Stefan Niesiołowski: Co jeszcze powiedzą i zrobią pisowcy dla zachowania władzy?

Stefan Niesiołowski
Pisowscy dygnitarze za wszelką cenę wykorzystując praktyczne sparaliżowanie kampanii wyborczej liczą, że uda im się przepchnąć p. Dudę na następną kadencję.
Kwarantanna oznacza pewien czas oczekiwania, przeczekania najczęściej jakiejś choroby. Ja przede wszystkim chcę przeczekać koronawirusa, ale także pisowskiego wirusa, który infekuje nasz kraj od wielu lat. Należę do pokolenia obdarowanego w pierwszej klasie książeczką za to, że urodziłem się w roku powstania PRL. Przeczekałem PRL, a w więzieniu byłem za Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego. Teraz chciałbym przeczekać PiS. Istotne kiedy i w jakich okolicznościach ich reżim upadnie, wiele zależy także od nas?
O PRL-u Stefan Kisielewski pisał”…panuje tu kłamstwo tak całkowite i obowiązujące i że wszyscy się do tego przyzwyczaili, a gdy ktoś nie chce brać udziału w urzędowym partyjnym kłamstwie, to zaraz wylatuje, kłamanie jest probierzem lojalności”.
Dotyczy to na razie tylko obszaru władzy, a najnowszym przykładem jest była posłanka Bernadetta Krynicka. Była symbolem lizusostwa, braku empatii, ultradyspozycyjności i okazało się, że ta „pisówa”, ale także pielęgniarka, potrafiła powiedzieć, że ważniejszy jest dla niej szpital i ludzie niż partyjne interesy i zaprotestowała przeciwko zamianie profilu szpitala w Łomży, gdyż była to operacja nieprzygotowana i szkodliwa.
Potwierdziła się moja dobra opinia o służbie zdrowia (wyjątek – pisowskie lizusy), a zwłaszcza o pielęgniarkach (miałem okazję oglądać pielęgniarki przy moich umierających przyjaciołach – to były bohaterki, umęczone i niezłomne), ale także skoro możliwe jest racjonalne i przyzwoite zachowanie wydawałoby się kogoś tak zaślepionego to można mieć nadzieję.
Po raz kolejny okazuje się, że istnieje coś takiego jak boskie dziedzictwo człowieka. Chociaż trudno w to uwierzyć patrząc np. na Piotrowicza lub słuchając bełkotliwych banałów p. Dudy, który prowadzi swoją kampanię przy poparciu reżimowych mediów i publicznych pieniędzy.
Z zatroskaną ale jednocześnie marsową miną w białym kasku, kombinezonie, także wśród ratowników medycznych, z których jeden był akurat przypadkowo przebranym radnym PiS-u, pochylający się nad prostym człowiekiem opisuje wspaniałości pisowskiej Polski, ogłasza dobre dla ludzi decyzje reżimu (Morawiecki stoi obok jako gwarant), zapowiada nowe ulgi, pieniądze, podkreśla wagę wspólnoty, solidarności, kwarantanny, jednym słowem wspaniały człowiek, mąż stanu, dobroczyńca, apostoł, a jednocześnie człowiek mistycznej wiary, nowy św. Franciszek.
Pisowscy dygnitarze za wszelką cenę wykorzystując praktyczne sparaliżowanie kampanii wyborczej liczą, że uda im się przepchnąć p. Dudę na następną kadencję. Nie jest to oczywiste. Jak trafnie zauważył Donald Tuska trzeba być psychopatą, albo zbrodniarzem by narzucać Polsce wybory w czasie zarazy. Ciekawy jestem co jeszcze powiedzą i zrobią pisowcy dla zachowania władzy?
Na razie sytuacja ulega dramatycznemu zaostrzeniu. Dziennie umiera około 300 osób na nowotwory (gdyby 2 mld się mszczą), dramatycznie brakuje testów (to jest chyba główna przyczyna stosunkowo niskiej liczby zarażonych), opatrunków, respiratorów, sprzętu medycznego, izolatek, a przede wszystkim lekarzy i pielęgniarek. W tej sytuacji prognozy ministra Szumowskiego, że czeka nas szczyt zachorowań i kilka tysięcy chorych nie wyglądają na poparcie wyborów.
Najnowsze decyzje reżimu o zakazie spotkań, wychodzenia z domów itp. są typowymi pisowskimi działaniami pozornymi. Niczego nie wnoszą, a połączone z pohukiwaniami o wyborach śmieszą chociaż mogą by tragiczne. Konieczne są masowe testy w ulicznych punktach, one uratowały Koreę Płd. i Singapur. Tylko to realnie zatrzyma epidemię, reszta to gra pozorów. Rozkład gospodarki postępuje chyba w szybszym tempie niż rozkład płuc u ludzi zarażonych, a to oznacza masowe zwolnienia, bezrobocie, upadek zwłaszcza małych przedsiębiorców itp. Ekonomia w przeciwieństwie do spółek skarbu państwa nie poddaje się władzy nowego biura politycznego. Mam nadzieję, że na tym wywróci się jak komuniści nowe wcielenie dyktatury ciemniaków.
Istotą komunizmu było sprawowanie władzy przez awangardę klasy robotniczej, która sama nie była w stanie rozpoznać swojego interesu. Do tego potrzebowała awangardy, czyli partii, która w imieniu klasy robotniczej sprawowała władzę, a najczęściej robił to dyktator będący wcieleniem rozumu i racji stanu. Klasa robotnicza korzystała z owoców władzy poprzez przywódców partii, których ustami spijała szampan. Kto był przeciw był wrogiem zdrajcą itd. Ta koncepcja była jednak ułomna bo taka klasa robotnicza nie istniała. Nacjonaliści, a więc także pisowcy rządzą w imieniu całego narodu, każdy kto ich nie popiera sam się wyklucza z narodowej wspólnoty. Podobieństwo jest jedno – tak jak robotnicy w imieniu których dygnitarze komunistyczni sprawowali władzę ich przepędzili, tak samo dobrą zmianę przepędzi rozwścieczony i oszukany naród.
Stefan Niesiołowski
Magdalena Środa: Nie mamy rządu, nie mamy polityków, nie mamy praktycznie państwa

Magdalena Środa
Nic nie wiedzą, nic nie rozumieją, nic nie umieją, niczego nie przewidzieli, niczemu nie zapobiegną
Ktoś w necie zadał słuszne pytanie „Czy leci z nami pilot?” bo nasza władza wygląda jakby skoczyła do sterów z jakiegoś miejsca odosobnienia.
Prezes chce tylko jednego: wygranej Dudy 10 maja, a reszta jak potłuczona miota się w bezsile i ignorancji.
Nic nie wiedzą, nic nie rozumieją, nic nie umieją, niczego nie przewidzieli, niczemu nie zapobiegną. Nawet płynu do dezynfekcji wyprodukować nie potrafią, co potrafi co drugi mniej więcej Polak pod nazwą bimbru.
Lecimy czubem do ziemi. A władza jedyne co potrafi to wprowadzać stan wojenny bez wprowadzania stanu wojennego, bo Prezes „szanuje konstytucję” (a tak naprawdę wie, że stan wojenny uniemożliwiłby wybory).
Nie mamy rządu, nie mamy polityków, nie mamy praktycznie państwa; mamy kłamliwe, cyniczne, nieudaczne potwory, które potrafią kłamać, kręcić i czarować (dzięki miliardom włożonym w propagandę)
Magdalena Środa
Manuela Gretkowska: Świat w którym żyliśmy, będzie odległy jak starożytność

Manuela Gretkowska
Być może będziemy oznakowani, elektronicznie albo plakietkami, do której z kategorii należymy : ozdrowieńców, nosicieli, zaszczepionych. Świat, w którym żyliśmy będzie tak odległy jak starożytność.
Kaczyński zachwycony uzupełniającymi wyborami z niedzieli, każe stawiać urny w bohaterskich okręgach Podkarpacia, Podlasia i samobójczo wspierających PiS. Kto się sprzeciwi, w ten sposób wygranej Dudy? Który mądry wyszedł na ulice obalić dyktaturę idioty? W normalnych krajach izoluje się szaleńców, u nas izoluje się społeczeństwo od normalności, a kordonem medialno psychiatrycznym jest TVP.
Na świecie lepsze wieści. Po 2 miesiącach koniec kwarantanny dla okolic Wuhan. Dwa miesiące nadziei dla nas. Madryckie, kryte lodowisko zamieniono w kostnicę na setki ciał. We Włoszech księża podczas pogrzebu ofiar wirusa, przykładają telefon do trumny, żeby bliscy byli bliżej swoich zmarłych, chociaż modlitwą. Za to w Kalifornii obfitującej w piękno rzeźbione w silikonie, wzywa się chirurgów plastycznych ( też lekarze i z respiratorami) do pomocy przy chorych. W radio France Inter lekarz powiedział, że powala go śmiercionośna prędkość coronawirusa. Rozmawia normalnie z pacjentami, którzy po 2 godzinach są martwi.
Nie dziwi więc foto kontenera na ciała, postawionego przy sztokholmskim szpitalu Huddinge, tym gdzie urodziłam Polę. Jeśli takie jest przeznaczenie tego kontenera. Ale znając praktyczność Szwedów, wcale bym się nie zdziwiła gdyby to była prawda. Nie robią duchowej zadymy wokół realu. Wykorzystują nawet ciepło krematoriów we wspierania sieci grzewczych. U nas grzanie się ciepłem drogich zmarłych by nie przeszło.
Za to na mojej wsi pojawił się pierwszy religijny odgromnik. Matkę Boską Gromniczną stawiano w oknie przeciw burzy. Wczoraj sąsiedzi powiesili na bramie obraz „Jezu ufam Tobie”. Rządzący mają tarczę antykryzysową, katolicy tarczę jezusową. Jezusa u nas koronowano, może więc zaradzić na coronawirusa.
Nie szydzę, moja rodzina używała portalu z tą samą ikoną logując się do Miłosierdzia, gdy tata zachorował na raka. Pomogło. Wiara jest jednym ze składników systemu immunologicznego. Na tej samej zasadzie ufności-obronności, po przeciwległej stronie naszej wiejskiej ulicy, ( ale nie Wiejskiej) powieszono wcześniej plakat wyborczy Dudy. Prezydent i król. A właściwie nasza trójca święta. Jezus król Polski, piękny jak Bóg ( z plakatu) Duda , o którym sekta dobrozmieńców śpiewała „błogosławione łono co cię wydało” i Prezes – duch święty, tchnący w to wszystko swego ducha i zarazki kaszląc, ostatnio.
Ma być wprowadzony łatwy i tani test – z krwi. Pokaże czy ktoś jest immunizowany na wirusa, przeszedł niezauważalnie zakażenie. Pewnie z czasem test zostanie udoskonalony i wykaże, czy ktoś jest nosicielem, albo chorym.
Czeka nas nowy świat, gdzie gospodarka kraju będzie zależała od radzenia sobie z nowymi wirusami. Od lat 70 ubiegłego wieku pojawiają się w nowym wydaniu, przeciętnie co 4-5 lat. Mniej lub bardziej śmiercionośne i znane – AIDS, SARS.
Być może będziemy oznakowani, elektronicznie albo plakietkami, do której z kategorii należymy : ozdrowieńców, nosicieli, zaszczepionych. Świat, w którym żyliśmy będzie tak odległy jak starożytność.
Polecam więc, również dla oświatowej rozrywki, obejrzenie wirtualnej wystawy ( jedna z niewielu zalet zarazy) o Pompejach, otwieranej jutro w paryskim Grand Palais. Niepokazywane wcześniej w 3D wnętrza willi, nowo odkryte freski, życie miasta. Skąd dwa tysiące lat temu, nie dało się uciec przed wybuchem śmierci.
My mamy szanse się chronić. Pamiętajmy o tym patrząc nie tylko na trumny z Madrytu i Włoch, ale i ciała przysypane lawą, kochanków, dzieci, zmarłych we śnie albo próbujących uciekać. Dokąd?
Manuela Gretkowska
Lech Wałęsa: Prawdą po oczach „Rodacy”

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa: ile zarobiłem dla mojej kochanej OJCZYZNY w ciągu ostatnich 20 lat? 4 700 000 zł tyle dodałem Wam płacą podatki
W ostatnim czasie moja emerytura co miesiąc, na rękę, wynosi około 6 000 złotych, co prasa złośliwie, wyrywając z kontekstu podała publicznie, dodając że to trochę mało na moją dużą rodzinę , codzienne płatne lekarstwa i wydatki związane licznymi podróżami.
Wielu z Was obraziło się i nawet mi naubliżało.
Za cały rok otrzymam na rękę około 65 000 zł
Za ostatnie 20 lat było podobnie. 65 000 x 20 = 1 300 000 zł.
Tyle kosztowałem Was podatnicy.
Wobec powyższego przy okazji przez około 20 lat dorabiałem różnymi występami za granicą płacąc podatki na rękę, Ojczyźnie to znaczy Wam około 300 000 zł co roku przez 20 lat = 6 000 000 zł -1 300 000 zł = 4 700 000 zł tyle dodałem Wam.
Gdyby każdy emeryt podobnie się dołożył Wam, nie musielibyście w ogóle pracować ,,AMERYKA’’. Nie będę doliczał wiele innych, ile zarobiłem dla mojej kochanej OJCZYZNY.
Lech Wałęsa
Jolanta Saacewicz: Wieści z USA – Pal licho staruszków…

Jolanta Saacewicz
Ważne liczby zaczną mieć pięć cyfr za dwa-trzy tygodnie. Wtedy dane o zarażonych i zabitych w Stanach wybuchną, przewyższą Chiny, zakasują wszystko co ten kraj widział w tym pokoleniu i poszybują w ciemność.
Trump zapowiedział na konferencji prasowej, że nosi się z poważnym zamiarem otwarcia amerykańskiej ekonomii i zelżenia restrykcji izolacji pod koniec 15-dniowego okresu, który trwa już 8 dni. Tydzień temu mówił, ze spodziewa się trwania wojny z wirusem do sierpnia! Uznał jednak, że ekonomia cierpi za bardzo i że trzeba to przerwać.
Wspomniał coś o 50 tysiącach trupów, jakie będziemy mieli ale nie drążył tematu. Skupił się na konieczności powrotu ekonomii do normalności. Powtarzał kilkakrotnie: „Lekarstwo nie może być gorsze od choroby”.

Dzieje się to w czasie, gdy czekamy na smierć Nowego Jorku. Dzieje się to w czasie, gdy gubernator Minnesoty idzie na kwarantannę, a jego zastępca tweetuje o śmierci jej brata, dużego, zdrowego Marinnes. Mąż senatorki z Minnesoty, Amy Klobuchar, byłej kandydatki na prezydenta, jest pod maską tlenową po tygodniu czterdziestostopniowej gorączki i pluciu krwią, po którym w końcu został przetestowany. Senatorka nie może go nawet odwiedzić, bo jest izolowany, poza tym ona musi być w Waszyngtonie, DC by zagłosować nad bilionowym pakietem pomocowym dla ludzi i gospodarki. Senat nie ma procedur by głosować zdalnie.
Trzech senatorów republikańskich przechodzi kwarantannę. Reszta musi pracować łącznie z osiemdziesięciolatkami, senatorami Leahy i Feinstein i czeredą siedemdziesięciolatków, w tym 78-letnim kandydatem na prezydenta Bernie Sandersem.
Ważne liczby zaczną mieć pięć cyfr za dwa-trzy tygodnie. Wtedy dane o zarażonych i zabitych w Stanach wybuchną, przewyższą Chiny, zakasują wszystko co ten kraj widział w tym pokoleniu i poszybują w ciemność.
Trump napomknął o 50 tysiącach trupów. Będzie więcej, bez czarnowidztwa. Hiszpanka wymiotła Londyn i Nowy Jork setkami tysięcy. Poza tym modele matematyczne mówią ilu nas nie przeżyje w zależności od tego, jak drastycznie będziemy się bić z wirusem DZIŚ. Każdy z trzech modeli ma wyższe liczby.
43 tys zarażonych dziś, a właściwie tyle „przyłapanych na chorobie”. Zakażeni, bez objawów są znacznie liczniejsi. Wielu z nich rozchoruje się za tydzień, dwa. Nikt nie usiądzie przy ich łóżkach, nie będzie ich trzymał za rękę. Będą mieli szczęście jeśli będzie dla nich respirator/ wentylator. Bo nie ma ich tyle ile trzeba. Nowy Jork potrzebuje 40 tys łóżek dla przypadków krytycznych. Ma ich tylko 3 tysiące. Nowy Jork potrzebuje lekarzy i pielęgniarek do ich obsługi. Wezwano emerytów. Zgłosiło się 30 tys. To za mało. Nowy Jork apeluje do lekarzy z innych stanów, zabiera pracowników medycznych z ubezpieczalni zdrowotnych. To też może być za mało.
Trump chce „otworzyć ekonomię” już zaraz, najlepiej za tydzień. Rzucić staruszków na pożarcie i wrócić do robienia pieniędzy.
Lekarstwo nie może być gorsze od choroby – mówił w kółko prezydent, wyraziciel uczuć wielu republikanów, którzy też uważają, że warto poświęcić trochę staruszków za to by życie wróciło do normy, bo większość z nas przetrwa. Mówił to prezydent, który nie ukrywa, ze spodziewa się otrzymania wsparcia od państwa dla swoich hoteli.
Jolanta Saacewicz
Jolanta Saacewicz: Już co 40 zabity na świecie przez wirusa jest Amerykaninem

Jolanta Saacewicz
Niebo zawali się na nas w trzech nadchodzących tygodniach. Jeśli jeszcze macie trochę dobrej energii, podeślijcie. Ten piękny Titanic idzie pod wodę coraz szybciej. Odbijemy się od dna, na pewno. Wrócimy silniejsi. Tyle że nie wszyscy.
50 różnych stanów ( czyli sfederalizowanych krajów), 50 różnych systemów opieki zdrowotnej, 50 różnych sposobów na walkę z pandemią i jeden rząd federalny, który nie był przygotowany, nie miał fachowców od pandemii, bo rozwiązał w 2018 komórkę do tego powołaną i nie zareagował na czas z przygotowaniami. To najkrótszy przepis na tragedię, która rozgrywa się właśnie na naszych oczach w USA. Już co czterdziesty zabity na świecie przez wirusa jest Amerykaninem.
Orszak śmierci wiedzie stan Nowy Jork, w którym 19.5 mln mieszkańców miasta Nowy Jork napędza spiralę zakażeń.

Stan Nowy Jork testuje dziś 16 tys osób dziennie. Największa operacja na świecie. Gdy 200 prywatnych laboratoriów otrzymało pozwolenie od FDA (administracji żywności i leków) na robienie testów, wąskie gardło testowania odkorkowało się, ale już było za późno. Nie będąc w stanie wychwycić zakażonych, Andrew Cuomo, gubernator stanu NY zatrzymał miasto, które nigdy nie śpi, które jest sercem amerykańskiej finansjery i kultury.
Proporcje tragedii w stanie Nowy Jork: Potrzebne jest 50 – 110 000 łóżek szpitalnych.Na intensywnej terapii jest 3 tys. łóżek. Potrzeba 37 tysięcy.
Służby federalne budują 4 szpitale polowe na 1000 łóżek. Wojskowy okręt-szpital dostał rozkaz zacumowaniu w porcie Nowego Jorku. Ostatnie namaszczenia udzielane są przez telefon lub Skypa.
Gwardia Narodowa wkracza do Kalifornii, stanu Waszyngton i Nowego Jorku.
Stan Luizjana pobił światowe rekordy przyrostu zakażeń.
Plaże Atlantyku i Pacyfiku zostały zamknięte ale młodzi, którzy bawili się na nich zdążyli doprowadzić do tragedii Florydy, która ma największą starszą populację.
40 milionów Kalifornijczyków siedzi w domu od tygodnia, podobnie jak Nowojorczyków. Reszta, niedowierzających, nierozgarniętych gubernatorów powoli podąża za ich przykładem i nakazuje swoim obywatelom siedzieć w domach. Tyle, że jest już po herbacie. Wykładnicza bomba atomowa już wybuchła i zaspani, niedowierzajacy republikańscy gubernatorowie budzą się z rękami w nocnikach bez masek, rękawiczek, respiratorów/wentylatorów, łóżek w szpitalach. Szeregowi republikanie, tacy szeregowi oglądacze telewizji FOX jeszcze ciagle wierzą w kłamstwa opowiadane przez Trumpa, że wirus to psikus demokratów i że nie ma co pękać. Prawdziwi macho, którym wirus niestraszny lądują z pozytywnymi wynikami testów w kwarantannach. Senator Rand Paul (R) z Kentucky wczoraj pływał w senackim basenie. Dziś siedzi w kwarantannie podobnie jak senatorzy z Utah, którzy mieli z nim kontakt.
Miliardy dolarów pompowane w gospodarkę nie powstrzymują zapaści. Indeksy nowojorskiej giełdy lecą na łeb na szyję. Ponad 10 tysięcy punktów straty przekłada się na miliardy, a to na tragedie milionów ludzi, którzy tracą pracę. Bezrobocie może sięgnąć 30 %. Recesja na horyzoncie wyglada gorzej niż wielka depresja 1929 roku.
Armia Stanów Zjednoczonych sygnalizuje, że może mieć problemy z gotowością do obrony kraju.
Symbolem nadchodzącej dopiero pełnej fali tsunami jest centrum kongresowe w sercu Manhattanu przekształcane w polowy szpital. 30 tys emerytowanych lekarzy i pielęgniarek wraca do pracy na apel gubernatora Cuomo.
Niebo zawali się na nas w trzech nadchodzących tygodniach. Jeśli jeszcze macie trochę dobrej energii, podeślijcie. Ten piękny Titanic idzie pod wodę coraz szybciej. Odbijemy się od dna, na pewno. Wrócimy silniejsi. Tyle że nie wszyscy.
Jolanta Saacewicz
Roman Giertych: Publikuję list mojego stryja, z zza Żelaznej Bramy Watykanu

Roman Giertych
Publikuję list mego stryja Wojciecha Giertycha OP (za Jego zgodą) w którym opisuje on trochę życie obecne za Żelazną Bramą Watykanu i swoje refleksje na czas epidemii. Mój stryj jest dominikaninem, który pełni funkcję osiemdziesiątego siódmego Teologa Domu Papieskiego istniejącą od Średniowiecza (jest pierwszym Polakiem na tym stanowisku).
Drogi Romku,
Wyglądnąłem dzisiaj z okna na Plac św. Piotra i jeszcze nigdy nie widziałem go tak pustego. Uderzająca pustka. Nie ma pielgrzymów, turystów, nawet i bezdomnych . Przejmująca cisza tego Placu, który od wieków tętnił życie i gwarem.
W mojej pustelni nic się nie zmieniło. Jedynie korytarz obok mego mieszkania, którym każdego dnia tysiące turystów zmierzało do Kaplicy Sykstyńskiej jest pusty. Każdy więc krok na wielkim korytarzu rozbrzmiewa echem. Można powiedzieć, że od 14 lat jestem w kwarantannie :), więc dobrze się przygotowałem do obecnego lock down. Tylko przed sklepem watykańskim godzinna kolejka, gdyż wpuszczają wyłącznie po dziesięć osób. Za to można spokojnie spacerować po Ogrodach Watykańskich.
W ciszy Watykanu, mając teraz trochę więcej czasu przeczytałem powieść Newmana, Callista. Rzecz się dzieje w Afryce, a więc w dzisiejszej Tunezji w czasach św. Cypriana z Kartaginy. Uderzyła mnie uwaga bohaterki, wówczas jeszcze poganki, iż w jej instynktownym ujęciu, istotą religii to jest „odpowiedź duszy dana Temu, który pierwszy ją zauważył”. Autor w ten sposób wskazał, że inicjatywa wiary jest zawsze Boża a nie ludzka.
Mam wrażenie, że u nas i w większości krajów o tradycji katolickiej ludzie tego nie rozumieją. W okresie kontrreformacji teologowie zaczęli twierdzić, że wiara opiera się na jakiś rozumowych racjach czy też na społecznych lub narodowych tradycjach. Księża, więc starali się wymuszać na ludziach wiarę, na siłę, co spowodowało bunt ludzi myślących. Do dziś widzimy skutki tego spięcia. Newman, jako Anglik, nie był naznaczony po-trydenckim barokowym katolicyzmem, tak bardzo obecnym w Polsce. Jego droga intelektualna wiodła przez studia nad starożytnością. Przy pewnej okazji, w Oksfordzie powiedział, że „chcieć narzucać ludziom wiarę za pomocą argumentów jest taką samą niedorzecznością jak narzucanie jej za pomocą tortur”. Ludzie mają dość tych tortur, i trudno im się dziwić.
Gdzieś wyleciało dawne przekonanie Kościoła, że wiara jest darem, dawanym przez Boga według jego hojności, a więc, i nierównie. Do jednych, Bóg przystąpił bliżej, a inni pozostali dalej. I nie ma na to rady. Możność zaś trwania przy Bogu nie jest, więc, ani powinnością, ani nagrodą, ani należnością, ani też karą. Jest czystym darem. Natomiast Bóg, jak każdy dobry Ojciec cieszy się z odzewu, i wcale się nie dziwi, że on jest zróżnicowany.
My nie mamy naturalnych receptorów zdolnych do otwarcia się na Boga. One są dodatkowym narzędziem, który otrzymaliśmy przy chrzcie. Ale nie każdy o tym wie. Czasem ten dar jest jak zapomniany program w komputerze, zainstalowany, ale nigdy nieużywany. Wiara, uzdalniająca do styku z Bogiem może tkwić w duszy, bardzo głęboko, nieznana, zignorowana, przysypana niemiłymi doświadczeniami, ale to nie znaczy, że jej nie ma, choć niejednemu może się zdawać, że jest ateistą. Aby na ekranie świadomości pojawiło się zaufanie Bogu, trzeba tylko prostego kliknięcia, wyjścia umysłu poza granice, nad którymi się w pełni panuje, i zdania się na tajemniczego Boga.
Tego typu refleksje narzucają mi się, gdyż po tym okresie epidemii będą wielkie zmiany. W polityce, gospodarce, ale również w Kościele. Mam nadzieję, że wiara zostanie ludziom ukazana przez Kościół jako szansa do uchwycenia, a nie obowiązek do wypełnienia. Oby również było tak w Polsce.
Czy czas, który teraz przeżywamy, nie jest nam właśnie dany po to, aby w nas się coś nowego, niespodziewanego obudziło? Może, jak mówi papież Franciszek, nie zauważyliśmy, że wokół nas i w nas samych są ciemne sfery i okresy. A teraz mamy okazję te niepokoje a także i zasłony dymne, pod którymi się skrywaliśmy, zauważyć. Kwarantanna narzuciła nam rekolekcje – bez księży, bez tłumnych zgromadzeń, bez gadania. W ciszy własnego domu, organizując sobie po swojemu swój dzień, pomiędzy dłuższym spaniem, poczytaniem czegoś mądrzejszego, na co nie było czasu, pomiędzy rozmową z rodziną i poważniejszym sprzątaniem mieszkania, w tym dziwnym niepokoju, możemy też zatroszczyć się o chwile pełne spokoju, w których może odezwie się na ekranie duszy sygnał pochodzący od Tego, który pierwszy nas zauważył. Oby wielu ludzi ten moment wykorzystało.
Uważajcie na siebie, bo we Włoszech w początkowym okresie epidemię zlekceważono. Wiele z tych obecnych tragicznych skutków, to efekt lekceważenia rad lekarzy-epidemiologów. Nie wychodźcie z domu bez ważnej potrzeby.
Trzymajcie się zdrowo!
o. Wojciech
Manuela Gretkowska: Podgorączkowy stan bezradości

Manuela Gretkowska
Prawie drugi tydzień zamknięcia. Frustrację podgrzewa lęk. Nastrój taki raczej przedśmiertny. Nie jesteśmy chorzy, poza 600 hospitalizowanymi, ale mamy stan podgorączkowy bezradności.
Teksty w necie miewają podany czas czytania. Pozwolę sobie podać skalę trudności przyswajania: 3/5
Od początku epidemii przetestowano u nas mniej osób, niż w Hiszpanii w jeden dzień. Mieliśmy za to publiczny test, czym zarażony jest Kaczyński. Facet odklejony od rzeczywistości, zarządza nią dla prawie 40 milionów ludzi. Jego Dudę mianowano do polskiej kandydatury na Coronavirusa.
Kaczyński zasługuje na nagrodę Darwina, przyznawaną za najgłupszą śmierć roku. Nie własną, a zbiorową wyborców, więc może hurtowo Dar-winy. Dar by przyjął ale winy nie poczuł. Socjopatom nawet na starość nie powiększa się prostata sumienia. Grają w przegrał/ wygrał. Dlatego politykom należy ograniczyć władzę, bo większość z nich ma ograniczoną poczytalność. A w dodatku dobierają się w grupy zwane rządem. Tylko zarazie zawdzięczamy odstąpienie ministra zdrowia od bredni o sacrum narządów płciowych (jego słowa) i poświęcenie się narządom oddychania.
Prawie drugi tydzień zamknięcia. Frustrację podgrzewa lęk. Nastrój taki raczej przedśmiertny. Nie jesteśmy chorzy, poza 600 hospitalizowanymi, ale mamy stan podgorączkowy bezradności. Jak w czasach, gdy zajmowała się nami mamusia. Stąd chyba moda na facebookowe wklejki zdjęć z dzieciństwa. Wyzwanie – takie było ze mnie bobo a i teraz daję radę.
Piotr (wczoraj pierwsza małżeńska sprzeczka od początku przyskrzynienia nas w domu. Poszło o mój poziom lęku. Co ktoś się rozchoruje w szpitalu, zamykają cały szpital. To w końcu zostaną tylko zakaźne? O to się zdenerwowałam, na spoko jestem udomowionym papieżem i powtarzam „Nie lękajcie się”, jedzcie moje dania ), więc mąż uważa, że to wyzwanie na zdjęcia z dzieciństwa jest optycznym potwierdzeniem hartu ducha „Byłem, jestem i będę”. Wyobrażam sobie wyścigi hartów ducha.
Przed zarazą, gdy „dedykować” było jeszcze kurtuazyjne, nie złowieszcze, karierę robiła „przestrzeń”. Wzięła się według mnie z mindfulnessu i developerki. Luksusu samodoskonalenia, najlepiej na dwóch poziomach, penthouse’u. W jednym i drugim chodzi o „przestrzeń” w głowie, lub metrażu. A tak naprawdę o dystans od innych. I wreszcie go mamy, przymusowo. Stłoczeni we własnej psychice i metrażu, jeśli nie wzięliśmy kursów mindfulness, albo wystarczająco dużego kredytu.
Manuela Gretkowska
Ks. Stanisław Walczak o Kaczyńskim – „Stalin Plus”

Ks. Stanisław Walczak
Ten człowiek wierzy w Boga, którego sam stworzył. Ten człowiek pozbawiony jest wszelkich zasad moralnych. Ten człowiek, pupilek nabożnych słuchaczy Radia Maryja i TVTrwam, chce twojej śmierci. Nazwie to patriotyzmem, miłością do Ojczyzny.
Jarosław Kaczyński i cała jego partyjna zgraja nienawidzą Polaków. Ten człowiek uznał się właścicielem zdrowia i życia każdego z nas. W ten sposób upodobnił się do Józefa Stalina z jedną różnicą – jest o wiele od niego głupszy.
Oddaj za mnie życie – idź na wybory. W ten sposób pokazał, że jest psychopatą, głodnym władzy. Niestety, wywindowali go ludzie Kościoła, zdrajcy Boga i człowieka.
Umierajmy zatem za Kaczyńskiego, za Dudę, za Morawieckiego.
Ten człowiek wierzy w Boga, którego sam stworzył.
Ten człowiek pozbawiony jest wszelkich zasad moralnych.
Ten człowiek, pupilek nabożnych słuchaczy Radia Maryja i TVTrwam, chce twojej śmierci. Nazwie to patriotyzmem, miłością do Ojczyzny.
IDŹ NA WYBORY! Wybieraj Dudę. A jeśli kogoś zarazisz, będzie to czyn godny prawdziwego Polaka.
Ks. Stanisław Walczak
Krzysztof Skiba: Jest Dobrze

Krzysztof Skiba
Jest się z czego cieszyć. Badania wykazują, że znacząco wzrósł poziom higieny w społeczeństwie i radykalnie spadła ilość kradzieży kieszonkowych i włamań do mieszkań
W każdej, nawet beznadziejnej sytuacji należy szukać pozytywów. Zespół psychologów pod kierownictwem doktora Antoniego Kowadło z rządowego Instytutu Ogłupiania Społecznego opracował mapę takich pozytywnych zjawisk w czasach zagrożenia epidemiologicznego. Jest się z czego cieszyć.
Badania wykazują, że znacząco wzrósł poziom higieny w społeczeństwie i radykalnie spadła ilość kradzieży kieszonkowych i włamań do mieszkań (brak tłoku na ulicach i w środkach transportu miejskiego, a rodziny siedzą w domach).
A oto wybrane przykłady:
- W Zawichoście monter instalacji elektrycznych pan Stanisław Iskra, w celu zwiększenia higieny osobistej przestał nałogowo dłubać w nosie swym brudnym palcem, zwiększając tym samym poziom bezpieczeństwa w regionie.
- W Klepiskach pod Burzanami kłusownik i zasłużony zbieracz runa leśnego Antoni Kalarepa umył ręce po raz pierwszy od czterdziestu lat, co stało się miejscową sensacją na miarę przybycia do wioski cyrku Zalewski z tresowanym mrówkojadem mówiącym po niemiecku.
- Dzięki kwarantannie pani Halina z Warszawy account manager w dużym banku inwestycyjnym, po latach robienia kariery w wielkich korporacjach dostrzegła, że ma w domu dzieci. Zwolniła opiekunkę i sama się nimi zajmuje. Wspólnie czytają bajki i rysują w kolorowych zeszytach. Korzystając z czasu wolnego mama uczy swe pociechy jak wciskać ludziom kit.
- Odcięty od świeżych dostaw narkotyków pianista Moryc Lubomirski z Poznania, po raz pierwszy od wielu lat spojrzał na swoje życie trzeźwym okiem. Dokonał brutalnej autorefleksji i rozwiódł się ze swoim termoforem, którego ciepło brał po naćpaniu za żonę. Artysta przystąpił także do działań pozytywnych. Nauczył swojego jamnika grać Etiudę Rewolucyjną Chopina.
- Pani Jadwiga Opona z Żyrardowa właścicielka baru nocnego „Pomroczność jasna”, ze strachu przed wirusem zmieniła swe przyzwyczajenia i obcięła sztuczne paznokcie oraz umyła szklanki w knajpie wraz z własną peruką.
- Gang włamywaczy Jasia Toporka z Wrocławia postanowił się rozwiązać gdyż w warunkach epidemii ciężko jest zastać puste mieszkania.
- Radny partii Kukiz -15 z Odrzywołów pan Seweryn Peleryna cieszy się, że dzięki epidemii jest taki chaos i zamieszanie, iż nikt z wyborców nie zauważy jaka z niego pierdoła.

Epidemia chińskiego wirusa przyniosła więc wiele zmian na lepsze w naszym kraju. Obok pozytywów dotyczących jednostek czy lokalnych społeczności, są też korzyści zbiorowe podnoszące psychiczną jakość życia polskiej wspólnoty np. brak koncertów zespołu Bayer Full.
Krzysztof Skiba