Ryszard Petru: Morawiecki i Szydło sięgają do kieszeni Polaków, Rząd PiS się wyżywi

Ryszard Petru
Nie dajmy się oszukać. Rząd PiS się wyżywi, czego przykładem jest ostatni wzrost wydatków kancelarii Prezydenta, Sejmu i Senatu
Wicepremier Morawiecki: „Wszystkie nasze obietnice społeczne przedwyborcze zrealizowaliśmy bez podnoszenia podatków.”
Premier Szydło: „Nie zamierzamy absolutnie podnosić podatków.”
Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak drogo?
Poniższa lista nowych lub podwyższonych podatków pokazuje, że jak zwykle rząd mija się z prawdą. I szuka pieniędzy.
Nie poprzez odpowiedzialne zarządzanie budżetem państwa, ani poprzez optymalne wykorzystanie energii i pracowitości polskich przedsiębiorców.
Morawiecki i Szydło sięgają do kieszeni Polaków, bo to jest najłatwiejsze.
Skoro jest tak dobrze, to czemu rząd podwyższa składkę emerytalną dla dobrze zarabiających obywateli aż o 5 mld złotych rocznie?
Czemu wzrasta podatek od wynajmu mieszkań dla przychodów powyżej 100 tys złotych?
Dlaczego rząd finansowo karze Polaków za aktywność, zaradność i przedsiębiorczość?
Czemu coraz więcej rodzin dotkliwie odczuwa gwałtowny wzrost cen i kosztów życia?
Mimo propagandy sukcesu uprawianej od początku roku przez Premier Szydło i Mateusza Morawieckiego, zamiast nadwyżki w budżecie państwa na koniec roku planowany jest najwyższy deficyt.
Brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, odpowiednie wynagrodzenia lekarzy rezydentów, na edukację i wiele innych rzeczy.
Ale przede wszystkim brakuje pomysłów jak dalej rozwijać Polskę i nie zmarnować dokonań ostatnich trzech dekad.
Są tylko kalkulacje: za ile i czym kupić głosy wyborców i jak zagarnąć dla siebie najwięcej władzy.
Nie dajmy się oszukać. Rząd PiS się wyżywi, czego przykładem jest ostatni wzrost wydatków kancelarii Prezydenta, Sejmu i Senatu.
W wyniku „dobrej zmiany” na tak zwanym lodzie zostaną miliony ludzi, którzy chcą mieć poczucie bezpieczeństwa i szansę na rozwój oraz realizację marzeń.
Ryszard Petru
Manuela Gretkowska: Flaga biało-czerwono-szara

Manuela Gretkowska
Kaczyński jest niski, nie wzrostem. Tylko tym, że wyzwala w ludziach niskie instynkty. Piotr samospaleniem pokazał nam wielkość, straszną wielkość konsekwencji i odwagi. Nie zrobił tego by zostać męczennikiem
Wróciłam przed chwilą z miejsca, gdzie płonął Piotr S. Znicze, muzyka, pożegnanie.
Nie rozumiem samospalenia Piotra. Precyzja z jaką zanalizował naszą rzeczywistość, nie pasuje do czynu wychodzącego poza logikę. Dlatego nie rozumiem.
Wiem, że był zaprzeczeniem tchórza kryjącego się co miesięcznicę za kordonem setek policjantów. Kaczyński jest niski, nie wzrostem. Tylko tym, że wyzwala w ludziach niskie instynkty. Piotr samospaleniem pokazał nam wielkość, straszną wielkość konsekwencji i odwagi. Nie zrobił tego by zostać męczennikiem.
Za bardzo był świadom czym jest demokracja. Ona nie potrzebuje świętych i ofiar. Chciał by przywrócono jej procedury, nie obrzędy.
Biało czerwona powinna mieć żałobny pasek po śmierci Piotra i polskiej demokracji. Nie czarny, ale właśnie szary margines wolności. Szarego człowieka, jak napisał o sobie.
Pisał jeszcze, że ta decyzja nie przyszła łatwo. Ale gdy brakuje nadziei mija lęk, bo nie ma już nic do stracenia. My ciągle nadzieję mamy, albo chociaż lęk. Mnisi buddyjscy płonąc wierzyli w świat nadprzyrodzony. Piotr był ateistą. Spłonął, czerń i nic. Zostaliśmy my.
Manuela Gretkowska
Jurek Owsiak: Wysoki Sądzie – kompletnie się pogubiłem, kiedy usłyszałem decyzję prokuratury dotyczącą słów Jarosława Kaczyńskiego wypowiedzianych w Sejmie
Wysoki Sądzie
Kiedy 23 października usłyszałem w Słubicach wyrok w sprawie moich wypowiedzi na Przystanku Woodstock, niech mi Pani wierzy, uznałem go za bardzo sprawiedliwy i mocno wziąłem go sobie do serca. Od tamtej pory minęło trochę czasu, a w moich wypowiedziach publicznych, mówiąc krótko, trzymam język za zębami. Wszak Pani powiedziała, motywując wyrok z art. 141 kodeksu wykroczeń:
„To nie chodzi tylko o zmianę obyczajowości, ale o ochronę języka ojczystego, języka polskiego przed nadmierną wulgaryzacją, która w tej chwili jest powszechna i która postępuje. Ten przepis ma na celu ochronę czystości języka, dbałość o kulturę języka, a to niestety w naszym społeczeństwie zanika. To, że używają tych słów politycy, osoby bardzo znane i mniej znane, nie czyni używania tych słów za dozwolone prawem. Kara ma również wywrzeć pewien efekt społeczny, czyli chodzi tu też o to, żeby oddziaływała na innych ewentualnych sprawców takich wykroczeń. By Kowalski, Nowak zanim zdecyduje się używać słów wulgarnych w miejscu publicznym zanim zacznie wypowiadać na dworcu, przystanku PKS czy idąc chodnikiem zastanowi się nad tym, że skoro Panu Owsiakowi nie wolno przeklinać, to znaczy, że mi również słów nieprzyzwoitych używać nie wolno.”
Moja sprawa dotyczyła wulgaryzmów, ale za słowa nieprzyzwoite ja i miliony Polaków odbieramy także tak zwaną mowę nienawiści, z którą mamy powszechnie do czynienia. Z pełną pokorą wyrok sądu i jego wymiar finansowany biorę na siebie. Ale zupełnie pogubiłem się, muszę Pani przyznać, kompletnie się pogubiłem, kiedy usłyszałem decyzję prokuratury dotyczącą słów Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedzianych w Sejmie. W tej sprawie „nie zostały wyczerpane znamiona czynu zabronionego wskazanego w zawiadomieniu” i po prostu została ona odrzucona. W sądzie w Słubicach dodała też Pani, że kiedy, mówiąc kolokwialnie, ponoszą nas nerwy, powinniśmy wszelkie słowa w nerwach wypowiadane – złe, nieprzyzwoite, nienawistne, zastąpić słowami tak samo ekspresyjnymi, ale takimi, które nikogo nie urażą i których przecież w języku polskim jest bardzo dużo.
Czy ta decyzja jest sprawiedliwa? Czy mogę Panią najuprzejmiej prosić o wyjaśnienie mi z punktu widzenia prawa, czy ten wywód z mównicy sejmowej mieści się w granicach przyzwoitości? Bo nie chciałbym, aby moja nagana i moje 130 zł po prostu poszły na marne. Bardzo bym chciał, aby język debaty publicznej i wystąpień publicznych diametralnie się w Polsce zmienił. Ale przynajmniej z mojego punktu widzenia chciałbym mieć poczucie sprawiedliwości w tej sprawie.
Jurek Owsiak
Adam Mazguła: Coście zrobili z naszego kraju, kanalie?

Adam Mazguła
Śmierć pana Piotra, zwykłego szarego człowieka, jest aktem krzyku o prawdę, której ani kościół, ani jego ministranci z PiS-u już nie zakrzyczą. Tak jak nie zakrzyczano śmierci ks. Jerzego Popiełuszki czy dziewięciu poległych górników z Kopalni Wujek
Krew będzie tańsza
Pewien ksiądz Adam, dyrektor szkoły Zakonu Pijarów, wyzwał mnie od komuchów, bo gloryfikuję męczeńską śmierć „chorego psychicznie człowieka” (pana Piotra). Sam ksiądz zachwyca się władzą PiS-u, zbrodniami Łupaszki, zakazem aborcji i umieszcza na swoim profilu symbole ONR-u.
Widać wyraźnie, że ta męczeńska śmierć z wyboru, za wolność ludzi, zawaliła świat wiary nieumiejących samodzielnie myśleć.
Rozumiem, że każdy ma prawo korzystać ze swojej wolności wyznawanej wiary i religii. Ale nikt nie może narzucać innym swoich przekonań, szczególnie wtedy, gdy zmusza ich do jednej wiary w formie obowiązującego w państwie prawa.
Tymczasem władze Polski zawierzyły naszą ojczyznę jednej wierze, jednej religii i wspierają jej dogmaty wszelkimi możliwymi środkami.
Wszyscy wiemy o miliardowych dotacjach, oddawanych wielkich majątkach, o wpływie na wszystkie decyzje w państwie. I jeszcze ta władza na klęczkach przed purpuratami, z byle powodu. Msze są najważniejsze; biskupi narzucają narrację polityczną i społeczną.
Po katastrofie pod Smoleńskiem rozpoczęło się szaleństwo wiary, która nakazała pochówek pary prezydenckiej na Wawelu, stawianie krzyży przed Pałacem Prezydenckim, organizowanie mszy i modlitw, palenie zniczy. Zdumiewające, że nie pod Smoleńskiem, ale właśnie przed pałacem. Nie słyszałem, żeby na miejsce wypadku jeździł Jarosław Kaczyński i dbał o pamięć ofiar czy zatroszczył się o godny pomnik.
Tymczasem katolicy podkreślają na każdym kroku, że modlimy się do Boga, który oddał życie za nas, za nasze grzechy i tym samym zbawił świat.
Czy pan Piotr nie oddał swojego życia i to w najbardziej męczeńskiej formie, aby wybawić nas z naszych grzechów i zaniedbań?
Pozwalamy przecież na rozkwit faszystowskiego systemu władzy, który wcześniej zamordował miliony Polaków. Godzimy się na tworzenie bezprawia przez przestępców konstytucyjnych. Milczymy, odzierani z godności, przyzwalamy z wyrozumiałością na katolicki reżim władzy, na kłamstwa i oszustwa. Nie oponujemy, gdy władza gloryfikuje najbardziej nadętych i nieodpowiedzialnych ministrów, często wcześniejszych przestępców, i ludzi szerzących podziały społeczne i zniszczenie. Nie reagujemy, gdy w tym zakłamywaniu historii i współczesnych ocen politycznych uczestniczy kościół katolicki. Ten sam, który miał miłością i braterstwem, miłosierdziem i prawdą walczyć o lepszy świat.
Dzisiaj widać wyraźnie, że zarówno PiS, Kukiz15, jak i Kościół katolicki atakują propagandą kłamstwa. Ich czyny i zamiary są odwrotne do głoszonych poglądów. Jeśli krzyczą, że szerzą miłość, to znaczy, że szerzą nienawiść i podział społeczny; jeśli głoszą, że słuchają ludzi, to znaczy, że nimi gardzą; jeśli mówią, że robią coś dla dobra Polski, to znaczy, że nie robią nic dla jej autorytetu i postrzegania w świecie, a tylko dla siebie, swojej partii i biskupów.
Wróćmy jednak do pana Piotra. Dla władzy i kościoła jego desperacki czyn – to policzek. Widać to w blokowaniu w mediach informacji o tym tragicznym wydarzeniu. Kiedy nie udało się tego zataić, zaczęła się propaganda kłamstwa. Okrzykuje się go chorym psychicznie i rozpowszechnia nieprawdziwe doniesienia.
M. Błaszczak, jak to ma w zwyczaju, wysłał swoją faszyzującą polityczną milicję do spisywania i zastraszania tych, którzy oddawali hołd jego postawie. Hierarchowie kościelni ironizują na ten temat i wyśmiewają ofiarę.
Nie jestem teologiem, ale czy Chrystus nie był podobnie poniżany podczas procesu sądowego i później gdy niósł krzyż z aresztu do miejsca kaźni? Już słyszę, że bluźnię, bo śmiem porównywać pana Piotra z Jezusem. Ale zdobądźmy się na chwilę refleksji. Czy nie kpiono z jego poglądów, nie mówiono, że jest obłąkany i czy nie odwracano się od niego? Czy współcześni Chrystusowi kapłani nie namawiali Piłata do jego stracenia? Jeśli tak, to wzywam kapłanów do szacunku dla tej męczeńskiej śmierci.
Pan Piotr opisał motywy swojego desperackiego czynu. Określił siebie jako „zwykłego szarego człowieka”. Czy nie wyraził tym swojej wielkości? Całe jego przesłanie – to manifest polityczno-społeczny przeciwko rządzącym, ale i przeciwko nam, którzy nie protestujemy, gdy rodzi się ludzka krzywda.
Podczas dnia Wszystkich Świętych wiele środowisk związanych z opozycją rozpowszechniało manifest pana Piotra. Jakże to znamienne, że wszędzie tam pojawiali się „prawdziwi katolicy”, aby kpić z tej śmierci.
W jednym z miast symboliczny krzyż z klepsydrą został wyniesiony na śmietnik, w innym –klepsydry zaklejane były apelem ONR-u o nienawiść do islamistów. Już widzę to oburzenie i skandal, gdyby ktoś inny wyrzucił krzyż na śmietnik. Jak więc widać, jest i krzyż, i śmierć, ale nie są one tak samo ważne i nie oznaczają tego samego.
Panie Adamie, księże, jest ksiądz zaślepiony i rozsiewa nienawistną pogardę, zamiast miłości i szacunku do każdego człowieka. Bóg, jeśli ma być miłością, musi być w nas, a nie w Waszych kościołach, które często pełnią rolę biur partyjnych PiS-u. Niech się ksiądz nie kompromituje wiarą. Pańska postawa pokazuje, że Pan nie wierzy w Boga, tylko w system, w którym jest Panu dobrze.
Śmierć pana Piotra, zwykłego szarego człowieka, jest aktem krzyku o prawdę, której ani kościół, ani jego ministranci z PiS-u już nie zakrzyczą. Tak jak nie zakrzyczano śmierci ks. Jerzego Popiełuszki czy dziewięciu poległych górników z „Kopalni Wujek”.
PiS-owska władza, mnożąc wylęgarnie procesów członków opozycji, dba o to, aby nie było widać symboli ucisku. Nie ma brutalnych aresztowań, nie organizuje się napadów i politycznych morderstw. Nie znaczy to jednak, że nie ma poważnych głosów w partii rządzącej, mówiących o tym, że trzeba budować obozy dla przeciwników i zaostrzać postępowania.
Teraz, wobec tej tragicznej ofiary, sytuacja może się zaognić. O swoje ofiary woła elita „rasy panów”: M. Błaszczak, A. Macierewicz i Z. Ziobro. Z drugiej strony i opozycyjne protesty, do tej pory bez przemocy, z dużą dozą wyczucia sytuacji, mogą przybrać na sile.
Nie będzie u nas bezpieczniej, nie będzie spokojniej i nie będzie stabilizacji.
Krew będzie jeszcze tańsza, a podziały śmiertelnie niebezpieczne.
Coście zrobili z naszego kraju, kanalie?!
Adam Mazguła
Jak wspierać osoby pogrążone w żałobie
Każdy z nas zetknął się w swoim życiu ze śmiercią bliskiej osoby. Doskonale więc zdajemy sobie sprawę jak bolesne są pierwsze tygodnie, czasem miesiące, po takiej stracie. Nieraz musi minąć naprawdę dużo czasu, by można było wrócić do normalności.

Ci, których to zdarzenie najboleśniej zraniło, potrzebują sporo uwagi i troski – nawet jeśli twierdzą, że ze wszystkim sobie doskonale poradzą. Często potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz, kogo ta żałoba bezpośrednio nie dotyczy, np. członka dalszej rodziny, znajomych czy przyjaciół.
Co więc możemy zrobić, żeby pocieszyć bliską osobę?
Najważniejsze to nie unikać rozmów o jej problemie. Milczenie na temat zmarłej osoby nie pomoże przecież pogrążonemu w żałobie człowiekowi uporać się z żalem i bólem po jej stracie.
Nawiąż kontakt z osobą osieroconą tak szybko, jak to tylko możliwe. Spotkaj się z nią, ale postaraj się stworzyć warunki i atmosferę do rozmowy. Niech to będzie miejsce, które ona zna, lubi, dobrze się tam czuje. Nie ma jednego najlepszego sposobu, jak zacząć rozmowę.
W każdej sytuacji trzeba się zdać na własną wrażliwość i empatię. Możesz także oprzeć się na pamiątkach po zmarłym – to daje osieroconemu namiastkę ciepła i bliskości.
Nie próbuj jednak na siłę go uspokajać, a już pod żadnym pozorem nie dawaj rad w rodzaju: „Weź się w garść, masz dla kogo żyć” – osiągniesz bowiem efekt odwrotny!
Jeśli coś mówisz, okazuj swoje współczucie, a jeśli ona mówi, uważnie jej słuchaj, nie przerywaj, daj się jej wygadać. To słuchanie może być trudne. Może pojawić się znudzenie, zmęczenie – to naturalna obrona słuchającego przed bolesnymi emocjami innych. Ale jeśli już decydujesz się na taką rozmowę, uważnie dobieraj słowa. Po prostu nie mów nikomu tego, czego sam nie chciałbyś nigdy usłyszeć.

Jak udzielić wsparcia osobie pogrążonej w żałobie?
Bądź dostępny dla członków rodziny pogrążonej w żałobie. Utrzymuj z nimi stały kontakt.
Słuchaj ich. Pozwól, aby mogli okazać swój smutek i wyrazili to wszystko, czym chcą się w danym momencie podzielić z innymi ludźmi.
Zachęcaj ich do rozmów na temat osoby, która odeszła. Czasem nawet inicjuj te rozmowy.
Okaż akceptację i zrozumienie ich uczuć, a w razie potrzeby wyjaśniaj im to, co czują.
Bądź szczery i otwarty. Przyznaj się, jeśli nie znasz odpowiedzi na jakieś trudne pytania.
Zachęcaj do wspólnego wspominania rodzinnych wydarzeń, zarówno tych dobrych, jak i tych mniej przyjemnych (możesz np. zaproponować wspólne oglądanie albumów ze zdjęciami rodzinnymi albo nagrań z uroczystości).
Pamiętaj o ważnych wydarzeniach z życia rodziny (rocznicach, świętach itd.).
Pytaj, jakiego rodzaju wsparcie jest potrzebne. Zaoferuj swoją pomoc – niech członkowie rodziny wiedzą, że zawsze mogą na ciebie liczyć.

Jak się zachować wobec osób, które poniosły stratę?
Nie pocieszaj osób pogrążonych w żałobie. Nie mów im, żeby nie były smutne.
Nie mów im, co powinny czuć i myśleć.
Nie wmawiaj im, że wiesz, co czują, bo to nieprawda!
Nie mów: „Powinieneś już czuć się lepiej” – nawet gdy od śmierci bliskiej osoby minęło sporo czasu.
Nie mów: „Przynajmniej masz jeszcze matkę (albo ojca)”.
Nie kwestionuj wyznawanych przez nich wartości czy przekonań (np. religijnych).
Nie zachęcaj rodziców, żeby ukrywali żal i smutek przed swoimi dziećmi
Źródło: Poradnik Zdrowie
Magdalena Środa: Musimy zacząć bojkotować księży wierzących w PiS a nie w Boga

Magdalena Środa
Kiedy wreszcie wierni przejrzą na oczy i zaczną się nawracać na chrześcijaństwo? Bóg jest wszędzie, kościoły (w znaczącej większości) należą do PiS
Nic się nie zmieni dopóki nie zaczniemy bojkotować kościołów lub chodzić tylko tam, gdzie są księża wierzący w Boga a nie w PiS i powrót średniowiecza.
Kościół jako instytucja ciągnie nas w dół, ku zaściankowi, ku głupocie, ku autorytaryzmowi; jest pełen pychy, ignorancji i hipokryzji tak strasznej, że trzeba dla niej znaleźć już inną nazwę.
Kościół stał się antychrześcijański, antypapieski (niechęć do papieża Franciszka staje się pomału polskokatolicką cnotą), antyeuropejski, bo antydemokratyczny i antykobiecy był zawsze.
Przeglądam regularnie katolicką prasę, słucham radia Maryja (nienawiść sączy się tam od 16 godz. w programach politycznych), oglądam telewizję Trwam – poziom zakłamania i kompletny brak pluralizmu jest tu zatrważający.
Głupota wylewa się z byle okazji (np. „Egzorcyści Diecezji Płockiej alarmują, że zabawa Halloween wiąże się ze wzrostem opętań u dzieci”, „GW promuje satanizm”), teksty poświęcone cudom, świętym i konieczności pokuty idą w parze z ziejącymi nienawiścią nagonkami na wrogów (najczęściej politycznych).
Kościół zna tylko trzy rodzaje zła: aborcję, homoseksualizm i krytykę PiS oraz jedno dobro: samego siebie.
Kiedy wreszcie wierni przejrzą na oczy i zaczną się nawracać na chrześcijaństwo? Bóg jest wszędzie, kościoły (w znaczącej większości) należą do PiS.
Magdalena Środa
Kamila Gasiuk-Pihowicz: Misiewicze grasują w Ministerstwie Sprawiedliwości
Widać że Misiewicze grasują w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Krajowa Rada Sądownictwie nie powołała asesorów sądowych z listy przesłanej przez Ministra Sprawiedliwości. Wobec wszystkich 265 kandydatów wyrażono skuteczny sprzeciw, a wszystko przez brak wysłania odpowiednich dokumentów do KRS.
Jak mogło nie wysłać podstawowych dokumentów, które wymagane są przez ustawy oraz rozporządzenia takich jak zaświadczenia o niekaralności czy dokumentów potwierdzających przeprowadzenie badań psychologicznych?
Nowe procedury naboru asesorów powstały z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości, a ich zmiana przepisów nastąpiła przez zmianę Ustawy o ustroju sądów powszechnych oraz ustawy o krajowej szkole sądownictwa i prokuratury.
Zbigniew Ziobro ośmieszył siebie oraz tych, w sumie niczemu niewinnych, młodych ludzi, którzy wczoraj ponieśli konsekwencje niekompetencji lub celowego działania w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Zmienione przez MS przepisy ustaw i rozporządzeń w jasny sposób wskazują jakie wymagania formalne muszą być spełnione by pozytywne zaopiniowanie przez KRS doszło do skutku.
Tych dokumentów MS nie dostarczyło, konkretne wymogi nie zostały spełnione. Zatem czy niepoczytalna albo karana osoba ma zostać asesorem tylko dlatego, że cieszy się sympatią Ministra Sprawiedliwości? Tą kuriozalną sytuację można porównać do sytuacji, w której ktoś aplikujący na studia nie przedstawia świadectwa maturalnego.
Kamila Gasiuk – Pihowicz
Zbigniew Stonoga: Obyście za rok nie stali nad swoim społecznym grobem
„Witam!
To już piąty 1 listopada w, którym przychodzi mi wspominać zmarłych patrząc w niebo przez kratę. Wspominać bliskich którzy odeszli z wiekiem i ludzkim losem a w przerwach od więzienia – musiałem pochylić się nad grobem matki a potem ojca aż wreszcie zaczęli odchodzić ludzie, których szczególnie jak najbliższych w życiu pokochałem.
Bartuś Hadyński, co to odszedł z moją siostrą cioteczną chwilę przed Wigilią Bożego Narodzenia,
Mateusz Wierzbowski z Łodzi, który chciał eutanazji, ale Wy kochani ludzie odgoniliście od niego śmierć na wiele miesięcy, Ania z Nowego Dworu Gdańskiego, Pani Łucja z Bydgoszczy, Pan Teodor ze Słubic,
młoda artystka z Białegostoku, maleńka dziewczynka z warszawskiej Pragi, nastolatka z Siedlec, strażak z Dukli, Pani Mirka, co to ją razem z rakiem zabrałem na stopa na święta do domu i Elunia Bogacka – zostawili nas wszystkich.Rak a jeszcze do tego zły los odebrał nam Mikołaja, który jeździł ze mną pomagać, jeździł na pogrzeby
i udawał, że nie płacze, lecz i on wsiadł na motor i odjechał.Choć z tej podróży nigdy już nie powróci, to ja odnoszę wrażenie, że czasami wpada do mnie do więziennej celi razem z Kamilem Brykiem z Otmuchowa, zapytując „Prezesie, jak leci?”.
To już piąty 1 listopada kiedy jako jedyny na świecie już pięć razy zamordowany wciąż udaję, że żyję i patrzę na swój społeczny grób, który z każdym kolejnym wyrokiem urozmaicany jest przez moich oprawców.
Matkę, ojca i tylu kochanych młodych ludzi dziś wspominam i płaczę z tęsknoty, ale 1 listopada 2017 r. to pierwsze wspomnienie zamordowanej, młodziutkiej i pięknej demokracji, która nie zdążyła nawet dojrzeć, to również 1 rok gdy stoimy nad grobem zgwałconej i zamordowanej Konstytucji RP i pewnie co drugi z Was myśli – co temu Stonodze stało się z głową w tym więzieniu?
Ano nic kochani, nic się nie stało – w tym dniu pisze do Was z ostrzeżeniem byście za rok
nie stali nad swoim społecznym grobem, a co gorsza – by was nie odwiedzali paląc znicz pamięci.
Nie idźcie dalej – wyrwani często z biedy programu 500+ – na rzeź.Kaczyński zabił własnego brata za pragnienie władzy i nie zawaha się zabić każdego z Was dla tej władzy i możliwości jej utrzymania. Większość ludzi jemu podobnych jest już w więzieniach lub na sądowych salach, na których niebawem wolności pozbawią ich przedstawiciele lepszej kasty, którzy sprzedają się już nie za 500 zł ale za 10 000 zł miesięcznie.
Za rok 1 listopada możemy być wszyscy na grobie Polski, która odbiega od Europy a być może rozstrzela ją Rosja wyprowadzona z równowagi działaniem oszołoma, który zamiast armii powinien dostać kaftan bezpieczeństwa.
Miałem napisać ładny tekst na 1 listopada ale numer wytatuowany na ręku staruszki z Auschwitz, której wy właśnie ludzie, a nie polskie państwo, kupiliście protezę nogi, bo odmówił jej sfinansowania NFZ spowodował, że tekst jest taki jaki mam w sercu, a nie taki który rozpływa się wspomnieniami tych co odeszli i którzy szans od Polski na leczenie nie o czasie nie dostali bo taniej było wypłacić zasiłek pogrzebowy niż ratować ludzkie życie. Oni by chcieli takiego tekstu.”
Zbigniew Stonoga
Najdziwniejsze ceremonie pogrzebowe na świecie
Jedne są śmieszne inne piękne, jeszcze inne napawają grozą i przerażeniem. We wszystkich kulturach ceremonie związane ze śmiercią bywają i straszne i śmieszne. Mają zapewnić zmarłym lepsze życie po śmierci, a żywym przypomnieć o tym, żeby korzystać z każdego dnia. Zakapturzona kostucha, bezzębne szkielety, zasnuty mgłą cmentarz – na pierwszy rzut oka trudno znaleźć powód celebrowania tych przyprawiających o dreszcze okropności. A jednak…
Dzień żywych trupów (Imerina, Vakinankaratra oraz Betsileo w środkowym Madagaskarze)

Na Madagaskarze zdarza się raz na siedem lat w trakcie święta Famadihana, czyli „obracania kości”. Wówczas żywi mają szanse okazać zmarłym wdzięczność za wszystkie łaski… zmieniając im ubrania, a dokładnie całuny. Rytuał powtarza się aż do momentu kompletnego rozłożenia ciała, kiedy dusza w końcu dołącza do świata przodków. Ceremonii towarzysza tance wokół grobu do muzyki na żywo.
Mafijny cmentarz (Szirokoreszenskoje w Jekaterynburgu)

W obliczu śmierci wszyscy są równi – z wyjątkiem rosyjskich mafiosów. Tylko oni nawet w zaświatach mogą sobie pozwolić na drogie zegarki i luksusowe limuzyny, jeśli nawet nie te prawdziwe, to chociaż wygrawerowane na nagrobkach z cennego czarnego marmuru. Wieczny odpoczynek w wersji de luxe.
Wiszące trumny (w Chinach i Indonezji a także na Filipinach)

Wśród chińskiego ludu Bo zamieszkującego tereny obecnej prowincji Fujian panowało przekonanie, że pochówek w ziemi nie wystarczy. W trosce o szybsza podróż w zaświaty trumny umieszczano na balach przymocowanych do skał lub na skalnych półkach i spuszczano je na linach. Karkołomna operacja, ale w końcu im bliżej nieba, tym lepiej.
Niebianski pochówek (w Tybecie, ale również w Mongolii i Indiach)

Zwany tez „pochówkiem powietrznym” jest finalnym etapem wielodniowych obrzędów pogrzebowych w Tybecie, gdy ciało zmarłego zostawia się na zboczu góry na pożarcie sepom. W ten sposób ułatwia się zmarłemu połączenie z żywiołem powietrza.
Ceremonia odbywa się w 49 dniu po śmierci.
Podwodne miasto zmarłych (The Neptune Memorial Reef w Miami na Florydzie)

Cmentarz Neptuna to największa rafa stworzona przez człowieka oraz pierwsza podwodna nekropolia. W głębinach oceanu oprócz mauzoleum znajdują się również ścieżki przeznaczone dla odwiedzających.
Zdecydowanie jest to miejsce spoczynku godne prawdziwego pirata.
Niesamowity Dzień Zmarłych w Meksyku

Día de Muertos, czyli Dzień Zmarłych, to najważniejsza data w kalendarzu meksykańskich świat. Populacja Meksyku znacznie się wtedy zwiększa, gdyż właśnie tego dnia zmarli przybywają na ziemię na kilkudniowa ucztę.
Szykowane na te okazje smakołyki dzielą ze świętującymi ludźmi. Którzy oprócz jedzenia (często prosto z nagrobków) zajmują się przystrajaniem grobów żółtymi kwiatami zempoaxochitl, przebieraniem się za szkieletowy, a przede wszystkim kilkudniowa szalona fiesta.
Odyseja kosmiczna

Dzięki temu pogrzebowi można trafić bezpośrednio do nieba – dosłownie. Prochy zmarłego umieszczane są w niewielkiej kapsule i wysyłane w kosmos przy pomocy rakiety. W ten sposób na orbicie Ziemi krąży Timothy Leary, a na Księżycu spoczywa dr Eugene Shoemaker, amerykański astronom i geolog.
W doborowym towarzystwie na cmentarzu Wadi-us-Salaam w irackim An-Nadżafie

Na tym największym na świecie muzułmańskim cmentarzu znajdują się groby najważniejszych osobistości świata islamu, w tym imama Alego – zięcia i kuzyna proroka Mahometa. Nic dziwnego, że nie brakuje chętnych, by zostać pochowanym w tak znamienitym gronie. Na razie w Dolinie Pokoju znalazło się miejsce dla ponad pięciu milionów osób, ale ich liczba wciąż rośnie. Odwiedzając cmentarz, trzeba się przygotować na długi spacer – powierzchnia to ponad 6 km kwadratowych.
Wieczna zabawa (region Wielka Akra w Ghanie)

Śmierć nie musi oznaczać ostatecznego pożegnania z ukochanym hobby – przynajmniej w Ghanie. Według wierzeń plemienia Ga po śmierci człowiek będzie się zajmował tym, co lubił na ziemi najbardziej. Ma to zapewnić odpowiedni kształt trumny: i tak rybacy spoczywają w wielkiej rybie, a kierowcy – w drewnianym samochodzie. Miłośnicy używek też znajdą coś dla siebie, można zamówić trumnę w kształcie papierosa czy butelki piwa.
Kolorowy cmentarz (Sapanta w północnej Rumunii)

Czy ze śmierci można się śmiać? Ioan Stan Patras, który w 1935 r. wyrzeźbił pierwszy nagrobek na „wesołym cmentarzu” (Cimitirul Vesel) w Rumunii, udowodnił, ze jak najbardziej. Grobowa atmosferę postanowił ożywić kolorowymi malowidłami, które przedstawiają okoliczności śmierci lub historyjki z życia zmarłych, choćby przesiadywanie w karczmie z sąsiadami.
Źródło: National Geografic
Stefan Niesiołowski: Agresja PiS-u przeciwko totalnej opozycji przyniosła swój efekt

Stefan Niesiołowski
Plotki i przecieki na temat zmian w rządzie mają także na celu odwrócenie uwagi od samospalenia na Placu Defilad w Warszawie. Chodzi zwłaszcza o świetnie napisany manifest wyjaśniający powody tego desperackiego i bohaterskiego czynu, który pisowscy propagandyści próbowali zohydzić, a pozostali raczej zignorowali.
Protesty lekarzy spowodowały najpewniej doradzoną przez specjalistów od wizerunku kampanię przecieków na temat zmian w rządzie. Kampania ta miała na celu i odniosła częściowy sukces, odwracając uwagę mediów od dramatycznej sytuacji służby zdrowia i samego protestu.
Głodujący lekarze domagają się przede wszystkim nie podwyżek dla siebie, jak kłamią pisowscy propagandyści, ale wzrostu nakładów na służbę zdrowia do 6,8% PKB (obecnie 4,5%, co jest jednym z najniższych nakładów w Europie).
Granicą bezpieczeństwa dla pacjentów, jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, jest 7%. Dlatego w Polsce rośnie śmiertelność, co z kolei likwiduje oczekiwaną poprawę sytuacji demograficznej, a nawet ją pogarsza, gdyż liczba zgonów przekracza liczbę urodzeń.
Sam protest głodowy nie robi na pisowskim reżimie wrażenia, a żądanie p. Szydło zakończenia głodówki, aby raczyła usiąść do rozmów świadczy o dużym stopniu arogancji i pewności siebie. Nie jeden reżim w przeszłości wywrócił się z powodu przekonania, że jest nieśmiertelny.
Wydaje mi się, że konieczne jest mocniejsze wsparcie lekarzy ze strony przede wszystkim pacjentów (pacjentem jest każdy). Być może masowa i długotrwała demonstracja połączona ze strajkiem generalnym w służbie zdrowia przekona p. Szydło, że może warto poważnie rozpatrzyć propozycję głodujących zamiast kłamać, że ich postulaty zostały spełnione?
Plotki i przecieki na temat zmian w rządzie mają także na celu odwrócenie uwagi od samospalenia na Placu Defilad w Warszawie. Chodzi zwłaszcza o świetnie napisany manifest wyjaśniający powody tego desperackiego i bohaterskiego czynu, który pisowscy propagandyści próbowali zohydzić, a pozostali raczej zignorowali. Uważając, że spekulacje na temat losów pp. Waszczykowskiego, Adamczyka, Szyszki lub Jurgiela są ważniejsze i bardziej interesujące.
W tle mamy dalsze niszczenie armii, przekazywanie gigantycznych pieniędzy na tzw. obronę terytorialną będącą dziwaczną upolitycznioną armią „dobrej zmiany”. Podwyżki cen wody i energii, gigantyczne pieniądze na rządową telewizję, która osiągnęła poziom propagandy porównywalny do stalinowskiej tyle, że bez terroru (przynajmniej na razie).
Mamy już w Polsce około 800 procesów politycznych głównie uczestników prodemokratycznych demonstracji, przeciwników bojówek nacjonalistycznych organizacji.
Dodatkowego smaku tym procesom nadaje uroczyste podejmowanie w Polsce tureckiego satrapy p. Erdogana, który wprowadził okrutną dyktaturę (55 000 więźniów politycznych). Trudno oprzeć się wrażeniu, że absurdalne poparcie dla dyktatury Erdogana oraz zapewnienie o poparciu przez rząd PiS-u dla udziału Turcji w Unii jest potwierdzeniem izolacji i kompromitacji naszego kraju, popierającego różnych dyktatorów, nacjonalistów i megalomanów.
Na tym tle sukcesem opozycji demokratycznej w Polsce jest zwycięstwo samotnej i osaczanej we własnej partii pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, która nie ma zamiaru dać się linczować prawnemu nieukowi Jakiemu i na mocy wyroku sądu nie musi płacić wymyślonych przez niego kar. Przykład sędziego w Suwałkach świadczy, że nie wszyscy sędziowie są niezależni.
Słowa p. Schetyny o „zjednoczeniu opozycji” powtarzane już dwa lata sine efecto nie robią wrażenia, ale robi wrażenie stwierdzenie o „totalnej propozycji”. Szkoda, że negatywne. Samo bowiem stwierdzenie o „totalnej opozycji” chociaż odważne, ryzykowne po słynnym przemówieniu Reichsministra Goebbelsa, miałoby sens gdyby było prawdziwe. Na totalną władzę rzeczywiście najlepsza jest totalna opozycja, ale rzeczywista a nie udawana, wówczas nie można chodzić na spotkania z p. Dudą, dreptać do reżimowych mediów, głosować za uchwałami o p. Jędraszewskim i innymi w tym rodzaju.
Zrozumiała agresja PiS-u przeciwko totalnej opozycji przyniosła swój efekt, gdy partia Schetyny pośrednio odwołała swoją „totalność” podejmując absurdalne hasło totalnej propozycji mającej na celu także zamaskowanie realnego celu jakim było odwołanie Ewy Kopacz z funkcji pierwszego wiceprzewodniczącego PO (mściwość i małostkowość Schetyny jest symetryczna do mściwości Kaczyńskiego). I dlatego gwarancją wyborczego i nie tylko zwycięstwa Kaczyńskiego jest utrzymywanie swojego stanowiska przez tego pierwszego.
Przed kościołami w Polsce trwa akcja niszczenia kompromisu aborcyjnego chodzi o uchwalenie głosami PiS-u ustawy nakazującej kobietom rodzenie upośledzonych, zdeformowanych, kalekich, niezdolnych dożycia dzieci. Heroizmu można wymagać od siebie, a nie od innych. Kościół w naszym kraju zapisuje dalszy ciąg czarnego rozdziału swojej historii.
Stefan Niesiołowski


