Kluczowe daty związane z Brexitem
Obecny 2017 rok, oraz kolejne dwa lata 2018 i 2019, będą mieć największe znaczenie w związku ze zmianami politycznymi i gospodarczymi w Wielkiej Brytanii.

Już za kilka dni, 24 stycznia 2017 – Sąd Najwyższy (Supreme Court) poinformuje czy Theresa May ma możliwość uruchomienia Artykułu 50, działając na podstwie royal prerogative (królewskiego przywileju) czy też jego wywołanie musi być poprzedzone wydaniem Act of Parliament czyli zgodą Parlamentu
31 marca 2017 – to termin jaki wynaczyła premier May na uruchomienie Artykułu 50 i oficjalne powiadomienie Rady Europy o zamiarze opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej
30 września 2018 – do tego dnia Michel Barnier, odpowiedzialny za Brexit negocjator między Wielką Brytanią a Unią Europejską, chce zakończyć omawianie warunków wyjścia
31 marca 2019 – to termin do którego Theresa May chce zakończyć wszelkie negocjacje związane z Brexitem
Maj 2019 – w tym terminie zgodnie z planem premier Theresy May, Wielka Brytania formalnie opuści Unię Europejską.
Źródło: The Telegraph
Burmistrz francuskiego miasteczka, walczy z muzułmańską społecznością… wieprzowiną?
Społeczność muzułmańska, miasteczka Saint-Seurin na zachodzie Francji, nie ukrywa niezadowolenia a nawet wściekłości, po decyzji burmistrza.

Burmistrz Marcel Berthome, podjął decyzję o nie wprowadzaniu do szkolnego menu dań wolnych od wieprzowiny. „Jesz to co wszyscy, albo odchodzisz”.
Jak komentują muzułmańscy mieszkańcy Saint-Seurin, których dzieci uczęszczają do lokalnej szkoły – decyzja ta jest samowolą burmistrza i nie była konsultowana z rodzicami.
Muzułmanka o imieniu Sonia, której piecioletni syn ze względów religijnych nie spożywa wieprzowiny, poinformowała media (dziennik „France Bleu”) iż burmistrz rozpoczął złośliwy atak na lokalną społeczność muzułmańską.
„Jestem muzułmanką, ale jestem też francuską obywatelką i nie różnię się od innych osób”. „Płacimy lokalne podatki i płacimy za posiłki naszych dzieci w szkole. To nie powinna być decyzja burmistrza, co znajdzie się na talerzu mojego dziecka”. „On daje do zrozumienia – albo jesz to co wszyscy albo odchodzisz”. „On walczy z nami za pomocą wieprzowiny!”
Jednak burmistrz odpiera ataki środowiska muzułmańskiego, tłumaczac się problemami finansowymi. „Wołowina, którą chcieliby widzieć muzułmańscy rodzice na talerzach swoich dzieci – jest we Francji dużo droższa od wieprzowiny”.
„Jedne dzieci nie jedzą wieprzowiny, inne nie jedzą wołowiny a jeszcze inne nie lubią ryb. To nie jest decyzja motywowana politycznie. Miasto jest zadłużone i nie możemy sobie pozwolić aby gotować kilka różnych potraw dziennie. Jeśli nie jesteście zadowoleni z tej decyzji, niech wasze dzieci nie stołują się w szkole” – powiedział burmistrz Berhomé.
Jak psy reagują na szczekanie człowieka ? [Video]
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, albo czy próbowaliście komunikować się ze zwierzętami? Ten film pokazuje reakcje psów na wydawane przez ludzi dzwięki imitujące szczekanie.

Fiński magik Ajose Ahonen, oraz komik i aktor Rudi Rok, przygotowali eksperyment, polegający na próbie porozumiewania się za pomocą szczekania z wybraną gupą psów. W eksperymencie wzięły udział psy różnych ras, różnej wielkości i o zróżnicowanym charakterze. Rekacje czworonogów były bardzo zaskakujące. Zobaczcie sami:
List otwarty Jerzego Owsiaka do Prezesa TVP Jacka Kurskiego
Panie Prezesie,
To co Pan mówi o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i powodach, dla których Telewizja Publiczna nie grała razem z nami, jest nieprawdą! Nie po raz pierwszy zresztą utrzymuje Pan taką formę dyskusji z Polakami. Już we wrześniu (a dokładnie 14.09.2016 r.) wysłaliśmy do Państwa zapytanie, czy Telewizja Polska jest zainteresowana taką samą jak w latach poprzednich współpracą przy transmisji 25. Finału WOŚP. W tym samym dniu podobny list wysłaliśmy do stacji TVN.

Fot. ze strony WOSP
Dlaczego to zrobiliśmy? Ponieważ od zakończeniu 24. Finału WOŚP, który – jak zdaliśmy sobie sprawę – zdarzył się z rozpędu, Telewizja Polska kompletnie odpuściła sobie jakiekolwiek informacje na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pominęliście nawet sprawę tak ważną, jak podanie rekordowej sumy zebranych pieniędzy, co wydawało się być jeśli nie emocjonalnym, to dziennikarskim obowiązkiem. Potem było już tylko gorzej.
Tradycyjnie Fundacja WOSP zebrane w Finale pieniądze rozlicza poprzez zakupy sprzętu medycznego, którymi także staramy się zainteresować media. Przekazywanie rezonansów magnetycznych, czy urządzeń dla geriatrii, czy super nowoczesnego sprzętu do diagnostyki onkologicznej dzieci, interesowało wszystkich, ale nigdy Telewizję Polską. To budziło nasze obawy, że zbliżający się 25. Finał WOŚP nie spotka się z zainteresowaniem TVP. I tak też się stało.
Na skierowany do Państwa list nikt po prostu nie odpowiedział, za to stacja TVN zaprosiła nas na rozmów, podczas których lojalnie uprzedziliśmy, że w przypadku, gdyby Telewizja Polska odpowiedziała jednak twierdząco, to będzie dla nas pierwszoplanowa. Poczekaliśmy jeszcze kilka dni, zgodnie z zasadą „może list leży na poczcie”, ale niestety, proszę Pana, nic się nie wydarzyło. Zero reakcji.
Na konferencji prasowej, w dniu 16 października 2016 r., ogłosiliśmy nowego partnera telewizyjnego – TVN, z którym realizowaliśmy 25. Finał WOŚP. I wtedy dopiero wysłał Pan list, który był bardzo krótki i zapowiadał, że TVP będzie przekazywała na bieżąco informacje o Finale i jego wynikach.
Dzisiaj mogę stwierdzić, że nie spełnił Pan również obietnicy danej w tym liście. Odniosłem się do tego podczas 25. Finału WOŚP. Fundacja nie jest moją prywatną organizacją, a ja nie jestem jedyną osobą, która ją tworzy. Istnieje ona dzięki milionom Polaków, których, mówiąc najkrócej, Pan olał. A teraz, mówiąc nieprawdę, próbuje Pan tłumaczyć tę absolutnie złą decyzję.
25. Finał WOŚP przeszedł rewelacyjnie przez całą Polskę, a wręcz przez cały świat. Wszystkie profesjonalne media – ogólnopolskie, regionalne, lokalne i internetowe – bawiły się razem z nami i to wystarczy, żeby z energią budować plany na przyszłość. My takie plany już mamy, tak jak Polacy na świecie, od Australii, przez Chiny, Japonię, Warszawę, po Londyn i Nowy Jork.
To Pan tym przedsiębiorstwem rządzi i robi Pan to, co chce. Na szczęście nie jest Pan jedyny…
Jurek Owsiak
Pomysł na domową wędlinę bez wędzarni
Jeśli masz już dosyć napompowanych chemikaliami i wodą wędlin, którymi zmuszeni jesteśmy na co dzień karmić nasze rodziny, to może czas aby przygotować samemu wspaniały suszony schab w ziołach?

Fot. Anna Frach/ TheFad
Szczególnie będzie on smakował wielbicielom surowej polędwicy oraz szynki parmeńskiej. Nie jest skomplikowany w przygotowaniu, natomiast sam proces od zakupu schabu do ukrojenia pierwszego plasterka na kanapkę trwa minimum 7 dni.
Do przygotowania suszonego schabu, potocznie zwanego „schabem z pończoszki” potrzebujemy:
1 kg chudego schabu w kawałku
1 szklankę cukru
1 szklankę soli
Ulubione zioła (majeranek, czosnek, ostra papryka, grubo zmielony pieprz)
Przewiewny kawalek materiału lub 1 nogawka z damskich, cienkich rajstop
Przygotowanie schabu musimy podzielić na kilka etapów:
Etap 1
Schab dokładnie myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem, układamy w szklanym naczyniu i dokładnie z każdej strony obsypujemy cukrem. Tak przygotowany schab przykrywamy lub naczynie ze schabem owijamy folią i pozostawiamy w lodówce na 24 godziny.
Etap 2
Schab obmywamy z cukru, ponownie osuszamy ręcznikiem i ponawiamy procedurę tym razem zamist cukru używając soli, która zakonserwuje nam mięso. Ponownie mięso wkładamy do lodówki na kolejne 24 godziny.
Etap 3
Zmywamy ze schabu sól, a osuszony schab nacieramy mieszanką ulubionych przypraw. Kolejne 24 godziny w lodówce, rozprowadzą równomiernie aromat w wędlinie.
Etap 4
Schabu nie obmywamy z przypraw! Przekładamy mięso do ściereczki lub rajstop, dokładnie zawijamy i wieszamy w suchym i przewiewnym miejscu (może być w okolicach kaloryfera) na minimum 5 dni. Po tym czasie wędlina jest już gotowa do jedzenia.

Fot. Anna Frach/ TheFad
Schab najlepiej smakuje na kanapkaach, pokrojony w cienkie plasterki, doskonały jest zarówno bez dodatków jak również posmarowany musztardą czy chrzanem.
Smacznego!
Anna Frach, TheFad.pl (zainspirowana przez Daria Ali)
Kiedy kot jest chory – objawy których nie wolno zlekceważyć
„Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor -” jak się masz koteczku?” pisał Stanisław Jachowicz w swoim wierszu pt „Chory kotek”.

Koty to niezwykle żywotne i energiczne zwierzęta i tak naprawdę, raczej niezbyt często mamy okazję zaobserwować że źle się czują. Nierzadko jednak, szczególnie u kotów starszych, objawy chorby możemy nieopatrznie zrzucić na karb ich wieku.
Nie tak dawno naukowcy z University of Lincoln, przygotował listę objawów, które mają za zadanie pomóc nam zrozumieć kota i pozwolić odróżnić objawy chorobowe od objawów starzenia. Listę tą opublikowało niedawno cenione czasopismo naukowe „PLOS One”
Jeśli zaobserwujecie u swojego pupila poniższe objawy, mogą one świadczyć o poważnych dolegliwościach:
1. Utyka, dziwnie chodzi, z niechęcią wykonuje jakiekolwiek ruchy, nie skacze jak dawniej.
2. Chowa się, szuka ustronnych miejsc i tam przebywa, unika kontaktu z ludźmi, nie ma ochoty na zabawę.
3. Nie dba o sierść, ale może lizać jedno wybrane miejsce ciała.
4. Nie ma ochoty na jedzenie, często chudnie albo ma wahania masy ciała.
5. Jest osowiały, bez energii i dotychczasowej radości życia, często siedzi skulony, z podwiniętym ogonem i spuszczoną głową.
6. Unika jasnego światła, zamyka oczy, mimowolnie mruga powiekami.
7. Wydaje dziwne dźwięki – pojękuje, wyje.
8. Załatwia się albo bardzo często, albo bardzo rzadko.
Koniecznie skonsultujcie te objawy z weterynarzem.
Naukowcy mają nadzieję, że lista ta przyda się zarówno właścicielom kotów, jak i lekarzom weterynarii. Na jej podstawie będą mogli szybko ustalić, czy zwierzak rzeczywiście cierpi, czy po prostu się starzeje. A dzięki szybkiej wstępnej diagnozie lekarze będą mogli szybko rozpocząć leczenie.
Uwaga na „wybuchowe” e -papierosy. Ten mężczyzna stracił 7 zębów i doznał licznych obrażeń
Jak niebezpieczne może być palenie e-papierosów, przekonał się Andrew Hall z Idaho (USA), który w wyniku eksplozji e- papierosa, stracił 7 zębów oraz doznał licznych urazów twarzy i szyi.

Zdjęcia które Andrew zamieściła na swoim Facebookowym koncie, pokazują skalę zniszczeń i urazów.
Rozbita umywalka, poplamione krwią kafelki i ślady ognia na ścianach – to i tak nic w porównaniu z widokiem zmasakrowanej przez wybuch e-papierosa twarzy.

Przemyślcie czy warto, zanim sięgniecie po elektronicznego papierosa kolejnym razem, napisał Andrew pod swoim postem na Facebooku.
„Straciłem co najmniej 7 zębów, mam oparzenia drugiego stopnia twarzy i szyi, kawałki plastiku powbijały się w moją skórę i w jamę ustną, w gardło i wargi”.

„Wiem że e-papierosy, pomagają wielu ludziom rzucić nałóg palenia i jest to naprawdę bardzo dobre, ale powinniście też wiedzieć że mogą się zdarzyć i takie sytuacje, jak w moim przypadku – że bez ostrzeżenia może dojść do eksplozji”.

„Dziękuję Bogu, że skończyo się tylko tak – bo mogło być dużo gorzej.”
Andrew pozostaje w tej chwili na oddziale intensywnej terapii w lokalnym szpitalu, gdzie jest leczony z powodu odniesionych ran.
Prawie 12 milionów Polaków, zmaga się z chorobami dietozależnymi
Zdaniem dietetyków największe błędy żywieniowe Polaków to nieregularne posiłki, włączanie do codziennego menu zbyt dużej ilości produktów wysoko przetworzonych i słodyczy, a także stosowanie zbyt restrykcyjnych diet. To wszystko prowadzi do rozwoju chorób dietozależnych takich, jak otyłość, cukrzyca czy schorzenia sercowo-naczyniowe.

Zmaga się z nimi już ok. 12 mln Polaków. Aby im zapobiec, trzeba dostosować swój jadłospis do konkretnych potrzeb i predyspozycji organizmu.
Cukrzyca typu 2 działa podstępnie, praktycznie bez objawów, dlatego 1/3 chorych nawet nie podejrzewa, że sieje ona spustoszenie w ich organizmie – ostrzegają lekarze. Szacuje się, że cierpi na nią ponad 2 miliony Polaków. Do niedawna cukrzyca typu 2 była uważana za przypadłość wieku dorosłego. Obecnie coraz więcej przypadków choroby obserwuje się u dzieci i nastolatków. Wszystko między innymi przez niewłaściwe odżywianie.
– Cukrzyca typu II to typowa choroba dietozależna. Obecnie w Polsce boryka się z nią około 2 mln, a przewiduje się, że w najbliższym czasie dotknie ona kolejne 2 mln ludzi. Przyczyniają się do niej nadwaga i otyłość, ale działa to też w drugą stronę, bo konsekwencją cukrzycy mogą być wspomniane problemy z masą ciała, co jest z kolei związane z insulinoopornością – mówi agencji Newseria Lifestyle mgr. inż. Agnieszka Piskała, dietetyk, specjalista ds. żywności, DF Medica Polska.
Kolejnym problemem dietozależnym i najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce są choroby układu krążenia. W Polsce co roku z ich powodu umiera 200 tys. osób.
– Aby jeszcze bardziej uwypuklić te dane – ze statystyk wynika, że codziennie w Polsce umiera 270 kobiet na zawał albo na udar, to zatrważające dane. Jest to związane przede wszystkim z wysokim poziomem cholesterolu, z wysokim ciśnieniem, ze słabym metabolizmem kwasu foliowego, który zwiększa ryzyko miażdżycy – wyjaśnia Agnieszka Piskała.
Ogromne znaczenie ma więc zbilansowane i regularne odżywianie się. Niestety, wiele osób lekceważy sygnały, które wysyła im ich organizm. Indywidualną dietę, która uwzględnia zwiększone lub zmniejszone zapotrzebowanie na konkretne składniki pokarmowe i minimalizuje ryzyko zaburzeń, można ustalić na podstawie badań genetycznych, np. iGenesis.
Badania genetyczne i zindywidualizowany profil odżywiania to najlepsze narzędzie, z jakim się spotkałam. W naszej grupie badawczej analizujemy przypadki kilku wybranych osób, które poddaliśmy tzw. metamorfozie. Spotykamy się regularnie i wspólnie oceniamy, jak zmiana stylu dbania o siebie, sprofilowane zalecenia żywieniowe określone na bazie uporządkowanych informacji dot. stałych, wrodzonych predyspozycji czy nietolerancji pokarmowych może wpłynąć na poprawę stanu zdrowia oraz na optymalizowanie masy ciała, jeżeli pacjent ma z tym problem. Rezultaty, które osiągnęliśmy i wypracowaliśmy z pacjentami poddanymi badaniu iGenesis, bardzo pozytywnie nas zaskoczyły.
Po przeprowadzeniu testów DNA i określeniu koniecznych zmian żywieniowych pacjenci szybko się przekonywali, że sprofilowane modyfikacje dietetyczne wpływają pozytywnie na jakość ich życia, formę organizmu i poprawę samopoczucia. To były dodatkowe czynniki motywujące. Po odstawieniu tych produktów, które im nie służą, zyskali znacznie więcej energii.
– Jednym z moich największych sukcesów po wprowadzeniu zasad żywieniowych na podstawie badań genetycznych było to, że osoba, która jest w remisji nowotworu, nie tylko nie schudła, ale jeszcze dodatkowo nadbudowała masę mięśniową. W przypadku osób chorych na nowotwory jest to praktycznie niemożliwe, a spadek masy białkowej jest bardzo duży. Uważam więc, że nawet w przypadku nowotworu czy w jego remisji – żywienie zgodne ze swoim DNA może pomóc i przyspieszyć rekonwalescencję – mówi Agnieszka Piskała.
Oprócz czynników ryzyka chorób cywilizacyjnych oraz zdolności metabolizowania substancji odżywczych testy DNA umożliwiają wykrycie nietolerancji pewnych składników pokarmowych, w tym laktozy, fruktozy czy glutenu.
– To zależy od tego, jaki ktoś ma problem, bo są osoby, które po prostu chcą zobaczyć, jak wygląda ich instrukcja obsługi. Trafiają do nas też pacjenci, którzy chcą schudnąć i nie potrafią sobie z tym poradzić. Mają za sobą wiele diet i mało sukcesów. Są też Ci, którzy od lat walczą z groźnymi dolegliwościami, m.in. nowotworami, a badanie pozwala nam ocenić, jak organizm sobie radzi właśnie z wolnymi rodnikami.
Badania genetyczne potrafią też ocenić predyspozycje danej osoby do wykonywania określonego rodzaju sportu.
– Są osoby, które niepotrzebnie chodzą na siłownię i męczą się okrutnie, jeśli tak naprawdę efekty chudnięcia czy smukłą sylwetkę mogą zdobyć, biegając w maratonach. Badania genetyczne przynoszą informację, jak pacjent będzie sobie radził z kolejnymi etapami odchudzania. To znaczące ułatwienie w pracy dietetyka i kluczowe wytyczne w planowaniu wysiłku badanej osoby. Nie ma tutaj miejsca na próby i błędy, tylko działamy zgodnie z tym, co mamy zapisane w DNA – dodaje Agnieszka Piskała.
Newseria
Kierując się tymi zasadami, oszczędzisz nawet 1,5 l paliwa na 100 km
Nawet 1,5 litra mniej paliwa na dystansie 100 kilometrów może spalać samochód, kiedy kierowca jeździ zgodnie z ideą ecodrivingu.

Przede wszystkim chodzi o unikanie gwałtownego przyspieszania i hamowania, tak by jazda była jak najbardziej płynna. Nie musimy też jeździć bardzo wolno i unikać włączania radia czy klimatyzacji – zapewnia Marcin Grzebieluch ze Szkoły Bezpiecznej Jazdy Carevent.pl.
– Ecodriving wpisuje się idealnie w taktykę jazdy – to przewidywanie ciągu zdarzeń, płynność jazdy, przyspieszania, stała prędkość, odpowiednio wczesne hamowanie, także .
– Prowadząc auto w sposób ekologiczny, można oszczędzić paliwo, a jednocześnie poprawić bezpieczeństwo. Wszystkich namawiam do takiej jazdy.
Ekonomiczność i niskie spalanie to jedne z najważniejszych czynników branych pod uwagę przez Polaków przy zakupie samochodu – wynika z badania „AUTOwybory Polaków” instytutu Millward Brown dla Exact Systems. Wskazało tak 42 proc. kierowców. Znacznie mniej, bo 29 proc., zadeklarowało, że kieruje się przy zakupie ceną auta. Zakup oszczędnego samochodu przełoży się w przyszłości na niższe koszty eksploatacji, jednak dla portfela kierowcy korzystny wpływ może mieć także odpowiedni styl jazdy.
– Jeżeli ecodriving jest mądrze stosowany, czyli nie prowadzi do tego, że auto jedzie z prędkością 30 km/h na piątym biegu, tylko kierowca faktycznie planuje jazdę, odpowiednio wcześniej przewiduje manewry, to w zasadzie minusów tego rodzaju jazdy nie ma – twierdzi Marcin Grzebieluch. – Można bowiem poruszać się sprawnie, jednocześnie bardzo płynnie i w rezultacie komfortowo oszczędzać paliwo.
Zdaniem Marcina Grzebielucha ekologiczny styl jazdy pozwala zaoszczędzić nawet 1,5 litra benzyny lub oleju napędowego na każde przejechane 100 kilometrów. Ale korzyścią jest także wzrost bezpieczeństwa, bo kierowca uczy się hamowania silnikiem, po drodze porusza się płynniej i jeździ ostrożniej.
– Ecodriving to jak najbardziej słuszna idea, ale też temat wielu nadużyć . Nie chodzi wcale o to, jak wiele osób sądzi, by jeździć bardzo wolno lub wyłączyć wszystkie odbiorniki prądu, bo po to w samochodzie jest choćby radio, żeby z niego korzystać. To przede wszystkim przewidywanie zdarzeń i prowadzenie, które polega na przykład na zaniechaniu napędzania auta tylko po to, żeby za chwilę hamować. Rzecz jest raczej w płynnej jeździe, dzięki której samochód faktycznie mniej zużywa paliwa.
Zdaniem eksperta coraz więcej kierowców zwraca uwagę na oszczędny sposób prowadzenia samochodu. W dalszym ciągu panuje jednak przeświadczenie, że aby zaoszczędzić paliwo, wystarczy wrzucić na luz. Nowocześniejsze auta wymagają jednak innego stylu jazdy niż te produkowane kilkanaście lat temu.
– Do ecodrivingu nie są konieczne specjalne umiejętności, wystarczy myśleć, bo to są bardzo proste rzeczy.
Funt może stać się „czarnym koniem” rynku walutowego
Po pełnym niespodziewanych rozstrzygnięć 2016 roku nadszedł czas dalszego umacniania dolara oraz euro. Czarnym koniem rynku walutowego może się okazać funt, zwłaszcza gdyby Unia Europejska musiała pójść na ustępstwa w umowie ws. Brexitu.

– Wydaje się, że pierwsze miesiące 2017 roku będą dalej miesiącami dolara amerykańskiego, oczywiście będzie tutaj pokusa dojścia, a nawet przebicia poziomu jeden do euro, czyli tzw. parytetu – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Kiedrowicz, dyrektor operacyjny KOI Capital.
– Wydaje się, że chwilowo ten poziom będzie pokonany, czyli nastanie przynajmniej na pewien okres czas mocniejszego dolara względem euro.
Już tylko dolara i sześć centów trzeba zapłacić za jedno euro – najmniej od końca 2002 roku. Ostatnie trzy lata były czasem osłabiania się europejskiej waluty do dolara, choć gros spadku przypadło na 2014 rok. Podobnie było ze złotym: jeszcze dwa i pół roku temu polska waluta była słabsza od dolara trzykrotnie. Obecnie trzeba za niego zapłacić 4,11 zł. Tylko od początku 2016 roku dolar umocnił się do złotego o przeszło 7 proc. Zdaniem Andrzeja Kiedrowicza wiele wskazuje na to, że przynajmniej na początku 2017 roku trend ten się utrzyma.
– Później wszystko będzie zależało od tego, czy plany Fedu mówiące o trzech podwyżkach stóp procentowych w nowym roku nie zostaną przypadkiem tak jak rok wcześniej zrewidowane w dół. Wtedy skończyć się może np. na jednej czy dwóch podwyżkach – komentuje. – W takim scenariuszu oczywiście w późniejszych miesiącach, prawdopodobnie w II połowie roku, euro zaczęłoby nadrabiać i znowu by było mocniejsze do dolara amerykańskiego.
Scenariusz ten może się wydarzyć, podobnie jak miało to miejsce w 2016 roku. Po podwyżce stóp w grudniu 2015 r. rynek zakładał najpierw cztery, potem już tylko dwie podwyżki stóp. W końcu stało się jasne, że czasu starczy tylko na jedną, grudniową, która w istocie nastąpiła. W przyszłym roku nie zabraknie jednak czynników, które będą mogły osłabić zarówno euro, jak i waluty rynków wschodzących.
– Oprócz planowanych podwyżek Fedu, na które będą spoglądać inwestorzy, ja bym tutaj zwrócił uwagę ponownie na wydarzenia natury politycznej –zauważa Kiedrowicz. – Mamy tzw. czynniki ryzyka, czyli wybory w Niemczech, we Francji i Holandii. Jeżeliby doszły do władzy populistyczne ruchy, to można by się spodziewać dodatkowego osłabienia euro względem innych walut.
Inwestorzy grający na Foreksie mogą mieć szansę na zarobek na kursie brytyjskiego funta. Choć na razie Unia stawia Brytyjczykom twarde warunki i raczej zanosi się na pełny brexit, czyli z wykluczeniem Wielkiej Brytanii ze wspólnego rynku, to zdaniem rozmówcy Newserii władze w Brukseli będą musiały złagodzić swoje stanowisko, co może zaowocować umocnieniem brytyjskiej waluty.
– Mamy również przed sobą formalne rozpoczęcie procedury brexitu i tutaj w początkowej fazie negocjacji można się spodziewać dalszego osłabienia funta brytyjskiego względem innych walut – uważa dyrektor generalny KOI Capital.
– Natomiast wydaje mi się, że europejscy politycy będą musieli trochę ustąpić Wielkiej Brytanii i w dłuższym okresie to jednak funt zacznie być walutą, która będzie wygrywać na kształtującym się porozumieniu.
Newseria