Adam Mazguła: Mariusz Błaszczak – niszczyciel polskiej Konstytucji

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Składam kondolencje rodzinie poległego funkcjonariusza.

Cześć jego pamięci!

 

Panie npk. M. Błaszczak

Skieruj, Pan, z powrotem do służby przeciwko przestępczości zorganizowanej setki policjantów i wszystkie te oddziały, które inwigilują opozycję z powodu Pańskiej decyzji, a pewnie wtedy funkcjonariusze nie będą musieli ginąć w akcjach przeciwko bandytom.

Priorytety Pana ministra – bezwzględnego ścigania białej róży, a więc wszechobecne podsłuchy, rozpoznanie operacyjne, wizyty w domach opozycji, tysiące funkcjonariuszy, którzy legitymują kilku protestujących, wynoszenie uczestników z miejsc pokojowych protestów, zabezpieczanie faszystowskich marszów i pikiet, pokazy siły i angażowanie około 2,5 tys. policjantów na miesięcznicach smoleńskich – to musi wymagać niezłego manewrowania dostępnymi siłami i środkami.

Jednak najbardziej niebezpieczna społecznie jest wprowadzona przez walec PiS-u atmosfera tolerancji dla różnego rodzaju przestępców. W Polsce pod rządami npk. M. Błaszczaka wolno nie tylko propagować faszyzm, tolerować wzywanie do nienawiści i śmierci, zachęcać do wieszania ludzi, ubliżać na ulicach obcokrajowcom, ludziom innych orientacji seksualnych, ale i rasowe napady na sklepy czy bary prowadzone przez obywateli innych krajów na terenie Polski. Widoczna jest niespotykana tolerancja w stosunku do bandytów stadionowych, nie dostrzega się burd kibiców w pociągach, na drogach i na terenie wrogich sportowo miast. Nawet w dyskusjach internetowych z opozycją PiS zatrudnia trolli, którzy maja ubliżać i walczyć na wyzwiska, tak jak to pokazuje npk. prezes tej partii.

Wyzwalanie agresji inspirowane zachowaniem władzy odbywa się wszędzie, a w specjalny sposób uderza to w młodzież szkół mundurowych. Kształtuje modę na walkę wręcz, na nowe noże szturmowe, karabiny i pistolety, które są młodzieży bardzo potrzebne. Temu służą złagodzone zasady zdobywania pozwolenia na broń, ale to wszystko wymaga przygotowania i kontroli. Takie decyzje, nawet gdyby je uznać za potrzebne ze względów edukacji obronnej, wymagają rozpoznania, przygotowania operacyjnego, ocen i znajomości środowisk. Niestety, jak widzę, dla PiS-u to tylko nowe prawo do agresji i dewiacyjnych wypadków.

Tymczasem funkcjonariusze jadą do akcji z niewystarczającym rozpoznaniem. Bandyci są coraz mniej inwigilowani, a wśród młodzieży powstaje moda na agresję. W tej sytuacji PiS ma inne priorytety. Zdumiewające!

Spójrzcie, Państwo, na to zdjęcie.

Jakie to szczęście posiadać taką fotografię szczęśliwych policjantów, którzy przysięgali bronić prawa i Konstytucji RP, ze świadomymi niszczycielami tej konstytucji, autorami represji i inspiratorami śmierci wielu wcześniej służących funkcjonariuszy. Co za szczęście!?

Składam wyrazy szacunku do polskiego munduru i pochylam głowę nad następnymi ofiarami tej władzy.

 

Składam kondolencje rodzinie poległego funkcjonariusza.

Cześć jego pamięci!

Adam Mazguła, For. Facebook

 

Nazwiska rządzących i posłów łamiących Konstytucję RP będę poprzedzał skrótem NPK (niszczyciel polskiej konstytucji).

 

Adam Mazguła


Stefan Niesiołowski: Cena dyktatury

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Spór czy Polska jest dyktaturą czy tylko do tego zmierza jest moim zdaniem jałowy. Państwo bez niezależnych sądów, z przywróconą cenzurą, wszechwładzą aparatu państwa, kontrolą nad gospodarką, kulturą, edukacją i nieposzanowaniem swobód obywatelskich jest dyktaturą

 

Dyktatura ma swoją cenę, dotyczy to także dyktatury panującej w Polsce.

Nie chodzi o dość oczywistą cenę nieudolności ekonomicznej rządzących o ich bezmyślne marnowanie pieniędzy na przekupywanie wyborców, co prowadzi do inflacji i w konsekwencji do pochłaniania przez wzrost cen oszczędności i zarobków, nie chodzi o zadłużanie państwa, brak inwestycji marnowanie koniunktury, co musi doprowadzić do zapaści ekonomicznej i kryzysu, ale o dalekosiężne koszty polityczne i społeczne.

W Polsce do władzy dorwała się grupa nacjonalistycznych populistów, ludzi ograniczonych, którym przyświeca tylko jeden cel – za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Wszystko inne jest wtórne i nieistotne.

Jest to dość antypatyczna, prymitywna dyktatura podobna do autorytarnych reżimów z lat trzydziestych, wyjątkowo nieudolna, podsycająca nastroje nacjonalistyczne, żerująca na populizmie i najbardziej prymitywnie rozumianej religijności. Niestety nie po raz pierwszy w historii bardzo negatywną rolę odgrywa Kościół.

Ostatni raz taką rolę odegrał Kościół popierając Targowicę przeciwko reformom Konstytucji 3-go Maja, którą pojmował jako wpływ rewolucji francuskiej. Przeważająca część biskupów, a niektórzy w skandalicznej formie, zwalczają demokrację angażując się w popieranie nacjonalistycznej dyktatury przy okazji ujawniając niebywałą ignorancję promując kłamstwo i zacofanie jak np. zwalczanie między innymi: in vitro, GMO, szczepionek, wspieranie bredni smoleńskiej, atakowanie teorii ewolucji, fałszowanie historii poprzez branie udziału w pisowskich uroczystościach temu fałszowaniu służących.

Panująca w Polsce dyktatura nieuchronnie oznacza konfliktowanie naszego kraju z demokracjami zachodnimi, przede wszystkim z Unią Europejską i szerzej, stopniowo izoluje nas od Zachodu przekreślając historyczne uwieńczenie walki wielu pokoleń Polaków jakim było przekreślenie zależności od Rosji. Unia powstałą jako reakcja na zbrodnie i bestialstwa nacjonalizmów, zwłaszcza podczas II wojny światowej.

Polityka zwalczania Unii prowadzi do powrotu do wojen i konfliktów. Jest to największe przestępstwo popełniane w imię dążenia do utrzymania władzy za wszelką cenę przez obecny reżim. Prowadzące w efekcie do zagrożenia naszej wolności i niepodległości.

Polska przez ostatnie 300 lat była zagrożona przez Rosję i Niemcy, ale przed wszystkim przez Rosję (od czasów Piotra Wielkiego z małymi przerwami przez 300 lat wojska moskiewskie okupowały nasz kraj) i przeciwko Rosji wymierzone były nasze powstania narodowe. W efekcie jałtańskiego podziału Europy wydawało się, że sytuacja jest beznadziejnie utrwalona i już na zawsze znaleźliśmy się w rosyjskiej (sowieckiej) strefie wpływów.

Niespodziewane i cudowne (jak w listopadzie 1918 roku) odzyskanie niepodległości i wolności w 1989 roku jest dziś przekreślane przez politykę reżimu Kaczyńskiego, polegającą na izolowaniu i stopniowym wyprowadzaniu Polski z Unii. Unia jest bowiem zrzeszeniem państw demokratycznych i nie ma w niej faktycznie (chociaż być może nie formalnie) miejsca dla dyktatur. Spór czy Polska jest dyktaturą czy tylko do tego zmierza jest moim zdaniem jałowy. Państwo bez niezależnych sądów, z przywróconą cenzurą, wszechwładzą aparatu państwa, kontrolą nad gospodarką, kulturą, edukacją i nieposzanowaniem swobód obywatelskich jest dyktaturą i nieuchronnie będzie pozbawione wszystkich korzyści jakie daje członkostwo w Unii.

I co najważniejsze demokracja oznacza możliwość zmiany rządów w drodze wolnych wyborów, zmiany ordynacji narzucane obecnie przez PiS uczynią taką zmianę niemożliwą. Jak w systemie komunistycznym wybory były rutynowym nieistotnym zabiegiem, który niczego nie mógł zmienić, a już na pewno nie rządu. Zmiany w tamtym systemie dokonywały się w efekcie ulicznych rozruchów i protestów. Dokładnie w takim kierunku zmierza pisowski system rządów. Raczej już niedługo nastąpią działania uderzające w pisowski reżim za łamanie swobód obywatelskich. Za to kiedyś będą odpowiadać politycy, którzy do tego doprowadzili, ale nim to się stanie Polska może stanąć w obliczu rosyjskiego zagrożenia pozbawiona zachodnich sojuszników.

Polska Kaczyńskiego i Węgry Orbana ze swoją agresywną antyunijną polityką skazują się na izolację ekonomiczną i polityczną. Ekonomiczną można z czasem nadrobić, izolacja polityczna może oznaczać utratę niepodległości. Być może Ameryka zechce angażować się w obronę tych anachronicznych nacjonalistycznych reżimów kojarzących się z mrocznymi czasami europejskiej historii, ale pewności mieć nie można. Ktoś kto w imię utrzymania się za wszelką cenę u władzy poświęca własny naród i państwo jest gorszy od komunistów, bo nawet oni przynajmniej po 1956 roku byli zdolni do działań na rzecz demokratyzacji systemu. Na razie wszystkie działania pisowskie zmierzają w odwrotnym kierunku.

 

Stefan Niesiołowski


Roman Giertych: Furia dziennikarzy PiS

Roman Giertych

Roman Giertych

Szanownym dziennikarzom pisoidalnym, którzy zaczęli dostawać piany na Kronikę Dobrej Zmiany życzę miłej lektury i radzę przed przeczytaniem wziąć relanium. Rzeczywistości to nie zmieni, ale pomoże ją przetrwać

 

Dzisiaj równocześnie wpolityce, Sieci i Dorzeczy postanowiło zaatakować spotkanie promocyjne „Kroniki Dobrej Zmiany”. Ich zarzutem jest to, że w spotkaniu uczestniczyli „sami swoi”, czyli Sikorski, Schnepf, Celiński i Nałęcz. A ja przecież publicznie zapraszałem Macierewicza, Kaczyńskiego i Kurskiego.

Kaczyński nie przyszedł chyba dlatego, że zapowiedziałem, że będzie siedział koło Sikorskiego, ale że nie wolno mu go po rękach całować.

Kurski nie przyszedł gdy się dowiedział, że zamiast siedzieć u podnóżka prezesa, to w związku z jego brakiem będzie siedział u podnóżka Nałęcza.

A Macierewicz nie przyszedł, gdy się dowiedział, że spotkania nie rozpocznie apel smoleński.

I tak idea pluralizmu na spotkaniu upadła. Zostali tylko przeciwnicy PiS, ale za to poziom debaty nie podupadł.

Szanownym dziennikarzom pisoidalnym, którzy zaczęli dostawać piany na „Kronikę Dobrej Zmiany” życzę miłej lektury i radzę przed przeczytaniem wziąć relanium. Rzeczywistości to nie zmieni, ale pomoże ją przetrwać.

 

Roman Giertych


Ryszard Petru: Czy czeka nas Polexit? Polakom obrzydza się członkostwo w UE

Polska potrzebuje zjednoczonej opozycji. Teraz, a nie za pół roku lub w bliżej nieokreślonym terminie.

W czasie gdy świat bada ingerencję putinowskiej Rosji w wybory i referenda (USA, Niemcy, Hiszpania), a służby specjalne naszych militarnych sojuszników alarmują o coraz większym wpływie rosyjskich trolli internetowych na opinię publiczną, w Polsce coraz śmielej obrzydza się obywatelom członkostwo w Unii Europejskiej. #Polexit całkiem serio rozpatrywany jest w dyskusjach w rządowych mediach (mediów publicznych od dawna już nie mamy).

Maksymalnie kilka lat pisowskiej – zgodnej z interesami Putina – propagandy wystarczy, by referendum w sprawie Polexitu stało się faktem. Ta sama propaganda przeważy szalę z euroentuzjazmu do eurosceptycyzmu i wyjścia Polski z Unii. Dlaczego to piszę? Bo od takiej samej populistycznej propagandy zaczął się Brexit. Można było wyprowadzić silny i dojrzały demokratycznie kraj z UE? Można było. Z Polską pójdzie jeszcze łatwiej.

Naszym obowiązkiem – opozycji, organizacji pozarządowych i autorytetów społecznych jest wspólna walka z tą propagandą, przypominanie wartości, które nami kierowały i tego jak wiele możemy stracić podążając ścieżką w przepaść wyznaczoną przez J.Kaczyńskiego.

Polacy potrzebują zjednoczonej opozycji – koalicji zawartej nie za pół roku lecz teraz, nie z przymusu by nie przegrać wyborów samorządowych ale z odpowiedzialności za kraj i 38 mln ludzi, którzy w nim żyją.
Nie ma znaczenia, kto uzyska więcej miejsc na listach. O przyszłości naszego kraju na wiele następnych lat zdecyduje skuteczność w powstrzymaniu realizującego interesy Rosji PiS. Tylko i wyłącznie z tego rozliczy nas historia.

#ZjednoczonaOpozycja

Ryszard Petru


Bartosz Węglarczyk: Wciąż wierzę, że posłowie powinni być polską elitą

Bartek Węglarczyk

Bartek Węglarczyk

Żyjemy w ponurych czasach, w których trzeba powtarzać oczywistości, coś, co w dojrzałej demokracji uznawane jest za dogmat, pewnik. Mamy dziś w Polsce taki chaos, że okazuje się, ze zagłuszane są najbardziej banalne prawdy

 

Wciąż wierzę, że posłowie powinni być polską elitą. Dlatego ich otwarte przyznawanie się do tego, że ślubowanie poselskie – którego wagę sami często podkreślają wzywając przy jego składaniu Boga na świadka – nic dla nich nie znaczy, wciąż mnie zdumiewa. Żyjemy w czasach zapierającego dech w piersiach chaosu moralnego i etycznego.

Bardzo, z całego serca dziękuję pani poseł Krystynie Pawłowicz. Dziękuję jej za to, że podczas obrad sejmowej komisji sprawiedliwości, skomentowała jeden z zapisów projektu ustawy o Sądzie Najwyższym tak:

„Z powodu umowy politycznej będę głosowała tak jak mój klub, natomiast podzielam w pełni pogląd pana [wice]ministra [sprawiedliwości] Warchoła i uważam, że zapis jest wprost jaskrawie sprzeczny z konstytucją w swoim brzmieniu. Sam fakt, że piszemy coś sprzecznego z konstytucją, jest niezwykle demoralizujący prawnie.”

Kiedy wczoraj wyraziłem zdumienie na Twitterze, że poseł może głosować za czymś, co w jego przekonaniu jest sprzeczne z prawem i demoralizujące, odpowiedział mi partyjny kolega pani Pawłowicz, pan poseł Arkadiusz Mularczyk. Pan poseł napisał:

„Każda ustawa korzysta z domniemania konstytucyjności, tylko TK może dokonać wiążącej interpretacji i oceny. Wszystko inne to tylko opinie.”

Ewidentnie taka wykładnia broniąca i pani Pawłowicz, i linii partii stała się teraz wykładnią polityków rządzących i dziennikarzy ich wspierających. Pani Agnieszka Romaszewska, szefowa TV Biełsat, powtarza ten sam argument:

„O niekonstytucyjności w zasadzie nie rozstrzyga poseł.”

Żyjemy w ponurych czasach, w których trzeba powtarzać oczywistości, coś, co w dojrzałej demokracji uznawane jest za dogmat, pewnik. Mamy dziś w Polsce taki chaos, że okazuje się, ze zagłuszane są najbardziej banalne prawdy.

Otóż każdy – i poseł, i dziennikarz, i ślusarz, i pielęgniarka – musi przestrzegać prawa, w tym Konstytucji. Nieznajomość prawa nie usprawiedliwia jego łamania – czy naprawdę trzeba przypominać to publicystom i politykom?

Interpretacji tego, co jest zgodne z prawem, a co nie, każdy z nas dokonuje dziesiątki i setki razy każdego dnia. Każdy kierowca na każdym skrzyżowaniu analizuje sytuację: co jest legalne, co ma zrobić w zgodzie z prawem, a czego nie może zrobić, bo będzie nielegalne.

Tak, ostatecznie to sądy decydują o tym, co jest legalne, a co nie, ale zanim złożymy pozew, to przecież z jakiegoś powodu oczekujemy, że organizatorzy demonstracji domyślą się (czytaj: przeanalizują sytuację prawną), który z noszonych na demonstracji transparentów i wznoszonych tam okrzyków jest zgodny z prawem (w tym – jeśli chodzi np. o transparenty rasistowskie – z prawem konstytucyjnym).

Posłowie są w jeszcze bardziej moralnie i prawnie oczywistej sytuacji – składają bowiem ślubowanie poselskie. Ślubowanie, które brzmi:

„Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.”

Posłowie ślubują więc – dodając do tego jeszcze często prośbę do Boga o pomoc w dotrzymaniu tej przysięgi – że będą PRZESTRZEGAĆ Konstytucji. Jak więc mogą nie zastanawiać się, czy stanowione przez nich prawo jest konstytucyjne? A jeśli uważają je za „jaskrawe łamanie” tejże Konstytucji, to jak mogą przekładać interes partyjny ponad nią?

Żądamy od policjantów, by nieustająco analizowali legalność swych działań. Każdy zaczynający służbę policjant składa przecież ślubowanie, w którym zobowiązuje się „chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny” oraz przysięga: „Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa”.

Co więcej – ustawa o policji nakłada na policjantów OBOWIĄZEK odmowy wykonania rozkazu, „jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa”.

Posterunkowy policji z miesięcznym stażem w tej pracy musi więc analizować konstytucyjność swoich decyzji każdego dnia, a poseł nie musi. Tak?

Nie! Głupota tego stwierdzenia jest tak oczywista, że powtarzanie takiego argumentu publicznie jest po prostu obraźliwe dla nas wszystkich.

Jak ktokolwiek zachowując spokój sumienia może uważać, że słowa pani poseł Pawłowicz nie są złamaniem ślubowania polskiego i obrazą dla zdrowego rozsądku?

 

 


Stefan Niesiołowski: Żyjemy w dyktaturze, szybko poszło muszę powiedzieć

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Żyjemy w dyktaturze, szybko poszło muszę powiedzieć. Tyle lat walki, pracy, więzienia, cierpień i po dwóch latach mamy znów dyktaturę i ja znów muszę walczyć.

 

Mamy kolejny segment dyktatury, która dąży w największym skrócie do tego, by nie oddać władzy. W tej chwili PiS zagarnął sądy.

Sędziowie będą PiS-owscy, to będą funkcjonariusze, komisarze. To już nie będzie niezależny sąd. On jest podległy partii politycznej.

Ordynacja wyborcza, zamknięcie ust posłom w parlamencie, kneblowanie Sejmu. Taki projekt się szykuje.

Żyjemy w dyktaturze, szybko poszło muszę powiedzieć. Tyle lat walki, pracy, więzienia, cierpień i po dwóch latach mamy znów dyktaturę i ja znów muszę walczyć.

 

Stefan Niesiołowski


Roman Giertych: Dowód na spadek poparcia dla PiS

Roman Giertych

Roman Giertych

Po raz pierwszy od 29 lat mamy sytuację, gdzie partia rządząca Polską zastrasza wyborców

 

Od kilku miesięcy mówię publicznie, że wszystkie sondaże obecnie robione są obarczone dużym błędem.

Nie jest to błąd metody badawczej lub uczciwości ośrodków, lecz ostrożności ludzi przed udzielaniem prawdziwych odpowiedzi, czy też w ogóle przed udziałem w badaniach. Ostrożność ta wynika z faktu, że po raz pierwszy od 29 lat mamy sytuację, gdzie partia rządząca Polską zastrasza wyborców.

Ponad 1000 postępowań karnych wobec demonstrantów, miliony podsłuchów i zabezpieczonych billingów, nagonki w mediach publicznych, wyzywanie od gorszego sortu, kanalii etc. Trudno się dziwić, że w takiej atmosferze trudniej jest przeciwnikom rządu wyrażać w sposób wolny swoje opinie. Jaki jest to błąd? Nikt nie wie. Dowiemy się w wyborach samorządowych, a może dopiero w europejskich. Nie ulega dla mnie wątpliwości jednak, że jest to duża różnica.

I teraz czas na dowód na powyższą tezę.

Każda partia prowadzi swoje badania fokusowe, które precyzyjniej niż badania ilościowe diagnozują nastroje społeczne. Stąd partie wiedzą lepiej w którą stronę podążają nastroje. PiS wie, że traci poparcie. W przeciwnym razie nie dokonywałby kosztownych wizerunkowo manipulacji ordynacją wyborczą. Gdyby byli przeświadczeni jak pokazuje CBOS, że mają prawie 50% to po co mieliby zmieniać ordynację?

Przy obecnej ordynacji do sejmików taki wynik dawałby im ok. 75% mandatów. Przy proponowanej zmianie dostaliby z takim wynikiem ok. 80%. Czy to warte ryzykowania zarzutów oszustw wyborczych? Chyba nie. Oni po prostu nie wierzą w te wyniki, bo mają własne. Znacznie gorsze. I dlatego spodziewając się klęski chcą już dziś poprzez manipulacje ordynacją osłabić jej wymiar.

Roman Giertych


Jak dbać o usta zimą

Popękane, spierzchnięte usta to częsta dolegliwość w okresie jesienno-zimowym. Do złej kondycji naszych ust przyczynia się suche powietrze w pomieszczeniach w których przebywamy, oraz zimno i wiatr na który jesteśmy narażeni na zewnątrz.

Skórę twarzy i rąk przed silnym mrozem oraz nadmiernym wysuszeniem ochronią specjalne kremy. Co pomoże spierzchniętym i suchym wargom?

W sezonie zimowym usta wystawione są na nieustanne smagania wiatrem i niską temperaturę. Bez odpowiedniej ochrony, nawet te najbardziej zadbane zaczną pierzchnąć i łuszczyć się. Usta, pozbawione odpowiedniego nawilżenia, są narażone na szkodliwe działanie promieni słonecznych. A jako że z natury pozbawione są ochronnego pigmentu, działanie słońca jest dla nich wyjątkowo zgubne.

Przed wyjściem z domu, nawet jeśli na dworze nie ma silnego wiatru, warto stosować pomadkę ochronną. Najczęściej polecane kosmetyki pielęgnacyjne to  sztyfty na bazie miodu, czy witaminy A. Można ich używać bez ograniczeń a im grubszą warstwę użyjemy, tym większa szansa, że ochronimy usta przed zmarznięciem.

Częstym błędem, jaki popełniamy podczas zimowych spacerów jest oblizywanie warg. Takie działanie wysusza usta oraz pozbawia ich bariery ochronnej.

W pielęgnacji zimowej możemy też wypróbować sprawdzone receptury, jak np. smarowanie ust miodem lub… oliwą.

Miód jest istną kopalnią witamin i minerałów, a oliwa jak nic innego natłuści wargi i sprawi, że przestanie schodzić z nich skóra.

Po powrocie z zimowego spaceru do domu, można usta zregenerować maseczką z tłustego kremu. Już 30 minut z taką maseczką wystarczy, aby przywrócić wargom odpowiedni poziom nawilżenia.


Kamila Gasiuk-Pihowicz: Nie życzę nikomu by stanął przed sądem

Minione obrady Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka przebiegały w lepszej niż dotychczas atmosferze, ale nadal odbiegały od standardów jakie powinny obowiązywać w parlamencie.

Niestety nadal miało miejsce ograniczanie prawa do wypowiedzi posłów opozycji. To nie powinno mieć miejsca. Przecież PiS i tak ma większość w komisji i jest w stanie przeforsować każda poprawkę. Nie rozumiem więc skąd te silne obawy przed rzetelną, merytoryczną debatą.

Sama treść jak i sposób zgłaszania poprawek przez posłów PiS nie postawiały złudzeń, że wszystkie zmiany w prezydenckich projektach powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości.

❗️W poprawkach, kompetencje Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego mnożą się jak grzyby po deszczu❗️

Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne jest dla instytucji państwa, przedsiębiorców i zwykłych ludzi kumulowanie władzy nad prokuraturą i potężnego wpływu na sądy w rękach jednej osoby – Zbigniew Ziobro

Jeśli poprawki zostaną przyjęte, to Minister Ziobro stanie się oskarżycielem i sędzią w jednej osobie. Jeśli do tego dojdzie nie życzę nikomu by stanął przed sądem. Będą wyroki, ale nie będzie sprawiedliwości.

Chciałabym serdecznie podziękować za merytoryczne wsparcie na komisji mec. Michałowi Małdzińskiemu, mec. Pawłowi Cegiełce i mec, Krzysztofowi Bryłce.

#KomisjaSprawiedliwości #ReformaSądownictwa #KRS #SN

Kamila Gasiuk-Pihowicz

 


Regularne picie kawy, ma korzystny wpływ na zdrowie i może opóźnić rozwój demencji

Wbrew temu co do niedawna  sądzono, kawa wcale nie zwiększa ryzyka nadciśnienia tętniczego, a wręcz przeciwnie, ma korzystny wpływ na zdrowie i chroni przed wieloma schorzeniami. Zawarta w kawie kofeina może podwyższać ciśnienie krwi, ale organizm się do niej przyzwyczaja i z czasem lepiej ją toleruje.

Jak sugerują najnowsze badania, kawa wcale nie jest produktem ryzykownym.  Mało tego, zwiększa ona potencjał naszego organizmu i chroni m.in. przed demencją i chorobą Alzheimera oraz niektórymi nowotworami, jak rak wątroby lub jelita grubego.

W 2016 roku, Instytutu Żywności i Żywienia, umieścił kawę w znowelizowanej Piramidzie Zdrowego Żywienia jako produkt polecany i nie należy się obawiać, że może być ona szkodliwa dla zdrowia.

Kawa nie została umieszczana wśród produktów, których należy unikać z powodu nadciśnienia lub chorób sercowo-naczyniowych. Chroni ona raczej chroni przed chorobami sercowo-naczyniowymi, niż się do nich przyczynia. Może nawet działać jak niektóre leki, ponieważ ma działanie moczopędne, podobnie jak niektóre leki kardiologiczne, takie jak diuretyki stosowane w leczeniu nadciśnienia tętniczego.

Błędne jest dość powszechne przekonanie, że kawa może uzależniać. Kawa nie jest używką i nie działa jak narkotyk, pod wpływem którego człowiek nie myśli o niczym innym, tylko o tym, żeby się jej napić.

Kawa sprawia nam przyjemność; na wiele osób kojąco działa jej smak i zapach. Poza tym pomaga zwalczać stresy, poprawia koncentrację uwagi i może zwiększać umiejętności poznawcze. Są dowody, że 75 mg kawy – czyli tyle, ile jest w jednej filiżance, zwiększa skupienie uwagi i czujność.

Jak twierdzą specjaliści, kawa może chronić przed niektórymi chorobami ośrodkowego układu nerwowego, takimi jak choroba Alzheimera oraz choroba Parkinsona. Z niektórych badań wynika, że regularne picie umiarkowanych ilości kawy, czyli 3-4 filiżanki, może średnio o osiem lat opóźnić rozwój demencji.

Podobno mitem jest dość częste przekonanie, że kawa wypłukuje magnez z organizmu. Nie prawdą jest również to, że kawa powoduje odwodnienie organizmu (ponieważ działa moczopędnie). To może się zdarzyć jedynie na skutek wypicie dużej ilości kawy, np. 5 filiżanek, w krótkim okresie czasu.

Już od ponad 10 lat kawa nie jest zakazana dla sportowców jako środek dopingujący.

Korzystny wpływ kawy na zdrowie wynika z tego, że poza kofeiną zawiera ona wiele innych cennych składników, takich jak polifenole i antyoksydanty. Ich zawartość zależy od rodzaju kawy, jak i od tego w jaki sposób jest ona parzona i przygotowywana.

Spotkanie ze specjalistami z dziedziny kardiologii, psychiatrii i żywienia, któremu patronował Instytut Żywności i Żywienia, zorganizowała Fundacja „Żywność, Aktywność Fizyczna i Zdrowie”.