Tadeusz Ross w liście do Rafała Trzaskowskiego: Dziś młodzi ludzie nie głosują, bo to ich nic nie obchodzi. A przecież to „nic” to jest ich Polska, właśnie

Tadeusz Ross

Tadeusz Ross

Masz wszystkie zalety żeby być dobrym prezydentem, masz rozum, inteligencję, olbrzymią kulturę osobistą i polityczną, świadomość, znasz doskonale języki, potrafisz się poruszać w świecie, w którym liczy się prawdziwa dyplomacja i jej niuanse.


Drogi Rafale!

Przeczytałem na FB, że zareagowałeś na to, co się dzieje w Trójce, na piosenkę Kazika i rezygnację Marka Niedźwieckiego.

Napisałeś, że „niszczycie wszystko, na czym wychowały się muzycznie całe pokolenia. Tak mniej więcej brzmiał Twój wpis.

Tak, Rafale, to prawda. Niszczą wszystko co się da, a jak się nawet nie da, to i tak niszczą. Tylko to potrafią, niszczyć i rozdawać nie swoje. Ale zauważyłeś o czym my mówimy? Co znów przywołujemy jak jakiś zły sen?

To powiedzenie, że jesteśmy „my” i są „oni”. To przekleństwo całych pokoleń Polaków, ten straszny podział, który zawsze sprawiał, że nasze społeczeństwo było podzielone i musiało z kimś walczyć. Czy nie jest tak przypadkiem, że lubimy mieć tych „onych”, bo wtedy możemy wreszcie z kimś się bić, bo przecież Polak bez wroga nie żyje. To trochę ironia z mojej strony ale i tragiczna w skutkach konstatacja.

Czy nie jest przypadkiem tak, że skutkiem złych wyborów sami siebie skazujemy na zagładę? Bo kto wybrał tych „onych”? My sami. Nie ktoś obcy, tylko my. Tak jest teraz i tak było zawsze. W czasach gdy byłem młody też byli „oni” i byliśmy „my”. Tylko tamte czasy mimo wszystko były inne. Istniał wtedy wróg zewnętrzny i społeczeństwo nie było podzielone. Oczywiście byli wśród nas łajdacy, donosiciele, sprzedawczyki i ubecy. Ale oni są wszędzie, na przestrzeni historii i nie tylko w naszym kraju. To jedna z cech ludzkich. Być łajdakiem czasem się opłaca. Kapusiem też. Sprzedawczykiem, jak najbardziej. Jest taki żart: „Ziemia zachorowała i wezwano do Niej lekarza. Lekarz Ją zbadał i powiedział: Nie mam dla Pani dobrych wiadomości. Ma Pani ludzi”. Więc być przyzwoitym jest trudniej.

Ilu jest prawych, przyzwoitych ludzi u nas i na świecie? Pewnie wielu, ale ich nie znamy, bo przyzwoitość nie jest spektakularna. Przyzwoitość i życzliwość jest skromna i cicha. Nie wymaga oklasków, nie pcha się na salony, nie staje na ściance w blasku flesza. Młodzież tamtych, moich młodych lat, była inna. Skromna, przyzwoita właśnie, zapatrzona w nieosiągalne wówczas standardy. Sama sobie kombinowała skądś dżinsy lub kupowała je w Rembertowie na ciuchach (zwłaszcza dziewczyny, które chodziły po Krakowskim Przedmieściu i były w uszytych przez siebie szmatkach najpiękniejsze na świecie), kochała muzykę, czytała książki, i jak nic na świecie ceniła wolność. Wiedzieliśmy doskonale gdzie jest zło, odróżnialiśmy je od dobra z niezwykłą precyzją, nie było żadnej pomyłki.

Dziś jest inaczej. Młodzi ludzie często nie widzą zła, ba, uważają zło za coś normalnego, wpisanego na zawsze w ich krajobraz życia. Na przykład nie głosują, bo to ich nic nie obchodzi. A przecież to „nic” to jest ich Polska, właśnie. A może nie ich, bo czują się obywatelami świata. Tylko jednocześnie zapominają, że w jednej chwili mogą nimi przestać być, bo tak działa dyktatura. Wolność zabiera po kawałku, niezauważenie. Ale młodzi o tym nie mają pojęcia, nigdy tego nie doświadczyli. Więc co tam! Niech sobie starzy wybierają kogo chcą. Nas to nie dotyczy. My jesteśmy młodzi, nas wiele rzeczy nie dotyczy, choroby, starość, może nawet śmierć.

Pamiętam naszą grupę, w której się bez przerwy obracałem: Romek Polański, Krzysiek Komeda, Janek Zylber, słynny Henio Meloman i Twój wspaniały Tata, Andrzej Trzaskowski, znakomity muzyk i pianista jazzowy. My wszyscy mieliśmy ideały. Czasem godzinami stałem przy fortepianie albo pianinie Andrzeja, słuchałem i patrzyłem jak grał. Strasznie Mu zazdrościłem tych umiejętności, talentu i techniki, bo sam jestem niedoszłym pianistą. Podobnie gapiłem się i słuchałem Jurka Maksymiuka, którego przekupywałem za trzy złote żeby sobie zjadł zupę w Dziekance, a Jurek za to grał mi mojego ukochanego Poloneza As-dur Chopina lub Etiudę Rewolucyjną. Byłem wtedy młodym studentem Szkoły Teatralnej. Twój ojciec Andrzej był trochę starszy ode mnie, ja zawsze byłem wszędzie najmłodszy, ale teraz gdyby żył bylibyśmy prawie równolatkami. Mówiło się wśród studentów: „idziemy do Hybryd, dziś gra Trzaskowski”. I kupa ludzi waliła. Ścisk był nieprawdopodobny, widoczność prawie zerowa, bo wtedy wszyscy palili i mimo, że każdy się dusił od dymu, słuchano Andrzeja.

Dziś młodzi ludzie gapią się w ekran smartfona, wchodzą na YouTube i słuchają czego zechcą. Dobrze, niech słuchają. Świat stoi dla nich otworem, wszystko jest w zasięgu ręki, oka i ucha. Tylko niech pamiętają o kraju w którym się urodzili. Nie żeby byli jakimiś przesadnymi patriotami, ale niech pamiętają, że to oni za chwilę (jeśli nie wyjadą) będą żyć w takim kraju, który będzie skutkiem ich niezaangażowania i braku świadomości czym grozi obojętność.

Piszę o tym dlatego żebyś startując na najwyższy urząd w Polsce, nie zapomniał ich przekonać, zapalić, uświadomić im powagę sytuacji. To samo dotyczy wielu innych ludzi, Twoich przyszłych wyborców. Nie wszyscy są intelektualistami, więc do nich musisz mówić trochę innym językiem żeby ich przekonać do Twojej wizji Ojczyzny. Pamiętaj o Wszystkich! Wiem jaki jesteś, bo Twój Ojciec też taki był: ludzki, ciepły, mądry, szeroko rozumiejący świat.

Masz wszystkie zalety żeby być dobrym prezydentem, masz rozum, inteligencję, olbrzymią kulturę osobistą i polityczną, świadomość, znasz doskonale języki, potrafisz się poruszać w świecie, w którym liczy się prawdziwa dyplomacja i jej niuanse. Dlatego z perspektywy przeżytych lat a także przez moją pamięć o Twoim wspaniałym Ojcu, życzę Ci Rafale żebyś zdobył ten zaszczytny urząd i godnie i skutecznie reprezentował nasz Kraj. Czas Go z powrotem przestawić na właściwe i prawe tory. Polska potrafi się odwdzięczyć.

Życzliwy Ci i wierzący w Ciebie Tadeusz Ross


Magdalena Środa: Jan Paweł II był Kaczyńskim Kościoła katolickiego

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Teoria, że stworzył jakieś pokolenie (JPII) szybko okazała się kompletną fikcją, bo nie był żadnym autorytetem. Jego pisma są zachowawcze i od 1993 roku radykalnie doktrynalne (tomistyczne). Zacznijcie je wreszcie czytać jeśli nie wierzycie.

 

Jan Paweł II był Kaczyńskim Kościoła katolickiego. Zapewne miał jakieś zasługi dla zniesienia żelaznej kurtyny, ale niewiele ponadto.

Był ortodoksyjnym kostycznym służbistą Kościoła, który wiedział, że Rydzyk jest więcej wart niż Tischner, bo Rydzyk to logistyka i pieniądze a Tischner to kłopotliwe dla wiary myślenie.

Fakt: uwielbiał podróżować ale jego ekumenia sprowadzała się do hasła: przejdźcie na katolicyzm!

Otaczał się posłusznymi prymitywami jak Dziwisz,wybrał księgowego Glempa na prymasa Polski, bo bał się osób myślących, dał się omotać Półtawskiej i wierzył, że na świecie nie ma większego zła niż prezerwatywa i aborcja (niech Afryka ginie na AIDS byleby nie stosowała prezerwatywy).

Teoria, że stworzył jakieś pokolenie (JPII) szybko okazała się kompletną fikcją, bo nie był żadnym autorytetem. Jego pisma są zachowawcze i od 1993 roku radykalnie doktrynalne (tomistyczne). Zacznijcie je wreszcie czytać jeśli nie wierzycie.

To skandal że szef demokratycznej partii Borys Budka zachwyca się jego dorobkiem a minister nauki i szkolnictwa wyższego zaleca popularyzowanie jego dorobku jako priorytet swoje kadencji.

Magdalena Środa


Komputer z którego administrowano setki stron, które publikowały dziesiątki tysięcy rasistowskich wpisów – znajdował się w polskim Ministerstwie Sprawiedliwości!

Czternaście miesięcy temu moi współpracownicy z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych ustalili kto prowadzi w Polsce strony nawołujące do prześladowania Żydów, Muzułmanów czy uchodźców.

Ustaliliśmy, że komputer z którego administrowano setki takich stron, właśnie tych które publikowały dziesiątki tysięcy rasistowskich wpisów – znajdował się w polskim Ministerstwie Sprawiedliwości!

Za komputerem siedział Dariusz Matecki, radny PiS ze Szczecina, pracownik Ministerstwa Sprawiedliwość, który był tam zatrudniony by prowadzić konta ministerstwa w mediach społecznościowych. Po krótkim śledztwie okazało się, że prowadzi on również profil facebookowy dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

 

Zawiadomiliśmy Prokuraturę Rejonową w Warszawie o tym, że człowiek związany z Ministerstwem Sprawiedliwości zamieszcza przestępcze rasistowskie i faszystowskie treści w ilościach hurtowych. Prokuratura wzięła się do roboty i wydała nakaz przeszukania mieszkania Dariusza Mateckiego.

Policjanci z Warszawy na zlecenie prokuratora Młynarczyka z Prokuratury Rejonowy dla Pragi Północ pojechali w nocy do Szczecina. Tam o 6:00 zapukali do drzwi Mateckiego z nakazem przeszukania. W wyniku tej czynności udało się zabezpieczyć telefony, komputery i nośniki danych, których zawartość potwierdzała, że to właśnie Matecki publikował rasistowskie wpisy. Znaleźli tam też dowody na ścisłą współpracę rasisty ze Zbigniewem Ziobrą, Patrykiem Jaki, Michałem Wosiem i wieloma innymi pis-owskim celebrytami.

Policjanci przewieźli dowody do Warszawy, a prokurator Młynarczyk zaczął przygotowywać akt oskarżenia przeciwko Mateckiemu.

Wtedy właśnie do akcji wkroczyli ludzie Ziobry.

Do Prokuratury Rejonowy bez zapowiedzi przyjechali funkcjonariusze dyspozycyjni wobec partii rządzącej i oświadczyli, że przejmują sprawę. Zabrali akta śledztwa oraz wszystkie zgromadzone w nim dowody i przewieźli je do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, tej która jest obsadzona ludźmi Ziobry.

Pewnie domyślacie się Państwo co zrobiła Prokuratura Okręgowa? Naturalnie błyskawicznie zdecydowała o umorzeniu śledztwo przeciwko Mateckiemu.

Oprotestowaliśmy tą decyzję składają do Sądu w Warszawie zażalenie zawierające wniosek o uchylenie postanowienia o umorzeniu.
Niestety nie trafiło ono do sądu, zatrzymali je bowiem prokuratorzy związani z partią rządzącą, którzy stwierdzili, że nie możemy występować w sprawie jako pokrzywdzeni bo… osoby pochodzenia żydowskiego nie należą do rasy czarnej.

Naturalnie odwołaliśmy się do Sądu składając zażalenie na to zarządzenie i będziemy teraz walczyć o to by sąd uznał nas za stronę pokrzywdzoną i zmusił oporną pis-owską prokuraturę do ścigania rasisty.

Ta spraw jest jednak ważna z innego powodu – obnaża bowiem całkowitą patologię Pis-owskich rządów i skrajne upolitycznienie prokuratur obsadzonych przez ludzi Ziobry.

Jesteśmy chyba jedynym europejskim krajem w którym ludzie łamiący prawo są zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości i są ochraniani przez ministra sprawiedliwości i członków partii rządzącej.

Sprawą już zainteresowały się organizacje broniące praw człowieka z zachodniej Europy i USA. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich przygotowuje też raport dotyczący tego śledztwa dla instytucji europejskich zajmujących się zwalczaniem rasizmu.

Rafał Gaweł

____
Zachęcam Państwa do wsparcia zbiórki publicznej na rzecz działań prawnych Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych


Adam Mazguła: Żołnierz zwyciężył, politycy zawodzą

Adam Mazguła

Adam Mazguła

 

18 maja 1944 r. Polacy zdobyli Monte Cassino.
Okupili to zwycięstwo ponad tysiącem zabitych i ponad trzema tysiącami rannych, z których wielu jeszcze miesiącami umierało w szpitalach. Wiedzieli już o zdradzie aliantów w Teheranie i chcieli przypomnieć o Polsce możnym tego świata. Tymczasem w imieniu ZSRR, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych ustalono nową granicę wschodnią Polski i ZSRR na tak zwanej linii Curzona. Tak Polska utraciła Kresy Wschodnie na rzecz Związku Radzieckiego.
Na prośbę prezydenta Roosevelta, liczącego na głosy Polonii amerykańskiej, utajniono postanowienia wielkiej trójki w kwestii polskiej. Większość żołnierzy Andersa pochodziła ze wschodnich terenów przedwojennej Polski.

Żołnierze 2 KP walczyli o godność Polaka i szacunek aliantów. Pokazali bohaterstwo i skuteczność w walce. Zawiedli politycy. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.

Fot. Adam Mazguła

W Jałcie Churchill i Roosevelt uznali zgodność działań NKWD z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie – w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, spokoju i porządku na tyłach Armii Czerwonej na terytorium Polski. Sojusznicy dali Stalinowi carte blanche na siłowe zniszczenie podziemia zbrojnego – przede wszystkim Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Roosevelt zapewnił Stalina, że Stany Zjednoczone nigdy nie będą popierać tymczasowych władz polskich, które byłyby wrogie jego interesom.

Dziś politycy sprzedają Polskę przy błyskających fleszach.
PiS-rząd łamie demokratyczne zasady państwa prawa i kpi z naszej historii. Dzieli polską krew, która była przelewana na wszystkich frontach walki o niepodległość ojczyzny.

Kpi z honoru polskich żołnierzy walczących o Polskę, nazywa ich bandziorami, a bandziorów np. „Burego” bohaterami.
Żołnierzy walczących o Monte Cassino PiS jakoś szczególnie w swojej krytyce oszczędza. Ciekawe, czy tak by było, gdyby ktoś im powiedział, że o klasztor walczyli też polscy Muzułmanie, Żydzi, Prawosławni, ateiści, a po drugiej stronie starcia zbrojnego krwawili spadochroniarze niemieccy rekrutujący się z terenów Śląska?

Jeśli zwiedzicie miejscowość Cassino, to na uboczu, w niewielkim lasku, znajdziecie cmentarz żołnierzy niemieckich z tamtych czasów. Zadbany i pamiętany. Przeczytacie tam na nagrobkach nazwiska walczących po przeciwnej stronie Nowaków, Kowalskich, Polaków i Malinowskich…
Z resztą, 3 Brygada Strzelców Karpackich była w dużej części sformowana z żołnierzy, którzy uciekli z niemieckiego wojska, lub dostali się do niewoli i chcieli walczyć dalej o swoją polską przyszłość.

Wszystkim żołnierzom, którzy walczyli z bronią w ręku za wolną ojczyznę – przesyłam wyrazy mojego głębokiego szacunku. Pamiętam i pochylam głowę, jako Polak, ale i były dowódca jednostki karpackiej i prezes „Karpatczyków”.

Politykom, dzielącym naród, tak wtedy, w czasach wojny, jak i teraz izolujących Polskę w świecie – wyrazy oburzenia i pogardy.
Polska wam też tego z pewnością, nie zapomni.

Adam Mazguła

Foto: A. Mazguła, groby żołnierzy 2 KP w Casamassima. Tam spoczywają polscy żołnierze różnych wyznań, którzy umierali od ran odniesionych w walce pod Monte Cassino.


Roman Giertych: List do prezes Polskiego Radia

Roman Giertych

Roman Giertych

Nie trzeba się tłumaczyć błędem informatycznym lecz zwyczajnie wyrazić miłość i uległość do Jarka. Wówczas nikt Pani nie ruszy.

Szanowna Pani Prezes!

Cóż, sprawa nie wygląda dobrze. Wywalenie z listy przebojów radiowej Trójki piosenki Kazika nie spodobało się nienawykłemu jeszcze do pokory wobec władzy elektoratowi. Zaraz Panią zrzucą z sań, gdy okaże się, że to może zaszkodzić poparciu dla PiS. Dlatego już dzisiaj musi Pani wydać oświadczenie, które będzie przedstawiało priorytety nowych władz mediów publicznych. Oto propozycja takiego oświadczenia przygotowana przez wiernego doradcę wszystkich tych przedstawicieli obecnej nomenklatury, którzy znaleźli się w tarapatach, czyli przeze mnie. Jedna uwaga zanim podam treść oświadczenia. Musi Pani pamiętać, że oświadczenie pisze Pani nie do obywateli, rady mediów, współpracowników, czy swojej rady nadzorczej. Wszyscy oni mogą Pani kolokwialnie mówiąc skoczyć. Oświadczenie pisze Pani wyłącznie do Jarka Kaczyńskiego, gdyż to on zdecyduje jednym telefonem, czy Panią wywalić, czy nie. Więc oświadczenie musi jego zadowolić a nie nikogo innego.

Oświadczenie.

Ja Agnieszka Kamińska – prezes Polskiego Radia biorę na siebie pełną odpowiedzialność za wywalenie piosenki tego chama, gbura, psychopaty, przedstawiciela gorszego sortu, elementów animalnych, sługusa kondominium rosyjsko-niemieckiego i pseudopiosenkarza niejakiego Kazika. Zrobiłam tak dlatego, że durni obywatele podpuszczeni propagandą polskojęzycznych mediów wywindowali na szczyt listy przebojów piosenkę, która uderza w najdroższy memu sercu skarb naszego Narodu, czyli w pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego brata profesora doktora Lecha Aleksandra Kaczyńskiego zamordowanego przez nieustalonych jeszcze sprawców, których już wkrótce ujawni raport podkomisji Marszałka Seniora Antoniego Macierewicza. To uderzenie i naigrywanie się z drobnych przywilejów jakimi wdzięczny Naród z chęcią obdarza naszego Umiłowanego Przywódcę (oby żył wiecznie!) nosi znamiona mowy nienawiści i jest przykładem pogardy i niewdzięczności. Jest przecież oczywiste, że nawet najmniejsza łza, wzruszenie, czy smutek Pana Prezesa znaczy więcej niż nawet największa tragedia prymitywnego plebsu, który chce epatować swoimi emocjami na zamkniętych cmentarzach zamiast siedzieć w domu i oglądać TVP lub słuchać Polskiego Radia jak wychwalają rajską szczęśliwość naszej Ojczyzny. Tymczasem ja jako prezes Polskiego Radia stoję i stać będę wiernie na straży dobrego imienia naszego Pana Prezesa, choćby mi przyszło polec na polu chwały. I wszystkich, którym się nie podoba wycinanie piosenek niesłusznych odpowiadam twardo: ręka lub język podniesiony na naszą władzę zostaną odcięte!

Agnieszka Kamińska

Widzi Pani jakie to proste? Nie trzeba się tłumaczyć błędem informatycznym lecz zwyczajnie wyrazić miłość i uległość do Jarka. Wówczas nikt Pani nie ruszy.

Roman Giertych

PS Was to już zupełnie porąbało. Chyba w Korei Północnej robiliście staże kretyni.


Akcja Durczoka: Włączmy Kazika o 12.00

Słuchajcie, a może by tak wystawić głośniki w całej Polsce? O 12, zamiast hejnału, mamy Kazika. Co myślicie? Podajcie dale proszę !


Kamil Durczok: Jesteśmy narodem idiotów. Normalni dawno by ich pogonili

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Upadliśmy. Wszyscy. Upadło dziennikarstwo, upadła polityka. Ale nigdy - NIGDY - nie uwierzyłbym, że znajdzie się idiota, zdolny zdjąć z listy przebojów kawałek o Kaczorze Dyktatorze

 

Miałem zaszczyt pracować tam w czasach, kiedy słowa „dziennikarz” i „dziennikarstwo” miały jeszcze sens. Teraz królują „media workers”, i to dobre określenie na upadek tego zawodu. Program Trzeci Polskiego Radia. Przez ponad rok prowadziłem rozmowy polityczne w porannym Zapraszamy do Trójki. Więc to także moje radio. Dlatego zawracam Wam głowę kilkoma zdaniami komentarza do tego, co się tam zdarzyło.

Upadliśmy. Wszyscy. Upadło dziennikarstwo, upadła polityka.

Ale nigdy – NIGDY – nie uwierzyłbym, że znajdzie się idiota, zdolny zdjąć z listy przebojów kawałek o Kaczorze Dyktatorze.

Miałem różnych szefów. Mądrzejszych, głupszych, miałem pajaca z PSL i mądralę z SLD. Nie zajmowali najwyższych stanowisk, byli lokowani na szczeblach dyrektorskich, w TAI. Piszę o tym, bo nie chcę, by Robert Kwiatkowski I Sławomir Zieliński pomyśleli, że o nich chodzi. Byli świetnymi szefami. Ci, którzy pracowali wtedy ze mną w TVP, wiedzą i kim piszę. Teraz to mniej ważne.

Żaden z tych partyjnych kacyków, próbujących wtedy uprawiać czerwono-zieloną propagandę na antenach telewizji publicznej (tak, wtedy to była publiczna telewizja a nie goebelsowska szczekaczka) nie miałby szans na wywinięcie takiego numeru, jaki zdarzył się w Trójce. Jest czymś niebywałym, że w XXI wieku, w wolnym świecie, w kraju członkowski Unii Europejskiej, panuje regularna dyktatura połączona z cenzurą.

Nie wiem co jeszcze musi trafić do naszych zakutych łbów, żebyśmy zrozumieli, że za 500 złotych sprzedajemy się jak dziwki. Że żyjemy w dyktaturze. Że Kaczyński, złodziej demokracji, zabiera nam wolności i prawa, zapychając pyskujące dotąd gęby publiczną kasą. Jak głupi jesteśmy, pozwalając na zachowania w stylu komunistycznej Rumunii za czasów Caucescu. Jeśli się nie obudzimy, dyktatura półgłówków stanie się rzeczywistością a zamiast wielu stacji radiowych będziemy mieli rządowe kołchoźniki. Szkoda miejsca na komentowanie tłumaczeń różnych funkcjonariuszy, ulokowanych w radiu na tym czy innym szczeblu. Ich gadanie urąga minimum inteligencji. Odejście Niedźwieckiego, faceta-symbolu, prawdziwej radiowej legendy, to jest coś o wymiarze więcej niż tragicznym. Tak się niszczy osobowości. Prawdziwych DZIENNIKARZY. A nie partyjnych pachołków w stylu pewnej pani i pewnego pana.

Po takich numerach jak maseczki znajomego pana ministra, przywóz do kraju tony śmieci nie nadających się do ochrony obywateli, po kłamstwach rządu, po brutalności policji, po prezydencie, który z prezydentury zrozumiał tyle, że trzeba tylko podpisywać co uzurpator podsunie, a potem można zasuwać autem na kogutach i śmigać w Istebnej na nartach, po tym wszystkim, po łamaniu demokracji, obalaniu Trybunału, przejmowaniu Sądu Najwyższego – po tym przychodzi czas małych kretynków. Takich jak gość, nakazujący wywalić z Listy PrzebojóW Trójki, piosenkę Kazika. Bo Wielmożnie Panujący Wódz Jarosław Kim mógłby się poczuć gorzej.

Jesteśmy narodem idiotów. Normalni dawno by ich pogonili.

Słuchajcie, a może by tak wystawić głośniki w całej Polsce? O 12, zamiast hejnału, mamy Kazika. Co myślicie? Podajcie dale proszę !

Kamil Durczok


Zbigniew Preisner o odejściu z radiowej Trójki Marka Niedźwiedzkiego

Moi Drodzy,

Wczoraj w Programie Trzecim Polskiego Radia wydarzyła się historia, która nawet w najgorszych czasach PRL byłaby nie do pomyślenia. Kazik ze swoją piosenką „Twój ból jest lepszy niż mój“ wygrał notowanie Listy przebojów Marka Niedźwieckiego.

Kilka godzin później tak zwany redaktor naczelny Trójki Tomasz Kowalczewski ogłosił, że redakcja unieważniła głosowanie, informując, że „wprowadzono piosenkę spoza listy, nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy“. Miarka się przebrała!

Marek Niedźwiecki jest kolejną osobą, która dzisiaj odeszła z Trójki. Nasza Trójka już nie istnieje.

Nie możemy się dać zniewolić tej bolszewickiej polityce, musimy bronić naszej wolności, inaczej zostanie nam „zniewolony umysł”.

Zbigniew Preisner


Manuela Gretkowska: Strach przed Kaczyńskim wygrał na liście przebojów

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Piosenkę Kazika „Twój ból jest lepszy…” Trójka przerwała, jak mariacki hejnał. Jedną celną strzałą cenzury. Na to wtrąciła się policyjno-kulturalna wierchuszka - Brudziński razem z Glińskim napomnieli narodowe radio. Cenzura cenzuruje cenzurę.

Strach przed Kaczyńskim wygrał na liście przebojów. Piosenkę Kazika „Twój ból jest lepszy…” Trójka przerwała, jak mariacki hejnał. Jedną celną strzałą cenzury. Na to wtrąciła się policyjno-kulturalna wierchuszka – Brudziński razem z Glińskim napomnieli narodowe radio. Cenzura cenzuruje cenzurę. Tego jeszcze nie było, ale w Polsce możliwe, jak i to, że gwałciciel wybacza zgwałconej zajście w ciążę.

Brudziński zezwolił artystom nawet na „barbarzyńskie” według niego występy Kazika. Barbarzyńca dopuszcza barbarzyństwo. Gliński łaskawie uznaje prawo sztuki do głupoty w krytykowaniu bólu Kaczyńskiego. Najlepszego bólu w Polsce, lepszego jak i prezesa nie znajdziesz.

Napisałam kilka dni temu, że klip Kazika jest dla mnie symbolem epoki PiS-u. Tańca szalonego trupa w rozpaczy. Kazik upodobnił się w nim do prezesa. Trójka musiała zareagować na profanację, jesteśmy przecież krajem katolickim. Artysta naruszył wartości chrześcijańskie – żałoby, a nie polityczne.

Kościół broniący tych wartości, po dzisiejszej premierze filmu Sekielskich, wydał oświadczenie, że niestety nie dochował obowiązujących standardów ochrony dzieci i młodzieży,( przed Bogiem, którego reprezentuje?)
Słowa wyrwano w Polsce z korzeniami. Dlatego uschły razem z sensem. Zagraniczne, buntownicze – No pasaran! – „Nie przejdą”, powtarzane jeszcze buńczucznie przez opornych, brzmi po polsku jak: no posram.

Manuela Gretkowska


Samolustracja Trzaskowskiego

Ułatwijmy wszystkim PiSowskim hajterom pracę. Zlustruje się dla Was sam.

Polityczne winy znacie. Czas na prywatne. Nazywam się Rafał Trzaskowski. Pra-pra dziad i dziad służyli pod obcym dowództwem – Napoleona i Cesarza Józefa (co przesądza o moich powiązaniach z obcymi mocarstwami). Pradziad zrzucił habit Jezuity (zaprzaniec jeden) i zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji (czyli, umówmy się, był dziewiętnastowiecznym genderowcem). Jego stryj w powstaniu listopadowym, jako podchorąży, atakował Belweder (nieudacznik – wypuścił z rąk Wielkiego Księcia – przypadek?).

Brat pradziada zginął w powstaniu styczniowym. Dziadek był w sędziowskiej klice. Ojciec grał niepolską muzykę – muzykę dżazowską, w którą często wplatał motywy polskiej muzyki ludowej (jawna profanacja), jeździł też po świecie – często, przyznaję, do Niemiec, gdzie, o zgrozo, miał przyjaciół. Przyjaźnił się też z najgorszym, artystycznym sortem (tak, tak z takimi pijakami jak Hłasko czy Tyrmand).

Mama – z domu Arens (wstrętne austriackie nazwisko) Warszawianka od pokoleń. Dziadek był hipsterskim antykwariuszem. Babcia kochała Piłsudskiego (i nauczyła mnie – wnuczku – pamiętaj – Marszałek był tylko jeden). Brat mamy Andrzej (Ps. Pała) zginął w Powstaniu Warszawskim, siostra Iza (ps. Jadwiga) była żołnierką i łączniczką Komendy Głównej AK. Obydwoje byli w mainstreamowym AK, a ciocia tylko przez chwilę była wyklęta, kiedy z przyjacielem – niejakim „Anodą”, chciała rzucać granatami w generała Sierowa.

Brat – o strasznym, niepolskim nazwisku Ferster – był dyrektorem undergroundowej Piwnicy pod Baranami. Piotr Skrzynecki był moim przewodnikiem po tajemnicach Krakowa.

Urodziłem się na Powiślu (w szpitalu na Solcu), całe życie mieszkałem na Nowym Mieście – na ulicy Freta – czas dzieliłem między książki i podwórko, które nie zawsze dzieliło moją biblofilską pasję. Stałem pod Kamienicą. W młodości pijałem tanie wina, z rzadka paliłem zioło i bywałem „niegrzeczny”. Uczyłem się dobrze. Kląłem. Słowo „bawidamek” znam tylko od babci. 😀 Znam Mellera i nie tylko jego. Kumplowałem się z dzieciakami opozycjonistów (ach – Gosia Wende), ale z paru resortowcami też (mój przyjaciel Lech Dobroczyński, jest wnukiem Kliszki). Od dziecka przyjaźnie się z Michałem Żebrowskim (przepraszam). Religii uczyli mnie surowi Franciszkanie, ale ja wolałem liberalnych Dominikanów ze Św. Jacka. W liceum byłem szefem samorządu i zdarzało mi się strajkować. W 1989 roku pracowałem w „Niespodziance”.

W pierwszych wyborach, w jakich głosowałem, oddałem głos na Lecha Wałęsę. Ale podobał mi się kiedyś Leszek Moczulski (jego książkę – „Wojna Polska 1939” połknąłem jednym tchem). Byłem na stypendiach za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne. Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA. Mam żonę Ślązaczkę (o zgrozo!). Teściowa ma niepolskie imię (Gizela) nadane po wojnie przez sąsiadkę Niemkę w Legnicy.

Moje dzieci są średnio grzeczne. 12 letniej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin i czyta satanistyczne książki fantasy. 8 letni syn nie chce chodzić na religię (gówniarz woli pływać).

Znam języki obce (niemiecki nie, ale rosyjski już tak). Jestem filosemitą. Jeżdzę na rowerze. Jem sałatę. Kiedyś jadłem nawet jarmuż. Byłem na paradzie równości. Na moje wykłady (w Collegium Civitas, UW, UJ) przychodzą cudzoziemcy. Więcej grzechów nie pamiętam i nie obiecuję skruchy.

Rafał Trzaskowski (wpis z 3 listopada 2017)