnym dochodzi czasami do tragicznych kolizji sumienia z obyczajem i prawem, w wyniku których bierzemy na siebie społeczne i prawne konsekwencje nieobyczajnych i bezprawnych działań, jeśli uznamy, że ze względów moralnych nie możemy podporządkować się ustalonym normom i przepisom. I wcale nie oznacza to, że normy te są złe, niesprawiedliwe i powinny zostać zmienione. Nie istnieje nic takiego jak prawo człowieka do wolności od konfliktów moralnych, żadne „prawo do komfortu moralnego” czy „bycia pozostawionym w spokoju w sprawach własnych przekonań”.
No dobrze, a co z prawem drukarza do odmowy wydrukowania materiałów LGBT? Rzecz jasna, odmowa taka jest moralnie nieusprawiedliwiona, gdyż sprawy, o które walczą organizacje LGBT, są słuszne i chwalebne. Jednakże prawo musi być jednakowe dla wszystkich. Z tego i z wielu innych powodów prawo nie stoi na przeszkodzie niektórym działaniom niemoralnym.
W imię takich wartości jak wolność i równość prawo demokratycznego państwa daje nam możliwość angażowania się w działania głupie i nieetyczne. Dla mnie takim działaniem byłoby na przykład drukowanie ulotek PiS. Muszę się jednak zgodzić z tym, że drukarzowi wolno je drukować. Jednak gdybym sam był drukarzem, wolałbym mieć możliwość odmowy świadczenia usług na rzecz partii, którą uważam za bardzo szkodliwą.
Tym samym jednak muszę poprzeć prawo do (moralnie nagannej) odmowy druku materiałów LGBT. Dlatego popieram taką zmianę przepisów, która zwolni mnie z obowiązku uczestniczenia w propagowaniu ideologii i działalności PiS, gdyby moja działalność zawodowa konfrontowała mnie z takimi oczekiwaniami. Jestem za poszerzeniem wolności obywatelskiej w tej dziedzinie.
Gdzie wyznaczyłbym granice? Przecież nie zgodziłbym się na to, aby hotelarzom wolno było odmawiać wynajmowania pokojów muzułmanom albo zwolennikom PiS. Sądzę, że tę granicę powinno wyznaczać rozdzielnie sfery osobowej od sfery symbolicznej, a więc opinii, światopoglądu czy religii. Odmowa gościny w hotelu z jakichkolwiek personalnych powodów byłaby dyskryminacją i poniżeniem, lecz odmowa udziału w czynnościach wspierających upowszechnianie idei i symboli, których się nie toleruje, wydaje się czymś, do czego człowiek ma prawo. Bo ma przecież prawo do tego, by nie być poniżanym, a poniżeniem jest współudział w działalności, której się nie akceptuje.
Tylko bardzo proszę nie łączyć tego ze sprawą klauzuli sumienia w medycynie, bo to jest zupełnie inna sprawa i o coś innego tam chodzi (wbrew wielu komentarzom). Ale to już temat na inny felieton.
Stefan Niesiołowski: Pierwsze występy nowej, pisowskiej gwiazdy w roli szefa rządu

Stefan Niesiołowski
Jeśli ten człowiek o dość ponurym wyglądzie i ciężkim poczuciu humoru ma cieplić nasz wizerunek w Unii to wydaje się, że już bardziej ociepliła by swoimi krzykami i wyzwiskami Beata Wielka?
Lot orła
Lot orła to oczywiście lot p. Morawieckiego do Brukseli i pierwsze występy nowej pisowskiej gwiazdy w roli szefa rządu.
Na efekt tej wyjątkowo nieudanej, przerwanej z niewiadomych powodów wizyty w Brukseli nie trzeba było długo czekać, chociaż byłoby rażącą niesprawiedliwością obarczać wyłącznie w/w za to, że cierpliwość Unii się wyczerpała i Polska została objęta działaniami, które określa art. 7 Traktatu Unijnego.
„Przez dwa lata Polską Zajmowała się Komisja Europejska. Teraz niech zajmą się nią kraje członkowskie i wezmą odpowiedzialność za państwo prawa – mówi wysoki rangą urzędnik UE” („Gazeta Wyborcza”, z dn. 16-17.12.2017 r.).
Powiedział to jeszcze przed formalnym uchwaleniem objęcia Polski procedurami sankcji za łamanie praworządności. Nareszcie – irytujące były te niekończące się apele i rozmowy unijnych przedstawicieli, to miłosierdzie i cierpliwość zachodnich polityków w stosunku do grupy, który dorwała się do władzy i brutalnie wprowadziła dyktatorski system umacniając go i starając się uczynić niemożliwym do obalenia.
Męczące i upokarzające było wysłuchiwanie obrzydliwych krętaczy i prostaków obrażających europejskich dżentelmenów i ludzi przyzwyczajonych do dyplomatycznego języka, kultury i elegancji, którzy musieli wysłuchiwać chamskich odzywek o „grupie turystów”, suwerenności i prawie do łamania prawa, udawania, że nie wiedzą o co właściwie chodzi, a chodzi o najprostszą rzecz pod słońcem o zainstalowanie przez reżim w Warszawie dyktatury i przekonanie ludzi za to odpowiedzialnych, że uda im się oszukać Europę.
Nie tacy geniusze jak Kaczyński, Szydło, Duda czy Terlecki usiłowali w przeszłości oszukać zachodnie demokracje. Nie takie dyktatury jak Orbana, Kaczyńskiego czy Łukaszenki, a wcześniej totalitarne zbrodnicze reżimy zorganizowane ideologie pełne pychy i przekonania o swojej potędze posługując się kłamstwem i nienawiścią usiłowały oszukać państwa demokratyczne.
Dziś w farsowym na szczęście wymiarze to Polska występuje w paskudnej roli dyktatury, która udaje demokrację. Kłamie jak wszystkie reżimy łamiące prawa człowieka i demokratyczne zasady, że wszystko jest w porządku, a tylko zdrajcy i agenci protestują motywowani utratą osobistych przywilejów. Tak samo twierdzili komuniści i tak samo twierdzi zawsze każdy tyran i despota udając oczywiście patriotę zatroskanego o los szarego człowieka i dobro kraju. Ale w te pisowskie kłamstwa wierzą albo idioci, albo ci, którym ta wiara się opłaca. Dyktatury dobrze opłacają swoich lizusów i propagandystów.
Misja polskiego orła sprawiającego wrażenie jakiegoś szczególnego przypadku obłudy i otępienia była nawet większą klęską niż jazgotliwe spektakle z udziałem p. Szydło (Beaty Wielkiej) w roli głównej. Skąd oni biorą tych ludzi?
Morawiecki powiedział już po powrocie, że miał zamiar w dyskusji o praworządności w Polsce z Prezydentem Macronem nawiązać do wymiaru sprawiedliwości francuskiego reżimu Vichy. Gdyby to powiedział stałby się rekordzistą głupoty i podłości trudnym do przebicia.
Reżim Vichy odpowiedzialny za wiele zbrodni w tym rozstrzeliwanie zakładników i patriotów z ruchu oporu ma na sumieniu także deportację Żydów w tym dzieci oddzielonych od rodziców na hipodromie Drancy do obozu zagłady w Oświęcimiu. Tak pisze naoczny świadek:
”dzieci trzymały się krat chudymi rączkami. Jakieś dziecko machało dłonią, która wyglądała jak liść w burzy. Gdy pociąg zwolnił można było usłyszeć wołanie ‘Mama!’ Odpowiedzią był tylko pisk sprężyn. Taka była prawda: gwiazdy na piersiach, dzieci oderwane od matek, mężczyźni rozstrzeliwani każdego dnia”. (Robert O. Paxton, „Francja Vichy”, Wrocław, 2001 r.).
Nie przypominam sobie, aby wymiar sprawiedliwości po 1989 roku, a także w Polsce Ludowej po 1956 roku w jakimkolwiek stopniu dopuszczał się tego rodzaju potworności. Nie wydaje mi się, aby sędziowie: Safian, Zoll, Stępień lub Rzepliński mieli na sumieniu tego rodzaju działania?
Trzeba istotnie być geniuszem i znawcą historii najnowszej na miarę p. Morawieckiego i jeszcze kilku pisowskich orłów, aby można było rozpatrywać porównanie polskich sędziów i systemu politycznego po 1989 roku do Francji Vichy.
Na szczęście swoje genialne przemyślenia p. Morawiecki zachował dla siebie, ciekawe jak zareagowałby Macron? Trudno oprzeć się trafnemu porównaniu dyktatury Gomułki nazwanej dyktaturą ciemniaków przez Stefana Kisielewskiego do podobnego określenia dyktatury obecnej.
Jeśli ten człowiek o dość ponurym wyglądzie i ciężkim poczuciu humoru ma „ocieplić” nasz wizerunek w Unii to wydaje się, że już bardziej „ociepliła” by swoimi krzykami i wyzwiskami Beata Wielka?
Stefan Niesiołowski
Stonoga z więzienia: Dobrze Ci głupia Stonogo poparłeś Dudę w wyborach…
Zbigniew Stonoga napisał do Państwa.
Cytuję.
„Siedziałem dzisiejszego ranka i ze spokojem przygotowywałem w więziennej, politycznej celi ozdoby do kibla rysując starannie podobizny Dudy, Kaczyńskiego, Błaszczaka i Ziobry na papierze toaletowym, nagle moim oczom ukazał się obraz w tvpinf.
Patrzę i nie wierzę w studio siedzi człowiek wybitnej moralności znany mi z radia wnet a obok niego esbecki donosiciel aktor Jerzy Zelnik, który wysłał na śmierć żydowską rodzinę tylko dlatego, że była żydowska.
Obok plugawego Zelnika, który osobiście pozwolił pluć mu w twarz myśląc ze rozmawia po latach ze swoją ofiarą, siedzi ksiądz nordyckiej urody Henryk Zieliński, który zamiast nawracać swych braci w kapłaństwie, których łapałem z wkładką w ustach i którzy deptali samego Chrystusa na krzyżu, siedzi i mamrocze coś pod nosem o polityce miast oddać się temu i tym dla których został powołany.
Siedzę w więzieniu, myślę o sobie dobrze Ci głupia Stonogo poparłeś Dudę w wyborach a ujawniając akta afery podsłuchowej wzmocniłeś wynik wyborczy Pisu.
Skutki tego są straszne dla twojej ojczyzny. W telewizji siedzą esbeckie curwy i mają czelność zabierać głos w debacie społecznej.
Zboczeńcy w czarnych sukienkach zrobili Ci sprawy karne za pokazywanie ich mord z wkładkami z nadzieniem a sądy zdemolował komunistyczny prokurator Piotrowski.
Dobrze Ci Stonogo- siedź zasłużyłeś.”
Zbigniew Stonoga
Wpis pochodzi z oficjalnego konta Zbigniewa Stonogi na Facebooku
Krzysztof Łoziński: Zdjąć aureolę z mordy chama

Krzysztof Łozińsk
Przypomina mi się zdanie z powieści Lampart Giuseppe di Lampedusy: Byliśmy lwami i lampartami, po nas przyszły osły i barany
Zaledwie kilka dni temu odbyłem krótka wymianę zdań na facebooku z Wiktorem Zborowskim.
Przypomniała mi się wówczas wypowiedź Rafała Olbińskiego o tym, że jako naród, „pokazaliśmy obrzydliwą mordę chama” (to a propos wyniku wyborów i tego, co po tym). I pomyślałem, że wszystko to, co się obecnie dzieje, to nobilitacja chamstwa, to bydło na salonach. I napisałem: największym problemem po PiS-e będzie zdjąć aureolę z chama.
Cham wyrasta na pomniki, cham zaczyna być wzorcem patriotyzmu, kultury, myśli.
Cham dzierży władzę, a wrogiem chama są „elity”. Otóż konstytucja ma być zmieniona, by „nie była dla elit, tylko dla ludzi”.
Bo przecież elity, to nie ludzie, to „układ”, to „łże-elity”, „wykształciuchy”, „lumpeninteligenci”.
Bo przecież „lud prosty” wie lepiej.
Nie kończył uniwersytetów, nie czytał Gombrowicza, nie wie, co to genotyp, nie wie, jaką liczbę barionową mają mezony, ale wie lepiej. Cham z mównicy głosi, że w Dubnej „bombę mezonową robili” i te inteligenty, taki Petru i inni, to GRU.
Więc mówię, chamie: – Mezony to cząstki elementarne należące do hadronów, o liczbie barionowej B równej 0, o spinach całkowitych. Mezony zbudowane są z dwóch kwarków, z par kwark-antykwark, więc wypadkowy ładunek kolorowy mezonu wynosi zero, bo antykwark posiada antykolor kwarku.
A co na to cham: – a w mordę chcesz?
Tak proszę państwa, cham nie wie, co to mezony, ale może dać w mordę. Może dać w mordę, bo jest „patriotą”, „dorodną młodzieżą patriotyczną”, jak mówi Prezes. Cham bije, a pani rzecznik rządu go nie pochwala, „ale rozumie”. Minister Błaszczak mówi, że pobici „prowokowali”, bo do kościoła przyszli. No jasne, „inteligenty” nie mogą chodzić do kościoła, tam chodzą „wierni”, a nie myślący.
Chamstwo, nieuctwo, głupota wyłażą z kątów od dawna. A my, „wykształciuchy” przez 25 lat nic z tym nie zrobiliśmy. I mamy ministra „kultury”, który głosi, że „Wesele” Wyspiańskiego dowodzi, iż Polacy zawsze się porozumieją i o niepodległość zawalczą (może nie czytał?).
Mamy minister edukacji, która usuwa z programu Miłosza i Gombrowicza. A co tam „sie bedom” (korekto nie poprawiaj, tak ma być) o Ferdydurkach uczyć? Mamy przecie Rymkowksiego, ten fajnie rymuje.
I śmieje mi się w twarz tryumfujący „Hakatumba” Jaki, „Melex killer” Karski, „Fryzjer” Suski, „San Escobar” Waszczykowski… Ich czas, nie mój.
Ale wiecie, co? To jest na każdym kroku. Prawie całe życie trenowałem orientalną sztukę walki, wu shu, inaczej kung fu.
Wpajałem swoim uczniom, że poza skutecznością, trzeba ćwiczyć formy, że liczy się piękno i precyzja ruchu, że w nazwie „sztuka walki” ważniejsza jest sztuka, a nie walka, że ćwiczymy dla własnego rozwoju, a nie po to, by kogoś bić.
No i co? Co transmituje nasza polska telewizja? KSW – „konfrontację sztuk walki”, czyli dwóch dużych w klatce z drutu daje sobie po ryju, bez żadnej techniki, bez sensu. A z widowni dobiega rechot publiki. Ideał sięgnął KSW.
Popatrzmy na reklamy telewizyjne. „Warka – męski świat”. Jaki jest ten „męski świat”. Faceci żłopią piwo, a interesuję ich tylko mecze.
Kobiety, owszem piękne, ale „do usług”. Nalewają piwo, wskazują drogę do baru i dostarczają piccę. I oczywiście seksownie ubrane, a może rozebrane. To naprawdę nie jest mój męski świat.
Tak proszę państwa, po upadku miernotyzmu (inaczej kaczyzmu), wielkim problemem będzie usunąć aureolę z mordy chama, usunąć go z pomników, podręczników, telewizorów…
Przypomina mi się zdanie z powieści „Lampart” Giuseppe di Lampedusy: „Byliśmy lwami i lampartami, po nas przyszły osły i barany”. Więc pamiętajmy, kim byliśmy i kim nadal JESTEŚMY. Może nasze „salony” zejdą do podziemia, ale nie wpuszczajcie do nich osłów i baranów. Może, jak mawiał Stefan Kisielewski, „jesteśmy w czarnej dupie”, ale nie zaczynajmy się w niej urządzać.
Wbrew teorii Nieuka Zbawiciela, elity są potrzebne. Społeczeństwo bez elit, to społeczeństwo ślepców i głupców.
Krzysztof Łoziński
Wykształciuch
Maria Nurowska: Zdrzemnęłam się po obiedzie i …odwiedziła mnie Oriana Fallaci

Maria Nurowska
Wy Polacy nie umiecie być wolni. bo w genach odziedziczyliście poddaństwo
Zdrzemnęłam się po obiedzie i …odwiedziła mnie Oriana Fallaci, Piszę „odwiedziła”, bo była kimś tak realnym, iż śniłam na jawie. Rozsiadła się w fotelu i zapaliła papierosa:
– Wiedziałam – zaczęła – wiedziałam, że tak się to skończy, Wy Polacy nie umiecie być wolni. bo w genach odziedziczyliście poddaństwo. Raz byliście na mapie, raz znikaliście, ale zawsze mieliście nad sobą czyjś but, a to Cara, a to Austriaka, a to Niemca…a jak wreszcie Europa przyjęła was do rodziny wolnych narodów, to robicie wszystko, aby z niej się wypisać!
– Nie wszyscy! -zaoponowałam – podzieliliśmy się na pół!
– Wiem i ten rów jest tak głęboki, że potrzeba, co najmniej, dwóch pokoleń, aby go zakopać.
– Ci, co rządzą, ustanawiają nowe prawo, łamiąc Konstytucję, niszczą struktury państwa, zmieniają ordynację wyborczą, chcą rządzić wiecznie…
–No i dobrze, niech sobie rządzą, wy wystąpcie o autonomię, która pozwala rozstrzygać samodzielnie sprawy wewnętrzne i stosować prawo, które jest zgodne z Konstytucją. A ta druga strona, skoro lubi mieć nad sobą Cara w osobie tego Małego Człowieczka, niech sobie ma…
– Gdyby to było takie proste – westchnęłam.
– To jest proste – odrzekła Oriana – sprawdziłam na mapie, wy bierzecie tereny od Warszawy na północ, do morza, a elektorat Małego Człowieczka na południe po góry…
Obudziłam się, nikogo nie było, ale wyraźnie czułam woń papierosa.
– Może to wcale nie jest takie głupie – pomyślałam.
Maria Nurowska
Adam Mazguła: List do Biskupów

Adam Mazguła
Jak Wy, biskupi, będziecie mogli odprawiać pasterki, skoro w Waszych sercach kwitnie hipokryzja, kłamstwo i nienawiść, którą szerzycie w narodzie?
Panowie Biskupi,
zbliżają się święta. Wigilia tuż, tuż. To święto jest od lat zakorzenioną tradycją, która wrosła w kulturę narodu.
Tak więc, niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie – siadamy do stołu wigilijnego z dodatkowym nakryciem, składamy sobie życzenia, łamiemy się opłatkiem i śpiewamy kolędy.
Błyskają lampki na choinkach, wręczamy sobie prezenty i ucztujemy. To czas rodzinnych spotkań i refleksji nad życiem i przemijaniem. To czas miłości i pojednania.
Panowie Biskupi, jak mogliście zniszczyć to święto!
Przez swoje zaangażowanie i popieranie partii rządzącej, która rozbija jedność narodową, dajecie przyzwolenie na szczucie całych grup społecznych, wykluczanie ich, łamanie konstytucji i demokracji.
Przyczyniając się do unicestwienia zasady trójpodziału władzy i wprowadzania mody na faszyzm – staliście się niszczycielami narodu.
Jak można postawić na wigilię dodatkowe naczynie dla zbłąkanego wędrowca, jeśli biskupi podkreślają, że żadnej pomocy dla uchodźców, obcych narodowości, ludzi innej wiary?
Gdzie pogubiliście ideę bezinteresownej pomocy bliźniemu w potrzebie?
Gdzie idea samarytańska, charytatywna, humanistyczna?
Gdzie miłość bliźniego, miłosierdzie i zwykły ludzki odruch podania ręki potrzebującemu?
To Wy, biskupi katoliccy odpowiedzialni jesteście za łupienie społeczeństwa w każdy możliwy sposób.
Dla Was ziemia, dla Was przywileje i gotowość władzy do każdej posługi czy realizacji najbardziej wyszukanych próśb.
Dla Was pałace, służby i publiczne dotacje. Robicie to wszystko za cenę poparcia politycznego.
Dlaczego zamykacie oczy na niesprawiedliwość i bezprawie?
Dlaczego pozwalacie, a często uczestniczycie w szczuciu na innych ludzi, na szerzenie nienawiści i wrogich postaw, akceptujecie niebywałą agresję władzy?
Jak to jest możliwe, że przywódca partyjny, który mieni się katolikiem, zionie ogniem z trybuny sejmowej i ubliża narodowi, a Kościół nie zajmuje żadnego stanowiska w tej sprawie?
Sprzedaliście się za pieniądze i obietnice rządzących, że uchwalą prawo represyjne w stosunku do kobiet.
Robicie wszystko, żeby młodzi ludzie, rozumiejący, na czym polega szacunek dla każdej osoby, nie tknęli waszych zabobonów i wstecznictwa.
Doprowadziliście do tego, że częściej w te święta usłyszycie „kolędę dla prezydenta” niż „cichą noc”.
Jak Wy, biskupi, będziecie mogli odprawiać pasterki, skoro w Waszych sercach kwitnie hipokryzja, kłamstwo i nienawiść, którą szerzycie w narodzie?
Pozwalacie na partyjną indoktrynację dzieci na lekcjach religii, w kościołach – na wystawy zakrwawionych ciał dzieci, niby w obronie nienarodzonych.
Kłamiecie, bo wcale nie o to chodzi. Wprowadzacie niewolnictwo kobiet i za pomocą partii rządzącej organizujecie powrót tradycyjnych katolickich wartości, w których one mają jedynie rodzic, sprzątać, gotować i w każdy możliwy sposób służyć mężczyźnie.
Czym się wiec różnicie od tych, których tutaj tak bardzo nie chcecie – od wyznawców islamu?
Radio i telewizja oligarchy Rydzyka, uchodzące za katolickie, kipi z nienawiści do każdego, kto nie popiera tej propagandy.
Temu bogatemu przedsiębiorcy, tak zwanemu ojcu dyrektorowi, nie przeszkadza żebranie o całe renty i emerytury starszych ludzi w zamian za obietnicę zbawienia.
Oszukujecie razem z nim? Tolerujecie jedynie czy wspieracie? Dlaczego?
Organizujecie wsparcie dla międzynarodowej organizacji wypaczania wiary pod nazwą „Ordo Iuris” i walczycie o prawo, które to Wy napiszecie dla wszystkich.
Dla wierzących i niewierzących, dla wszystkich wyznań i religii w Polsce. A gdzie szacunek i prawo do wolności obywatelskich, które gwarantują nam wolność religii i wiary?
Panowie Biskupi,
Wasz upór w podporządkowaniu sobie wszystkiego, co tylko się da, jest niebezpieczny społecznie i wyzwala coraz to większe podziały i agresję.
Jestem świadomy, że cmentarze i prawo do organizacji pochówku w naszym kraju jest Wasze, ale czy naprawdę musicie siać niezgodę?
Czy chcecie doprowadzić do rozlewu krwi, jak robi to państwo islamskie? Zamykacie usta najmądrzejszym z Was, których kochają wierni. Nie pozwalacie głosić słowa Bożego biskupowi Tadeuszowi Pieronkowi, ks. Adamowi Bonieckiemu czy ks. Wojciechowi Lemańskiemu.
Nie macie zaś takich wątpliwości w stosunku do księży znanych z ubliżania ludziom i promujących faszyzm. To osobliwe postępowanie, którego nie rozumiem.
Panowie Biskupi,
możecie lekceważyć takie listy otwarte jak ten, możecie szczuć ich autorów, ale od prawdy, którą mieliście głosić, nie uciekniecie.
To właśnie ta prawda Was zmiecie, jeśli nie wrócicie do korzeni wiary, do miłosierdzia, miłości i prawdy.
Tymczasem mamy święta – skłóconych, wrogich sobie członków rodzin i grup społecznych.
Ludzie z tej okazji życzą sobie, aby były one rodzinne, wesołe i zdrowe. Ale takie nie będą!
Wy o tym doskonale wiecie i ponosicie za to odpowiedzialność!
Adam Mazguła