Andrzej Saramonowicz: Jak pojąć fenomen antycovidowców?

Andrzej Saramonowicz
Każda ze zmór współczesności jest efektem buntu mas, czyli - jak to celnie wyraził ongiś Stefan Kisielewski - dyktatury ciemniaków
By pojąć nie tylko fenomen antycovidowców, ale to, dlaczego wszelka ciemnota święci obecnie triumfy w cywilizacji zachodniej, warto przypomnieć kilka istotnych tez z „Buntu mas” Jose Ortegi y Gasseta. Ujmijmy je w formę dekalogu:
1. Po raz pierwszy w dziejach świata o jego losach decydują całkowicie tzw. masy. Jesteśmy świadkami triumfu hiperdemokracji, w ramach której masy działają bezpośrednio, nie zważając na normy prawne, za pomocą nacisku fizycznego i materialnego, narzucając wszystkim swoje aspiracje i upodobania.
2. Masa to „ludzie przeciętni”, zbiór jednostek nie wyróżniających się niczym od innych, będących jedynie powtórzeniem typu biologicznego. Stanowią ją ci wszyscy, którzy nie przypisują sobie szczególnych wartości – w dobrym tego słowa znaczeniu czy złym – lecz czują się „tacy sami jak wszyscy” i wcale nad tym nie boleją, przeciwnie, znajdują zadowolenie w tym, że są tacy sami jak inni.
3. Podstawową tkankę duszy człowieka masowego stanowi hermetyzm intelektualny. Ma zestaw gotowych „myśli”, brak mu jednak umiejętności myślenia. Chce wydawać sądy, ale nie chce uznawać warunków i założeń koniecznych do ich wydawania, zatem jego „idee” pozostają wyłącznie pragnieniami ubranymi w słowa.
4. Nie znaczy to, że człowiek masowy jest głupi. Wręcz przeciwnie, dziś jest bystrzejszy i ma większe zdolności intelektualne niż jego poprzednicy w jakiejkolwiek innej epoce. Ale zdolności te do niczego mu nie służą; co więcej, niejasne poczucie, że je posiada, prowadzi jedynie do tego, że jeszcze szczelniej zamyka się w sobie, zupełnie ich nie wykorzystując. Raz na zawsze uznaje za święty zbiór komunałów, szczątków idei, przesądów czy po prostu pustych słów, które za sprawą przypadku zgromadził w swoim wnętrzu, by potem ze śmiałością, którą wytłumaczyć można tylko naiwnym prostactwem, narzucać je innym.
5. Jest wielce charakterystyczne, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi oraz do narzucania tych cech wszystkim innym. Każdego przeciętnego osobnika wypełnia bowiem poczucie panowania i triumfu, które skłania go do afirmacji samego siebie takim, jakim jest i uznawania własnych treści moralnych oraz intelektualnych za w pełni doskonałe.
6. To samozadowolenie powoduje, że człowiek przeciętny (masowy) zamyka się w sobie, odcinając od wszelkich instancji zewnętrznych, nie poddaje swoich opinii ocenie innych i z nikim się nie liczy, a jego wewnętrzne poczucie panowania każe mu ciągle wykazywać przewagę.
7. Człowieka masowego nie interesuje też nic poza własnym dobrobytem, a jednocześnie nie ma on poczucia więzi z przyczynami tego dobrobytu. Zdobyczy cywilizacji nie odbiera jako cudownych, genialnych konstrukcji, których istnienie należy pieczołowicie podtrzymywać, wierzy więc tylko, że ich rola sprowadza się do wymagania istnienia tych ostatnich, jak gdyby chodziło o przyrodzone prawa.
8. Masa miażdży na swojej drodze wszystko to, co jest inne, indywidualne, szczególne i wybrane. Kto nie jest taki sam, jak wszyscy, kto nie myśli tak samo jak wszyscy, naraża się na ryzyko eliminacji, albowiem masa nie pragnie współżycia z nikim, kto do niej nie należy i śmiertelnie nienawidzi wszystkiego, co nie jest nią samą.
9. Głównym hasłem masy jest „koniec z dyskusjami” i niechęć do wszelkich form współżycia, które same przez się powodują poszanowanie norm obiektywnych we wszystkich dziedzinach życia, począwszy od prywatnej rozmowy, przez naukę, aż do parlamentu. Oznacza to odrzucenie współżycia w kulturze, czyli współżycia w ramach jakichś norm i powrót do współżycia barbarzyńskiego.
10. Barbarzyństwo to tendencja do rozdzielania się. Dlatego wszystkie epoki barbarzyństwa były – mimo pragnienia masy, by wszystko stało się nią – okresami rozpraszania się ludzkości na wiele malutkich, oddzielnych i wzajemnie sobie wrogich grup.
Miejmy świadomość, że powyższe jest fundamentem, na którym budowane są wszystkie populizmy. Nie tylko te wielkie i minione, jak komunizm i faszyzm, ale również nam współczesne i pozornie mniej groźne, czyli putinizm, trumpizm, kaczyzm czy płaskoziemizm oraz jego pochodne idiotyzmy: ruchy antyszczepionkowe, wiara w szkodliwość 5G, rządy reptilian czy negowanie prawdziwości obecnej pandemii koronawirusa. Każda z tych zmór współczesności jest efektem buntu mas, czyli – jak to celnie wyraził ongiś Stefan Kisielewski – dyktatury ciemniaków.
Andrzej Saramonowicz
Włochy: Protest w Rzymie przeciw noszeniu maseczek
Około dwóch tysięcy osób uczestniczyło według policji w sobotę w Rzymie w dwóch manifestacjach przeciwników zaostrzonych przepisów o walce z epidemią, w tym obowiązku noszenia maseczek. „Maseczki szkodzą i odbierają wolność” – powtarzali protestujący.
La manifestazione di no mask e negazionisti del Covid, a Roma – La madre degli imbecilli è sempre incinta #nomask = #novax = quando troveranno il vaccino non dovranno essere vaccinati … https://t.co/1c4rw1zrNy
— Mauro (@mrg1968) October 10, 2020
Protestowali także przeciwko nazywaniu ich „negacjonistami”, ponieważ – jak przypomnieli – określenie to używane jest w zupełnie innym kontekście.
Do uczestników manifestacji policja w Wiecznym Mieście apelowała o przestrzeganie zasad sanitarnych, przede wszystkim o założenie maseczek i zachowanie dystansu społecznego. Wiele osób nie wysłuchało tych apeli; zostały spisane i ukarane mandatami. Doszło do napięć z siłami porządkowymi. Jednego manifestanta zatrzymano.
„Wyzwolić Włochy z dyktatury sanitarnej” – to hasło wiecu na placu Ust Prawdy, gdzie zgromadziło się kilkadziesiąt osób, między innymi członkowie i sympatycy neofaszystowskiej formacji Forza Nuova.
Na Lateranie odbył się zaś „Marsz wyzwolenia”, na którym zebrało się ok. 2 tys. osób. Niewiele z nich miało maseczki, nikt nie przestrzegał zasady dystansu społecznego.
„Nie nosimy maseczek, bo to symbol poddaństwa. Boimy się tylko utraty wolności” – mówili manifestanci. Podkreślali, że bronią konstytucji.
Protesty odbyły się w dniu, gdy we Włoszech zanotowano ponad 5700 nowych zakażeń koronawirusem – podkreśliła telewizja RAI w wieczornym wydaniu dziennika.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Adam Mazguła: Nie dla PiS-u w NATO

Adam Mazguła
Wygląda na to, że na polskich przedstawicieli w instytucjach międzynarodowych będziemy mogli liczyć dopiero po zmianie koalicji rządzącej krajem, bo nikt nie chce parafialnych chamów skażonych nienawiścią w organizacjach opartych na wartościach europejskich i zaufaniu.
Polska reprezentowana przez PiS ze swoim zadęciem politycznym, izolacją międzynarodową, łamaniem konstytucji i praw człowieka, z przerażającą drogą do faszyzmu i życia Polaków na kredyt… nie ma wsparcia u sojuszników, którym wyraźnie brakuje cierpliwości.
Generał Rajmund Andrzejczak przegrał w piątek rywalizację o stanowisko szefa Komitetu Wojskowego NATO. Prestiżową funkcję obejmie admirał Rob Bauer z Holandii.

Andrzejczak i Bauer byli jedynymi kandydatami. Decyzje w tej sprawie zapadła w głosowaniu korespondencyjnym szefów obrony państw NATO. PiS-owski rząd oficjalnie zarekomendował stojącego na czele armii szefa sztabu generalnego WP generała Andrzejczaka do objęcia przewodnictwa w najwyższym organie wojskowym w Sojuszu. Admirał Robert Peter Bauer jest szefem obrony w siłach zbrojnych Holandii od 2017 r., wcześniej był zastępcą szefa obrony.
Polska nie po raz pierwszy starała się o stanowisko szefa Komitetu Wojskowego NATO. W 2007 r. ówczesny szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor przegrał z włoskim admirałem Giampaolo di Paola.
To już choroba niechęć do przedstawicieli PiS-Polski w organizacjach międzynarodowych. Pamiętam dobrze, jak szef kancelarii Dudy był zgłaszany na kolejne stanowiska w NATO oraz ONZ i nie udało się to w żadnym przypadku. Udało się za to wyprodukować nasze paszporty z katolickimi emblematami, co było jego pomysłem i odlotem otępienia religijnego w przestrzeń międzynarodową.
Krzysztof Szczerski nie został wiceszefem NATO. Miejsce zajął Rumun. Beata Szydło nie została wystawiona trzeci raz na wiceszefa komisji zatrudnienia. Miejsce zajęła Słowaczka. Wiceszefami PE zostało 2 Węgrów i 2 Czechów. To na tyle, jak chodzi o politykę zagraniczną rządu PiS.
— KaroHytrek-Prosiecka (@hytrekprosiecka) July 18, 2019
Przypomnę, że przedstawiciel PiS-u w Parlamencie Europejskim, jako jedyny w historii tej organizacji został usunięty ze stanowiska, a teraz jeszcze postawiono mu zarzuty przestępcze o wyłudzenia finansowe.
Ja piernicze nie dość, że kradną w Polsce to jeszcze za granicą. Gdzie nie staną tam wstyd. Mam nadzieje, że obatel pójdzie siedzieć w Brukseli.
— Joanna Kędzierska (@joakedzierska2) July 30, 2020
Unijni śledczy podejrzewają, że Ryszard Czarnecki wyłudził pieniądze z Parlamentu Europejskiego https://t.co/qvDLnMtYFn
Jaki PiS, takie efekty! Nic nie może być inaczej.
Wygląda na to, że na polskich przedstawicieli w instytucjach międzynarodowych będziemy mogli liczyć dopiero po zmianie koalicji rządzącej krajem, bo nikt nie chce parafialnych chamów skażonych nienawiścią w organizacjach opartych na wartościach europejskich i zaufaniu.
Adam Mazguła
Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>
|
Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w systemie sprzedaży internetowej. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
![]() |
Gerhard Schröder, Władimir Putin. Prawdziwa męska przyjaźń
Rosyjski krytyk rządowy Aleksiej Nawalny nazwał Gerharda Schrödera „popychadłem Putina”. Były kanclerz RFN i prezydent Rosji pielęgnują swą męską przyjaźń od 20 lat.
German ex-chancellor Schröder under fire for Putin link
— THE WORLD NEWS (@NEWSWORLD555) October 8, 2020
Ex-leader Gerhard Schröder refused to blame the Russian state over the poisoning of Alexei Navalny.https://t.co/aTNgRGZBdR#News#BreakingNews pic.twitter.com/iluWXwjNLg
Byłemu kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schröderowi przypisuje się, że przekonany jest, iż prezydent Rosji Władimir Putin jest „nieskazitelnym demokratą”. Ciekawe jest jednak to, że niemiecki socjaldemokrata nigdy nie wypowiedział tego zdania, które krąży od 16 lat i prześladuje go do dziś. To jednak najlepsze świadectwo prawdziwie męskiej przyjaźni łączącej obydwu polityków. W listopadzie 2004 roku Schröder wił się jak piskorz, unikając odpowiedzi na to pytanie w wywiadzie w telewizji ARD. – To są tylko takie określenia – kończy rozmowę ówczesny kanclerz. I dodaje: – Wierzę mu i jestem przekonany, że taki właśnie jest.
Od tego czasu żaden materiał na temat relacji między Gerhardem Schröderem i Władimirem Putinem nie ukazał się bez tego stwierdzenia, które – ściśle mówiąc – było pytaniem dziennikarza: „Czy Putin jest nieskazitelnym demokratą?”.
„Nieskazitelnym demokratą” ma być człowiek, który w marcu 2004 roku został ponownie wybrany na prezydenta Rosji większością 71 proc. głosów. Zapewnił sobie kontrolę nad wszystkimi ważnymi instytucjami państwowymi, utrudnił tworzenie partii politycznych i ograniczył uprawnienia organizacji pozarządowych. Schröder jednak ma na myśli Władimira Putina, z którym łączy go osobista, intymna wręcz relacja. Który zaprasza go na świąteczny kulig do Moskwy, a nawet przyjeżdża do Hanoweru na jego 60. urodziny.
„Bezwarunkowa męska przyjaźń”
W 2004 roku Gerhard Schröder bronił Putina jak mógł i będzie to robił jeszcze przez lata. Dlaczego były kanclerz RFN tak postępuje? Gernot Erler, socjaldemokrata i swego czasu pełnomocnik rządu RFN ds. Rosji, jest przekonany, że zna odpowiedź. – Od dawna mamy tu do czynienia z bezwarunkową męską przyjaźnią – mówi w rozmowie z Deutschlandfunkiem.
– Jestem pewien, że Gerhard Schröder nigdy nie przyłączy się do krytyki lub oskarżenia Putina właśnie dlatego, że przywiązuje wielką wagę do tej męskiej przyjaźni. W jego pojęciu polega ona właśnie na tym, że nieważne, jak wygląda faktyczna sytuacja – zawsze trzeba się chronić i nawzajem wspierać.
Okazja, by to udowodnić nadarzyła się już pod koniec 2005 r. We wrześniu Gerhard Schröder ze swoją SPD przegrał przedterminowe wybory, zrezygnował z mandatu parlamentarnego i zadeklarował wycofanie się z polityki. Na wniosek Putina Schröder został wtedy przewodniczącym rady nadzorczej Nord Stream SA. Niecały miesiąc po oficjalnym oddaniu fotela kanclerskiego prezydent Rosji przekonał Schrödera o „europejskim znaczeniu projektu”.
Jak wyglądało to znaczenie europejskie? Polska i kraje bałtyckie ostro krytykowały takie zaangażowanie w kontrowersyjny projekt gazociągu. Padają też oskarżenia ze strony niemieckich polityków: nowa praca to „bezczelne przejście na druga stronę” i „polityczna głupota”, wręcz „nieprzyzwoita”. Widać było jak na dłoni, że Schröder forsował gazociąg jeszcze za czasu swoich rządów.
Feta w Sankt Petersburgu, wojna na Ukrainie
Rok 2014 to kolejne okrągłe urodziny. Schröder obchodzi je hucznie na zaproszenie Nord Streamu w Sankt Petersburgu, w serdecznym uścisku z Putinem. Były kanclerz Niemiec wyjaśnia, że Putin jest osobą niezwykle wiarygodną. Łączy go z nim relacja oparta na zaufaniu, „którą można nazwać przyjaźnią”. Obydwaj nie rozmawiają ponoć nigdy o aktualnej polityce – twierdzi Schröder.
Rosja dopiero co zaanektowała Półwysep Krymski, który na mocy prawa międzynarodowego jest częścią Ukrainy. Na wschodzie Ukrainy trwa wojna między prorosyjskimi separatystami a ukraińskimi żołnierzami. Czy przystoi więc wystawna urodzinowa feta w Sankt Petersburgu, podczas gdy tysiąc kilometrów dalej na południe trwa wojna? W niemieckich kręgach politycznych podnosi się wrzawa; Schröder odpowiada: „Prezydent Rosji nie jest personą non grata”.
Pozornie bezkrytyczna postawa Schrödera wobec Putina jest przedmiotem dyskusji w niemieckich mediach. W 2016 roku Gerhard Schröder dostarczył nowego, historycznego dowodu tej szczególnej męskiej przyjaźni. – Być może łączy nas też fakt, że obie nasze rodziny bardzo ucierpiały w wyniku II wojny światowej. Ja straciłem ojca, brat Putina zginął podczas oblężenia Leningradu przez nas, Niemców – mówi Schröder. – I wszystko, czego Putin mi obiecał, dotrzymuje. Ja zresztą też – dodał.
Kanclerz wyznacza granice
W 2017 roku ponownie nadarzyła się okazja, aby dotrzymać złożonych obietnic. Rząd Federacji Rosyjskiej proponuje, aby Schröder stał się szefem rady nadzorczej Rosnieftu. To koncern naftowy, w większości należący do państwa rosyjskiego, który widnieje na liście sankcyjnej Unii Europejskiej z powodu aneksji Krymu. – Chodzi o moje życie. Ja o nim decyduję, a nie niemiecka prasa – tymi słowami Schröder dość ofensywnie bronił swojej decyzji. Krytykuje jednocześnie stacjonowanie żołnierzy Bundeswehry na Litwie, niedaleko granicy z Rosją. „To absolutnie błędna decyzja” – podkreśla Schröder, na co sojusznicy z NATO nie kryli złości. Zresztą, „w porównaniu z prezydentem USA możemy być szczęśliwi, mając Putina” – powiedział były kanclerz.
Ten z kolei rewanżuje się publicznie dwa lata później w 75. urodziny Gerharda Schrödera. Podkreśla jego „wysoki autorytet międzynarodowy i wielką osobistą rolę w rozwoju stosunków niemiecko-rosyjskich”.
Schröder ze swej strony uderza w podobny ton i teraz. Twierdzi, że w przypadku otrutego krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego „nie ma wiarygodnych faktów”. Do tego Schröder pozywa przed sąd tabloid „Bild”, gdzie w wywiadzie rosyjski polityk opozycyjny określił go jako „popychadło Putina”.
Nawalny o byłym niemieckim kanclerzu na łamach Bilda: „Gerhard Schröder jest chłopcem na posyłki Putina chroniącym morderców". pic.twitter.com/LRjqfZew0b
— Adam Traczyk (@A_Traczyk) October 7, 2020
Ponadto Nawalny oświadczył, że nie ma wątpliwości, iż Schröder otrzymywał potajemne granty od Putina. Przyznał jednak, że nie ma na to dowodów.
„Szkodliwe zachowanie”
– Zachowanie Schrödera szkodzi Niemcom – powiedział Alexander Graf Lambsdorff, ekspert ds. polityki zagranicznej FDP w rozmowie z DW. – Jest to niepoważne, kiedy były kanclerz określa wyniki badania z laboratorium Bundeswehry jako spekulacje. Lambsdorff postrzega twierdzenia Nawalnego jako wyraz jego niezmiennej determinacji, by „fundamentalnie zreformować coraz bardziej autorytarne państwo rosyjskie, które przespało reformy gospodarcze i gdzie korupcja jest na porządku dziennym”. Nawet jeśli działalność Schrödera może być legalna, to jest niegodna byłego szefa rządu Niemiec – podkreślił Lambsdorff. – Korporacje, takie jak Gazprom i Rosnieft nie są podmiotami sektora prywatnego. Należą do państwa rosyjskiego, które wykorzystuje energetykę jako broń przeciwko naszym europejskim sąsiadom.
Fakt, że bliskie relacje Schrödera z Putinem budzą coraz większe wątpliwości w kontekście wydarzeń politycznych, raczej nie dziwi polityka SPD Gernota Erlera. Zawsze zgadzał się on z Gerhardem Schröderem co do politycznej oceny rozwoju Rosji – mówi Erler. – Ale ta jednomyślność skończyła się, gdy w grę wchodził Putin.
Oliver Pieper
Ks. Boniecki: Ksiądz, któremu nie wolno mówić

Anna Widzyk
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” przedstawia sylwetkę księdza Adama Bonieckiego, któremu zakon Marianów zakazał wypowiadania się w mediach.

Jak pisze niemiecka gazeta, 86-letni Adam Boniecki podporządkował swoje życie służbie dla polskiego Kościoła, „chociaż jego zakon nałożył mu kaganiec”.
Mimo swojego wieku Adam Boniecki „wciąż jest aktywny jako ksiądz i jako dziennikarz. Podwójne życie, które, jak sam mówi, uważa za szczęście” – pisze warszawski korespondent gazety Gerhard Gnauck. „Jest najstarszym i najbardziej znanym spośród niewielu katolickich duchownych, którzy popadli w otwarty konflikt z instytucją Kościoła w Polsce i zostali za to ukarani zakazem wypowiadania się w mediach” – dodaje.
Według autora Adam Boniecki, „towarzysz polskiego papieża Jana Pawła II, jest dziś w wielu kwestiach «liberalnym» krytykiem Kościoła, ale od środka”. „Najwyraźniej także niebezpiecznym – do tego stopnia, że akurat ten zakon, który Boniecki przez siedem lat prowadził w Watykanie jako jego generał, ukarał go nałożeniem kagańca. Ale jednocześnie jest on człowiekiem, którego wielu chce słuchać” – pisze Gnauck, dodając, że w kinach w Polsce pokazywany jest właśnie film Aleksandry Potoczek „xABo”; to już drugi film o Bonieckim.
Gorące dyskusje o sprawach Kościoła
„FAZ” wspomina też o historii „Tygodnika Powszechnego”, z którym ksiądz Boniecki związał się już w młodości. Jak pisze, pismo, które stało się „legendą”, w dalszym ciągu określa się „katolickim czasopismem społeczno-kulturalnym, chociaż jego ultrakonserwatywni krytycy chętnie pozbawiliby je przymiotnika «katolickie»”.
„Polska, tak jak dawniej, jest krajem katolickim. Jednak dziś sprawy Kościoła należą do tematów, wokół których toczą się najgorętsze spory” – ocenia Gnauck. „I nagle na zagęszczonym rynku tygodników jest „Tygodnik Powszechny”, który w minionych pięciu latach – jako jedyny wbrew tendencji – odnotował wzrost sprzedaży z 19 tys. do 27 tys. egzemplarzy. Intelektualnie wymagające pismo wciąż jest wprawdzie jednym z mniejszych tytułów. Ale wzrost to ważny sygnał: otwarty katolicyzm, który jest inny, niż większość Kościoła instytucjonalnego, ma przyszłość” – pisze „FAZ”.
„Nie ma miejsca na frustracje”
Gazeta opisuje, jak Boniecki popadł w konflikt z przełożonymi. Wspomina o jego spotkaniu z oskarżanym o propagowanie satanizmu muzykiem Adamem „Nergalem” Darskim na targach książki w Krakowie oraz o wypowiedziach na temat sporu, czy w sali plenarnej polskiego Sejmu powinien wisieć krzyż. „FAZ” przypomina, że nałożony na księdza zakaz wypowiadania się dla mediów obowiązywał od 2011 do 2017 roku, kiedy to nowy prowincjał Zgromadzenia Księży Marianów w Polsce uchylił zakaz, a „wielu dziennikarzy znów przychodziło do księdza Bonieckiego i zadawało pytania”.
„A on mówił o Kościele, który «przestał w tym kraju czynić pokój» i «być moralnym autorytetem». O mylnym przekonaniu, że «można powstrzymać sekularyzację, jeżeli obwiesi się kraj krzyżami». O Kościele, który z powodu skandali pedofilskich stracił poważanie i powinien być pokorny. O partii rządzącej PiS, która «podeptała demokratyczne podstawy» i o ruchu LGBT, z którym od czasu do czasu się solidaryzował” – pisze „FAZ. I dodaje, że „trzy miesiące i osiem wystąpień później zakon stwierdził, że ksiądz Boniecki swoimi wypowiedziami szerzy wśród wiernych dezorientację i rozdarcie i ponownie wprowadził zakaz”. Gazeta zaznacza, że ksiądz nie chce być uważany za męczennika i twierdzi, iż „w jego celi nie ma miejsca na frustrację”.
Lubisz nasze artykuły? Podoba Ci się to co publikujemy? Polub nas na Facebooku >>
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Profesor od/bytu

Adam Mazguła
Jeśli uczelnie szerzenia ciemnoty mają prawo do nadawania tytułów, to ja chciałbym zgłosić wniosek, by nadać Jarosławowi Kaczyńskiemu wyróżnienie: W dowód uznania zasług za opętanie narodu jadem nienawiści, wyzwolenia wszystkich podłych cech Polaków, doprowadzenie do upadku narodu za pomocą propagandy kłamstwa i przywrócenie ogłupiającej roli kościoła w społeczeństwie, nadaję Jarosławowi Kaczyńskiemu tytuł profesora od/bytu.
Każda Religia jest oparta na cudach, dogmatach, zjawiskach niewytłumaczalnych naukowo. Jest, więc rodzajem budowania domu na fundamentach, na które kompletnie nie mamy wpływu. Wznoszenie takiego domu nie na skale, w twardym gruncie, ale na wyobraźni, na tym, że ktoś tak powiedział, a my jemu uwierzymy wydaje się skrajnie nieodpowiedzialne.
Ponieważ nie mamy wpływu na stabilność i trwałość tak zbudowanego domu, jesteśmy skazani na przekupywanie łaski boga, aby dom stał bezpieczny. Mało tego. Wiara potrafi tak ogłupić, że mimo wszechobecnej pedofilii w kościele swoje ukochane dzieci w wieku 7-8 lat w atmosferze wielkiego święta prowadzimy do księdza, aby dał im boga do buzi. Przecież to rodzaj skrajnego opętania wiarą tak jak dokonywanie zamachu religijnego na niemowlęta podawane do chrztu.
Jak wskazuje praktyka, wiara w antynaukowe zjawiska może mieć swoją naukę, a nawet uniwersytety. Rozumiem, że w tej sytuacji najczęściej odpowiadają one na pytania naukowe: jak wykorzystać wiedzę o człowieku do dalszego wyzyskiwana go, jako owieczkę, niewolnika wiary służącej klerowi i władzy.
W PiS-nierządzie mamy do czynienia z całym wysypem wysokich specjalistów, „naukowców” religii uzależniania i poniżania człowieka. Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II, czy uczelnia Rydzyka, korzystające z państwowych dotacji, stały się dostarczycielami przygotowanych urzędników ogłupiania ludzi dla reżimu Kaczyńskiego. Profesor takiej specjalności, wychowanek księdza i niezwykły cham, właśnie zostanie ministrem od nauki i edukacji naszych dzieci oraz wnuków.
Jarosław Kaczyński, który zdecydował o nominacji takiego jak on psychopaty Przemysława Czarnka, widocznie uznał, że czas już na wzmożoną agresję wiary. Wszak zapowiadał już, że Polska musi być katolicka, a gdzie ma konstytucję i zapisy o świeckim państwie, tolerancję dla odmienności, to wszyscy wiemy.
Bicie dzieci?! „Niekiedy istnieje konieczność zastosowania przymusu fizycznego, w tym kary cielesnej. Konieczność stosowania tego rodzaju kar wydaje się być oczywista: qui bene amat, bene castigat (kto kocha naprawdę, ten karci surowo)” Minister Edukacji. Przemysław Czarnek.
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) October 1, 2020
„Jak się pierwsze dziecko rodzi w wieku 30 lat, to ile tych dzieci można urodzić? To są konsekwencje tłumaczenia kobiecie, że nie musi robić tego, do czego została przez pana Boga powołana.” ~ Przemysław Czarnek, nieoficjalnie nowy minister edukacji.
— Ruch Ośmiu Gwiazd (@RuchOsmiuGwiazd) September 29, 2020
Budzę się codziennie… pic.twitter.com/5Fd0LBhzMe
„Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka, czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym” – Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki Narodowej w rządzie Rzeczypospolitej Polskiej.
— Bożena Przyłuska (@BozenaPrzyluska) September 29, 2020
.@RobertBiedron, @__Lewica – Przemysław Czarnek jest radykalną twarzą homofobicznej, populistycznej, ksenofobicznej prawicy. Jest ojcem Tadeuszem Rydzykiem tylko w garniturze
— Radio TOK FM (@Radio_TOK_FM) October 2, 2020
Poranek @Radio_TOK_FM pic.twitter.com/YfGR5QBOHc
To nie jest już budowaniem domu na dogmatach, ale całego państwa na fundamentach cudu mało prawdopodobnego. To również zapowiedź represji wobec każdej odmienności i to już na etapie dziecięcej nauki.
Nie znam szczęśliwego i bogatego kraju religijnego. Nigdy takiego w świecie nie było. Jarosław Kaczyński uważa jednak inaczej. To kolejny dowód na to, że buduje kraj sobie, a nie nam. Ogłupia ludzi, zaciemnia fakty, obiecuje cuda dla swojej kasty ludzi podłych i tępych, ale z tytułami religijnych uniwersytetów.
Jeśli uczelnie szerzenia ciemnoty mają prawo do nadawania tytułów, to ja chciałbym zgłosić wniosek, by nadać Jarosławowi Kaczyńskiemu wyróżnienie. Znam profesorów od wiedzy, ale nie znam od bytu w warunkach szczególnych. Dlatego nadanie może brzmieć tak:
W dowód uznania zasług za opętanie narodu jadem nienawiści, wyzwolenia wszystkich podłych cech Polaków, doprowadzenie do upadku narodu za pomocą propagandy kłamstwa i przywrócenie ogłupiającej roli kościoła w społeczeństwie, nadaję Jarosławowi Kaczyńskiemu tytuł profesora od/bytu.
Czy uczelnia katolicka przyzna mu taki tytuł? – Nie wiem. Jednak, w uznaniu zasług, tak go będę nazywał.
Adam Mazguła
Brexit bez umowy i COVID-19 mogą kosztować Wielką Brytanię 134 miliardy funtów rocznie
Badanie przeprowadzone przez firmę prawniczą Baker & McKenzie wykazało, że połączenie COVID-19 i Brexitu bez umowy z UE, może kosztować Wielką Brytanię około 134 miliardów funtów rocznie w postaci utraconego PKB a kryzys może trwać przez dekadę.

W raporcie zatytułowanym pt. „Przyszłość handlu w Wielkiej Brytanii: połączone realia Brexitu i COVID-19”, Baker & McKenzie dowodzą iż wybuch koronawirusa obniży PKB kraju o 2,2% poniżej poziomów przewidywanych przed rozpoczęciem kryzysu.
Kancelaria stwierdziła również, że Brexit, nawet bez umowy handlowej, obniżyłby PKB o 3,1 procent w perspektywie długoterminowej w stosunku do hipotetycznego scenariusza, w którym Wielka Brytania pozostałaby w UE, a eksport towarów spadłby o 6,3 procent.
Jednak bez porozumienia koszt Brexitu w dłuższej perspektywie wzrósłby do 3,9% PKB.
„Pomimo podjęcia przez firmy kroków w celu zrównoważenia dodatkowych kosztów Brexitu poprzez rekonfigurację łańcuchów dostaw, spadek przychodów z eksportu dla brytyjskich producentów będzie znaczny.
„Ponieważ koszty wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będą prawdopodobnie bardzo wysokie, rząd będzie musiał użyć wszystkich dostępnych narzędzi, aby pomóc złagodzić szkody gospodarcze”.
Źródło: Daily Express
Krzysztof Skiba: Dojenie węża

Krzysztof Skiba
W Polsce mało jest węży, a te co są, to niezbyt jadowite. Z dojenia owieczek bożych to można w kranie wódki i bigosu dobrze żyć, ale z dojenia węży raczej kiepsko.
Przed wyborami premier odwołał z Polski wirusa i ogłosił, że covid-19 się z Polski zwija. Złośliwcy twierdzili, że wirus ucieka z Polski przed PiSem. Okazuje się jednak, że wirus w Polsce został i ma się całkiem dobrze, a Mateusz mówił , bo lubi opowiadać bajki nie tylko o gospodarce. Od września rząd straszył drugą falą jesiennych zachorowań na wirusa i rzeczywiście, z żelazną konsekwencją robił wszystko aby sprawy służby zdrowia zaniedbać. Teraz mamy gigantyczny wzrost zarażonych i robi się nieciekawie. Władza oczywiście zwala winę na obywateli, że nie trzymają dystansu i podstawowych zasad sanitarnych, choć sama łazi na zebrania bez masek, a niektórzy to nawet rąk nie myją, bo jak się okazuje mają lepkie i bardzo się kleją do posad w spółkach skarbu państwa.
Nowy minister edukacji to chyba nawet zębów nie myje, bo zawsze jak coś powie, to strasznie cuchnie średniowieczem. Prezydent Duda, co go przewagą kilku głosów oddanych z Kraśnika, wybrali na posadę partyjnego notariusza, chyba już od jesieni śmiga na nartach, bo ani o nim widu, ani słychu.
Wraz z wzrostem chorych, jesień szykuje się dla branży turystycznej i rozrywkowej tragicznie. Skończyło się granie plenerowe, a w klubach niewiele się dzieje, bo nie może ze względu na sanitarne ograniczenia. Tylko patrzeć jak zamkną te niedobitki, które jeszcze działają.
Sprawdziłem w Internecie jakie są najmniej popularne zawody. Pomyślałem, sobie, że może się szybko przekwalifikuję na zawód, w którym nie ma tłoku. Okazuje się, że bardzo poszukiwani są w Polsce zawodowi mordercy. Niestety nie mam do mokrej roboty przekonania i kwalifikacji. Świat potrzebuje też specjalistów, którzy obsługują płuco-serca w szpitalach. Tu potrzebna jest specjalistyczna wiedza więc odpada. Rynek pracy czeka też na osoby, które potrafią doić węże. Okazuje się, że węże doi się z jadu, a ten jad wykorzystuje do produkcji trucizn lub lekarstw.
W Polsce mało jest węży, a te co są, to niezbyt jadowite. Z dojenia owieczek bożych to można w kranie wódki i bigosu dobrze żyć, ale z dojenia węży raczej kiepsko. Trafiłem jednak na zawód, który może okazać się strzałem w dziesiątkę. Tester psiej i kociej karmy! Mam już w jedzeniu karmy dla domowych zwierząt doświadczenie, bo dawno temu pisarz Paweł Dunin Wąsowicz namówił mnie, Kasię Nosowską i Muńka Staszczyka na happening dla pisma Machina pod hasłem „Artyści schodzą na psy”. W uroczym plenerze nad Wisłą wszyscy w trójkę zajadaliśmy się kocimi i psimi przysmakami wydając poetyckie recenzje zwierzęcej karmy. Muniek zjadł wszystko, nawet najbardziej śmierdzącą kocią padlinę. Ukazał się z tego wydarzenia fotoreportaż i wyszła nawet okolicznościowa pocztówka . Czuję, że to jest to, bo w ciężkich czasach to i psie żarcie przejdzie przez gardło, a szczekać przecież też potrafię. Tak więc zapraszam do współpracy producentów psich i kocich przysmaków. Może namówię Kasię i Zygmunta by razem badać bukiety smakowe psich potraw? Wszak była dawno temu taka reklama, że pedigree to „pokarm czempionów”.
Krzysztof Skiba
Ambasadorowie wezwali do respektowania w Polsce praw mniejszości

DW
Ambasadorowie wezwali w liście otwartym do respektowania w Polsce praw mniejszości seksualnych i ich ochrony przed „słownymi i fizycznymi atakami”.

Ambasadorowie prawie 50 krajów wezwali w liście otwartym do respektowania w Polsce praw mniejszości seksualnych i ich ochrony przed „słownymi i fizycznymi atakami”.
We wspólnym liście otwartym przedstawiciele prawie 50 państw i instytucji międzynarodowych zaapelowali do Polaków, by respektowali prawa gejów, lesbijek i innych mniejszości seksualnych. W opublikowanym w niedzielę (27.09.2020) liście wezwali do ochrony środowisk LGBT przed „słownymi i fizycznymi atakami” i przed mową nienawiści. „Musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji”, głosi dalej apel dyplomatów.
List podpisali niemal wszyscy ambasadorowie reprezentujący w Polsce kraje członkowskie UE oraz USA, Kanadę, Izrael, Japonię i inne państwa z całego świata, a także m.in. przedstawiciele Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji czy Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE.
Powstanie listu i zbiórkę podpisów koordynowała Ambasada Belgii, a opublikowała go na Twitterze ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher.
Prawa człowieka to nie ideologia – są one uniwersalne. 50 ambasadorów i przedstawicieli się z tym zgadza: https://t.co/4T4cs3gunu
— Georgette Mosbacher (@USAmbPoland) September 27, 2020
Wśród sygnatariuszy listu zabrakło dyplomatycznych przedstawicieli m.in. Białorusi, Słowacji, Rumunii i Węgier.
Agencje prasowe w Niemczech zauważają, że w katolickiej Polsce homofobia ciągle jeszcze jest bardzo rozpowszechniona. Od początku 2019 r. szereg lokalnych samorządów ogłosiło podlegające im administracyjnie tereny za „strefy wolne od ideologii LGBT”
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która w minioną środę (23.09.2020) w swoim przemówieniu w Parlamencie Europejskim o stanie UE ostro je skrytykowała, nazwała te strefy „wolnymi od człowieczeństwa”, na które „nie ma miejsca w naszej wspólnocie”.
Komisja Europejska zareagowała na tworzenie „stref wolnych od LGBT” odmawiając sześciu polskim miastom unijnych dopłat w ramach partnerstw miast.
List otwarty
List otwarty ambasadorów Albanii, Argentyny, Australii, Austrii, Belgii, Chorwacji, Cypru, Czarnogóry, Czech, Danii, Dominikany, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Indii, Irlandii, Islandii, Izraela, Japonii, Kanady, Litwy, Luksemburga, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Meksyku, Niemiec, Norwegii, Nowej Zelandii, Portugalii, Republiki Południowej Afryki, San Marino, Serbii, Słowenii, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Szwajcarii, Szwecji, Ukrainy, Wenezueli, Wielkiej Brytanii, Włoch, a także Przedstawiciela Generalnego Rządu Flandrii i Delegata Generalnego Rządów Walonii-Brukseli oraz reprezentantów Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej i Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce, Dyrektora Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Dyrektor Biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji oraz Sekretarza Generalnego Wspólnoty Demokracji. Sporządzanie niniejszego listu koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce.
Pomimo odwołania tegorocznej Warszawskiej Parady Równości, która ze względu na uwarunkowania epidemiologiczne nie mogła odbyć się w przewidzianym terminie, chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają społeczność gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) oraz innych mniejszości w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami. Chcemy także wyrazić uznanie dla podobnych starań podejmowanych w innych miastach Polski – w Białymstoku, Bydgoszczy, Częstochowie, Gdańsku, Gnieźnie, Katowicach, Kielcach, Koninie, Koszalinie, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu, Wrocławiu i Zielonej Górze.
Uznajemy przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej, jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans. Aby to umożliwić, a w szczególności aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy społeczności LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać.
J.E. Shpresa Kureta, Ambasador Republiki Albanii
J.E. Ana María Ramírez, Ambasador Republiki Argentyny
J.E. Lloyd David Hargreave Brodrick, Ambasador Australii
J.E. Werner Almhofer, Ambasador Austrii
J.E. Luc Jacobs, Ambasador Królestwa Belgii
J.E. Tomislav Vidošević, Ambasador Republiki Chorwacji
J.E. Petros Kestoras, Ambasador Republiki Cypryjskiej
J.E. Budimir Šegrt, Ambasador Czarnogóry
J.E. Ivan Jestřáb, Ambasador Republiki Czeskiej
J.E. Ole Toft, Ambasador Danii
J.E. Aníbal de Castro, Ambasador Republiki Dominikany
J.E. Juha Ottman, Ambasador Finlandii
J.E. Frédéric Billet, Ambasador Francji
J.E. Michael-Efstratios C. Daratzikis, Ambasador Republiki Grecji
J.E. Francisco Javier Sanabria Valderrama, Ambasador Hiszpanii
J.E. Daphne Bergsma, Ambasador Królestwa Niderlandów
J.E. Tsewang Namgyal, Ambasador Indii
J.E. Emer O’Connell, Ambasador Irlandii
J.E. María Erla Marelsdóttir, Ambasador Islandii
J.E. Alexander Ben-Zvi, Ambasador Izraela
J.E. Tsukasa Kawada, Ambasador Japonii
J.E. Leslie Scanlon, Ambasador Kanady
J.E. Eduardas Borisovas, Ambasador Republiki Litewskiej
J.E. Paul Schmit, Ambasador Wielkiego Księstwa Luksemburga
J.E. Edgars Bondars, Ambasador Łotwy
J.E. Vasil Panovski, Ambasador Macedonii Północnej
J.E. John Paul Grech, Ambasador Malty
J.E. Alejandro Negrín, Ambasador Meksyku
J.E. Arndt Freytag von Loringhoven, Ambasador Niemiec
J.E. Anders Eide, Ambasador Królestwa Norwegii
J.E. Mary Thurston, Ambasador Nowej Zelandii
J.E. Luís Manuel Ribeiro Cabaço, Ambasador Portugalii
Daniel Stemmer, Chargė D’ Affaires a.i., Ambasada Republiki Południowej Afryki
J.E. Dario Galassi, Ambasador San Marino
J.E. Nikola Zurovac, Ambasador Republiki Serbii
J.E. Božena Forštnarič Boroje, Ambasador Słowenii
J.E. Georgette Mosbacher, Ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki
J.E. Jürg Burri, Ambasador Szwajcarii
J.E. Stefan Gullgren, Ambasador Szwecji
J.E. Andrii Deshchytsia, Ambasador Ukrainy
J.E. Luis Gómez Urdaneta, Ambasador Boliwariańskiej Republiki Wenezueli
J.E. Anna Clunes, Ambasador Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej
J.E. Aldo Amati, Ambasador Włoch
Dries Willems, Przedstawiciel Generalny Rządu Flandrii
Anne Defourny, Koordynatorka Delegatu Generalnego Rządów Walonii-Brukseli
Katarzyna Gardapkhadze, Pierwsza Zastępczyni Dyrektora ODIHR – Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE
Marek Prawda, Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce
Christine Goyer, Przedstawiciel Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Polsce
Thomas E. Garrett, Sekretarz Generalny Wspólnoty Demokracji
Hanna Dobrzyńska, Dyrektor Biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM)
REDAKCJA POLECA
Magdalena Środa: ci na prawicy to raczej nie kumaci…

Magdalena Środa
Panie i panowie z prawicy choć od czasu do czasu powinni otrząsnąć się z przesądów i stereotypów i zajrzeć do jakiejś literatury, słownika czy choćby wiki.. A w przypadku Kingi Dudy i jej posady chodzi o zwykłą praworządność, by nie powiedzieć przyzwoitość… To znaczy o brak obu tych wartości
Prawicowy portal „wPolityce” walnie przyczynia się do popularyzacji moich postów ale zarazem dostarcza ciągle argumentów, że ci na prawicy to raczej nie kumaci…
Rzucił się tam na mnie jakiś dziennikarski anonim, że krytykując Kingę Dudę (jako doradczynię społeczną własnego tatusia) daje wyraz pogardzie dla kobiet, co feministce nie przystoi.
Otóż wyjaśniam: feministka to nie jest osoba która kocha wszystkie kobiety. To raczej przypadek Don Juana. Feministka/feminista to osoba, która wie (dane statystyczne), że kobiety tylko dlatego, że są kobietami mają się gorzej (mniej zarabiają, częściej są ofiarami przemocy, nie mają mocy decyzyjnej). Feministka to osoba, która pragnie to zmienić, by stało się za dość społecznej sprawiedliwości a zwłaszcza demokratycznej równości.
Nie jest powiedziane, że wszystkie kobiety są ciemiężone a wszyscy mężczyźni są ciemiężcami. Wiele kobiet podtrzymuje patriarchalny układ naszego świata pracując na rzecz mężczyzn, którym zawdzięczają swoją pozycję i karierę (np. Szydło, Kempa, no i właśnie pani Kinga), wiele kobiet jest nieświadomych nierówności, wiele czuje się fantastycznie jako (wyłącznie) żony i matki.
Z obserwacji tej władzy boleśnie bije jej skłonność do upychania po różnego rodzaju państwowych instytucjach, spółkach oraz powiązanych z rządem jednostkach, członków swoich rodzin – synów, żon, mężów, szwagrów i zięciówhttps://t.co/jD1oivgUuB
— TheFad.pl (@thefadpl) September 17, 2020
Feministka to raczej demokratka z wrażliwością sprawiedliwościową i progresywną (wszyscy ludzie powinni być równo traktowani) niż wielbicielka wszystkich kobiet.
Panie i panowie z prawicy choć od czasu do czasu powinni otrząsnąć się z przesądów i stereotypów i zajrzeć do jakiejś literatury, słownika czy choćby wiki.. A w przypadku Kingi Dudy i jej posady chodzi o zwykłą praworządność, by nie powiedzieć przyzwoitość… To znaczy o brak obu tych wartości.
Magdalena Środa


