Ryanair zapowiada wielkie zmiany

„Amazon podróży” to nowa wizja firmy, zapowiedziana przez dyrektora generalnego linii lotniczych Ryanair – Michaela O’Leary.

Według niego, w ciągu najbliższych 10 lat Ryanair, z przewoźnika przekształci się w „cyfrowe przedsiębiorstwo z dołączoną do niego linią lotniczą”.

Fot. Ryanair’s Corporate Website

W ciągu 22 lat swojego istnienia, z usług tych tanich lini lotniczych skorzystało już ponad 106 milionów pasażerów, a swoimi niskimi cenami zrewolucjonizowały one europejski rynek lotniczy.

W najbliższym czasie, przewoźnik planuje kolejne zmiany. Ambicją Michaela O’Leary, jest aby Ryanair stał się samowystarczalny w zakresie rezerwacji noclegówn na lotniskach czy zakupów. Ma stać się przedsiębiorstwem komplesowo pomagającym zaplanować całą podróż.

Obecnie w fazie rozwoju jest usługa „Ryanair Rooms”, która oferuje zakup noclegów, wynajem samochodu oraz opłacenia ubezpieczenia podróżnego.

Około 50 milionów euro, Ryanair przeznaczy na tegoroczne inwestycje w sektorze IT- rozwijając centra Ryanair Labs.

Jednak jest jeden obszar, w któy jak zanaczył Michaela O’Leary Ryanair nie zamierza inwestować – jest to wi-fi na pokładach samolotów.

(af)


Pomysł na obiad – Gołąbki ziemniaczano – grzybowe

Gołąbki lubię, choć przynam się że do ich robienia czasem nie mam cierpliwości. Ostatnio coraz częściej przygotowuję gołąbki z mięsem i ryżem, w wersji dla leniwych czyli bez zawijania. Są wyśmienite i serdecznie je polecam wszystkim osobom które nie dysponują zbyt dużą ilością czasu.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Niestety gołąbków z dzisiejszego przepisu, nie da się zrobić z ominięciem zawijania w liście kapusty, ale warto! Są pyszne!

Z podanego przepisu wyszło mi 14 gołąbków:

800 gram ziemniaków
1 średniej wielkości główka kapusty
2 duże cebule
garść suszonych grzybów
1 jajko
1 łyżka smalcu
1/2 szklanki bulionu
1/3 szklanki śmietany
majeranek
pieprz
sól

Z kapusty wycinamy głąb, uważając by nie uszkodzić liści. Obgotowujemy przez kilka minut w garnku z gorącą wodą – ja wybieram opcję z mikrofalówką. Kapustę wkładam do mikrofalówki na ok 8 minut. Po tym casie liście zmiękną i pieknie się oddzielą.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Grzyby namaczamy w 3/4 szklanki zimnej wody i odstawiamy na ok 45 minut aż napęcznieją i zmiękną. Następnie gotujemy do miękkości. Ugotowane grzyby drobno siekamy. Ziemniaki obieramy i ścieramy na drobnych oczkach. Cebulę kroimy w kostkę i rumienimy na smalcu na złoty kolor.

Utarte ziemniaki dokładnie odciskamy przez sito lub lnianą ściereczkę, następnie mieszamy z usmażoną cebulką, grzybami, całym jajkiem oraz przyprawami.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Tak przygotowany farsz, zawijamy w liście kapusty. Układamy ściśle w wyłożonym liśćmi kaputy garnku (aby gołąbki się nie przypaliły).

Pół szklanki wywaru z grzybów, wlewamy do bulionu, dodajemy śmietanę i wlewamy do gołąbków. Dusimy na wolnym ogniu przez około 45 minut.

Aby uzyskać gęsty sos, możemy przygotować zasmażkę i połączyć ją z wywarem z gołąbków lub rozmieszać w zimniej wodzie 1 łyżeczkę mąki pszennej i wlać do gotującego się wywaru.

Smacznego!

Anna Frach, TheFad.pl

 


Polska PiS – „Na paliwie z nienawiści można przejechać kawał drogi…”

Jestem Polakiem, więc czuję jakbym przegrał – napisał autor tekstu Michał Wojciechowicz, podsumowując swoje wspomnienia na temat Wałęsy, Polski, polityki wczoraj i dziś. A najsmutniejsze jest to dodał, że na paliwie z nienawiści można przejechać kawał drogi. Więc PIS może długo rządzić.

Akurat gdy Wałęsa przemawiał w Kongresie USA, był mój dyżur w pizzerni Romios, w Seattle. Na całe szczęście do naszego lokalu przychodzili ludzie oglądać NBA więc nad salą zawieszonych było kilka telewizorów. No i jak ten Wałęsa przemawiał, to ja, uchodźca z Polski, chłoptaś dwudziestokilkuletni, stałem jak wryty na środku sali i się gapiłem. Gapiłem się i płakałem! Mój menadżer Steve znał Wałęsę nie tylko z migawek z tv ale też z filmu nakręconego w 84 roku przez francuską telewizję, którego byłem bohaterem i którym mu się chwaliłem.

Na filmie, Wałęsa we własnej osobie opowiada jak to razem rzucaliśmy ulotkami i mówi o mnie „typowy romantyczny charakter, tylko do przodu…”

I Steve widząc moją reakcję na Wałęsę w w tv, na cały głos, tak by wszyscy goście w lokalu słyszeli, oznajmił: „lades and gentelmen, ten koleś stojący na środku sali w tych szortach i gapiący się w telewizor to chłopak z Polski i zna osobiście tego co tam teraz przemawia, a ten co przemawia, obalił komunizm”. I po chwili konsternacji nie wiadomo kto zaczął, ale wszyscy odłożyli szklanki, sztućce, wstali i zaczęli bić brawo, mi, Wałęsie w Kongresie w USA, nam razem, a może po prostu klaskali bo docenili sukces – co, jak wiemy, Amerykanie umieją.

I przyznam się Państwu, że to był mój najszczęśliwszy moment w byciu Polakiem.

Podobny moment szczęśliwości z poczucia tego, że jestem Polakiem i zwycięzcą – acz kapinkę mniejszy – przeżywałem w momencie gdy jako piętnastoletni gówniarz opuszczałem po podpisaniu porozumienia 31 sierpnia 1980 roku stocznię gdańską. Wychodziłem ze stoczni ze wszystkimi strajkującymi jako najmłodszy wspierający strajk, raz pobity przez Milicję i wielokrotnie uciekający przed łapankami SB – zresztą za te ucieczki właśnie Mirek Rybicki z Ruchu Młodej Polski i jego brat, ś,p. Aram Rybicki, przezwali mnie Pistolet. Przechodziłem wraz ze stoczniowcami przez słynną bramę nr 2, niewiasty niemalże mdlały na mój widok („och, jaki młody!”) a ja.. he, he.. No cóż.

Wtedy byłem dumny z tego, do jakiego szczepu należę – że jestem Polakiem, że dajemy radę, umiemy wygrywać i ja niewątpliwie jestem wśród zwycięzców.

Po powrocie do Polski z emigracji, wielokrotnie mniej lub bardziej, przeżywałem i cieszyłem się z tego, co my, mój kraj, moja Ojczyzna i moi rodacy – osiągnęliśmy. Gdy wstąpiliśmy do NATO – byłem dumny, gdy wstąpiliśmy do UE – rozpierała mnie duma. Tak samo gdy weszliśmy do strefy Schengen i po prostu otworzono przed nami granice – czułem, jakbym osiągnął jakiś osobisty sukces.

I po raz ostatni taką niewiarygodną dumę z bycia Tu i Teraz Polakiem odczułem tuż przed EURO 2012, gdy powołałem stowarzyszenie „Sąsiedzi na Mecze 2012” Udzieliłem wtedy kupę wywiadów telewizjom zagranicznym i wszystkim, bez wyjątku, dumny jak paw mówiłem: „patrzcie, co osiągnęliśmy, my – Polacy, w tak krótkim czasie!” A Niemcy, Irlandczycy, Hiszpanie kiwali głową z uznaniem nie mogąc się nachwalić naszej polskiej gościnności, organizacji, naszej zaradności.
Z drugiej strony sięgając pamięcią do momentów, kiedy nie czułem się fajnie z bycia Polakiem, muszę napisać o 1995 roku i zwycięstwie Kwaśniewskiego nad Wałęsą w wyborach prezydenckich. No to był cios!

„I jaki wstyd! – myślałem – raptem 6 lat po obaleniu komuny, komuna wraca do władzy!” Dramat, szanowni Państwo!

Lata stanu wojennego, konspiracji, późniejszych zatrzymań, aresztowań i w końcu więzienia, przemilczę – było ciężko, ale jakoś nie umiałem tego stanu ciężkości połączyć ze wzgardą lub dumą z bycia lub nie bycia Polakiem. Bardziej do mnie przemawia przesłanie Hymana Rotha z „Ojca Chrzestnego II” do Michaela Corleone „Taki wybraliśmy zawód i nic na to nie poradzisz”.

Następnym słabym momentem w historii mojej tożsamości były dwie klęski Andrzeja Gołoty. Pierwsza – gdy poległ po kilkunastu sekundach z Lenoxem Lewisem, a druga – O, Boże, co to było za upokorzenie! – gdy uciekł z ringu przed Mikiem Tysonem. Chodziłem struty, bez życia, jak zombi, zastanawiając się „jak to w ogóle możliwe” przez tydzień co najmniej.

Ale dopiero dzisiejsza polska rzeczywistość pod zwycięskimi sztandarami PISu daje mi psychicznie prawdziwie w kość. Nie ma chyba bardziej dołującego uczucia jak obserwować rozpełzanie się i zakorzenienie nienawiści we własnej Ojczyźnie, wśród rodaków. Tej autentycznej, prawdziwej. Takiej, którą można wręcz wytłumaczyć jakimś matematycznym wzorem i która będzie się rozwijać z żelazną konsekwencją aż do punktu kulminacyjnego – do wybuchu.

I nie mam na myśli bólu ze świadomości istnienia takich bandytów jak Kaczyńskiego, Błaszczaka, Gowina, Mazurek, którzy za nawoływanie do nienawiści i pochwalanie przemocy staną kiedyś przed sądem. Nie mam na myśli ludzi psychicznie chorych takich jak Pawłowicz, ludzi bezrozumnych jak Kukiz czy autentycznych agentów obcego mocarstwa jak Macierewicz. Tacy istnieli zawsze i będą istnieli – trudno.

Mam tu na myśli zaczadzenie nienawiścią moich bliskich, moją rodzinę, moich przyjaciół, sąsiadów, takich zwykłych Kowalski chyba mijanych na ulicy, którzy poprostu dali się bandyterce uwieść i ponieść – i wypisują na fb bzdury albo w zwykłych rozmowach otwarcie deklarują poparcie dla antychrzescijanskich postaw. Mam na myśli np. Ludzi, którzy siedzieli obok mnie na Bazunie – festiwalu piosenki turystycznej, a którzy – jestem tego pewien kiedyś śpiewając „wyrwać murom zęby krat” myśleli o Wolności, a dzisiaj słysząc te słowa myślą o ” SB, kodziarzach i ciapatych terrorystach”.

Mam na myśli Polaków, moich rodaków poprostu, którzy w następnych wyborach ochoczo zagłosują za tymi, którzy przypomnieli im jak cudownie jest nienawidzić.
I tym samym jakoś wiele wcześniejszych zagadek – w jakiś demoniczny potworny sposob- znalazło dla mnie swoje wyjaśnienie.

Np. Nie bardzo chciało mi się wierzyć, że mord Żydów w Jedwabnem to sprawka fizycznego udziału Tylko Polaków. Teraz widzę, że jak najbardziej Polacy są zdolni do zbrodni. Zbrodni z nienawiści do inności. Tak samo myślałem o pogromie kieleckim – że stało za tym fizycznie UB. Po co UB zwykły Kowalski czy Sosnowski a tym bardziej w grupie i wystarczy rzucić parę haseł i zrobione – jedziemy z nimi!

Także zagadka d l a c z e g o Ci, co od zawsze woleli rujnowac Polskę, niż ją budować, mam na myśli najpierw PC potem PIS, mają taki poklask u moich rodaków – dla mnie się wyjaśnia. Szukali, szukali, aż w końcu znaleźli: wpierw było lamentowanie o układzie, potem o zamachu, ale i jedno i drugie okazało się słabym paliwem – to postawiono na Nienawiść. I bardzo proszę. Bingo! Bank rozbity! Trafiony w dyszkę! Tak jest! Nienawidzić to jest to w czym Polacy się lubują!

A najsmutniejsze jest to, że na paliwie z nienawiści można przejechać kawał drogi. Więc PIS może długo rządzić.

I dlatego właśnie ostatnimi czasy w związku tym ,że jestem Polakiem to czuję jak bym przegrał.

(Autor: Michał Wojciechowicz, My Naród

 


Magdalena Środa – O cynizmie Trumpa, podłości PiSu i głupocie

Mało co jest równie cyniczne jak trzykrotny rozwodnik Trump-seksista, który zachwala rodzinę, mało co jest tak podłe jak tysiące zwolenników PiS, którzy wygwizdują Wałęsę,mało co jest tak głupie jak zachwyt nad wartościami konserwatywnymi.

Przecież gdyby one zwyciężyły, to świat trwałby w bezruchu, zapatrzony w Kościół, w Inkwizycję, w bulle papieskie, monarchię, kolonializm i żaden z wyznawców Kaczyńskiego czy Trumpa nie miałby dziś ani praw ani wolności ani płatnej pracy.

Nie mówiąc nic o kobietach. A życie ludzkie byłoby biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie.

Magdalena Środa


Pierwsza Dama Polski i największy afront 2017

Światowe media już podchwyciły i prześcigają się w komentowaniu zachowania Polskiej Pierwszej Damy Agaty Kornhauser-Dudy, która jak piszą … „oszukała” prezydenta Trumpa i popełniła największy afront 2017.

Udostępniany gif, pokazuje Polską Pierwszą Damę  stojącą obok prezydenta Andrzeja Dudy, który żegna się z Donaldem Trampem, po przemówieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie.

Agata Duda wygląda jakby stała w kolejce po uścisk dłoni Trumpa, i kiedy już ma wydawałoby się dojść do pożegnania… lol… prezydentowa wymija Trumpa i podaje rękę jego żonie Melanii.

Jednego może być pewna Agata Duda – Donald Trump nie zapomina…  i pewnie ją kiedyś wywoła na Twitterze…

Anna Frach, TheFad.pl


Polskie władze wezwane przez UNESCO do zaprzestania wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej

Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO  wezwał dzisiaj polskie władze do natychmiastowego zaprzestania wycinki drzew w najstarszej części Puszczy Białowieskiej oraz przyjęcia misji ekspertów.

Po poprawkach, które wcześniej w środę zgłosił Kazachstan, zgodzono się na wydłużenie terminu przedstawienia raportu o stanie zachowania puszczy do grudnia 2018 r., ale znalazł się tam zapis o możliwym wpisie na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu

 

(PAP)


Deser na niedzielę – „Jagodowe muffinki z kruszonką”

Jedno jest pewne – podstawowy przepis na dobre muffiny to skarb, a później pozostaje nam już tylko włączyć wyobraźnię.

Ja zdecydowanie nie potrafię się przekonać do muffinek przygotowywanych z olejem. Nic mnie tak nie zachęca do sięgnięcia po kolejną i kolejną babeczkę,  jak jej słodko maślany zapach.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Dzisiaj, do wersji podstawowej na muffinki waniliowe dodałam jagody amerykańskie i kruszonkę. Wyszły piękne – chrupiące z wierzchu dzięki kruszące a wilgotne od jagód.

Z podanego przepisu upieczecie 12 sztuk średniej wielkości muffinek:

2 szklanki mąki

2 jajka

2 łyżeczki cukru wanilinowego

1 /2 szklanki mleka

3/4 szklanki cukru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

125 gram masła

kruszonka (przepis na kruszonkę znajdziecie tutaj)

200 gram jagód (u mnie mrożone amerykańskie)

Mąkę przesiewamy przez sitko, dodajemy proszek do pieczenia i cukier, mieszamy. Masło roztapiamy i studzimy. Następnie mieszamy je z mlekiem i jajkami. Płynne składniki wlewamy do mąki z cukrem i proszkiem do pieczenia. Miksujemy lub mieszamy rózgą (ciasto jest dosyć gęste). Do przygotowanej masy wsypujemy jagody i całość delikatnie mieszamy.

Fot. Anna Frach/TheFad

Łyżką zamoczoną w gorącej wodzie nakładamy ciasto do ustawionych na blaszce papilotek. Każdą muffinkę posypujemy kruszonką i wstawiamy na 30 minut do nagrzanego do 180 stopni Celsjusza piekarnika.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Po wyjęciu upieczonych muffinek, pozostawiamy je do ostudzenia na metalowej kratce. Można podawać je posypane cukrem pudrem.

Smacznego

(af) TheFad.pl


Choroby przenoszone przez kleszcze, mogą prowadzić nawet do śmierci pupila

Mimo że nie prowadzi się statystyk dotyczących zachorowań na choroby odkleszczowe wśród zwierząt, eksperci podkreślają, że dla domowych pupili mogą być one równie groźne jak dla ludzi. Najczęstsze i najbardziej niebezpieczne z nich to babeszjoza i borelioza. Aby ochronić psa przed chorobą, warto pamiętać o zaszczepieniu go.

Fot. Anna Frach/ TheFad

– Kleszcze są bardzo niebezpieczne dla zwierząt, ponieważ przenoszą choroby wirusowe, bakteryjne, pasożytnicze i jeśli nie są one leczone, to szybko mogą doprowadzić do śmierci bądź do poważnych problemów zdrowotnych na długi czas. Im więcej kleszczy, tym większe ryzyko zarażenia zwierzęcia chorobą – mówi agencji Newseria Artur Andrzejczak, dyrektor techniczny Boehringer Ingelheim.

Objawy boreliozy u zwierząt mogą przypominać grypę występującą u ludzi. Będą to m.in. zmęczenie, utrata apetytu, gorączka, jednak dość charakterystycznym objawem może być puchnięcie okolicy stawów, przejściowa kulawizna dotycząca jednej lub wielu kończyn oraz sztywność podczas poruszania. Nasilenie objawów może się zmieniać przez kilka miesięcy, a niezdiagnozowana borelioza może prowadzić do trwałej niepełnosprawności, natomiast w bardzo zaawansowanym stadium również do uszkodzeń organów wewnętrznych. U kotów diagnozuje się ją znacznie rzadziej niż u psów, co nie oznacza, że na nią nie chorują. Specjaliści tłumaczą, że nie daje ona tak silnych objawów, jakie są u psów.

Inną często przenoszoną przez kleszcze chorobą jest babeszjoza powodująca u zwierząt anemię, uszkodzenia wątroby i nerek. Jej objawy to m.in.: gorączka, zmniejszony apetyt, osłabienie, czasem wymioty, a także oddawanie przez psy ciemniejszego moczu. Bez szybkiej pomocy lekarza może się skończyć śmiercią zwierzęcia nawet w ciągu kilku dni od zarażenia.

Zagrożenie jest bardzo duże, bo zwierzę może natknąć się na kleszcze niemal wszędzie – na spacerze, w lesie, w parku.

– Kleszcze zwykle czekają na swoją ofiarę na źdźbłach traw, na liściach. Ich charakterystycznym elementem polowania jest wystawianie przednich odnóży i na tej podstawie rejestrowanie, co się dzieje w otoczeniu. Zwierzę przechodzi obok liścia, na którym siedzi kleszcz, on czepia się zwierzęcia, wchodzi na nie i rozpoczyna okres żerowania, w którym szuka miejsca do wgryzienia, pobrania krwi i odżywania się tą krwią. Posiłek samicy kleszcza trwa zwykle do siedmiu dni, po czym schodzi ona ze zwierzęcia, dochodzi do kopulacji z samcem i składa jaja w środowisku – wyjaśnia Artur Andrzejczak.

Po każdym spacerze należy więc dokładnie obejrzeć pupila, bo im krócej kleszcz znajduje się na zwierzęciu, tym mniejsze ryzyko przeniesienia chorób odkleszczowych.

– Kleszcz co prawda może się wbić w różnych miejscach, ale ma też miejsca, które lubi bardziej – są to okolice małżowin usznych, pachwiny, pachy, tam gdzie skóra jest delikatniejsza, gdzie ma więcej spokoju, wtedy widzimy pasożyta przytwierdzonego bądź chodzącego po powierzchni skóry lub włosów. Choroby przenoszone są przez kontakt kleszcza z krwią zwierzęcia, czyli w trakcie posiłku – tłumaczy Artur Andrzejczak.

W przypadku inwazji nie można tego dostrzec na pierwszy rzut oka, bo zwierzę nie zachowuje się dziwnie i nie odczuwa dyskomfortu. Kleszcz bowiem w trakcie wgryzania się w skórę psa lub kota wytwarza substancje, które znieczulają miejsce wgryzienia.

– Problemem jest pierwszy etap inwazji, kiedy pasożyt nie jest najedzony, kiedy jest mały, wielkości głowy od szpilki, bądź jeśli zwierzę podczas spaceru trafiło na larwę lub nifmę, które są jeszcze mniejsze niż osobnik dorosły, stąd trzeba mieć dobry wzrok aby tego pasożyta znaleźć – mówi Artur Andrzejczak.

By zabezpieczyć zwierzęta przed pasożytami zewnętrznymi, kleszczami czy pchłami, trzeba zastosować produkty zarejestrowane jako leki, które mają za zadanie zabić pasożyta. Są również takie preparaty, które odstraszają szkodniki poprzez zniechęcanie do pobierania pokarmu.

– Kleszcz wchodzi na zwierzę, natomiast substancja czynna, która znajduje się na skórze, drażni kleszcza i nie jest on w stanie się wbić w skórę, w konsekwencji te substancje potem również go zabijają. Jest to bardzo dobra forma profilaktyki. Możemy też mówić o leczeniu inwazji kleszczy, w sytuacji w której zwierzę na swojej powierzchni ma kleszcza, podajemy preparat, który też go zabije, skutecznie uniemożliwiając przeniesienie choroby – mówi Artur Andrzejczak.

Wysyp kleszczy pojawia się dwa razy w roku – w okresie wiosny i jesieni. Eksperci przestrzegają, by nie bagatelizować problemu.

– Często właściciele psów czy kotów uważają, że jest to problem kosmetyczny, czyli coś wisi przytwierdzone do skóry mojego psa, nie podoba mi się, więc chciałbym się tego pozbyć. Chodzi jednak przede wszystkim o ochronę zdrowia zwierząt, jako że kleszcze są bardzo efektywnymi wektorami chorób – dodaje Artur Andrzejczak.

Główny Inspektorat Sanitarny apeluje, by zabezpieczać nawet domowe koty, ponieważ pasożyt może zostać przyniesiony do domu nie tylko przez nasze psy, ale również przez nas samych.

Źródło: Newseria


Jurek Owsiak – Frasyniuk to mój bohater

Jak się po świecie podróżuje to człowiek się napatrzy i nagada. Coraz mniej dziwów i zapatrzenia – okazuje się, że wszystko, czego tak zazdrościliśmy innym, mamy u siebie!

Ale kiedy schodzimy na gadułę o naszych ostatnich bojach, bohaterach to każdy z wypiekami i emocjami opowiada o swoich. Okazuje się, że w rozmowie każdy „Kowalski” z Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Niemiec, ma takiego pod ręką.

Pyszne i przyjacielskie rozmowy – a ja opowiadam o historii jak z filmu. Z kasą Solidarności wyrwanej ubecji sprzed nosa i kilku gościach odważnych i oddanych sprawie – tak! Po trzykroć TAK! Moim bohaterem jest Władysław Frasyniuk! To tyle w tej sprawie.

Jurek Owsiak


Pożar w żydowskiej szkole na Hackney

Kilka minut przed pónocą, w szkole żydowskiej w londyńskiej dzielnicy Hackney, przy Craven Walk, rozległ się alarm przeciwpożarowy. Ogień który pojawił się wpiwnicy budynku i na parterze, rozprzestrzeniał się szybko.

@999London

Około 100 strażaków, zaopatrzonych w maski tlenowe oraz 15 wozów strażackich, pojawiło sie na miejscu pożaru. Po kilkugodzinnnej akcji ogień udało się opanować. Prwadopodobną przyczyną pożaru była usterka elektryczna.

John Stillwell/PA Wire

Do szkoły żydowskiej na Huckney uczęszcza blisko 600 uczniów, dla których język jidysz jest pierwszym i najważniejszym językiem.

(af)