Kazimierz Marcinkiewicz: Świat po wirusowym tsunami

Kazimierz Marcinkiewicz
Gdy poradzimy sobie z wirusem, nie wrócimy do starego życia. Nasze uzależnienie od internetu i aplikacji będzie jeszcze większe. Zanurzyliśmy się w elektronice i już z niej nie wyjdziemy zarówno w prywatnych, rodzinnych, administracyjnych, jak i zawodowych relacjach.
Koronawirus przechodzi przez świat jak tsunami. Burzy wszystko, co napotka na swojej drodze: zdrowie, przyzwyczajenia, firmy, relacje międzyludzkie, codzienne życie rodzin, państw, kontynentów… Na koniec roku nie zostanie przysłowiowy kamień na kamieniu, świat zmieni się nie tylko w sensie gospodarczym i społecznym, ale także cywilizacyjnym. Bo wirus nie niszczy materii, nie zginie ani jedna maszyna, linia praodukcyjna, czy budynek. Wirus niszczy sposoby życia społecznego i gospodarczego, niszczy powszechne przyzwyczajenia.
Gdy poradzimy sobie z wirusem, nie wrócimy do starego życia. Nasze uzależnienie od internetu i aplikacji będzie jeszcze większe. Zanurzyliśmy się w elektronice i już z niej nie wyjdziemy zarówno w prywatnych, rodzinnych, administracyjnych, jak i zawodowych relacjach. Lekarz pierwszego kontaktu, zakupy, konferencje, rodzinne pogaduchy, nauka języka i inne kursy, kontakty administracyjne i masę innych rzeczy robić będziemy zdalnie. Może nawet cześć firm uzna, że praca z domu przynosi dobre efekty.
Zyska też nauka. Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, że świat XXI wieku jest światem w ogromnej mierze stworzonym przez dokonania nauki, że dzięki jej odkryciom stworzyliśmy cywilizację dostatniego, bezpiecznego i nowoczesnego życia. Jeszcze nie idalanego. Dziś wiemy, że bez nauki nie utrzymamy takiego świata, że musimy zainwestować poważnie w badania, ale jeszcze więcej musimy zainwestować w przyjęcie dokonań nauki za pewniki, definiować świat wynikami badań, a nie porównywać ich z wierzeniami i przekonaniami. Tak ziemia nie jest płaska i obraca się wokół słońca.
Zmienią się radykalnie dwie podstawowe dziedziny życia: służba zdrowia i edukacja. Pandemia pokazała, że większe bezpieczeństwo dają te systemy, które stworzyły powszechną i nowoczesną służbę zdrowia, które nie muszą martwić się o podstawowy sprzęt, ilość personelu i szpitali, nowoczesne narzędzia i możliwość zlecenia pilnych prac badawczych, czy produkcyjnych /patrz Niemcy/. W dłuższym terminie edukacja będzie musiała przejść rewolucję, bo pandemia pokazała, że społeczeństwa nie są przygotowane do zmian i wyzwań, że są przygotowane właściwie tylko do konsumpcji. A to ZMIANA, radykalna, częsta i szybka jest najważniejszym wyznacznikiem dzisiejszego świata. Tak świat zmienia się przez tysiąclecia, ale dziś zmiany mierzymy nie setkami lat, czy pokoleniami, ale miesiącami, a nawet dniami. I to radzenia sobie ze zmianami musimy uczyć się przede wszystkim.
W sensie gospodarczym cofniemy się o kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt lat. W wielu miejscach zagości recesja. Na wiele miesięcy radykalnej zmianie ulegną trzy podstawowe faktory wzrostu: konsumpcja – wzrost bezrobocia, upadek firm, zmniejszenie wynagrodzeń, eksport – zerwanie wielu dotychczasowych łańcuchów dostaw, inwestycje – niepewność jutra. Dla przyszłej konstelacji świata najważniejsze jest to, jak poradzią sobie z recesją Stany Zjednoczone, Chiny i Niemcy.
Chiny mają najlepszą pozycję do startu, bo najszybciej i jako pierwsze uporały się z pandemią. Oczywiście nie wiemy jaka była i jest skala zachorowań i zgonów, bo znamy tylko oficjalną narrację. Chiny mogą jednak już dziś, gdy pandemia rozkłada kraje pozostałych kontynentów, odbudowywać swoją gospodarkę. Gdy inne kraje zaczną stawać na nogi ich produkcja i produkty będą gotowe do eksportu i pomocy, do kolejnego zalewu świata „chińszczyzną”.
Pandemia zbierze ogromne żniwo w USA. Raz ze względu na pyszałkowatość Trumpa i przez to spóźnioną reakcję, dwa przez co prawda wysokiej jakości, ale jednak nie powszechną służbę zdrowia. To może być też ważny element kampanii wyborczej, bo właśnie podejście do powszechności ochrony zdrowia najbardziej różni republikanów od demokratów. Natomiast pomóc Ameryce może uprawiana przez Trumpa polityka przymykania gospodarki, bo większość łańcuchów dostaw zostanie odbudowywana w na miejscu w kraju.
Największy kryzys przejdzie Unia Europejska i to bez względu na to jak poradzą sobie z pandemią poszczególne kraje. Po traumie wielkiej tragedii we Włoszech, sprawa wyjścia z UE pojawi się ponownie. Właściwie już jedną nogą poza unią są Węgry i Polska. Siły odśrodkowe wykorzystają nadarzającą się okazję do rozbicia jedności europejskiej. Rosja więcej sił poświęca rozbijaniu jedności europejskiej niż własnym problemom. Rządy zajęte są problemami krajowymi, a organy zarządający Unią mają niewielkie pole manewru akurat w dziedzinie ochrony zdrowia, szczególnie pozostającej w krajowych gestiach.
Dobrze zorganizowane Niemcy radzą sobie z pandemią całkiem nieźle. Ponadto Merkel rządziła gospodarką niemiecką w taki sposób, że od wielu lat wypracowywali nadwyżkę budżetową. Mogą więc wpompować w niemieckie firmy, ale też pomoc socjalną miliardy Euro. Pandemia zapewne spowoduje radykalne postawienie na robotyzację i automatykę, na bezosobowo zarządzane linie produkcyjne, ale też na skrócenie łańcucha dostaw. Czy Niemcom zależeć będzie na pomocy firmom w Polsce, czy na Węgrzech i tworzenie dostawców w tych krajach, czy raczej zaproszą Środkowych Europejczyków i Ukraińców do niemieckich firm? To się niebawem okaże. Bo to, że wielkie korporacje skrócą łańcuchy dostaw jest pewnikiem.
Unia Europejska, pod wodzą Niemiec i z udziałem Francji może jednak chcieć uratować ten projekt, a szczególnie strefę euro. Częstą metodą jest ucieczka do przodu, a więc nie rozluźnienie, a zaciśnięcie współpracy. Program pomocowy dla gospodarek w recesji, przenoszenie potrzebnej produkcji z Azji do strefy euro, zwiększenie bezpieczeństwa poprzez inwestycje w nowoczesne instytuty i europejskie zamówienia publiczne niezbędnych i ważnych badań i produkcji, wprowadzenie wspólnych rozwiązań regulujących gospodarki i inne wyłączone dotychczas z kompetencji wspólnoty sektory, może być interesującym rozwiązaniem dla społeczeństw, nawet gdy myślą dziś o separacji. W takim przypadku miejsca w nowej Unii dla Polski i Węgier nie będzie.
W Polsce recesja, inflacja, masowe bankructwa, bezrobocie, wzrastająca bieda cofną wspólne problemy do początku transformacji lat 90-tych. Działania rządu Morawieckiego pogłębiają kryzys. Środki z lat koniunktury zostały przejedzone, wydatki rozbudowane do skraju wytrzymałości budżetu, inwestycje zamrożone, pomoc zwalnianym pracownikom i upadającym firmom totalnie niewystarczająca. Podobnie zastąpienie poszukiwania oszczędności i zamrożenia zbędnych wydatków drukowaniem pustych pieniędzy pogłębi polskie problemy.
Kaczyński miałby okazję wykazać się swoją nieograniczoną /nawet konstytucją/ władzą, by pokazać jak wychodzenie z kryzysu powinno wyglądać, jak poradzić sobie z problemami podobnymi do tych z początku transformacji. Nie zrobi tego, bo zajęty jest dokończeniem przejmowania państwa. Musi dokończyć przejmowanie sądów i mediów. Do tego potrzebny jest mu marionetkowy prezydent, dlatego nie zajmuje go pandemia i dramatyczna sytuacja wielu polskich rodzin, czy służby zdrowia, tylko szybko przeprowadzone wybory prezydenckie.
Świat po wirusowym tsunami będzie zdewastowany, będzie więc potrzebował zupełnie innych liderów, z zupełnie innymi zdolnościami, niż dotychczasowy świat dobrobytu. Kraje liberalnej demokracji szybko zdobędą przekonanie, że populiści typu Trumpa, Johnosa, czy Kaczyńskiego rozdający imperialne obietnice i kupujący poparcie społeczne, będą musieli być zastąpieni przez pokornych, pracowitych, empatycznych przywódców budujących solidarnie dobrobyt poprzez tworzenie szanującej się wspólnoty.
Kazimierz Marcinkiewicz
Fundacja Batorego: Co zrobić, żeby wybory były demokratyczne i bezpieczne
Przedstawiamy stanowisko Zespołu Ekspertów Wyborczych, a w nim ścieżkę przygotowania głosowania korespondencyjnego w czasie epidemii oraz warunki brzegowe, aby proces wyborczy był zgodny z prawem:
❗ Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, który da czas na solidne przygotowanie bezpiecznej i uczciwej procedury.
❗ Organizacja procesu głosowania korespondencyjnego musi powrócić do kompetencji Państwowej Komisji Wyborczej i Krajowego Biura Wyborczego.
❗ W procedurze głosowania korespondencyjnego pakiet wyborczy nie może być drukiem bezadresowym, a numer PESEL nie może być jedynym gwarantem osobistego głosowania.
❗ Przepisy muszą umożliwiać wyborcom podanie adresu dostarczenia pakietu wyborczego – nie musi to być adres zameldowania.
❗ Obwodowe komisje wyborcze muszą być złożone z przedstawicieli startujących w wyborach komitetów wyborczych i przedstawicieli organizacji społecznych.
❗ Liczba komisji wyborczych w miastach musi zostać zwiększona, komisje powinny dysponować większą liczbą spisów wyborców.
❗ Wyborcze skrzynki nadawcze muszą być zabezpieczone i objęte monitoringiem, umieszczone równomiernie w odpowiednich miejscach, a ich lokalizacja ogłoszona wcześniej wyborcom.
❗ Wyniki głosowania w obwodach powinny być niezwłocznie dostępne on-line.
Pełna treść stanowiska w PDF
💬 Wbrew pojawiającym się w przestrzeni publicznej interpretacjom, stan klęski żywiołowej nie oznacza konieczności wypłaty dewastujących dla budżetu odszkodowań, ani konieczności ograniczenia praw człowieka i obywatela. Przypominamy, że Konstytucja jedynie dopuszcza możliwość wyrównywania strat majątkowych w sposób i w zakresie określonym w ustawie. Podobnie, jedynie dopuszcza możliwość wprowadzenia ustawowo określonego zakresu ograniczenia wolności obywatelskich (Art. 228 i 233 Konstytucji) – wyjaśniają członkowie Zespołu Ekspertów Wyborczych w stanowisku.
Roman Giertych: List do pana Zaradkiewicza

Roman Giertych
Czasem chciałbym zejść na śniadanie i powiedzieć do żony. Śnił mi się sen, że człowiek biegający półnago w nocy po stolicy, bo się czymś nawalił, został prezesem SN. I żebyśmy się razem z tego snu pośmiali.
Szanowny Panie!
Jest Pan jeszcze młodym neofitą wśród przesławnych kadr Prawa i Sprawiedliwości. Nie wie Pan więc, że gdy przychodzi prawdziwa katastrofa wizerunkowa, to czas dzwonić do doradcy dobrej zmiany, czyli do mnie. Ja zawsze poradzę, pocieszę i pomogę. Dlatego nie czekając na telefon podsuwam Panu wyjście z sytuacji. Sam Pan przyzna, że historii, w której Pan-obecnie najważniejszy sędzia w Polsce miał maszerować w piżamie o 3 nad ranem do Trybunału Konstytucyjnego pod wpływem zjedzenia grzybków halucynogennych, co nastąpiło po miłosnej sprzeczce z partnerem, nie wymyśliłby najgorszy przeciwniki dobrej zmiany. Dlatego proponuję Panu, aby zrobił dzisiaj konferencję prasową i powiedział jak to było.
Zacząłbym od tego, że już od dzieciństwa ma Pan przykry, ale przecież nie nielegalny zwyczaj podjadania marynowanych grzybków w sytuacjach stresowych. Niech Pan opowie jak już przed maturą Pan wcinał słoik za słoikiem takich grzybków, aby stres pokonać. Potem było jeszcze gorzej. Przed magisterką, przed doktoratem, przed habilitacją u prof. Łętowskiej Pan za każdym razem marynowane grzybki podjadał nawet w przerwie na toaletę. I tak było tym razem. Gdy Pana partner oświadczył Panu, że nie już dłużej nie zniesie tego, że nie myje Pan naczyń po sobie, Pan chwycił z szafki słoiczek grzybków i zaczął go pałaszować. Nieszczęście było tylko takie, że grzybki okazały się halucynogenne, o czym Pan nie wiedział, gdyż dostał Pan je od kolegi jako prezent za opinię, że związek kobiety i mężczyzny opisany w Konstytucji, to tylko jedna z form małżeństwa, ale wcale nie najfajniejsza. Skoro tylko Pan te grzybki przełknął naszła Pana taka halucynacja, że w Trybunale organizują Piżama Party i że musi Pan zdążyć, bo Pana za absencję wyrzucą. Stąd o 2 nad ranem ruszył Pan w delirium biegiem przez Warszawę i stawił się na to Party, ale się okazało, że cyrk w Trybunale jest przewidywany dopiero dwa lata później. Ot i cała historia, a media się czepiają, że bieganie w piżamie po grzybkach halucynogennych to jakieś wielkie ma być naruszenie godności. Jak Pan tak to wytłumaczy, to wszyscy będą Panu współczuli. No i przede wszystkim Jarek nie będzie miał pretensji, a przecież tylko jego opinia się liczy. On Pana zrozumie.
Roman Giertych
PS Czasem chciałbym zejść na śniadanie i powiedzieć do żony. Śnił mi się sen, że człowiek biegający półnago w nocy po stolicy, bo się czymś nawalił, został prezesem SN. I żebyśmy się razem z tego snu pośmiali.
Kamil Durczok o J.Kaczyńskim: To, co rodzi się w jego głowie od dawna jest wypadkową szaleństwa, nienawiści i niepohamowanej żądzy władzy

Kamil Durczok
Po przerwie technicznej wracam, póki jeszcze mogę zapraszam do lektury. Najnowsze Wolne (O)SĄDY. Tym razem o dyktaturze i głupocie. Naszej.
To będzie tekst na „Nie”.
Nie słuchajcie opozycji. Jest ślepa, naiwna i podzielona. Potrafi tylko grzmieć ze wzmożeniem zbliżonym do tego, jakie prezentuje Wielki Notariusz. Nie słuchajcie rządzących, bo to zwykłe dranie. Słuchajcie siebie. Swojego sumienia.
Nie wiem, czy Wódz przeforsuje te wybory 10 maja. Może przesunie na 17 albo jeszcze później. To, co rodzi się w jego głowie od dawna jest wypadkową szaleństwa, nienawiści i niepohamowanej żądzy władzy. Jest szaleńcem. Nieobliczalnym. Nieprzewidywalnym nawet dla najbliższego otoczenia, hołdującego mu jak mandaryński dwór, czapkującego jak pańszczyźniani chłopi. Bardziej to przypomina piszczące, krzyczące i wrzeszczące otoczenie Kima, niż demokratyczną, sensowną i myślącą o obywatelach władzę.
Te wybory to farsa i kpina z nas wszystkich. Za pewnik trzeba przyjąć, że przeprowadzone w wersji korespondencyjnej zostaną sfałszowane. Nie ma żadnej – ŻADNEJ – szansy, by temu fałszerstwu się oprzeć. Fałszerstwo to szerokie pojęcie. Nie musi wcale oznaczać dorzucenia do wirtualnej urny głosów oddanych na Wielkiego Notariusza. Choć i to jest wysoce prawdopodobne. Kpiną jest wysyłanie kart pod adres zameldowania, choć od dawna nie ma obowiązku meldunkowego. Kpina to kwitowanie odbioru kart osobiście, oznaczające konieczność czatowania na listonosza w miejscu zameldowania, mimo, że od lat tam nie mieszkamy. Wreszcie nieznany los naszej karty, jeśli jej nie odbierzemy osobiście, to kpina z nas wszystkich. To otwarcie drzwi do niezliczonych możliwości fałszowania i manipulacji.
Ale szczegóły tych jasełek wyborczych schodzą na drugi plan wobec faktu, że cały ten cyrk oznacza wprowadzenie dyktatury. Tak, dyktatury. Jazgot i jęk oburzenia, jaki podnosi się po tym słowie w sekcie Wodza tylko potwierdza skryte marzenia o pełni władzy.
Dyktatura. Wzięli Trybunał, prokuraturę, biorą Sąd Najwyższy a teraz jeszcze urząd prezydenta, sadzając tam Wielkiego Notariusza. Notariusza wzbudzającego gorzki śmiech, ilekroć rozpoczyna zdanie od słów „ja nie pozwolę, ja biorę odpowiedzialność, ja zrobię…”. Takiej deprecjacji urzędu nie było w wolnej Polsce nigdy. A teraz wisi nad nami groźba przedłużenia na kolejne lata tego stanu wyjątkowej paranoi.
To już jest dyktatura. Tylko w wersji mini. Wersja maxi przyjdzie, kiedy zgwałcony Sąd Najwyższy potwierdzi legalność tych wyborów. Bo to będzie oznaczać, że zostali nam już tylko odważni sędziowie, którzy i tak za chwilę będą masowo karani za wyroki nie po myśli Szeryfa. Ponuro, prawda?
Tak sobie czasem myślę, że my jesteśmy głupi. Głupi i ogłupieni. Patrzymy na to wszystko albo ze ślepą wiarą w Wodza albo z bierną apatią, z rzadka przerywaną atakami wściekłości. W magazynie Wyborczej doskonała rozmowa z Władysławem Frasyniukiem. Mówi, że potrzebny jest wkurw. Że bez niego nic się nie zmieni. Ten wkurw, ta wściekłość, może być dramatyczna, kiedy wyprowadzi ludzi na ulice. Wielu byłoby na to gotowych, tylko jak, skoro zakaz zgromadzeń… A jednak protesty w miastach granicznych skończyły się ustępstwami rządu. Nie wzywam do łamania prawa. Sugeruję tylko myślenie. Samodzielne. Krytyczne. Odpowiedzenia sobie we własnym sumieniu, czy – jakie „czy”, raczej „jak daleko” – posuwa się władza w ograniczaniu naszych praw. Pandemia? Ok. Tylko dlaczego jeden minister prowadzi konferencję w maseczce a inny bez. Dlaczego zakłady fryzjerskie są zamknięte a ministrowie, z szefem na czele, mają wymuskane i przycięte elegancko fryzurki? Podziemie fryzjerskie działa w kancelarii premiera czy włosy im przestały rosnąć? Że to drobiazgi? Jasne, ale od nich się wszystko zaczyna.
Nie pytajcie czy brać udział w tej komedii pocztowej zwanej przez sektę wyborami. Sam nie wiem. Jestem rozdarty, bo z jednej strony nie oddam walkowerem starcia o mój kraj, chwilowo rządzony przez dyktatora. Z drugiej, jak mam wspierać tę farsę, skoro mój sąsiad, zameldowany na wybrzeżu a mieszkający na Śląsku, nie ma żadnych szans na wzięcie udziału w tym cyrku.
Rozstrzygnijcie sami. We własnym sumieniu.
PS. Tekst pisałem w sobotni wieczór. Dziś przeczytałem raz jeszcze i już wiem. Mowy nie ma, żeby własnym głosem wspierał reżim. Nie zagłosuję. Bo nie tylko ten tekst jest na „nie”.
Kamil Durczok
Adam Mazguła: Andrzej Duda i jego kaczyści mają tupet aby udawać obrońców Konstytucji

Adam Mazguła
W tej sytuacji każdy głos Andrzeja Dudy i PiS-dewastatorów Konstytucji, każdy głos PiS-owskich biskupów w tej sprawie, powinien być wygwizdany lub zagłuszony okrzykiem.
Andrzej Duda i jego kaczyści mają tupet, aby ośmielać się, wyjść ze swoich pałaców w Święto Konstytucji i udawać jej obrońców.
To dowód na bezideowość tych ludzi i absolutny brak honoru. Zamiast zamknąć się ze wstydu w domach, leżeć krzyżem po kościołach i pokutować za grzechy — oni idą kłamać!
Tradycyjne przemówienia w rocznicę uchwalenia konstytucji wygłaszają ci, którzy od czasu objęcia władzy niszczą, przyjętą przecież na drodze referendum, ustawę zasadniczą i zapowiadają stworzenie swojej.
Konstytucja 3 maja stała się pretekstem do walki Kościoła i magnatów o przywileje i majątki. To papież i urażone ambicje polskich i rosyjskich oligarchów były bezpośrednim powodem sprzedania naszej niepodległości. Zawiązano Targowicę, czyli przyzwolenie na rozbiory za cenę zachowania przywilejów dla magnatów i kleru. To oni wzywali państwa ościenne do zdławienia rodzącej się rewolucji (wzorem francuskiej), która zabierała majątki i życie bogaczom. Naciskali, więc na króla, żeby ten zaprzestał reform, nie rozzuchwalał plebsu i przyłączył się do Targowicy.
Tak doszło do rozbiorów Polski i wieloletniej niewoli Polaków. Czy nie ma tu wyraźnej analogii do obecnej sytuacji w Polsce?
Niestety widzę tu naszą nową specjalność narodowej hipokryzji, że uroczystości Święta Konstytucji obchodzą jej niszczyciele!
PiS z hierarchami Kościoła mało katolickiego zawłaszczyli państwo i organizują dyktaturę Kaczyńskiego, żądając nowej konstytucji dla zachowania ich władzy i przywilejów.
W tej sytuacji każdy głos Andrzeja Dudy i PiS-dewastatorów Konstytucji, każdy głos PiS-owskich biskupów w tej sprawie, powinien być wygwizdany lub zagłuszony okrzykiem. Nie mogą oni dalej panoszyć się ze swoimi oszustwami wśród przyzwoitych Polaków.
Adam Mazguła
Roman Giertych: PiS – partia realnego socjalizmu

Roman Giertych
PiS jest partią socjalistyczną. Nic w tym dziwnego, gdyż takie poglądy bracia Kaczyńscy mieli zawsze. Wystarczy poczytać doktorat Lecha Kaczyńskiego z opiniami o prawie pracy, które były opatrzone cytatami Lenina nie tylko pro forma, ale zgodnie z linią rozumowania doktoranta.
Na moim profilu tweeter pół żartem pół serio powołałem ośrodek badań sondażowych. Ostatnio zadałem pytanie, która z partii obecnych w Polsce najlepiej realizuje ideały Marksa, Engelsa i Lenina. Głosowało prawie 5 tysięcy osób i 80% uznało, że taką partią jest PiS. Zgadzam się z tą opinią.
System stworzony przez Marksa, Engelsa i Lenina opierał się na kilku filarach:
walka klas
przywódcza rola partii
kłamstwo odwracające znaczenie pojęć
ideologia, która obiecywała ludziom doczesne zbawienie
Popatrzmy na PiS pod kątem tych czterech filarów.
Walka klas
Istotą popularności PiS jest wywołanie przeświadczenia u ludzi, którym w życiu powiodło się słabiej, albo tylko trochę słabiej, że przyczyną tego stanu rzeczy nie jest brak szczęścia, brak pracowitości, słabsze predyspozycje tylko „oni”. Czyli mityczny układ, który blokuje daną osobę, aby nie osiągnęła tyle co inni. Tych „onych” PiS zdefiniował generalnie jako „wykształciuchów”, „kastę”, „układ” etc. I w ten sposób uzyskał wznowienie w Polsce klasycznej walki klas. Do identyfikacji z tak pojętą klasą pokrzywdzonych wystarczył fakt posiadania kompleksów wobec kogokolwiek. Nawet dobry status majątkowy, dobre wykształcenie, wyjątkowe szczęście w życiu, czy pracowitość nie zmieniała u niektórych poczucia przynależenia do „klasy prześladowanej”, jeżeli innym powodziło się choćby odrobinę lepiej. Generalnie to poczucie opierało się na zawiści, czyli dokładnie na tym samym na czym opierali się twórcy walki klas. Charakterystycznie podobna jest też próba dehumanizacji tych „wrogów ludu” poprzez takie określenia jak: „gorszy sort”, anty-Polacy itd. Skutkiem tej dehumanizacji jest wzbudzanie nienawiści do przeciwników, która w skrajnych przypadkach osuwa się do zbrodni, jak w przypadku prezydenta Adamowicza.
Przywódcza rola partii
PiS zastąpił państwo. Prezes partii jest ważniejszy niż premier i prezydent, komitet polityczny PiS jest ważniejszy niż Rada Ministrów, szef wojewódzkiej struktury PiS jest ważniejszy niż wojewoda. Częścią upartyjnienia państwa jest podporządkowywanie sądów oraz tworzenie policji politycznej. W realnym socjalizmie podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości partii stanowiło fundament władzy. Stąd taka determinacja PiS aby wprowadzić kontrolę partii nad sądami. To że jeszcze dzisiaj nie wszystko udało się upartyjnić nie jest wynikiem braku ochoty ze strony PiS, ale brakiem możliwości wynikającym z oporu społecznego. Cechą charakterystyczną zarówno PZPR jak PiS jest tworzenie nomenklatury partyjnej, która jest ponad prawem, gdyż realizuje cele partii. Gdy ktoś się z tej nomenklatury wypisuje jest surowo karany. Ci którzy w niej trwają są bezkarni i mogą czerpać z majątku państwowego. Jako policję polityczną PiS zmonopolizował CBA.
Kłamstwo
Socjalizm walczył o pokój. O równość społeczną. O demokrację ludową. Zachód był wrogiem. Tak twierdziła TVP do 1989. Prawda była odwrotna. Zmierzał do wojny, petryfikował układ nomenklatury i nie miał nic wspólnego z demokracją. Częścią istotną tego kłamstwa było zakłamywanie historii.
PiS walczy ze złodziejstwem. Rozbija układy. Buduje wielkość Polski. UE jest naszym wrogiem. Tak twierdzi dziś TVP. Prawda jest taka, że takiej skali złodziejstwa nie było w Polsce nigdy. Układy terenowe powiązane z PiS kwitną, a Polska nie była tak słaba na arenie międzynarodowej od 30 lat. Nikt bardziej nie zakłamywał historii jak PIS. Kłamstwo, że Kaczyński był liderem Solidarności, komunizm pokonał Kornel Morawiecki i że katastrofa smoleńska była zamachem to tylko niektóre przykłady.
Ideologia
W nowej książce mego stryja Wojciech Giertycha OP, która stanowi zapis jego rekolekcji dla biskupów polskich opisuje on, że gdy przyjechał w latach 70-tych do Polski zobaczył wszędzie napisy „Socjalizm wytycza kierunek rozwoju ludzkości”. Ambicją socjalistów zawsze było bycie awangardą. Podobnie PiS chce być prekursorem nowego ładu w Europie opartego na wierze w sprawczą rolę państwa zarządzanego przez partię. To mityczne państwo, które wszystkim się zajmuje ma być remedium na wszelkie zło. Tymczasem prawda jest taka, że działanie państwa ma swoje ograniczenia, które powodują, że nie jest ono w stanie zastąpić inicjatywy ludzi, czy działań organizacji społecznych lub samorządów. PiS obiecuje zbawienie doczesne poprzez państwo. Co ciekawe to zbawienie proponuje również tej części kleru, która chce stać się urzędnikami tego państwa ds. wiary.
Jak bardzo słaba jest podstawa do wiary w omnipotencję państwa widzimy dzisiaj w dobie walki z wirusem, gdzie inicjatywa ludzi i samorządów jest znacznie bardziej efektywna niż struktur państwa.
Tak więc widzimy, że PiS jest partią socjalistyczną. Nic w tym dziwnego, gdyż takie poglądy bracia Kaczyńscy mieli zawsze. Wystarczy poczytać doktorat Lecha Kaczyńskiego z opiniami o prawie pracy, które były opatrzone cytatami Lenina nie tylko pro forma, ale zgodnie z linią rozumowania doktoranta.
PiS jest wprost kontynuacją PRL-u. I tak jak PRL upadnie pod wpływem zderzenia się rzeczywistości gospodarczej z partyjnym, zideologizowanym aparatem niewydolnego państwa. Mam nadzieję, że w Polsce będzie to ostatnia próba wskrzeszenia realnego socjalizmu.
Roman Giertych
Krzysztof Skiba: Gówiniada

Krzysztof Skiba
Gowin to wysoki facet i na tym jego wysokości się kończą mimo, że w czasach gdy jeszcze nauka miała dla niego znaczenie zrobił doktorat. Dla mnie zawsze był i będzie małym graczem stołkowo posadkowym, któremu kompletnie o nic nie chodzi oprócz siebie.
W polskiej polityce od kilku dni trwa rozgrywka, rozpalająca emocje niczym krowie łajno rzucone do ogniska. Ze względu na głównego bohatera zwana „Gówiniadą”.
Przyznam szczerze, iż przestałem śledzić zakręty tego slalomu na ostatnim etapie przed pewną wywrotką. Nie obchodzą mnie te podwórkowe zagrywki, czy Gowin ma pięciu pewnych posłów, czy może ośmiu i jak zamierza wykiwać Kaczyńskiego, albo opozycje. Czy zajdzie ich dyskretnie od tyłu, czy wydyma otwarcie z przodu? A może schowa zabawki, gdy otrzyma to, o co tak na prawdę grał?
Gowin to wysoki facet i na tym jego wysokości się kończą mimo, że w czasach gdy jeszcze nauka miała dla niego znaczenie zrobił doktorat. Dla mnie zawsze był i będzie małym graczem stołkowo posadkowym, któremu kompletnie o nic nie chodzi oprócz siebie. Jasne jest, że skoro był w ekipie Tuska, a teraz Kaczyńskiego to może być też w ekipie PSL, ZSRR czy PCK. Nie ma to kompletnie żadnego znaczenia, bo zawsze najważniejszy jest tzw. własny pępek.
Gowin zyskał ostatnio na sympatii, bo wszyscy liczą, że dzięki niemu można popsuć szyki Prezesowi Wszystkich Polaków. Jak twierdza stare czarownice z Łysej Góry Gowin tymczasem zagra w swoim stylu czyli ostatecznie zagłosuje za czymś strasznym, ale się nie będzie cieszył.
Nie dziwie się ogólnemu zmęczeniu polityką, bo w czas epidemii ludzie mają inne preferencje, a polityczne spartakiady tylko uświadamiają nam wszystkim, że oto toczy się jakaś kolejna przepychanka bęcwałów, którzy z braku pomysłów na normalne życie zostali „naszymi” politykami.
Wirus namieszał nie tylko w gospodarce, ale i w polityce. Jedni prą za wszelką cenę (nawet cenę śmieszności) do wyborów, inni głoszą bojkot i olewkę. Ciekawe w tym wszystkim są scenariusze dotyczące prezydenta Dudy. Że może bez wyborów, ale ze zmianą konstytucji i tylko dwa lata, albo, że z wyborami, ale za rok i wówczas jak wygra to cała kadencja. Trwają targi i układanki, ale samego prezydenta w tym nie widzę.
On jakby zniknął i w tym procesie nie uczestniczy. Niby jest ale jednak nieobecny. Tylko się uśmiecha i klepie slogany jak zawsze. W samej rozgrywce jest jak stary ręcznik w szatni. W zawieszeniu. Jedna i druga strona, a nawet trzecia i czwarta traktują prezydenta bardzo przedmiotowo. Jak pusty kubek po herbacie, który można dowolnie przestawiać.
Trzeba przyznać, że prezydent zapracował sobie na takie traktowanie. Tak się dzieje, gdy jedyna samodzielna decyzja Dudy przez ostatnie pięć lat, to była ta, w której dobierał krawat do marynarki, a i w tym przypadku nie zawsze decydował sam.
Krzysztof Skiba
Wadim Tyszkiewicz do samorządowców: Nie udostępniajcie danych wrażliwych swoich mieszkańców spółce prawa handlowego, jaką jest Poczta Polska

Wadim Tyszkiewicz
Ustawa PiS, dotycząca wyborów 10 maja, siedmiokrotnie łamie Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. Na podstawie tej ustawy nie wolno przeprowadzić wyborów i uczestniczyć w bezprawiu.
Do przyjaciół samorządowców:
Nie udostępniajcie danych wrażliwych swoich mieszkańców spółce prawa handlowego, jaką jest Poczta Polska. To firma, przedsiębiorstwo, nie organ państwowy. Równie dobrze Orlen mógłby zarządzać od Was danych. To jest niezgodne z prawem. Opinie prawne większości kancelarii i wybitnych autorytetow prawa są druzgocące dla żądań wojewodów, którzy realizacją plan swojej partii.
Wy reprezentujecie swoich mieszkańców i służycie swoim małym Ojczyznom, to są Wasi mocodawcy.
We wtorek uczestniczyłem w Senacie w posiedzeniu połączonych komisji na czele z Komisją Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, której jestem wiceprzewodniczącym. W posiedzeniu wzięli udział wybitni przedstawiciele prawa, sędziowie, konstytucjonaliści, profesorowie, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej…. Wszyscy jednoznacznie stwierdzili, że ustawa PiS, dotycząca wyborów 10 maja, siedmiokrotnie łamie Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.
Na podstawie tej ustawy nie wolno przeprowadzić wyborów i uczestniczyć w bezprawiu.
Bezprawnym jest również przekazywanie danych wrażliwych spółce prawa handlowego. Tego nie wolno robić. To jest łamanie prawa.
Wojewodowie nakłaniając do takich działań sami łamią prawo.
Zainteresowanych odsyłam do załączonej poniżej opinii jednej z najlepszych i najbardziej szanowanych kancelarii w Polsce. Ale podobnych opinii jest wiele, w tym biur legislacyjnych sejmu i senatu.
Kochani samorządowcy, nie dajcie się zastraszyć i stójcie na straży prawa i interesów swoich mieszkańców, a nie partii, która w imię utrzymania władzy łamie prawo i Konstytucję.
Wadim Tyszkiewicz
Kolumbijska artystka tworzy niesamowite rzeźby z papieru
Diana Beltrán Herrera z Kolumbii od dziecka pasjonuje się ptakami. Około siedmiu lat temu pasja przerodziła się w cudowne papierowe rzeźby, które zarówno oczarowują, jak i zadziwiają. Teraz jej papierowa kolekcja ptaków składa się z ponad 100 rzeźb.
Rzeźby ptaków są niezwykle szczegółowe, wykonane w całości z papieru.
Artystka ostrożnie łączy ze sobą małe kawałki kolorowego papieru, które powoli tworzą cudowne rzeźby ptaków w 3D.
Naśladują różnorodne gatunki ptaków, które można znaleźć na całym świecie – od egzotycznych kolibrów po skromnego wróbla.
W ten sposób artysta pokazuje niesamowitą różnorodność biologiczną i bogactwo naszej planety.
„Zaczęłam tworzyć papierowe struktury, które w jakiś sposób zaczęły wyglądać jak zwierzęta, a jednym z najlepszych rezultatów, jaki udało mi się uzyskać, były ptaki.”
„Mieszkałam w Helsinkach i tam związałam się z przyrodą, zwłaszcza z ptakami. Zaczęłam życie ptaków w mieście i jak wygląda ich interakcja z ludźmi.”
„Kiedy zaczęłam pracować z papierem, odkryłam, że był to świetny materiał, ponieważ można go przekształcić w organiczne kształty – na przykład, jeśli pokroisz go na małe kawałki, możesz tworzyć skomplikowane tematy.”
„Dla mnie papier ma ogromny potencjał i może przekształcić się w prawie wszystko. „
„Pracuję z papierem przez ostatnie 7 lat i moja praca często przeskakuje na różne kategorie, jednak wszystkie dotyczą natury: mogą to być rzeźby zwierząt, owoców, okładek książek, reklamy lub obrazów wizualnych ”- wyjaśnia artystka.”
Inne prace artystki możecie zobaczyć na jej facebookowym profilu.
(af) TheFad
Oświadczenie byłych Prezydentów i Premierów Polski w sprawie Wyborów Prezydenckich 2020
Procedura korespondencyjnego głosowania w takiej formule i czasie , jak proponuje rządząca partia to pseudowybory. Nie weźmiemy w nich udziału. Mamy nadzieję, że podobnie uczynią kandydaci i wyborcy, którzy podzielają naszą troskę o demokratyczną przyszłość Polski.
Procedura korespondencyjnego głosowania w takiej formule i czasie , jak proponuje rządząca partia to pseudowybory. Nie weźmiemy w nich udziału. Mamy nadzieję, że podobnie uczynią kandydaci i wyborcy, którzy podzielają naszą troskę o demokratyczną przyszłość Polski.
RODACY,
W przełomowych momentach dla Polski , na osobach , które wcześniej pełniły kluczowe funkcje w państwie spoczywa szczególna odpowiedzialność . Polega ona na służeniu Polkom i Polakom radą , która jest niezależna od osobistych sympatii ideowych i partyjnych .
OŚWIADCZENIE
30.04.2020 r.
Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej powinny być przeprowadzone w zgodzie z przepisami Konstytucji i w sposób nie budzący wątpliwości , co do ich powszechności , równości , tajności i uczciwości. Konstytucja przewiduje sytuację stanu nadzwyczajnego , który powoduje przesunięcie terminu wyborów z zachowaniem ciągłości władzy. Pandemia na terenie całego kraju jest oczywistym nadzwyczajnym stanem klęski żywiołowej .
Forsowane przez Prawo i Sprawiedliwość wybory korespondencyjne uchwalono wbrew Konstytucji i regulaminowi Sejmu. Nie będą ani powszechne, ani równe . Nie dają gwarancji, że wszyscy wyborcy otrzymają karty do głosowania . Stwarzają możliwości nielegalnego oddawania głosu za innych . Nie zapewniają tajności głosowania . Uniemożliwiają obywatelom skuteczną kontrolę uczciwości wyborów. Ich przeprowadzenie w czasie panującej pandemii stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli.
Procedura korespondencyjnego głosowania w takiej formule i czasie , jak proponuje rządząca partia to pseudowybory. Nie weźmiemy w nich udziału. Mamy nadzieję, że podobnie uczynią kandydaci i wyborcy, którzy podzielają naszą troskę o demokratyczną przyszłość Polski.
Sygnatariusze
Marek Belka
Jan Krzysztof Bielecki
Włodzimierz Cimoszewicz
Bronisław Komorowski
Ewa Kopacz
Aleksander Kwaśniewski
Kazimierz Marcinkiewicz
Leszek Miller
Lech Wałęsa