Roman Giertych: Prezent dla Beaty Szydło

Roman Giertych
Ucieszyłem się, że pani zastępca formując swój rząd widzi Panią w jego składzie
Szanowna Pani Premier!
W tym jakże smutnym dla Pani dniu, kiedy to mądrość pana Prezesa, w którą Pani wierzyła i o którą Pani się modliła, ostatecznie zawiodła, postanowiłem Panią pocieszyć.
Przez dwa lata towarzyszyłem Pani i Pani rządowi dobrymi radami, więc i dzisiaj w dniu ostatecznej klęski hasła „dam radę” muszę być z Panią.
Zastanawiałem się jak mam Panią pocieszyć, jak ukoić łzy z powodu haniebnej niewdzięczności tego w którego Pani tak wierzyła. I w końcu wpadłem na genialny pomysł: podaruję Pani moją książkę „Kronikę Dobrej Zmiany”.
Teraz będzie miała Pani dużo czasu, to siądzie Pani sobie i poczyta. Trochę się pośmieje, a trochę powzrusza. Jest w niej dużo o Pani. Żeby zachęcić do lektury i ułatwić zrozumienie podpowiem, że książka ta wyjaśnia istotę mechanizmu obecnego układu i rzuca światło na psychikę (jakże skomplikowaną) jego głównego montera.
Brak zrozumienia tej psychiki przywiódł Panią do klęski. Tak więc wysyłam książkę z dedykacją: „Dla pani b. premier z życzeniami, aby szybko wróciła w światło reflektorów”.
Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale niekoniecznie mam na myśli Pani powrót na funkcję premiera, raczej mi chodzi o Komisję Śledczą lub posiedzenie Trybunału.
Roman Giertych
PS. Ucieszyłem się, że pani zastępca formując swój rząd widzi Panią w jego składzie. Myślę, że mógłby wykorzystać Pani doświadczenie wizerunkowe (np. dobór broszek, czy garsonek) dla wykreowania dobrego odbioru zupełnie nieznanej żony pana Premiera. Pracowałaby Pani wówczas dla kogoś sympatycznego (poprzez to, że unika rozgłosu).
Adam Mazguła: Prawdziwa walka jeszcze przed nami

Adam Mazguła
Nie widziałem setek tysięcy, może milionów, Polaków, którzy twierdzą, że wolność kochają i rozumieją, ale było im za zimno, żeby protestować, za daleko, aby pojechać i zbyt niebezpiecznie, by ryzykować
Ustawy sądowe, łamiące Konstytucję RP przegłosowane.
Czy senat jest w stanie zatrzymać walec reżimu, czy można mieć nadzieję na refleksję npk A. Dudy? Zobaczymy, choć nic na to nie wskazuje.
Po raz kolejny widziałem determinację Obywateli RP, niezorganizowany KOD, zagubionych posłów i ich partie, nieobecne społeczeństwo i palącą się do walki policję.
Widziałem tych, którzy walcząc o wolność, godność i konstytucję narażają swoje zdrowie i życie oraz tych, którzy tylko byli.
Nie widziałem jednak setek tysięcy, może milionów, Polaków, którzy twierdzą, że wolność kochają i rozumieją, ale było im za zimno, żeby protestować, za daleko, aby pojechać i zbyt niebezpiecznie, by ryzykować.
Pewnie po latach urodzi się nowy lider nadziei jakiejś grupy społecznej, który i dzisiaj spał do południa.
Władza zrobiła następny krok wstecz, następny bastion demokracji oddany.
Sejmu nie ma, senatu nie ma, prezydenta nie ma, Trybunału Konstytucyjnego nie ma, niezależnych sądów już prawie nie ma.
Zamiast edukacji – indoktrynacja, zamiast nauki – dogmaty kościelne, zamiast wojska – zakon smoleński, zamiast służby zdrowia – klauzula plamiąca sumienia, zamiast dyplomacji – buta obrażania, zamiast demokracji – reżim faszystowski.
Pytanie samo ciśnie się na usta. Czy na tej ziemi, uświęconej krwią całych pokoleń walczących o wolność Polaków, nie dosyć głupoty zaniechania i braku szacunku dla prawdy i dla drugiego człowieka?
Czy naród wychowany, jak to podkreśla na każdym kroku PiS-owska władza, na tradycjach chrześcijańskich może współistnieć ze swoimi sąsiadami zza miedzy?
Czy my jako naród, musimy mieć zawsze jakiegoś mesjasza zniszczenia, jakieś narodowe przekleństwo, jakiegoś npk. J. Kaczyńskiego czy T. Rydzyka?
Może sami ich tworzymy, z naszej nieżyczliwości, zazdrości i wiary.
Jeśli dzisiaj nie stać nas na ustrój szanujący wszystkich Polaków, to może tacy jesteśmy. Siedzą w nas zamknięte demony, które w każdym Polskim pokoleniu żądają daniny krwi.
Wszystko, niestety, zmierza do tego, że prawdziwa walka jeszcze przed nami.
Ryszard Petru: Jako gorszy sort, nie mamy większości w Sejmie

Ryszard Petru
Jedynym skutecznym sposobem na przywrócenie niezależności sądom, a nam wszystkim poczucia normalności jest aktywność obywatelska
O tym, że PiS zawłaszczył polskie sądownictwo powiedziano już wszystko na wiele sposobów. Pytanie: co dalej?
Bo przecież jako „gorszy sort” nie mamy większości w Sejmie, demonstracje uliczne stają się coraz trudniejsze, a ludzie – tak zwyczajnie – coraz bardziej zmęczeni.
Jedynym skutecznym sposobem na przywrócenie niezależności sądom, a nam wszystkim poczucia normalności jest aktywność obywatelska.
Głosujmy w najbliższych wyborach – najpierw lokalnych, samorządowych, a potem w parlamentarnych. Ci, którzy zostaną w domu i nie zagłosują – niezależnie od politycznych intencji – pomogą wygrać PiS, którego elektorat jest bardzo zmobilizowany i tłumnie ruszy do urn wyborczych.

ONR, Młodzież Wszechpolska, związkowcy Piotra Dudy, ultraprawica chcąca wsadzać do więzień za aborcję i przeciwnicy obecności Polski w Unii Europejskiej. Ich głos nie jest ważniejszy niż nasz. Pytanie tylko, jak wielu przeciwników „dobrej zmiany” zdecyduje się go oddać.
Maria Nurowska: Prezydent na wieki wieków Adrianem

Maria Nurowska
Sąd Najwyższy wzięty! Prezydent ze swoimi poprawkami na wieki wieków Adrianem
10 kwietnia 1968 r. posłowie rechotali, choć przyszło im wysłuchać może najbardziej wstrząsającego przemówienia w dziejach Sejmu PRL. Tylko poseł Konstanty Łubieński krzyknął: – Trzeba płakać, nie śmiać się! – Gazeta Wyborcza
Przemówienie Jerzego Zawieyskiego stoi mi w oczach, gdyż właśnie oglądam obrady sejmu, zamiast Gomułki w lawach sejmowych Kaczyński, przebieg obrad podobny.
Tragiczne słowa padają z mównicy z ust posłów opozycji, ale ich argumenty są odrzucane przez motłoch pisowski.
To jest ten sam motłoch, który wtedy głosował, jak po sznurku. Większość nie zdaje sobie sprawy za czym tak naprawdę podnosi rękę, bo wódz tak kazał.
Jest im wszystko jedno, co się stanie z Polską, pogrążającą się niczym łódź, która nabiera wody..
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości – powinniście płakać, a nie śmiać się! Ja płaczę…
Poseł Nitras ma podobne skojarzenia, rzucił Kaczyńskiemu w twarz, że wprowadził dyktaturę ciemniaków!
Sąd Najwyższy wzięty! Prezydent ze swoimi poprawkami na wieki wieków Adrianem.
Bartosz Węglarczyk: Rządzącym wolno mniej. To kwintesencja demokracji

Bartosz Węglarczyk
Opozycja ma prawo i obowiązek zachowywać się jak opozycja. Kiedy Schetyna grozi pani premier Trybunałem Stanu, to jest to czysta retoryka i nic więcej. Kiedy jednak pani premier zarzuca opozycji, że występuje przeciwko swojej ojczyźnie, w oczywisty sposób daje sygnał służbom państwowym, że można, a nawet trzeba tę opozycję zniszczyć
Rządzący mają tajne służby. Mają wojsko. Mają większość w Sejmie, która może uchwalić wszystko.
Mają polityka, który jest prokuratorem generalnym. Za chwilę będą wyznaczać skład sądów rozpatrujących sprawy obywateli konta państwo, czyli oni sami.
Rządzący mają państwowe media. Mają unijne pieniądze. Mają budżetowe pieniądze. Mają policję i spółki skarbu państwa, które dzięki zmianom prawa i wsparciu państwa rosną na gospodarcze potęgi spychając na bok firmy prywatne.
Mają limuzyny na sygnale, własnych lekarzy, straż ochrony kolei, straż leśną i straż pożarną. Mają własne ośrodki wypoczynkowe, akta SB i własne samoloty.
Dlatego wolno im mniej. Ich obowiązkiem jest wysłuchać opozycji, która ma obowiązek być opozycją. Wiem, że uważają słowa Grzegorza Schetyny za niesprawiedliwe i niezasłużone, ale z wszystkich powyższych powodów ich obowiązkiem jest ich wysłuchać.
Wychodzenie z sali obrad Sejmu, obrażanie się na to, że opozycja wykorzystuje legalną i stosowaną wcześniej wielokrotnie metodę głosowania wotum nieufności, jest obrażaniem się na demokrację, bo ta daje te metody opozycji właśnie po to, by ta mogła wyrazić zdanie dużej części wyborców. Bo opozycja nie może rzucić machiny Państwa na przeciwników politycznych, może jedynie walić pięścią w mównicę sejmową.
Pani premier ma pełne prawo powiedzieć opozycji, że uzasadnienie jej wniosku o wotum nieufności „jest stekiem kłamstw”. Ale mówiąc, że opozycja będąc opozycją „zabiera czas Wysokiej Izbie i obraża Polaków” pani premier mówi, że to demokracja zabiera czas rządzącym.
Politycy PiS cały czas zachowują się, jakby byli w opozycji. Bo w opozycji polityk może mówić, że rządzący kogoś „totalne poniżają”, a ich działalność to „totalna awersja do Polski i totalna bezczelność”. Jeśli jednak mówi to marszałek Senatu (a mówi), to istnieje uzasadniona obawa, że użyje przeciwko tej opozycji siły Państwa, bo przecież marszałek Senatu z urzędu nie może pozwolić, by ktoś poniżał kraj.
Opozycja ma prawo i obowiązek zachowywać się jak opozycja. Kiedy Schetyna grozi pani premier Trybunałem Stanu, to jest to czysta retoryka i nic więcej. Kiedy jednak pani premier zarzuca opozycji, że „występuje przeciwko swojej ojczyźnie”, w oczywisty sposób daje sygnał służbom państwowym, że można, a nawet trzeba tę opozycję zniszczyć.
W końcu z jakiegoś powodu nawet strażnicy leśni w Polsce noszą naszywki „Śmierć wrogom ojczyzny”. Ktoś im powinien wytłumaczyć, że ich wrogiem jest kornik, a Polska nie jest w stanie wojny i nie musi nikogo zabijać. To obowiązek ich przełożonych, polityków partii rządzącej.
W przeciwnym przypadku demokracji będzie w Polsce coraz mniej. Aż dojdziemy do sytuacji, w której opozycja zostanie po prostu zlikwidowana wraz z wolnymi wyborami. Bo przecież, jak mówiła dziś w Sejmie pani premier, opozycji chodzi „tylko o to, że warto mieszać w polskim kotle, żeby inni się na tym wybili”.
Po co więc komu opozycja, skoro rząd to „rząd, który koncentruje się na tym, żeby każdy obywatel miał poczucie tego, że ma godne życie, a sprawy polskie są w uczciwych rękach”. Demokracja do tej definicji nie jest potrzebna.
Ryszard Petru: Za premiera będziemy mieć ekonomicznego hochsztaplera
Przez dwa lata na czele polskiego rządu stała posłuszna marionetka J. Kaczyńskiego.
Teraz będziemy mieć ekonomicznego hochsztaplera. Wielkie lotniska, kolej próżniowa, elektryczne samochody, drony i co tylko dusza zapragnie…
W kolorowych tabelkach wszystko się zgadza.
A tymczasem: dług publiczny rośnie, wzrost gospodarczy napędza konsumpcja, a nie inwestycje, a Polska na arenie międzynarodowej traci coraz bardziej na znaczeniu.
Dodatkowo, dzięki obniżeniu wieku emerytalnego, miliony ciężko pracujących Polaków zostaną na starość z groszowymi emeryturami.
Mateusz Morawiecki ma przed sobą bardzo trudne zadanie.
Roman Giertych: List do premiera Morawieckiego

Roman Giertych
Niech Pan pamięta, czasu jest mało. Jeśli Pan go zmarnuje to skończy jak Szydło: odepchnięta, skopana, wyszydzona
Szanowny Panie Premierze!
Jakże się ucieszyłem, że uzyskał Pan wreszcie nominację od J. Kaczyńskiego na lidera obozu Zjednoczonej Prawicy.
Tak, tak wiem, że Pan przez grzeczność zaprzeczy, ale przecież obaj wiemy, że to czysta kurtuazja.
Mam nadzieję, że gdy już tylko sformułuje Pan rząd to zabierze się Pan za to, aby polska rzeczywistość polityczna oddawała normalne demokratyczne standardy, gdzie lider partii rządzącej jest jednocześnie premierem. Skoro premierem nie chciał (lub nie mógł) zostać lider partii rządzącej, to oczywiste jest że premier powinien zostać liderem partii!
Dlatego śpieszę z dobrą radą. Jak już tylko Prezydent Pana powoła, to proszę dogadać się z Prezydentem. On też ma lidera PiS-u dość. Gdy będzie miał Pan poparcie Prezydenta, to wówczas wystarczy uzależnić od siebie 10 posłów PiS. Cóż to dla Pana, skoro będzie miał Pan możliwość kształtowania całego rządu i administracji! Gdy będzie miał Pan poparcie Prezydenta i 10 posłów to żaden Komitet Polityczny Pana nie odwoła, bo trzeba mieć do tego albo Prezydenta albo większość w parlamencie. A skoro Kaczyński nie będzie mógł Pana odwołać to Pan może razem z Prezydentem powołać partię o nazwie Zjednoczona Prawica i zaprosić do niej PiS. A gdyby nie chcieli, to wówczas wyciągać jednego, po drugim posłów i zacząć organizować struktury.
Pieniądze na politykę może Pan uzyskać spokojnie z kredytu. To dla Pana wyjątkowo proste.
I tym sposobem dokona Pan wielkiego dzieła – obali Pan Kaczyńskiego.
Niech Pan pamięta, czasu jest mało. Jeśli Pan go zmarnuje to skończy jak Szydło: odepchnięta, skopana, wyszydzona.
Życzę powodzenia!
Roman Giertych
Manuela Gretkowska do Prezydenta: Plemię – mów do swoich!

Manuela Gretkowsk
Wbrew temu, co dziecko napisało rok temu w szkolnym kiblu: „Andrzej Dupa”, mogłeś zmienić jedną literę, literę prawa i zostać Dumą narodu.
– Koniec wyniszczającego starcia wrogich plemion! – krzyczy w orędziu plemienny Prezydent.
– Przestań mówić o nas plemię. Plemię jest zanim powstanie naród. Nie szanuje umów społecznych, tylko siłę. Mów do swoich. Plemię odpowie Ci wyciem i pochodniami zadeptując demokrację.
My jesteśmy narodem, ale nie wycieramy sobie tym gęby. Chyba, że mówimy „my, Naród Polski” w preambule Konstytucji. Tej konstytucji, z której zrobiłeś sobie wycieraczkę pałacu prezydenckiego.
Należymy do jeszcze bardziej cywilizowanej wspólnoty narodów – Unii Europejskiej.
Wbrew temu, co dziecko napisało rok temu w szkolnym kiblu: „Andrzej Dupa”, mogłeś zmienić jedną literę, literę prawa i zostać Dumą narodu.
Manuela Gretkowska
Roman Giertych: List do prezydenta Dudy – Apeluję do Pana o powstrzymanie tego zamachu

Roman Giertych
Wprowadzenie mechanizmu rodzącego podejrzenia co do prawidłowości liczenia głosów jest najgroźniejszym zdarzeniem politycznym w Polsce od roku 1989.
Apeluję do Pana o powstrzymanie tego zamachu.
Szanowny Panie Prezydencie!
Zamach na PKW planowany obecnie przez większość sejmową jest prostą drogą do wojny domowej. W każdym kraju sprawa sukcesji to newralgiczny punkt przesądzający o stabilności danego państwa.
Przez ostatnie 28 lat nikt nie kwestionował uczciwości wyborów parlamentarnych i prezydenckich.
Propozycja, aby całość organu kontrolującego wybory przejęła jedna partia polityczna będzie rodziła podejrzenia co do fałszerstw wyborczych.
Tego typu podejrzenia mogą z łatwością przekształcić się w rozruchy na tle wyborów, a brak legalnej władzy jest pewną receptą na wojnę domową.
Piszę do Pana z przekonaniem, że pomimo wywodzenia się przez Pana z obecnej większości parlamentarnej zdaje sobie Pan sprawę, że kiedyś utraci ona większościowe poparcie w społeczeństwie.
Brak zapewnienia stabilnego i uznanego przez wszystkich mechanizmu przekazywania władzy będzie zbrodnią.
Wprowadzenie mechanizmu rodzącego podejrzenia co do prawidłowości liczenia głosów jest najgroźniejszym zdarzeniem politycznym w Polsce od roku 1989.
Apeluję do Pana o powstrzymanie tego zamachu.
Roman Giertych
Roman Giertych: List do Kurskiego. „Przypominam, że jesteś kłamcą”

Roman Giertych
Przypominam o orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w sporze pomiędzy nami, który uznał Cię za kłamcę
Drogi Jacku!
Przed Tobą wielki test. Wydawnictwo, które wydało moją książkę „Kronika Dobrej Zmiany” zwróciło się do TVP o emisję kampanii reklamowej. Pozornie w spocie reklamowym zawarta jest dla Ciebie treść niekorzystna, gdyż przypominam o orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w sporze pomiędzy nami, który uznał Cię za kłamcę.
Jednakże spójrz na to z innej strony i proszę Cię opublikuj te reklamy. Zobacz. Jak ludzie dzisiaj odbierają informacje z TVP? No, to oczywiste. Odbierają je a rebours!
Jeżeli TVP mówi, że przywraca się niezawisłość sądów, to ludzie wiedzą, że chodzi o poddanie sędziów żelaznej woli naszego Umiłowanego Przywódcy oraz sile przewodniej Narodu, czyli partii i, że sądy mają orzekać jak partia karze.
Jeżeli TVP mówi o „pakiecie demokratycznym dla opozycji” to chodzi o to, aby posłowie stulili mordy i siedzieli cicho.
Jeżeli TVP wskazuje na udemokratycznienie ordynacji, to chodzi o to, aby przerzucić ciężar głosowania z nieodpowiedzialnego demosu na przygotowane kadry z komisji wyborczych.
Jeżeli TVP mówi o transparentności władzy, to chodzi o to, aby w rachunki nie wtykał swojego brudnego nosa jakiś dziennikarz.
Jeżeli TVP wskazuje na potrzebę umiarkowania i gospodarności w wydawaniu publicznych pieniędzy to opisuje proces szybkiej kradzieży pienia państwowego dokonywany na rzecz najlepszej z elit.
Jeżeli TVP donosi o poszerzaniu prawa demonstrujących, to chodzi o to, aby ich na ulicach nie było, a jakby przyszli to żeby mieli sprawy robione przez Policję (no chyba, że właśnie domagają się wieszania Żyda, czy Murzyna).
Jeżeli TVP donosi o zwycięstwie dyplomatycznym, to właśnie nasza premier wraca ze łzami w oczach, gdyż nawet Węgry
zdradziły.
Jeżeli TVP mówi o uzbrajaniu armii, to właśnie się rozbrajamy.
Jeżeli TVP donosi o potrzebie dekomunizacji, to zwykle robi to ustami najgorszych komuchów, którym książeczka PZPR do dziś wystaje z kieszeni.
Jeżeli w TVP wyzywa się opozycję od zdrajców, to chodzi o tych, którzy są największymi patriotami.
Takich przykładów Jacku możemy podawać dziesiątki. Zobacz jaki sprytny plan mam dla Ciebie.
Jeżeli puścisz w TVP (dlaczego tylko TVN ma brać pieniądze?) moją kampanię reklamową, w której przypominam, że jesteś kłamcą, to co ludzie pomyślą? Że jesteś najprawdomówniejszym z ludzi!
I tym sposobem przechytrzysz wszystkich!
Roman Giertych
Przesyłam Ci pierwszy ze spotów. Mam nadzieję, że się spodoba.

