Andrzej Saramonowicz: Nie mam żadnych wątpliwości, że Piotr Szczęsny powinien być patronem ruchu, który postawi sobie za cel przywrócenie demokracji w Polsce

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz

I jeśli macie choć odrobinę rozumu i sumienia, myślcie od tej pory o Piotrze Szczęsnym jako o bohaterze, kto próbował nas ostrzec przez zamachem stanu, jaki ma obecnie w Polsce miejsce. I który próbował nas zaktywizować już w 2017, kiedy pisowskie zło nie było jeszcze tak silne i bezwstydne jak teraz.

 

19 października 2017 pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie podpalił się Piotr Szczęsny. Przed tym tragicznym aktem rozdawał przechodniom swój Manifest.

Niestety, większość Polaków – wraz z niemal całą elitą polityczną i dziennikarską, co szczególnie kompromitujące! – uznała 2,5 roku temu Piotra Szczęsnego jako osobę chorą psychicznie. Bez żadnych podstaw i pomimo klarownej racjonalności powodów jego decyzji, którą ów człowiek wyłożył w Manifeście.

W czasie Wielkiego Tygodnia nie będzie przesadą powiedzieć, że Piotr Szczęsny – podobnie jak Chrystus – złożył się z całą świadomością tego, co robi jako ofiara. By zbawić innych. Niestety, zlekceważyliśmy jego poświęcenie. Wyparliśmy się go. Wyszydziliśmy. I skazaliśmy na pobyt w piekle niepamięci.

Wszelako życie pokazuje nam, że to nie Piotr Szczęsny był szaleńcem, ale wszyscy, którzy go szaleńcem nazwali. Bo to on miał rację, ukazując nam źródło polskich zagrożeń. Dziś z tego źródła bryzga już tak potężny nurt zatrutej wody, że giniemy nie w pojedynkę (jak samobójca-sygnalista w 2017 roku) lecz jako wielomilionowa wspólnota, zagnana batem z pól demokracji do zagrody dyktatury przez Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznych siepaczy.

Poniżej przytaczam w całości treść Manifestu Piotra Szczęsnego.

Jeśli zajęci życiową aktywnością nigdy wcześniej nie mieliście czasu go przeczytać, zróbcie to teraz, w czas ataku dwóch zaraz: epidemicznej i politycznej.

Jeśli wcześniej ten napisany tuż przez samospaleniem Autora list wydał się Wam głosem człowieka niezrównoważonego, przemyślcie go raz jeszcze: czy jest w tym tekście choć jeden punkt, który dziś nadal uważacie za dowód na chorobę umysłową Piotra Szczęsnego?

I jeśli macie choć odrobinę rozumu i sumienia, myślcie od tej pory o Piotrze Szczęsnym jako o bohaterze, kto próbował nas ostrzec przez zamachem stanu, jaki ma obecnie w Polsce miejsce. I który próbował nas zaktywizować już w 2017, kiedy pisowskie zło nie było jeszcze tak silne i bezwstydne jak teraz.

Nie mam żadnych wątpliwości, że Piotr Szczęsny powinien być patronem ruchu, który postawi sobie za cel przywrócenie demokracji w Polsce.

—————-

MANIFEST PIOTRA SZCZĘSNEGO

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władzę wolności obywatelskich.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
  3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
  4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
  5. Protestuje przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  7. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie” i przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przed władze do debaty publicznej.
  8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
  9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak np. Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych.
  12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite), Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
  14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, nieskonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
  15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało.

Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję.

I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni, czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy?

Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę. że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani „nawrócić ich” (bo to naiwne), ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być może wystarczy zmiana kierownictwa partii.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności.

A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”

Andrzej Saramonowicz


Krok po kroku – jak odzyskać prowizje, za spłacone przed terminem kredyty bankowe

 

Dzięki kwarantannie człowiek zaległe sprawy załatwia. I kasę dostaje! Jak? Spłaciłeś kredyt przed terminem? To poczytaj te porady:

Jeśli szukacie teraz kasy, to jest opcja skąd ją legalnie ściągnąć, a raczej odzyskać!

Jeśli mieliście kiedyś kredyty gotówkowe/konsumpcyjne (wszystkie ratalne, do których odnosi się Ustawa o Kredycie Konsumenckim z 2011), udzielone od 2011 i splaciliście je przed terminem, banki muszą zwróci koszty za niewykorzystany okres (składki ubezpieczeniowe, prowizje). Podstawą jest wyrok TSUE tzw. Małe TSUE. Do tej pory prowizji nikt nie zwracał.

Co zrobić: Wystarczy zadzwonić do banku i o to poprosić (przetestowałem już na PKO, Santander, VW Bank, Alior).

W mBanku robi się to szybko, każdy z Was może wejść w usłudze on-line w Pasaż Usługi (przedostatnia opcja) Dyspozycje.
Wybieramy „Złóż wniosek”, Wyszukiwarka i tu wystarczy wpisać „zwrot” (powinno się podstawić „Zwrot prowizji za udzielenie kredytu” czy coś w te klocki).

Od razu widzicie jaka kwota jest do zwrotu i w minutę jest na koncie. Polecam! Otwieram już drugą butelką wina z radości. Odzyskałem tak przed chwila 2.000 zł, a po sprawdzeniu innych umów po 2011 z innych Banków uzbiera się z tego na dobre wakacje dla dwojga i nie będzie to weekend we Władku.

Jeśli ktoś tego nie widzi w mBanku znaczy że nie miał kredytu, z którego mógł coś odzyskać.

Nie dotyczy: kart kredytowych, limitów do konta, kredytów hipotecznych powyżej 80.000zl.

Probować z: samochodówkami, wynajmem długoterminowym aut (to też jest forma kredytu i tez jest prowizja), etc.

Wpisujcie kwoty!!!

I jeszcze słowo ode mnie: PS Odzyskałem 300 PLN w pół godz.

(PW)


Marcin Matczak: Już dzisiaj wiemy, że te wybory będą rekordowe pod względem wyborczych protestów

Marcin Matczak

Marcin Matczak

Trzeba naprawdę nienawidzić demokracji, żeby zorganizować wybory, o których już dzisiaj wiemy, że będą rekordowe pod względem wyborczych protestów. Jaki ma sens wybieranie prezydenta w przekonaniu, że każdy element tego wyboru jest wadliwy? Żeby potem przez 5 lat walczył ze swoim Narodem?

 

Myślę, że wszyscy dzisiaj już rozumieją, dlaczego zamach na TK był zamachem stanu. Bez kontroli konstytucyjności ustaw demokracja zamienia się w dyktaturę. Aktualnie rządząca zwykła większość może zobić absolutnie wszystko, co jej się podoba. Do czasu, aż wszystko się zawali.

Jeśli wybory będą przeprowadzone z jednoczesnym przesyłaniem głosu oraz danych osobowych głosującego, nawet w osobnej kopercie, naruszona zostanie zasada ich tajności. Polega ona na tym, że głosujący ma poczucie tajności oddanego głosu. A tu nie ma – ta obawa dyskwalifikuje.

Trzeba naprawdę nienawidzić demokracji, żeby zorganizować wybory, o których już dzisiaj wiemy, że będą rekordowe pod względem wyborczych protestów. Jaki ma sens wybieranie prezydenta w przekonaniu, że każdy element tego wyboru jest wadliwy? Żeby potem przez 5 lat walczył ze swoim Narodem?

I na koniec, lżejszym tonem:

te wybory zaczynają przypominać jakąś specjalną edycję „Rolnik szuka żony”, w której tylko jedna kandydatka może jeździć traktorem, śpiewać i tańczyć, a reszta siedzi w swoich domach, bo jest epidemia. Na końcu rolnik uroczyście wysyła na poczcie list, w którym ma zdecydować, kogo wybiera, wszyscy się cieszą, że ma taki wielki wybór, ale list nie dochodzi, bo listonosz jest chory. I potem nie wiadomo, co z tym wszystkim zrobić.

Marcin Matczak


Maciej Jędrzejko: Koronawirus – informacja oficjalna dla lekarzy dyżurujących w szpitalach

Maciej Jędrzejko

 

INFORMACJE OGÓLNE DOTYCZĄCE KORONAWIRUSA SARS CoV-2

SARS CoV-2 – koronawirus powodujący zespół ciężkiej niewydolności oddechowej – ludzki nowy koronawirus

COVID-19 – choroba wywołana koronawirusem

Informacje ogólne:

Okres wylęgania 2 – 14 dni od zakażenia, przeciętnie 3 – 5 dni

Początkowe objawy:

  • Gorączka
  • Dreszcze
  • Uczucie zmęczenia
  • Kasze (czasem kwrioplucie)
  • Zapalenie spojówek
  • Bóle mięśni, stawów, głowy

Rzadziej objawy ze strony ukłądu pokarmowego

  • nudności
  • Biegunka
  • Bóle brzucha
  • może wystąpić zanik węchu lub smaku

Rozpoznanie: typowy obraz kliniczny

  • Leukopenia
  • Podwyższone transaminazy
  • Podzwyższone CRP przy prawidłowym poziomie prokalcetominy
  • Podwyższone LDH
  • Zaburzenia układu krzepnięcia – podwyższone D-dimery
  • Podwyższony fibrynogen
  • Obniżona saturacja
  • RTG klatki piersiowej – rozsiane, obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc ze zmianami matwiczo – krwotocznymi

Kamil Durczok: W coraz większym stopniu jesteśmy widzami światów równoległych

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Zdumiewające, ile w Szaleństwie okazuje się być powabu. Amok znajduje rzesze wyznawców. Część to, jak zawsze, krętacze i koniunkturaliści, gotowi na każde świństwo w imię zysku. Nie ma znaczenia, czy w ten obłęd wierzą, czy może jednak widzą paranoję świata, który sami kreują.

 

Tryumfalny pochód Szaleństwa ma w sobie upiorny urok. Niczym innym nie da się wytłumaczyć ciszy, z jaką normalny świat przyjmuje ten obłęd. Szaleństwo odjeżdża, w zabójczym tempie oddala się od pandemicznej rzeczywistości. Mimo to buntu nie ma. Przeciwnie, z rezygnacją i depresyjną akceptacją patrzy na ten chocholi taniec.Tak, jakby od Szaleństwa niczego już nie chciała, choć szaleństwo kiedyś, w przeszłości, nazywało się władzą. To słowo jednak zasługuje na szacunek. Dziś go brak, Szaleństwo bowiem samo się go pozbawiło. Apatia wygrywa ze sprzeciwem. I nie zmieni tego nakaz, zakaz, kara i dryl.

Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie – wyrwane z kontekstu, choć mocno przystające do chorej rzeczywistości wołanie z powieści Coelho, teraz zdaje się być anachronizmem. Nawet krzyknąć tak nie sposób, bo krzyczący wyjdzie na naiwnego głupca. Normalność w czasach zarazy została już tylko u zwykłych ludzi. Harcerze robią staruszce zakupy, ktoś szyje maski, ktoś dowozi lekarzom i pielęgniarkom jedzenie. Za chwilę nie będzie już tego robił, bo knajpa pada, niezdolna zatrudniać kucharzy i kelnerów nie mając klientów ani normalnego ruchu. Medycy jeszcze się skarżą, ale coraz ciszej, bo Szaleństwo nakłada im na usta kaganiec cenzury. Mimo to, prowadzeni przysięgą i przyzwoitością nie grożą, nie buntują się, nie grają ludzkim nieszczęściem, choć nie mają nawet sprzętu który by ich samych bronił przed wirusem. Nikt już nie wierzy, że zaraza szybko padnie a my wrócimy do normalnego życia. Ale wszyscy się mobilizują, wiedzą, że za chwilę będą sobie jeszcze bardziej potrzebni.

Szaleństwo w tym czasie wyje. Skrzeczy z radiowych głośników, straszy z ekranów, odprawia szamańskie obrzędy i wpada w trans, bo w transie jest we własnym świecie. Tam ciągle jest wojna, życie toczy się wokół zdrady, walki, bitwy i spisków. Tam ciągle są oni i my. Swój i obcy. Sojusznik i wróg. Sojusznik, nie przyjaciel, bo przecież przyjaźń wymaga wrażliwości i zrozumienia, a na to w świecie Szaleństwa miejsca nie ma. Przyjaźń, zrozumienie, współczucie, altruizm, poświęcenie – to są kategorie obce. Tam się odprawia własne gusła, nie zwracając uwagi na wołanie o pomoc.

Zdumiewające, ile w Szaleństwie okazuje się być powabu. Amok znajduje rzesze wyznawców. Część to, jak zawsze, krętacze i koniunkturaliści, gotowi na każde świństwo w imię zysku. Nie ma znaczenia, czy w ten obłęd wierzą, czy może jednak widzą paranoję świata, który sami kreują. Ale część jest zapatrzona w Szaleństwo z nabożnym skupieniem, jakby zachwycona złem, żalem i złością jakie wywołuje. Może kiedyś, dawno, zastanawiała się jeszcze czy to wszystko ma sens. Czy głoszone wizje, cedzone oskarżenia i wykrzykiwane hasła trzymają się logiki. Powtórzone po raz setny i tysięczny stały się być czymś całkiem zrozumiałym, nawet bliskim i oczywistym. Wyznawcy tracili krytycyzm i przyjmowali to jako prawdę objawioną w szalejącej współczesności.

Co jest w nas takiego, że starcie szpetnej gęby cynizmu ze szlachetną twarzą dobroci nie kończy się nokautem obłędu w pierwszej rundzie. Ludzi dobrej woli jest więcej. Być może… Ale Szaleństwo jest głośniejsze. Wydziera się i ryczy, w przeciwieństwie do cichnącego, zmordowanego walką o przetrwanie dobra. Dyktuje warunki, przekonane, że dobro jest zastraszone, umęczone i przerażone tym, co będzie. Danse macabre jaki Szaleństwo prowadzi jest zaprzeczeniem tego średniowiecznego. Tamten był wyrazem równości w obliczu zagrożenia i śmierci. Współczesna, karykaturalna wersja, jest raczej demonstracją siły. Znakiem tego, że nawet w obliczu kataklizmu, to ono dyktuje warunki, decyduje do kogo i o czym chce dziś przemawiać.

W coraz większym stopniu jesteśmy widzami światów równoległych. Ten oficjalny, przejęty i zajęty ważnym ponoć teraz wyborem, płynie słowotokiem o fundamentach państwa, konstytucji, stanie nadzwyczajnym i wyjątkowym, tak jakby ktoś nie widział, że nadzwyczajne i wyjątkowe jest wszystko, co przeżywamy od tygodni. Świat oficjalny, dowodzony przez Szaleństwo, knuje właśnie i dywaguje. Co się bardziej opłaca. Gdzie można zdobyć kolejny przyczółek, czy dwa lata pod tymi rządami to cena wygórowana czy może warto iść w zaparte i pokazać, że my nigdy nie odpuszczamy. Czy zmiana reguł gry da jeszcze więcej władzy czy przeciwnie, za rogiem czai się zło, które pozbawi nas, z takim mozołem budowanej, potęgi. W tym amoku nie ma czasu na słuchanie lamentów drugiego świata.

A drugi świat klęka. Ma twarz fryzjerki, kosmetyczki, właściciela baru, szefa firmy transportowej. Za nimi tysięcy, wkrótce może milionów, które właśnie tracą pracę. Ma twarz jeszcze wściekłych albo już zrezygnowanych, którzy zobaczyli co jest na słynnej tarczy i już widzą, że to ich na tej tarczy wyniosą. Ma twarz strachu, bezrobocia, biedy.

Pytanie, czy te światy kiedyś się zejdą. Jeśli tak, czy to będzie brutalne zderzenie czy powrót Szaleństwa do normalności. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wątpi gdzie jest normalność a gdzie kroczy paranoja. Idealizm każe wierzyć, że się miękko zejdą. Pragmatyzm, z brutalną logiką i oczywistą historią, dowodzi że szans na drugi scenariusz nie ma. Immanentną cechą Szaleństwa jest upór. A za nim nieobliczalność i nieustępliwość.

Jest trzecie wyjście. Wystrzelona w kosmos władza będzie kontynuować swoją abstrakcyjną podróż aż osiągnie stan nieważkości albo lewitacji. Ludzie w tym czasie zbudują strukturę poziomą. Sami sobie będą pomagać, świadczyć usługi, wymieniać się towarami. Wrócimy do struktury społeczeństw pierwotnych. To trzecie wyjście – w oczywisty sposób abstrakcyjne, nierealne i absurdalne – każe jednak zastanowić się, po co nam władza. Do czego jej potrzebujemy, po co wynajmujemy, dlaczego i za co jej płacimy. A taka refleksja może mieć ozdrowieńcze skutki. Dla wszystkich.

Kamil Durczok


Lech Wałęsa o Wyborach Prezydenckich: Należy się nastawiać na próby bezczelnego oszustwa

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa

Motywem działań pod wodzem Kaczyńskim moim zdaniem jest tylko i wyłącznie strach przed rozliczeniem za nieprawdopodobne zło, nadużycia, przestępstwa jakie uczyniono w wielu dziedzinach.

 

Tak powstała tragedia Smoleńska z tych samych nieodpowiedzialnych poleceń.


Aby leczyć, należy postawić właściwą diagnozę,. Moje sukcesy brały się ze stawiania właściwych diagnoz.

Często moje diagnozy były inne od większości .Dziś też w wielu tematach moje diagnozy są całkowicie inne od …..

Motywem działań pod wodzem Kaczyńskim moim zdaniem jest tylko i wyłącznie strach przed rozliczeniem za nieprawdopodobne zło, nadużycia, przestępstwa jakie uczyniono w wielu dziedzinach.

Dlatego dopuszczą się każdego przestępstwa, każdego łotrostwa oszustwa by nie dopuścić do możliwości rozliczeń.

Dlatego niszczą struktury Państwa, dlatego niszczą prawa i zasady by utrudnić i skomplikować możliwości rozliczeń.

Każdy dzień utrzymywania ich przy władzy rozkłada Pastwo i możliwości właściwego uporządkowania.

Mając na uwadze wybory, uczulam że będą tu próby bezczelnego oszustwa i na to należy się nastawić .

Lech Wałęsa


Andrzej Saramonowicz: Jeśli Kaczyński coś czuje, to wyłącznie zazdrość wobec tych, którzy potrafią być szczęśliwi

Andrzej Saramonowicz

Andrzej Saramonowicz

W dobie pandemii 2020, która z dnia na dzień usuwa Polakom grunt spod nóg, destrukcyjna emocjonalność Jarosława Kaczyńskiego nabiera coraz bardziej przerażającej wyrazistości.

 

Nie jest prawdą wieść gminna, jakoby Jarosław Kaczyński był pozbawiony uczuć. On nosi w sobie całą paletę emocji, które charakteryzują ludzkie monstra. Nawet śmierć brata potrafił przerobić na paliwo do własnej kampanii prezydenckiej, a potem do systematycznego niszczenia fundamentów polskiej demokracji. Ostatnie stadia owego niszczenia dzieją się właśnie teraz na naszych oczach. Wszelako w 2020 Kaczyński już śmielej rozwija skrzydła i wykorzystuje do swoich osobistych politycznych celów śmierć powszechną, przyniesioną przez światową epidemię.

Trzeba uczciwie przyznać, że w dekadzie od katastrofy smoleńskiej do koronawirusa prezes PiS-u sprytnie pobudował swoją dyktaturę – wziął wszystko, za nic nie płacąc. To przecież inni (gdy jego reżimkowi, który w tych dniach Kaczyński chce przerobić w reżim, powinie się noga) poniosą karną odpowiedzialność: ci, którzy mu w swoim oddaniu i głupocie od lat antykonstytucyjne działania żyrują, i których podpisy widnieją na niezgodnych z prawem dokumentach i rozporządzeniach. Znamy ich dobrze, nie ma powodu teraz wymieniać nazwisk. Dali się wkręcić jak najgłupsi na świecie gangsterzy, którzy w trakcie napadu na kantor pościągali – na polecenie szefa, kierującego napadem przez radio – kominiarki, by dopiero po chwili spostrzec, że u sufitu wiszą kamery. Od tamtej chwili ich los zależy już wyłącznie od niego, tak się właśnie bowiem podpisuje cyrografy w bajkach pisanych współcześnie.

Nie zapominaj jednak, mój Czytelniku, że od pięciu lat politycznie nic w tym kraju nie dzieje się poza wolą Jarosława Kaczyńskiego. I przede wszystkim, że emocjonalnie ten człowiek postrzega życie całkiem inaczej niż ja czy ty. I że nigdy nie zbudował niczego, co wykiełkowałoby z miłości i na niej wzrastało.

Nie zapominaj też, że dzięki tajnym służbom, które zbudował w tzw. IV RP, Kaczyński wie o nas, Tobie i mnie, wszystko. A jeśli jeszcze nie wie, to może wiedzieć, jeśli tylko zapragnie. Może czytać Twoje i moje mejle i czaty, podsłuchiwać nasze rozmowy, także te najintymniejsze, dotyczące tego, jak i kogo kochasz. A co my wiemy o nim – człowieku, który chce decydować o Twoim i moim dziś i jutro? Czy wiemy jak kocha, kogo kocha, a przede wszystkim – czy kiedykolwiek w ogóle potrafił kochać? Nie.

Pomijając hagiograficzne mity propagandowe o głębokich uczuciach w rodzinie Kaczyńskich (z wyłączeniem skazanego na orwellowski niebyt Rajmunda Kaczyńskiego, ojca Lecha i Jarosława), nie wiemy o konstruktywnych emocjach Kaczyńskiego zgoła nic. Od lat o naszym polskim losie – o losie blisko czterdziestu milionów ludzi! – decyduje człowiek, który ujawnia wyłącznie uczucia destrukcyjne. Człowiek, któremu miłość jawi się wyłącznie jako wstydliwa słabość, z której należy się jak najszybciej otrząsnąć.

Przyglądając się uważnie Kaczyńskiemu od przeszło dekady okiem bardziej pisarza niż politologa (to drugie interesuje mnie o wiele mniej), nie mam wątpliwości, że ów emocjonalny gad, który przez całe swoje uczuciowe życie leżał pancerzem do dołu , nie pozwoli sobie dziś, czyli na starość, gdy szylkret obojętności utwardził mu się na grzbiecie nakładką wielu warstw, na jakiekolwiek dobrosercowe miazmaty. Na próżno zatem oczekujesz od niego jakiejkolwiek empatii. Jeśli Kaczyński coś czuje, to wyłącznie zazdrość wobec tych, którzy potrafią być szczęśliwi.

Wspominam empatię, bo w chwilach zagrożeń (a pandemia jest zagrożeniem) wyglądamy jej bardziej niż w czasach leniwego dobrostanu.

Owszem, wiadomo, nadmierna empatia polityków bywa chwilami kłopotliwa dla społeczeństw, którymi władają, ale nawet gdy tak się dzieje, nie przestaje być zrozumiała. Myślę teraz przede wszystkim o postawie Angeli Merkel z 2015 roku. Kanclerz Niemiec wyszła wówczas z roli chłodnego polityka (z której chyba nie powinna zbyt łatwo wychodzić) i rozłożywszy po matczynemu ręce zaprosiła do kraju setki tysięcy znękanych losem uchodźców. I nawet jeśli od swojej przywódczyni spora część Niemców oczekiwała wówczas bardziej powściągliwych reakcji, to większość obywateli rozumiała ów szlachetny poryw serca.

Jak w tym czasie zachowywał się Jarosław Kaczyński? Z mównicy polskiego parlamentu opowiadał o tych samych uchodźcach jako o rzekomych roznosicielach pasożytów. To również było wyjście z roli chłodnego polityka, ale w jakże odmienną od niemieckiej kanclerz stronę. W rolę podłości, która zaczęła się namnażać wówczas w sercach wielu Polaków jak wirus. Ten wirus jest naszą polską pandemią, która toczy duchowość narodu od kilku lat.

I Merkel, i Kaczyński ujawnili w 2015 prawdę o zawartości swoich serc.

W dobie pandemii 2020, która z dnia na dzień usuwa Polakom grunt spod nóg, destrukcyjna emocjonalność Jarosława Kaczyńskiego nabiera coraz bardziej przerażającej wyrazistości. Tysiące ludzi jest chorych, codziennie zwielokrotnia się w Polsce liczba zmarłych, a liczba tych, którzy stracili pracę lub za moment ją stracą, liczona jest już w setki tysięcy itp. itd. Czy znacie jednak choć jedną wypowiedź prezesa partii rządzącej, która świadczyłaby o tym, że te wszystkie tragedie robią na nim jakiekolwiek wrażenie? Ja nie znam. Widzę za to, że zajmują go wyłącznie gry polityczne, mające przedłużyć działania systemu, który pozwoli mu dalej kierować krajem (to znaczy naszym losem) za pośrednictwem wcześniej uruchomionych kukieł.

Wiem, że ludzkie uczucia to przestrzeń wielowymiarowa i nieoczywista. Ale dziś – kiedy mając na jednej szali nasze życia, zdrowie, bezpieczeństwo i pomyślność, a na drugiej możliwość wzmocnienia swojej politycznej, nieformalnej władzy, prezes PiS-u interesuje się wyłącznie tym drugim! – inaczej postrzegam osobliwą historię sprzed lat, która rzekomo miała dowodzić wrażliwości Kaczyńskiego. Jak wszyscy pamiętamy – bo było to wspominane nie raz, nie dwa – po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego jego brat, chcąc oszczędzić szoku schorowanej matce, tygodniami fałszował dla niej gazety i utrzymywał ją w przekonaniu, że drugi syn żyje. Sprzedawano nam przed laty tę anegdotkę, by ocieplić wizerunek „demiurga z Nowogrodzkiej”. Czyż jednak w czas pandemii, której skutki boleśnie odczuwamy jako wielomilionowa wspólnota obywatelska, nie należy na tę historię spojrzeć inaczej?

Przecież dziś także wobec nas (podobnie jak wówczas wobec swojej matki), Kaczyński ustanawia się – mocą własnego nadania! – jako człowiek istniejący ponad porządkiem dziejowym i moralnym. W ramach rzekomego dobra, którego granice sam arbitralnie wyznacza, oszukuje w 2020 cały naród, tak jak robił to w 2010 z Jadwigą Kaczyńską. Nadawszy sobie prawem kaduka prawo do łamania wszelkich reguł, uznaje, że może je łamać, jak mu się tylko umyśli. A każdemu, kto się owemu łamaniu reguł spróbuje przeciwstawiać, już wkrótce dostanie się od niego łatka roznosiciela pasożytów.

Andrzej Saramonowicz


Manuela Gretkowska: Głupota jest naszym produktem regionalnym. Nie tylko ta certyfikowana z Podkarpacia i ściany wschodniej

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Gdy to minie i Kaczyńskiego wypuszczą z izolatki władzy, nie pójdzie niestety siedzieć. Znajdą się płaczki miłosierne: że człowiek stary, osierocony, schorowany, niespełna rozumu, po traumie dzieciństwa i skrywanej seksualności

 

Zamiast parad zwycięstwa, pokazów sztucznych ogni z okazji święta Konstytucji 10 Maja, prezes odpalił sobie bengala z tyłka. I tyle go było widać. Gowin mu ten tyłek teraz ratuje. Nie udało też się nakręcić sequla Samozagłada – Smoleńsk 2. Rosjanie odmówili współprodukcji. Czy zakażenie ze skutkami śmiertelnymi jest zamachem stanu? Pytam nie o sytuację w sejmie, tylko o planowaną, godzinną podróż prezesa samolotem do Rosji z delegacją współistniejącą z brakiem objawów mózgu, u wszystkich na pokładzie.

Gdy to minie i Kaczyńskiego wypuszczą z izolatki władzy, nie pójdzie niestety siedzieć. Znajdą się płaczki miłosierne: że człowiek stary, osierocony, schorowany, niespełna rozumu, po traumie dzieciństwa i skrywanej seksualności. Nawet nie Kościół się za nim wstawi, ale polska inteligencja. Ta cienka , świeżo malowana warstwa, której jeszcze nie wyjechało na eksport. Dzisiejsza część inteligenckiej opozycji, jutro będzie psychola bronić, wbrew faktom, tak jak teraz bronią „nauczycielek” z TVP. W imię humanizmu nie potępią przestępstw, ani błędów – logika przecież pada na kolana przed miłosierdziem i robi mu laskę biskupią. Ta pseudo inteligencja wyniesie się sama na ołtarze, picując święte figury fasad swego ego, przyozdobione złotym sercem.

Cóż patrząc na sondaże widać, że głupota jest naszym produktem regionalnym. Nie tylko ta certyfikowana z Podkarpacia i ściany wschodniej.

Manuela Gretkowska


Ks. Stanisław Walczak do Kaczyńskiego: No cóż, już tatuś nas ostrzegał… A za mało lał cię po gołym tyłku!

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Za Twoje fanaberie naród płaci krocie. Jako arcy-tchórz otaczasz się drogą ochroną, jakiej nawet królowie i cesarze nie posiadają. Nietrudno domyślić się, że jesteś nieudacznikiem. Dlatego otaczasz się uzbrojonymi w jednym tylko celu: by świat widział, że masz władzę.

 

Mój rówieśnik, w szkole ostatni osioł, maturę zrobił po linii partyjnej, a więc cała reszta studiów jest tak dobra, jak jego egzamin dojrzałości.

Właściwie moglibyśmy przejść na „ty”. Wzorem owego studenta, który po wyjściu z egzaminu chwalił się, że z profesorem są teraz na „ty”. Profesor bowiem, wyrzucając go za drzwi, zawołał „ty idioto”. Tak więc odtąd jesteś dla mnie zwykłym Jarkiem z Żoliborza.

Kiedyś kształciłeś kadry dla PZPR, jak sam wyznałeś. Nie dziwię się. Wykładowca na poziomie przeciętnego absolwenta Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu (WUML), nic innego nie był w stanie robić.

Twój niski stan wiedzy, a jeszcze niższy stan mądrości, jest przerażający. Nie wiem jeszcze, czy prezesem partii zostałeś na skutek zakulisowego wsparcia twoich popleczników, którzy pomogli ci (celowo nie będę używał grzecznościowej formy pisowni) otrzymać świadectwo maturalne.

Podejrzewam, że za słowem „prezes” kryje się stary tytuł „pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego”. Tak więc przewodniczysz partii postkomunistycznej, zaadaptowałeś wszystkie metody i mentalność PZPR-u.

Tak jak twoi prekursorzy, masz pomiędzy pośladkami większość ludzi. Miejsce to musi być niezmiernie pojemne. Mieści bowiem tysiące wazeliniarzy oraz miliony Polaków. A Tobie jest z tym dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że masz dziwne skłonności. Szanuj więc swój zad, siadaj na miękkich fotelach, a jak możesz – śpij na brzuchu.

Teraz, kiedy świat jednoczy się w walce z wirusem, ty myślisz tylko o w własnym tyłku. I nie dziwię się. Tam musisz pomieścić jeszcze wielu. Wystawiłeś na wyniszczenie setki lekarzy i pielęgniarek. Pamiętasz, że byli ci kolcem w pośladku. Podejmując decyzję ograniczenia dostaw sprzętu ochronnego, realizujesz swój plan: skoro nie pałką, to wykończymy ich wirusem. Ciekawe, co wymyślisz, by pozbyć się sędziów? Nauczyłeś się od twoich mocodawców: bolszewików. Oni ukraińskich przeciwników zagłodzili na śmierć. Ty masz okazję posłużyć się wirusem i czynisz to bardzo sprawnie.

Pozwolę sobie nazwać cię „drogim Jarkiem”. Za Twoje fanaberie naród płaci krocie. Jako arcy-tchórz otaczasz się drogą ochroną, jakiej nawet królowie i cesarze nie posiadają. Nietrudno domyślić się, że jesteś nieudacznikiem. Dlatego otaczasz się uzbrojonymi w jednym tylko celu: by świat widział, że masz władzę. Ale goryle nie zastąpią rozumu i uczciwości. Jesteś bowiem kłamcą, łgarzem i człowiekiem nieuczciwym.

W porządku, jesteś sprytny i przebiegły – wiadomo, warszawski cwaniak z książek Wiecha: „kup pan cegłę, albo cegłą w łeb”. Tak kupiłeś sobie wielu, siejąc strach, korzystając z ludzkiej służalczości.

A dzisiaj posługujesz się tragedią ludzkości. No cóż, już tatuś nas ostrzegał… A za mało lał cię po gołym tyłku!

Rozpasany, służalec ustroju komunistycznego, cwany i skrajnie zapatrzony w siebie, wymyśliłeś najgłupszą rzecz – wybory pośród katastrofy. Ale to właśnie ty! Gdybyś ty i Twoi służalcy udowodnili wcześniej, że jesteście ludźmi uczciwymi, nie komentowałbym. Ale ty z uczciwością niewiele masz wspólnego. W swym zakłamaniu ukradłeś Boga i Kościół dla szerzenia nienawistnego spustoszenia dusz. W tym momencie stałeś się gorszy od twych nauczycieli, komuchów. I tego ci nie przepuszczę…

Ks. Stanisław Walczak


Jurek Owsiak: Łóżka gotowe

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Zobaczcie, jak pięknie wyglądają łóżka i oby każdy pacjent, który będzie z nich korzystał, wrócił szczęśliwie do domu!

 

Pierwszych 50 nowoczesnych łóżek do intensywnej terapii dosłownie za kilkadziesiąt godzin ruszy do szpitali jednoimiennych. Za moment kolejna partia 100 łóżek, które właśnie są w Polsce, składane i oklejane serduszkami WOŚP, także pomknie do wytypowanych przez Fundację i Ministerstwo Zdrowia szpitali.

Fundacja zamówiła dzisiaj 37 respiratorów. Uwierzcie, kupić dzisiaj respirator to rzecz granicząca z cudem! Nie jesteśmy agendą rządową, jesteśmy tylko Fundacją, organizacją pozarządową. Przez wiele lat naszej działalności respirator i aparat do wspomagania oddychania to jedna z tych kategorii urządzeń, które najczęściej kupowaliśmy. Dzisiaj światowy producent znalazł dla nas tych 37 respiratorów. Urządzenia będą pod koniec maja, na początku czerwca. Wiemy, że trzeba czekać, ale zamówiliśmy, bo nieprzerwanie także napływają do nas błagalne prośby ze szpitali o te właśnie urządzenia.

Firma Philips przekaże nam 25 zestawów ultrasonograficznych z opcją badania jamy brzusznej, płuc oraz serca o łącznej wartości ponad 1 mln PLN. Super!!!

Dzisiaj skupiamy się mocno nad organizacją logistyki przywozu naszego pierwszego zamówienia na 50 000 pakietów indywidualnej ochrony biologicznej oraz 50 000 masek ochronnych. Ale także finalizujemy osobny kontrakt na maseczki chirurgiczne – 500 000 sztuk! Każda godzina jest dynamiczna. Jutro także pracujemy!

Zobaczcie, jak pięknie wyglądają łóżka i oby każdy pacjent, który będzie z nich korzystał, wrócił szczęśliwie do domu!

W momencie kiedy piszę te słowa, o godzinie 10:00, na naszym funduszu interwencyjnym (https://www.wosp.org.pl/pomagamy/fundusz-interwencyjny) jest 6.367.790,00 złotych, w tym Wasze wpłaty przez internet – 744.470,00 złotych. Dziękujemy!

Jurek Owsiak