Stefan Niesiołowski: List otwarty do lekarzy rezydentów

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Ten rząd rozumie tylko język stanowczości, potrafił znaleźć pieniądze na IPN, wojsko Macierewicza, propagandę, reżimowe media, coś tam plus, imperium Rydzyka. Niech znajdzie dla Was

 

Lekarze rezydenci,

 

W rządowych mediach trwa kampania kłamstwa i nienawiści przeciwko Wam, uruchomiona tez została taka sama kampania w internecie, nie przejmujcie się, ja doświadczam takiej kampanii ze strony pisowskich lizusów nieustannie. Dyktatury tak maja.

Nie dajcie sobie wmówić ze politycy nie powinni Was popierać, to bzdura, każde poparcie ma swoją wartość i znaczenie. Ja Was popieram z całego serca i daje temu wyraz wszędzie, gdzie mogę. Dziś bede o tym mówił na otwartym spotkaniu w Gdańsku. Nie dajcie się oszukać grą na czas, trwajcie a poparcie dla Was rośnie i pomoc nadejdzie.

Ten rząd rozumie tylko język stanowczości, potrafił znaleźć pieniądze na IPN, wojsko Macierewicza, propagandę, reżimowe media, coś tam plus, imperium Rydzyka. Niech znajdzie dla Was.

Z najwyższym uznaniem i szacunkiem

 

Stefan Niesiołowski


Adam Mazguła: Kolejne kłamstwa i zawłaszczanie historii

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Andrzej Duda spotkał się na Wawelu ze Związkiem Harcerzy Rzeczpospolitej, który stanowi kościelno-pisowską przystawkę partii rządzącej. ZHR ma charakter chrześcijański i skupia młodzież i instruktorów, którzy są czynnymi i praktykującymi katolikami

 

Po raz kolejny stwierdzam, że pełniący obowiązki głowy państwa manipuluje informacją. Bo jeśli nie, to jak nazwać spotkanie z harcerzami na Wawelu.

Harcerstwo, ze 100-letnią tradycją walki niepodległościowej, o której mówił A. Duda, to Związek Harcerstwa Polskiego. Jego drużyny skautowe powstawały we wszystkich zaborach od 1911 roku, aby w 1918 roku, na I Zjeździe, przyjąć nazwę Związek Harcerstwa Polskiego.

To ten związek, jako reprezentujący polskie harcerstwo w organizacjach międzynarodowych, posiada ciągłość historyczną, jest organizacją pożytku publicznego i liczy obecnie ponad 100 tys. członków. Organizacja ma wprawdzie kapelanów i odwołuje się do Boga, ale jest tolerancyjna światopoglądowo.

Tymczasem Andrzej Duda spotkał się na Wawelu ze Związkiem Harcerzy Rzeczpospolitej, który stanowi kościelno-pisowską przystawkę partii rządzącej. Powstał w 1989 roku i liczy obecnie ok. 17 tys. członków. ZHR ma charakter chrześcijański i skupia młodzież i instruktorów, którzy są czynnymi i praktykującymi katolikami.

W 2016 roku, Andrzej Duda objął patronat nad całym harcerstwem w Polsce. Widać, chce współpracować tylko ze swoim harcerstwem i to jemu przypisał całą historię ZHP.

Teraz to Związkiem Harcerzy Rzeczpospolitej będzie reprezentował harcerstwo podczas „100 lecie niezłomnej walki o suwerenną i niepodległą Rzeczpospolitą”.

Kolejne kłamstwa i zawłaszczanie historii.

 

Adam Mazguła

 


Manuela Gretkowska: Facebook zamknął mi konto i wyciął 4 posty z ostatnich tygodni

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Masy, nie lubią elit. Elity są wykształcone i oceniają się same: prawnicy, lekarze. Medycy nie są masą wyborczą. Jeśli wyjadą można ich zastąpić weterynarzami

 

SŁOWO NA NIE/DZIELĘ

 

Facebook zamknął mi konto i wyciął 4 posty z ostatnich tygodni. Jeśli zastanawiacie się dlaczego, zajrzyjcie do komentarzy pod postem z 25 września, zostawiłam kilka, a była ich masa.

Wolność słowa mam wyłącznie na własnej stronie manuelagretkowska.com tam publikuję równolegle i jesli moje konto FB zniknie lub będzie blokowane, przeniosę się tam na stałe.

 

DAS AUTO, czy AUTO – DA- FE AGATY DUDY

 

Popek, wokalista o wyglądzie wyklepanej Godzilli na niemieckich rejestracjach, piewca mafijnego mentalu, zamierza kandydować w następnych wyborach. Jest popularniejszy od Kukiza, może się więc mu udać. Tym bardziej, że wydawnicza seria o gangsterskich porachunkach i Masie sprzedała się w 2 – milionowym nakładzie. Jakim cudem, skoro suweren nie czyta, a polski bestseller to ponad 10 tysięcy sztuk.

Widzicie te liczby? 2 miliony egzemplarzy mafijnych wspomnień kontra 3 tysiące rewelacyjnej, serii „Na ścieżkach nauki” tego samego wydawnictwa.

Zapewne dla wielu, dla kiboli, mafiozów, mieszkańców Pragi Północ wyznania Masy były pierwszą w życiu kupioną książka. Sąsiad, z moich rodzinnych Bałut, postawił tom „Kobiety mafii” obok nieoddanych do szkolnej biblioteki „Krzyżaków”. Kuma o czym są, o zwycięstwie pod Grunwaldem, dlatego nie wyrzucił.

Mafia ma proste zasady i skuteczne. Ludzie rozumieją co jest grane. Podobnie z PiS-em. Oprócz doli do podziału, swoim w spółkach i reszcie po 500, daje poczucie zwycięstwa. 47% poparcia to liczbowa konsekwencja przekroczenia progu 42 – w tej temperaturze ludzkie białko zaczyna się ścinać. Zwłaszcza w najdelikatniejszym organie – mózgu. Dlatego nie dziwi taktyka władz, nie do końca umysłowych, za to państwowych, by tak chamsko traktować protestujących lekarzy. Sondaże pokazują, że masy, wielbiciele Masy, nie lubią elit.

Masy, nie lubią elit. Elity są wykształcone i oceniają się same: prawnicy, lekarze. Medycy nie są masą wyborczą. Jeśli wyjadą można ich zastąpić weterynarzami. Samoobrona korzystała z metod weterynaryjnych przeprowadzając aborcję, by zatuszować partyjne sekscesy. Jednak ciężarna, przymuszana wcześniej przez posła Samoobrony do seksu (seks za pracę), nie poroniła, mimo końskich dawek hormonów.

Weterynarze-ginekolodzy z takim doświadczeniem przydadzą się po zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej.

Polki zniosą zwierzęce traktowanie i tratowanie swoich praw. Biskupi będą za to błogosławić. Narodowy katolicyzm jest prawnie uświęconą mizoginią – wymuszaniem na na kobietach mafijnychh reguł gry. Bezprawnych według ONZ-u.

Nieposłuszne, niepodręczne dla władzy będą z braku Kamczatki zsyłane na Kaczatkę?

Zakaz aborcji, nie mówiąc o jego zaostrzeniu jest zbiorowym gwałtem, obiecywanym przez Prezydenta. Przepraszam, Prezydent bierze udział w zbiorowych uroczystościach i masowym czytania klasyki.

Co oprócz katechizmu czyta prywatnie Prezydent?

Konstytucja się nie liczy, jeśli czytana bez zrozumienia.

Obamowie mówili w wywiadach o swoich lekturach, windując je na listy amerykańskich bestsellerów.

Prezydent Francji bardzo się stara, żeby dziennikarze fotografowali rozłożone na jego biurku dzieła filozofów.

Madame Macron, ma przy łóżku „Litanię do szatana” Baudelaira. Wiadomo, wiedźma uwiodła ucznia. Nadal wypowiada się o edukacji (pedofilka) i prawach kobiet (morderczyni).

Agata Duda, również jest nauczycielką, germanistką, podejrzewam że poliglotką. Jednak nie zabiera głosu w ważnych sprawach. Milczy, jak mające dużo do powiedzenia kobiety mafii.

 

Manuela Gretkowska

Teksty usunięte przez Facebooka można znaleźć na stronie pisarki


Roman Giertych: Samoukaranie

Roman Giertych

Roman Giertych

A gdyby tak sąd ukarał mnie pracą społeczną w wymiarze jednej godziny miesięcznie polegającą na pomocy prezesowi w dochodzeniu do prawdy?

 

Dziś tzw. prawicowe media ogłosiły z lubością, że Policja min. Błaszczaka skierowała do sądu wniosek o ukaranie mnie za głośną imprezę na urodzinach mojej żony.

Ponieważ publicznie wyraziłem już samokrytykę teraz czas na wniosek o samoukaranie.

Świadomy zbrodniczości mojego czynu i drżąc przed rujnującym mnie mandatem, postanowiłem zaproponować Policji karę w postaci pracy społecznej.

Zastanawiałem się jaką mógłbym pracę wykonać, tak aby społeczeństwo, rząd i partia rządząca odnieśli największą korzyść. I wreszcie wpadłem na pomysł.

A gdyby tak sąd ukarał mnie pracą społeczną w wymiarze jednej godziny miesięcznie polegającą na pomocy prezesowi w dochodzeniu do prawdy?

Gdyby sąd ukarał mnie takimi pracami to stawałbym co miesiąc obok niego (nawet bez drabinki) i mówiłbym całą prawdę. Przecież Policja wyrok sądu by uszanowała i przez zasieki, kordony i szpalery dopuściłaby mnie do boku Najczcigodniejszego! I w ten sposób społeczeństwo zyskałoby prawdę, prezes pomoc w dotarciu do niej, partia rządząca zaoszczędziłaby na drabince, a ja odpokutowałbym swoje winy. Same zyski!

Aby podkreślić moją skruchę przypominam ponownie samokrytykę z czerwca br.

 

Samokrytyka

 

Ja, Giertych Roman syn Macieja i Antoniny powalony brutalnymi faktami ujawnionymi dziś przez media (pół Teleexpressu poświęcono moim zbrodniom) postanowiłem ze skruchą przyznać się do winy i dokonać publicznej, dalszej autodenuncjacji.

Tak, przyznaję, że w dniu 23 czerwca roku bieżącego dopuściłem się zorganizowania imprezy w moim ogrodzie. Impreza odbyła się w przededniu wigilii połowinek pomiędzy miesięcznicami. Podczas przyjęcia zamiast marszów patriotycznych, żałobnych oraz pieśni wojskowych grano piosenki płoche, trzpiotne i cudzoziemskie.

Przechodzę tutaj do kolejnego wyznania, które przychodzi mi z ogromnym trudem, ale rzeczywistość jest właśnie taka.

Podczas przyjęcia serwowano… alkohol. Nikt go w prawdzie nie nadużył, ale zdaję sobie sprawę ze złego przykładu, który rozsiał się wobec okolicznej ludności znanej z tego, że o podobnych używkach dowiaduje się jedynie z reklam w TVP.

Z jeszcze większym wstydem przyznaję, że podczas imprezy goście śpiewali „Sto lat”, jakby nie wiedzieli, że tego typu życzenia w dobie obniżenia wieku emerytalnego są czystym przejawem braku propaństwowej postawy zachęcającym do nieodpowiedzialnego obciążania długim wiekiem ZUS-u.

Nadto podczas całej, długiej imprezy nikt nie krzyczał „Jarosław, Jarosław”, ani nie żądał ujawnienia żadnej ukrytej przez wrogów prawdy.

 

Roman Giertych

 


Adam Mazguła: Znowu jadę protestować… Jadę aby powiedzieć stop pogardzie dla ludzi

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jadę do Warszawy na protest, by wykrzyczeć: STOP DEWASTACJI POLSKI!

 

Znowu jadę protestować…

do Warszawy, by wziąć udział w marszu „Stop dewastacji Polski”.

 

 

Jadę, aby w Dzień Edukacji Narodowej wyrazić swoją dezaprobatę dla deformy szkoły.

Protestuję przeciwko zmianie filozofii nauczania i celu istnienia szkoły. Nie godzę się na ignorowanie nauki i wprowadzanie totalitarnej agresji wiary, edukacji średniowiecznej ciemnoty i zacofania. Dosyć kłamstw, które rządzą naszym krajem, dość władz prostactwa i pogardy dla wiedzy i nauki.

Jadę, bo mam dość marnowania środków w ochronie zdrowia. Chce mieć pewność, że gdy będę wymagał pomocy lekarskiej, lekarz będzie mnie leczył, a nie, zasłaniając się klauzulą sumienia, modlił się za mnie!

Jadę protestować, bo nie godzę się na niszczenie naszej historii, bezpieczeństwa narodowego; mam dość poniżania bohaterów narodowych, a wychwalania morderców i dzielenia polskiej krwi przelanej za ojczyznę.

Jadę do Warszawy, by zaprotestować przeciwko łamaniu prawa przez rządzących, przeciwko ich bucie i wmawianiu mi, jakie są moje potrzeby.

Mam dość strachu, niepewności dnia, panoszenia się PiS-owskich urzędasów bez kompetencji i rozumienia służby społecznej. Urzędasów, a więc PiS-owskich członków i ich rodzin, opłacanych niebotycznymi gażami, bez obowiązków i jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane decyzje.

Nie godzę się na zasadę, że najgłupszy członek partii rządzącej jest mądrzejszy od najmądrzejszych ludzi, profesorów, autorytetów naukowych i moralnych spoza tej partii.

Mam dość budowania faszyzmu, centralizacji władzy i katolickiego terroru.

Jadę, aby powiedzieć: stop pogardzie dla ludzi, stop ubliżaniu, dzieleniu, szczuciu i poniżaniu.

Nie godzę się na publiczną propagandę pogardy dla prawdy w mediach publicznych.
Chcę wyrazić mój sprzeciw dla agresji światopoglądowej w stosunku do kobiet.
Mam dość prowadzenia Polski w stronę izolacji na arenie międzynarodowej i jej ośmieszania, sprzeciwiam się polityce zmierzającej do jej upadku.

Jadę do Warszawy na protest, by wykrzyczeć: STOP DEWASTACJI POLSKI!

 

Liczę na to, że i Ty tam będziesz.

 

Adam Mazguła

 


Jan Hartman: Patryk Jaki uderza w wolność prasy!

Jan Hartman

Jan Hartman

Jaki jest Jaki, każdy, nie od dziś, widzi

 

Czy słyszeliście, że wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki używał swych wpływów, aby załatwić posadę swojemu ojcu oraz usadzić w fotelu wiceprezydenta Opola swojego 26-letniego kolegę Marcina Rolę, pozbawionego nawet pozorów kompetencji i uprawnień do zajmowania tak wysokiego stanowiska?

Albo że chodził po mieście w przebraniu misia, mającym symbolizować Rosjan jako winnych katastrofy smoleńskiej?

Ja nie słyszałem, aż przeczytałem o tym w artykule opublikowanym w radykalnie opozycyjnym wobec rządów PiS „Tygodniku Faktycznie”. Artykuł, autorstwa Wiktorii Zimińskiej, zatytułowany „Jaki bez znaku zapytania”, ukazał się 14 lipca 2016 r. i zawiera wysoce niekorzystną sylwetkę młodego „wice-Ziobry”.

Musiał ubóść i dotknąć swego bohatera do żywego, gdyż postanowił on zemścić się w sądzie, składając pozew przeciwko wydawcy, firmie „Księży Młyn”.

Najwyraźniej jednak nie wszystkie paskudne rzeczy, które o nim napisano, uważa (a my wraz z nim, bo w sprawie tej musi być kompetentny) za fałszywe, bo w swoim pozwie przeciwko wydawcy odrzuca nie te, lecz inne postawione mu w tekście zarzuty. A mianowicie, że w jego biurze poselskim bywały prostytutki i odbywały się libacje, że uczestniczył w bezprawnych transakcjach handlu gruntami, osłaniał pewnego kryminalistę oraz protegował pewnego duńskiego przedsiębiorcę.

Spieszę zapewnić, że „Tygodnik Faktycznie” ma profesjonalnych dziennikarzy i konsultuje swe publikacje z prawnikami – tego rodzaju twardo opozycyjne i śledcze gazety nie przegrywają procesów, bo mają na wszystko świadków i dokumenty. Jednak czasy mamy takie, że informator gazety może bać się zeznawać w sądzie. Na to właśnie liczy zapewne Patryk Jaki.

Ale pewnie się przeliczy. Gazety takie jak „Tygodnik Faktycznie”, w odróżnieniu od rozmaitych paszkwilanckich szmatławców, szkalujących porządnych i kulturalnych ludzi, mają i etos, i warsztat. Gdyby ich nie miały, poszłyby z torbami, bo, jak mówię, przegrywałyby procesy z bohaterami swoich artykułów, którzy ani do porządnych, ani kulturalnych najczęściej nie należą. Bywają za to naprawdę potężni. Dla takich gazet solidność to być albo nie być – właśnie dlatego są to tytuły wiarygodne.

Nie wyobrażam sobie, aby w uczciwym procesie Patryk Jaki udowodnił, że „Tygodnik Faktycznie” przekroczył granice dopuszczalnej krytyki prasowej odnośnie do osoby sprawującej wysoką funkcję publiczną (granice te są w demokracji nader szerokie).

Bardzo łatwo za to przychodzi mi wyobrazić sobie, że jakiś sędzia przestraszy się Ziobry i Jakiego, rozstrzygając po ich myśli. A inne gazety będą odtąd zastanawiać się dwa razy, zanim napiszą coś o tych panach. Tak właśnie wygląda zastraszanie prasy w upadającej demokracji.

Jaki zażądał od wydawcy „Tygodnika Fatycznie” wyemitowania przeprosin w TVN i TVP1, opublikowania ich w kilku gazetach, jak również zadośćuczynienia w kwocie 50 tys. zł na cel społeczny; ponadto domaga się rozpoznania sprawy bez udziału powoda i jego pełnomocnika.

Łącznie przegrana oznaczałaby dla gazety wydatek ponad 200 tys. zł i upadek. Tym samym polski wiceminister sprawiedliwości podejmuje osobiste działania zmierzające do wyeliminowania tytułu prasowego, używając w tym celu sądu cywilnego.

Sprawa ta jest bodajże bezprecedensowa i stanowi nowe, groźne zjawisko – oznacza bowiem nowy rodzaj nadużycia władzy.

Oto minister, niby to prywatnie, z prywatnego powództwa, zwraca się do sądu w mieście, w którym posiada dobrze ugruntowane wpływy polityczne, w obronie rzekomo naruszonej czci własnej i swego dobrego imienia jako urzędnika państwowego.

Czy jest możliwe, aby nie brał pod uwagę ewentualne presji, jaką na sąd wywierać może jego pozycja rządowa (w resorcie sprawiedliwości!), zwłaszcza w kontekście jawnie prowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości polityki bezpośredniego sterowania sądami oraz forsowanych ustaw dających rządowi jak najdalej idący wpływ na działalność sądów?

Możliwe jest i to, acz niesłychanie mało prawdopodobne. O tym, że Patryk Jaki liczył na lękliwość i posłuszeństwo sędziów bądź nawet na osobiste znajomości z sędziami, świadczy właśnie fakt, że wbrew właściwości skierował pozew do „swojego” sądu w Opolu, a nie w Łodzi, gdzie wydawany jest „Tygodnik Faktycznie”.

Żądanie rozpoznania sprawy bez udziału powoda może świadczyć o tym, że w swej arogancji Patryk Jaki wyobrażał sobie, że powolny mu sędzia „z automatu” wyda korzystny dla niego wyrok. Przeliczył się – odważny sąd przesłał pozew do Łodzi, czyli wedle właściwości.

Każdego dnia ukazują się w Polsce gazety i wydawnictwa internetowe zawierające ohydne pomówienia i kalumnie rzucane w stronę szlachetnych i niewinnych ludzi. Najczęściej są to tytuły o wyraźnym profilu ideologicznym, mianowicie nacjonalistyczno-klerykalnym.

Zdarza się, statystycznie niezwykle rzadko, że któraś ze szkalowanych osób pozwie – dla przykładu – któregoś z wydawców. Każdy ma do tego prawo. Ale jednak prawo to nie jest równe dla wszystkich. Istnieje taka grupa obywateli, która powinna wystrzegać się korzystania z niego – są to mianowicie osoby sprawujące wadzę, a więc te, które mogą – nawet bez własnej woli – wywierać nacisk, poprzez swe nazwiska i sprawowane funkcje, na rozstrzygnięcia sądowe.

Jeśli zachodzi najmniejsze nawet podejrzenie, że tak mogłoby być w istocie, a nawet tylko gdy można domniemywać, że opinia publiczna będzie miała tego rodzaju podejrzenia, to w imię czystości i transparencji życia publicznego od pozwu należy się powstrzymać. Nawet gdyby był słuszny co do meritum.

W największym stopniu ten obowiązek zachowania powściągliwości dotyczy ministrów sprawiedliwości, a więc urzędników, którzy siłą rzeczy powiązani są z władzą sądowniczą. Patryk Jaki powinien to wiedzieć ze studiów i pewnie to wie. Albo i nie wie? Kto go tam wie, co on wie. Jak go słucham, to wychodzi mi, że raczej niewiele. Przeto jakby nie wiedział, to niech się dowie z prasówki swojego ministerstwa, że łamie podstawowe zasady kultury prawnej i politycznej i dokonuje nadużycia wymierzonego przeciwko wolności krytyki i wolności prasy. A jeśli w sprawach, o których pisze „Tygodnik Faktycznie”, jest naprawdę niewinny, niechaj wyda na ten temat merytoryczne oświadczenie.

Tak zachowałby się poważny urzędnik poważnego rządu w poważnym kraju. Ale jaki jest Jaki, każdy, nie od dziś, widzi.

 

Jan Hartman


Najbardziej szokujące wypowiedzi Manueli Gretkowskiej

Manuela Gretkowska jest nie tylko pisarką i scenarzystką ale również feministką o bardzo mocno określonych poglądach: kobiety powinny być niezależne, samodzielne i pewne siebie.

Według Manueli Gretkowskiej „KOBIECOŚĆ stała się czymś w rodzaju religii. Wyznaje ją pół Polski i świata, a drugie pół ją prześladuje. Bo jak inaczej, jak nie wojną religijną nazwać zabieranie kobietom prawa do decydowania o sobie, swoim ciele, przyszłości z powodu religijnych przekonań? Demokracja polega na tym, że każdy ma prawo do wolności. Wolnością jest decydowanie człowieka o swoim losie. Dlaczego Polki tego nie mogą? Bo w państwie pół świeckim jakim jest nasze państwo, jesteśmy siłą rzeczy pół obywatelkami. Wolnymi ludźmi do pewnego stopnia, do pasa, a poniżej należymy do religii. Tak jak Polska, która nie jest państwem kościelnym, ale świeckim też nie. Pół państwo pół prawd zwanych obłudnie kompromisem.

Podpaska – nie ma nic bardziej kobiecego. Noszona w torebce. Pomalowana szminką, napis konturówką. Najprostszy transparent do zrobienia w minutę, do naklejenia na rękaw, czoło, w klapę.”

Fot. ze strony Manueli Gretkowskiej

Czy Polki są takie jak przedstawia je Gretkowska? Jej zdaniem nasza patriarchalna kultura nie pozwala rozwinąć kobietom skrzydeł i po raz kolejny w historii spycha je do roli kur domowych, a nawet niewolników.

Przykład? NIEWOLNICTWEM, jak wyjaśnia Gretkowska, JEST SAM FAKT, ŻE WIĘKSZA CZĘŚĆ NARODU POPIERA KOMPROMIS ABORCYJNY, który z konsensusem ma niewiele wspólnego. Jest raczej symbolem dominacji Kościoła katolickiego w Polsce.

Innym dowodem na niewolnictwo kobiet jest przesadna dbałość o wygląd: „Polki farbują włosy na potęgę, żaden naród w Europie tyle nie farbuje. (…) My przecież codziennie maszerujemy w czarnym marszu naszego życia. Z różnych powodów, nie tylko aborcji. Ale gdy pomalujesz głowę, to ci się zdaje, że pomalowałaś też problemy. Że nie widać, co na głowie niesiesz. (…) To jest bardzo katolickie. Ta fasada, dzwonnica odszykowana, dzwoni, ogłasza, że wszystko jest dobrze” – mówi Gretkowska w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”. Dodaje, że Polki są wyjątkowo przewrażliwione na punkcie tego, czy wyglądają w oczach mężczyzn wystarczająco ładnie.

„Kobiety zostały udomowione w neolicie, dziesięć tysięcy lat temu. Razem z bydłem” – komentuje dosadnie założycielka Partii Kobiet. „I mniej więcej tak cały czas są traktowane – wygląd jest bardzo ważny u przedmiotów i zwierząt. Gdy przeszliśmy od zbieractwa do rolnictwa, oswojono bydło, a kobiety zostały w domu. Bo już nie musiały zbierać. I zaczęły tak być traktowane – dwa wielbłądy za jedną babę. Powoli odzyskujemy godność, na tym dla mnie polega feminizm” – mówi pisarka i dodaje: „Tylko mężczyźni są tak głupi, by ożenić się dla ładnych nóg”.

Nie pierwszy raz, Manuela Gretkowska szokuje ciętym językiem. Oto inne jej wypowiedzi, które zapisały się w historii języka polskiego.

„TO GINEKOLOGIA, NIE POLITYKA”

W połowie lutego tego roku Manuela Gretkowska w rozmowie z Piotrem Najsztubem w Tok FM znów przypomniała, że każda władza dogaduje się z Kościołem kosztem kobiet:

„Spychanie w niebyt trenowano na kobietach. Wszelkie prawa: do aborcji, przedszkola, żłobki, możliwość opieki nad dzieckiem – to była ginekologia, nie polityka. (…) Wszystkie rządy miały układ z Kościołem, tak czy inaczej był u władzy. Partie i rządy ćwiczyły na kobietach dyskryminację, pozbawianie praw głosu, godności i wolności. (…) Polki to jest większość, nie połowa. Nagle kiedy doszła [do władzy] partia, która to wytrenowała, pozwoliła sobie na coś takiego. To, co się stało w polskiej polityce, to jest szaleństwo patriarchatu”.

„CIĄŻA JAK SERIA Z KARABINU NAŁADOWANEGO SPERMĄ”

Manuela Gretkowska mówi jasno: o macierzyństwie mogą decydować wyłącznie kobiety. W wywiadzie dla „Dziennika” w grudniu zeszłego roku odniosła się do sprawy Natalii Przybysz, która przyznała się do aborcji:

„Dziewczyna wyrwała się z szeregu potulnych ofiar. One tak nie potrafią albo nawet do głowy im to nie przyjdzie, bo są kobiecymi janczarami. Wmówiono im, że są lepsze, stojąc po stronie cnoty i patriarchatu. Mają jego wsparcie, samego pana Boga. Polska przecież graniczy z Niebem, nie z rozsądkiem. (…) Polka nie jest bestią Babilonu, która chce wyszarpać z siebie dziecko i je pożreć. Niestety tak jesteśmy we własnym kraju traktowane. Jakby usunięcie ciąży było zabijaniem dzieci, sadystyczną przyjemnością czy sportem. (…) Macierewicz zbroi do samoobrony, rozdaje broń, ale ty, babo, nie masz prawa sama bronić swojego prywatnego życia. W Polsce zajście w ciążę jest traktowane, jakby kobieta oberwała serią z karabinu maszynowego naładowanego spermą. Dostałaś po jajnikach, po macicy musisz rodzić”.

„U NAS ŻYCIE JEST ŚWIĘTE, A KOŃCZY SIĘ TO SPUSZCZANIEM DZIECI W KIBLU”
Manuela Gretkowska znów o aborcji w wywiadzie dla Wirtualnej Polski (październik, 2016):

To, że [Natalia Przybysz] ma mieszkanie 60 metrów i nie chce trzeciego dziecka? Ciąża jest moją decyzją, mogę mieć pałac i już nie chcieć dzieci. Czepianie się akurat o to jest absurdalne. Jest to krytyka z pozycji: „Macie rodzić, nawet jak ślepniecie, ręce i nogi wam obrywa, i nieważne, czy mieszkacie w apartamencie czy lepiance”. Pytanie o metraż brzmi jak pytanie o wielkość macicy, a ona zawsze się rozciągnie dla płodu. U nas życie jest święte, a kończy się to spuszczaniem dzieci w kiblu czy kiszeniem zabitych kilkulatków w beczkach”.

„JESTEŚ CIPĄ, BO JESTEŚ KOBIETĄ I TWOJĄ CIPĘ BĘDZIEMY OKŁADAĆ ZAKAZAMI!”
Manuela Gretkowska dla „Newsweeka” w październiku ubiegłego roku:

„Polki są mięsem armatnim Watykanu, więc będą wykorzystane po raz kolejny. (…) Polską rządzą dwie siły: kler i mafie partyjne. Męskie mafie z kobiecymi żołnierzami. Żadna partia w Sejmie, od powstania Polski niepodległej, nie opowiadała się za kobietami, a teraz prawica chce nas dobić. Polki są w zaciskającym się imadle tej władzy, a wmawia im się, że to uścisk pełen troski. (…) Kobiety mają wziąć się do roboty??? One są utyrane po łokcie! Trzeba się obudzić z uzależnienia od mężczyzn. Wiemy, że mężczyźni nie dorastają do rzeczywistości, więc hołubimy synusiów, wyręczamy, wychowujemy narcystycznego mizogina. Synusie-chujusie nauczyli się wykorzystywać kobiety i jeszcze nimi gardzić. Taka właśnie jest polska polityka: jesteś cipą, bo jesteś kobietą i tylko o twojej cipie będziemy dyskutować, to znaczy okładać ją zakazami”.

„ANDRZEJ DUDA SŁUŻY DO CZARNEJ MSZY MSZY”
Manuela Gretkowska dla „Newsweeka” w kwietniu 2016 roku:

„Kiedy patrzę na prezydenta Dudę, to mam nieodparte wrażenie, że jest ministrantem. Nie wiem tylko, czy on zdaje sobie sprawę, że służy do czarnej mszy, jaka jest właśnie odprawiana przez rząd razem z Kościołem. Praca [Sejmu] nocą to nie jest tylko kwestia prędkości, ale praca nocą to jest zachowanie właściwe mężczyznom w depresji. Nie śpią po nocach i są wkurwieni”.

„FACECI, KTÓRZY UCIEKAJĄ PRZED ALIMENTAMI DO POLITYKI”
Manuela Gretkowska dla „Wirtualnej Polski” o Mateuszu Kijowskim, który przez wiele miesięcy był twarzą Komitetu Obrony Demokracji (marzec 2016):

„Kiedy oglądałam pierwszy marsz KOD i zobaczyłam trybunę, to mnie wygięło lekko. Pan, który to prowadził w żółtej kurtce, wyglądał jak parkingowy demokracji, taki miał ton głosu i tak się zachowywał. Widać partyjnych facetów, którzy załatwiają swoje sprawy albo uciekają przed alimentami do polityki. I gdzieś tam tylko przewijają kobiety”.

„Nie musimy mieć zamachowców, sami robimy zamachy”
Manuela Gretkowska w listopadzie 2015 roku o zamachach terrorystycznych w Paryżu i dyskusji na temat uchodźców:

„W Polsce już nastąpiły zamachy. Na zdrowy rozum, np. z religią Smoleńską. Jeśli elita i media rzucają Polakom temat uchodźców, ludziom, którzy mają lęk przed obcymi, słabe warunki ekonomiczne i obraża się tych ludzi mówiąc, że są ciemnogrodem, bo nie chcą przyjąć emigrantów, to jest to błąd. Patriotyzm wysysamy z biało-czerwonym mlekiem matki. Polską przez ostatnie 200 lat rządziła głupota i pazerność. Nie musimy mieć zamachowców, sami robimy zamachy”.

Tekst pochodzi z profilu Manueli Gretkowskiej na Facebooku


Pułkownik Adam Mazguła: List otwarty do generałów i oficerów Wojska Polskiego

Płk dypl. rez. Adam Mazguła

Płk dypl. rez. Adam Mazguła

Nie wzywam Was do zbrojnych wystąpień, bo to zawsze pociąga za sobą rozlew polskiej krwi, ale wzywam Was do zaprzestania udawania, że nic się nie dzieje!

 

List otwarty

Szef Sztabu Generalnego WP, gen. broni Leszek Surawski, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dywizji Jarosław Mika, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dywizji Sławomir Wojciechowski, Generałowie, Oficerowie, Podoficerowie i Żołnierze Wojska Polskiego,

Zwracam się, jak kolega, do Was – wojskowych, którzy kontynuujecie wierną służbę Rzeczypospolitej Polskiej w obronie jej niepodległości i granic, którzy jesteście strażnikami Konstytucji RP oraz honoru żołnierza polskiego.

Zaledwie 75 km od Katynia, miejsca spoczynku tysięcy polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy, położona jest miejscowość Lenino. Tam 12 i 13 października 1943 r., odbyła się jedna z najbardziej tragicznych bitew żołnierzy polskich w historii naszego kraju. 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki stoczyła, okupiony trzema tysiącami poległych, rannych i zaginionych, bój o honor i ojczyznę.

1 Dywizja Piechoty składała się z żołnierzy, którzy uciekali przed prześladowaniami Sowietów, najczęściej z Syberii. Niedostatecznie jeszcze wyszkoleni, źle dowodzeni, ale ufni w cel i prostą drogę powrotu do rodzinnych domów i ziemi, wykonali nikomu niepotrzebne zadanie bojowe, bo nie ono było tu najważniejsze.

Po odnalezieniu przez Niemców, wiosną 1943 r. w Katyniu, masowych grobów polskich oficerów, Józef Stalin potrzebował mocnego argumentu w rozmowach z Brytyjczykami i Amerykanami. Musiał pokazać, że ma po swojej stronie Polaków, a dokładnie – polską armię, udowodnić, że są Polacy, którzy, wbrew rządowi polskiemu w Londynie, będą walczyć o komunistyczną Polskę.

Nie inaczej było na innych frontach, gdzie bohaterstwo żołnierzy polskich zostało nagrodzone zdradą politycznych aliantów. Efektem nieuzasadnionej ufności żołnierzy do polityków był tragiczny dla nas dzień zwycięstwa. Cały świat wpadł w euforię, a nas sprzedano, zmuszono do zdania się na łaskę i niełaskę NKWD i J. Stalina, który jeszcze długo przed wojną ogłosił Polaków wrogami ludu.

Wszyscy – zarówno ci, którzy podejmowali współpracę ze Stalinem dla ratowania Polski na mapach świata, jak i ci, którzy w lasach i na emigracji walczyli o świadomość niepodległościową Polaków – zasługują na szacunek. W końcu my, Polacy, dopięliśmy swego, wyganiając Sowietów z naszego kraju i dołączyliśmy do wolnych narodów świata.

Koledzy Żołnierze! Dziś politycy partii rządzącej znowu prowadzą nas na nieznane tereny „samotnej wyspy”.

Politycy, którzy nie „splamili” się obowiązkową służbą wojskową, lecz wykpili się z niej kłamstwem. Politycy wychowani w rodzinach zdrajców narodowych, którzy uzyskali tytuły naukowe przy pomocy promotorów. Ci którzy licząc na bezkarność za skazywanie patriotów polskich na śmierć w popłochu uciekali do Rosji. Politycy, którzy wymyślili teorię spisku narodowego a dla jej potwierdzenia przekupili hierarchów kościelnych. Politycy, którzy stworzyli sobie prawo do cywilnej kontroli nad wojskiem, aby trzymać Was w posłuszeństwie.

Widać wyraźnie, jak właśnie prowadzą Polskę do światowej izolacji, skłócają narody, ubliżają nacjom i organizacjom międzynarodowym. Od jednych domagają się zadośćuczynienia za szkody sprzed 70 lat, innych uczą, skąd się wzięły widelce, a jeszcze innych oszukują w interesach albo opowiadają o Mistralach za jedno euro.

Wszyscy wiemy, że nasze bezpieczeństwo, to nie tylko podpisywanie paktów. Nie papierki traktatów dają poczucie spokoju, to tylko dokumenty prawne. Polska przed II Wojną Światową miała ich mnóstwo, ale nie uchroniło to jej przed agresją, nawet ze strony tych, z którymi były one podpisane. Prawdziwe bezpieczeństwo zyskuje się przez przyjaźń, wzajemny szacunek i zrozumienie narodów. Nasze bezpieczeństwo zależy więc od życzliwej międzynarodowej współpracy, powiązań gospodarczych, kulturalnych, przyjaźni narodów, społeczeństw, sportowców, ośrodków kultury, partii politycznych i ich przywódców…

Dzisiaj nad rozumem dominują fobie rządzących. Liczą się butne hasła skierowane do wyznawców nowej religii kłamstwa smoleńskiego, nie zaś przemyślana polityka międzynarodowa. Z bólem w sercu muszę stwierdzić, że ich głównym źródłem jest Ministerstwo Obrony Narodowej.

Koledzy Żołnierze, za Waszym, świadomie osłabianym, autorytetem chowa się minister religii smoleńskiej. Publiczny wielokrotny kłamca, człowiek mściwy i nieracjonalny, polityk, który, nie znając niczego, co decyduje o potencjale obronnym armii, niszczy wszystko, co tylko rzuci mu się w oczy bądź wpadnie w jego ręce. Budowa politycznego rodzaju sił zbrojnych kosztem wojsk operacyjnych, czystki kadrowe wśród osób doświadczonych, wykształconych i mądrych, skandale przetargowe, mylenie śmigłowców z dronami czy też rakiet z cukierkami – niech będą tylko skandalicznym symbolem niewiedzy i szkodnictwa wojskowego tego człowieka.

Zmuszanie wojska do posług prywatno-partyjnych, ośmieszanie „Misiewiczami”, żenujące bez opamiętania uzależnianie wojska od wiary i kapelanów, upolitycznianie resortu nadgorliwością polityczną czy żałosne śledztwo smoleńskie – to jedynie niektóre przykłady robienia sobie kpin z bezpieczeństwa obywateli.

Redaktor Tomasz Piątek w swojej książce ujawnił szereg faktów, które świadczą o agenturalnych powiązaniach ministra. Mnie również udało się opublikować 40 powodów do odwołania Antoniego Macierewicza i postawienia go przed sądem (Facebook / Adam Mazgula@amazgula). I co? Nie ma reakcji partii rządzącej, nie ma wyjaśnienia dowodów na możliwą zdradę narodową. Są przygotowywane procesy i dla dziennikarza, i dla mnie. Wcześniej kłamstwo ministra wylało się na mnie, gdy, mimo że miał moją teczkę akt personalnych, publicznie szczuł na mnie w mediach słowami: „oprawca stanu wojennego, ubek, oficer Jaruzelskiego”…; ośmieliłem się bowiem napisać o jego błędach. Wiem, że mój osobisty przykład może nie być wystarczająco przekonujący, ale ten znam najlepiej, zwłaszcza że nie byłem zaangażowany w stan wojenny i nigdy nie pracowałem w żadnych ubeckich służbach.

To obrazuje jednak priorytety ministra. Posłużył się kłamstwem dla osiągnięcia swojego celu politycznego. Dokładnie tak, jak w kłamstwie smoleńskim, jak w określaniu obrońców ojczyzny „bandytami”, jak w budowaniu atmosfery agresji w stosunku do Donalda Tuska, dziennikarza Tomasza Piątka i wielu, wielu innych.

Koledzy Żołnierze, A. Macierewicz i jego wazelinowy przyjaciel (ten od nielegalnego posiadania środków wybuchowych w bloku mieszkalnym) przygotowali represyjne ustalenia ustawowe przeciwko polskim żołnierzom. Mają marzenie, by administracyjną decyzją ministra pozbawiać byłych i obecnych żołnierzy prawa do emerytury wojskowej, degradować ich i ubliżać. Szykują nam upokorzenie, przy którym honorowa śmierć – to przywilej. Chcą mieć prawo do opluwania żołnierzy bez uzasadnienia, po partyjnym uważaniu.

Całe życie chodzę w mundurze – harcerskim, wojskowym, weterana i nie wyobrażam sobie, żebym miał być zmuszony do tłumaczenia mojemu wnukowi, dlaczego jestem czy nie jestem ubekiem, bo tak stwierdził jakiś PiS-owski celebryta w celu poprawienia sobie samopoczucia.

Koledzy Żołnierze, po raz kolejny politycy z nas kpią. Jak wtedy, gdy 1DP pod Lenino straciła 25% stanu osobowego dla Stalina, jak wtedy, gdy stalinowski prokurator Henryk Świątkowski (wujek braci Kaczyńskich) za walkę o wolność Polski posyłał na śmierć Witolda Pileckiego i innych bohaterów, jak wtedy, gdy wojsko wykonywało wolę partii – przeciwko robotnikom na Wybrzeżu.

Dzisiaj służycie złu, służycie kłamstwu i budowaniu międzynarodowych podziałów. Pod kierownictwem polityków PiS, którzy traktują armię jak własność prywatną o partyjno-kościelnym charakterze, nie przyczyniacie się do budowy potencjału obronnego wojska ani też jego morale! Uczestniczycie w procesie podziału narodu, represji wobec grup społecznych, niszczeniu Konstytucji RP, na którą przysięgaliście, nie strzeżecie honoru żołnierza polskiego. Budujecie, razem z PiS-em, faszystowski wymiar armii, narodowo-socjalistyczny system represji i budzenia upiorów rasowych. System zbudowany przez zdrajców, którzy wszędzie węszą zdradę, ludzi z zachwianą męskością, po to, by wywoływać agresję w stosunku wszystkich, do kobiet, do osób o niskiej samoocenie, aby zniszczyć demokrację i mądrość.

Ale, nade wszystko, uczestniczycie w przygotowywaniu represji przeciwko sobie samym. Jakie bowiem macie gwarancje, że z czasem i Wam jakiś polityk nie zabierze honoru, stopnia wojskowego i prawa do wysłużonej emerytury, tylko dlatego, że Was po prostu nie lubi?

Nie wzywam Was do zbrojnych wystąpień, bo to zawsze pociąga za sobą rozlew polskiej krwi, ale wzywam Was do zaprzestania udawania, że nic się nie dzieje! Powinniście, tak samo jak społeczeństwo, zwracać uwagę, krzyczeć, protestować u przełożonych; nie stójcie jak kukły, gdy nasz kraj się wali.

Środowisko emerytów boi się represji, generałowie odchodzą na emerytury i pilnują swoich przywilejów albo zakładają fundacje do współpracy z głównym gwałcicielem konstytucji. Jeszcze inni nie wierzą w to, co obiecują rządzący, bo myślą, że ich to nie dotyczy. Zapytajcie policjantów albo WOP-istów, oni też nie wierzyli.

Krew u nas zawsze jest tania, ale tym razem politycy grają Waszą krwią. To Wasze życie, Wasze decyzje i Wasz wstyd!

Ja będę walczył wszystkimi dostępnymi mi środkami i wykorzystam wszelkie możliwości, aby dotrzymać składanej przeze mnie przysięgi: „…Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić.”

 

Z żołnierskim pozdrowieniem
Płk dypl. rez. Adam Mazguła

 


Manuela Gretkowska: Może za często używamy słowa na K…

<em>Manuela Gretkowska</em>

<em>Manuela Gretkowska</em>

Bo da się powiedzieć wszystko i nic nie ma znaczenia. Nie tylko prawda nie istnieje, nie istnieje też nie prawda. My przestajemy istnieć, gubiąc w nawigacji słów bez znaczenia

 

Może za często używamy słowa na K…, może nas kurwa pokarało tymi kurwami.

Ale przecież słowa (na jakąkolwiek literę) przestają mieć znaczenie, obrazki też. Wyklejam chyba ostatni raz taki dziecinny fotomontaż na poważne tematy .

Bo da się powiedzieć wszystko i nic nie ma znaczenia. Nie tylko prawda nie istnieje, nie istnieje też nie prawda. My przestajemy istnieć, gubiąc w nawigacji słów bez znaczenia.

Trump wygrał obstawiając na epokę: Narcyzmu, kapitalizmu, internetu i postmodernizmu. Postmodernizm jest dla ludzi myślących, którzy ze względności prawdy nie robią gilotyny do odcięcia się od realu.

Narzędzia intelektu w rękach dupków zamieniają się w narzędzia tortur. Tak jak idee Oświecenia – równości, rozumu, życia w zgodzie z naturą stały się podkładką dla masakry terroru Rewolucji Francuskiej.

Internetowe wyszukiwarki nie pozycjonują prawdy, tylko najczęściej wyszukiwane hasła. Jak sondaże polityczne. Politycy zmieniają zgodnie z nimi swoje poglądy. Narcyzm – może mieć pomarańczowe włosy, albo taborecik do przemawiania, rozmiar i kolor nie mają znaczenia, socjopatyczny efekt jest ten sam.

Trump kłamiąc powołuje się na prawdę ze swoich telewizji i portali prowadzonych przez oszołomów. Nasi politycy za wzór prawdomówności biorą TV Trwam, no bo jak Bóg może kłamać?

Ilość gówna wylanego ostatnio na kobiety (powinny rodzić martwe dzieci – Kaczyński, Kukiz – kobieta ma w domu drugorzędną rolę itd, Korwin – nie trzeba cytować, samo jego nazwisko wystarczy żeby sobie przypomnieć cały mizoginistyczny szlam) nie różni się od tej z internetu. I jeszcze Pawłowicz, jej mina wystarczy za cytat, cytologię chamstwa.

W ten sam wieczór kiedy Kukiz był w TV wywiadowany przez Ziemkiewicza, na ART-e pokazano dokument o Franku Zappie. Też rockmenie, ale on w przeciwieństwie do bogoojczyźnianego Kukiza nie pił, nie ćpał, nie zdradzał żony, pisał genialne teksty, muzykę. Był lewakiem czyli człowiekiem myślącym i spójnym artystą rozwalającym schematy. Zappa napisał „Bobby Brown” wiele lat temu. Jego słowa mają znaczenie, nie tylko dlatego że są nadal ważne. Są prawdziwe. I prawda przetrwa, albo chociaż sztuka prawdy.

Cześć ludzie , jestem Bobby Brown
Mówią , że jestem najsłodszym chłopakiem w mieście
Mam auto jest szybkie , moje zęby sie święcą
Mówię do dziewczyn , że mogą mnie pocałować gdzieś
I teraz jestem w popularnej szkole
Odjazdowo się ubieram i jest niezłym lanserem
Jedna cheerleaderka chce mi pomóc w pracy domowej
Niech odwali za mnie robotę, później może ją zgwałcę

O Boże, jestem Amerykańskim marzeniem
I nie uważam , że jestem zbyt extremalny
Jestem przystojnym sukinsynem
Znajdę sobie dobrą fuchę i będę bogaty

Równouprawnienie kobiet
Rozpełzło się po całym narodzie
Mówię wam ludzie, nie byłem gotów
Kiedy rżnąłem tę lesbę o imieniu Freddie
Zrobiła mi wtedy mały wykład,
Chciała, żebym powiedział jej, kiedy
Ściskała mi jaja, ale fiuta zostawiła
Myślę, że wciąż mi staje, ale strzela za szybko

O Boże, jestem Amerykańskim marzeniem
Ale teraz jadę wazelinę
I jestem żałosnym sukinsynem
Jestem dziewczyną, czy chłopakiem? Już nie wiem kim

Więc poszedłem kupić sobie sportowy garnitur
Onanizuję się, ale wciąż jestem spoko
Dostałem pracę, robię reklamówki w radiu
I żaden mięśniak nie zgadnie, że jestem homo
W końcu razem z przyjacielem
Przerzuciliśmy się na sado-maso
Wytrzymam godzinę na Wieży Miłości
Jeśli tylko dostanę złoty deszczyk

O Boże, jestem Amerykańskim marzeniem
Ze szpikulcem w dupie, krzyczę z rozkoszy
Zrobię wszystko, byle się wybić
Nie śpię po nocach mówiąc, „Dzięki Ci, Fred!”
O Boże, o Boże, jestem taki fantastyczny!
Dzięki Freddie jestem seksualnym spastykiem
A nazywam się Bobby Brown
Patrzcie teraz, robię laskę
A nazywam się Bobby Brown
Patrzcie teraz, robię laskę

(Ha! Wiedziałem, że będziecie zaskoczeni)

 

Manuela Gretkowska


Jak sobie poradzić jesienią i zimą z suszeniem prania w domu?

Słoneczne, letnie dni, kiedy wpuszczaliśmy ciepłe i pachnące powietrze do naszych domów i mieszkań przez szeroko otwarte okna, już za nami. Przed nami słota, wilgoć i coraz chodniejsze dni. Jak sobie poradzić z suszeniem prania nawet w małych powierzchniowo mieszkaniach?

Suszenie prania w czasie, gdy na dworze deszcz i coraz niższe temperatury przysparza trochę problemów, bo wyprane ubrania muszą schnąć w domu.

Co  zatem zrobić, by suszenie prania było to jak najmniej uciążliwe i nie groziło pojawieniem się pleśni w mieszkaniu.

Do suszenia prania w mieszkaniu najczęściej wykorzystujemy mobilne suszarki. Rozstawiamy je w łazience lub pokoju. Niestety zajmują one sporo cennego miejsca, a do tego utrudniają komunikację i raczej niekorzystnie wpływają na estetykę pomieszczenia.

Elektryczna suszarka na pranie

Jeżeli każdy centymetr kwadratowy mieszkania jest na wagę złota, warto przemyśleć alternatywne rozwiązania na suszenie prania. – Jeśli decydujemy się na zakup tradycyjnej suszarki rozkładanej, praktycznym wyborem będzie wersja z kółkami, które ułatwią przesuwanie. To ważne, ponieważ suszarka z wilgotnym praniem bywa dosyć ciężka i nie jest łatwo ją przenieść. W małym mieszkaniu bardzo pomocne są wysokie, stojące suszarki typu „wieża”. Zajmują niewiele przestrzeni na podłodze, a jeśli nie chcemy trzymać ich w pokoju, można je umieścić na przykład w kabinie prysznicowej – tłumaczy Magdalena Jaklewicz, ekspert marki Vileda.

– Suszarki typu „wieża” pozwalają rozwiesić odzież i bieliznę na kilku poziomach, w optymalnych odstępach od siebie. Ponadto są bardzo stabilne. Można też regulować w nich poszczególne segmenty – ich wysokość oraz położenie. Są też suszarki, które umożliwią jeszcze efektywniejsze wykorzystanie dostępnej przestrzeni, np. przeznaczone do zawieszenia na grzejniku, wannie lub ścianie. Z tej ostatniej powinni zrezygnować właściciele łazienek z zainstalowanym piecykiem gazowym, bo rozwieszone pranie utrudnia przepływ powietrza, wentylacja jest nieodpowiednia, tym samym wzrasta niebezpieczeństwo zaczadzenia – dodaje ekspert.

Wybierając suszarkę, zwróćmy uwagę na to jak jest wykonana. Elementy powinny być odpowiednio zabezpieczone przed wilgocią, by nie zardzewiały.

– Ubrania przeznaczone do suszenia nie powinny ociekać wodą. Jeśli nie ma przeciwwskazań producenta, prane rzeczy powinny być wyciśnięte lub mocno odwirowane, wówczas szybciej wyschną. Rozwieszajmy odzież i bieliznę jak najbardziej rozprostowaną – będzie mniej pognieciona, co ułatwi prasowanie. Swetry najlepiej suszyć poziomo lub równomiernie rozwieszone (nie rozciągną się), a koszule rozwieszone na wieszakach. Nie zapomnijmy też o uchyleniu lub rozszczelnieniu okna, zwłaszcza w początkowej fazie suszenia, gdy wilgoć w powietrzu jest największa – mówi ekspert.

Pamiętajmy też, że suszenie prania w domu powoduje, że powstaje duża ilość wilgoci. Susząc pranie w mieszkaniu wilgoć może w tym czasie wzrosnąć nawet o 30 procent, co spowoduje rozwój pleśni i grzybów odpowiedzialnych za alergie i zapalenie płuc. Dlatego warto kontrolować poziom wilgoci w mieszkaniu.

Jeśli jest on zbyt wysoki (prawidłowy powinien oscylować między 40 a 60 procent), należy zastosować specjalny pochłaniacz. Urządzenie kontroluje oraz samodzielnie redukuje nadmiar wilgoci w powietrzu do optymalnego dla zdrowia poziomu. W ten sposób można zapobiec parowaniu okien, a także zabezpieczyć mieszkanie przed pleśnią i grzybami oraz nieprzyjemnym zapachem.

 

Źródło: regiodom.pl