Wokalista Linkin Park popełnił samobójstwo – miał 41 lat
Chester Benington, wokalista zespołu Linkin Park popełnił samobójstwo. Miał 41 lat.
Chester Bennington, lead singer of Linkin Park, has died at age 41 by suicide https://t.co/Lxsho6KxjS pic.twitter.com/4IZ75oXqBA
— Rolling Stone (@RollingStone) 20 lipca 2017
Jako przyczynę śmierci podaje się samobójstwo. Służby poinformowały, że Chester Bennington odebrał sobie życie przez powieszenie w swojej rezydencji w w Los Angeles. Jego ciało znaleziono dzisiaj o godzinie 9 rano czasu amerykańskiego, około 17 czasu polskiego.
Chester nigdy nie ukrywał, że swego czasu zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu i, że cierpiał na depresję, nie wiadomo jednak czy miało to wpływ na jego decyzję.
Benington był wokalistą amerykańskiej grupy Linkin Park od 1998 roku. Debiutancki album zespołu, płyta „Hubrid Theory” z 2000 roku, jest jedną z ważniejszych płyt gatunku określanym jako nu-metal, który uformował się w latach 90. dzięki takim zespołom jak Korn czy Lim Bizkit, jednak to Linkin Park osiągnął największy sukces komercyjny wśród przedstawicieli gatunku.
Ostatnią płytą Linkin Park jest „One More Light” wydana w maju 2017 roku. Album bardzo różni się od dotychczasowej twórczości zespołu, delikatnym, popowym wręcz brzmieniem.
Chester Benington współpracował z takimi zespołami jak Dead By Sunrise czy Stone Temple Pilots.
(af)
Magdalena Środa – Zamach lipcowy się udał…
Nazwiska tych, którzy zagłosowali za ustawą o upartyjnieniu sądów powinny zawisnąć na mieście (również tych tchórzy, którzy wczoraj łamali wszelkie normy prawne i polityczne na komisji sejmowej); powinny to być wielkie bilbordy – nie dla zemsty a dla pamięci.
To nowocześni targowiczanie, którzy wolny kraj oddają w ręce oszalałego despoty.
Jakie motywy nimi kierują? Interes, posłuszeństwo, serwilizm, podłość? A może są jak członkowie sekty, którzy nie mogą niczego zrobić bez przyzwalającego gestu guru. Zahipnotyzowani? Uśpieni czy podli z premedytacją? Kto ich wybrał i kto ich wspiera? Czy wie co robi?
Zamach lipcowy się udał. Polska wchodzi w czarny okres dyktatury nowoczesnego typu. Nowoczesnego tylko dlatego, że mają nowoczesne środki przemocy.
Zapewne dzieci dzisiejszych targowiczan wyjadą z kraju (bo po co komu żyć w ciemnościach i upodleniu gdy obok rozkwita wolny świat?).
Nie dla nich więc głosowali za dyktaturą, to dla nas, tych którzy zostają by po latach odbudować ten kraj ze zgliszczy…jeśli się da.
Magdalena Środa
Sejm uchwalił ustawę o SN – za ustawą głosowało 235 posłów, przeciw 192, a 23 wstrzymało się od głosu
Sejm uchwalił dzisiaj nową ustawę o Sądzie Najwyższym. Przewiduje ona między innymi możliwość przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku. W następnej kolejności ustawa trafi do Senatu.
Za ustawą głosowało 235 posłów, przeciw było 192 zaś 23 wstrzymało się od głosu.
Nowa ustawa przewiduje utworzenie trzech nowych Izb SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku.
Posłowie wprowadzili ponad 30 poprawek PiS, które wnoszą do ustawy o SN m.in. propozycje zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę. Poprawki te – wzmacniają kompetencje głowy państwa i wprowadzają przepis, że Sejm będzie wybierał sędziów członków KRS większością 3/5 głosów.
Inna z poprawka – uwzględniająca wniosek prezydenta Andrzeja Dudy – zakłada, iż o tym, kto spośród obecnych sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy ostatecznie zdecyduje prezydent, a nie – jak pierwotnie proponowano – minister sprawiedliwości. Zgodnie ze zmodyfikowanym przepisem „z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie Sądu Najwyższego, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, zostają przeniesieni w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów, których pozostanie w stanie czynnym zostało zatwierdzone przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.
Kolejna poprawka przewiduje, że regulamin SN będzie określał prezydent w drodze rozporządzenia, a nie minister sprawiedliwości.
Poprawką wydłużono też vacatio legis ustawy z 14 do 30 dni.
Odrzuconych zostało natomiast ponad 1,3 tys. poprawek wszystkich klubów opozycyjnych: PO, Nowoczesnej, PSL i Kukiz’15. (PAP)
Dom zgodny z zasadami Feng Shui – salon
Stare chińskie powiedzenie mówi, że pokój dzienny jest sercem domu, a serce powinno obejmować środek użytkowanej przez nas przestrzeni.

Z tego zaś wynika, że przeznaczenie pobocznych pomieszczeń na salon w feng shui nie jest uznane za korzystne, choć z pewnością nie rodzi jakiś szczególnych zagrożeń. Po prostu Chińczycy wierzą, że pokój „zgromadzeń rodziny”, jakim jest salon odgrywa wielką rolę dla każdego. Przecież tam odbywają się wszelkie negocjacje rodzinne, tam też dopracowuje się plany na przyszłość. Serce domu jest więc rzeczywistym sercem całego organizmu, jakim jest rodzina.
Już w fazie rozmieszczania pokoi należy organizować przestrzeń w ten sposób, by pokój dzienny znajdował się we właściwym miejscu. Nie jest łatwo jednoznacznie określić, w którym rejonie domu jest najlepsze miejsce na to pomieszczenie. Wszystko zależy od osadzenia i skierowania domu, a także od tego, kto dany dom zamieszkuje. Jeżeli front domu, czyli Czerwony Feniks, skierowany jest na geograficzne południe, wówczas korzystne będzie, by okna pokoju dziennego wychodziły właśnie na ten kierunek.
Podobnie rzecz się ma, gdy dom skierowany jest ku wschodowi. Nie jest też źle, gdy salon ma dodatkowe drzwi prowadzące na taras lub do ogrodu, jednak pod warunkiem, że te domowe miejsca rekreacji znajdować się będą na południu lub na wschodzie. Jak z tego wynika, dochodzi tutaj do odstępstwa od praktyk architektonicznych Zachodu. Wiele osób lubi bowiem po pracy siąść na tarasie i poddawać się działaniu zachodzącego słońca. Tymczasem wskazania feng shui mówią o unikaniu takiego umieszczenia pokoju dziennego, by jego okna wychodziły na zachód lub na północ.
Nie oznacza to jednak, że za wszelką cenę musimy dochować wierności tym zasadom. Z całą pewnością jednak należy pamiętać, że to, co najlepsze dla domu, a więc szczęście, lato, sława, radość i nadzieja płyną z południa (inaczej z kierunku Czerwonego Feniksa) wraz z ochroną, powodzeniem, delikatnością, mądrością i dobrymi manierami, które płyną ze wschodu, (czyli z kierunku Zielonego Smoka).
To zaś, co złe, a więc niebezpieczeństwo, porywczość, złość, przemoc i nieobliczalność płyną z zachodu, (czyli z kierunku Białego Tygrysa). Ponurość, tajemniczość i ospałość – przybywają z północy, (czyli kierunku Czarnego Żółwia). Niezależnie zaś od kierunków geograficznych dobrze jest, gdy pokój dzienny jest pierwszym pomieszczeniem, do którego wchodzi się z przedpokoju lub widzi się go po otwarciu drzwi prowadzących do domu.
Analizując nasze współczesne pokoje dzienne, które są odpowiednikiem dawnych salonów, łatwiej jest mówić o tym, jakie nie powinny być aniżeli, jakie mają być. To właśnie w tych pomieszczeniach dochodzi do najczęstszych odstępstw od kanonów starej sztuki feng shui. Obecnie łączyć salony z kuchniami. A przecież kuchnia, nawet w tradycji europejskiej, zawsze była tylko pomocniczym, „brudnym” pomieszczeniem, w którym gotujemy, smażymy, kroimy, patroszymy itd. Z całą pewnością pomieszczenie, w którym dokonuje się tego rodzaju czynności nie jest godne nosić miana salonu, bez względu na to, jakie przytoczymy argumenty na rzecz tzw. otwartych kuchni.
Innym bardzo poważnym błędem przy projektowaniu salonów jest umieszczanie w nich klatek schodowych. Umyślnie piszę klatek schodowych, a nie schodów, by tym bardziej uzmysłowić rodzaj związanego z tym problemu. Czy naprawdę wspólne spędzanie czasu, oglądanie telewizji, nawet jedzenie da nam więcej satysfakcji, gdy będziemy mieli widok na okazałe schody, których jedyną funkcją powinno być dostanie się na wyższą kondygnację? Czy kiedykolwiek świadomie ustawilibyśmy stół, fotel, TV, czy też sprzęt stereo na klatce schodowej? Klatka schodowa powinna być osobnym pomieszczeniem gdzieś z boku domu (najlepiej w wykuszu), gdyż zgodnie z powszechnym powiedzeniem nie ma nic gorszego niż nieustanne konfrontowanie się ze schodami, jakie znajdują się przed nami.
Dalej, projektowanie pokoi dziennych zbyt okazałych jest kolejnym grzechem współczesności i odstępstwem od zasad feng shui. Salon powinien być zrównoważony z całym domem, ani nie za duży, ani nie za mały, po prostu w sam raz dla organizmu, jakim jest dom czy mieszkanie. Przerośnięte lub za małe serce wcale nie służy zdrowiu człowieka.
Ważne jest też odpowiednie rozmieszczenie okien w pokoju dziennym. Zwykle robi się wszystko, by pomieszczenie to było jasne, a więc dobrze oświetlone światłem dziennym. Trzeba pamiętać jednak, by nie doprowadzać do tzw. przestrzału krzyżowego. Przestrzał występuje wówczas, gdy naprzeciw drzwi wejściowych do pokoju dziennego (jak i każdego innego pokoju) znajduje się okno lub, gdy pokój ten ma okna osadzone naprzeciw siebie. „Przestrzał krzyżowy” zaś występuje wówczas, gdy krzyżują się dwa przestrzały pojedyncze. Oczywiście feng shui wskazuje środki zaradcze odpowiednie w takiej sytuacji (powieszenie dzwonków, zawieszenie rolosów, postawienie parawanu, roślin, mebla itd.), jednakże dążmy do tego, by nie trzeba było stosować żadnego „lekarstwa” feng shui.
Za niekorzystne uznaje się również salony, do których z poziomu holu schodzi się po stopniach w dół. Chińczycy nazywają je pomieszczeniami „zatopionymi” i czynią odpowiedzialne za wiele drobnych dolegliwości z przeziębieniami włącznie. W przypadkach „zatopionych pomieszczeń” zaleca się zainstalowanie w nich dużej ilości lamp ze światłami skierowanymi w dół i rozmieszczenie w nich dużej ilości roślin w potężnych donicach.
Nie powinno także dojść do takiej sytuacji, w której drzwi do ubikacji czy łazienki znajdą się w pokoju dziennym.
Gdyby zaś chcieć unikać słowa nie i przypatrzeć się temu, jaki salon powinien być to przede wszystkim trzeba wspomnieć o jego szczególnej atrakcyjności i szczególnej atmosferze. Ma to być pomieszczenie niezbyt formalne, gdyż zbytnia formalność prowadzi domowników do unikania przebywania w nim. Pokój dzienny powinien być regularny w kształtach (wszelkie odstępstwa od regularności koryguje się lustrami), jeżeli zaś występują w nich nisze to winny one być wypełnione roślinnością lub światłem.
Sufit powinien być gładki, bez jakichkolwiek nawisów czy belek stropowych (szczególnie tych umiejscowionych nad siedliskami), z zaznaczonym centrum. Zaznaczenie centrum w pokoju dziennym jest czymś niezmiernie ważnym i dlatego warto je powtórzyć na podłodze do wyboru: rozetą, dywanem z tzw. wzorem centralnym lub okrągłym stołem.
Salon powinien być największym pomieszczeniem w domu i powinniśmy poruszać się po nim swobodnie, bez potrzeby omijania zbyt wielu mebli czy bibelotów. Dobrze by było, gdyby w jego środku lub rogu znajdował się kominek, choć usytuowanie kominka zależy od rejonu geograficznego użytkowanej przestrzeni, w jakiej znajduje się salon. Co się tyczy kominka to trzeba pamiętać, że należy on do żywiołu ogień, czyli ustawianie obok niego odbiornika TV, który należy do żywiołu woda, nie jest posunięciem korzystnym.
Dekorowanie salonu czy pokoju dziennego zależy od rejonu domu, w jakim się on znajduje. Gdyby jednak pokusić się o wytypowanie jednego uniwersalnego koloru to z pewnością byłby to kolor brzoskwiniowy, zwany przez Chińczyków „pocałunkiem życia”. Z kolei rozmieszczenie w nim dzieł sztuki zależy od ustawienia kanap, sof i foteli, w których zajmą miejsca domownicy. Generalna zasada głosi, że najlepiej będzie, gdy za plecami będziemy mieli obrazy z obiektami stałymi, takimi jak góry czy miejskie mury, a przed oczyma obrazy przestrzenne, czyli te przedstawiające wodę, pola, ścieżki prowadzące gdzieś w głąb krajobrazu itd. Wszelkie zaś obrazy „w ruchu”, czyli pędzące zwierzęta lub pojazdy, najlepiej gdyby znalazły się w tzw. ciągach komunikacyjnych, czyli przejściach lub korytarzach.
W salonie za najważniejszy mebel uznaje się fotel lub sofę, na której lubi siadać „główny żywiciel” rodziny, zwykle senior. Senior, siadając w takim miejscu, powinien być twarzą skierowany w korzystną dla siebie stronę, nigdy zaś w kierunku zagubienia czy kłopotów zdrowotnych. W ogóle każdy z domowników winien posiadać w salonie swoje własne miejsce, które „wymuszałoby na nim” skierowanie we właściwą stronę, czyli w korzystny kierunek geograficzny. Więcej o metodzie obliczania osobistego feng shui znajdziesz tutaj.
Przy okazji omawiania aranżacji salonu warto podsumować zasady urządzania pokoi w ogóle. Zawsze musimy wyraźnie określić, do czego dane pomieszczenie ma służyć. Nie ma nic gorszego, według feng shui, aniżeli nieokreślony pokój, w którym gromadzi się najróżniejsze, najczęściej niepotrzebne rzeczy. Określenie celu pomieszczenia wskazuje zarazem, który mebel jest najważniejszy i od tego należy zacząć urządzanie pokoju.
W tym przypadku obowiązuje twierdzenie, które głosi, że ów najważniejszy mebel (zwykle fotel, sofa, łóżko, biurko itp.) ustawiony jest tak, że osoba korzystająca z niego skierowana jest ku swojemu korzystnemu kierunkowi (tzw. kompas) i jeśli można ku drzwiom wejściowym (tzw. forma), nie zaś tyłem do nich. Trzeba też pamiętać, by mebel ten nie stał w „przestrzale” (przeciąg), pod belką, pod skosem czy pod półką. Ustawienie zaś pierwszego mebla (najlepiej po przekątnej od drzwi) wymusza rozmieszczenie następnych. Trzeba liczyć się z tym, że nie wszystkie meble da się ustawić w zgodzie z zasadami feng shui.
Autor: Jacek Kryg
Adam Mazguła – Stan wojenny trwa…
Stan wojenny trwa…
Partia PiS, od momentu przejęcia władzy, wprowadziła stan wojenny w Polsce.Nic już nie jest normalnie, spokojnie, mądrze i dla dobra społeczeństwa. Wszystko jest bez konsultacji, natychmiast, nocami i z naruszeniem prawa, a zwłaszcza Konstytucji RP.
Ludzie zawsze się spierali o wszystko. Kłócili się i wywoływali wojny na skalę osiedla lub państwa. Dlatego wymyślono sejm, dla dyskusji i ścierania się poglądów w sposób cywilizowany, a nie na ulicach w formie walk i niepokojów społecznych. Senat – to miała być izba refleksji, a rola prezydenta – to stać na straży prawa i konstytucji.
Odkąd PiS doszedł do władzy nic nie jest normalne. Nie ma konsultacji i opinii fachowców, nie ma trybów zwykłych – wszystko jest nadzwyczajne. Najtrudniejsze sprawy nie widzą światła dziennego. Nawet prezydent podpisuje i spotyka się ze sPiSkowcami w nocy.
Czego się boją? Niczego! Po prostu WOJNA!
Wojna o media i nie o prawdę i fakty, o wściekłą propagandę, o zamkniecie ust opozycji, o szczucie i obrażanie, o poniżanie i oceny ze świata absurdu.
Wojna o Konstytucję RP i nie o przestrzeganie prawa tu chodzi, ale o narzucenie swojego, dla bezwzględnej władzy politycznej w kraju.
Wojna o szkoły i nie o jakość kształcenia, ale o umysły przyszłych niewolników rasy panów PiS – u. Nie maja wiedzieć, mają wierzyć w idee religijnej sekty smoleńskiej.
Wojna o siłę – o wojsko. Nie o ich wysokie walory bojowe i jakość, dla trwałej obrony granic i narodu przed ewentualnymi zagrożeniami z zewnątrz, ale dla bojówek politycznych. Dlatego nie uzbrajamy wojska w systemy obrony przeciwrakietowej, a w kapelanów i młodych niewykształconych faszystów.
Wojna o policję i nie o bezpieczeństwo na ulicach, ale o ochronę członków partii rządzącej i ich interesów.
Wojna o banki i pieniądze, nie dla zamożności obywateli, ale o przywileje panujących i okradanie społeczeństwa.
Wojna o wpływy międzynarodowe i nie dla budowania przyjacielskich relacji z sąsiadami i wpływowymi organizacjami międzynarodowymi. To wojna o narzucenie innym woli prezesa.
Wojna o Internet i telefonię, nie dla komunikacji oraz budowania wzajemnego zrozumienia. O inwigilację i podsłuchy chodzi.
Wojna o przywileje i nie dla najbardziej światłych i mądrych na wysoko płatnych urzędach, nie dla pracowitych i mądrych. Wojna o Misiewiczów, niewiele wartych leniwych miernot, ich rodzin i znajomych „króliczka”.
PiS dawno przekroczył wszelkie granice tolerancji i dalej dokonuje spustoszenia oraz zniszczenia Polski. Dzieli Polaków, naszą historię i wiarę. Wielu już zaszczuł dla propagandy i fobii. (np. ustawy o odbieraniu praw nabytych emerytom, niszczenie autorytetów, …).
Chcemy tego, czy nie – wojna trwa.
Czas, aby zrozumieć, że należy walczyć!
Dla ochrony normalności, dla godności i przyszłości.Tą wojnę musimy wygrać!
Dlatego rozmawiamy wszędzie o sytuacji, wywieszamy flagi, piszemy petycje i maile do prezydenta i biur PiS, wychodzimy na wszelkie protesty, ignorujemy członków partii rządzącej i Kukiz15. Robimy wszystko, co w danej chwili da się zrobić, nie łamiąc prawa. Na takie łamanie prawa czekają od dawna i prowokują.
Bądźmy cierpliwi i aktywni, a wygramy na pewno.
Adam Mazguła
Pyszne placuszki z płatków owsianych
Najbardziej lubię racuchy – takie prawdziwe, drożdżowe i puchate, które podczas smażenia rosną i rosną na patelni. Posypane cukrem pudrem mogą być podawane na śniadanie, na deser albo jeśli lubicie obiady na słodko – właśnie na obiad.

Fot. Anna Frach/ TheFad
Ale co zrobić – latka lecą a z nimi i kilogramów przybywa – czas powiedzieć dosyć i zacząć myślec o zdrowym odżywianiu.
Poniższy przepis na placuszki z płatków owsianych, zaczerpnięty jest z angielskiej diety Slimming World. Placuszki są zdrowe – w wersji ze słodzikiem i smażone na frylight (tłuszcz w sprayu – w 1 jednym psiknięciu 1 kcal) zawierają 291 kcal w porcji.

Z podanego przepisu przygotujecie placuszki dla 2 osób, u mnie to 18 sztuk.
80 gram płatków owsianych
100 ml chudego mleka
3 jajka
cukier wanilinowy (lub extrat z wanilii)
2 łyżki cukru (u mnie słodzik)
tłuszcz do smażenia (u mnie frylight)
Owoce – banany, brzoskwinie lub jagodowem(truskawki, maliny, jagody)
Płatki owsiane zalewamy mlekiem i odstawiamy na około 5 miunt. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka, cukier i cukier wanilinowy dodajemy do mieszanki płatków z mlekiem i dokładnie mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę – całość delikatnie łączymy.

Fot. Anna Frach/ TheFad
Na spryskaną tłuszczem patelnię, nakładamy niewielkiej wielkości placuszki i smażymy na rumiano z dwóch stron.
Ciepłe podajemy wedle uznania – z cukrem pudrem, miodem, jogurtem czy syropem, oraz owocami. Prawdziwa dowolność w serwowaiu i dekoracji.
Smacznego!
Anna Frach, TheFad.pl
Dom zgodny z zasadami Feng Shui – kuchnia
Kuchnia jest płucami domu. Niestety w dzisiejszych czasach, szczególnie w wysoko rozwiniętych krajach, dochodzi w niej do największych odstępstw od zasad klasycznego feng shui.

Odstępstw także od naszej tradycji, bo czy kiedyś w kulturach mieszczańskiej, szlacheckiej i wyższych było do pomyślenia by przyjmować gości, celebrować np. urodziny, wysłuchiwać koncertu pianistycznego, mile spędzać czas choćby przy kartach, czy też spać w pomieszczeniu z piecem kuchennym, na którym wcześniej gotowano bigos, smażono mięsiwa, czy doprawiano czarną polewkę? Osobny budynek kuchenny, kuchnia w piwnicy, w odrębnym skrzydle czy w oficynie nie są wymysłem chińskim, lecz europejskim, tak jak niechętnie używane przez właścicieli schody kuchenne, czy też pomieszczenia tuż przy kuchni, przeznaczone wyłącznie dla służby.
W kuchni zwykle jadała służba, pracownicy najemni i najróżniejsi usługodawcy, nigdy właściciele pałacu, dworku, czy mieszkania w zamożnej kamienicy. Jak zatem widać, kuchnie są tymi pomieszczeniami, w których w czasach współczesnych doszło do największej rewolucji obyczajowej.
W Chinach, gdzie piec kuchenny reprezentuje fortunę rodziny, gdzie jest symbolem miłości i jakości życia głowy rodziny, w miejskich blokach wielorodzinnych nadal widać tradycyjne stanowisko Chińczyków wobec tego pomieszczenia. Pomieszczenie to jest bowiem nadal małe, z oknem na klatkę schodową, z betonową podłogą, w której na środku znajduje się otwarty odpływ na nieczystości.
Nadal, zgodnie z założeniami feng shui, jest nie do pomyślenia, by gości zaprosić do kuchni, by nakryć tam do stołu, by ustawić w niej telewizor i co wieczór gromadzić się przed nim dla miłego spędzenia czasu, choć także w Chinach do kuchni wdziera się rewolucja. Jest ona z pewnością nie tak totalna jak w Europie, być może z powodu tego, że w Chinach mniej korzysta się z gotowych – porcjowanych w sklepach – posiłków.
Pomimo wspomnianej kuchennej rewolucji na rzecz „otwarcia” kuchni, zasady feng shui, co do organizacji tego pomieszczenia, jak na razie pozostają niezachwiane. Także i tutaj aranżowanie sprzętów i mebli zaczyna się od określenia, który mebel czy urządzenie jest w kuchni najważniejsze. A jak się domyślamy tym urządzeniem jest piec kuchenny, który powinien być skierowany w korzystnym kierunku dla głównego żywiciela rodziny, czyli pana domu. Pamiętajmy także przy urządzaniu kuchni, że każdy domownik ma swoje cztery korzystne kierunki geograficzne i cztery niekorzystne, po 45 stopni kompasowych każdy, które oblicza się biorąc pod uwagę, nigdy niepodlegające zmianie, dane związane z każdym człowiekiem, a mianowicie datę urodzenia oraz płeć.
Swoje korzystne i niekorzystne kierunki ma przede wszystkim pan domu. To one, a szczególnie jego kierunek zdrowia – bez względu na to, czy główny żywiciel rodziny przygotowuje posiłki czy nie – decydują o ustawieniu pieca, szczególnie o jego skierowaniu. Niestety nie jest to tak proste, jak się wydaje. Dlatego należy zastanowić się nad tym, co kryje się pod pojęciem „front pieca”, gdyż nie jest to jednoznaczne.
W tradycyjnych piecach frontem zawsze była strona z drzwiczkami, przez które dokładano do ognia drzewa lub węgla. We współczesnych kuchenkach, czy to gazowych czy elektrycznych, frontem nie jest strona piecyka, gdzie znajduje się piekarnik (tym bardziej, że często jest on urządzeniem osobnym), lecz ta, na której znajdują się pokrętła. To one przejęły rolę drzwiczek pieca na drzewo lub węgiel. Jeżeli są z przodu, przed nami, ten przód jest wspomnianym frontem. Jeżeli znajdą się na górze po prawej stronie, to właśnie prawa strona jest według feng shui „prawdziwym frontem” pieca kuchennego, który powinien wskazywać korzystny kierunek dla głównego żywiciela rodziny.
Jak można się domyśleć, „przerobienie” zwykłej kuchni na kuchnię feng shui może polegać między innymi na zmianie płyty głównej pieca, na taką, na której pokrętła znajdą się po właściwej stronie.
Ponieważ piec kuchenny jest dla Chińczyków tabu, mniej więcej takim samym, jak drzwi frontowe, zmiana jego osadzenia potrafi odmienić los rodziny, lecz nie tylko jego skierowanie podlega zasadom feng shui.Przede wszystkim uznaje się, że piec powinien „mieć plecy”, czyli że powinien być wsparty o litą ścianę. Z tego zaś wynika, że piece wyspowe uznaje się za niekorzystne, jako pozbawione wsparcia. Dalej uznaje się, że ponieważ w kuchni nieustannie dochodzi do „walki ognia z wodą” najlepiej jest stworzyć w niej dwie niezależne, oddzielone od siebie strefy, strefę ognia i strefę wody.
W pierwszej może znaleźć się piec kuchenny, grill, piekarnik itd., w drugiej zaś zlew, zmywarka, lodówka, pralka i inne „wodne” urządzenia. Przedzielenie tych stref szafkami lub ustawienie ich diagonalne (na karo) – wobec siebie – jest najlepszym rozwiązaniem.
Ponieważ zaś w cyklu pięciu żywiołów między ogniem a wodą znajduje się drzewo, zastosowanie wszelkich elementów drewnianych lub zielonych (alternatywnie kamiennych lub żółtych, należących do ziemi) uznaje się za najlepszy sposób niwelowania efektów walki ognia z wodą. Konsekwentnie zabrania się nadużywania w kuchni plastików i koloru czerwonego, jako należących do ognia, zatem wspomagających jedną stronę konfliktu. Niewskazane jest również montowanie urządzeń wodnych i stosowania koloru czarnego, granatowego i niebieskiego, jako wspomagających wodę. Żywiołowe spojrzenie na urządzanie kuchni jest chyba jednym z najlepszych i najbardziej skutecznych.
Klasyczne feng shui mówi o kuchni, jako o pomieszczeniu małym, zamkniętym, znajdującym się w tylnej części domu. Z tego wynika, że idąc na kompromis z zasadami autentycznego chińskiego feng shui trzeba dzisiaj przy otwartych kuchniach pomyśleć o ich oddzieleniu od jadalni lub salonu, co najmniej kilkoma „przegrodami”. Mogą nimi być: odmienny od reszty kolor ścian, inny rodzaj podłogi, lada barowa, belka z oświetleniem pod sufitem, czy odpowiednie ustawienie mebli.
Jak już wspomniałem, piec kuchenny jest dla Chińczyków prawdziwym tabu. Chcąc realizować wszystkie zasady z nim związane trzeba np. montować go w ściśle określony dzień, specjalnie oznaczony w chińskim almanachu Tong Shu. Ponieważ zaś mówi się, że to właśnie piec decyduje o jedności i bezpieczeństwie rodziny, należy chronić go przed najróżniejszymi zagrożeniami, szczególnie przed „zatrutymi strzałami”, co oznacza, że żaden ostry obiekt, żadna ostra krawędź nie może być wycelowana w piec kuchenny.
Piec kuchenny nie może znaleźć się pod belką stropową, pod skośnym sufitem, na linii z drzwiami prowadzącymi do WC lub łazienki, czy w podobnym niedogodnym miejscu. A miejsce może okazać się niedogodne nie z naszej winy, lecz np. z tego powodu, że sąsiad na górze ma w rejonie, gdzie u nas znajduje się piec kuchenny WC, wannę, czy dowolny zbiornik wodny. Także u sąsiada, lub w naszej przestrzeni, tuż za ścianą, do której przylega nasz piec kuchenny nie powinno znaleźć się żadne urządzenie wodne. Nie bez znaczenia jest też to, co znajduje się pod naszą kuchnią. Na pewno usytuowanie pod nią garażu nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż garaż emanuje energią nie do pogodzenia z energiami potrzebnymi do przygotowania, służącej całej rodzinie, strawy.
Jednakże gdyby pokusić się o wybranie jednej, najważniejszej zasady feng shui, co do organizowania przestrzeni domowej, a dotyczącej planowania kuchni, z którą się nie polemizuje, i która nie zakłada żadnych kompromisów, należałoby powiedzieć o tym, że według wielowiekowej tradycji kuchnia nie może znaleźć się w północno-zachodniej części jakiejkolwiek przestrzeni. Północny zachód należy bowiem do tzw. trygramu chien, czyli do nieba. Posiadanie kuchni w tym rejonie, według starych tekstów oznacza „ogień na wrotach niebios” i nie wróży nic dobrego.
Autor: Jacek Kryg
Anja Rubik – Pytacie mnie czego mamy bronić…
Myślałam, że Nasze społeczeństwo dorosło do tego by rozumieć, że sąd musi być niezależny bo jest trzecia władza, ale patrząc na wiele Waszych komentarzy z przykrością stwierdzam, że chyba się myliłam.
Pytacie mnie czego mamy bronić, odpowiedź jest prosta: godności człowieka , wolności słowa, wolności wiary…
Mam wrażenie, ze nikt nie dba o dobro ludzi tylko o dobro partii. Patrząc na Naszą historię i to przez co przeszliśmy w stosunkowo tak niedługim czasie, powinniśmy się wspierać a nie dzielić.
Prezydent powinien stać po stronie ludzi, a nie partii. Pozwalamy by garstka nieszczęśliwych i skorumpowanych osób wpajała w Nas hejt i nakładała coraz więcej restrykcji.
Rozmawiam z ludźmi, którzy maja za sobą dwa powstania i mają łzy w oczach widząc kraj, o który walczyli , a który teraz się cofa, w którym narasta nienawiść do każdego kto jest inny.
Magdalena Środa -Co siedzi w głowach ludzi z PiS?
Ciekawe jak się czują i co myślą (jeśli myślą) ludzie z PiS. Czy naprawdę wierzą, że Kaczyńskiemu chodzi o reformę sądów a te tysiące na ulicach to jakiś brukselski spisek i „ludzie oderwani od koryta”?
Przecież przynajmniej część musi mieć świadomość, że bierze udział w demontażu demokracji, i że dzięki nim Polska odpadnie od cywilizowanego świata, i przejdzie do grupy egzotycznych krajów dyktatorskich.
Nigdy nie byłam za rozliczeniami, ale PiS kiedyś rozliczony być musi. Do szeregowego członka. PiS nie reprezentuje przecież „innej opcji politycznej”, reprezentuje inny ustrój, jest poza demokracją, poza Europą, poza cywilizacją, poza debatą, poza moralnością; czy nie ma tam ludzi, którzy myślą, którzy poczuwają się do odpowiedzialności?
Czy nikt jeszcze po tamtej stronie nie przejrzał na oczy?! Czy chcą, żeby ich dzieci żyły w dyktaturze, z jakimś podstarzałym, pozbawionym zasad i rozsądku watażką na czele?!
Magdalena Środa
Sztuczne substancje słodzące są szkodliwe dla zdrowia, alarmują naukowcy
Jak pokazują najnowsze badania – sztuczne substancje słodzące mogą wiązać się z długoterminowym wzrostem wagi i zwiększonym ryzykiem otyłości, cukrzycy, wysokiego ciśnienia krwi i choroby serca.

Według ostatnich badań opublikowanych w CMAJ (Canadian Medical Association Journal), sztuczne substancje słodzące mogą powodować długotrwałe przyrost masy ciała i zwiększone ryzyko otyłości, cukrzycy, wysokiego ciśnienia krwi i choroby serca
Konsumpcja sztucznych substancji słodzących, takich jak aspartam, sukraloza i stewia jest powszechna i wzrasta. Pojawiające się dane wskazują, że sztuczne lub nieżywotne substancje słodzące mogą mieć negatywny wpływ na metabolizm, bakterie jelitowe i apetyt, chociaż dowody są sprzeczne.
Aby lepiej zrozumieć, czy spożywanie sztucznych substancji słodzących wiąże się z negatywnym wpływem długoterminowym na wagę i choroby serca, naukowcy z George & Fay Yee Centre of Healthcare Innovation z University of Manitoba przeprowadzili systematyczny przegląd 37 badań, które przeciętnie przeżywały ponad 400 000 osób Z 10 lat. Tylko 7 z tych badań były randomizowanymi, kontrolowanymi badaniami (złoty standard w badaniach klinicznych), w których uczestniczyło 1003 osoby średnio po 6 miesiącach.
W badaniach nie wykazano konsekwentnego wpływu sztucznych substancji słodzących na utratę masy ciała, a dłuższe badania obserwacyjne wykazały związek pomiędzy spożyciem sztucznych substancji słodzących a relatywnie większym ryzykiem przyrostu masy ciała i otyłości, wysokiego ciśnienia krwi, cukrzycy, choroby serca i innych problemów zdrowotnych .
„Pomimo faktu, że miliony osób regularnie spożywa sztuczne substancje słodzące, w badaniach klinicznych tych produktów wzięło udział niewielu pacjentów”, powiedział dr Ryszard Zarychański, adiunkt Rady Wydziału Nauk o Zdrowia, Uniwersytet Manitoba. „Odkryliśmy, że dane z badań klinicznych nie potwierdzają w sposób wyraźny zamierzonych korzyści ze stosowania sztucznych substancji słodzących w zarządzaniu ciężarem”.
„Należy zachować ostrożność, dopóki nie zostaną w pełni scharakteryzowane długoterminowe skutki zdrowotne sztucznych substancji słodzących” – powiedział główny autor dr Meghan Azad, profesor Rady Wydziału Nauk o Zdrowia, Uniwersytet Manitoba. Jej zespół w Instytucie Badań nad Szpitalem Dziecięcym w Manitobie podejmuje nowe badanie mające na celu zrozumienie, w jaki sposób spożywanie sztucznej słodyczy przez kobiety w ciąży może wpłynąć na wzrost masy ciała, metabolizm i bakterie jelit u niemowląt.
„Biorąc pod uwagę powszechne i coraz większe wykorzystanie sztucznych substancji słodzących oraz obecną epidemię otyłości i chorób pokrewnych, konieczne jest więcej badań w celu określenia długoterminowych zagrożeń i korzyści tych produktów” – powiedział Azad.
(af)
Źrodło: ScienceDaily