„Polityk głaszczący koty jest gejem” zdradził Robert Biedroń

W szeregach PiS,  rozpętało się prawdziwe piekło, po tym, gdy prezydent Słupska Robert Biedroń ogłosił w Polsat News w programie „Skandaliści”, kto według niego jest pierwszym gejem RP.

Robert Biedroń: Wszystko byłoby OK, gdyby oni zajęli się głaskaniem kota i nie wtrącali się w życie innych. Fot. flickr

Kiedy prowadząca program Agnieszka Gozdyra zapytała Biedronia o „ukrywających się gejów” ze świata polityki, prezydent Słupskaodpowiedział bez wahania, że pierwszym gejem Rzeczpospolitej jest „ten głaszczący koty”.  Dodał również że jako gej, ma wyczucie w tej kwestii.

— Wszystko byłoby OK, gdyby oni zajęli się głaskaniem kota i nie wtrącali się w życie innych, ale niestety głaszcząc kota zaglądają pod kołdrę innych i próbują tam majstrować — powiedział Biedroń zarzucając tej osobie hipokryzję.

Nazwisko co prawda nie pada, ale w ocenie części komentatorów, wypowiedź Biedronia w kontekście wskazanej przez niego osoby „głaszczącej koty”, odnosi się do orientacji seksualnej prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Czy słusznie? Już jakiś czas temu Zbigniew Stonoga opublikował skandalizujący tekst „Mąż Kaczyńskiego”. Czy jednak można tę publikację traktować poważnie?

Zdaniem prowadzącej program “Skandaliści”, wypowiedź Biedronia została przez znaczną część mediów wyrwana z kontekstu.

 

(af) thefad.pl

 

 


W Europie stres jest drugim najczęściej zgłaszanym problemem zdrowotnym związanym z pracą.

Eksperci alarmują, że ponad połowa nieobecności pracowników może być spowodowana nadmiernym stresem. W Europie straty przedsiębiorstw z tego powodu szacowane są na 617 mld euro rocznie.

Do najczęstszych czynników stresogennych zaliczane są m.in. nadmiar obowiązków i duże oczekiwania przełożonych. Osoby przeciążone i nieradzące sobie ze stresem w pracy są mniej efektywne i częściej popełniają błędy, co przekłada się na kondycję firm i niższe PKB krajów europejskich. Dlatego pracodawcy powinni wspierać pracowników w radzeniu sobie ze stresem.

– Do najbardziej stresogennych czynników w pracy należą przede wszystkim zbyt duże obciążenie obowiązkami, zbyt duża odpowiedzialność, poczucie, że zadań jest za dużo albo są zbyt trudne i nie można sobie z nimi poradzić – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Lucyna Pleśniar, prezes firmy doradztwa personalnego People. – To także brak wsparcia menadżerów lub niewystarczająca pomoc z ich strony oraz poczucie braku kompetencji wystarczających do realizacji zadania.

Jak podkreśla, badania pokazują, że absencja w pracy wynikająca ze stresu jest dłuższa niż w przypadku nieobecności spowodowanych innymi czynnikami. Źródłem stresu mogą być nieodpowiednie warunki pracy takie jak hałas, niewłaściwe oświetlenie, zbyt wysoka lub niska temperatura oraz zapach w miejscu pracy.

Eksperci wskazują, ze stres jest stanem normalnym, a nawet wskazanym. Powoduje bowiem, że organizm mobilizuje się w celu oddalenia zbliżającego się niebezpieczeństwa. Problem zaczyna się wówczas, gdy stres pojawia się w przypadku braku realnego zagrożenia i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Długotrwałe napięcie odbija się na zdrowiu psychicznym i fizycznym, a lekceważone może prowadzić do poważnych chorób takich jak depresja, nerwica czy choroby psychosomatyczne. To powoduje większą absencję, rotację pracowników, brak motywacji i częściej popełniane błędy.

Stres w sposób istotny wpływa na absencję pracowników, a największe koszty tego zjawiska ponoszą pracodawcy – zauważa Lucyna Pleśniar. – Jak pokazują badania, europejskie firmy tracą co roku około 617 mld euro właśnie z powodu absencji chorobowej zatrudnionych. Koszt ten obejmuje m.in. przebywanie pracowników na zwolnieniu, ale także spadek produktywności i wydatki na opiekę zdrowotną.

Dlatego eksperci zaznaczają, że pracodawcy powinni wspierać pracowników w walce ze stresem m.in. poprzez diagnozę problemu czy zachęcanie do aktywności sportowej. W celu ograniczenia czynników stresogennych firma może przeprowadzić badania mające na celu wykrycie jego przyczyn. Dobrym rozwiązaniem są szkolenia wskazujące sposoby zachowania się w sytuacjach powodujących napięcia oraz dostosowywanie zakresu obowiązków i odpowiedzialności do możliwości poszczególnych osób.

– Najlepszym sposobem na radzenie sobie ze stresem jest aktywność fizyczna. Dodatkowo możemy wprowadzić cały szereg działań, które spowodują, że poziom takiego napięcia nie będzie zbyt wysoki. W ten sposób unikamy przekraczania pewnej granicy, za którą staje się ono destrukcyjne – zapewnia Lucyna Pleśniar.

Ważna jest dobra organizacja pracy: umiejętność planowania i selekcji zadań. W ten sposób znacznie ograniczamy wpływ na naszą pracę jednego z najczęstszych czynników stresogennych.

– Aby uporządkować środowisko pracy, ważne jest działanie w szerszym kontekście: nie chodzi tu tylko o czyste biurko, ale przede wszystkim nasza aktywność powinna być lepiej zaplanowana i mniej chaotyczna – precyzuje Lucyna Pleśniar. – Przeskakiwanie z zadania na zadanie stwarza poczucie, że ich liczba jest ogromna i nie można im sprostać, a to powoduje największe napięcia. Tymczasem akurat w tym obszarze mamy duży wpływ na to, by uniknąć stresu.

W Europie stres jest drugim po zaburzeniach układu mięśniowo-szkieletowego najczęściej zgłaszanym problemem zdrowotnym związanym z pracą. Zdaniem ekspertów HSE, brytyjskiej organizacji rządowej nadzorującej bezpieczeństwo pracy, ok. 45 proc. absencji może być spowodowanych tego rodzaju napięciem. Według innych źródeł udział ten jest większy i sięga nawet 60 proc. Analiza przeprowadzona kilka lat temu wśród austriackich tzw. białych kołnierzyków wykazała, że 42 proc. z nich przechodziło na wcześniejszą emeryturę z powodu chorób związanych ze stresem.

Newseria


Nie żyje Danuta Szaflarska. Miała 102 lata

Zaledwie kilka dni temu, bo 6 lutego, Danuta Szaflarska, aktorka teatralna i filmowa, nazywana „pierwszą amantką powojennej kinematografii”, świętowała swoje 102 urodziny. Wiadomość o śmierci artyski przekazał zespół teatru TR Warszawa.

Danuta Szaflarska rodziła się w 1915 roku w Kosarzyskach niedaleko Piwnicznej Zdrój. W swoim dorobku artystycznym ma blisko 80 kreacji filmowych i około 100 teatralnych.

– Mam dwie daty urodzenia: rzeczywistą, 6 lutego, i zapisaną w metryce, 20 lutego – powiedziała w wywiadzie Janowi Bończy-Szabłowskiemu („Przebrany alfabet aktorki”, „Rzeczpospolita”, 19.02.2010). – W moim życiu często powtarza się liczba dwa. Urodziłam się w drugim miesiącu roku. Mam dwie daty urodzenia (…). Miałam dwóch mężów, mam dwie córki i dwoje wnuków.

W 1939 roku ukończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej. Zaraz po zakończeniu studiów, rozpoczęła karierę w Teatrze na Pohulance (1939-1941) w Wilnie. W ciągu dwóch lat zagrała tam około 20 ról – od klasyki po obyczajowe komedie.

W latach 1942-43 występowała w Teatrze Podziemnym, a później w Teatrze Frontowym Armii Krajowej.

Po wojnie, przez rok, grała w Starym Teatrze w Krakowie (1945-1946), a następnie w Łodzi w Teatrze Kameralnym (1946-1949). W 1949 roku, po likwidacji Teatru Kameralnego, wraz z zespołem Erwina Axera przeniosła się do Warszawy. Do 1957 roku występowała w Teatrze Współczesnym, potem w Narodowym (1954-1966). Od 1966 do emerytury w roku 1985 w Teatrze Dramatycznym.

Jako aktorka filmowa popularność zdobyła w „Zakazanych piosenkach” (1946).

– Myślę, że ten film dobrze oddawał atmosferę życia w okupacyjnej Warszawie i świetnie pokazywał charakter jej mieszkańców. Piosenki, które się tam pojawiły, sama dobrze znałam z warszawskiej ulicy. Pamiętam tego skrzypka, którego potem zastrzelono, bo okazał się niemieckim szpiegiem. Sama mu nawet kiedyś wrzuciłam datek do kapelusza. Nie zapomnę, jak do niemieckich „szczekaczek” informujących o sukcesach armii hitlerowskiej włączyli się nasi i zagrali polski hymn. – mówiła po latach w rozmowie dla „Rzeczpospolita” w 2002 roku.

– W „Zakazanych piosenkach” a potem w komedii „Skarb” moim partnerem był Jerzy Duszyński. Widzowie byli pewni, że jesteśmy parą także w życiu prywatnym, choć Jurek był mężem Hani Bielickiej, a dla mnie tylko bardzo serdecznym kolegą. W szkole teatralnej co środa stawaliśmy wszyscy w strojach gimnastycznych na scenie w blasku reflektorów. (…) Nasze wzajemne przebywanie ze sobą spowodowało, że czuliśmy się niemal jak rodzeństwo i do głowy mi nie przyszło, by zainteresować się kolegą z roku. Co śmieszniejsze, o tym, że Jurek jest przystojny uświadomiłam sobie dopiero po obejrzeniu „Zakazanych piosenek”. – wspominała aktorka.

Po wojnie Danuta Szaflarska grała głównie niewielkie, epizodyczne postaci: włoską cyrkówkę w „Dziś w nocy umrze miasto” Jana Rybkowskiego (1961), Matkę w „Ludziach z pociągu” Kazimierza Kutza (1961), Stanisławę – kobietę spragnioną miłości w „Głosie z tamtego świata” (1962).

Później przyszły role w „Ludziach z pociągu” Kazimierza Kutza (1961), serialu „Lalka” (1977), „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego (1982), „Korczaku” Andrzeja Wajdy (1990), „Pożegnaniu z Marią” Filipa Zylbera (1993) gdzie wcieliła się, w której dziewczynę udaje się wyjść z getta, ale po jakimś czasie wraca tam z powrotem, świadomie wybierając śmierć z najbliższymi. W 1994 zagrała w „Faustynie” Jerzego Łukaszewicza.

W 2007 roku, w wieku 91 lat, wróciła na ekrany w zachwycającym stylu w filmie „Pora umierać” Doroty Kędzierzawskej, gdzie zagrała samotną starszą panią, która po śmierci ostatniego lokatora dokwaterowanego do jej willi, chciałaby zamieszkać z synem i jego rodziną.

Za tę rolę otrzymała m.in. Polską Nagrodę Filmową Orzeł oraz główną nagrodę aktorską na Festiwalu Polskich Filmów w Gdyni. – Obawialiśmy się trochę o jej formę, tymczasem bardzo nas zaskoczyła – wspomina Dorota Kędzierzawska. – Prosiłam ją w jednej ze scen: „Danutko, błagam cię, idź wolniej, pamiętaj, że grasz starą kobietę”.

Od tamtego czasu zagrała w „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta (2008), komedii Juliusza Machulskiego „Ile waży koń trojański?” (2008), wcieliła się w postać babci Janosika w „Janosiku. Prawdziwej historii” Kasi Adamik i Agnieszki Holland (2009) i u Władysława Pasikowskiego „Pokłosie” (2012).

(af, df) thefad.pl


Lech Wałęsa – Nie spocznę dopóki tych ludzi nie dosięgnie prawda i sprawiedliwość

Tego nie można tak zostawić.

Długie lata walczyłem, płaciłem wysoką cenę, traciłem trzy razy miejsce pracy, traciłem prawo jazdy, wiele razy siedziałem w areszcie, poddany byłem wiele razy rewizji osobistej i mieszkalno-rodzinnej, na wszystko są dowody i świadkowie.

Przełożeni w miejscach pracy mieli wiele kłopotów powodowaną moją antykomunistyczną działalnością, kiedy nie chcieli mnie zwalniać, czy karać. Nikt ich oto nie zapytał i nikt ich za to nie przeprosił i nikt im nie podziękował.

Miałem szczęście do dobrych patriotycznych przełożonych szczególnie w ZREMBIE , czy w Elektromontażu. Tacy ludzie jak Kaczyński, Macierewicz, Gwiazda. Rydzyk, Cenckiewicz,.Wyszkowski robią wszystko by to nie zauważyć, by to podważać, by to zniszczyć.

Prawda, fakty dowody, a nawet prawomocne wyroki sądowe ich nie obowiązują. Latami gromadzili, dopasowywali argumenty by kłamstwo w prawdę zamienić. Sprawa teczek Kiszczaka to kolejna prowokacja. Należy zacząć od sprawdzenia przez niezależnych grafologów listu Kiszczaka i całej tej paszkwilanckiej teczkowej prowokacji. To nawet fa……. tak daleko w prowokacji się nie posuwali. Nie spocznę i nie zaprzestanę , aż Tych ludzi dosięgnie prawda i sprawiedliwość .

L. Wałęsa


Panika podczas ewakuacji centrum handlowego Westfield

Dzisiaj w godzinach wieczornych, w Centrum Handlowym Westwield w dzielnicy Londynu Stratford,  po  uruchomieniu się alarmu pożarowego w strefie restauracji, rozpoczęto ewakuację klientów.

 


Ludzie, mówili o potwornym chaosie i braku profesjonalnej organizacji ewakuacji. Wiele osób jeszcze w 20 minut po ogłoszeniu alarmu,przebywało na terenie restauracji – taka sytuacja miała miejsce w Nandos.


Klienci skarżyli się na procedurę ewakuacji, nazywając całą akcję „niebezpieczną” i zastanawiali się czy nie doszłoby do tragedii, gdyby wybuchł prawdziwy pożar.

Do tej pory nie ma informacji jaki był powód włączenia alarmu, wciąż trwa dochodzenie, mające wyjaśnić przyczyny zajścia.

 

(af) thefad.pl


Osoby żyjące w związkach małżeńskich, mają niższy poziom hormonu stresu niż single

Jak wynika z badń przeprowadzonych niedawno na Carnegie Mellon University Pittsburghu (USA), osobyn niebędące w związkach są narażone na większy stres psychiczny niż te, które mają mężów czy żony.

Osoby żyjące w związkach małżeńskich są zdrowsze od singli, rozwodników i osób owdowiałych, i jak podkreślają jego autorzy, jest to pierwszy biologiczny dowód na to, że małżeństwo może faktycznie oddziaływać na zdrowia człowieka.

Wyniki badania opublikowano na łamach pisma „Psychoneuroendocrinology”

Grupa naukowców z Wydziału Humanistyki i Nauk Społecznych odkryła, że u małżonków poziom hormonu stresu – kortyzolu – jest zauważalnie niższy niż u osób, które nigdy nie były zamężne lub też były zamężne, ale rozwiodły się bądź owdowiały

Zdaniem autorów pracy obserwacje te potwierdzają tezę, że ludzie „wolni” są narażeni na większy stres psychiczny niż ci, którzy mają mężów czy żony. Taki przedłużający się stres jest zaś związany ze zwiększonym poziomem kortyzolu w organizmie. Wysokie stężenie kortyzolu może zakłócać zdolność organizmu do regulowania stanu zapalnego, co z kolei sprzyja rozwojowi i progresji wielu chorób.

 Na potrzeby eksperymentu naukowcy pobierali próbki śliny od 572 zdrowych, dorosłych osób, w wieku 21-55 lat. Pobierano je w kilka razy w ciągu doby i u każdego uczestnika cykl taki powtarzano trzykrotnie (jednak nigdy dzień po dniu). Następnie badano zawartość kortyzolu w próbkach.

 Okazało się, że osoby pozostające w związkach małżeńskich za każdym razem miały niższy poziom hormonu stresu niż te, które nigdy nie były zamężne/żonate albo też rozwiodły się/owdowiały.

Naukowcy porównali również dobowy rytm kortyzolu u wszystkich uczestników. „Zazwyczaj szczytowy poziom kortyzol osiąga, kiedy człowiek się budzi, a następnie w ciągu dnia obserwujemy jego spadek” – wyjaśniają badacze. Teraz okazało się, że u osób zamężnych/żonatych spadek ten był dużo szybszy, co – jak wykazały wcześniejsze badania – wiąże się z mniejszym ryzykiem chorób serca i przedłuża czas przeżycia u chorych na raka.
 
I jak podsumowują autorzy – „te dane stanowią istotny wgląd w mechanizm, poprzez który nasze relacje społeczne, w tym przypadku te intymne, mogą wpływać na nasze zdrowie”.


ZUS chce poprawić komunikację – upraszcza pisma wysyłane do klientów

Co trzeci Polak nie rozumie pism urzędniczych. Niezrozumienie decyzji urzędowej może zaś skutkować poważnymi problemami, ale też brakiem zaufania do instytucji. Polskie urzędy zaczynają więc komunikować się z klientami prostszym językiem. Również ZUS upraszcza język oficjalnych pism kierowanych do obywateli oraz ogranicza liczbę stron i rubryk do wypełnienia w formularzach. We współpracy z ekspertami ZUS opracował podręczniki prostego języka. Pilotaż przed wdrożeniem nowych zasad komunikacji potrwa do marca.

– Uproszczenie języka jest konieczne, aby poprawić relacje między organizacją a klientami. Wpisze się to w kontekst poprawy wizerunku państwowej jednostki organizacyjnej, jaką jest ZUS, i myślę, że wpłynie też na jakość podejmowanych przez nas decyzji – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Od 2016 roku trwa akcja „Prosto z ZUS”. Powołany w Zakładzie zespół przeanalizował stosowany w kontakcie z klientami język. Wspólnie z wrocławską Pracownią Prostej Polszczyzny opracowano też podręczniki bardziej zrozumiałego języka: „Słownik prostej polszczyzny”, „Księgę dobrego stylu strony internetowej” oraz poradniki „Jak zaprojektować przyjazny formularz” i „Jak pisać do klientów”.

– W wyniku tej współpracy jesteśmy na etapie przygotowania nowych wzorów pism, formularzy, wniosków na zasadach prostego języka. Musimy przejść też istotną fazę budowy kompetencji pracowników ZUS. Pracownia pomogła nam przeszkolić konsultantów językowych, którzy wraz z ekspertami od prawa ubezpieczeń społecznych dokonują zmian w poradnikach, interpretacjach i są zobowiązani do przeszkolenia odpowiedniej liczby trenerów – tłumaczy prof. Uścińska.

W marcu rozpoczną się szkolenia 90 konsultantów językowych we wszystkich oddziałach ZUS, którzy następnie przeszkolą 36 tys. pracowników urzędu. Zredukowano też liczbę formularzy (z 60 do 40), od lutego trwa ich pilotaż w trzech oddziałach (w Warszawie, Jaśle i Toruniu).

– Wiem, że zusowszczyzna to jeden z trudniejszych języków formalnych, bardzo specjalistyczny i skomplikowany, ale zaczyna to dobrze wyglądać. ZUS nie tylko zmienia pisma i formularze, lecz także szkoli swoich specjalistów i trenerów. Być może to jedyna instytucja, która ma specjalny zespół do upraszczania języka – wskazuje dr Tomasz Piekot z Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego.

Pierwsze opinie klientów są pozytywne. W badaniach, które zrealizował Millward Brown, przygotowane teksty w materiałach informatycznych zostały ocenione jako przystępne językowo. Jak wskazuje prezes ZUS, cały proces upraszczania języka jest trudny. Dotyczy to nie tylko przełożenia specjalistycznych zwrotów na przystępny język, lecz także przyzwyczajeń pracowników.

– To ogromny wysiłek, żeby przekonać organizacje do takiego projektu i poddać się procesowi budowania nowych kompetencji. Pracownicy merytoryczni od strony prawnej są przyzwyczajeni do stereotypów, do sformułowań kazuistycznych, które są niezrozumiałe dla naszych klientów – wskazuje prof. Gertruda Uścińska.

Choć wciąż w kontakcie z klientami przeważać będzie komunikacja papierowa, zmieni się sposób informowania o decyzjach i formuła zdań. W pismach ma już nie być długich, wielokrotnie złożonych zdań, które – jak zdarzało się niejednokrotnie – składały się nawet z 80 wyrazów.

– W pismach powinniśmy zostawiać nawigację, dzięki czemu czytelnik powinien w ciągu kilkunastu sekund zorientować się, co i gdzie jest w danym piśmie. Istotne jest zapanowanie nad długością zdania. Rozbudowane zdania bardzo źle się czyta, powinny więc być bardzo krótkie, ładnie pofrazowane, z dobrą interpunkcją. Tekst powinien być przyjazny, bez strasznych terminów urzędowych – wymienia warunki przyjaznej komunikacji dr Tomasz Piekot.
Część urzędów stopniowo wdraża zasady uproszczonej komunikacji z klientami i widać, że przynosi to lepsze efekty niż komunikaty pisane w nowomowie urzędniczej. Przykładowo, w 2015 roku część urzędów skarbowych zamiast wezwań do zapłaty wysłała zwykłe listy, w których prostym językiem prosiła o uregulowanie zaległości. W reakcji na takie pismo wpłat dokonało ok. 30 proc. więcej osób niż w przypadku tradycyjnych wezwań. Formularze zmieniły też m.in. Centralny Ośrodek Informatyki i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

– Instytucje publiczne powinny używać zrozumiałego języka, przede wszystkim dlatego, że komunikują się z obywatelem, kimś, kto płaci podatki i utrzymuje urzędy. Urzędnicy pełnią funkcję niejako usługową wobec obywateli i powinny w efektywny, komunikatywny sposób przekazywać im informacje – przekonuje Dominik Owczarek, analityk Instytutu Spraw Publicznych.

Teksty urzędnicze nastręczają trudności większości Polakom. W 2013 roku Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że co trzecia skarga na działanie władz wysłana na podstawie urzędowego pisma wynikała z niezrozumienia języka. Teksty pełne trudnych wyrazów, z długimi zdaniami i cytowaniem przepisów prawa bez ich tłumaczenia mogą się zaś przełożyć na spadek zaufania do danej instytucji.

– Przeprowadziliśmy szerokie badanie dotyczące wiedzy na temat systemu zabezpieczenia społecznego. Jednym z wyników było to, że ludzie mają niemal zerową wiedzę o tym systemie. Wskazywali również na niewłaściwy język, jakim instytucja się z nimi komunikuje. Jedna z naszych rekomendacji dotyczyła więc tego, żeby komunikaty były sformułowane w sposób zrozumiały. Jak widać, ZUS wziął sobie to do serca – mówi Dominik Owczarek.

Źródło: Newseria.pl


Uwaga na leptospirozę – chorobę rozprzestrzenianą przez myszy i szczury

Jeśli mieszkacie w okolicy „obfitującej” w szczury i myszy, warto o tym fakcie powiadomić odpowiednie służby. Gryzonie te mogą rozprzestrzeniać groźne choroby, zagrażające nam, naszym dzieciom czy domowym zwierzętom.

Już za chwilę na dworze zrobi się cieplej, a nasi milusińscy rozpoczną zabawę na świeżym powietrzu – w piaskownicy, na łące czy w przydomowym ogródku.

Warto zwrócić uwagę już teraz, czy wymienione gryzonie nie pojawiają się na odwiedzanym przez nas terenie zbyt często.

Opisany poniżej przypadek miał miejsce w Stanach Zjednoczonych ale choroba może rozprzestrzeniać się na całym świecie.

Jak poinformowały nowojorskie służby – jedna osoba nie żyje a dwie inne zostały zakażone leptospirozą – rozprzestrzenianą przez myszy i szczury.

Wszystkie zdiagnozowane przez nowojorskie służby, zakażenia miały miejsce w jednym bloku mieszkalnym w Bronksie.

Każdy z trzech pacjentów, trafił do szpitala z objawami ciężkiej niewydolności nerek i watroby.

Jak poinformował Departament Zdrowia i Higieny Psychicznej „ta choroba jest poważna, ale jest uleczalna przy pomocy powszechnie  dostępnych antybiotyków”.

W wyniku infekcji jeden z pacjentów zmarł, dwóch pozostałych po wyleczeniu wypisano ze szpitala.

W latach 2006 – 2016, w samym tylko Nowym Jorku odnotowano 26 przypadków zakażeń leptospirozą, Wszystkie,oprócz jednej ofiary zachorowania stanowili mężczyźni.

Urzędnicy podjęli natychmiastowe działania, mające na celu zmniejszenie populacji szczurów i myszy w zagrożonej okolicy oraz rozpoczęli informowanie mieszkańców o potencjalnym zagrożeniu dla zdrowia i życia.

Choroba może rosprzestrzeniać się na całym świecie, jednak najczęściej występuje w klimacie ciepłym i wilgotnym. Krętki dostają się do organizmu poprzez uszkodzoną skórę, lub błony śluzowe.
Leptospiroza uznawana jest za chorobę zawodową pracowników zakładów oczyszczania ścieków, oraz pracowników rolnych i hodowców zwierząt.

W pierwszym etapie choroby dochodzi do wysiewu krętków do tkanek i do krwi. Następuje uszkodzenie śródbłonka naczyń włosowatych. W większości wypadków reakcja odpornościowa gospodarza szybko doprowadza do wyeliminowania bakterii. Pojawia się drugi etap choroby, który często doprowadza do znacznie groźniejszych powikłań. Jedną z takich komplikacji jest zespół Weila objawiający się uszkodzeniem wątroby i nerek. W jego przebiegu pojawia się często żółtaczka wraz ze wzrostem aktywności enzymów wątrobowych AspAT i AlAT. Uszkodzenie nerek objawia się krwinkomoczem, białkomoczem, obecnością wałeczków w osadzie. W ciężkich przypadkach może dojść do retencji azotowych produktów przemiany materii. Może wystąpić również zapalenie naczyń objawiające się krwawieniami z nosa, krwiopluciem, wybroczynami skórnymi. Stosunkowo rzadkimi powikłaniami jest zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie płuc, ARDS.


Przyznanie najemcom nieruchomości, zmagającym się z problemami emocjonalnymi – prawa do utrzymania zwierząt domowych, niezależnie od klauzuli „Nie” dla zwierząt.

W niedzielę 5-tego lutego 2017, Sophia Davenport złożyła petycję do Rządu Wielkiej Brytanii, która następnie 8-ego lutego została zaakceptowana przez komisję standardów i opublikowana na stronie Parlamentarnej w sekcji Petycji pod numerem 183831.

Kliknij i podpisz  petycję.


 
Wprowadzenie nowej ustawy „Emotional Assistance Pet Act” jest bardzo prostym i szybkim rozwiązaniem, które oferuje pomoc jednej z najbardziej bezbronnych grupy społecznych w Wielkiej Brytanii – Najemców, którzy potrzebują emocjonalnego wsparcia. Ustawa ta jest po prostu w interesie publicznym:

Depresja i samobójstwa

Badania Mental Health Foundation [Fundacji Zdorwia Psychicznego] wskazują, że:

Zaburzenia depresyjne stanowią drugą, co do wielkości przyczynę inwalidztwa, samobójstw oraz chorób niedokrwiennych serca w skali światowej.

W Unii Europejskiej dochodzi do 55.000 samobójstw rocznie, w tym 6.000 w samej Wielkiej Brytanii i Irlandii. Najwięcej samobójstw związanych jest z zaburzeniami depresyjnymi. Każdego roku jeden na czterech mieszkańców Wielkiej Brytanii doświadcza problemów natury zdrowia psychicznego.

Kryzys Brytyjskiej Służby Zdrowia (NHS), brak środków finansowych

Opieka psychiatryczna w zakresie państwowej służby zdrowia (NHS) jest nadmiernie obciążona, czas oczekiwania na wizytę u specjalisty jest przerażająco długi, w niektórych regionach porostu nie ma odpowiednich jednostek specjalistycznych. Pomimo tego fundusze publiczne prawie w całości są skierowane na radzenie sobie z kryzysem, a tylko pomijalne kwoty przeznaczone są na zapobieganie.

Z budżetu na badania w służbie zdrowia tylko 5,5% przeznaczona jest na te związane ze zdrowiem psychicznym (115 milionów funtów).

Szokująca prawda o ile zdamy sobie sprawę, że problemy natury psychicznej stanowią największy indywidualny czynnik obciążeń ekonomicznych na świecie, oszacowany na 1,6 tryliona funtów – większy niż choroby układu krążenia, chroniczne choroby układu oddechowego, rak czy cukrzyca indywidualnie.

W Wielkiej Brytanii szacuje się że problemy natury psychicznej kosztują budżet państwa ok 70-100 bilionów funtów (4,5% produktu krajowego brutto).

Fot. Sophia Davenport

Badania / Dane Naukowe – „zwierzo-terapia”

Cytując Fundację Zdrowia Psychicznego (która z sukcesem już od 1949 roku przeprowadza badania naukowe w zakresie tematyki związanej ze zdrowiem psychicznym):

•    Zwierzęta stanowią wyśmienitą motywację dla ludzi.

•    Zwierzęta mają również efekt uspokajający. Głaskanie, siedzenie w ich sąsiedztwie lub zabawa z nimi daje właścicielowi zwierzęcia szansę na odprężenie i uspokojenie myśli.

•    Codzienna opieka nad zwierzęciem daje ludziom sens i satysfakcje. Daje nam poczucie wartości i bycia potrzebnym.

•    Zwierzęta stają się towarzyszami życia człowieka i dają im poczucie bezpieczeństwa poprzez sam fakt dzielenia rutyny dnia codziennego, szczególnie znaczące dla ludzi starszych.

•    Posiadanie psa na przykład jest swego rodzajem buforu na stress.

•    Zaobserwowano również, że w domach gdzie mieszkają zwierzęta ludzie z Alzheimerem mają mniej napadów nerwowych.

•    Na podstawie badania przeprowadzonego przez Fundację Zdrowia Psychicznego i istniejącą od 1927 roku Ligę Ochrony Kotów (Cats Protection) na grupie 600 osób z problemami psychicznymi wykazano, że znaczna większość, bo 87% z tych, którzy posiadają koty zauważyło ich pozytywny wpływ na ich samopoczucie a 76% stwierdziło dodatkowo, że towarzystwo kotów pomaga im radzić sobie z trudami dnia codziennego.

Badania / Dane Naukowe – relacje emocjonalne człowiek-zwierzę

Na podstawie badań przeprowadzonych przez Massachusetts General Hospital (największy szpital szkoleniowy Medycznej Szkoły w Harvardzie), wykazano za pomocą metody neuroobrazowania, że mechanizmy emocjonalne związane z tworzeniem związków rodzinnych, w tym instynktu macierzyńskiego odpowiadają tym, które tworzą związki emocjonalne pomiędzy człowiekiem a jego zwierzęciem.

[Referencje: http://www.massgeneral.org/about/pressrelease.aspx?id=1747]

Brytyjskie legislacje prawne w zakresie wynajmu są bardzo ograniczone i nie nadążają odzwierciedlać postępu naukowego i kontekstu ekonomicznego.

Wynajem mieszkań w obecnych czasach w Wielkiej Brytanii nie różni się niczym od każdej innej działalności gospodarczej, jednakże Wynajmujący są traktowani „lepiej”, na przykład niż przeciętna Kosmetyczka, która maluje paznokcie kilka godzin w tygodniu [dowiedz się więcej].

Samo angielskie słowo „Landlord” można rozumieć jako „Pan na Włościach” i ta scheda odbija się echem do dnia dzisiejszego.

Dodatkowo Wielka Brytania jest pogrążona w kryzysie mieszkaniowym (popyt przewyższa niezdrowo podaż) a dodatkowo wyspa jest przeludniona (na terenie Anglii gęstość zaludnienia jest większa niż w Japonii a w Londynie wynosi ponad 5 tysięcy mieszkańców na km2).

To często powoduje, że Wynajmujących stać żeby mieć „Najemców gdzieś”, co często odnosi się do żenującej jakości tych usług w kontekście ceny, lub wprost do łamania ich praw człowieka (Artykuł 8 Europejska Konwencja Praw Człowieka) – prawa do poszanowania życia prywatnego, rodzinnego oraz domu.

Ponadto, termin „rodzina” powinien odzwierciedlać prawnie – naukowo potwierdzone mechanizmy emocjonalne – więź pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem.

Mimo tego, że wynajem jest usługą, która odnosi się do bardzo wrażliwej sfery życia – „domu”, w Brytyjskim Prawach Konsumenckich nie ma na ten temat wzmianki.

O ile pracę tego typu wymagają czasu, wprowadzenie prostej ustawy dającej prawo veta klauzuli zabraniającej zwierząt w umowach najmu jest proste i uzasadnione interesem społecznym w kontekście najnowszych wyników badań naukowych i czynników ekonomicznych jak również obowiązkiem moralnym.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że okoliczności, które powodują że osoby nie mają wyboru i zdane są na wynajem pokrywają się z czynnikami ryzyka rozwinięcia depresji np. problemy finansowe, choroba, rozwód, samotność.

Ponadto, odcięcie od rodziny jest rozpoznawalne przez Brytyjską Służbę Zdrowia za czynnik podwyższający to ryzyko znacznie. Skoro więc relacje człowiek- zwierzę wykazują te same mechanizmy jakie relacje z członkami rodziny, to zmuszanie ludzi w sytuacjach ryzyka rozwinięcia się depresji do oddania zwierzęcia (członka rodziny), aby nie stać się bezdomnym razem z tym zwierzęciem – jest po prostu okrucieństwem.

Podobnie brak prawa pozwalającego  przeciwdziałać pogłębianiu się depresji (zwierzo-terapia) – EAPA – wydaje się być niestosowne w cywilizowanym społeczeństwie.
(Referencje: NHS ).

Klauzula zabraniająca trzymania zwierząt za to nie ma żadnego uzasadnienia naukowego. Nie ma żadnych badań naukowych wskazujących, że Najemcy posiadający zwierzęta są „gorsi”, czy powodują większe zniszczenia. Aby zabezpieczyć nieruchomość przed zniszczeniami podpisuje się umowę najmu i wpłaca kaucję i to – zwłaszcza z co regularnym inspekcjami (co 3 lub 6 miesięcy) – jest wystarczające aby usługodawca czuł się bezpieczny.

Należy więc przeciwdziałać przedpotopowemu rozważaniu wyższości praw własności „Pana Na Włościach”(Wynajmującego) nad prawami do “normalnego życia” Najemcy, który płaci sowicie za usługę korzystania z nieruchomości i skoro nieruchomość jest już zabezpieczona poprzez umowę najmu i kaucję i nie ma żadnych danych uzasadniających dodatkową ingerencję Wynajmującego w życie Najemcy.

Polacy w Wielkiej Brytanii

My Polacy wbrew naszej zadziorności 🙂 mamy wielkie serce i naturę solidarności w sprawach słusznych więc mam cichą nadzieję, że pomożecie mi Państwo poprzeć tę petycje (online – czyli bez wychodzenia z domku).

Wystarczy wpisać imię i nazwisko, e-mail i kod pocztowy. (Każdy z Państwa, kto przebywał na terenie Wielkiej Brytanii 183 dni poprzedniego roku podatkowego może podpisać się pod petycją – jest rezydentem (źródło: https://www.gov.uk/tax-foreign-income/residence).

Następnie kliknąć na link w e-mailu, który otrzymacie Państwo po poprawnym podpisaniu petycji aby podpis się liczył.

Pamiętajmy „Nieobecni nie mają głosu” więc zaznaczamy naszą obecność w Wielkiej Brytanii poprzez wyrażenie naszej opinii w imię dobrej sprawie.

Jaki ja mam w tym interes?

Zwierzęta były dla mnie zawsze wsparciem i radością – pomoc im (jakkolwiek mało znacząca w zakresie ich potrzeb) jest moim sensem życia.

Składając tę petycję kierowałam się również poczuciem empatii do osób, które spotkałam w swoim życiu i które zmuszono do oddania swoich zwierząt kiedy najbardziej ich potrzebowali, ponieważ nie było podstawy prawnej aby ich obronić przed tym okrucieństwem.

Historia Thomasa i Debbie dostępna jest w angielskiej wersji językowej, którą postaram się opublikować w tym tygodniu również w języku polskim.

Z poważaniem,
Sophia Davenport


Pieczeń rzymska, to danie znane na całym świecie – przygotuj je z nami

Popularny w Polsce klops, znany również jako pieczeń rzymska nie jest typowo Polską potrawą.  Co więcej, znany jest i zdobył uznanie niemal na całym świecie!

Fot. Anna Frach/ Thefad

Pieczeń, to danie z mięsa mielonego, najczęściej uformowanego na kształt  bochenka chleba (z angielskiego meatloaf czyli mięsny bochenek). Do jego wykonania używa się najczęściej mięso mielone wołowe, wieprzowe lub mieszankę tych dwóch, ale również drób, jagnięcinę, cielęcinę, dziczyzną oraz owoce morza.

Potrawa ta jest najczęściej serwowana w Niemczech, Skandynawii, Belgii oraz Holndii, ale znana jest niemal na wszytskich kontynentach:

W Argentynie, pieczeń nosi nazwę Pan de carne i faszerowana jest najczęściej szynką, serem lub warzywami.

W Austrii, przed pieczeniem owija się ją kawałkami wędzonej szynki. Często serwuje się ją w wersji na ciepło z ziemniakami lub na zimno z sosem Cumberland.

W Belgii, nazywa się Vleesbrood (mięsny chleb) i podawana jest z ziemniakami i różnego rodzaju sosami. Może być również spożywana na zimno, jako dodatek do kanapek.

W Bułgarii, pieczeń nosi nazwę Rulo Stefani i faszerowana jest całymi jajkami na twardo.

W Chile znana jest jako Asado Aleman (niemieckie pieczone mięso) i występuje najczęściej na terenach południowego Chile, będącego w XVIII i XIX wieku pod wpływem oadników niemieckich. Najczęściej przygotowywana jest z mielonej wołowiny, marchewki, kiełbasek, jajka i bułki tartej. Podawana jest najczęściej z ziemniakami puree lub ryżem.

Kubańczycy pieczeń nazywają pulpeta. Przygotowywana jest z mielonej wołowiny oraz szynki i nadziewana gotowanymi jajkami.

W Republice Czeskiej, pieczeń nosi nazwę sekana (siekana), można ją spotkać w wersji nadziewanej  jajkami na twardo,  kiszonymi ogórkami lub cienkimi kiełbaskami (winerwurst).

Duńska pieczeń to forloren, wykonana jest najczęściej z mieszanki mięsa wołowego i wieprzowego, owinięta plastarmi boczku wędzonegolub bekonu. Tak przygotowane danie serwowane jest z puree ziemniaczanym, sosem pieczeniowym i galaretką z czerwonej porzeczki.

Finlandzka wersja pieczeni to  lihamureke, przygotowana w oparciu o podstawową recepturę znanych nam klopsików (meatball). Jedyne przyprawy jakie są używane w tej wersji to sól i pieprz. Podawana jest z puree ziemniaczanym i sosem pieczeniowym.

W Niemczech w zależności od regionu pieczeń nosi nazwę Hackbraten, Faschierter braten lub falscher Hase. Również w zależności od regionu może być faszerowana jajkami na twardo.

W Grecji pieczeń znana jest pod nazwą rolo i istnieje dosyć duyżo różnych jej odmian,jednak ta najbardziej popularna to z jajkami na twardo.

Na Węgrzech Stefania szelet czyli pieczeń Stefana  smażona jest na patelni  z 3 jajakmi na twardo w środku.

We Włoszech polpettone  może być wypełnione szynką, jajkami lub serem.

W kuchni żydowskiej, pieczeń nosi nazwę klops i podawana jest na zimno lub na ciepło. Również w tej kuchni, popularna jest wersja z jajkami na twardo.

W Macedoni rolat, bo tak nazywana jest tam pieczeń, przygotowywana jest z mięsa wołowego,odpowienio owiniętego i gotowanego w wodzie. Może gotowane z warzywami lub w sosie.

W Meksyku pieczeń to danie niewielkiej wielkości, znane pod nazwą albondigon.

W Mongolii danie to podawane jest z gotowanymi  ziemniakami.

Na Filipinach, pieczeń ma trochę inną formę. Zwana jest embotido i wykonana jest z dobrze doprawionej mielonej wieprzowiny, z rodzynkami, mieloną marchewką, fazerowana kiełbaskami lub gotowanymi jajkami. Mięso formowane jest w rulon i pieczone. Inna wersja tego dania znana na Filipinach to mięso zawinięte w folię aluminiową lub skórki bananów i gotowane na parze. Tak przygotowane embotido może być przechowywane w zamrażalce przez dłuższy okres czasu. Zwykle podawane jest w postaci smażonych plastrów.

W Polsce potrawę tą znamy jako pieczeń rzmska lub klops. Przygotowujemy ją najczęściej z dodatkiem cebuli, czosnku i nadziewamy jajkami na twardo.

W kuchni Puerto Rico, pieczeń znan jest jako albondigón. Przygotowuje się ją z mieszanki mięsa wołowego i wieprzowego, z dodatkiem ketchupu, sosu Worcester, mleka, zielonej pietruszki, bułki tartej. Do środka wkłada się jajka na twardo.

W Rumunii pieczeń nazywa sie Drob i podobna jest do  bułgarskiego rulo lub węgierskiej pieczeni Stefana.  Główną różnicę stanowi mięso, w wersji rumuńskiej pieczeń przygotowuje się z mięsa jagnięcego, wieprzowiny lub cielęciny z dodatkiem podrobów jagnięcych.

Afryka Południowa  tu pieczeń jest jedną z najbardziej popularnych potraw. Nazywana jest bobotie. Skład potrawy zależy od regionu. Afrykańska wersja ma słodkawy smak, mielone mięso doprawione jest curry, suszonymi morelami i migdałami. Przed pieczeniem polewa się potrawę mieszanką ubitych jaj i mleka .

Szwedzka pieczeń nazywa się kottfarslimpa i przygotowuje się ją z mieszanego mięsa wołowo-wieprzowego. Podawana jest z gotowanymi ziemniakami, sosem pieczeniowym i smażonymi borówkami.

W Wielkiej Brytanii pieczeń znana jest pod nazwą Meatloaf i istnieje jej wiele regionalnych odmian. Mięso mielone najczęściej wołowe, doprawiane jest cebulą, czosnkiem, muztardą i ketchupem.

W Stanach Zjednoczonych w 2007 roku, pieczeń znalazła się na 7 miejscu, w rankingu ulubionych potraw amerykanów.

W czasie Wielkiego Kryzysu, pieczeń była jednym z najpopularniejszych dań. Do jej przygotowania używało się tańszego mięsa oraz resztek obiadowych z poprzedniego dnia (gotowane warzywa, kasze, ryż, resztki chleba), tak aby zwiększyć porcję.

Pieczeń najczęściej spożywana jest z różnego rodzaju sosami – często jest to sos pomidorowy lub pieczeniowy. Popularna wersja to ta na gorąco z ziemniakami, często spożywana jest również na zimno jako dodatek do kanapek.

Fot. Anna Frach/ TheFad

Przepis na pieczeń z mięsa mielonego, którą przedstawiam poniżej, pozwoli wam przygotować wspaniałe danie, które niewątpliwie swoim smakiem, aromatem i delikatnością zachwyci wszystkich domowników.

Składniki na 1 foremkę pieczeni rzymskiej/klopsa:

1/2 kilograma mielonego mięa wołowego

1/2 kilograma mielonego mięsa wołowego

2 całe jajka

200 ml mleka

1 czerstwa bułka pszenna

3 łyżki bułki tartej

2 łyżki musztardy

3 łyżki ketchupu

2 cebule

3 ząbki czosnku

sól i pieprz

1 łyżeczka mielonego kminku

2 łyżeczki majeranku

Mięso, jajka oraz wszystkie przyprawy wrzucamy do miski. Bułkę moczymy w mleku do miękkości i razem z mlekiem tą bułczaną papkę wlewamy do mięsa.

Cebulę z czonkiem drobno siekamy i na łyżce oleju smażymy na złoty kolor. Studzimy i dodajemy do masy mięsnej.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni Celsjusza. Masę mięsną przekładamy do podłużnej foremki (keksówki) i wkładamy do piekarnika na 1godzinę. Po tym czasie pieczeń nakłówamy szpikulcem aby sprawdzić czy nie jest surowa w środku.

Ja przygotowuję wersję bez jajek na twardo, gdyż wydaje mi się że klops/pieczeń bez ich dodatku dłużej zachowuje świeżość.

W wersji na zimno, klops układam na kanapkach i smaruję musztardą lub chrzanem, w wersji obiadowej podaję z ziemniakami lub ryżem, duszoną marchewką z groszkiem lub smażonymi buraczkami z kminkiem.

Smacznego!

Anna Frach, TheFad.pl