PiS zabrał Polakom godność – a naród śpi
Gwałcąc zasadę zawartą w rocie przysięgi wojskowej, że żołnierze służą narodowi i bronią Konstytucji RP, teraz pytanie brzmi: Czy jeszcze jest Wojsko Polskie? Wydaje się, że już mamy wojsko PiS, które służy nie tylko interesom partii, ale interesom Episkopatu Polski. Dziś to wojsko katolickie i polityczne, coraz mniej zdolne do podejmowania różnorodnych działań bojowo obronnych. Dziś apel smoleński i msza, są ważniejsze od szkolenia.

A naród śpi.
PiS zabrał Polakom godność, Konstytucję, Sejm, policję, wojsko, wiarę, historię, media, itd. Niewiele zostało. Nie ma jeszcze obozów koncentracyjnych i obozów pracy, nie ma pałowania na ulicach, choć jest przyzwolenie na napaści na obywateli w Polsce, na faszyzm i agresję młodych „katolików” wobec innych spokojnych ludzi.
A Polacy śpią!
Pewnie myślą , że to ich nie dotyczy bo mają 500+.
Pewnie wasze dzieci podziękują wam za to, jaki kraj urządziliście dla ich życia. Tak jak Niemcy przez wiek wstydzą się za swoich faszystowskich przywódców.
Adam Mazguła
RONNEY – nowa twarz na polskiej scenie muzycznej
Zaledwie wczoraj – 9 stycznia 2017 roku, miała miejsce premiera jego debiutanckiego klipu i singla pod tytułem „Jestem Jaki Jestem”, którym RONNEY będzie walczył o awans do konkursu Eurowizji 2017 w Kijowie.

Klip utrzymany jest w nowoczesnej ale i minimalistycznej stylistyce. W swojej muzyce RONNEY łączy nowoczesne brzmienia, niebanalne rozwiązania i show, które ma nadzieję zaprezenować szerokiej publicznoścu już podczas krajowych preselekcji do Eurowizji w najbliższych miesiącach.
RONNEY a właściwie Rafał Pacholski to nowa twarz na scenie muzyki POP. Artysta pochodzi z wielkopolski, urodził się w 1994 roku w Kole. Jest wokalistą, modelem i pianistą.

Z muzyką związany jest od najmłodszych lat – już w wieku 5 lat zdobywał doświadczenie w szkole muzycznej w klasie fortepianu. Od tego czasu sięgnął po wiele nagród muzycznych. Jest również laureatem konkursów pianistycznych i wokalnych. 15 sierpnia 2011 roku zagrał główną rolę w musicalu „Musicalowa Pozytywka”, który przez kolejne miesiące grany był w Polsce i zagranicą.
09.01.2017 ukazał się jego pierwszy singiel zatytułowany „Jestem Jaki Jestem”, którym Ronney będzie walczył o awans do konkursu Eurowizji 2017 w Kijowie:
Wszystkich zainteresowanych rozwojem kariery Ronneya zapraszamy na fanpage artysty.
Sprawdźcie kto z Polskich wykonawców, będzie brał udział w preselekcji na konkurs Eurowizji. Informacje na ten temat znajdziecie TUTAJ.
ZUS rusza na kontrole. Kto tym razem znajdzie się na ich celowniku?
Kontrolerzy ZUS już zacierają ręce bo niebawem wyruszą na łów. Nowym celem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych staną się firmy zatrudniające pracowników na kontraktach i umowach zleceniu – informuje „Rzeczpospolita”. Pracownicy ZUS-u będą mogli w dowolnym momencie przeprowadzić kontrolę.
Na celowniku znajdą się przede wszystkim firmy, które przesuwają swoich pracowników na umowy zlecenia albo na samozatrudnienie po to, by nie płacić za nich składek. Jeśli kontroler wykryje umowy o dzieło stosowane zamiast etatów, będzie to kosztowało firmę jeszcze więcej. Jest już gotowy nowy algorytm, który na podstawie danych z Kompleksowego Systemu Informatycznego ZUS skuteczniej wskaże podmioty do kontroli – podaje „Rzeczpospolita”.
– Liczymy na to, że wzrośnie skuteczność kontroli prowadzonych przez inspektorów Zakładu – mówi Agnieszka Kiełbowicz-Dziwulska z departamentu kontroli płatników składek centrali ZUS.
Jak pisze dziennik, nowe przepisy zostały wymuszone przez wicepremiera Morawieckiego i wynikają z uchwalonej pod koniec 2016 r. ustawy o poprawie otoczenia prawnego przedsiębiorców, stanowiącej część pakietu tzw. 100 zmian dla firm.
Regulacje pozwolą kontrolerom na wizytę w każdej firmie i to w dowolnym momencie – podaje „Rzeczpospolita”.
Dopadł Cię wirus grypy? GP nie wspomoże Cię antybiotykiem. Sprawdź dlaczego
Brytyjscy lekarze apelują do swoich chorych pacjentów o wyrozumiałość i w dalszym ciągu nie przepisują antybiotyków.
Setki tysięcy osób zostało tej zimy zaatakowanych przez wirusa grypy i niestety nie mogą oni liczyć na pomoc jakiej by się spodziewali.
Wewnętrzne regulacje lekarzy GP zabraniają im przepisywanie antybiotyków.

W zamian lekarze sugerują chorym dużo odpoczynku, nawadnianie organizmu i nie unikanie posiłków.
Dr Anna Kuczyńska w wywiadzie dla Wales Online powiedziała: „Mam świadomość że uporczywy kaszel, trwający wiele tygodni jest bardzo męczący dla pacjentów i jest powodem przepełnionych przychodni zdrowia. Niestety w większości przypadków (wyjątkiem jest choroba serca, choroby płuc lub cukrzyca) GP nie może zbyt wiele zrobić dla tych pacjentów oprócz zalecenia odpoczynku i spożywania dużej ilości płynów.
Według GP antybiotyki nie będą zbyt pomocne w tym przypadku.
Jeśli jednak kaszel prowadzi do krwawień s dróg oddechowych, zaobserwujecie znaczny spadek wagi ciała lub objawy choroby trwają dłużej niż 3 tygodnie, wówczas należy niezwłocznie skontaktować się ze swoim lekarzem i podjąć inne kroki leczenia.
Jurek Owsiak „Gratulacje dla Prezesa Kurskiego”
Gratulacje dla Prezesa Kurskiego!
Byłem przekonany, że po Nowym Roku i wielkim sylwestrowym szaleństwie w rytmie disco polo, nadszedł dla Pana czas na zasłużony odpoczynek. A tu się okazuje, że nie! Że miał Pan także energię na stworzenie niezwykłego Widowiska Pomocy Potrzebującym. Relację zaprezentowały wczoraj Wiadomości TVP – https://wiadomosci.tvp.pl/…/polska-pomaga-final-wielkiej-ak….
W sposób niezwykle bajeczny zamienił Pan hol Telewizji Polskiej, tę największą klatkę schodową świata, w bajkowy świat śpiewu, tańca i niezwykłej energii prowadzących całą akcję. To się mogło podobać poprzez swój wartki przekaz! A wiem o czym mówię, bo w tym miejscu przez kilka lat udawało nam się zgromadzić kilkaset urządzeń medycznych i setki wolontariuszy oraz przyjaciół Orkiestry, kiedy w styczniową niedzielę opowiadaliśmy na antenie TVP2 o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Tak samo jak Pan, wykorzystywaliśmy to miejsce, aby podsumować rok naszych działań i też tak, jak Pan mówi, informować o codziennej żmudnej pracy naszej Fundacji dla ratowania życia i zdrowia dzieci i seniorów w polskich szpitalach. Bo przecież, Panie Prezesie, Fundacja WOŚP gra codziennie! Nawet w niedzielę, wolną sobotę i dni urzędowo świąteczne oraz wolne od pracy, bo wtedy w szpitalach także pracuje nasz sprzęt, który ratuje życie, leczy i diagnozuje. Na tę codzienność powołuje się Pan dziękując zgromadzonym w studio wolontariuszom. Zgadzam się – najlepsze efekty są wtedy, kiedy konsekwentnie prowadzi się działania skierowane do potrzebujących. Nie rok, nie dwa, nawet nie dziesięć. Dzień za dniem, tak jak w śmiesznej opowieści o tym, jak to Anglicy dbają o swoje trawniki.
Nasza zbiórka pieniędzy i ten dzień, który nazywamy Finałem WOŚP, to tak naprawdę super zabawa i radość, można by rzec – bal po całorocznej, ciężkiej pracy. To wyjątkowy jeden dzień ogromnej fiesty, która później zapowiada 365 dni żmudnej pracy. I tak jak Pan, przy okazji takiego balu, próbujemy podsumować to, co zrobiliśmy.
Przy tego rodzaju transmisjach dużo zależy od prowadzącego, muzyki, ruchu, przeniesienia atmosfery tego radosnego bycia razem na ekran telewizora. Przez 24 lata, m.in. w budynku, w którym Pan pracuje, robiliśmy to na maksymalnych obrotach, a kiedy się udawało – byliśmy przeszczęśliwi! Żywię więc nadzieję, że także Pan jest zadowolony z tego widowiska, gdzie w równie ciekawy – a powiedziałbym nawet dostojny – sposób, prowadzący potrafili opowiedzieć o działaniach organizacji, które świętowały swoją wolontariacką aktywność w Pańskiej telewizji.
Fajny program! Naprawdę, Panie Prezesie, ma potencjał! Chętnie pomogę, służę radą oraz pomocą. Można by co nieco dorzucić, a nawet podkręcić, odważniej wpuścić więcej ludzi do studia. Przerabialiśmy to i wiemy, że TVP wytrzyma.
I jeszcze jedno na koniec. Nie wiem, czy Pan wie, ale jeden z prowadzących gra na gitarze basowej! Robi to zawodowo, co, myślę, mogłoby uatrakcyjnić program. A wiem co mówię, bo znamy się od tysiąca lat! Widząc Janka, to tak jakbym nie widział tej osoby sprzed lat. Może jest szansa, aby Pan, lub reżyser przedstawienia, czy ktoś jeszcze zdołał wyciągnąć to, co w Janku zawsze było najbardziej fantastyczne – dowcip, figlowatość, super puentę, taką „z jajem”. Potrafi super śpiewać i ma jedną rzecz, którą zaskakuje wszystkich – zna repertuar Czerwonych Gitar po niemiecku.
Paracetamol dobry na wszystko – czyli kilka słów na temat brytyjskiej służby zdrowia
Wielu Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii narzeka na tutejszą służbę zdrowia. Częstym powodem wyboru polskiej prywatnej praktyki lekarskiej w UK jest bariera językowa, ale również niezadowolenie z kompetencji lekarza pierwszego kontaktu tzw. GP (General Practitioner ).

Często zarzucamy lekarzom zbyt błahe podejście do naszych dolegliwości, powierzchowne leczenie, ignorowanie symptomów i pomyłki w stawianych diagnozach. W publicznych przychodniach kolejki ciągną się w nieskończoność, często odsyłani jesteśmy szpitali, gdzie trzeba często czekać w kolejce kilka godzin, by zostać przyjętym.
NHS
Brytyjski NHS, czyli National Health Services – to odpowiednik polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia, który gwarantuje nam w swoim obrębie wiele bezpłatnych świadczeń. Należy do nich między innymi pomoc w nagłych wypadkach oraz leczenie chorób takich jak gruźlica, malaria oraz testy na obecność wirusa HIV, a także wszelkie świadczenia związane z planowaniem rodziny. Zatrudnione w Wielkiej Brytanii osoby zobowiązane są do płacenia składek ubezpieczeniowych (National Insurance Contributions).
Paracetamol dobry na wszystko
Często śmiejemy się że paracetamol w UK jest jak wywożony lata temu do Rumunii biseptol – lek na wszelkie dolegliwości. No może jedynie nie zastępuje tabletek antykoncepcyjnych.
Jakakolwiek dolegliwość by na snie dopadła pracownicy służby zdrowia jednym glosem polacają paracetamol. Jeśli dziecko ma wysoką gorączkę, uciążliwy kaszel, katar, osłabiony organizm i konieczna jest wizyta w szpitalu – lekarz najprawdopodobniej zaleci … paracetamol. Jeśli miałeś wypadek, czy zraniłeś się w pracy – lekarz zapisze paracetamol… Nic więc dziwnego że podchodzimy do takich lekarzy z dystansem.
Niekonwencjonalną metodą jest niekiedy sposób diagnozowania – gdy GP nie wie co Ci dolega, chętnie sięga do źródeł internetowych. Na podstawie pasujących objawów postawi diagnozę i przepisze odpowiednie leki. Ma to i swoje dobre strony (zakładając, że diagnoza jest prawidłowa)- zaoszczędzi nam to czas oczekiwania na wizytę u lekarza potrzebnej specjalizacji.
Jeśli dentysta to w Polsce?
Wielu Polaków leczy swoje zęby w Polsce. Składa się na to kilka funkcjonujących w społeczeństwie stereotypów. Przede wszystkim odstrasza nas ogromna cena usług stomatologicznych. To częściowo jest mitem, ponieważ podstawowy zakres leczenia zębów, objęty NHS, jest stosunkowo niedrogi. Musimy jedynie znaleźć dobrego dentystę. Dobrą wiadomością dla nas jest to, że wśród dentystów należących do NHS są również Polacy. Prawdą jest natomiast, że prywatne leczenie zębów jest niezwykle kosztowne w porównaniu do kosztów, jakie poniesiemy w Polsce – implanty w Wielkiej Brytanii kosztują fortunę.
Karta EHIC
Warto pamiętać że podczas wyjazdów poza teren Wielkiej Brytanii, mamy prawo korzystać z bezpłatnej opieki zdrowotnej na terenie innych państw UE. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (European Health Insurance Card) upoważnia nas do leczenia każdej dolegliwości zdrowotnej, nie tylko jak sądzi wielu nagłych przypadków jak wypadek, złamanie itp.
Jeślipodczas wizyty w Polsce męczy Cię katar – możesz spokojnie udać się do najbliższej przychodni i poprosić o wizytę u lekarza. W przychodni zrobią skan karty, poproszą o podanie adresu zamieszkania w UK i wypiszą recepty… ze zniżką jaka obowiązuje każdą osobę mieszkającą w Polsce. Obciążenie NHS kosztami leczenia to już sprawa między instytucjami polskimi i brytyjskimi. O kartę EHIC można aplikować online Tutaj.
Turniej Czterech Skoczni – Złoto i Srebro dla Polaków!
65 Turniej Czterech Skoczni zdominowany przez Polaków. Złoty medal dla Kamila Stocha, srebro dla Piotra Żyły a na piątym miejscu Maciej Kot.

fot. Grzegorz Momot
Po trzech konkursach TCS Kamil Stoch tracił do prowadzącego w klasyfikacji generalnej cyklu Norwega Daniela Andre Tandego 1,7 pkt. Nasz dwukrotny mistrz olimpijski w pierwszej serii z nawiązką odrobił stratę i przed rundą finałową miał 2,8 pkt przewagi nad najgroźniejszym rywalem. W decydującej rozgrywce był bezkonkurencyjny i został drugim Polakiem po Adamie Małyszu, który wygrał ten prestiżowy cykl.
W konkursie brało udział sześciu Polaków i wszyscy awansowali do serii finałowej.
Od niedzieli strajk pracowników londyńskiego metra. Będą znaczne utrudnienia
Pracownicy londyńskiego metra planują rozpocząć 24 godzinny strajk już w najbliższą niedzielę.

Początek strajku zaplanowany jest od godziny 18 w niedzielę 8 stycznia i ma potrwać aż do godziny 18 w poniedziałek 9 stycznia.
Tak zwane „rozmowy ostatniej szansy” mające ustalić kompromis – nie przyniosy pozytywnego efektu.
Pasażerowie mogą spodziewać się szczególnych utrudnień na dużych stacjach w tym Victoria, Kings Cross, Paddington, Euston, Waterloo i London Bridge. Na tych stacjach ruch pociągów zostanie całkowicie wstrzymany.
Członkowie sztabów Stowarzyszenia Transportu, podejmują działania strajkow, mające sprzeciwić się planowanej redukcji etatów.
Alarm bombowy w South Kensington. Ewakuowano Victoria & Albert Museum
Victoria & Albert Museum w Londyńskiej dzielnicy South Kensington zostało ewakuowane a stacja metra zamknięta, po ogłoszeniu alarmu bombowego.

Policja rozpoczęła przeszukiwanie obiektu o godzinie 15.00.
Kordon policji ogranicza dostęp do zagrożonej okolicy wzdluż Brompton Road i Cromwell Road.

Budynek muzeum został ewakuowany. Na tą chwilę brak informacji kiedy funkcjonariusze zakończą pracę i kiedy muzeum zostanie ponownie otwarte dla zwiedzających.
V&A evacuation #london #vamuseum @vamuseum @V_and_A pic.twitter.com/CqTTHYuQN9
— Stephanie Alcaino (@stephalcaino) 3 January 2017
Na emigracji „Polak Polakowi wilkiem”. Prawda czy Fałsz?
„Jak Ci Polak nie zaszkodził, to już Ci pomógł” czy „Boże chroń mnie od Polaków. Z resztą poradzę sobie sam” to tylko dwa z popularniejszych powiedzeń na temat związków Polaków na emigracji. Bo podobno na emigracji najgorzej trafić na Polaka. A już Polak na stanowisku kierowniczym może zniszczyć życie. Takie informacje pojawiają się i to nie rzadko na wielu forach internetowych.

W poszukiwaniu lepszego jutra wyjeżdżamy od lat. Dajemy się poznać od tej dobrej strony, jako solidni i chętni do pracy, ale sąsiednie kraje wytykają nam też nasze słabości. Ponoć nie wylewamy za kołnierz, mamy lepkie ręce, jesteśmy podejrzliwi, skąpi i zamknięci w sobie. Krążące o nas negatywne opinie można wytłumaczyć niechlubnymi incydentami i zrzucić na karb różnic kulturowych. Gorzej jednak, że nieprzychylnie o Polakach wypowiadają się także rodacy.
Zazdrośni
Krzysiek i Grzegorz pojechali do Londynu do kolegi ze szkoły średniej, który przebywał na emigracji od kilku lat. Umówili się, że do czasu znalezienia zatrudnienia i zaklimatyzowania się w nowym miejscu, będą mogli u niego pomieszkiwać. Za czynsz nie musieli płacić do czasu, aż zaczną zarabiać. Poszukiwanie pracy zaczęli niemal od zaraz i na efekty nie trzeba było długo czekać. Znaleźli zatrudnienie w firmie budowlanej. Pech chciał, że ich zarobki znacznie przewyższały zarobki kolegi. – Wszystko się zaczęło, kiedy dowiedział się, jaką mamy stawkę godzinową. Zaraz obliczył, ile wyciągniemy na miesiąc i wpadł w furię. Kazał nam wyskakiwać z pieniędzy i zapłacić za pobyt w jego mieszkaniu, choć pomieszkiwaliśmy tam nieco ponad tydzień. Zażyczył sobie taką kwotę, że musieliśmy dzwonić do rodziców i prosić o pożyczkę, bo nawet tygodniówki nie zdążyliśmy jeszcze zarobić. Kazał nam się pakować i wyprowadzać – opowiada Krzysiek. – Mało tego, na drugi dzień udał się do naszego pracodawcy i powiedział mu, żeby zrezygnował ze współpracy z nami, bo jesteśmy nieodpowiedzialni, nadużywamy alkohol i kradniemy. Udało nam się jakoś przekonać pracodawcę, żeby dał nam szansę. Straciliśmy kasę, nerwy, a przede wszystkim kolegę. Emigracja wyciąga z ludzi to, co najgorsze – twierdzi Grzegorz.
Nieuczciwi
Nieprzyjemne spotkanie z rodakiem na emigracji miał pan Wojciech. Do Niemiec wyjechał jeszcze w latach 90. Tam założył rodzinę i prowadzi własną firmę budowlaną. Od zawsze starał się pomagać Polakom. – Jak poszukuję pracownika, to w pierwszej kolejności rozglądam się za rodakiem. Wiem, jak trudne są początki. Sam przez to przechodziłem, więc staram się wyciągać rękę do swoich. Tak było i tym razem. Popytałem tu i tam, i okazało się, że jest mężczyzna, który niedawno przyjechał z Polski i poszukuje zajęcia. Umówiłem się z nim na spotkanie. Doświadczenie jakieś miał, więc kazałem mu przyjść na dzień próbny. Nazajutrz przyjechałem na budowę, nowy pracownik już czekał. Rozłożyliśmy razem sprzęt. Ja pojechałem do sklepu po materiał, a pracownik został i przygotowywał miejsce pracy. Zeszło mi góra dwie godziny. Wróciłem na budowę, a tam ani nowego pracownika, ani mojego sprzętu – wspomina.
Jak w dźungli
O tej nienajlepszej stronie rodaków boleśnie przekonała się też publicystka Aleksandra Łojek, która od kilku lat mieszka w Belfaście. – Również padłam ofiarą rodaków. Polska organizacja, która mnie zatrudniała przez cztery lata, przez ostatnie dwa nie płaciła za mnie podatków ani ubezpieczenia. Dowiedziałam się o tym, gdy byłam w ciąży. Moje doświadczenie jest w tym względzie bardzo traumatyczne. Wciąż piszę listy do urzędu podatkowego, usiłując odkręcić nakładane na mnie kary – mówi. Jej zdaniem, to emigracja, przez swą specyfikę, wyciąga z ludzi to, co najgorsze. – Ludzie zaczynają tu od nowa, często od czegoś uciekają i wydaje im się, że mogą rozpocząć nowe życie, choć robią stare błędy. Pojawiają się na emigracji kryminaliści, drobni złodziejaszkowie, ludzie znikąd, ludzie z małych miejscowości i bywa, że im odbija, gdy zaczynają zarabiać i coś znaczyć. Niektórzy odnoszą sukcesy, jakich nigdy nie odnieśliby w Polsce, bo w kraju musieliby się czymś wykazać. Tutaj nie. Dochodzi do nadużyć, wykorzystywania innych – uważa. Na emigracji, jak twierdzi, łatwiej też zniknąć, a to daje poczucie bezkarności. – Zarząd organizacji, która mnie oszukała, po prostu przestał odpowiadać na moje wiadomości. A są w nim policjant, psycholog, prawniczka. Zniknęli. Ci ludzie w Polsce nic nie osiągnęli, nic nie znaczyli, tutaj im odbiło – dodaje.
Boże chroń od Polaków
Przed rodakami na emigracji Polacy ostrzegają się na forach internetowych. „Jak Ci Polak nie zaszkodził, to już Ci pomógł” czy „Boże chroń mnie od Polaków. Z resztą poradzę sobie sam”. Z doświadczeń emigrantów wynika, że jesteśmy zawistni, zazdrośni, niechętni do pomocy, a jeśli komuś wiedzie się lepiej niż nam, potrafimy zniszczyć mu życie. Podobnie działamy, kiedy uda nam się awansować na stanowiska kierownicze. – Na emigracji panuje zawiść i zazdrość. Widać to zwłaszcza, jak pracuje się z Polakami na co dzień. Pomocy można oczekiwać od obcych, nie swoich. Polak wbije nóż w plecy rodakowi, który ma lepsze auto, lepsze stanowisko czy lepiej mieszka – mówi Magdalena, która od 10 lat przebywa na emigracji w Irlandii.
Jak w kraju
Niestety, te negatywne cechy mają odzwierciedlenie w badaniach. Zazdrość, zawiść i nieufność, to, zdaniem profesora Janusza Czaplińskiego, autora publikowanych każdego roku raportów „Diagnoza Społeczna”, cechy, które od lat silnie nas charakteryzują. Zdaniem prof. Czaplińskiego, ciągle żyjemy w kulturze zawiści i nieufności i nie wyruszyliśmy jeszcze w drogę ku społeczeństwu obywatelskiemu. Emigracja, jak widać, tylko te cechy uwydatnia. – Zachowania i postawy Polaków, którzy wyjechali za granicę tak mocno nie różnią się od zachowań i postaw, które prezentowali w kraju. Należy podkreślić, że Polonia nie jest społecznością jednorodną i obejmuje kilka generacji emigrantów ze zróżnicowanym poziomem wykształcenia, doświadczenia zawodowego i znajomości języka obcego. Stąd wydaje mi się, że nie warto nadmiernie generalizować i przypisywać wszystkim Polakom na emigracji skłonności do negatywnego nastawienia do rodaków. Na obczyźnie dość często ulegają wzmocnieniu pewne wartości, przekonania, zachowania i poglądy. Jeżeli ktoś czuje się niepewnie w nowym kraju, ma problemy ze znalezieniem lub utrzymaniem pracy, mało zarabia, to często też jest nieufny w stosunku do obcych i negatywnie nastawiony do tych, którym powodzi się lepiej. Ma większą skłonność do plotkowania i obgadywania innych – uważa Violetta Wróblewska, psycholog biznesu.
Jak się trafi
O tym, że nie można generalizować, świadczą też badania organizacji OECD przeprowadzone w 2011 roku. Okazuje się, że pod względem zachowań prospołecznych, wcale nie wypadamy najgorzej. Zdolnych do niesienia pomocy innym jest 33 proc. Polaków. Znacząco wyprzedzamy takie kraje jak Francja, Hiszpania, Czechy, Włochy, Turcja czy Grecja. Te badania napawają optymizmem. Podobnie jak wpisy na forach internetowych, na których rodacy przebywający na emigracji służą sobie pomocą i radą. Każdy kij ma dwa końce i jak w każdym społeczeństwie, także i polskim, zdarzają się i ci lepsi, i gorsi. – Rożni są rodacy, oczywiście, ale jedno wiem. Bardziej boli zawiedzenie się na rodaku niż obcokrajowcu. Podświadomie oczekujemy wsparcia, jakiejś lojalności genetycznej, kulturowej, niestety, to tak nie działa – twierdzi Aleksandra Łojek.
Źródło: Onet
