Olga Tokarczuk: Nadejdą nowe czasy

Szanowni Państwo,

w związku z toczącą się w internecie dyskusją wokół mojego felietonu opublikowanego w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” i kontrowersjami narosłymi z powodu faktu, że cytowane są jego wyrwane z kontekstu fragmenty, postanowiłam udostępnić Państwu całość oryginalnego tekstu w języku polskim.

Zapraszam do lektury 🙂

Okno

Z mojego okna widzę białą morwę, drzewo, które mnie fascynuje i było jednym z powodów, dlaczego tu zamieszkałam. Morwa jest hojną rośliną – całą wiosnę i całe lato karmi dziesiątki ptasich rodzin swoimi słodkimi i zdrowymi owocami. Teraz jednak morwa nie ma liści, widzę więc kawałek cichej ulicy, po której rzadko ktoś przechodzi, idąc w kierunku parku. Pogoda we Wrocławiu jest prawie letnia, świeci oślepiające słońce, niebo jest błękitne, a powietrze czyste. Dziś podczas spaceru z psem, widziałam jak dwie sroki przeganiały od swojego gniazda sowę. Spojrzałyśmy sobie z sową w oczy z odległości zaledwie metra.

Mam wrażenie, że zwierzęta też czekają na to, co się wydarzy.

Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo. Za dużo, za szybko, za głośno.

Nie mam więc „traumy odosobnienia” i nie cierpię z tego powodu, że nie spotykam się z ludźmi. Nie żałuję, że zamknęli kina, jest mi obojętne, że nieczynne są galerie handlowe. Martwię się tylko, kiedy pomyślę o tych wszystkich, którzy stracili pracę. Kiedy dowiedziałam się o zapobiegawczej kwarantannie, poczułam coś w rodzaju ulgi i wiem, że wielu ludzi czuje podobnie, choć się tego wstydzi. Moja introwersja długo zduszana i maltretowana dyktatem nadaktywnych ekstrawertów, otrzepała się i wyszła z szafy.

Patrzę przez okno na sąsiada, zapracowanego prawnika, którego jeszcze niedawno widywałam, jak wyjeżdżał rano do sądu z togą przewieszoną przez ramię. Teraz w workowatym dresie walczy z gałęzią w ogródku, chyba wziął się za porządki. Widzę parę młodych ludzi, jak wyprowadzają starego psa, który od ostatniej zimy ledwie chodzi. Pies chwieje się na nogach, a oni cierpliwie mu towarzyszą, idąc najwolniejszym krokiem. Śmieciarka z wielkim hałasem odbiera śmieci.

Życie toczy się, a jakże, ale w zupełnie innym rytmie. Zrobiłam porządek w szafie i wyniosłam przeczytane gazety do pojemnika na papier. Przesadziłam kwiaty. Odebrałam rower z naprawy. Przyjemność sprawia mi gotowanie.

Uporczywie wracają do mnie obrazy z dzieciństwa, kiedy było dużo więcej czasu i można było go „marnować”, godzinami gapiąc się przez okno, obserwując mrówki, leżąc pod stołem i wyobrażając sobie, że to jest arka. Albo czytając encyklopedię.

Czy aby nie jest tak, że wróciliśmy do normalnego rytmu życia? Że to nie wirus jest zaburzeniem normy, ale właśnie odwrotnie – tamten hektyczny świat przed wirusem był nienormalny?

Wirus przypomniał nam przecież to, co tak namiętnie wypieraliśmy – że jesteśmy kruchymi istotami, zbudowanymi z najdelikatniejszej materii. Że umieramy, że jesteśmy śmiertelni. Że nie jesteśmy oddzieleni od świata swoim „człowieczeństwem” i wyjątkowością, ale świat jest rodzajem wielkiej sieci, w której tkwimy, połączeni z innymi bytami niewidzialnymi nićmi zależności i wpływów. Że jesteśmy zależni od siebie i bez względu na to, z jak dalekich krajów pochodzimy, jakim językiem mówimy i jaki jest kolor naszej skóry, tak samo zapadamy na choroby, tak samo boimy się i tak samo umieramy.

Uświadomił nam, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się słabi i bezbronni wobec zagrożenia, są wokół nas ludzie, którzy są jeszcze słabsi i potrzebują pomocy. Przypomniał, jak delikatni są nasi starzy rodzice i dziadkowie i jak bardzo należy im się nasza opieka.

Pokazał nam, że nasza gorączkowa ruchliwość zagraża światu. I przywołał to samo pytanie, które rzadko mieliśmy odwagę sobie zadać: Czego właściwie szukamy?

Lęk przed chorobą zawrócił więc nas z zapętlonej drogi i z konieczności przypomniał o istnieniu gniazd, z których pochodzimy i w których czujemy się bezpiecznie. I nawet gdyśmy byli, nie wiem jak wielkimi podróżnikami, to w sytuacji takiej, jak ta, zawsze będziemy przeć do jakiegoś domu.

Tym samym objawiły się nam smutne prawdy – że w chwili zagrożenia wraca myślenie w zamykających i wykluczających kategoriach narodów i granic. W tym trudnym momencie okazało się, jak słaba w praktyce jest idea wspólnoty europejskiej. Unia właściwie oddała mecz walkowerem, przekazując decyzje w czasach kryzysu państwom narodowym. Zamknięcie granic państwowych uważam za największą porażkę tego marnego czasu – wróciły stare egoizmy i kategorie „swoi” i „obcy”, czyli to, co przez ostatnie lata zwalczaliśmy z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie formatowało nam umysłów.

Lęk przed wirusem przywołał automatycznie najprostsze atawistyczne przekonanie, że winni są jacyś obcy i to oni zawsze skądś przynoszą zagrożenie. W Europie wirus jest „skądś”, nie jest nasz, jest obcy. W Polsce podejrzani stali się wszyscy ci, którzy wracają z zagranicy.

Fala zatrzaskiwanych granic, monstrualne kolejki na przejściach granicznych dla wielu młodych ludzi były zapewne szokiem. Wirus przypomina: granice istnieją i mają się dobrze.

Obawiam się też, że wirus szybko przypomni nam jeszcze inną starą prawdę, jak bardzo nie jesteśmy sobie równi. Jedni z nas wylecą prywatnymi samolotami do domu na wyspie lub w leśnym odosobnieniu, a inni zostaną w miastach, żeby obsługiwać elektrownie i wodociągi. Jeszcze inni będą ryzykować zdrowie, pracując w sklepach i szpitalach. Jedni dorobią się na epidemii, inni stracą dorobek swojego życia.

Kryzys, jaki nadchodzi, zapewne podważy te zasady, które wydawały się nam stabilne; wiele państw nie poradzi sobie z nim i w obliczu ich dekompozycji obudzą się nowe porządki, jak to często bywa po kryzysach.

Siedzimy w domu, czytamy książki i oglądamy seriale, ale w rzeczywistości przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo, jak przedtem.

Sytuacja przymusowej kwarantanny i skoszarowania rodziny w domu może uświadomić nam to, do czego wcale nie chcielibyśmy się przyznać: że rodzina nas męczy, że więzi małżeńskie dawno już zetlały. Nasze dzieci wyjdą z kwarantanny uzależnione od internetu, a wielu z nas uświadomi sobie bezsens i jałowość sytuacji, w której mechanicznie i siłą inercji tkwi. A co, jeśli wzrośnie nam liczba zabójstw, samobójstw i chorób psychicznych?

Na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat: że jesteśmy panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas.

Nadchodzą nowe czasy.

Olga Tokarczuk

 

 


Ks. Stanisław Walczak: WÓDZ SZCZEPU POLAN – DAR NIEBIOS

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Coraz więcej źródeł podaje, że na kilka tygodni przed 10 maja ilość testów na koronawirusa zostanie zaniżona albo przynajmniej statystyki zachorowań i zgonów zostaną tak zmanipulowane, by uczynić wrażenie, że niebezpieczeństwo pandemii dobiega końca.

 

Używanie słowa „moralność” w kraju, w którym autorytety stojące na jej straży podeptały wszelkie zasady, jest dzisiaj nonsensem. Podstępnie ograniczono katolicką etykę do kilku zagadnień takich jak aborcja, in vitro, życie płciowe innych ludzi, gender. Dzisiaj możesz być bandytą. Jeśli wspierasz biskupów i księży w tych zagadnienia, stajesz się świętym. A antropologia katolicka w Polsce, ta oficjalna, zredukowała człowieka do istoty „od pępka po kolana”.

W tej sytuacji trudno dziwić się, że oficjalny Kościół w Polsce wspiera najgorszy element pośród swoich rodaków. Nawet obecne plany ludobójstwa sprawiają, że nazywa się przyszłych zbrodniarzy darem samego Boga. Przyszłe wybory planowane na miesiąc maj są tutaj oczywistym dowodem. Cele takie, jak stworzenie państwa klerykalnego czy zniszczenie Unii Europejskiej, uświęcają nawet zbrodnię. Przecież mistrz Kochanowski jasno naucza:

A jeśli komu droga otwarta do nieba,
Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba…

(Jan Kochanowski, Pieśni, Księgi wtóre,
Pieśń XII).

Ten dogmat, chociaż jest jedynie poetycką fantazją, w praktyce stał się dla biskupów najważniejszym aktem wiary.

W swoim ograniczonym myśleniu duchowni przenieśli język partyjny na relacje wewnątrzkościelne i w ten sposób dostosowali Ewangelię do prymitywnej ideologii plemiennej z czasów przed chrztem Polski.

Coraz więcej źródeł podaje, że na kilka tygodni przed 10 maja ilość testów na koronawirusa zostanie zaniżona albo przynajmniej statystyki zachorowań i zgonów zostaną tak zmanipulowane, by uczynić wrażenie, że niebezpieczeństwo pandemii dobiega końca. To stawia autorów polityki w szeregu przyszłych ludobójców. A biskupi, niby obrońcy życia – milczą, bo taka zbrodnia jest im na rękę. Oni potrzebują dostępu do władzy. A ponieważ Unia Europejska jest organizacją, w której nie posiadają głosu, której członkowie są biskupom polskim nieposłuszni – musi zniknąć z powierzchni ziemi.

Kościół Katolicki w Polsce okazuje się prowadzić jego najważniejszą część – ludzi świeckich, w kierunku zagrożenia największych darów Boga: miłości, wolności oraz sprawiedliwości. A na to zgody nie ma.

Istnieje zatem zagrożenie, że po zakończeniu pandemii Polska zamieni się w kraj o strukturze szczepu z odległych krain. Obok rządu pojawił się już plemienny wódz, jak w dalekiej dżungli, nietykalny i nieśmiertelny. Jego współplemieńcy oddają mu cześć, składają hołd i są mu ślepo posłuszni. A ten, próżny i zadufany w sobie wymyśla, jak jeszcze bardziej ujarzmić poddanych. I kto mu w tym asystuje? Ci, którzy bluźnierczo ogłaszają go darem niebios…

Ks. Stanisław Walczak


Roman Giertych: Wybory po trupach – decyzja wodza Czirokezów. Stenopis podsłuchu

Roman Giertych

Roman Giertych

Naczelny Wódz: Naszą jedyną szansą jest być dalej władzą, bo jak władzę oddamy, a ludzie się dowiedzą, żeśmy ich przez lata kłamali, oszukiwali i rozkradali, to nas nikt nie będzie na żadną prerię wyganiał, tylko nas do pala męczarni na lata przywiążą. A że po wiecu wielu z plemienia przeniesie się do Krainy Wiecznych Łowów to chyba dobrze, bo nie będą już pemikanu nam wyżerać. Tak więc wszyscy milczeć i do roboty.

 

– Wodzu – rzekł Długi Nos. – Wygląda na to, że pemikanu starczy jedynie do Dnia Przesilenia Letniego. Później będziemy głodować, a ospa szaleje. Plemiona na całej prerii, które tak nas zawsze podziwiały za wydawanie pemikanu, teraz nie dadzą nam nawet jego garści, bo mówią, że powinniśmy go zbierać jak moc bizonów przechodziło przez prerię. I dlatego musimy wygrać na wiecu, bo…

Czerwona Gęba wszedł mu w słowo:

Jeżeli pójdziemy na wiec, to jedna dziesiąta plemienia wymrze

– Co z tego – zawołał Szybkie Pióro. – Ja dzisiaj zrobiłem razem z dziećmi tipi z piasku i one mnie kochają. A jak odłożymy wiec, to z tego głodu, co to go Długi Nos spowodował, bo pieniądze przed ostatnim wiecem, gdzie Naczelnego Wodza wybieraliśmy wydał na przekupstwo plemienia, może mnie nie wybiorą. A jak mnie nie wybiorą, to co ja zrobię? Kto będzie wtedy chciał mnie w ogóle znać. I czy mnie nie wygna plemię na prerię, a tam zimno i pierwszy grizli mnie pożre. Ja chcę być małym wodzem naszej wioski – zawodził coraz głośniejszym altem.

– Milcz dzieciuchu – ryknął Naczelny Wódz.

Długi Nos skorzystał z chwili ciszy i rzekł:

To Naczelny Wódz kazał wydać cały pemikan, bo powiedział, że jak go nie wybiorą na Naczelnego Wodza, to nas wszystkich ci wstrętni wichrzycielscy malkontenci, którym nasz umiłowany wódz się nie podoba, wygnają na prerię. To wydaliśmy wszystko, bo miało być polowanie na bizony, ale ta ospa wszystko zepsuła. Co my zrobimy, gdy wódz malkontentów Goła Głowa razem z tym niegodnym, którego imię miało być na zawsze zapomniane-Czerwonym Skalpem zablokują wiec? Zgodzimy się na jego odłożenie? Przecież w czas głodu wiec to nasza śmierć – skończył.

– Śmierć to będzie, jak pójdziemy na wiec i umrze wielu starszych i słabszych – powiedział Czerwona Gęba.

Naczelny Wódz podniósł się i podniósł głowę wpatrując się w oczy zasiadającego na skórze Czerwonego Gęby.

– Ty sobie Czerwona Gębo nie wyobrażaj, że twoje szamańskie skrupuły zablokują nasz plan. Naszą jedyną szansą jest być dalej władzą, bo jak władzę oddamy, a ludzie się dowiedzą, żeśmy ich przez lata kłamali, oszukiwali i rozkradali, to nas nikt nie będzie na żadną prerię wyganiał, tylko nas do pala męczarni na lata przywiążą. A że po wiecu wielu z plemienia przeniesie się do Krainy Wiecznych Łowów to chyba dobrze, bo nie będą już pemikanu nam wyżerać. Tak więc wszyscy milczeć i do roboty. Howgh – powiedział Naczelny Wódz.

Stenopis podsłuchu sporządził –

Biały Koń.

Wszelkie podobieństwo do faktów, osób i zdarzeń, które nie są bezpośrednio związane z Czirokezami jest przypadkowe i niezamierzone.

Roman Giertych

 

 


Manuela Gretkowska: Wybory za pomocą sondażu opinii publicznej byłyby najbardziej bezpieczną i wiarygodną metodą wyborczą, poza telepatią

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Nadchodzi katastrofa ekonomiczna, zwana kryzysem. Sytuacja nieprzewidywalna, rewolucyjna gdy po jednej stronie desperacja głodnych, pracy, po drugiej strach rządzących.

 

Nareszcie nie trzeba będzie robić rekonstrukcji, ani rządu ani Powstania. Przebierać się w mundury i opaski, pozując nad kanałami. Nasza Pola, licealistka w stroju powstańczej sanitariuszki, poprowadzi nas na akcję „Wybory” do wyznaczonego lokalu. A potem zafunduje nam płytę nagrobną z napisem „Pamiętamy”.

Wybory za pomocą sondażu opinii publicznej byłyby najbardziej bezpieczną i wiarygodną metodą wyborczą, poza telepatią. Sondaże od dawna rządzą polską polityką, niech sterylnie wyznaczą Dudę. Korespondencyjnie, to można brać udział w Olimpiadzie.

Dostaję codziennie na messneger nowe teorie spiskowe. O wprowadzeniu stan wyjątkowo wyjątkowego. Moja teoria: Wybory w maju zdążą jeszcze wystawić obraz rządu i Dudę bez skazy. Po wygranej, klęska służby zdrowia i szkolnictwa będzie na rękę PiS-owi. Za szpitale, szkoły odpowiadają samorządy. PiS specjalnie nie wspiera ich teraz finansowo, żeby doprowadzić do bankructwa, a w rezultacie przejęcia komisarycznego. Wcześniej nie dało się ujarzmić samorządowej wolności. Zbankrutowana, skompromitowana pójdzie w jasyr PiS-u. Podobnie zrobił Orban. Kaczor nafaszeruje się wreszcie całą Polską.

Nadchodzi katastrofa ekonomiczna, zwana kryzysem. Sytuacja nieprzewidywalna, rewolucyjna gdy po jednej stronie desperacja głodnych, pracy, po drugiej strach rządzących. Przecież w Polsce nie walczy się o idee. Na ulice wychodzi się po chleb, mięso i cukier.

Na ulicach bunt, po domach…to ogłoszenie znalazłam dzisiaj w lesie. Skrzyżowanie Zalesia z Nowinkami. Pisane ręcznie, kolportowane dla potrzebujących. PiS zlikwidował co mógł w prawach kobiet zabierając dofinansowanie ośrodkom pomocy. Na drzewo z dzieckiem nie uciekniesz przed prześladowcą. We Francji wypuszczono z więzień wszystkich oprócz terrorystów i przemocowców. U nas, terrorystów nie ma, a\za to przemocowcy chodzą na wolności robiąc kobietom i dzieciom domowy kacet. Niebieska linia najczęściej staje się niebieską pręgą. W czasach zarazy to najmniejszy problem. W czasach normalności – żaden.

Manuela Gretkowska


Ks. Stanisław Walczak: (WOLNO) Myśliciele

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Nadal bogaci stają się bogatszymi a ubodzy zamieniani są w nędzarzy. Jedynie zamach na ten porządek świata może spowodować, że wybuchnie on katastrofą morderczej wojny i nastanie nowa cywilizacja miłości i solidarności.

 

Myśliciele katoliccy rozsiani od Medellin po Szczecin, od Caramangi po Zieloną Górę głoszą dzisiaj światu, nie ukrywając zadowolenia, że „rąbnęło wszystko”. „Czerwone dywany zwinięte, szklane kule w dyskotekach się nie obracają, nawet kościelne koronki i pompony leżą w szafach”. I przewidują, co będzie po zakończeniu pandemii.

Otóż nic się nie zmieni.

Przede wszystkim nic „nie rąbnęło”. Nadal bogaci stają się bogatszymi a ubodzy zamieniani są w nędzarzy. Jedynie zamach na ten porządek świata może spowodować, że wybuchnie on katastrofą morderczej wojny i nastanie nowa cywilizacja miłości i solidarności.

Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że tzw. cywilizacja jest od wieków skuteczną próbą zniewolenia człowieka. Bogaci dają nam chleb, a my idziemy za nimi. Człowiek stał się funkcją wielkich tego świata. Tak długo, jak funkcjonuje, jest wartością – potem staje się ciężarem, niepotrzebnym wydatkiem. Nasi władcy wymyślili dla nas nawet pozorny odpoczynek oraz rozrywkę: czerwone dywany, szklane kule w dyskotekach, koronki i pompony. W ten sposób zwyciężyli Tego, który naiwnie, zamiast przemienić kamienie w chleb, powiedział: „nie samym chlebem człowiek żyje”.

 

Ci, którzy ludzkość zniewolili, dumnie chełpią się wobec samego Boga: „Tak, zmusimy ich do pracy, ale w czasie od niej wolnym urządzimy im życie niczym dziecinną zabawę, z piosenkami, chórami, niewinnymi tańcami. Tak, pozwolimy im nawet grzeszyć, przecież są słabi i bezwolni, za co będą nas kochać jak dzieci, którym nie zabrania się zabaw i szaleństw. Zapewnimy ich, że każdy grzech będzie przebaczony, jeśli tylko dopuszczono się go za naszym pozwoleniem, pozwalać się zaś będzie na występki z miłości ku nim właśnie, zwłaszcza że karę za grzechy weźmiemy już, trudno, na siebie, na swoje sumienie” (por. F. Dostojewski, Bracia Karamazow).

Drodzy katoliccy myśliciele! W Polsce mieliśmy ponad tysiąc lat czasu, by głosić wyzwalającą człowieka Ewangelię. I co się stało? Pomponiki, czerwone dywany oraz barwne kule zwyciężyły. Wolność oznaczała w praktyce oddanie się w niewolę tym, którzy dają nam chleb oraz ich duchownym patronom. I tak, na przestrzeni wieków, stworzyliśmy konsumentów, którym daliśmy wszystko, by na nas pracowali. A zamiast przemieniać kamienie w chleb, uczymy ludzi, by chleb przemieniać w kamienie. I tak nienawiść, pogarda, zwykły „hejt” stają się nową metodą zniewalania człowieka.

Chciałbym, by właśnie teraz katoliccy myśliciele opuścili swe wygodne cele klasztorne oraz pracownie i dali światu świadectwo o tym, że istnieje Ktoś, kto pragnie dla człowieka prawdziwej wolności. Przez XXI wieków, a właściwie przez XVIII, od 313 roku, połączyliśmy siły ze światem, by trwać przy prymitywnej mentalności plemiennej, szczepowej… Dzisiaj mamy na to dowód w Polsce. Powrót do stosunków szczepowych ludów prymitywnych, praktyczne odrzucenie Jezusa – oto nasza porażka.

Pandemia jest dla was wyzwaniem. Nie zabawiajcie się człowiekiem czy upadkiem ludzkości. Uczcie się od świata. Dzisiaj w Polsce tysiące ludzi tego świata kupuje sprzęt medyczny, wspiera personel medyczny posiłkami, robi zakupy dla starych i chorych. W obliczu nieudolnych rządów katolików, świat nas wyprzedził. A wy, myśliciele – drwicie, że po pandemii nastąpi powrót do starej niewoli. Przyłączcie się do rzeszy braci i sióstr, którzy robią wszystko, by świat stał się takim, jakim chce mieć go Jezus – gdzie miłość zwycięża, miłosierdzie króluje, a solidarność jest jego herbem. Wypełniajcie pragnienie Jezusa i róbcie wszystko, by zwaśnione szczepy stały się jednym, zjednoczonym Ludem Bożym. I przestańcie delektować się własną inteligencją. Pycha bowiem jest początkiem końca…

Ks. Stanisław Walczak


Stefan Niesiołowski: Kretynizm nacjonalizmu

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Nacjonaliści jak prawie wszędzie sprzymierzeni z religijnymi fanatykami głoszą cały szereg bredni sprowadzających się do żądania od Pana Boga, aby ich poparł. Na razie nic na to nie wskazuje. Podobno nic tak Pana Boga nie śmieszy jak ludzkie plany względem Opatrzności Bożej.

 


Kretynizm nacjonalizmu mamy okazję obserwować w Polsce, a także w kilku innych krajach. Sprowadza on się m. in do kłamliwego chełpienia się z naszej doskonałości, dobrego przygotowania do odparcia epidemii, bo jesteśmy lepsi od innych. W sumie to co zawsze. Byliśmy w przeszłości najwspanialsi, na nikogo nie napadliśmy, jak przegraliśmy wojnę to na skutek zdrady, spisku, czyjejś podłości, nigdy własnej głupoty. Naszej winy nie było nigdy.

Nacjonalizm to zaraza i podłość wynikające z głupoty oraz pychy. Mieliśmy okazję zaobserwować dwóch nacjonalistów w akcji, Borisa Johnsona, który ogłosił, że ten cały koronawirus to mit, należy poprzez naturalną odporność i dobór doprowadzić do tego, że zachoruje połowa mieszkańców, ale wszyscy się uodpornią i po sprawie i p. Trumpa, który uznał, że Ameryka jest bezpieczna, a winne są Unia (zakazał do krajów UE lotów) i Chiny. W efekcie Johnson sam zachorował, w Anglii umierają setki ludzi, a w Ameryce tysiące.

Nacjonaliści jak prawie wszędzie sprzymierzeni z religijnymi fanatykami głoszą cały szereg bredni sprowadzających się do żądania od Pana Boga, aby ich poparł. Na razie nic na to nie wskazuje. Podobno nic tak Pana Boga nie śmieszy jak ludzkie plany względem Opatrzności Bożej.

W Polsce mamy cały szereg wypowiedzi głównie coraz bardziej groteskowego Morawieckiego (może czuje się zagrożony rosnącym poparciem dla Szumowskiego?), który oskarża UE o brak poparcia finansowego (nie dali ani jednego euro) i generalnie mówi o złej i bezradnej Unii, a wspaniałym państwie „narodowym”, co jest stałym zaklęciem nacjonalistów. W rzeczywistości jest odwrotnie to nacjonaliści nie wyposażyli instytucji unijnych w instrumenty umożliwiające radykalniejsze działania, a dziś skarżą się, że nie działają tak jakby chcieli. Unia już uruchomiła pomoc polegającą na możliwości wydawania środków unijnych na walkę z epidemią. Środków tych jest w przypadku Polski w chwili obecnej więcej niż w znacznej części wirtualne pieniądze „narodowe”. Po raz kolejny okazuje się, że walka nacjonalistów z Unią Europejską, która zapewniła Europie pokój i dobrobyt na trzy pokolenia po II wojnie jest jednym z najpoważniejszych problemów z jakimi demokracja, także Polska, musi się zmierzyć obecnie, a zwłaszcza po zakończeniu epidemii.

Stefan Niesiołowski


How prepare your body for self isolation during coronavirus pandemic

Dr Maciej Jedrzejko

Dr Maciej Jedrzejko

We have to LEARN HOW TO LIVE WITH COVID-19 right behind our backs. We have to learn from scratch how to approach the issue of hygiene: wash not only your hands but also your food and even your shopping, which somebody might have sneezed or coughed upon!

 

Dear Friends,

Every single reasonable medical practitioner I know confirms that in their informed opinion we are in for a VERY DIFFICULT TIME.

Most likely, in about a week, following a pattern to be gleaned from other European countries, we shall see a rapid increase in the number of infections and deaths, brutal facts that it will not be possible to hide.

What can we do?

Some of the things that we have done so far: stay at home; take your family for a walk in a car to be far away from other people.

Those who live in detached housing are in a more comfortable situation but residents of apartment blocks and towers MUST assume that COVID-19 is already there, in your staircase, and especially in your elevators.

Leaving your apartment with no precautions and protections (touching anything with your bare hands and fingers) is a serious threat. On leaving the elevator immediately disinfect your hands before you touch anything.

If you have to leave home or you cannot possibly stay there, make sure to PLAN YOUR EXIT, and make sure you PLAN EVERY STEP of the way like a sapper in a mine field. Use a face mask, glasses and gloves. Mind your children so that they do not touch anything in the staircase or in the elevator. Disinfect their hands upon leaving the elevator.

Outside, in the open air, you are safe as long as you stay away from other people. Keep your masks on even if you are sound and exhibit no symptoms.

What else can you do?

Quit hoping for a miracle: “maybe I am going to get lucky…” Instead PREPARE YOUR BODIES FOR THE ONSET OF THE INFECTION.

If your system is rested, well hydrated, adequately nourished, and you get enough sleep, vitamins and electrolytes and your comorbid conditions are under control, your body is going to handle the infection much better, and it will recover even from a severe pneumonia.

Do the following:

  1. REMEMBER TO HYDRATE YOUR SYSTEM ADEQUATELY: DRINK ABOUT 10-15 GLASSES OF WATER a day. Avoid cold and hot water; drink lukewarm water. Calculate your daily demand for water intake using online calculators.
  2. Stock on fever-reducing and anti-inflammatory medications but don’t buy out the whole pharmacy: two packets of each will do. Pharmacies will stay open. Add vitamins to your diet; eat washed and scalded (but not cooked) vegetables and fruit, preferably kiwi and citrus fruits (mind the sugar content in the fruit). Take vitamin D. On a regular basis, take natural probiotics: kefir, yoghurt, sour milk, pickled food.
  3. Quit alcohol for 3 up to 4 weeks (a small glass of wine to go with dinner at most) in order not to dehydrate your system. By all means avoid intoxication. Your hangover is a result of alcohol poisoning: it involves dehydration, electrolyte imbalance, heightened risk of heart attack, brain stroke as well as thrombosis or compromised immunity.
  4. Quit smoking (COVID-19 will attack your lungs). If you have to smoke, bring it down to 2-3 electronic cigarettes a day, with no tar.
  5. Reduce the amount of liquids that include caffeine: don’t drink more than 1 coffee and 1 strong tea a day. Caffeine, theine and guaranine – as recent research has proved – are the same substance from a chemical point of view. Caffeine, which is a methylxanthine, stimulates the expression of vasopressins, which in turn is responsible for water depletion (dehydration). If you drink a lot coffee and tea, make sure to replenish your potassium and magnesium.
  6. Every day do a simple work-out for 5-10 minutes. It is best to consult a professional trainer from your gym. Those guys have no jobs at the moment so try Skyping them. Over the course of the next two months avoid physical and psychological strain.
  7. Work by day and sleep by night. Have 8 hours of sleep; what really matters is that you sleep over the midnight to 3:00 am time span. No sleep during this time span may lead to a heightened risk of high blood pressure and then to a heart attack or a brain stroke. It has been proved that shift work increases the risk of breast cancer in women so working by night probably compromises your immunity.
  8. Prepare your body for the onset of the infection as best as you can. Remember that a clamping feeling in your chest may be connected with stress but also with a heart disease. Remember that in COVID-19 it is a late symptom (not the first one). Keep calm. The sensation of suffocation which disappears when you change your posture is probably associated with discopathy and chest muscle tension.
  9. DEVELOP, WELL IN ADVANCE, EFFECTIVE TECHNIQUES FOR RELAXATION so that you can calm yourself down when the going gets tough. If you suffer from depression or neurosis, stock up on medications and stay in touch (online) with your therapist. Contact them and ask them to see you via Skype, Zoom or Messenger.
  10. Prepare A SIMPLE BREATHING DEVICE at home. It is for breathing exercises in case of pneumonia. The simplest breathing device may be made of a 1 litre (two pints) plastic bottle which contained mineral water (soda). Fill it up to ¾ capacity with water and screw the cap. In the cap, make a hole that will accommodate a straw/tube. In case of pneumonia, breath into the straw/tube: 10 expirations per hour. It is a challenge for a healthy person, not to mention for a suffering one. But the sooner you learn this, the better. Teach this technique to elderly persons and explain the rationale (TO DECOMPRESS YOUR LUNGS).
  11. Hospitals will not accommodate each of us. County hospitals have as many as 20-30 beds in intensive care units while we may need upwards of 2000-3000… This means that, come the worst-case scenario, one in a hundred people will be treated in those units. So do your best not to fall seriously ill, and don’t ignore your early symptoms.
  12. Start reducing your fever when it reaches 38,6 C: until 38,5 C let your system fight it. In those temperatures the enzymatic complexes in leucocytes are particularly active. This does not apply to exceptional cases: people with anergy (“I never have a high temperature”) or fever-induced convulsions in your medical history.
  13. Don’t forget your medications for your chronic conditions: you can’t miss them during the onset of the COVID-19 infection. Make sure you can contact a medical practitioner who will come to your parents in case of infection and drip feed them with hydrates if the hospitals have reached their capacity.

Dear friends,

everything comes to pass, no matter how dangerous the beast. Take care of yourselves and your nearest and dearest. Don’t panic. Be prepared. This is going to begin in about a week and it may last 2-3 months before it calms down.

We have to LEARN HOW TO LIVE WITH COVID-19 right behind our backs. We have to learn from scratch how to approach the issue of hygiene: wash not only your hands but also your food and even your shopping, which somebody might have sneezed or coughed upon!

At the same time, we must avoid bacteriophobia, i.e. a pathological fear of germs. To combat the enemy, we need to learn its language. Its language is particularly difficult because it is a medical language but it has some advantages: you can find all about it on the internet and many medical practitioners do their best to translate it from the medical into Polish/English on their profiles and websites.

Good luck and hold on tight because it is going to get rough. We still have about a week till the storm reaches us. Make your boats sea-worthy and prepare your crew for this storm. We don’t know how big it is going to be because we are in an information fog. Perhaps it will prove to be a storm in a teacup but it is more likely that we are going to get hit pretty hard.”

Maciej Jedrzejko, MD / Translation to english: Prof dr hab. n.hum Leszk Drong


Kamil Durczok: Dziś o niemałej grupie, która zgłupiała

Kamil Durczok

Kamil Durczok

Kończy się epoka. Nie bardzo jeszcze wiadomo, jak ten nowy, powirusowy świat będzie wyglądał. Wielcy siedzą już przy stole i układają nowy deal. Nas tam nie ma. My jesteśmy w oparach złości, wrogości i absurdu. My jesteśmy w chińskiej aplikacji. Smutno.

 

Pierwszą reakcją jest strach. Kiedy nadciąga kataklizm pandemii, najbardziej naturalny i zrozumiały jest skurcz. Chowamy się.

CoV19 uświadamia, że w dobie lotów na marsa i drukarek 3D, wciąż jesteśmy mali i bezbronni. O naszym losie decyduje łańcuch genetyczny, uśmiercający codziennie tysiące ludzi. Globalna wioska, zjednoczona internetem, skomunikowana satelitami, nagle zamyka drzwi do domów i rygluje okna.

Na kolejnych etapach wojny z wirusem reakcje zaczynają się różnić. W zależności od wiedzy, odporności, mądrości i doświadczeń. Jedni wykazują dyscyplinę i hart ducha. Inni się buntują. Jeszcze inni okazują bohaterstwo, ratując innych i ryzykując własnym życiem. Obok nich szaleją cyniczni cwaniacy, próbujący ugrać na tym dramacie własne biznesy.

Niemała grupa wyraźnie głupieje. Pół biedy, kiedy to ogłupienie, a może bardziej szok, skutkuje wycofaniem i milczeniem. Gorzej, kiedy generuje agresję napędzaną pychą.

Sejmowy korytarz. Człowiek. Skądś przyszedł, dokądś odejdzie. Przed nim byli tam tak samo aroganccy, po nim też tacy przyjdą. Być może zresztą tu właśnie są źródła tego, co mówi. Pewność przemijania nie daje dystansu, luzu. Wręcz przeciwnie, generuje pychę sądów. Tu, teraz. My, ja. Wyciśnijmy tę chwilę do ostatka. Pokażmy, jacy jesteśmy ważni. Jak możemy tłamsić innych. Jak bezkarnie grozić, naciskać, sterować. Karać, odbierać, straszyć.

Zadanie dla psychologa. Jakie potworne kompleksy są motorem takiej postawy. Jaka trauma wywołuje masochistyczną radość z larum oburzenia. Co mu zabrano w dzieciństwie, że tyle chce teraz zabierać innym. Podobno kiedyś był całkiem inny. Hippisowska miłość i pokój sadzały obok niego całkiem innych przyjaciół.

Psychologicznie fascynującym jest, kiedy był sobą. Który z tych światów był jego prawdziwym. Bo obydwa być nie mogą. Z oczywistych powodów się wykluczają. Albo tamten był iluzoryczną ucieczką od nieuchronnego zderzenia z szarą, socjalistyczną rzeczywistością, albo ten uwiódł przywilejami, fruktami, afrodyzjakiem władzy. Przed nim dali się na ten haczyk złapać inni, dlaczego miałby być wyjątkiem.

W gruncie rzeczy smutny ten obrazek. Być może jego bohater wcale smutku nie czuje. Może ta demonstracja siły jest powodem perwersyjnej radości. Może sens życia sprowadza się do pokazywania innym, jaki jest ważny, co może z nimi zrobić. I jaki odporny, że za nic ma wyjący chór oburzonych.

Z czasem oburzenie zamienia się w żal. W końcu w każdym z nas tli się nadzieja, że wybieraliśmy ich, by nam pomagali. A nie nadymali się w marszałkowskim fotelu i pluli jadem w oko telewizyjnej kamery.

Oburzenie wraca, kiedy pomyślimy, że to jednak nie tylko groźby kierowane do innej władzy, do samorządu, do niezależnych – choć w głowie bohatera nie mieści się przecież pojęcie niezależności. Oburzenie wraca, bo cała ta kolejna ofensywa toczona jest na naszych, żywych organizmach.

W końcu groźba przeprowadzenia wolnych wyborów pod butem partyjnego komisarza jest tylko jednym z odbezpieczanych właśnie granatów. Wojna o wybory jest wojną o ludzkie życie. Życie setek tysięcy z nas, tych najbardziej zagrożonych przede wszystkim. Starszych, rozdartych między poczuciem obywatelskiego obowiązku a dojmującym strachem o własne życie. Wtedy oburzenie wraca. Żal schodzi na dalszy plan. Może nawet zastępuje go zdumienie, że można aż tak bezczelnie, arogancko, prymitywnie i z taką pychą szastać ludzkim losem.

Po zdumieniu przychodzi frustracja. Skąd ich wytrzasnęliśmy? Kiedy ten wirus nam umknął z laboratoriów i wlał się w codzienność? Gdzie popełniliśmy błąd, skoro cudaczne strategie szaleńców zamieniają nas w mięso armatnie partyjnych frakcji.

Na drugim biegunie jest wyparcie. Żałosna próba oswojenia potwora przez żarcik. Zrozumiała, często przecież stosowana. Mem, dowcip, nawet nerwowy śmiech. Wszystkim tym rozładowujemy stres i napięcie. Ale tak jak klaunada najczęściej czyniła cyrk smutniejszym, tak smutek, pewnie wbrew intencjom, zapanował po próbie podniesienia ludzi na duchu. Lejący się z ekranu infantylizm, zwłaszcza autorstwa pierwszego obywatela, mógł co najwyżej zdołować, niczego nie budując.

Zaproponować dzieciom zabawę w chińskiej aplikacji? Przewrotne…

A może nie trzeba szukać spiskowych teorii, może to było zwyczajnie niepotrzebne, okraszone na dodatek dziecięcym wzmożeniem, średnio przystającym Pierwszemu, zwłaszcza w takiej chwili.

Może absurdalne porównania sklepu z lokalem wyborczym podsunął ktoś o mentalności lizusa i aparatczyka? A potem bezkrytycznie wygłoszone, mieszczą się już tylko w zbiorze „bronić do upadłego”? Nic nie zwalnia z myślenia.

Dwa dni, dwa obrazki, dwa światy. Dwie wrażliwości, dwie projekcje. Tylko jedno wspólne. Zażenowanie. Kim trzeba być, na jakich wartościach budować siebie, jaką mieć świadomość, co mnie stworzyło a co ciągnie w dół. Dawno nie było takiej dysfunkcji aparatu władzy. I takiego rozjazdu tego, co potrzebne ludziom, od tego, co podnieca partyjne łby.

Kończy się epoka. Nie bardzo jeszcze wiadomo, jak ten nowy, powirusowy świat będzie wyglądał. Wielcy siedzą już przy stole i układają nowy deal. Nas tam nie ma. My jesteśmy w oparach złości, wrogości i absurdu. My jesteśmy w chińskiej aplikacji. Smutno.

Kamil Durczok

 

 


Dr Maciej Jędrzejko o Koronawirusie: Może potrwać 2-3 miesiące zanim nadejdzie spokój

Dr Maciej Jędrzejko

Dr Maciej Jędrzejko

Wzorem innych krajów zobaczymy gwałtowny przyrost zachorowań i zgonów i tego juz nie będzie się dało ukryć.

 

Kochani,

wszystko wskazuje na to, że nasze okręty płyną we mgle informacyjnej. Obawy o to ze mamy głębokie niedoszacowanie osób chorych na Covid w Polsce są w pełni uzasadnione. Rzetelne raportowanie wszystkich przypadków jest utrudnione i daleki jestem od spiskowych teorii – bardziej chodzi o fatalne przygotowanie systemu do nadciągającego sztormu .

Wszyscy znani mi zdroworozsądkowo myślący lekarze nie maja wątpliwości, że czaka nas BARDZO TRUDNY CZAS.

Wzorem innych krajów zobaczymy gwałtowny przyrost zachorowań i zgonów i tego juz nie będzie się dało ukryć.

Co możemy robić?

To co dotąd – siedzieć w domach, wyjście na spacer z rodziną tylko samochodem i daleko od ludzi. Ci co mieszkają w domkach mają łatwiej ale blokersi MUSZĄ założyć, że Covid czeka na Was na klatkach schodowych a szczególnie w windach. Każde wyjście z bloku przy braku odpowiedniego zabezpieczenia i odruchów nie dotykania niczego dłońmi i palcami – jest realnym zagrożeniem. Po wyjściu z windy od razu odkaźcie dłonie zanim czegokolwiek dotkniecie.

Jeśli musicie wyjść lub nie wytrzymujecie juz w domu to ZAPLANUJCIE WYJŚCIE ale ZAPLANUJCIE całą drogę krok po kroku JAK SAPER NA POLU MINOWYM. Stosujcie maseczki i okulary i rękawiczki. Pilnujcie dzieci żeby niczego nie dotykały na klatkach i w windach. Odkażajcie im dłonie po wyjściu z windy.

Na zewnątrz, na wolnym powietrzu – jesteście bezpieczni ale tylko z dala od ludzi. Noście maseczki nawet jeśli jesteście zdrowi / bezobjawowi.

Co jeszcze możecie zrobić?

Ano nie liczyć na CUD ze może się uda – tylko rzetelnie PRZYGOTOWAĆ WASZE CIAŁA NA UDERZENIE CHOROBY.

Organizm wypoczęty, dobrze nawodniony, wyspany, prawidłowo odżywiony, z prawidłowym poziomem witamin i elektrolitów oraz z WYRÓWNANYMI CHOROBAMI towarzyszacymi – zniesie chorobe ZDECYDOWANIE lepiej i pozbiera się nawet z ciężkiego zapalenia płuc.

A zatem

PAMIĘTAJ O PRAWIDŁOWYM NAWODNIENIU ORGANIZMU – wypijaj około 10-12-15 szklanek wody na dobę – unikaj zimnej i gorącej wody, pij przyjemnie cieplą wode.

POLICZ DOKŁADNIE JAKIE JEST TWOJE ZAPOTRZEBOWANIE DOBOWE NA WODĘ za pomocą internetowych kalkulatorów.

Zabezpiecz się w leki przeciwgorączkowe i przeciwzapalne ale nie wykupuj całej apteki kup po max 2 opakowania tabletek – apteki będą czynne.

Uzupełniaj witaminy w diecie – jedz umyte i sparzone warzywa (nie gotowane) oraz owoce najlepiej cytrusy i kiwi (uważaj na cukier w owocach).

Uzupełnij witaminę D

Przyjmuj regularnie probiotyki naturalne – kefiry jogurty zsiadłe mleko, kiszonki

Zrezygnuj teraz zupełnie na 3-4 tyg alkoholu (max mała lampka wina do obiadu) żeby nie powodować odwodnienia organizmu. Bezwzględnie unikaj teraz upojenia alkoholowego. Kac to skutek zatrucia alkoholem – to stan odwodnienia, zaburzenia elektrolitowe, ryzyko zawalu i udaru oraz zakrzepicy, obniżenie odporności

Zrezygnuj teraz zupełne papierosów (wirus atakuje PŁUCA) jeśli musisz palić to zredukuj do 2-3 papierosów typu elektronicznego i bez substancji smolistych

Ogranicz teraz płyny zawierające kofeinę kawę i mocną herbatę do  1 dziennie – kofeina ,teina i guaranina to jak ostatnio udowodniono – chemicznie ta sama substancja (kofeina należąca do metyloksantyn, która hamuje działanie wazopresyny, co z kolei powoduje zwiększoną utratę wody (odwodnienie).

Jeśli pijesz dużo mocnej kawy i herbaty to uzupełnij koniecznie potas i magnez

Codziennie wykonuj proste ćwiczenia ogólnokondycyjne przez 5-7-10 minut. Najlepiej doradź się trenera z siłowni – chłopaki teraz nie maja z czego żyć, poproś o konsultacje na Skype.

W najbliższych 8 tyg tygodniach unikaj przemęczenia fizycznego i psychicznego.

Pracuj w dzień w nocy spij. Spij ok 8 godzin dziennie przy tym bardzo WAŻNE żeby sen obejmował na pewno godziny 23.00 a 3.00. Brak snu w tych godzinach może mieć związek ze zwiększonym ryzykiem nadciśnienia tętniczego i związanego z tym, zawalu i udaru. Udowodniono również zwiększoną częstość zachorowań na raka piersi u kobiet wykonujących pracę zmianową – więc praca nocna najprawdopodobniej ma niekorzystny wpływ odporność.

Przygotuj swoje ciało na uderzenie choroby najlepiej jak możesz

Pamiętaj ze ucisk w klatce piersiowej może mieć związek ze stresem ale także z chorym sercem i pamiętaj z w COVID19 jest późnym a nie pierwszym objawem. Zachowaj spokój. Duszność która ustępuje po zmienie pozycji jest najpewniej związana z dyskopatia kręgosłupa i napięciem mięśni klatki

ZAWCZASU NAUCZ SIE SKUTECZNYCH TECHNIK RELAKSACYJNYCH –

żebyś umiał/a się samodzielnie uspokoić kiedy zrobi się nerwowo. Jeśli leczysz się na nerwice lub depresje zabezpiecz się w leki i bądź w kontakcie online swoim psychologiem/terapeutą. Skontaktuj się z nim i poproś o spotkania via skype/messenger itd.

Przygotuj w domu prostą DMUCHAWKĘ do ćwiczeń oddechowych w razie zapalenia płuc.

Najprostsza dmuchawka to :

  1. butelka pet po wodzie mineralnej.
  2. rurka gumowa o wąskim przekroju – taka jak rurka od zestawu kroplówki, albo taka jakiej używają akwaryści do napowietrzania

Butelkę napełnić do 3/4, zakręcić. W nakrętce zrobić dziurkę wsadzić rurkę aż do dna butelki i gotowe. System nie może być zbyt szczelny, żeby powietrze które wdmuchujesz mogło z lekkim oporem uciekać.

Profesjonalne dmuchawki do ćwiczeń oddechowych znajdziecie w sieci.

W razie zapalenia płuc wykonujcie ćwiczenia oddechowe około 10 wydechów do rurki co 1-2 godziny. Dla osoby zdrowej to całkiem męczące a co dopiero dla chorej. Ale im szybciej się nauczycie tym lepiej dla Was. Nauczcie tego osoby starsze i wytlumaczcie po co to (ŻEBY ROZPRĘŻAĆ CHORE PŁUCA) .

Nie dla wszystkich wystarczy miejsca w szpitalach. Szpitale Wojewódzkie maja po 20-30 miejsc OIOMOWYCH podczas gdy może być potrzeba 2000-3000….

To oznacza, że przy czarnym scenariuszu co setna osoba potrzebująca będzie miała dostęp do OIOMU dlatego zróbcie wszystko żeby nie zachorować ciężko i reagujcie na objawy.

Gaście gorączkę dopiero od 38,6 C do 38,5 C pozwólcie organizmowi powalczyć, w tej temperaturze są najbardziej aktywne układy enzymatyczne w leukocytach. (Wyjątki od tej reguły to anergia – „nigdy nie miewam gorączki” , oraz drgawki gorączkowe w wywiadzie)

Pamiętajcie o lekach na wasze choroby przewlekle – nie może Wam ich braknąć w trakcie uderzenia choroby.

Upewnijcie się, że macie namiar na lekarza, który do Waszych rodziców przyjedzie w razie choroby i podłączy im kroplówkę nawadniającą w domu jeśli nie będzie już miejsc w szpitalach.

Kochani wszystko mija nawet najdłuższa żmija. Zadbajcie o siebie i swoich najbliższych. Nie wpadajcie w panikę. Bądźcie przygotowani.

Wszystko zacznie sie za około 7-10 dni i może potrwać 2-3 miesiące zanim nadejdzie spokój.

Musimy się NAUCZYĆ ŻYĆ z Covidem19 za plecami.

Nauczyć się nowych nawyków higienicznych. Myć nie tylko ręce ale myć jedzenie i myć nawet zakupy na które ktoś mógł nakaszleć!

A jednocześnie… trzeba nie popaść w bakteriofobię czyli chorobliwy lęk przed drobnoustrojami.

Żeby pokonać wroga trzeba przede wszystkim poznać jego język.

Język naszego wroga jest szczególnie trudny bo MEDYCZNY ale ma plusy – wszystko na tego temat JEST W INTERNECIE a wielu medyków na swoich profilach stara Wam tłumaczyć medycznego na polski…

Powodzenia kochani i trzymajcie się mocno, bo będzie bujało. Mamy jeszcze około 7- ciszy przed burzą. Przygotujcie Wasze żaglowce i Wasze załogi na ten sztorm. Nie wiemy jak potężny będzie ten sztorm bo płyniemy we mgle informacyjnej – może z wielkiej chmury będzie mały deszcz ale bardziej prawdopodobne, ze oberwiemy wszyscy i to mocno.

Dr n. med. Maciej Jędrzejko


Jolanta Saacewicz: Mieliśmy piękne życie. Jeśli więcej nie będzie nam dane, przynajmniej odejdziemy z uśmiechem

Jolanta Saacewicz

Jolanta Saacewicz

Generalnie było to piękne życie. Mieliśmy luksus nieskończonych kłótni i dyskusji, mogliśmy się w nieskończoność dzielić na wrogie plemiona, jak pierwotniaki. Wrogów wyznaczyliśmy sobie sami. Teraz wroga mamy wspólnego i wszyscy zostaliśmy wybrani przez niego.

 

Excelsior!

Generalnie mieliśmy piękne życie. Nie zaznaliśmy wojny. Nie zaznaliśmy masowego głodu. Nie zaznaliśmy masowego ludobójstwa. Generalnie wiec jesteśmy szczęśliwym pokoleniem. Dziś trzeba spojrzeć na własne życie malowane dużym pędzlem.

Dane nam było słońca zaćmienie. To też się liczy.

Dziś za oknem marnuje się wiosna. Dotąd nie wiedzieliśmy, jak bardzo cieszyliśmy się wiosną PRZED. Było to jakby automatyczne: Listki takie młode, a w sercu maj. Dziś tulipany kwitną zdziwione, żonkile stoją piękne same dla siebie.

Generalnie było to piękne życie. Mieliśmy luksus nieskończonych kłótni i dyskusji, mogliśmy się w nieskończoność dzielić na wrogie plemiona, jak pierwotniaki. Wrogów wyznaczyliśmy sobie sami. Teraz wroga mamy wspólnego i wszyscy zostaliśmy wybrani przez niego.

Dziś grzebiemy wszyscy we własnych przewodach elektrycznych, bo co rusz wywalają nam bezpieczniki psychicznej równowagi. Potwierdziło się, że naprawdę jesteśmy tacy sami. Różni nas tylko liczba puszek fasoli na półkach i rolek papieru toaletowego.

Generalnie byliśmy piękni wszyscy i wszyscy mielismy piękne życie.

Pamiętacie jak graliśmy w okrutne wojny komputerowe i oglądaliśmy thrillery schowani pod kocem? Dziś na ekranie telewizorów całego świata leci ten sam serial a nam nie wolno trzymać się za ręce i popcorn staje w gardle. Scenariusz powinien zaspokoić wszystkich, którzy lubili nosić na biodrze wirtualne miotacze ognia i spopielać wirtualnych wrogów. Trup ściele się gęsto. Trupie dywany utkane są z nas samych i naszych bliskich.

Trzeba spojrzeć na to wszystko szeroko, panoramiczne. Mieliśmy piękne życie. Trzeba być wdzięcznym. Jeśli więcej nie będzie nam dane, przynajmniej odejdziemy z uśmiechem.

Generalnie było pięknie. Excelsior!

Jolanta Saacewicz