Stefan Niesiołowski: Zaraza wraca

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Uważam, że niezależnie od wszystkiego pójście no koszmarną uroczystość apoteozy p. Dudy jest błędem, bo uwiarygadnia ten reżim. To pisowski prezydent i pisowska uroczystość, wybory nie były równe, media reżimowe powinny zostać ukarane za kampanię kłamstw i nienawiści, a wybory powtórzone, a skoro nie jest to dziś możliwe to poczekałbym na prezydenta wybranego w uczciwy sposób i nie uwiarygadniał tej władzy.

 

Zaraza wraca i to w sensie zarówno medycznym jak i politycznym i trudno powiedzieć co jest gorsze? Liczba dziennych zachorowań przekracza 500, a nawet 600 i stajemy w obliczu kolejnej fali i zapowiedzi dalszego pogorszenia sytuacji. Na tym tle wzruszające są niedawne wypowiedzi p. Morawieckiego, że koronawirus jest w odwrocie i przestaje być groźny, a cały świat może brać przykład z polskiego rządu, który pokazał jak sobie radzić z pandemią.

Znany z prawdomówności, rzetelności, uczciwości i inteligencji p. Morawiecki od dłuższego czasu starannie unika wypowiedzi na temat zarazy, ale wygląda na to, że wirus najwyraźniej nie dosłyszał wypowiedzi orła polskiej polityki. Narracja rządowa jest mniej więcej taka, że wszystko jest dobrze, rząd postępuje znakomicie i świetnie sobie radzi, tylko głupi naród nie stosuje się do słusznych zaleceń, lekceważy je i nie docenia czyli najkrócej rzecz ujmując to społeczeństwo jest samo sobie winne i ponosi odpowiedzialność za wzrost zachorowań. Ponadto p. Szumowski, który stał się zbyt dużym obciążeniem dla pisowców i zostanie najpewniej niedługo wyrzucony stwierdził odkrywczo, że gdyby nie kilka kopalni, zakładów pracy i DPS-ów to liczba chorych byłaby umiarkowana czy coś w tym rodzaju, więc wszystko jest dobrze. To mniej więcej tak, że gdyby nie deszcz nie byłoby powodzi, a gdyby nie cholerny upał nie byłoby suszy. Kolejne genialne odkrycie genialnego ministra.

Wraca też fala ignorancji. Po słynnej wypowiedzi p. Witek, wyraźnie niedocenionej i będącej w cieniu głuchawej p. Emilewicz, że uczyła się o Katyniu z przedwojennych książek, mamy wypowiedź p. Dudy o Powstaniu Warszawskim. Otóż ten mąż stanu stwierdził, że Powstanie Warszawskie było desperackim i bohaterskim odruchem narodu doprowadzonego do rozpaczy rezultatami konferencji w Jałcie. Szkoda, że p. Duda nie powtórzył tej trafnej, głębokiej i wielopoziomowej diagnozy w swoich najnowszych rocznicowych występach.

Obrońcy wiary moralności tradycji i Pana Boga uaktywnili się ostatnio w kolejnym wzmożeniu walki o czystość moralną i tradycyjną rodzinę. Zapowiedzieli wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej, ale z drugiej strony nie bardzo mają ochotę zderzyć się z wyraźnie mającymi dość pisowskich moralistów kobietami i szerzej młodzieżą.

Warto przypomnieć, że przedstawicielstwem Pana Boga na ziemi, a na pewno w Polsce jest PiS i ta partia ma prawo orzekać co jest moralne, dobre i zgodne z Ewangelią. Kościół a przynajmniej Episkopat Polski w zasadzie zgadza się z tym poglądem. Nieśmiało chciałbym przy okazji czcigodnym biskupom przypomnieć, że Pan Jezus stał po stronie bitych, prześladowanych i więzionych, a nie przypominam sobie, by spotykał się ze znanym demokratą i przyjacielem ludu cesarzem Tyberiuszem.

Wraca pomysł wykorzystania wielkiej wiedzy prawniczej p. Przyłębskiej i pan Morawiecki po raz kolejny zastosował genialną taktykę zapytania o zgodę tej Konwencji z polską Konstytucją nowy trybunał p. Przyłębskiej. Orzeczenie w/w z pewnością zostanie wydane w odpowiednim czasie i będzie po myśli pisowców. Proponuję odwołać się do trybunału p. Przyłębskiej w przykrej sprawie odebrania pieniędzy gminom, które uchwaliły strefy wolne od LGBT (bardzo to podobne do uchwalaniu w innych okolicznościach obszarów, stref, instytucji wolnych od Żydów). Tak samo należy zapytać ten „trybunał” w sprawie niewydania Polsce przez holenderski sąd handlarza narkotyków insynuujący, że w Polsce sądy nie są w pełni niezależne. Co za podłe kłamstwo. Czy jest uczciwszy sędzia niż p. Piebiak i czy można sobie wyobrazić nikczemniejsze kłamstwo niż taka niegodna insynuacja?

Ten trybunał konstytucyjny powinien też zażądać od Niemców odszkodowań za wojnę i okupację, ukarać amerykańskich Żydów za antypolskie wypowiedzi i generalnie rozstrzygać ostatecznie wszystkie spory z udziałem Polski. Proponuję też, aby w/w trybunał uznał, że polskie klęski w XX wieku były niezgodne z konstytucją. To marszałek Rydz-Śmigły wygrał wojnę w 1939 roku i podyktował fuhrerowi pokój w Berlinie, a gen. Monter wygrał Powstanie i podyktował pokój reichsfuhrerowi SS. Wraca też podporządkowanie reżimowi i ograniczanie możliwości finansowych samorządów. „Premier osobiście zadecyduje, które samorządy dostaną pieniądze z Funduszu Inwestycji Lokalnych”. (Przemysław Jedlicki, „Gazeta Wyborcza”, z dn. 27 07 2020 r.).

Skutecznie dzieląc samorządy na swoje i obce, z wszystkimi przede wszystkim finansowymi konsekwencjami. Tak jak wygląda na to, że podział województwa warszawskiego jest kolejną próbą podzielenia Mazowsza na pisowskie i nie patriotyczne, głównie kosztem Warszawy, która z jakiś agenturalnych i nikczemnych powodów nie jest zakochana w pisowcach czemu daje wyraz przy kolejnych wyborach. Wraca wreszcie Jacek Kurski, który tak naprawdę nigdy nie odszedł, ale teraz już oficjalnie przejmuje chyba zarząd telewizji rządowej. Ogłosił, że to dzięki niemu p. Duda wygrał wybory, co chyba jest prawdą i czeka na dalsze nagrody i wyrazy uznania. Można jedynie polecić mu znane biblijne powiedzenia – stoisz, patrz abyś nie upadł. Wszyscy dyktatorzy i karierowicze uważali, że to ich nie dotyczy i z reguły boleśnie się mylili.
Nie mam zamiaru włączać się w delikatnie mówiąc w co najmniej zbyteczne spory i złośliwości, których nie szczędzą sobie politycy opozycji. Nie twierdzę też, że opozycja jest jakoś szczególnie nieudolna, a pisowcy będą rządzili w nieskończoność (za chwilę jak głoszą niektórzy przejmą senat) bo są tak mądrzy, a ich przeciwnicy tak głupi. Uważam jednak, że niezależnie od wszystkiego pójście no koszmarną uroczystość apoteozy p. Dudy jest błędem, bo uwiarygadnia ten reżim. To pisowski prezydent i pisowska uroczystość, wybory nie były równe, media reżimowe powinny zostać ukarane za kampanię kłamstw i nienawiści, a wybory powtórzone, a skoro nie jest to dziś możliwe to poczekałbym na prezydenta wybranego w uczciwy sposób i nie uwiarygadniał tej władzy. Jako nagrodzony orderem przez Rząd Londyński, który nigdy nie uznał reżimu PRL-u i doczekał się przyjazdu Prezydenta z Londynu do wolnej Polski brałem udział w przekazaniu insygniów II RP na Zamku w 1990 roku. Chciałbym być obecny na zaprzysiężeniu Prezydenta, który będzie Prezydentem wszystkich Polaków i proszę wtedy o mnie pamiętać. Nie jest nim p. Duda.

Stefan Niesiołowski


Magdalena Środa: Chwała buntownikom

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Zniszczy nas jakiś wariat, który wciśnie czerwony guzik nuklearnego ataku lub nędzni kapitaliści posłuszni `prawom rynku`, którzy naprodukują tyle klimatycznego g…., że sczeźniemy wszyscy

 

Jak napisał w jednym ze swoich nielicznych, mądrych tekstów Fromm, ludzkość żyje dzięki buntowi (bo gdyby nie Ewa, która podkusiła Adama, nasze dzieje by się nie rozpoczęły) a zginie dzięki posłuszeństwu (służeniu na rozkaz).

Zniszczy nas jakiś wariat, który wciśnie czerwony guzik nuklearnego ataku lub nędzni kapitaliści posłuszni „prawom rynku”, którzy naprodukują tyle klimatycznego g…., że sczeźniemy wszyscy.

Chwała buntownikom, chwała tym, którzy myślą, są krytyczni i odważni. To oni nakręcają koło naszej dobrej historii.

Ale mało ich. Znacznie łatwiej jest być posłusznym niż buntowniczym. Te miliony w Polsce posłuszne władzy i kościołowi i ci nieliczni, którzy potrafią się temu przeciwstawić. Ceńmy ich.

Magdalena Środa


Kamil Durczok: Epoka kłamstwa dopiero się rozkręca. Wkrótce prawda zejdzie ze sceny

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Epoka kłamstwa dopiero się rozkręca. Fejk newsy nabierają rozpędu. Wkrótce prawda zejdzie ze sceny. A wobec wszechobecnego zakłamania zacznie się era emocji.

 

To będzie krótka opowieść o kłamstwie. Opowieść bez szczęśliwego zakończenia. Bo władza z kłamstwa uczyniła oręż. A ten nigdy nie był w pogardzie.

Nie wiem co może być ich końcem, skoro nic ich nie kładzie. Ani łgarstwa, ani goebbelsowska propaganda zawłaszczonych mediów, ani skandale, gigantyczne zarobki, milionowe odprawy, ani wreszcie korupcja we własnych szeregach. 10 milionów obywateli nie rusza dyktat jednego, owładniętego obsesjami człowieka. Nie rusza partyjna prokuratura, gotowa wsadzać każdego, tylko nie swoich. 10 milionów ma za nic deptanie konstytucji, niszczenie państwa, prawa i zawłaszczanie sądów.

10 milionom podoba się ludowa sprawiedliwość, „oko za oko”. Część nie miałaby pewnie nic przeciw karze śmierci, a może i publicznym egzekucjom. Połowa głosujących Polaków godzi się ze szczuciem, nienawiścią i odmawianiem polskości tym, co myślą, czują i kochają inaczej. Żydzi do gazu, pedały won.

Tej władzy nie zmiecie fala oburzenia. Kaczyński jest niesiony rewolucyjnym, jakobińskim uniesieniem. Sam je wzniecił. Jest ogniomistrzem fobii i kompleksów. Nieudaczników i leni podnosi do rangi ofiar, kiboli nazywa patriotami. Rozpala zło i rozsadza wszystko, co z takim trudem, przez lata, próbowano złączyć. Nie ma podziału, którego by nie rozkopał. Nie ma blizn, których by nie rozszarpał. I nie ma kłamstwa, do którego by się nie posunął, widząc godny cel. Przeinacza historię, wymazuje bohaterów, ustanawia nowych. Jak współczesny Kaligula wprowadza na arenę kreatury z przeszłości. Za nic ma oburzenie i gniew. On mianuje, on wynosi, on strąca.

Dlaczego to robi, pozostaje jego tajemnicą. My możemy tylko patrzeć. Nam przyznano w tym świecie status obserwatorów. Pytanie brzmi: dlaczego 10 milionów ludzi patrzy na to z zachwytem, aplauzem, akceptacją a w najlepszym razie z obojętnością. Dlaczego milionom nie przeszkadza szyderstwo i kpina z nich samych. Kłamstwo w żywe oczy jest przecież obelgą. Dlaczego miliony pozwalają z siebie szydzić, a kiedy przychodzi do decydowania, oddają głos na ten masochistyczny spektakl, pozwalając się poniżać przez kolejną kadencję.

Być może ten wspaniały naród, tak chętnie przyznający się do Jana Pawła II, do bohaterskich żołnierzy, do zrywów spływających krwią, jest w swej ogromnej części ulepiony z poddaństwa i uległości. Może w ogromnej części z nas tkwi mentalność niewolnika? Może miska ryżu i 500 plus to cena, za jaką da się kupić 10 milionów Polaków? A oni, pokornie i usłużnie, dadzą się policzkować ludziom pokroju Morawieckiego, wysyłającym staruszków do urn, bo „wirusa już się nie trzeba bać. Bo on jest w odwrocie. Bo trzeba pójść na wybory. Tłumnie. Bo nic się nie stało teraz i nic się nie stanie 12 lipca”.

Kłamstwo ma się świetnie. Skoro nic kłamcy nie grozi, to dlaczego go nie używać. Skoro kłamią przywódcy, kłammy i my. Skoro Macierewicz może prezentować swoje szaleńcze teorie oparte na kłamstwie i manipulacji, to znaczy, że każdy może. Obrzydliwe praktyki stają się codziennością. Namaszczone kłamstwo schodzi z salonów pod strzechy.

Bezkarności kłamstwa idzie w sukurs pamięć. Krótka, jednodniowa. W natłoku nowych łgarstw, te wczorajsze szybko giną. Wsparte ową bezkarnością ulatują w niebyt, nie przynosząc autorom ani potępienia, ani infamii. Są jak fast foody. Nie chcemy wiedzieć, jak nas trują. Pamiętamy za to błogość konsumpcji. Bo kłamstwa ułatwiają życie. W przeciwieństwie do prawdy, bolesnej i trudnej.

Epoka kłamstwa dopiero się rozkręca. Fejk newsy nabierają rozpędu. Wkrótce prawda zejdzie ze sceny. A wobec wszechobecnego zakłamania zacznie się era emocji. To one, podsycane i napędzane fałszem, zaczną nami rządzić. Stąd już krok do wyparcia rozumu. Po co on, skoro nienawiść albo uwielbienie wystarczą, by rządzić światem.

Kamil Durczok


Roman Giertych: Nie rozumiem Cię opozycjo

Roman Giertych

Roman Giertych

Nie rozumiem jak można składać protest wyborczy i przed jego rozpatrzeniem zapowiadać udział w uroczystościach zaprzysiężenia prezydenta, którego się uznaje za nieprawidłowo wybranego

 

Nie rozumiem jak można z jednej strony nie uznawać za obowiązującej ustawy, która wprowadziła dwie izby SN, a z drugiej strony uznawać ważność wyborów orzeczonych przez jedną z nich.

Nie rozumiem jak można stać na stanowisku, że uchwała połączonych izb SN oparta o wyrok TSUE jest obowiązująca, a z drugiej strony uznawać, że orzeczenie izby, która w tej uchwale została uznana za nieprawidłowo powołaną ma moc decydującą o najważniejszym zadaniu SN jakim jest pilnowanie wyborów.

Nie rozumiem jak można składać protest wyborczy i przed jego rozpatrzeniem zapowiadać udział w uroczystościach zaprzysiężenia prezydenta, którego się uznaje za nieprawidłowo wybranego. Czyż nie sądzicie koledzy, że to trochę podważa sens takiego protestu?

Nie rozumiem jak protesty milionów ludzi w obronie sądów można przekreślić jednym gestem uznającym rewolucję dokonaną w sądach za prawidłową. Skoro bowiem uznaje się orzeczenie izby powołanej przez nową KRS, to się uznaje wszystkie orzeczenia wydane przez sędziów powołanych w niekonstytucyjny sposób.

Dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe. A wielu ludzi waszą obecność na zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy uzna za zdradę.

Uważam, że do momentu, aż prawidłowo wybrany SN (czyli trzy izby bez powołanych sędziów przez PiS) nie wypowie się co do ważności wyborów żaden przedstawiciel opozycji nie powinien się pojawić na zaprzysiężeniu. Tym bardziej, że Prezydent RP Andrzej Duda nie dochował poprzedniej przysięgi.

Roman Giertych


Kamil Durczok: Kto górnika robi w ciula

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Górnicze centrale związkowe to państwa w państwie. Nieusuwalne, niezagrożone, często oplatające branżę siecią własnych układów i biznesików.

 

Są wdzięcznym tłem. Użytecznym. Zwłaszcza w okolicach Barbórki i przed wyborami. Kolejni przebierańcy w mundurach przyjeżdżają pobujać się w Karczmie Piwnej, kolejni ważni wysiadają z rządowych mercedesów i maszerują na wyborczą mównicę. A górnicy, kolejny raz, uwierzą. No bo kto nie chce wierzyć w zaklęcia o pewnej robocie, czarnym złocie, zasobach na dziesięciolecia i dobru narodowym, jakim jest węgiel?

Są naiwni. Wierzą kolejnym macherom i hochsztaplerom, plotącym bzdury o węglu, co to będzie z nami jeszcze 200 lat.

Można się śmiać z górniczej naiwności. W końcu ciulali (po śląsku – oszukiwali) ich czerwoni, czarni, liberałowie a teraz PiS z Dudą na czele, więc sami sobie winni. Głosowali na ten nowy socjalizm Kaczyńskiego, to niech się teraz z nim bujają. Można rechotać, bo przecież to sami górnicy pękali z dumy, kiedy Tusk (który jedną nogą był już w Brukseli) obiecywał im w Katowicach więcej, niż chcieli. A potem zostawił problem bezradnej Ewie Kopacz.

Tylko co te szyderstwa zmienią? Czego dowodzą, prócz faktu, że potraktowali dane im słowo poważnie, choć po drugiej stronie mieli komediantów? Co wreszcie przyniosą, prócz kolejnej fali hejtu spadającego na Śląsk? I komentarzy o głupich „rylach”, „kretach” i „ciulach” głosujących na PiS.

Po Jerzym Markowskim, rządzącym węglem w czasach SLD, a potem tandemie Buzek-Steinhoff, nikt nie miał pomysłu co zrobić z górnictwem. Czy ktoś jeszcze pamięta, że ci dwaj panowie zwolnili z pracy – bez poważnych starć i rannych – prawie 300 tysięcy górników? To oni pokazali, że nie trzeba wojny a’la Margaret Thatcher. Że protestujących związkowców nie trzeba podsłuchiwać i wsadzać do więzień, jak w Anglii.

Tych, którzy przyszli po nich, trzeba nazwać dyletantami. I tak traktować.
Górnictwo w Polsce ma 3 problemy: związki zawodowe, nieudolną władzę i energetykę.

Górnicze centrale związkowe to państwa w państwie. Nieusuwalne, niezagrożone, często oplatające branżę siecią własnych układów i biznesików. A to sprzedadzą kopalniom jakiś sprzęt, a to prowadzą bar obok „gruby” (gruba to w języku śląskim kopalnia), a to pralnię czy sklep ze środkami czystości. Część związkowych bonzów znalazła nawet posady w SKOK-ach. Związkowcy wiedzą, że bez górników ich nie ma. Więc biją się o miejsca pracy, które są w istocie ich „być albo nie być”. To oni stoją pod drzwiami prezesów, wyszarpując kolejne podwyżki. Trzeba zresztą skrajnej głupoty (jak za PO), żeby wysyłać na negocjacje z nimi jajogłowych z ministerstwa, nie wiedząc, że związkowców w negocjacjach szkolą ich amerykańscy koledzy z AFL-CIO.

Drugi problem to władza. Nieodpowiedzialna i niekompetentna, bez względu na partyjne barwy. Pilnująca za wszelką cenę, by górnicy nie najechali Warszawy. Ta „wszelka cena” to kolejne miliardy, pakowane w nierentowne kopalnie, zamiast w nowe miejsca pracy. Kolejne tchórzliwe ekipy kupują sobie spokój za publiczne pieniądze. I są gotowe wyłożyć kolejne miliony, ledwie słysząc groźbę palenia opon na warszawskich ulicach. Nie ma planu, nie ma perspektywicznego bilansu energetycznego, nie wiemy skąd i za ile będziemy pozyskiwać energię w 2030. A co dopiero później.

Wreszcie energetyka. Nikt nie potrafi jasno powiedzieć: dlaczego górnictwo ledwie zipie, a paląca węglem w elektrowniach energetyka sypie ciężkimi pieniędzmi na bzdurne projekty typu polskie auto elektryczne??? Przecież górnicy nie kopią węgla, żeby palić nim w swoich piecach. Głównym odbiorcą jest energetyka. Coś tu chyba stoi na głowie, nie sądzicie? Najwyraźniej jednak łatwiej połączyć Orlen z Lotosem, mieszając w papierach i dowodząc, że to świetny biznes, niż zapanować nad rozpasaną energetyką i ledwo zipiącym górnictwem.

Czy teraz nieco mniej dziwicie się górnikom, omamionym kolejnymi bajeczkami władzy? Trzeba mieć nadzieję, że po tym, jak sparzyli się na PiS-e, wreszcie pójdą po rozum do głowy. I warto wierzyć, że sami rozliczą Sasina, Morawieckiego i Kaczyńskiego, którzy po 5 latach odkryli nagle, że mamy za dużo kopalń, zbyt drogi węgiel i za duże zatrudnienie. Jako Ślązak z krwi i kości daleki jestem od poczucia „śląskiej krzywdy”. Ale też mam dość szumu, awantur i kłótni, które od lat powinny być zamknięte.

Kamil Durczok


Krzysztof Skiba: Kobita lana chodzi na kolanach. Śmiech wrogom ojczyzny!

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Taka polska tradycja, że prawdziwy Polak i katolik ma prawo swoją babę pobić i nie będą nam tu w obcych językach mówić, że łamiemy jakieś savoir vivre, bo my mamy swoje zasady, do których jesteśmy przywiązani drutem z polskiego skupu złomu i łańcuchem z polskiej stali

Szczęść Boże!  Tu Despotyczna Babcia Jadwiga! Królowa Podlasia! Witam wszystkich prawdziwych Polaków od Rusi Kijowskiej po Chicago.

Bardzo mnie się podoba ta inicjatywa kowboja Ziobry, by wymówić Unii Europejskiej konwencję stambulską, na mocy której nie można bić baby ani na ulicy, ani nawet w swoim domu.

Taka polska tradycja, że prawdziwy Polak i katolik ma prawo swoją babę pobić i nie będą nam tu w obcych językach mówić, że łamiemy jakieś savoir vivre, bo my mamy swoje zasady, do których jesteśmy przywiązani drutem z polskiego skupu złomu i łańcuchem z polskiej stali. Stali jesteśmy w uczuciach i nie skaczemy z kwiatka na kwiatek, chyba, że jak Kurskiemu dadzą nam trzeci ślub kościelny i setne rozgrzeszenie w prokuraturze. Zawsze wolno bić swoją babę, bo ona do chłopa należy jak kubeł na śmieci i jego pies. Obcych bab bić nie wolno chyba, że to jakaś Cyganka, Czeczenka albo Ukrainka.

Poparł te zmiany także poseł Richard Terlecki, a on sam wygląda jak ofiara przemocy domowej i mówi jak potłuczony więc wie co mówi. I dobrze, że pani Emilewicz z rządu poparła bicie kobiet, bo twarz ma jak bita śmietana i widać, że nie raz od męża dostała niezły wycisk, a widocznie chwali sobie taki układ, bo strach w jej oczach i miłość taka jak u Grety Tunberg po zobaczeniu polskiej farmy wiatrowej na węgiel.

Gdy się z tym Stambułem i z tą konwencja pożegnamy, to już legalnie i oficjalnie będzie można lać kobitę raz w tygodniu. I to najlepiej w piątek lub w sobotę. Bo w niedziele do spowiedzi. I ksiądz wszystko odpuści. A kobita lana chodzi na kolanach. Śmiech wrogom ojczyzny!

Krzysztof Skiba


Stefan Niesiołowski: Rządy kłamstwa

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Podobieństwo do komunizmu jest tak uderzające, że aż śmieszne. Komuniści twierdzili, że stworzyli najbardziej demokratyczny system na świecie, że panuje pełna wolność, a ludzie są szczęśliwi i dziękują nieustannie rządzącym za stworzenie im tak wspaniałych warunków życia.

 


Sowiecki opozycjonista zdaje się Josif Brodski lub Aleksander Zinowiew określił komunizm jako „carstwo słów”, wydaje mi się, że reżim pisowski pod wieloma względami bardzo podobny do komunizmu można określić jako rządy kłamstwa. Po pięciu latach rządów tak jak kiedyś z rozwiniętym socjalizmem mamy już do czynienia z rozwiniętą pod wieloma względami dyktaturą. Ciągle jest to dyktatura łagodna, nie mordująca przeciwników z wieloma elementami typowymi dla fasady demokracji, ale demokracją już nie jest.

Polska od jakiegoś czasu nie jest demokracją mniej więcej od niepublikowania wyroków sądu przez pisowski rząd, od złamania konstytucji i uczynienia z Trybunału Konstytucyjnego atrapy podporządkowanej partii rządzącej, od podporządkowania takich instytucji jak prokuratury, służby specjalne, publiczne media, bezkarności dla swoich i bogacenia się dygnitarzy reżimu w poczuciu bezkarności itp. To wszystko działo się stopniowo, ale w efekcie pisowcy już nie oddadzą władzy w efekcie wyborów.

Moim zdaniem w przypadku utraty poparcia społecznego w stopniu tak znaczącym, że wygranie wyborów okaże się praktycznie niemożliwe użyją siły, lub w inny sposób, trudny dziś do określenia utrzymają się przy władzy. Temu służy obecny etap tej dyktatury, który określiłbym jako rządy kłamstwa. Jak na razie używanie przemocy okazuje się niepotrzebne, przynajmniej w znaczącym stopniu wystarczy przekupstwo i przede wszystkim kłamstwo. Chodzi o wytresowanie społeczeństwa do uległości i złamanie woli oporu, o poczucie bezsiły, rozpaczy, konieczności pogodzenia się z reżimem, uznania go za jedyny możliwy do pomyślenia.
Właściwie nie ma obszaru rzeczywistości, który nie byłby dotknięty kłamstwem.

Podobieństwo do komunizmu jest tak uderzające, że aż śmieszne. Komuniści twierdzili, że stworzyli najbardziej demokratyczny system na świecie, że panuje pełna wolność, a ludzie są szczęśliwi i dziękują nieustannie rządzącym za stworzenie im tak wspaniałych warunków życia. W rzeczywistości wybory były fikcją, władza była efektem wewnątrzpartyjnych porachunków, istniała cenzura, prześladowania przeciwników politycznych, specjalne sklepy, przywileje i wynagrodzenia dla swoich, reżim hojnie opłacał swoich funkcjonariuszy i lizusów. Jest to dobrze znane i wielokrotnie opisywane. Istotą komunizmu było utrzymanie władzy w rękach swoich czyli partii rządzącej i wmówienie społeczeństwu, że to dla jego dobra, w jego imieniu i oczywiście w interesie Polski. Dokładnie tak samo jak obecnie. Dlatego konieczny jest zafałszowanie historii, monopol informacyjny i pełne podporządkowanie mediów. Kłamstwo rządowe nie ma pełnego monopolu w mediach i co bardzo przykre musi rywalizować z nielicznymi słabymi i niezwykle uprzejmymi wobec fali kłamstwa i agresji, ale jednak niezależnymi innymi mediami. To bezmyślne zapraszanie przez takich orłów dziennikarstwa jak Olejnik, Rymanowski, Gawryluk itp. (bo trudno dziennikarstwem nazywać funkcjonariuszy publicznych mediów) Bielana, Horały, Łukasza Szreibera itd. Dyktatury rozwiązywały ten problem prosto zamykały w więzieniach tych, którzy nie zgadzali się z reżimem. Pisowcy do tego jeszcze posunąć się nie mogą. Nie mają w prawdzie komfortu jaki mieli ich poprzednicy, ale czasy są inne, a po drugie chodzi w końcu o władzę, a nie o komfort. Wystarczy, że ich jest Polska, wszystkie możliwości dużego europejskiego państwa w środku Europy przeszły w ręce aparatczyków jednej partii, pieniądze, pełna bezkarność i majestat policyjnego państwa.

Kłamstwo jest potrzebne do względnego komfortu i do eliminowania przeciwników. Tworzona jest alternatywna rzeczywistość, która nie istnieje realnie, ale istnieje w mediach, najlepiej gdyby to były jedyne media. W Brukseli zadecydowano o ścisłym, powiązaniu funduszy unijnych z praworządnością, ale pisowscy dygnitarze i ich media głoszą, że nic takiego nie ma miejsca. Negują każdy fakt niewygodny, w każdej dziedzinie odnoszą sukcesy. Ta władza nie przegrywa, nie cofa się, jej przeciwnicy to robactwo, zdrajcy, antypolacy, złodzieje, nie warci uwagi zdemoralizowani zboczeńcy. To trzeba powtarzać bez przerwy wszędzie, najlepiej w kościołach, szkołach, telewizji. To nic, że to nie wygląda wiarygodnie komuniści też nie byli wiarygodni a rządzili.

Dlatego aresztowani są tylko ludzie związani z przeciwnikami PiS-u, nie było żadnej afery SKOK-ów, getbanku, dwóch wież, Szumowskiego, Sasina, tu 200 milionów dla swoich, tam 70 milionów za „wybory Stasiaka”, tu wypłaty w NBP dla uroczych asystentek, tam premia dla zapracowanych urzędników, ministrów, których już są chyba setki, to wszystko zgodne z prawem, legalne, przyzwoite. Aresztowany jest za to Sławomir Nowak i przez kilka dni mieliśmy serial z wbijaniem do głowy kto jest przestępcą, a kto jest stróżem prawa. Dygnitarze kłamią tak bezczelnie, że nawet komuniści byliby chyba zawstydzeni, chociaż im nie zadawano takich pytań przynajmniej przez pierwsze 30 lat rządów.

Pani Emilewicz postać moim zdaniem szczególna w swoim służalstwie wymyśliła nowy sposób reagowania – nie słyszała. Ta pani wypracowała jakiś szczególnie antypatyczny obrzydliwy sposób lizusostwa zaprzeczając stereotypowi kobiety jako osoby delikatnej, wrażliwej jakoś sympatyczniejszej z natury rzeczy od mężczyzn. Nie słyszenie i nie odpowiadanie na pytania to zresztą ulubiony sposób reagowania takich przesympatycznych pełnych taktu, empatii i wdzięku moich ulubieńców jak Gliński, Szumowski, Terlecki, Sasin. Okazuje się, że można być zarozumiałym, pełnym pychy, ograniczonym i zakłamanym do szpiku kości człowiekiem, aby pełnić wysokie funkcje w pisowskiej Polsce. W państwie kłamstwa jest to nawet pewniejsze, lepsze, wygodniejsze i bezpieczniejsze. Rzeczywistość prawdziwa jest zastępowana rzeczywistością fikcyjną, panuje dobrobyt, nie ma epidemii, ceny są niskie, ludzie zdrowi, edukacja ma się świetnie, środowisko jest czyste, życie stało się piękne – tylko musi rządzić PiS. Pisowska Polska jest jak Kraj Rad szczęśliwa ojczyzna mlekiem i miodem płynąca.

Budowane są drogi, porty, rurociągi, lotniska, zapory, mieszkania i elektryczne samochody. Polska jest potęgą, z którą liczą się wszyscy, a najwybitniejszym i najbardziej wpływowym politykiem w Unii Europejskiej jest p. Morawiecki. Ciągle jeszcze istotna część społeczeństwa w to kłamstwo wierzy. Mamy też do czynienia z jednocześnie obowiązującą wzajemnie sprzeczną wersją wydarzeń. Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem jest przemilczana i pomijana w propagandzie pisowskiej, nie obchodzi się rocznic tego „najważniejszego wydarzenia w najnowszej historii”, a jednocześnie kapłan sekty smoleńskiej ma swoje instytucje, które trwają przy wersji zamachu i co jakiś czas wynurza się z niebytu ze swoim przekazem. Duża w zakłamywaniu rzeczywistości jest „zasługa” Kościoła w znacznej mierze dziś instytucji, która dziś działa na szkodę Polski i Europy, służy kłamstwu. Tym razem ewangeliczna zasada – prawda was wyzwoli, oznacza przeciwstawianie się przynajmniej episkopatowi Polski i znakomitej większości tzw. katolickich mediów. Ale kłamstwo na dłuższą metę nie wygrało nigdy, nawet uzbrojone i rozległe. Nie sądzę, aby Polska mogła stanowić wyjątek?

Stefan Niesiołowski


Krzysztof Skiba: Witką w członka

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Dzięki spontanicznej postawie pani Marszałek, która na skutek głośnego śmiechu kilka razy musiała wyłączyć sobie mikrofon, co było absolutnie heroiczną postawą, bo zwykle wyłącza mikrofon posłom opozycji, przekonaliśmy się, że mandaryni władzy, to ludzie z krwi i kości, którym nie są obce naturalne reakcje na członka.

 

Elżbieta Witek, marszałek sejmu z ramienia PiS , słynna członkini fryzjerskiego gangu tapirów, kilka dni temu niespodziewanie ujawniła swe ludzkie oblicze. W trakcie wyborów członków komisji do spraw pedofilii nie potrafiła opanować śmiechu przy słowach „członek komisji”. I oto okazało się, że nawet prominentni przedstawiciele władzy nie są jakimiś robotami i stać ich na skojarzenia erotyczne oraz dobry humor.

Marszałkini Witek wybuchała śmiechem, bo członek obok laski marszałkowskiej, to znane określenia falliczne, obecne w kulturze erotycznej i wielu dowcipach. Śmiechu było kupa z przewagą członka, bo przecież w tle był temat pedofilii, a wiadomo, że ten proceder z użyciem członka jak najbardziej się kojarzy.

Dzięki spontanicznej postawie pani Marszałek, która na skutek głośnego śmiechu kilka razy musiała wyłączyć sobie mikrofon, co było absolutnie heroiczną postawą, bo zwykle wyłącza mikrofon posłom opozycji, przekonaliśmy się, że mandaryni władzy, to ludzie z krwi i kości, którym nie są obce naturalne reakcje na członka.

Niektórzy z nich prawdopodobnie uprawiają nawet seks i mają jakieś uczucia, kierują nimi pragnienia, a nawet (jak w przypadku pani Witek) włada nimi mroczna chuć, choć na co dzień tego nie widać, a oni sami starają się starannie wszystkie normalne, ludzkie reakcje przed światem ukrywać.

Złośliwi twierdzą, że zabawna reakcja pani Witek nie była w odniesieniu do słowa „członek” tylko w stosunku do powstającej komisji, bo po tym jak prezydent Duda uwolnił pedofila, kierunek będzie raczej taki, że księża nadal będą mogli bez kary pchać lapy w majtki dziewięciolatkom.

Moim zdaniem to jednak naciągana na członka teoria. To zwykłe, kobiece skojarzenie członka komisji z twardym, męskim członkiem wywołało wielki uśmiech na twarzy pani Witek. I takie reakcje zbliżają polityków do zwykłych, szarych ludzi. I bardzo dobrze. Bo już myślałem, że PiS to nie ludzie tylko ideologia.

Krzysztof Skiba


Magdalena Środa:”Święta rodzina” według PiSu

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Polski katolicyzm staje się autonomiczną religią niezależną od chrześcijaństwa i w pełni podporządkowaną Partii. Ciekawe kto opracowuje dogmaty?

 

Bardzo mi się podoba „święta rodzina” według PiSu. Przypomina to coraz bardziej rodzinę patriarchalno-poligamiczną czasów Starego Testamentu tyle że unowocześnioną o pogański promiskuityzm.

Mężczyzna może wszystko: zdradzać, współżyć na prawo i lewo (Kurski to chyba jednak tylko na prawo), posiadać kolejne żony, nie płacić alimentów na poprzednie, a i tak dostanie błogosławieństwo Najważniejszego Kapłana, o ile jest posłusznym aktywistą rządzącej partii.

Polski katolicyzm staje się autonomiczną religią niezależną od chrześcijaństwa i w pełni podporządkowaną Partii. Ciekawe kto opracowuje dogmaty? Acha! No i przemoc w rodzinie w pełni dozwolona.

„Święta rodzina” to ta, w której niepodzielnie rządzi mężczyzna; prawa do bezpieczeństwa dla kobiet i dzieci właśnie są anulowane. Polska wypowiada Konwencję Rady Europy ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci w rodzinie.

Nasza święta rodzina pod patronatem Ordo Iuris wraca do łona barbarzyńskiego patriarchatu.

Magdalena Środa


Roman Giertych do Jacka Kurskiego: 100 lat młodej parze!

Roman Giertych

Roman Giertych

Twój przykład Jacku stanie się świadectwem dla polskiej młodzieży, która od dziś za Twoim przykładem będzie nawiedzała w ramach wesela polskie nekropolie, aby hołd oddać bohaterom, a nie myśleć o zabawach i sprośnościach.

 

Drogi i kochany Jacku!

Nie pisałbym do Ciebie publicznych życzeń, ale skoro swój huczny ślub w największym sanktuarium polskim publicznie wyprawiłeś, to nawet nie wypada, abym Ci życzeń nie złożył.

Tak więc Jacku 100 lat Ci życzę i doczekania złotych godów! (jakkolwiek by ich nie liczyć).

Chciałbym jednocześnie Ci podziękować. Za jasny, pobożny przykład powściągliwości dany polskiej młodzieży.

Gdy zobaczyłem Ciebie i Twą zacną Małżonkę, gdy zmierzacie w strojach ślubnych do kruchty Lecha Kaczyńskiego, to od razu pomyślałem: tak, niech polska młodzież zobaczy, co kieruje patriotą, gdy z miłości do bohatera politycznego jest w stanie oczepiny przełożyć (nie wspomnę tu pokładzin nie chcąc zawstydzać Ciebie i Twej lubej), aby oddać hołd zmarłej legendzie.

Twój przykład Jacku stanie się świadectwem dla polskiej młodzieży, która od dziś za Twoim przykładem będzie nawiedzała w ramach wesela polskie nekropolie, aby hołd oddać bohaterom, a nie myśleć o zabawach i sprośnościach.

Pod tym większym jestem wrażeniem, że obaj wiemy, co Lech Kaczyński myślał o Tobie. I to że mu wybaczyłeś wszystkie te określenia, którymi Ciebie opisywał, to świadczy o sercu wielkodusznym i szczerym, które umiłowanego wodza kocha nawet, gdy ten go nahajką przez grzbiet chłoszcze. A gdy wódz odejdzie, to pamięta o Nim przedkładając tę pamięć nawet nad uciechy nowomałżeńskiego stołu i łoża. I dobrze Jacku, że nie uczyniłeś tego, aby się przypochlebić Jarkowi. Na Twojej twarzy malowało się bowiem szczere przejęcie, które o duszy niewinnej, nieskażonej cieniem cynizmu świadczy. Brawo!

Jeszcze raz 100 lat! A w ramach prezentu ślubnego przyjmij ode mnie dar w postaci zniżki 1% na moje książki z serii „Kronika Dobrej Zmiany”. Nie dziękuj. To drobiazg.

Twój wypróbowany przyjaciel,

Roman

PS Mam pytanie do biskupów, sędziów sądów kościelnych oraz osób użyczających sanktuarium, którzy wydali na ten gorszący spektakl zgodę. W I Rzeczpospolitej przed Trybunałem obradującym w Piotrkowie był taki napis, który musieli widzieć zasiadający w Trybunale sędziowie: „Osądzę Waszą sprawiedliwość.”

I oto te pytanie: Wierzycie jeszcze, że ktoś Wasze czyny osądzi?