Kamil Durczok: Będzie dobrze? Nie sądzę

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Dziś na horyzoncie nie widać siły, zdolnej obalić monolit obozu Kaczyńskiego. Ale ta flauta może być pozorna. Kwaśne miny Morawieckiego i Ziobry, widoczne w czasie wieczoru wyborczego, zwiastują ciąg dalszy bitwy o schedę po Prezesie

 


Dziś powyborcze WOLNE (O)SĄDY.

10 milionów wściekłych wyborców. I ponad 10 milionów zadowolonych. Wsród nich wręcz zachwyceni zwycięstwem Andrzeja Dudy. W końcu jest gwarantem ponad 3 lat niczym nie skrępowanego dostępu do owoców władzy. Jedni i drudzy wczoraj stanęli twarzą w twarz, w lokalach wyborczych. I udowodnili, na papierze, że są 2 Polski. Nieprzyjazne sobie, chwilami nienawistne. Co z nimi zrobić? Nic. Dzisiaj nic. Bo nic co Andrzej Duda powiedział w kampanii i po ogłoszeniu wyników nie wskazuje, by ktokolwiek w obozie władzy był zainteresowany tym dramatem.

To, że prezydent zacznie zasypywać rowy tak starannie przez siebie kopane, jest równie prawdopodobne, jak wytrysk w centrum Piły źródełka z cudowną wodą leczącą COVID. Prezydent wyciąga rękę do zgody jakby zapomniał, że w kampanii obraził miliony ludzi kochających Polskę inaczej niż on. „Niczego nie żałuję” – powiada, potwierdzając, że swoimi poglądami, brakiem tolerancji, ksenofobią i homofobią, brakiem zdecydowanej reakcji na antysemityzm, cofa nas do średniowiecza. „Przepraszam” brak, jest za to teatralny gest i równie teatralna, nocna konferencja, na której głowa państwa użala się, że Trzaskowski, wezwany na 23 na dywanik, nie chce się na nim pojawić. Czy Trzaskowski rozpocząłby mozolne zasypywanie podziału, który rozerwał nasz kraj na dwa wrogie plemiona? Nie wiem. Nie dostał takiej szansy. Spekulowanie więc w tej kwestii to nonsens.

Połowa narodu najwyraźniej lubi dekoracyjnego prezydenta. Nie są jej potrzebne tak skomplikowane kwestie jak prerogatywy, Trybunał, Konstytucja czy Sąd Najwyższy. Może nawet nie podoba im się to i owo. Może chichot Pierwszego Obywatela z własnych dowcipów, budzi zażenowanie. Może łamanie ustawy zasadniczej jest jak trzask kości w MMA. Ale wolą spokój oraz prezydenta, który go nie narusza. I władzę, która jest jak Ali Express – zamawiamy fotel a przychodzi zydelek. Ale i tak się cieszymy, bo jest na czym siedzieć.

Nieco dziwi fakt, że nie zadziałała wrodzona przekora Polaków. I nie chcieliśmy (a w każdym razie nie dość skutecznie) przeciwstawić, mającemu już niemal wszystko PiS-owi, prezydenta z innej bajki. Widać coś się zmieniło. Choć gdyby siegnąć pamięcią, ten mit runął już w 2005 roku, gdy prezydentem nie został Donald Tusk, choć większość tzw. ekspertów, poza nielicznymi wyjątkami, przekonywała nas, że skoro PiS ma rząd, to Pałac Prezydencki obsadzi opozycja.

Dziś na horyzoncie nie widać siły, zdolnej obalić monolit obozu Kaczyńskiego. Ale ta flauta może być pozorna. Kwaśne miny Morawieckiego i Ziobry, widoczne w czasie wieczoru wyborczego, zwiastują ciąg dalszy bitwy o schedę po Prezesie. Stawiam tezę, że jeśli coś może odsunąć PiS od władzy i zatrzymać dalszy marsz ku dyktaturze, to tylko wewnętrzna bijatyka o przywództwo. Na razie spoiwem tej partii jest Wódz. Zobaczymy czy starczy mu siły by dalej, strachem i przekupstwem, trzymać swoich janczarów na wodzy.

Sprawdziły się moje wczorajsze prognozy. Late pool minimalnie powiększył przewagę Dudy i odjął nieco Trzaskowskiemu. Night pool był już jasnym przekazem. Zagranica to za mało, by wygrać. Potrzebnych było 300 tysięcy dodatkowych głosów w kraju. Ale ich zabrakło, mimo fenomenalnej frekwencji. Jeśli coś Kaczyńskiemu zawdzięczamy, to niezwykłą mobilizacje wyborczą. Szkoda, że osiągniętą za pomocą szczucia, jadu i nienawiści.

Rafał Trzaskowski przegrał te wybory. Mimo oczywistych dowodów, że nie były równe, powszechne i demokratyczne, przegrana jest wyraźna. Być może III tura, jak mówią niektórzy, rozegra się przed Sądem Najwyższym, choć tam cudów nie należy oczekiwać. Być może, bo i takie głosy słychać, ich niekonstytucyjny termin zaprowadzi je do Trybunału Konstytucyjnego. Ta władza przyzwyczaiła nas do fauli, kopanie po kostkach towarzyszy polskiej legislacji od kilku lat. Ale rywal Andrzeja Dudy ma też powód, by czuć się zwycięzcą.

Na cud zakrawa bowiem zdobycie w 2 tygodnie blisko 5 milionów wyborców. Trzaskowski, obrzucany łajnem przez pisowską telewizję, atakowany przez całą machinę rządową, walczący z murem nienawiści, mający do dyspozycji świnkę-skarbonkę w porównaniu z workiem złota dla Dudy, dokonał niemożliwego. Podwojenie stanu posiadania w tych warunkach to majstersztyk. I prezent, na który prezydent Warszawy cieżko zapracował. Jeśli coś mnie naprawdę frapuje, to pytanie, co Rafał Trzaskowski z tym prezentem zrobi. I czy ponad 3 lata nieskrępowanych rządów PiS sprawią, że w następnych wyborach, parlamentarnych, prezent będzie się już tylko nadawał na śmietnik.

Kamil Durczok


Krzysztof Skiba: Pośpiech Dudy

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Wreszcie zobaczyłem Andrzeja Dudę, gdy odpowiada na trudne pytania. Wcześniej nie pozwolił na to jego sztab wyborczy nie dopuszczając do debaty.

 

IPSOS ogłasza, że nie da się wyłonić zwycięzcy na podstawie sondażowych badań, bo przewaga Dudy nad Trzaskowskim jest w granicach błędu statystycznego, tymczasem Andrzej Duda ignorując matematykę ogłasza się zwycięzcą.

Najbardziej żenujący był obrazek, gdy wbrew logice prezydent i jego zwolennicy zaklinają rzeczywistość ciesząc się ze „zwycięstwa”, gdy tymczasem w miastach takich jak Rewal, Krynica Morska, Jastrzębia Góra trwa jeszcze głosowanie. Turyści stoją tam w kilometrowych kolejkach by oddać głos, a Adrian z przyklejonym uśmiechem dziękuje wyborcom, Prezesowi i ekipie rządowej.

Tyle się mówi o tym, że ważny jest każdy głos, że żaden głos nie może się zmarnować, tymczasem okazuje się, że ważniejsze są dla głowy państwa przepowiednie wróżki niż liczenie głosów przez PKW.

Mina Mateusza Morawieckiego po ogłoszeniu nieznacznej przewagi Dudy mówiła wszystko. Na tej twarzy widać było całą gamę emocji jak na obrazach Francisco Goyi. Przerażenie, strach, niedowierzanie słabo maskowane sztucznym uśmiechem z reklamy pampersów dla dorosłych.

Wieczór wyborczy był także pełen cudów. Po pięciu latach przemówiła Pierwsza Dama. Niepewnym głosem i bez przekonania, mocno zerkając na ściągę powiedziała, że rozmawiała z Polakami, a nie z mediami. Wychodzi na to, że polscy dziennikarze to nie Polacy. Nie są też znani ci Polacy z którymi pierwsza dama miała toczyć jakieś rozmowy. Gdzie jest zapis tych dysput? Chyba, że za przedstawicieli narodu Polskiego uznać te trzy koleżanki, które wpadły do pani prezydentowej na kawę.

Docenić należy dwie sprawy. Zaproszenie do pałacu prezydenckiego Rafała Trzaskowskiego, by po zakończonej kampanii podać sobie ręce. Bez względu na formę, godzinę i pośpiech taki gest jest ważny.

I kolejna sprawa to wpuszczenie wszystkich mediów do pałacu prezydenckiego o godz. 23.00. Wreszcie zobaczyłem Andrzeja Dudę, gdy odpowiada na trudne pytania. Wcześniej nie pozwolił na to jego sztab wyborczy nie dopuszczając do debaty.

Już dziś wiemy, że gdyby taka debata z Trzaskowskim się odbyła prezydent Duda nakryłby się nogami i utopił w kuwecie.

Krzysztof Skiba


Wadim Tyszkiewicz: Jak mogłaś tak nisko upaść i się upodlić Polsko?

Wadim Tyszkiewicz

Wadim Tyszkiewicz

Co teraz durny Narodzie? Wybrałeś butę i dyktaturę. Wybrałeś autorytaryzm zamiast wolności i demokracji, za którą ojcowie przelewali krew.Będzie bolało.

 

Polacy dali się kupić cwaniakom i hochsztaplerom za swoje własne pieniądze. Ale dopiero teraz, po wyborach, przyjdzie do zapłacenia prawdziwy rachunek. Nasz kraj jest pęknięty i rozdarty na pół. Przed nami trudne lata. Szkoda. Czas ucieka, a życie jest jedno.

Polacy wybrali (51%) marionetkę, pacynkę sterowaną z Nowogrodzkiej, która będzie posłusznie realizować plan odsuwania nas od cywilizowanej Europy. Polacy za swoje własne pieniądze (2 mld zł) dali się nakarmić jadem sączonym z prymitywnych przekazów na czerwonych paskach telewizji, która ma w nazwie: „Polska”.

Polacy kupili kartonowe obietnice rozdawane przez partyjnych dygnitarzy, którzy rozjechali się po miasteczkach i wsiach całej Polski ekskluzywnymi, rządowymi limuzynami prowadząc kampanię ogłupiania du,nego narodu.

Kłamstwa i miliardowe afery tej władzy, na niespotykaną dotąd skalę, suweren wybaczył, choć nie wybaczył zjedzonych ośmiorniczek poprzednikom. Ot co znaczy skuteczna propaganda (Kurski: „ciemny lud to kupi”). Co tam zagrabione czy zmarnowane miliardy, liczy się moja jałmużna, ochłap w garści.

Cena honoru i rozumu jest dość niska: 500 zł (przez 5 lat połowę wartości już zżarła inflacja) czy 800 zł raz do roku (mniej niż roczna rewaloryzacja za poprzednich rządów).

Nawet mityczni, emerytowani „SBecy” i „komuniści” zagłosowali za Duda-PiSem. Ludziom minionej epoki, którzy budowali powojenną Polskę i żyli w PRLu, było zawsze bliżej do SLD, niż do PiS. A jednak, mimo poniżania i opluwania. Okazuje się, że wszystko jest kwestią ceny.

Co teraz durny Narodzie? Wybrałeś butę i dyktaturę. Wybrałeś autorytaryzm zamiast wolności i demokracji, za którą ojcowie przelewali krew. Będzie bolało.

P.S. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję wszystkim godnym Polkom i Polakom, którzy się zmobilizowali w walce o wolną i demokratyczną Polskę, i poszli na wybory. Było nas niestety o 1-2% za mało. Ci, którzy zostali w domach, niech teraz noszą piętno hańby, tak jak ci, którzy upodlili się za pisowskie srebrniki. Jeśli to prawda, że nie zagłosowało aż 240 000 wyborców SH, to ja wycofuję się z jakiejkolwiek działalności, choć planowałem zaangażowanie na rzecz „żółtych”. Strzelić focha i sprzedać Polskę? To nie moje klimaty.

P.S.II. I jeszcze jedno: zanim PiSowska sfora skoczy mi do gardła, proszę o wykasowanie z grona moich znajomych wszystkich tych, którzy zamiast za demokracją i samorządem, zagłosowali za dyktaturą partyjnych sekretarzy.
W życiu osiągnąłem bardzo wiele, w samorządzie niemal wszystko, podniosłem moje miasto z ruiny, poświęcając temu 17 lat mojego życia, mam ogromne doświadczenie i wiedzę, i… muszę ustąpić pola partyjnym naganiaczom, miernym sekretarzom partii. Powodzenia, Polsko.

Wadim Tyszkiewicz


Roman Giertych: List do zwolenników PiS

Roman Giertych

Roman Giertych

Przez chwilę mnie posłuchajcie, bo przecież nie ma wielu byłych wicepremierów rządu Jarosława Kaczyńskiego (troje już nie żyje), których obecność po stronie opozycji do dziś budzi w Was oburzenie.

 

Drodzy Rodacy!

Tak, jesteśmy Rodakami i tego nie zmienią te wybory. Pochodzimy z tych samych rodzin, jesteśmy spadkobiercami i wnukami (jak niżej podpisany) Obrońców Warszawy, których zwycięstwo z 1920 będziemy obchodzić za miesiąc. Jesteśmy w dużej części chrześcijanami. Mamy rodziny. Nie adoptujemy dzieci do związków jednopłciowych i jesteśmy temu przeciwni. Nie knujemy jak wyłapać staruszków, aby ich poddać przymusowo eutanazji. Nie planujemy przyłączyć Polski do Niemiec. Mijacie nas codziennie. Część z Was to nasze Rodziny. Kochamy Was.

Przez chwilę mnie posłuchajcie, bo przecież nie ma wielu byłych wicepremierów rządu Jarosława Kaczyńskiego (troje już nie żyje), których obecność po stronie opozycji do dziś budzi w Was oburzenie. Wytłumaczę Wam jak mogę sytuację. Pewnie dzisiaj, gdy zobaczyliście sondaż rządowego CBOS, który przewiduje zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego pomyśleliście: jak to możliwe, że połowa Polaków nie dostrzega tego dobra, które głosi PiS (w TVP) i tego zła, które robi (według TVP) Trzaskowski. Sądzę, że jesteście tym zaniepokojeni.

Kochani! Uwierzcie mi lub nie, ale przyczyną tego podziału, który nas dotknął jest jedna osoba. Człowiek niezwykle inteligentny, ale który całe życie nic innego nie robi, tylko dzieli. Jego drugie imię to: dzielący. Poznałem go dobrze. To w sprzeciwie wobec tego co zrobił śp. Andrzejowi Lepperowi i co już wówczas w 2007 planował zrobić Polsce sprzeciwiłem się działaniom CBA, za które później Mariusza Kamiński został skazany. Bo było to wykorzystywanie państwa do likwidacji przeciwników. Dzisiaj Jarosław Kaczyński poprzez TVP robi to codziennie. Miliardy naszych wspólnych pieniędzy idą na propagandę, która ma Was przekonać, że stoicie po stronie dobra. To jest nieprawda!!! Wspieracie program i człowieka, który kultywuje i rozsiewa najgorsze zło, jakie można zrobić braciom – podział. I na tym podziale buduje swoją siłę polityczną. Te kłamliwe działania TVP, które szkalowały wszystkich przedstawicieli opozycji w ciągu ostatnich lat przejdą do historii hańby narodu polskiego.Powiedzcie uczciwie, czy popieracie telewizję publiczną, która cały czas chwali rząd i cały czas zwalcza opozycję? Czyż nie jest to charakterystyczne dla sekty, gdy swoich się zawsze uważa za dobrych, a obcych za złych?

Nie podzielam wszystkich poglądów Rafała Trzaskowskiego, szczególnie w sprawach światopoglądowych, ale zagłosuję na niego, gdyż wiem, że w Państwie rządzonym przez niego będę się mógł z nim nie zgadzać. A kto nie zgadza się z Kaczyńskim kończy jak Lepper w 2007. I to też zapamiętajcie.
Nie głosujcie w tych wyborach na Andrzeja Dudę, bo on okazał się być narzędziem Kaczyńskiego. Jeżeli to zrobicie, to kiedyś, jak wyjdą na jaw wszystkie fakty, będzie się tego wstydzić.

Niech żyje nasza wspólna biało-czerwona Polska!

Roman Giertych

PS Zachęcam wszystkich do umieszczania tego listu na forach prawicowych i konserwatywnych.


Kazimierz Marcinkiewicz: Śniłem, że żyjemy dalej w państwie Kaczyńskiego. To nie to samo państwo, tylko gorsze…

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Jeśli nie sięgasz po władzę włos ci z głowy nie spadnie. Ale - przetrenowali to już na marszałku Grodzkim - jeśli władzy zagrażasz, nie zostawią na tobie suchej nitki. Zabiją chociażby moralnie. W przypadku Trzaskowskiego zaangażowali całą machinę państwa, by go zeszmacić, zwalczyć, wdeptać w ziemię.

 

Śniłem, że żyjemy dalej w państwie Kaczyńskiego. To nie to samo państwo, tylko gorsze, bo zarządzane przez współczesnych barbarzyńców, czyli okrutnych ludzi bez zasad, obcych cywilizacji grecko-rzymskiej, o chrześcijańskiej nawet nie wspominając.

Polityka stała się totalnie brutalna, to znaczy: możesz uprawiać politykę do woli, możesz spierać się o prawa pracownicze, podpowiadać rozwiązania dla rolnictwa… Jeśli nie sięgasz po władzę włos ci z głowy nie spadnie. Ale – przetrenowali to już na marszałku Grodzkim – jeśli władzy zagrażasz, nie zostawią na tobie suchej nitki. Zabiją chociażby moralnie. W przypadku Trzaskowskiego zaangażowali całą machinę państwa, by go zeszmacić, zwalczyć, wdeptać w ziemię.

I oprócz Hołowni żaden lider polityczny, czy duchowy /takich mamy jakich mamy/ nie miał jaj, żeby stanąć w obronie kopalnego, opluwanego, bitego, hejtowanego, sponiewieranego, odsądzanego od czci i wiary, posądzanego o najgorsze czyny i zamiary przez tysiące funkcjonariuszy państwowych, z premierem robiącym Dudzie kampanię za państwowe pieniądze na czele. A Kaczyński zdecydował, że Trzaskowski nie ma polskiej duszy. Milionom Polaków napluł w twarz sugerując, że jesteśmy patriotami, ale niemieckimi. Znamy z historii jak kończyły się przypadki, gdy rządzący wyznaczali rasę białych, czy Aryjczyków i napuszczali na pozostałych.

PiS zabierze się za media, samorządy, firmy i sądy. Nie będzie ustawowej nacjonalizacji mediów. Cześć mediów wzorem Polsatu, czy RMF zneutralizuje się reklamami firm państwowych. Cześć wykupi się przez państwowe fundusze, PZU i banki. Zostanie nisza, wentyl bezpieczeństwa. Samorządom już odebrano wiele kompetencji oraz środków finansowych i ten kierunek, powoli, ale systematycznie będzie kontynuowany. Gorsza, niemiecka Polsko, możecie wybierać sobie prezydentów miast, którzy i tak bez pieniędzy nic nie zrobią.

Cały program działań jest jednak nastawiony na polskie firmy i firmy zagraniczne działające w naszym kraju. Próbkę już mieliśmy w postaci ogłoszenia stworzenia dużej sieci spożywczych sklepów państwowych poprzez wykup. Ujawnili ten skrawek projektu, by przekupić rolników, bo dla nich nie ma nic lepszego niż sprzedawać państwu swoje produkty. Na państwie zawsze można wymusić wyższe ceny. Jesienią upadnie tysiące firm. Rząd zamiast ratować, przygotował już prawo do przejmowania upadających firm przez firmy państwowe. Pózniej firmy będą bankrutowane i wykupywane za bezcen przez nową, PiS-owską klasę średnią. Wreszcie zacznie powstawać narodowy kapitalizm za państwowe pieniądze. Bierecki to mało, potrzeba więcej narodowych oligarchów.

Ze względu na Unię Europejską najtrudniej będzie przerobić sądy. Kaczyński chce doprowadzić do tego by sędziowie zachowywali się jak dziennikarzo-podobni z mediów reżimowych, czyli pytali: co jeszcze możemy zrobić żeby pan wygrał. Qwa jak się tak zastanowić to naprawdę trudne pytanie. Przecież kłamią i szczują 24 godz na dobę. Unia Europejska nie ma możliwości uznać sędziów podporządkowanych rządzącym z prostego powodu – są to sędziowie europejscy, a ich wyroki mogą zapadać wobec wszystkich Europejczyków. Kaczyński ma to w nosie. Nie wyjdzie z UE, ale będzie powoli i systematycznie zmieniał sądownictwo, aż Unia uzna je za obce. Stracimy miliardy i zahamujemy rozwój gospodarczy, ale przede wszystkich przestaniemy być pełnym członkiem UE.

Czy pęknięta i celowo podzielona i napuszczona na siebie przez Kaczyńskiego Polska to wytrzyma? Jesienią spotkają się dwa już dziś widoczne trendy. Z jednej strony ogromy kryzys gospodarczy: wzrost bezrobocia, bankructwa, inflacja, bieda, a więc i dalszy wzrost podatków, ogromne zadłużenie Polski… Z drugiej strony, jeszcze słabo zjednoczony i bardzo różnorodny, ale liczny, wielomilionowy trend „mamy dość” widoczny po raz pierwszy od lat także wśród młodego pokolenia. Spotkanie tych dwóch trendów może być mieszanką wybuchową, wręcz rewolucyjną. Kaczyński od 5 lat kupuje trzy bardzo liczne środowiska: emerytów, rodziców /tak, tak klasa średnia za 500+ głosuje na Dudę/ i urzędników państwowych, a dodatkowo kościół. Czy to wystarczy do opanowania wybuchów niezadowolenia i chaosu? Młodzi nie pamiętają, ale takie scenariusze pisał tylko Hitchcock.

Dobrze, że to był tylko zły sen, bo …. jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie… to zależy od Ciebie i Ciebie i od Was i od nas …

Kazimierz Marcinkiewicz


Dariusz Stokwiszewski: To czas próby: w niedzielę okaże się, jaka będzie przyszłość RP – apel do Narodu!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Proszę wszystkich polskich patriotów, ludzi dla których Ojczyzna jest najważniejsza o masowe pójście do niedzielnych wyborów i głosowania na jedynego demokratycznego kandydata do urzędu prezydenta RP

 

Już w niedzielę zdecydujemy czy przez następne lata Polska będzie karykaturą państwa czyli prywatnym folwarkiem niestabilnego emocjonalnie, nieprzewidywalnego duce PiS – Jarosława Kaczyńskiego oraz jego spolegliwych, bezrefleksyjnych lokajów. To, że „PiS Prezydent Andrzej Duda” jest posłusznym, ślepym wręcz wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego, „lokajem” tego, który według mojej najlepszej naukowej i pozbawionej teraz elementów emocji, wiedzy jest największym szkodnikiem w najnowszej historii RP, powoduje, że nie ma on legitymacji do ubiegania się o najwyższy urząd w państwie!

Pytanie czy Polskę stać jeszcze, po ponad czterech latach zbrodniczej działalności tego człowieka i jego mafijnego ugrupowania na dalsze bezradne czekanie, jest figurą czysto retoryczną. Nikogo nie stać już dłużej na eksperymenty kliki, która z naszego państwa uczyniła wyrzutka Europy skłóconego ze wszystkimi niemal sąsiadami i większością współczesnych państw demokratycznych! Polska jest już nie tylko pariasem, z którym mało kto się liczy, ale władze RP stały się pośmiewiskiem polityków i mediów na całym świecie. Takie też są opinie o „jakości” rządów kaczystowskiej sitwy, która przestała być partnerem dla wielu ważnych państw Europy.

To, że jeszcze oficjalnie jesteśmy sojusznikiem i partnerem RFN, Francji, UE czy też USA w NATO wynika z tego, że dla Amerykanów jesteśmy tylko ważnym, bezrefleksyjnym nabywcą ich produktów (zwłaszcza w zakresie zbrojeń). Wspomniane, pozostałe dwa państwa mają już serdecznie dość naszej arogancji, braku profesjonalizmu i pieniactwa. Polska nie ma (poza Węgrami) przyjaciół w Europie. Ba, nie są nimi też Węgry Orbana, który gotów jest w każdej chwili do zdrady polskiego kacyka – Kaczyńskiego – i polskich interesów kiedy będzie to dlań korzystne.

Tylko odsuniecie PiS i jego politycznych „klientów” od władzy, dokładne rozliczenie i pozbawienie nieprawnie zdobytych majątków może dać asumpt do zmiany pozycji RP w świecie. Polska pod rządami „ciemnej masy” ludzi interesownych, niekoniecznie też mądrych, ale cwanych i współpracujących przy tym z zepsutym niemal do szpiku kości polskim KK zmierza w kierunku państwa totalitarnego, państwa „polskich Khmerów”, w którym rolę ideowego Pol Pota (nie odnoszę się do zbrodni, które popełnił ów azjatycki reżim, choć wszystko mogłoby przy zbiegu sprzyjających okoliczności i u nas taką formę przybrać) pełniłby Kaczyński i jego następcy!

Propaganda pisowskich mediów niszcząca bezlitośnie i skutecznie przeciwników mafii dorównuje dawnej goebelsowskiej i jest równie szkodliwa. Jeśli nie dojdzie do zmian na polskiej scenie politycznej, a PiS nie zostanie odsunięty od władzy czeka nas likwidacja wolnych mediów i prześladowania, czy nawet śmierć wrogów reżimu nikogo z nas nie wykluczając. Dlatego należy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby niedzielne wybory nie wygrał „długopis” dobrej zmiany  Duda. Niestety, nie mogę nazwać tego człowieka niezależnym prezydentem RP, gdyż nim nigdy nie był, nie jest i nigdy już nie będzie! To jedynie bezmyślne i bardzo już skompromitowane narzędzie zamordystycznego duce o skłonnościach dyktatorka!

Proszę wszystkich polskich patriotów, ludzi dla których Ojczyzna jest najważniejsza o masowe pójście do niedzielnych wyborów i głosowania na jedynego demokratycznego kandydata do urzędu prezydenta RP. Moim zdaniem dokonanie innego wyboru winno być traktowane jako akt zdrady narodowej, zdrady ideałów wolnego świata, nienawiści do rodaków i naszej wspólnej Ojczyzny! Żaden z tych ludzi: Kaczyński, Duda, Ziobro, Terlecki, Morawiecki etc. nie jest godny sprawowanych obecnie funkcji. W mojej opinii zdradzili żywotne interesy RP (w wielu sferach; np. bezpieczeństwa)! Jako tacy powinni zostać uznani za zdrajców Polski i postawieni przed Trybunałem Stanu lub (w zależności od statusu) powszechnymi sądami polskimi!


Krzysztof Skiba: Prezydent Duda reklamuje się jako polityk „polskich spraw”…

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Gdy patrzę na prezydenta Dudę, to widzę usta pełne Polski i patriotyzmu, a kieszenie pełne długopisów gotowych do podpisywania ustaw, które z wolnego, demokratycznego (jeszcze) kraju uczynią kołchoz Pana Prezesa.

Prezydent Duda reklamuje się jako polityk „polskich spraw”.

Gdy prześledzimy uważnie, to co mówi i robi jako najwyższy urzędnik w państwie oraz to jakie dokonania ma na koncie jego formacja polityczna, to wychodzi na to, że „polskie sprawy” to dzielenie Polaków na lepsze i gorsze gatunki, to opluwanie przeciwników politycznych, którzy mają inny pomysł na Polskę, to próby zawłaszczania sądów i gruchotanie konstytucji, to kolesiostwo i nepotyzm w skali dotychczas niespotykanej, to odmawianie człowieczeństwa ludziom, którzy mają inny styl życia.

To także bezrozumne szastanie groszem publicznym, to straszenie sąsiadami i wieczny konflikt z przyjazną Polsce Unią Europejską, to poniżająca uległość wobec Amerykanów, to drenaż funduszy publicznych na rzecz prywatnych spółek zakładanych przez rodziny ministrów, to wspieranie kościelnych biznesmenów, to przekształcenie telewizji publicznej w propagandową szczekaczkę, to wreszcie samobójcza dla Narodu pogarda dla nauki, kultury, nauczycieli i lekarzy, a ukłony w kierunku chuliganów i sekt religijnych.

Mam wrażenie, że dla pana Dudy – Polska, to tylko kolorowy kotylion przypięty do kożucha przewodniczącego Partii. Pan Duda swoją postawą polskość jedynie wulgaryzuje i ośmiesza. Wykorzystuje ją jak trampolinę do skoku ne serce wyborców. Traktuje jak kołdrę do przykrycia afer, nieudolności i wpadek.

Nie pozwólmy na wykorzystywanie polskości jako zasłony dymnej dla partyjnych interesów. Gdy patrzę na prezydenta Dudę, to widzę usta pełne Polski i patriotyzmu, a kieszenie pełne długopisów gotowych do podpisywania ustaw, które z wolnego, demokratycznego (jeszcze) kraju uczynią kołchoz Pana Prezesa.

W niedzielę głosuję na Rafała Trzaskowskiego, bo jest on gwarantem złamania monopolu władzy PiS, partii, która Polskę traktuje jak świnkę skarbonkę i bokserski worek treningowy w jednym.

Krzysztof Skiba


Andrzej Saramonowicz: Obraz wart każdego złota

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz

Licząc na niewiedzę młodych odbiorców, dudapropagandziści nakręcili swój spot o szczęśliwych propisowskich warszawiakach w budynku, który został wybudowany jako tzw. Dom Partii, czyli siedziba Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

 

Polska myśl reklamowa nie jest nadmiernie wyrafinowana. Bez większego uproszczenia można ja podzielić na dwa podzbiory, które na potrzeby niniejszego wywodu nazwijmy – z powodów znanych – reklamą musztardy i reklamą podpasek.

Musztarda to swojskość, sielskość i przaśna edeniczność. Polski raj ze słomy, sosnowej boazerii, kiełbasy z grilla, wąsów i szerokiego dupska. Rusticalia polonica. Mikołaj Rej z Nagłowic.

Podpaska to antybiegun musztardy. Zawsze miasto, nigdy wieś. Biel jako dominanta, a krew wyłącznie niebieska. Szczupłość, wiotkość, eteryczność. Motylem jestem i to nie byle jakim. Paziem królowej, nigdy fuj fuj kapustnikiem. Nowy, wspaniały świat. Aldous Huxley.

Z tajemniczych powodów na kilka dni przed drugą turą sztab Andrzeja Dudy postanowił go zareklamować jako podpaskę. Efekt jest prawdziwie groteskowy, choć też grozą wieje.

Licząc na niewiedzę młodych odbiorców, dudapropagandziści nakręcili swój spot o szczęśliwych propisowskich warszawiakach w budynku, który został wybudowany jako tzw. Dom Partii, czyli siedziba Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. By go postawić, komuniści zmuszali Polaków do „dobrowolnych” składek na budowę (tzw. cegiełek), co było skandalicznym okradaniem społeczeństwa przez rządzącą partię. Dziś inna partia – która wszak rządzi Polską w podobnym stylu – w tej samej przestrzeni buduje swój „raj dla młodych”. Nowy, wspaniały świat komunistów wita się z nowym, wspaniałym światem PiS-u. To obraz wart każdego złota.

Andrzej Saramonowicz


Andrzej Żukowski: Nieobecni nie mają racji

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Ewentualna wygrana Dudy będzie oznaczała zamrożenie polskiej sceny politycznej na następne co najmniej trzy lata i wzmocnienie jednowładzy Kaczyńskiego

 

Piszę te słowa z myślą o tych wszystkich, których kandydat prezydencki nie przeszedł do drugiej rundy, a którzy postanowili zrezygnować z udziału w dalszym głosowaniu. To jest nie tylko oddanie walkowerem możliwości wpływu na losy swojego kraju, ale totalne zmarnowanie wysiłku kampanii własnego kandydata, i perspektyw jego dalszego wpływu na życie polityczne kraju.

Kilka tygodni temu napisałem:

„Nie jest ważne jaką alternatywą są wzajemnie wobec siebie Hołownia i Trzaskowski, jest ważne jaką alternatywą jest każdy z nich wobec Dudy. Nie jest to bowiem kwestia tzw. ‘mniejszego zła’ między nimi, a co najwyżej innego ‘smaku’. Obaj mieszczą się w kanonie demokracji, podczas gdy Duda się nie mieści w nim w ogóle.”

A jeszcze wcześniej pisałem:

„Kandydatem, któremu naprawdę życzę zwycięstwa jest Szymon Hołownia. Liczę na cud, nie dlatego, że nie wierzę w klasę i talenty Pana Hołowni, które są liczne i imponujące, ale dlatego, że poziom zmanipulowania polskiego systemu politycznego przez PiS stawia uczciwe zwycięstwo wyborcze w kategoriach cudu.”

W pewnym momencie kampanii Szymon Hołownia był jedynym jej uczestnikiem, który potrafił ostro wyartykułować nie tylko wady i błędy Prawa i Sprawiedliwości, ale przedstawić własny logiczny, spójny i realistyczny program polityczny. Było to zjawisko tektoniczne, wręcz wstrząsające na mdłej scenie platformerskich oskarżeń i pisowkich zaprzeczeń, oraz kompletnie pogubionej lewicy, i zapatrzonej w siebie Konfederacji.

Opowiedziałem się w końcu za Trzaskowskim, uważam bowiem, że miał on szanse uzyskać więcej głosów niż Szymon Hołownia, co potwierdził wynik pierwszej rundy. Nie oznacza to, że kampania i głosy oddane na Szymona Hołownie zostały stracone. Szymon zdołał w zadziwiająco krótkim czasie stworzyć liczący się, ogólnopolski, prężny i dynamiczny ruch obywatelski. To wielkie osiągnięcie, które ma szanse wprowadzić na stałe na polską scenę polityczną nową siłę i nową filozofię polityczną. Jednak konsolidacja tego ruchu obywatelskiego i przetrwanie jakichkolwiek struktur opozycyjnych będzie łatwiejsze w Polsce, gdzie monopol władzy PiS jest ograniczony przez niezależny senat i ponadpartyjnego prezydenta, a to jest możliwe jedynie przez pokonanie Dudy.

Myślę, że ewentualna wygrana Dudy będzie oznaczała zamrożenie polskiej sceny politycznej na następne co najmniej trzy lata i wzmocnienie jednowładzy Kaczyńskiego. Znaczy to, że dynamika polityczna tak ożywiona przez pojawienie się Szymona Hołowni i Rafała Trzaskowskiego zniknie, rozpłynie się i być może już nigdy już nie wróci. Istnieje powiedzenie, że należy ‘iść za ciosem’. Otóż, pomimo pozostania w pierwszej turze, Szymon Hołownia odniósł wielki sukces – zdołał wygenerować poważny ruch obywatelski, który nie może się zmarnować, gdyż już w tej chwili ma on do odegrania decydującą rolę w możliwej zmianie prezydenta, a potem jako ważna, i coraz ważniejsza, opozycja demokratyczna i ewentualna partia polityczna w następnych wyborach parlamentarnych. Jednym słowem Szymon Hołownia zdołał zadać duopolowi politycznemu w Polsce skuteczny cios, i warto to wykorzystać. Oglądałem spotkanie Hołowni i Trzaskowskiego, i potwierdziło ono możliwość ich współpracy dla dobra Polski i Polaków. Powodzenia, Panowie.

Zresztą to samo dotyczy pozostałych partii politycznych – PSL i Konfederacji, których istnienie może być zagrożone totalnym monopolem władzy jaki Kaczyńskiemu zapewnić może Duda. Wszystkie partie mają lepszą szansę kontynuowania swojej działalności i powrotu w następnych wyborach parlamentarnych jeżeli monopol PiS będzie moderowany przez niezależnego prezydenta i Senat.

Andrzej Żukowski


Roman Giertych: Pedofil +, czyli kilka pytań do Prezydenta RP

Roman Giertych

Roman Giertych

Dlaczego Pan skłamał panie Prezydencie mówiąc, że sprawca nie dopuścił się gwałtu, skoro został skazany za zbrodnię zgwałcenia małoletniej osoby?

 

Ułaskawienie pedofila przez prezydenta Andrzeja Dudę jest skandaliczne na wielu płaszczyznach.

Najpierw pewne wprowadzenie prawne.

Sprawca ułaskawiony przez Andrzeja Dudę został skazany z art. 197 § 2 i 3 kk za gwałt na dziecku oraz z art. 157 kk (naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia) a także art. 207 kk (znęcanie się) . Pierwszy czyn jest zbrodnią zagrożoną karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.

Nie jest to klasyczna pedofilia określona w art. 200 kk tylko pedofilia kwalifikowana, gdyż oznaczająca użycie przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu celem doprowadzenia osoby małoletniej do innej czynności seksualnej.

Zgodnie z literalną treścią § 3 art. 197 kk mówimy o zbrodni zgwałcenia. Kara łączna dla sprawcy wynosiła 4 lata pozbawienia wolności i upłynęła ( w związku z zaliczeniem aresztu) w listopadzie 2015 roku.

Obligatoryjnie przy tego typu przestępstwie stosuje się środki karne, które w tym przypadku sąd orzekł na lat 6.

Wykonywanie środków karnych liczy się od dnia opuszczenia zakładu karnego. Jeżeli więc pedofil Andrzeja Dudy nie otrzymał warunkowego przedterminowego zwolnienia, to wyszedł na wolność w listopadzie 2015 roku i jego środek karny upływał najpóźniej w listopadzie 2021 roku.

Jednakże w przypadku gdy skazany przestrzega porządku prawnego i nie zachodzi obawa ponownego popełnienia przestępstwa, to na podstawie art. 84 kk mógł po upływie połowy czasu orzeczonego środka karnego czyli w listopadzie 2018 roku ubiegać się o jego uchylenie (fachowo nazywa się do uznaniem za wykonane). Jak wynika z informacji prasowych sprawca ubiegał się o ułaskawienie od roku 2018, a uzyskał je w marcu 2020.

W związku z tym należy zadać Prezydentowi RP następujace pytania:

  • Dlaczego Pan skłamał panie Prezydencie mówiąc, że sprawca nie dopuścił się gwałtu, skoro został skazany za zbrodnię zgwałcenia małoletniej osoby?
  • Dlaczego nie została wykorzystana procedura sądowego skrócenia czasu obowiązywania środka karnego?
  • Czym spowodowane było skrócenie obowiązywania środka karnego o kilkanaście miesięcy jeżeli w takiej sprawie, przy argumentach prawnych, które wskazuje Pan jako podstawę swojej decyzji sąd mógł skrócić ten okres na podstawie art. 84 kk?
  • Czy przeczytał Pan akta sprawy, czy tylko Pan się podpisał pod ułaskawieniem?

I najważniejsze pytania:

  • Kto zabiegał o ułaskawienie akurat tej osoby?
  • Czy zamierza Pan przeprosić za podpisanie tego ułaskawienia?

Roman Giertych