Manuela Gretkowska: „Kaczyński nie jest genialnym strategiem, ma tylko bezkarną większość”

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Jego mesjaństwo polega na przyjęciu roli zmartwychwstałego. Identyczny brat zginął, on żyje. Jak Chrystus nie dotyka pieniędzy, kobiet. Nie ma przyjaciół, ma wyznawców.

 

PIORUNOCHRON NIENAWIŚCI

Białą różę, symbol sprzeciwu kiedyś wobec faszyzmu a teraz przemocy wobec słabszych, Kaczyński uznał za wredny badyl nienawiści. Wybierając się więc wczoraj, pierwszy raz na miesięcznicę, skonstruowałam z czarnej, strajkowej parasolki i białego kwiatka piorunochron nienawiści. Niech spływa po nim wrzask, spojrzenia składanego dyktatora. Składanego, bo przemawia ze składanej drabinki lub krzesełka. Nie zatuszuje tego transparent na szerokość jezdni: „Jarosław Kaczyński jest wielki”. Nie jest. I nie jest genialnym strategiem. Ma tylko bezkarną większość. Gdy swój mental próbował wyeksportować do parlamentu europejskiego, zwalczając Tuska, najzwyczajniej się ośmieszył. Nie przykryła tego operetka powitań wracającej z Brukseli , skompromitowanej Szydło.

Fot. FB Manuela Gretkowwska

– Idzie pani na mecz? – zaczepiano mnie w drodze na Krakowskie Przedmieście.

No bo gdzie indziej mogłabym nieść konstrukcję drucianej róży i parasola jak nie w stronę Narodowego, gdzie graliśmy z Rumunią.

Tak, szłam na kolejny polski mecz, gdzie w rozgrywce Polska:Polska wynik jest po obu stronach jak zwykle 0.

Z jednej strony garstka PiS-owców wspomagana koncertowym nagłośnieniem modlitewnych zawodzeń. Z drugiej zwykli ludzie okrzyczani przez Kaczora „agentami” Ma rację, jesteśmy agentami normalności. Czy normalnym krajem rządziłby kryptogej w depresji, któremu zdaje się, że jest Piłsudskim?

Nie mamy systemu prezydenckiego, ale powaga urzędu obliguje. A kto do niego kandydował w ostatnich wyborach? Atrapy wzięte z zaplecza chorej wyobraźni – jak Ogórek promowana przez Millera, czy Duda – awatar prezesa. We Francji od czasów De Gaulle’a, każdy prezydent jest absolwentem prestiżowej uczelni szkolącej najzdolniejszych do administrowania państwem, nie byle prawniczką jak Marine Le Pen. Jeśli ktoś kandyduje, nie pojawia się z politycznej próżni, jest ministrem, kimś znanym.

Wracając do miesięcznicy – Kaczyński idąc na swoje krzesełko musi się czuć znowu przedszkolakiem. Widok zasłaniają mu ochroniarze, a potem plecy policjantów. Po obu stronach ulicy sznury przypominające te, za jakie przedszkolaki trzymają się idąc ulicą. Jesteśmy udziecinnieni przez rządy PiS-u. Zredukowano nas do idiotów, którym narzuca się co mają oglądać w teatrze, co myśleć, kiedy rodzić dzieci i czego je uczyć.

Żyjemy w głowie prezesa, jego nostalgii gdy miał 12 lat i jedyne o czym marzył (autentyczny cytat) to rządzenie. Dzieciak bawiący się w premiera. Będzie więc tak jak chce, nie dziecko piernik ale bachor prezes : podstawówki i licea, studia po dawnemu, przecież komunie nie było Erasmusa wymyślonego dla studentów przez Komisję Europejską. W telewizji biało-czarna propaganda, innej w latach 60-ych raju dzieciństwa Kaczyńskiego nie było.

Nie widziałam ze zbyt dużej odległości, co robił z językiem. Jego pohukiwania o barbarzyństwie ( naszym, zwykłych obywateli odgrodzonych od PiS-ów kordonem) trudno nazwać językiem polskim. Ale gdy kamery sejmowe pokazują Kaczyńskiego z bliska, fascynuje mnie co dzieje się z jego twarzą. Falliczny kształt języka wypycha mu prawy policzek. Polityczny samogwałt? Jest przecież na szczytach władzy, dyktatorsko sam. Może to tik nerwowy staruszka, a może chęć poczucia oporu. Nikt w partii nie sprzeciwi się jego słowom, a my protestując na ulicy jesteśmy nikim. Nie wiem co robi „Ucho prezesa”, ale „Język prezesa” wyczynia rzeczy dziwne, godne psychoanalizy.

Psychoanalityk oceniłby też zapał z jakim Kaczyński strąca z piedestału bohaterów. Sądzę, że w Polsce bohaterstwo polega na wyczuciu czasu, kiedy się pojawić i kiedy odejść. Gdyby Profesor Bartoszewski dożył naszych czasów, zostałby zdegradowany za „dyplomatołki” i popieranie normalności do poziomu zdrajcy.

Snuto by domysły jakim cudem przeżył Oświęcim i Powstanie Warszawskie. Może był kapo, przecież po wojnie lubił Niemców.

PiS nie doszedł do władzy, bo jest mądry i sprawny politycznie. Zaatakował Polskę jak bakterie atakują osłabiony organizm. Rządy PO nie wzmocniły tego co trzyma demokrację – edukacji i poczucia wspólnoty.

Kaczyński sunący w małym pochodzie miesięcznicy, wygwizdywany, prowadzony modlitwą może czuć się Chrystusem Narodu odprawiającym własną Drogę Krzyżową. Nie tylko dlatego, że publicznie opłakuje śmierć brata. Chociaż żałoby w jego przemówieniach nie ma, wyłącznie agresja. A to jest typowym objawem męskiej depresji.

Jego mesjaństwo polega na przyjęciu roli zmartwychwstałego. Identyczny brat zginął, on żyje. Jak Chrystus nie dotyka pieniędzy, kobiet. Nie ma przyjaciół, ma wyznawców. Ogromną role w jego życiu odgrywała matka. Ojciec nie cieśla, a inżynier też był mało istotny. Powiedziałam o mesjaństwie Kaczyńskiego działającym na katolicką podświadomość Polaków w radiowej rozmowie.

– Ale się nie koronował na Króla – znalazł kontrargument Piotr Najsztub

Czyżby? Dopiero za jego rządów ukoronowano Chrystusa na Króla Polski.
Dlatego starzejący się Mesjasz Kaczyński potrzebuje miesięcznic. Widowiska, gdzie jest biczowany pogardą. Obok mnie stała siostra zakonna. Na widok Prezesa skrzyżowała gałązki. białych róż, ni to w proteście ni to w geście egzorcyzmów.

Wczorajsza miesięcznica była polską szopką, czyli paradą figur i symboli. Czy tak będzie zawsze, na wieki? Pytam, bo minął wiek i wiersz Gałczyńskiego (Skumbrie w tomacie) nawiązujący do historii z Piłsudskim jest nadal czytelny;

„Raz do gazety „Słowo Niebieskie”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)

i koniec:
CHCIELIŚCIE POLSKI NO TO JĄ MACIE
(ksumbrie w tomacie, pstrąg)

(skumbrie w tomacie, pstrąg).

Na zdjęciu piorunochron, a obok z TVN24 widać go, razem ze mną na tle twarzy Kaczyńskiego

 

Manuela Gretkowska


Magdalena Środa – „Sadurska, PiS i 90 tysięcy złotych miesięcznie…”

Trochę nie rozumiem zmasowanego ataku na Małgorzatę Sadurską, która za swoje zasługi dla PiS a w szczególności dla prezesa będzie zarabiać 90 tys. miesięcznie, czyli tyle ile profesor UW przez półtora roku. W końcu profesor UW czy nawet adiunkt, asystent i doktorant (choc zarabiają nieco mniej) są wolni, robią, myślą i mówią co chcą.

To cenne i cudowne!

Małgorzata Sadurska ostatnich kilka lat robiła, myślała i mówiła to, co kazał jej Prezes lub co „myślała partia”.

To męka!

Posłuszeństwo i strach, że posłuszeństwu się nie sprosta to wielki stres ale i wielka zasługa. Prezes lubi doceniać zasługi.

Dla Małgorzaty Sadurskiej partia jest wszystkim, prezes – bogiem. Niektórych by to upokarzało, innym posłuszeństwo się po prostu opłaca, jeszcze innych to buduje. Sadurska należy do tych ostatnich. To nie jest karierowicz jak np. Ryszard Czarnecki, który pójdzie za każdym kto zagwarantuje mu dwie godziny tygodniowo błyszczenia w mediach, Sadurska jest ideowa.

Towarzyszyłam jej u początków publicznej (medialnej) kariery, kiedy zaczęła występować (razem ze mną) w programie „Babilon”.

Zawsze była czujna, każda wypowiedź zgodna z wolą prezesa i wolą partii, każda swobodna uwaga okupiona strachem, że powiedziała wbrew.

Wielki stres ale i wielka nagroda: najpierw posada u prezydenta, teraz (nareszcie!) jakaś porządna kasa. Sadurska wyda ją na ważne cele, nie jest próżna, jest społecznie zaangażowana, a jej kompetencje? No cóż a jakie kompetencje miał Misio, czy setki innych „krewnych i znajomych królika”?”

 

 

Magdalena Środa

Fot. Facebook


Roman Giertych – List do ministra Błaszczaka

Drogi panie Mariuszu!

 

Z informacji polskojęzycznych mediów, które nie zostały jeszcze poddane resocjalizacji przez prezesa Kurskiego, dowiedziałem się, że ma pan nowe kłopoty, gdyż pańscy podwładni rozrzucali z helikoptera po polach granaty na Podhalu.

Wiem, że trudno to będzie racjonalnie wytłumaczyć, ale w takim dniu jak ten sprawdza się stare przysłowie, że „najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie”. I ja pana nie mogę dziś zostawić bez dobrej rady. 

Rada moja jest prosta: należy powiedzieć prawdę.

Siedzieliście panowie (pan i Macierewicz) i głowiliście się jak wzmocnić Obronę Terytorialną, aby w razie czego dała radę Specnazowi. Czytaliście podręczniki sztuki wojennej i tam znaleźliście podpowiedź w zdaniu: w czasie wojny nasycenie broni winno wynosić dziesięć karabinów i sto granatów na kilometr kwadratowy kraju.

Zastanawialiście się jak to zrobić i Pan sobie przypomniał, że pan ma helikoptery (wojsko ich jak wiadomo nie potrzebuje, bo nie helikopter zdobi żołnierza wyklętego!). I powiedział pan do Antoniego, a jakby te helikoptery chwilowo przesunąć ze zbożnej (i niesłusznie krytykowanej) akcji rozrzucania confetti nad głowami ministrów, na odcinek rozprowadzenia tych granatów i strzelb po kraju?

Minister Obrony wstał i rzucił się Panu w objęcia i powiedział: zaraz ogłoszę II Etap Uzbrajania Obrony Terytorialnej.

I jak powiedzieliście, tak robicie. Rozprowadzanie granatów rozpoczęliście od południa kraju i będzie ono kontynuowane przez następne miesiące sukcesywnie w kierunku północnym tak, aby pokryć cały kraj przewidzianym w podręcznikach wojskowości nasyceniem broni.

Ataki opozycji na tę akcję stanowią natomiast haniebny akt zdrady narodowej zmierzający do osłabienia zdolności obronnych kraju. Natomiast obywatele niech po prostu uważają na głowy i niech nie łażą po lasach bez sensu. (Min. Szyszko już obiecał rozszerzyć zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej na wszystkie lasy kraju).

Panie Mariuszu głowa do góry, prawda się zawsze broni najlepiej!

 

Jak zawsze oddany panu.
Roman Giertych

 

PS Panu prokuratorowi Święczkowskiemu, który za listy na fb śle na mnie zawiadomienia chciałem podpowiedzieć, że w dzisiejszym liście może znaleźć elementy ujawnienia tajemnicy wojskowej.

 


Lech Wałęsa – „Nocna zmiana”

Tak ostro jeszcze nie było. Lech Wałęsa nie przebiera w słowach komentując film „Nocna zmiana” Jacka Kurskiego.

25 lat temu, 4 czerwca 1992 r., Sejm udzielił wotum nieufności rządowi Jana Olszewskiego. Bezpośrednią przyczyną jednego z najpoważniejszych kryzysów polskiej demokracji po 1989 r. stała się sprawa lustracji przeprowadzanej przez ówczesnego szefa MSW Antoniego Macierewicza.

W rocznicę obalenia rządu Olszewskiego TVP wyemitowało film „Nocna zmiana” Jacka Kurskiego. Na film zareagował Lech Wałęsa. Były prezydent wyjaśnił: „nagranie powstało na moje polecenie, zdobyte od kamerzystów i przerobione pod popaprańców urojenia”.

 

„Nocna Zmiana” to fałsz, urojenia Kurskiego i popaprańców. Premier Olszewski chciał pozostać przy korycie nie mając szans, więc uruchomił teczki po to, byśmy się tak podzielili, by zniszczyć mądrą lustrację, by nie można powołać długo żadnego rządu, to prowokator nieodpowiedzialny, tym ruchem zniszczył wszystkie struktury Państwa, nie mając i nie proponując niczego na następny dzień, miał szczęście, że byłem ja i zapanowałem nad kretynami nieodpowiedzialnymi, pchającymi za wszelką cenę do wojny domowej, było bardzo blisko. Taka jest prawda o tych szaleńcach.

Nagranie powstało na moje polecenie, zdobyte od kamerzystów i przerobione, pod popaprańców urojenia, z lekceważone jako śmieszne, chodzi do dziś w tej kłamliwej, bzdurnej koncepcji, prędzej czy później prawda się obroni.

L.Wałęsa

 

Obalenie Rządu Olszewskiego

To był najbardziej nieudany rząd w historii najnowszej. Właściwie nigdy nie był z kompletowany zawsze brakowało kilku ministrów, byli w zamian kierownicy. Robił wszystko, ale to co było mniej potrzebne na ten czas.. Same konflikty i złe decyzje. To doprowadziło do zebrania podpisów przez posłów w celu odwołania tego rządu.

Zbieranie podpisów trochę trwało, bo się nie spieszono, to doszło do uszu Olszewskiego i Macierewicza. Postanowili ratować się poprzez skłócenie sceny politycznej rzucając nie przygotowaną lustracje. Skłócenie by nie mógłby długo powstać nowy rząd a Oni by sobie rządzili.

Gdzie tu interes Polski. Paraliż kraju kompletny. Wszystkie ogniwa władzy sparaliżowane. Nic nie przygotowane. Tylko w tej sytuacji musiałby być w prowadzony stan wojenny, ale kto i jak miał go wykonać. Ta sytuacja kwalifikowała się pod trybunał.

Zapanowałem nad szaleńcami i ich nieodpowiedzialnymi pomysłami udało się mieliśmy szczęście. Kiedyś historia w wolniejszym czasie to udowodni.

Nie było ordynacji wyborczej, nie było ustalonych terminów, a kto i kiedy miął to zrobić kto podpisać przy paraliżu taczkowym wszystkich struktur Państwa. Pełna anarchia.

 

Lech Wałęsa

 

(af) thefad.pl / Źródło: Lech Wałęsa / facebook.com/lechwalesa


Roman Giertych – Dlaczego PiS nie może uznać uchwały SN?

Po zeszłotygodniowej uchwale SN, która ustaliła, że ułaskawienie osoby jeszcze nie skazanej prawomocnie (a więc niewinnej) nie wywołuje skutków prawny, nastąpiła orgia ataków na SN ze strony przedstawicieli siły rządzącej.

Generalnie atak sprowadzał się do tego, że rząd, Prezydent, oraz parlament nie uznaje uchwały SN i jej nie zamierza uznawać. (A ciekawe czy uznaje orzeczenie SN o ważności wyborów z 2015 roku?). Nawet tak zwykle udający „pisowców oświeconych” jak min. Gowin wypowiedział się, że SN przekroczył swoje kompetencje.

Linia tej narracji jest taka, że SN nie miał prawa wypowiadać się w sprawie kompetencji Prezydenta.

Argument ten jest o tyle absurdalny, że przecież SN nie mógł odmówić rozpoznania kasacji pełnomocników oskarżycieli posiłkowych ze sprawy pana Mariusza K. (tak, tak zgodnie z prawem uchwała SN odebrała szefowi służb część nazwiska).

Kasacje od orzeczeń sądów odwoławczych rozpoznaje zgodnie z kpk SN, a nie Trybunał Konstytucyjny. Argumenty więc przytaczane m.in. przez ministra nauki (i o zgrozo b. ministra sprawiedliwości) są po prostu ignorancją, albo cynizmem opartym o założenie, że obywatele nie wiedzą w większości, że SN musi każdą kasację w ten, czy inny sposób rozpoznać.

Posługiwanie się zarzutem braku kompetencji do oceny kasacji jest argumentem w stylu braku możliwości przez Sejm uchwalania ustaw. Od tego jest bowiem SN, aby rozpoznawał kasacje. Skąd więc ten rwetes?

Myślę, że stąd iż posłowie PiS skazani w I instancji cofnęli swoje apelacje po tym, jak Prezydent ich ułaskawił. Cofnięcie to wiąże sąd. O ile więc nie nastąpią nadzwyczajne wydarzenia to może się okazać, że trójka sędziów SN, którzy uchylą orzeczenie sądu odwoławczego o uchyleniu wyroku I instancji i umorzeniu postępowania może spowodować, że w części niezaskarżonej wyrok I instancji się uprawomocni (w teorii prawa niektórzy mówią o tzw. prawomocności horyzontalnej).

Tymczasem zaskarżona (z tego co piszą media) została tylko kara więzienia, a nie została zaskarżona kara utraty praw publicznych. O ile więc kara więzienia się nie uprawomocni, gdyż może zostać orzeczona wyższa, to kara utraty praw publicznych się uprawomocni.

Nadto jeżeli teraz oskarżyciele posiłkowi wycofają swoje apelacje to uprawomocni się również kara więzienia.

Oczywiście, że Prezydent może ich ponownie ułaskawić, ale w momencie, w którym kara staje się prawomocna (ja osobiście uważam, że w odniesieniu do winy i kary pozbawienia praw publicznych stanie się to z chwilą uchylenia orzeczenia o uchyleniu wyroku I instancji, czyli z chwilą wydania wyroku w sprawie kasacji przez trójkę sędziów SN) to pan Mariusz K. utraci prawa publiczne, a więc nie może być posłem, ministrem oraz nie może posiadać dostępu do tajemnicy państwowej. To samo dotyczy drugiego posła PiS pana W.

Późniejsze przywrócenie im w drodze łaski prawa do startowania w wyborach nie będzie oznaczało, że nie wygasły ich mandaty poselskie. A to oznacza konieczność wygaszenia tych mandatów. Brak ich wygaszenia będzie skutkował brakiem prawidłowej obsady składu Sejmu RP. Konsekwencje więc są gigantyczne.

Z tych powodów uchwała SN została przyjęta z tak wielką złością przez obóz władzy.

 

Roman Giertych


Stefan Niesiołowski – Kolejna porażka PiS-u

Kolejna porażka PiS-u

Erozja pisowskiej władzy i szerzej całego obozu katoprawicy trwa. Jak wyraża to popularne powiedzenie w internecie – reżim się chwieje, zaczynamy mieć nadzieję. To nie jest oczywiście jeszcze koniec, nie jest nawet początek końca, to jak kiedyś powiedział Winston Churchill, jest dopiero koniec początku. Właśnie wyczerpało się kłamstwo smoleńskie i podczas kolejnej odsłony koszmarnej instalacji pomnikowej ku czci Lecha Kaczyńskiego Jarozbaw nie tylko nie mówił o poległych, ale nawet o zamachu, a pisowscy propagandyści z grupy Karnowskiego (jest jeszcze grupa niezłomnych Sakiewicza tzw. bunkier) twierdzą, że smoleńskie paliwo polityczne się wyczerpało.

Jest to prawda w tym sensie, że poza garstką ogłupionych fanatyków i zdziecinniałych w zajadłym idiotyzmie wyznawców zamachu i zbrodniczego spisku społeczeństwo ma dość miesięcznic, występów Jarozbawa na drabince, kolejnych rewelacji w dochodzeniu do prawdy itp. Oczywiście w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia to pisowskich „realistów” postulujących wyciszenie kwestii katastrofy, bo chodzi im tylko o polityczną skuteczność.

Dlatego nie możemy ani przez chwilę wycofywać się z przypominania o pisowskiej podłości, o kłamstwach i nikczemnościach związanych z wypadkiem lotniczym zamienionym przez PiS w antypolski spisek, winni smoleńskiego kłamstwa muszą odpowiedzieć przynajmniej politycznie za zimną wojnę domową i granie śmiercią w walce o władzę i niszczeniu przeciwników politycznych. To trochę tak jak p. Le Pen wyrzuciła ojca z Frontu Narodowego, bo mówił, że komory gazowe to detal, ale nie dlatego, że to kłamstwo i nikczemność tylko dlatego, że to nieopłacalne politycznie.

Mieliśmy trzy porażki PiS-u i personalnie Napoleonka z Żoliborza; wycofanie się ze zbrodniczej ustawy aborcyjnej nakazującej kobietom pod karą więzienia rodzić nawet, gdy ciąża grozi życiu matki, gdy pochodzi z gwałtu i gdy dziecko urodzi się z poważnymi nawet śmiertelnymi wadami (casus Chazan) (ile podłości trzeba mieć, aby domagać się czegoś takiego?), rezygnacji z metropolii warszawskiej i wycofanie się z dwóch kadencji w samorządach.

Okazuje się, że PiS można pokonać, a dobrze zorganizowane i sensownie prowadzone protesty przynoszą efekt. Do tych sukcesów można dopisać kolejny w dużym stopniu symboliczny, ale o wymiarze także rzeczywistym. To bojkot zorganizowanego przez pisowską telewizję będącą tubą propagandową PiS-u gorszą, obrzydliwszą, bardziej zakłamaną i bardziej poniżającą niż w stanie wojennym festiwalu piosenki w Opolu. Po zastosowaniu przez reżimowe media cenzury i wykreślenie tytułem represji piosenkarek Kayah i Katarzyny Nosowskiej, po pewnych wahaniach festiwal postanowiła zbojkotować w geście solidarności także Maryla Rodowicz, co jest już zupełną wizerunkową klęską reżimowych mediów i reżimowych sługusów.

Przy okazji jeszcze raz dziękuję wszystkim osobom, które przyczyniły się do bojkotu tej imprezy, a zwłaszcza mającej najwięcej do stracenia Maryli Rodowicz, której piosenki pozwalały mi łatwiej przetrwać lata więzienia i której gwiazda wschodziła właśnie wtedy, gdy liczyłem niekończące się dni na Mokotowie i w Barczewie. Do łezki łezka i tego roku jesień ma z drzew koronę jakby cierniową – dziękuję. Nie wiem, kto im pozostanie z pewnością p. Pietrzak żałosne pisowskie popychadło pokazujące do jakiego upadku prowadzi brak honoru godności, a za to gigantyczne lizusostwo.

Stefan Niesiołowski

 


Roman Giertych – „Telegram w sprawie Opola”

Telegram w sprawie Opola

Jacku dowiedziałem się, że ze względu na przeniesienie festiwalu z Opola do Opola Lubelskiego potrzebujesz tytułów do wykonywanych przez Ciebie tam różnego rodzaju piosenek (dobrze, że będziesz śpiewać wszystko sam bo wiadomo kto wygra nagrody:)). Nie mam czasu na dłuższy list, ale w tym telegramie podsuwam parę pomysłów:

Pieśń poważna pod tytułem „Zbiegli zamachowcy” (Tusk z Sikorskim w mundurach gestapo mogliby być na plakacie zapowiadającym festiwal). Piosenka wesoła pt. „500+ i już”. Pieśń o miłości: pt. „Kot trzpiot”. Musi być też pieśń wojskowa: „Nie helikopter zdobi rycerza!”. Warto coś zaśpiewać dla Policji: „Łagodny paraliż chłopaka”! No i coś dla finansów: „SKOK pada nie raz na rok”.

I daj znać kiedy będziesz to emitował, bo jak nie oglądam TVP to na twoje wykonanie „Kota trzpiota” się skuszę. (Może jak prezes zobaczy to Cię nie wywali).

 

Twój wierny,
Roman

 

PS Zleć badanie w rządowym CBOS to ci wyjdzie, że przebiłeś Rodowicz, Kayah i wszystkich innych.

 

Roman Giertych

 


Lech Wałęsa na czerwonym dywanie w Cannes

Lech Wałęsa na swoim facebookowym profilu, udostepnił fotografie ze swojej wizyty w Cannes, podczas której uczestniczył  w uroczystym pokazie,  cyfrowo zrekonstruowanego filmu Andrzeja Wajdy pt. „Człowiek z Żelaza”.

Zdjęcie z profilu Lecha Wałęsy na Facebooku

Warto przypomnieć, że 36 lat temu Andrzej Wajda  został uhonorowany w Cannes Złotą Palmą, właśnie za film „Człowiek z Żelaza”. 

Kadr z filmu Andrzeja Wajdy „Człowiek z Żelaza”

Podczas tegorocznego festiwalu ponownie zaprezentowano to polskie dzieło w sekcji Cannes Classic 2017 i był to jedyny polski film który został tam pokazany.

Zdjęcie z profilu Lecha Wałęsy na Facebooku

Na czerwonym dywanie z tej okazji pojawili się m.in. Agnieszka Holland, Krzysztof Zanussi, Allan Starski czy Krystyna Janda. Specjalne zaproszenie otrzymał także były prezydent Polski Lech Wałęsa.

Na zdjęciu poniżej możemy również zobaczyć Jerzego Skolimowskiego i Romana Polańskiego.

Zdjęcie z profilu Lecha Wałęsy na Facebooku

„Człowiek z żelaza” to polski dramat filmowy z 1981 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy, na podstawie scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Akcja toczy się w 1980 roku podczas wydarzeń sierpniowych. Film realizowany był w pośpiechu (premiera 27 lipca 1981), aby uchwycić, świeże jeszcze, nastroje Sierpnia i genezę „Solidarności”. Entuzjastyczne przyjęcie filmu przez krytyków na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, podyktowane zatarciem dystansu czasowego między wydarzeniami historycznymi a produkcją filmową, skutkowało przyznaniem mu pierwszej w historii polskiej kinematografii Złotej Palmy.


Drastyczny spadek poparcia Donalda Trumpa w USA

Zaledwie 38 % Amerykanów  popiera prezydenta USA Donalda Trumpa,  56 % ankietowanych jest z jego prezydentury niezadowolonych, a 6 % ma „mieszane odczucia” w odniesieniu do prezydenta – tak wynika z opublikowanego w piątek sondażu Reuters/Ipsos.

Poparcie dla Trumpa spadło wśród Republikanów. Aż 23%  z nich,  zadeklarowało w tym tygodniu niezadowolenie z prezydenta; w ubiegłym tygodniu dezaprobatę dla niego deklarowało 16 % Republikanów. Według  Reuters, właśnie rozczarowanie tej grupy wyborców, zdaje się być główną przyczyną dalszego spadku popularności prezydenta.

 Sondaż został przeprowadzony pod koniec burzliwego tygodnia, kiedy to w prasie pojawiła się seria artykułów stawiających obecną administrację w kłopotliwym położeniu.

 Po kontrowersyjnej decyzji Trumpa o zwolnieniu dyrektora FBI Jamesa Comeya pojawiły się informacje o próbach zablokowania nadzorowanego przez niego śledztwa w sprawie kontaktów osób z otoczenia prezydenta z przedstawicielami Kremla, jakie miał podejmować Trump. (Reuters)

 

 


Jurek Owsiak – „Zapraszamy Marylo na Woodstock. Prezesie Kurski – daj Pan nam spokój”

Odetchnęłam z ulgą, gdy przeczytałam na facebookowym profilu Maryli Rodowicz że oprzytomniała i nie wystąpi na Opolskim Festiwalu.  Nie wiem czy gwiazda sama dokładnie przeanalizowała za i przeciw, czy ktoś na nią wpłynął, ale to zdecydowanie dobra decyzja.

W sieci pojawiły się setki tysięcy pochlebnych komentarzy, popierających jej decyzję. 

Jedną z osób, która zareagowała na informację że Maryla Rodowicz wycofuje swój udział w Festwalu Opolskim (zwanym od niedawna „resortowym”) jest Jurek Owsiak, który zaprosił Marylę na Przystanek Woodstock. Nie omieszkał również, dociąć Jackowi Kurskiemu:

 

Zapraszamy Marylo na Woodstock!

Panie Prezesie Kurski – daj Pan nam spokój!!!

Przed chwilą pisałem o wymazanym serduszku, a dosłownie chwilę później słyszę, że kolejny artysta, w tym przypadku ten, od którego wszystko się zaczęło, czyli Maryla Rodowicz, rezygnuje z Festiwalu w Opolu. W międzyczasie zrezygnował Audiofeels – fantastycznie zagrali na Przystanku Woodstock, a po drodze wycofany został Dr Misio – co za koncert na Woodstocku!

A podejrzewam, że te wieści dopiero się rozpoczęły. Można powiedzieć krótko – nic Opola nie zabiło, nawet disco polo, a zrobił to Pan. Szkoda.

 

Droga Maryla Rodowicz,

Na początku sierpnia organizujemy po raz 23 Najpiękniejszy Festiwal Świata – Przystanek Woodstock – Woodstock Festival.

Jest już dopięty prawie na ostatni guzik, na każdej ze scen mamy dogadanych artystów. Ale gdybyś zechciała przyjąć nasze zaproszenie, to jest takie miejsce, gdzie woodstockowe koncerty nabierają wyjątkowego, powtarzam, wyjątkowego smaku – to scena Akademii Sztuk Przepięknych. To na tej scenie królował jazz, w wykonaniu takiego mistrza jak Włodek Pawlik, to tam Audiofeels czarowało swoją muzyką, Kasia Kowalska porwała nas do przepięknego koncertu, Urszula rozbujała Woodstockowiczów przypominając swoje największe hity. Te koncerty wydajemy na płytach i te koncerty mają specjalną oprawę.

Droga Marylo – tam w każdej chwili, jeśli tylko będziesz chciała – możesz wraz z całą swoją ekipą, również z zaproszonymi gośćmi, wystąpić, a my to wszystko zarejestrujemy. I może to będzie inny niż wszystkie, ale za to jedyny taki Twój koncert na świecie!

Kłaniamy się Tobie nisko, pozdrawiamy serdecznie, życzymy wytrwałości w Twoich sprawach osobistych.

Jeśli tylko przyjęłabyś propozycję – natychmiast dawaj znać a woodstockowa publiczność, która docenia każdą formę sztuki oraz ma szacunek do artystów, doda Ci energii, jakiej dawno nie widziałaś, nie słyszałaś i nie czułaś.

Marylo będziesz mieć tam więcej publiczności niż w Amfiteatrze w Opolu.

 

Jurek Owsiak

 

AF/ TheFad.pl