.Nowoczesna pisze list do Donalda Tuska

List do Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska

Szanowny Panie Przewodniczący,

decyzje Prezydenta Andrzeja Dudy na krótką chwilę osłabiły zabójcze tempo, w jakim Polska podąża z kraju demokratycznego w kraj quasi demokratyczny – dwa weta pozwoliły zatrzymać przejęcie pełni władzy sądowniczej przez obecnie rządzących. Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży, ale nie możemy jej uznać za zakończoną.

Polacy nie zawiedli – w tych gorących dniach, podczas spontanicznych, wielotysięcznych protestów, pokazali, że są mocno przywiązani do demokracji, zasad wolności obywatelskich oraz Unii Europejskiej i „gotowi są bronić swej w niej obecności”.

Nie czas jednak na triumf, na zbytnie, daleko posunięte samozadowolenie, a też z optymizmem przez chwilę poczekajmy. Wszystko wskazuje na to, że to, co się obecnie dzieje w Naszym kraju, to tylko antrakt, Prawo i Sprawiedliwość, samo z siebie, nie ustąpi z drogi rozmontowywania liberalnej demokracji. Nie możemy i nigdy nie zapomnimy sposobu, w jaki przyjęli Trybunał Konstytucyjny.

W obliczu tych wyzwań i zagrożeń, które stoją przed Polską, warto konsolidować wszystkie proeuropejskie siły. Dlatego, jako przewodnicząca klubu poselskiego Nowoczesnej, chciałabym prosić o możliwość spotkania i rozmowy z Panem, jako Przewodniczącym Rady Europejskiej i sojusznikiem Polski jako kraju w pełni demokratycznego, który swój los na dobre i złe związał z Unią Europejską.

Jednocześnie pozwolę zgodzić się z zarysowaną przez Pana wstępną polityczną diagnozą: „Punktem wyjścia do mądrej obrony jest zrozumienie, jakie konkretnie następstwa liberalizmu gospodarczego i społecznego minionej epoki zraziły tak wielu ludzi, że teraz głosują na populistów, którzy z kolei zagrażają fundamentom liberalizmu politycznego. Po postawieniu właściwej diagnozy liberalna lewica i liberalna prawica powinny wypracować strategie działania i ubrać je w przystępne, emocjonalnie atrakcyjne słowa. Od wyniku tej walki będzie zależeć charakter i przyszłość naszej na razie bezimiennej epoki”.

Jak najlepiej Pan wie, obecnie w Komisji Europejskiej trwa procedura badania praworządności na mocy siódmego artykułu traktatów europejskich. To czyni sytuację Polski trudną i wymagającą skoordynowanych działań zarówno po stronie opozycji w Polsce, jak i współpracy z ludźmi, którym na sercu leży dobro Polski.

Jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość, Rząd chcą być jedynym reprezentantem ogółu Polaków w stosunkach z Unia Europejska.

Prawo i Sprawiedliwość to jednak nie jest ogół wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, PiS to nie Polska. Wszyscy wiemy, że Polacy są dużo bardziej euro-entuzjastyczni i chętni do współpracy z Unią Europejską niż ekipa rządząca obecnie Polską.

Powyższa diagnoza, w której dostrzegam zarówno echo zwycięstw jak i minionych politycznych zaniechań, których skutki uczą najlepiej, byłaby świetnym punkt wyjścia do Naszej rozmowy.

Katarzyna Lubnauer


Feng Shui a związki i relacje

Jeśli w  Waszym życiu uczuciowym nie dzieje się najlepiej, zbyt często zdarzają się Wam nieodwzajemnione miłości, rozstania lub od dawana jesteście sami, warto przyjrzeć się południowo-zachodniej części Waszego domu, która według Feng Shui odpowiada za związki i relacje. I to właśnie w tym miejscu należy umieścić przedmioty kojarzące się ze szczęśliwym pożyciem.

feng-shui-tips-for-better-love-and-romance

Negatywny wpływ na partnerstwo i życie uczuciowe ma już samo zaniedbanie miłosnego sektora w naszym mieszkaniu – nie powinien on być zakurzony czy brudny, absolutnie nie może się tam znajdować kosz na śmieci ani szuflada, do której wrzuca się wszystko, co nie ma swojego stałego miejsca.

By zwiększyć swoje szanse na udany związek warto „przebudować” sektor partnerstwa tak, aby wspierał, a nie hamował nasze szczęście w miłości. Dobrze jest umieścić tam rysunek serca lub jakąś ozdobę w tym kształcie. Poza tym wszystko, co znajduje się w tym sektorze powinno mieć parę – jeśli świeczniki, to dwa. Jeśli kwiatki, również muszą mieć parzystą liczbę.

Osoby samotne, którym nie najlepiej wiodło się w miłości powinny krytycznym okiem przyjrzeć się swojej sypialni. Kardynalnym błędem jest umieszczanie w niej ukochanych maskotek i wszelkich przedmiotów kojarzących się nam z dzieciństwem. Jeśli ten okres mamy już za sobą, koniecznie powinniśmy wyrzucić wspomnienia po nim z naszego łóżka. Podobnie mają się sprawy z obrazami, zdjęciami lub figurkami przedstawiającymi samotnych ludzi. W sypialni, podobnie jak w sektorze partnerstwa, wszystko powinno mieć swoją parę. Upewnij się, czy przestrzeń nie jest zagracona, posprzątaj także ukryte szuflady i przestrzeń pod łóżkiem. Nic nie powinno zakłócać przepływu energii w twojej sypialni. Pozbądź się także ozdób zrobionych z metalu oraz dekoracji zawierających wodę.

 


Nie takiej reakcji spodziewała się Beata Szydło pod swoim wpisem na Tweeterze

Wczorajsze uroczystości z okazji 73 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, wprawiły w zachwyt premier Beatę Szydło. Do tego stopnia, że w późnych godzinach nocnych postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami z użytkownikami Tweetera. Co napisała? Otóż w sumie nic strasznego „Czy jest coś wspanialszego niż #Polska” ? – zapytała.

Zapewne spodziewała się milionów polubień, serdecznych komentarzy, wyrazów poparcia…

Jakże musiała być zdziwiona, gdy w odpowiedzi na jej pytanie otrzymała falę krytyki i sugestii że Polska lepsza byłaby bez PiSu.

 

(af) TheFad.pl

 


Ile w tym roku wydamy na szkolną wyprawkę dla dziecka?

Na wyprawkę szkolną polska rodzina przeznaczy w tym roku średnio 520 zł na jedno dziecko – wynika z najnowszego Barometru Providenta. Co piąty rodzic będzie mógł pozwolić sobie na większe wydatki rzędu 500–700 zł. Większość gospodarstw domowych sfinansuje koszty wyprawki z własnych pieniędzy, a 34 proc. wykorzysta w tym celu środki z rządowego programu Rodzina 500 plus.

– Mamy półmetek wakacji. To czas, gdy rodzice zaczynają myśleć o powrocie dzieci do szkoły, o tym, aby odpowiednio wyposażyć dziecko, o zakupie tornistrów, książek, długopisów i innych przyborów – mówi agencji Newseria Biznes Karolina Łuczak, kierownik do spraw komunikacji w Provident Polska.

– W tym roku 4 na 10 rodziców wyda około 500 złotych na wyprawkę szkolną. Na kwotę wyższą, rzędu 500–700 złotych, będzie mógł sobie pozwolić co piąty rodzic, natomiast na kwotę powyżej 700 złotych – tylko 14 proc. rodziców – dodaje Anna Karasińska, ekspert ds. badań rynkowych w Provident Polska.

Badanie pokazuje, że na szkolną wyprawkę zdecydowanie więcej wydadzą osoby z dużych i średnich miast powyżej 50 tys. mieszkańców – ich wydatki przekroczą kwotę 600 zł na dziecko. Natomiast mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości przeznaczą na ten cel nie więcej niż 500 zł.

– Wrzesień najbardziej obciąży finansowo rodziców jedynaków. Rodzice dwójki dzieci mają trochę lepiej, ponieważ oni w 72 proc. przypadków będą korzystać z programu Rodzina 500 plus przy finansowaniu wyprawki. W najbardziej uprzywilejowanej sytuacji są rodzice trójki dzieci. W ich przypadku środki na zakup wyprawki szkolnej będą pochodzić niemal całkowicie z programu Rodzina 500 plus – podkreśla Anna Karasińska.

Jak wynika z Barometru Providenta, rodziny w gorszej sytuacji finansowej będą zmuszone ograniczać wydatki na szkolną wyprawkę. Gospodarstwa domowe, w których pieniędzy wystarcza tylko na podstawowe potrzeby, wydadzą na ten cel średnio 375 zł. Natomiast rodziny, które deklarują, że starcza im na wszystko, wydadzą średnio ponad 700 zł.

– W ramach naszego badania zapytaliśmy Polaków również o źródło finansowania wyprawki. Dwie trzecie badanych twierdzi, że sfinansuje ją z bieżących dochodów, a 30 proc. wesprze się środkami z programu Rodzina 500 plus. Około 28 proc. sięgnie po oszczędności bądź poprosi rodzinę o wsparcie i uzupełnienie brakujących środków, natomiast 2 proc. zaciągnie na ten cel pożyczkę – mówi Karolina Łuczak.

Badanie potwierdza, że sytuacja materialna polskich rodzin jest bardzo zróżnicowana. Niemal połowa (46 proc.) twierdzi, że może pozwolić sobie na kosztowniejszą wyprawkę i bez większych problemów będzie w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby swoich dzieci związane z rozpoczęciem roku szkolnego. Co drugie gospodarstwo domowe deklaruje jednak, że kwota, którą planuje przeznaczyć, jest absolutnym maksimum, a wyprawka obejmie tylko niezbędne wyposażenie.

– Pocieszające jest to, że tylko 1 proc. Polaków przyznaje, że w tym roku nie będą mogli pozwolić sobie na to, aby kupić dziecku wszystkie niezbędne elementy wyprawki – mówi Karolina Łuczak.

Newseria


Prof. Jan Hartman – W co gra Duda?

Dudomania, która obudziła się w co durniejszych kręgach, przypomina zachwyty nad Kościołem, gdy tylko jakiś biskup albo papież powie coś najbanalniejszego w świecie, na przykład że pedofilia jest zła i trzeba ją zwalczać. Jak wygląda zwalczanie pedofilii przez Kościół, to każdy średnio rozgarnięty i średnio zdolny do bezstronności może się dowiedzieć z internetu w ciągu kwadransa. Entuzjaści teorii „dobrego cara i złych bojarów”, vel. dobrego papieża i złych proboszczów, są teraz tak jakby trochę mniej oburzeni na człowieka, który podpisał całą serię niekonstytucyjnych ustaw i niezgodnych z prawem ułaskawień, nie mówiąc już o medalach i nagrodach dla ludzi, o których powiedzieć „dziwni” to kpina z eufemizmu.

Andrzej Duda właśnie podpisał ustawę o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którą prokurator mianuje sędziów na stanowiska. Władza prokuratora nad sędziami to koniec niezawisłości sądów, państwa prawnego i prawa do sprawiedliwego procesu. To jawna kpina z konstytucji, z Unii Europejskiej, a przede wszystkim ze społeczeństwa.

A że nie podpisał dwóch równie strasznych ustaw? Czyżby niezłamanie konstytucji było jakąś zasługą bądź powodem do pochwał? To przecież śmieszne. Duda zawetował dwie ustawy, licząc na to, że na jego wizerunku bezwolnego aparatczyka i wykonawcy dewastacyjnych poleceń Kaczyńskiego pojawi się „rysa”, która uczyni jego postać „dwuznaczną” i uchroni przed Trybunałem Stanu i ostatecznym ośmieszeniem. Poza tym liczy, że jak będzie bardziej samodzielny i wyrobi sobie jakąś markę na prawicy, to ktoś wystawi go na drugą kadencję.

Kaczyński do tego czasu nie będzie już pewnie rządził (jest chory, a poza tym – jak widzimy po jego dzikich bluzgach i zadławieniach nienawiścią – utracił stabilność psychiczną, czego się w polityce nie wybacza), więc Duda nie musi się aż tak płaszczyć przed swoim pryncypałem, jak na początku kadencji, gdy jeszcze mogło się wydawać, że Kaczyński ma pewne pięć lat niepodzielnych rządów w partii.

Rękami Dudy PiS przeprowadzi pacyfikację sądownictwa jesienią. Te ustawy będą może trochę mniej brutalne niż to, co udało się teraz, dzięki protestom społecznym i pogróżkom z Europy, zablokować, ale sedno sprawy się nie zmieni – partia będzie mogła wywalić z roboty każdego sędziego, który jej podpadnie, tak jak obecnie może już wywalić każdego prokuratora. Za rok nie będzie już takiej możliwości, aby nie dało się komuś zrobić sprawy i go skazać. Zasada „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” wejdzie do naszego rodzimego obrotu prawnego, że się tak wyrażę.

Andrzej Duda myśli, że przeżywa swoje wielkie dni. Zbiera jakieś absurdalne hołdy z okazji popełnienia tylko jednego przestępstwa przeciwko konstytucji (wszak mógł popełnić od razu trzy) i postawienia się Kaczyńskiemu. Jeszcze chwila, a uroi sobie, że jest „samodzielnym politykiem”. Będzie strzelał „pomysłami na Polskę” i potykał się z aparatem partyjnym, walcząc o to, aby prestiżowe tematy „chodziły” w Sejmie jako „projekty prezydenckie”, a nie rządowe czy poselskie. Tak jakby miało to jakieś znaczenie, którzy funkcjonariusze PiS piszą papierki mające ugruntować nacjonalistyczno-klerykalną dyktaturę. Wam nie jest wszystko jedno? Cóż, mnie najzupełniej.

Nie dajmy się omamić tymi dworskimi intrygami i nie bierzmy wymuszonych przez ulicę i przez Unię ustępstw reżimu za jakieś „nawrócenie”. Wręcz przeciwnie – skoro walka przynosi skutki, trzeba walczyć dalej. Aż do całkowitego obalenia reżimu Kaczyńskiego i przywrócenia demokracji oraz państwa prawa.

PiS ma teraz co najmniej miesiąc oddechu po „wielkim kroku wstecz”, w ciągu którego dobrze się zastanowi, jak wyprodukować armię pożytecznych idiotów i zrobić nas w konia. A w październiku możemy się obudzić z ustawą, z mocy której Sąd Najwyższy zostanie rozpędzony i obsadzony od nowa przez kogoś tam, a głównie przez Kaczyńskiego, Ziobrę i Dudę.

Nie bądźmy naiwni. Nie dajmy się uśpić. Nie wierzmy w bajeczki i nie egzaltujmy się nic nieznaczącymi awanturkami na dworze autokraty. Nie ma żadnego znaczenia, na ile w Dudzie obudziła się ambicja, a na ile powoduje nim lęk. Z jednej strony opinia publiczna i Trybunał Stanu – z drugiej zaś Kaczyński, Ziobro i aparat partyjny. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Bo jak Kaczyński (resp. Ziobro) będzie chciał, to i tak go dorwie – choćby po zakończeniu kadencji. Jeśli tylko PiS wygra wybory. Zawsze coś się znajdzie – jak nie na niego, to na rodzinę. Tam nie ma wersalu.

No to co jest ważne? Ważne jest, czy narodzi się poważna, konsekwentna i zjednoczona wokół sprawy ratowania demokracji opozycja. Harce z wetami, dąsy w PiS, a nawet stan zdrowia Kaczyńskiego nie są istotne w porównaniu z tym, co najważniejsze – albo jest alternatywa dla endecji, albo nie ma. Jeśli nie ma, to ludzie głosują na to, co znają. Tak jak w PRL. Szli na wybory i głosowali za komuną – innej opcji wprawdzie nie było, ale zawsze można było nie iść albo poskreślać nazwiska. Jednak szli i głosowali. Masowo. Jeśli opozycja nie wykreuje jasnej wizji wyborczej i programowej oraz nie pokaże, co będzie po PiS, to naród pójdzie i zrobi dokładnie to, czego nauczył się w PRL – wrzuci kartkę „za władzą”, bo „na władzę nie poradzę”. Każdy miesiąc słabości opozycji przybliża nas do tego modelu. Co najmniej połowa społeczeństwa jest na niego bardzo podatna.

Nigdy nie zapominajmy, że znacznej większości idących do urn Polaków w najmniejszym stopniu nie interesują nasze demonstracje pod sądami, jakieś tam demokracje i inne trybunały. Gra toczy się gdzie indziej – wokół innych spraw i emocji. Żeby tę grę wygrać, trzeba pokazać siłę i konkrety – dać jasną wizję i jasną obietnicę. Albo będziemy mieli swój własny przekaz o „dobrej zmianie” (bo któż by nie chciał dobrej zmiany!), albo nadzieje i ambicje mas zmonopolizuje PiS, oprawiając je w złote ramy kompleksów, paranoi, resentymentów i ksenofobii. Z Kaczyńskim czy bez, z Dudą czy bez Dudy. Ta maszyna jest już za bardzo rozhulana, żeby się zatrzymać z powodu braku majstra. Albo ktoś wyciągnie wtyczkę z gniazdka, albo tak będzie sobie chodzić jak ta młockarnia do młócenia polskich mózgów i kasy.

Sytuacja jest poważna. Niestety, orgastyczne zachwyty nad Dudą w ostatnich dniach nie wróżą tego, aby w poważnej sytuacji poważni politycy zaczęli się wreszcie zachowywać poważnie. Widocznie takie mamy czasy – błazeńskie, kabotyńskie, infantylne.

Jan Hartman


Zbigniew Ziobro uderza w Prezydenta Dudę

Podczas wywiadu dla „Gazety Polskiej”, Znigniew Ziobro, ponownie uderzył w Andrzeja Dudę – „jeśli prezydent Andrzej Duda odrzuci radykalne reformy wymiaru sprawiedliwości, to wywoła poważny kryzys. To już nie będzie spór o taktykę, tylko o nadrzędne dla nas wartości” – powiedział.

Komentarz Ziobro, odnosi się do zawetowania przez Andrzeja Duda ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS. „Jak wszyscy zaangażowani w reformę, przyjąłem je ze smutkiem” . „Polacy czekają na „fundamentalną reformę sadownictwa”. „Musimy zerwać z zasadą, że sędziowie są państwem w państwie, rządzą się sami, bez społecznej kontroli”.

Zaznaczył również że jeśli prezydent Duda”odrzuci radykalne reformy wymiaru sprawiedliwości, to wywoła poważny kryzys”. „To już nie będzie spór o taktykę, tylko o nadrzędne dla nas wartości – o prawdziwą naprawę sądownictwa”. „Hamując reformę wymiaru sprawiedliwości, wzbudza duże zaniepokojenie wyborców prawicy” – ocenił Ziobro.

W opinii Ziobry, weto prezydenta „tchnęło nowego ducha” w protesty przeciwników reformy sadownictwa. „Dlatego TVN i inne mainstreamowe media tak bardzo teraz chwalą Andrzeja Dudę” – powiedział.

Ustrojowa zmiana Sądu Najwyższego zakładała, że sędziowie odejdą w stan spoczynku, z wyjątkiem tych, którzy zostaną wskazani przez ministra sprawiedliwości. Proces ten miał się odbywać pod kontrolą KRS, jednak z ostateczną decyzją o pozostawieniu konkretnego sędziego należącą do prezydenta”. „Jest więc jasne że przyjęty mechanizm wymuszał na ministrze sprawiedliwości uprzednią konsultację kierowanych do prezydenta wniosków. Jeśli prezydent dałby posłom sygnał, że chce wyeliminować z tego procesu ministra sprawiedliwości, to natychmiast posłowie by się zgodzili”

Ziobro zaznaczył również, że był gotów na spotkanie z prezydentem w sprawie reformy sadownictwa. „Na pewno gdyby sobie zażyczył, zawsze znalazłbym czas dla pana prezydenta”.


Adam Mazguła – Faszyści Błaszczaka

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie po raz pierwszy daje Pan dowody na wspieranie faszyzmu w Polsce. Kpi Pan z powstańców, poległych mieszkańców Warszawy i historii narodu

 

Panie M. Błaszczak, dlaczego wspiera Pan faszystów?

Faszyści świętowali w Warszawie rocznicę wybuchu powstania.

Co zatem było powodem do świętowania? Hołd dla poległych i zamordowanych warszawiaków czy może zwycięstwo faszyzmu, upadek powstania oraz masakrę ludności i miasta?

Dlaczego zatrzymywano ludzi, którym się to nie podobało, mimo pokojowych protestów?

Dlaczego faszyści odpalali race i skandowali hasła nawołujące do przemocy i zbrodni, a spotkali się z biernością organów porządkowych?

Dlaczego robili to również pod Sądem Najwyższym, czy to nie prowokacja?

Od czego jest polska policja?

Czy od legitymowania i izolacji pokojowo zachowujących się ludzi?

Czy może ostrej reakcji na rozentuzjazmowane, wrogo nastawione do demokratycznych wartości, zgromadzenie?

Panie M. Błaszczak!

Nie po raz pierwszy daje Pan dowody na wspieranie faszyzmu w Polsce. Kpi Pan z powstańców, poległych mieszkańców Warszawy i historii narodu. Wspiera Pan potomków politycznych morderców i pozwala im obrażać Polaków w dniu ich święta pamięci. To najwyższy wyraz pogardy dla narodu, jaki można sobie w chwili obecnej wyobrazić.

Panie M. Błaszczak!

Jako zwykły obywatel – wzywam Pana!

Niech Pan się dalej nie kompromituje i odejdzie – dla dobra i przyszłości demokracji w Polsce oraz ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Ma Pan polską krew na rękach, o czym już pisałem, ale Panu nadal mało!

Po prostu odejdź, Pan, w niebyt i zapomnienie!

 

Adam Mazguła


Dowiedz się, jak obliczyć osobiste Feng Shui

U podstaw osobistego feng shui leży przekonanie, że każdy człowiek ma swoje cztery korzystne kierunki geograficzne i cztery niekorzystne, po 45 stopni kompasowych każdy.

Feng-shui-tips

W fachowych terminach technika obliczania osobistego feng shui nazywa się ba zhai (osiem pawilonów) i polega na wyznaczaniu osobistego numeru qua, który z kolei pozwala na przypisanie każdemu korzystnych i niekorzystnych rejonów i kierunków, które oblicza się biorąc pod uwagę – niepodlegające zmianie – dane związane z każdym człowiekiem, a mianowicie datę urodzenia oraz płeć. Ponieważ są to dane niezmienne, ich wartości dotyczą całego życia człowieka, od narodzenia aż do śmierci. Są dla feng shui, a także innych niekonwencjonalnych nauk zajmujących się człowiekiem, jak indywidualny kod genetyczny każdego osobnika.

cEIktkpTURBXy9kYjM2YjExMWUxNmNhN2U3ODk0ZDlkZWEwMjkxMmRjOC5qcGeTlQLNAxQAwsOVAgDNAvjCw5UH2TIvcHVsc2Ntcy9NREFfLzFkNzRjYjQxNzA1OTUwNDM2NjI5Y2FiZDYwNmY1MGY2LnBuZwfCAA

Zasada obliczeń biorąca pod uwagę moment urodzin i płci jest prosta, gdyż każe ostatnie dwie cyfry roku urodzenia sumuje się w ten sposób, by powstała liczba pojedyncza. Np. u osób urodzonych w 1967 roku sumuje się 6+7=13, 1+3=4. 4 jest tutaj liczbą wyjściową, którą w przypadku mężczyzn należy odjąć od 10, a w przypadku kobiet dodać do 5 i dalej sumować tak, by powstała liczba pojedyncza.

W naszym przykładzie oznacza to, że mężczyzna urodzony w 1967 roku (po 4 lutym, gdyż wcześniej urodzony należy do roku 1966) jest liczbą 6 (10-4=6), a kobieta liczbą 9 (5+4=9). Teraz należy zajrzeć do zamieszczonej obok tabeli i już będziemy wiedzieli, które kierunki (a także rejony domu czy mieszkania) są dla nas korzystne, a które nie. Czytając od góry w dół posuwamy się od naszego najlepszego kierunku (sukces ogólny), do najgorszego (totalne zagubienie), przy czym pierwsze cztery są korzystne, a pozostałe cztery nie. W kolumnie pod numerem 5 literką m oznaczono kierunki dla mężczyzn, a literka k dla kobiet.

Autor: Jacek Kryg


Adam Mazguła – MON w upadku

MON w upadku.

Tam nikt nadal nie wyciąga wniosków. Dalej salutuje się i składa wojskowe meldunki osobom nieuprawnionym. Awansuje żołnierzy wiernych dobrej zmianie „bez żadnego trybu”. Jeśli nawet robi się zakupy, to nie dla wojska, ale głównie dla VIP-ów.

Z uwagi na bezustanne oszczędności i reorganizację następuje ciągła degradacja zdolności bojowych jednostek i morale wojska. Nie wszystko daje się przysłonić podwyżkami uposażeń.

Wydaje się, że głównym zajęciem ekipy A. Macierewicza jest negowanie powiązań z obcymi agenturami, o których wszyscy i tak od dawna wiedzą, tylko nie wie kierownictwo partii rządzącej. Lekceważenie mediów i zastraszanie ludzi, to główne zajęcie tej ekipy.

Jak się wydaje, ta nie wiadomo czyja agentura nie dostrzega, że coraz bardziej odchodzi w krainę śmieszności i braku zdolności współdziałania z kimkolwiek: z NATO, z kombatantami i weteranami, z organizacjami pozarządowymi o charakterze obronnym, ale nade wszystko ze społeczeństwem.

Dzisiaj mundur – to bardziej oznaka służby do mszy niż oznaka zaszczytnej służby państwowej obrońców ojczyzny.

Bo czego dzisiaj bronią żołnierze?

Ponad wszelką dyskusją pozostaje fakt, że nie służą narodowi, a jedynie A. Macierewiczowi. Nie stoją na straży Konstytucji RP i nie bronią honoru żołnierza polskiego. Nie dostrzegam też tej gotowości do poświęceń w obronie ojczyzny, którą zawiera rota przysięgi wojskowej.

Zostaje więc tylko „sztandarów wojskowych bronić” i „tak mi dopomóż Bóg”. Zajmują się więc wizerunkiem.

W tym ujęciu, na szczęście, nie spada jakość służby batalionu reprezentacyjnego WP i to jedyny pozytyw tej ekipy.

Mimo kompromitacji komisji smoleńskiej, nadal czytane są apele. MON popisuje się brakiem elementarnej wiedzy wojskowej, czynione są obietnice bez pokrycia, zakupywane bzdurne wyposażenie (np. ostatnio wyrzutnie ulotek) i dokonywane hermetyzowanie armii od mediów i społeczeństwa.

Wczoraj otrzymałem ciekawą informację. Nie wiem, czy wciąż, ale jednak produkuje się dla MON medal z napisem Bartłomiej Misiewicz (na zdjęciu). To pokazuje, jakimi sprawami żyje ta organizacja Macierewicza.

 

Adam Mazguła


Prof. Jan Hartman – List do urzędników Kancelarii Prezydenta RP

Szanowni Państwo,

zgodziliście się współpracować z Jarosławem Kaczyńskim i jego prezydentem Andrzejem Dudą. Nie mogę ocenić Waszych motywacji, niemniej jednak z pewnością zdawaliście sobie sprawę, że władza PiS, której częścią stał się urząd Prezydenta RP, nie zamierza powstrzymywać się od pełnej, personalnej kontroli nad instytucjami państwa oraz spółkami skarbu państwa.

Niezależnie od wyznawanych przez Państwa poglądów, mogliście przypuszczać, że media w Polsce PiS będą mediami rządowymi, podporządkowanymi partyjnej propagandzie, służba cywilna będzie służbą partyjną, zarządy spółek skarbu państwa zostaną szczelnie obsadzone „swoimi”, a władza prokuratorska i sądownicza znajdzie się w żelaznym uścisku notabli partyjnych.

Mogliście się spodziewać i spodziewaliście się masowych czystek w instytucjach, nepotyzmu i korupcji. Wiedzieliście, że pisowscy biznesmeni i latyfundyści będą prowadzić swoje interesy bez przeszkód, dopóty, dopóki pozostaną lojalni wobec władzy. Wiedzieliście się, że tacy ludzie jak Tadeusz Rydzyk, Antoni Macierewicz czy Jan Szyszko znajdą się poza i ponad prawem, a o wszystkim, o czym zechce decydować Prezes, o tym i będzie decydować – ponad i poza procedurami.

Wiecie, że taki ustrój nazywa się autorytaryzmem bądź dyktaturą. Natura tego rządu nie była Państwu nieznana, podobnie jak wiadome Państwu było, że te ogólnie znane patologie życia społecznego, występując również za czasów PO, pod rządami Jarosława Kaczyńskiego niepomiernie się rozwiną. Znacie ten ustrój z czasów PRL i nie mogliście spodziewać się niczego innego.

Czy nie czas już, abyście się zastanowili nad konsekwencjami swoich politycznych i zawodowych wyborów? W jakim świetle stawia Państwa kolaboracja z władzą o tak jednoznacznie reakcyjnym, autorytarnym i antydemokratycznym charakterze? Czy na pewno pozostajecie niewinni jako uczestnicy procesu demolowania demokratycznego państwa prawa? Czy etos urzędniczy i wynikający z niego nakaz posłuszeństwa i lojalności usprawiedliwia działalność, w której bierzecie udział?

To nie potrwa długo, a po upadku tej władzy trzeba będzie żyć dalej. W wolnej Polsce nie nie będzie „depisyzacji” ani lustracji. Nie macie się czego obawiać. Rzecz tyczy się wyłącznie Waszych sumień i honoru. Przykładacie rękę do niszczenia Polski. Taka jest smutna i porażająca prawda. Czy w obliczu tej katastrofy nie czas na jakiś gest odwagi? Wasz szef, prezydent Jarosława Kaczyńskiego, staje przed dramatycznym wyborem – podpisać ustawy depczące trójpodział władzy i urągające polskiej konstytucji, czy też narazić się swemu mocodawcy, lecz jednocześnie uratować się przed ostateczną hańbą.

Pomóżcie Andrzejowi Dudzie podjąć właściwą decyzję! Dewastacja Trybunału Konstytucyjnego nie może znaleźć kontynuacji w dewastacji Sądu Najwyższego, KRS i całego sądownictwa. Upartyjnienie sądów oznaczać będzie definitywny koniec ustroju demokratycznego w Polsce. Zapobieżenie temu jest jest sprawą najwyższej wagi dla przyszłości Polski, ale również dla Waszego osobistego honoru. Sapere aude!

Z poważaniem, Jan Hartman

 

Czy i Ty napiszesz swój list? Zachęcam i proszę o upowszechnianie tej idei, zrodzonej w głowach warszawskich licealistów.

halina.szymanska@prezydent.pl, krzysztof.szczerski@prezydent.pl, pawel.mucha@prezydent.pl, andrzej.dera@prezydent.pl, adam.kwiatkowski@prezydent.pl, krzysztof.lapinski@prezydent.pl, wojciech.kolarski@prezydent.pl, anna.surowka-pasek@prezydent.pl, grazyna.ignaczak-bandych@prezydent.pl , tadeusz.deszkiewicz@prezydent.pl, marek.dietl@prezydent.pl, urszula.doroszewska@prezydent.pl, konrad.dziobek@prezydent.pl, barbara.fedyszak-radziejowska@prezydent.pl, marta.gajecka@prezydent.pl, cezary.kochalski@prezydent.pl, agnieszka.lenartowicz-lysik@prezydent.pl, piotr.nowacki@prezydent.pl, zdzislaw.sokal@prezydent.pl, andrzej.wasko@prezydent.pl, andrzej.zybertowicz@prezydent.pl