Roman Giertych: List do ministra Szumowskiego. „Dla Pana próba nadeszła teraz”

Roman Giertych

Roman Giertych

Dla Pana próba nadeszła teraz. Albo się każe Pan wierny przysiędze lekarskiej, aby nikomu nie szkodzić. Albo Pan poprze chory pomysł zgromadzenia milionów ludzi, aby się nawzajem pozarażali i będzie Pan odpowiedzialny za konsekwencje tego pozarażania.

 

Szanowny panie Profesorze!

Zwracam się do Pana z apelem, aby wypowiedział się Pan w sprawie majowych wyborów zgodnie z przysięgą Hipokratesa, którą Pan złożył jako lekarz.

Samo nawoływanie przez prezesa PiS do spotykania się ludzi w grupach poniżej 50 osób jest jawnie sprzeczne z Pana apelami i stanowi zagrożenie epidemiologiczne dla nas wszystkich.

Jednak decyzja, że wybory będą za pięć tygodni (czyli w szczycie epidemii), jest już działaniem na granicy szaleństwa i zbrodni. Już obecnie proces tworzenia komisji obwodowych, gdzie spotykają się na szkoleniach setki ludzi, gdyż nie przerwano procesu wyborczego, jest dla nas wszystkich śmiertelnym zagrożeniem.

Panie Profesorze!

Wiem, że nie jest Pan politykiem, ale jako były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego muszę Panu powiedzieć, że często w życiu politycznym przychodzi próba. Próba tego jakim się jest człowiekiem. Dla mnie taką próbą była sprawa wykorzystywania CBA do nielegalnej prowokacji wobec A. Leppera.

Dla Pana próba nadeszła teraz. Albo się każe Pan wierny przysiędze lekarskiej, aby nikomu nie szkodzić. Albo Pan poprze chory pomysł zgromadzenia milionów ludzi, aby się nawzajem pozarażali i będzie Pan odpowiedzialny za konsekwencje tego pozarażania.

Namawiam pana do tego, aby się Pan pokazał jako przyzwoity człowiek. Bo warto być przyzwoitym.

Roman Giertych


Krzysztof Skiba: Wrzuć Monetę

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Morawiecki uspokaja, Duda walczy, minister zdrowia zapewnia, że jest wspaniale. Opozycja przeszkadza. Samorządy złe. Wina Tuska. I znowu...

KRONIKA ZARAZY

 

WRZUĆ MONETĘ

Ubogi duchem redemptorysta z Torunia, znany z biedy umysłowej i cwaniactwa, zimą opatulony jedynie w dotacje rządowe, zaapelował w czas epidemii do osób biednych i bez pieniędzy, o wpłaty na dzieło boże jakim jest obszerny materac w jego sypialni, gdyż uwielbia spać na forsie. I jak to śpiewają w znanej kolędzie: „Lulajże Jezuniu!” Bo jak się obudzisz, to się przerazisz.

 

LEGENDA BEZ TYSIĄCA

Powszechnie kojarzony z mówieniem dziwnych rzeczy Lech Wałęsa, z zawodu „bohater narodowy”, także pięknie odnalazł się w czasach zarazy. Poskarżył się, że z powodu epidemii odwołano mu wykłady, a on ma tylko 6 ty zł emerytury. Jego żona wydaje miesięcznie 7 tysięcy. I jest problem, bo skąd wziąć tego brakującego tysiaka? Proponuję zadzwonić do Mike’a Tysona i spytać o radę. On zarabiał rocznie 100 ml dolarów, a wydawał 102 miliony. Jak łatwo obliczyć był zawsze 2 miliony do tyłu. Jak widać, da się z tym żyć panie prezydencie!

NOWY PREZES NADAJE

Wspólnie z rodziną mieliśmy ochotę na seans komediowy i postanowiliśmy obejrzeć Wiadomości w TVP 1. Przy okazji postanowiłem sprawdzić czy są jakieś zmiany na wizji, po tym jak Jacek Kurski przestał być prezesem, a został skromnym doradcą zarządu z tłustą pensją i gigantyczną odprawą.

Schemat programu był taki: Morawiecki uspokaja, Duda walczy, minister zdrowia zapewnia, że jest wspaniale. Opozycja przeszkadza. Samorządy złe. Wina Tuska. I znowu…Morawiecki, Duda. Na koniec sport i pogoda. No i rzeczywiście są zmiany. Warto było dać te dwa miliardy. Dudę leją jak wódkę w Rosji. Po brzegi szklanki.

NARODZINY GWIAZDY

Mamy nową gwiazdę show biznesu. Jest nią pacjent zero czyli Mieczysław Opałka z Cybinki w województwie lubuskim, pierwszy Polak który zachorował i wyleczył się z koronawirusa. Pan Miecio to sympatyczny 66 letni były przedsiębiorca, który bawił w Niemczech u córek. W miejscowości Heinsberg uczestniczył w barwnej paradzie na zakończenie karnawału i tam prawdopodobnie, ktoś spontanicznie sprzedał mu wirusa. Tego wirusa przywlekł do Polski, poczuł się gorzej i tak zaczęła się jego niesamowita kariera.

Teraz pan Mietek udziela wywiadów i błyszczy w mediach, a o jego skomplikowanej sytuacji damsko męskiej dowiedziała się cała Polska dzięki wesołej inspektor z Sanepidu pani Jadzi, która na konferencji prasowej opowiadała, ze szczegółami o byłej i aktualnej żonie pacjenta. Pewnie niebawem pan Opałka zareklamuje mydło w telewizji, wystąpi w Tańcu z Gwiazdami i będzie hasłem w Kole Fortuny. Niestety pierwsza osoba, która zmarła na koronawirusa w Polsce nie może liczyć na podobną popularność.

Krzysztof Skiba


Magdalena Środa: Pesymistom, ponurakom, katastrofistom polecam Frondę

 Magdalena Środa

Magdalena Środa

Nie wiem czy autorzy Frondy są zamknięci w jakimś ośrodku twórczym czy snują to wszystko w ramach indywidualnej maligny

 

Pesymistom, ponurakom, katastrofistom polecam Frondę. Na jej stronach jest bardzo fajnie!

Wiadomo bowiem, że koronawirus to kara boża, ale że nic to, bo na straży Polski a w szczególności Krakowa stoi święty papież, poza tym, że Niemcy sobie nie dadzą bez nas rady, co przewidział już Klimuszko wieszcząc, że „Polsce będą się kłaniały narody”, a jeśli chodzi o konkrety to w szpitalach jest już lek na koronawirusa, no i PiSowi bezapelacyjnie rośnie.

Fot. zrzut z ekrenu Fronda

Nie wiem czy autorzy Frondy są zamknięci w jakimś ośrodku twórczym czy snują to wszystko w ramach indywidualnej maligny, ale naprawdę kapelusze z głów dla ich inwencji i poczucia humoru!!

Magdalena Środa


Kazimierz Marcinkiewicz: Morawiecki i Duda nie rozumieją sytuacji w jakiej się znaleźliśmy

Kazimierz Marcinkiewicz

Kazimierz Marcinkiewicz

Nie jestem optymistą z prostego powodu, dotychczasowa lekkomyślna polityka gospodarcza rządu postawiła nasz kraj bez jakichkolwiek rezerw.

 

Bardzo przepraszam, ale Morawiecki i Duda nie rozumieją gospodarki i sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, nie rozumieją działalności małych i średnich firm oraz osób tam zatrudnionych, nie rozumieją firm pracujących na eksport i wreszcie nie rozumieją rozwoju pandemii. Przedstawiony program jest totalnie chybiony i nie ma szans uratować firm przed bankructwem, a zatrudnionych przed utratą pracy i środków do życia.

Dane z chińskiej gospodarki za styczeń i luty są jasne: dynamika PKB szacunkowo osiągnęła – 13%, produkcja spadła o 13,5%, a inwestycje nawet o 24,5%. Jeśli te dane ekstrapolować na Europę i Stany, w których kulminację pandemii można przewidywać na kwiecień i początek maja, to będziemy mieli do czynienia z recesją dużo większą i głębszą niż w 2009 roku. Tak recesją.

Przede wszystkim trzeba uratować małe i średnie firmy z sektorów które pandemia unieruchomiła, w tym: turystyka, transport, gastronomia, sport i rekreacja, kultura itp oraz firmy produkujące na rzecz tych branż. Jak?

1/ wycofać na czas pandemii pobór podatków oraz składek ZUS – czyli od 10 marca do /najprawdopodobniej/ 10 maja;

2/ wypłacić wszystkim zatrudnionym w tych firmach /bez względu na sposób zatrudnienia/ zasiłki w wysokości płacy minimalnej, przez okres trwania pandemii;

3/ otworzyć granicę, by umożliwić firmom eksportowym prowadzenie swojej działalności;

4/ umożliwić firmom zakup i zastosowanie testów na koronawirus, tak by mogli przywrócić ciągłość produkcji, czy działalności;

5/ ogłaszać państwowe zamówienia na brakujące produkty i wyposażenie, przede wszystkim szpitali;

W drugim kroku niezbędne jest wprowadzenie działań mających na celu jak najszybsze rozruszanie gospodarki po pandemii. A wiec:

dużo tańsze i łatwiej dostępne kredyty obrotowe i inwestycyjne /bez dofinansowania i gwarancji państwa niemożliwe

czasowe zmniejszenie podatków dla firm oraz podatku Belki;

radykalne zmniejszenie obciążeń biurokratycznych i wstrzymanie do końca roku kontroli niezliczonych instytucji państwowych;

gruntowna zmiana programu mieszkaniowego, poprzez zmianę procedur oraz zamawianie budowy domów na wynajem u deweloperów prywatnych;

znaczące odbiurokratyzowanie wszystkich procedur dotyczących programów dla start up oraz nowoczesnych technologii;

drastyczna zmiana reguł ppp, szczególnie dla samorządów;

wycofanie polecenia prokuratorom zastraszania i zatrzymywania przedsiębiorców bez realnych dowodów przestępstwa /czyli przywrócenie zasady domniemania niewinności/, a więc zmiana klimatu do prowadzenia działalności gospodarczej….

Bez wydatkowania 150-200 mld Euro, nie ma mowy o szybkim poradzeniu sobie z rozpoczynającym się na dużą skalę bankructwem firm oraz silnym spowolnieniem gospodarki. Wymagać to będzie także zmian po stronie wydatkowej, czyli radykalnego zmniejszenia niepotrzebnych wydatków państwowych.

Nie jestem optymistą z prostego powodu, dotychczasowa lekkomyślna polityka gospodarcza rządu postawiła nasz kraj bez jakichkolwiek rezerw. Poza tym od skłóconego do czerwoności społeczeństwa trudno będzie oczekiwać wielkich wyrzeczeń i solidarności oraz współpracy, gdy to społeczeństwo z premedytacją, dla politycznych celów się skłóciło.

Kazimierz Marcinkiewicz


Jurek Owsiak apeluje do Polaków: Musimy wszyscy razem sprostać tej sytuacji

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Każde państwo na świecie na swój sposób próbuje walczyć z koronawirusem, ale już teraz widać, że standard zamożności państwa nie gwarantuje nam, że poradzimy sobie z tą epidemią.

 

Drodzy Polacy,

Wprowadzone przez rząd, wyjątkowe rozwiązania w sprawie koronawirusa będą wymagały od nas ogromnej odpowiedzialności, wytrwałości i determinacji. Po naszej, obywatelskiej stronie niech będzie teraz wspólna i ogromna solidarność, abyśmy wszyscy razem sprostali tej sytuacji.

Każde państwo na świecie na swój sposób próbuje walczyć z koronawirusem, ale już teraz widać, że standard zamożności państwa nie gwarantuje nam, że poradzimy sobie z tą epidemią. Jestem za to przekonany, że proponowane nie tylko u nas, w Polsce, ale także innych krajach ograniczenia w naszych kontaktach i spotkaniach mogą mieć ogromny wpływ na poprawę sytuacji.

Ja i cała nasza Fundacja WOŚP dostosujemy się do tych zasad, a jednocześnie stawiamy siebie i swoje możliwości do dyspozycji, jeśli zajdzie potrzeba, aby współdziałać przy organizacji konkretnej pomocy dla obywateli. Dlatego zwracam się z ogromnym apelem do wszystkich członków Pokojowego Patrolu – jest nas blisko 13 000, przeszkolonych w udzielaniu pierwszej pomocy i rozwiązywaniu wielu problemów – aby w miarę swoich możliwości, umiejętności oraz chęci działania starali się pomóc ludziom w starszym wieku, którym być może należy zrobić zakupy, albo którym swoją obecnością trzeba pokazać, że nie są osamotnieni. Z tym samym apelem zwracam się także do wszystkich, którzy tworzyli sztaby podczas 28. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Macie ogromne doświadczenie właśnie w takich, oddolnych działaniach, które służą pomaganiu. Róbcie to internetowo. Zbierajcie informacje, komu można pomóc, aby także internetowo wysłać wolontariusza, który zapozna się z potrzebami, zrobi zakupy i zostawi torbę pod drzwiami. Uczmy się działać także i w tych wyjątkowych momentach.

Pamiętajmy też o ludziach bezdomnych, którzy zwłaszcza w tym momencie są jeszcze bardziej narażeni na ostracyzm, ale także brak dostępu do noclegów i jedzenia. Starajmy się, jak możemy właśnie teraz, rozsądnie i zgodnie ze wszystkimi rozporządzeniami, które wchodzą w życie, udzielać sobie wzajemnej pomocy i wsparcia.

Bardzo dziękuję, że przeczytaliście Państwo ten komunikat.

Jurek Owsiak


Wadim Tyszkiewicz: Miałem zrobiony test na koronawirusa i nie mogę dłużej milczeć

Wadim Tyszkiewicz

Wadim Tyszkiewicz

Mam dość kłamliwej propagandy i wykorzystywania tragedii do politycznej gry, do prowadzenia kampanii prezydenta Dudy, który w obliczu zagrożenia bezwstydnie się lansuje. Ja wiem jak działa kartonowe państwo

 

Nie mam koronawirusa, miałem zrobiony test, ale… już nie mogę dłużej milczeć. Mam dość kłamliwej propagandy i wykorzystywania tragedii do politycznej gry, do prowadzenia kampanii prezydenta Dudy, który w obliczu zagrożenia bezwstydnie się lansuje. Ja wiem jak działa „kartonowe państwo”.

Poniżej opowiem o tym jak przebiegł mój test na koronawirusa.

Wcześniej opisałem jak w woj. lubuskim nasze państwo zlekceważyło zagrożenie i pozostawiło samym sobie 10 osób powracających z Włoch z bliskich okolic czerwonej strefy z Lombardii, zanim całe Włochy stały się czerwoną strefą.

Na długo zapamiętam lekceważącą postawę Głównego Inspektora Sanitarnego, który wobec naszych apeli w Senacie, radził, żeby nie panikować, a dla domagających się działań i prawdy, zalecał żebyśmy „wkładali sobie lód w majtki”. Teraz wiem też co się dzieje na styku epidemii z polityką.

Wczoraj sam się przekonałem o tym, jak działa państwo.
Ostatnie kilkanaście dni miałem bardzo intensywne. Mnóstwo spotkań i tysiące przejechanych i przelecianych kilometrów. W czwartek i piątek byłem we Wrocławiu na Walnym Związku Miast Polskich. W poniedziałek na konferencji samorządowej w Lublinie. We wtorek konferencja samorządowa w Senacie w Warszawie. W środę miałem w planie wizytę w Sczecinie, do której się przygotowywałem od tygodni.

Bardzo zależało mi na obecności tego dnia w Szczecinie. Ok. godz. 12 pojechałem na lotnisko. Jednak trochę źle się poczułem. W obliczu zagrożenia koronawirusem na lotnisku postanowiłem zbadać temperaturę. Szukałem takiego punktu pomiaru, o którym trąbiono w telewizji. Nie znalazłem. Do odlotu niespełna pół godziny. Udałem się więc do ambulatorium na lotnisku. Było zamknięte na cztery spusty. W środku nikogo. Skorzystałem z telefonu przed drzwiami. Poinformowano mnie, że za chwilę ktoś przyjdzie. Minęło ok. 10 minut. Nikt się nie pojawił. Zadzwoniłem ponownie. Znów obietnica, że ktoś się pojawi. Kolejne 10 minut. Nikogo. Poszedłem więc szukać kogoś z personelu medycznego na lotnisku. Nie znalazłem. Zbliżał się odlot samolotu.
Przeszedłem odprawę, wchodziłem już na płycie lotniska do autobusu wiozącego do samolotu i przy nasilających się objawach… uznałem, że w obliczu epidemii nie będę ryzykował zdrowiem i życiem swoim i innych, cofnąłem się.

Wróciłem do hotelu. Udałem się do lekarza. Lekarz mnie zbadał, stwierdził podwyższoną temperaturę i objawy przeziębienia, zapisał mi lekarstwo oraz nakazał obserwację. Objawy wydawały się takie, jak przy typowym przeziębieniu: ból głowy, gorączka, ból gardła, katar, ból stawów, potworne pocenie się…Objawy się nasiliły. Wyglądało na zwykłe przeziębienie. Noc jednak miałem ciężką z objawami choroby. Rano zgłosiłem telefonicznie swój stan Marszałkowi Grodzkiemu. Nakazał mi, abym natychmiast się udał do Szpitala Zakaźnego na ul. Wolskiej w celu przeprowadzenia testu na obecność koronawirusa.

W szpitalu byłem o godzinie 8. Zostałem przebadany przez lekarza, zakwalifikowano mnie do testu i pobrano mi wymazy z gardła i nosa. Nakazano mi powrót do pokoju, nie kontaktowanie się z kimkolwiek i oczekiwanie na kontakt kogoś z Sanepidu. Jednak wrócić musiałem sam. Wynik miał być gotowy po 4-6 godzinach. Tak też zrobiłem. Wróciłem do hotelu, zamknąłem się w pokoju i czekałem.

Zastanawiałem się jak wrócić do hotelu? Ok. 8 km. Nikt mi nie zaproponował transportu. Taksówką- też potencjalne zagrożenie dla kierowcy i przyszłych pasażerów. Do szpitala pojechałem więc tramwajem w maseczce, chowając się w kącie i utrzymując jak największą odległość od ludzi, minimum 2 metry. Zachowałem się, stosując wszelkie mi dostępne w tym momencie środki ostrożności.

Po powrocie do pokoju nikt jednak ze mną, ani ze szpitala, ani z Sanepidu, się nie skontaktował. Nikt nie zadzwonił. Mijały godziny.
Senat wstrzymywał obrady. Minęły 4 godziny- nic, 6 godzin- nic. Postanowiłem ja zadzwonić. Numer wciąż zajęty. Kilkanaście prób. W końcu się udało. Wyniku brak.

Informowałem, że od wyniku testu zależy, czy Senat rozpocznie obrady. Kolejny telefon za godzinę. Wyniku brak. Operator poinformował mnie, że mimo tego, że tego dnia byłem jednym z pierwszych przebadanych, to nie „załapałem się” do pierwszej badanej grupy próbek i wynik będzie ok. godz. 18. Dostałem obietnicę, że ktoś oddzwoni. Nikt nie oddzwonił. Nikt mnie nie poinformował. Zostałem pozostawiony sam sobie.

Koło godz. 19 znów zawisłem na telefonie. Po bardzo wielu próbach w końcu się dodzwoniłem. Po blisko 11 godzinach (miało być maksymalnie 6) jest wynik. Negatywny. Uffff.

11 godzin przesiedziałem w pokoju bez jedzenia i picia. Nie wychodziłem, nie chciałem stwarzać zagrożenia, nie znając wyniku testu.

W tym czasie w Senacie marszałek Karczewski i senatorowie PiS wykorzystali moją nieobecność i nieobecność kilku senatorów Opozycji Demokratycznej (senator Pociej wrócił z Paryża, został w domowej kwarantannie) i zerwali kworum, blokując debatę nad projektem ustawy „antykoronawirusowej”. Marszałek Karczewski domagał się zerwania obrad Senatu. Sytuacja została cynicznie wykorzystana przez polityków PiS.

I kiedy oglądam dzisiaj w TV ostentacyjne objeżdżanie przez prezydenta Dudę miast i miasteczek, witanie się się z każdym i konferencje za konferencją, to zastanawiam się nad tym, jak można tak bezczelnie wykorzystywać tą trudną sytuację do umacniania władzy jedynie słusznej partii i lansowanie się prezydenta?
Wstyd.

Polacy czekają na konkretne działania, na dostepne testy, maseczki, na wyposażone szpitale, a nie na kłamstwa i lans polityków, wykorzystujących dramatyczną sytuację.

Mimo tego, że mój wynik testu był negatywny, wróciłem do domu, ograniczyłem kontakty do minimum i wykonuję zalecienia służb medycznych, jak większość Polaków.

Nie mam pretensji do lekarzy i personelu medycznego za te 11 godzin niepewności, którzy uwijali się w szpitalu jak w ukropie, a nerwowość udzielała się nam wszystkim. Dziękuję im za pomoc.

Mam pretensje do polityków i władz, które okłamują Polaków i na konferencjach prasowych stwarzają pozory profesjonalizmu.

Polacy są zdani głównie na samych siebie i mam nadzieję, że postępując odpowiedzialnie, wyjdziemy razem z tej tak trudnej sytuacji. Można zamknąc lotniska i dworce, można zamknąc galerie handlowe i restauracje, ale nic nie zastąpi profesjonalnej i dobrze wyposażonej służby zdrowia i odpowiedzialności świadomych zagrożenia Polaków.

P.S. Napisałem ten tekst, nie po to, żeby się nad sobą użalać. Nie potrzebuję tego. Zrobiłem to, żeby pokazać jak działa państwo. Jest dużo lepiej niż jeszcze 2-3 tygodnie temu, ale i tak nie tak jak powinno.

Co więc nie zadziałało w moim przypadku:

1) Na lotnisku brak służb medycznych, brak możliwości zbadania temperatury, a to najprostszy test w wypadku koronawirusa, który pozwala na podjęcie kolejnych działań wobec potencjalnie zakażonego,

2) W szpitalach zakaźnych natłok pacjentów i trudne warunki pracy personelu medycznego. Ci ludzie są przemęczeni. Potrzebują wsparcia i sprzętu.

3) Testy powinny być bardziej dostępne. Łatwiej wtedy wykryć ognisko zakażeń.

4) Wyniki testów powinny być dostępne szybko. Miało być 4-6 godzin przy nowych testach 4-6 godzin, a nie 11.

5) Objęty badaniem pacjent powinien być odizolowany do czasu otrzymania wyniku testu. Nie może być tak, że jest wypuszczany na ulicę i niech robi co chce i idzie gdzie chce.

6) Jeśli już taka osoba opuszcza szpital, powinna być odtransportowana karetką do miejsca izolacji.

7) Sanepid powinien z taką osobą się skontaktować i ją monitorować, a nie pozostawić samą sobie.

Wadim Tyszkiewicz

PS. „Żebyś zdechł”, „wypier…laj z Polski”, „takich starych jak ty powinno się utylizować”, „do pieca z nim”, „i do piachu” (przed chwilą)… to tylko mały przykład słów, jakie zostały skierowane do mnie po ukazaniu się tekstu o moich doświadczeniach z ostatnich dni. W sytuacjach kryzysowych obnaża się nasza polska natura. Co więc ja zrobiłem takiego złego, że wylała się na mnie fala hejtu i nienawiści? Moją intencją było pokazanie luk w systemie i apel o prawdę. Tylko tyle, i aż tyle.


Manuela Gretkowska: Przeraża mnie pusty wzrok Dudy z plakatów wyborczych

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Prezydent powinien zapaść na wyreżyserowaną zarazę. Tak się poświęcał, jeździł, spotykał, dotykał i wdychał. Naród śledziłby doniesienia z OIMO-u. Wenecję zastąpiłby Kraków. Modlitwy, współczucie, sondażowe wzrosty. I tak w okolicach 10 kwietnia, rocznicy smoleńskiej, gdy nie będzie można zrobić jej hucznych obchodów w kampanii prezydenckiej, cudowny powrót Prezydenta do zdrowia. Pokazałby się w oknie na Franciszkańskiej 3, błogosławiąc.

 

Jeszcze dżuma nie szaleje, a już dopadają człowieka moralne dylematy decydujące o życiu lub śmierci. Myślę, czy się nie przefarbować, w końcu siwizna to trupia poświata. Kolor odmładza o 10-15 lat, więc nieprzytomna, miałabym lepsze rokowania. To zwiększyłoby szanse na respirator. Straszna kalkulacja, ale znając dylematy włoskich pielęgniarek, całkiem prawdopodobna.

Chodzę po lesie rano z psem, myślę, patrzę – podmiejskie pociągi w te i wewte (tzn do W-wy) całkiem puste. Na polankach ogniska. Młodzież z chustkami zamiast masek gromadzi się romantycznie wokół płomieni. Romantycznie, bo szmata nie chroni przed wirusem. Ale widok jak z trybalnej opowieści o rozpadzie cywilizacji, taki podmiejski Mad Max, albo „Gra o tron”. A to gra o życie. Młodzi bogowie nad ogniem nie wiedzą, że są śmiertelni.

Dzisiaj profesor Anne-Claude Cremieux z paryskiego szpitala chorób zakaźnych Saint Louis (info z FranceInter, 8h30) powiedziała, że jest coraz więcej śmiertelnych przypadków coronavirusa wśród młodzieży.

Powód – trądzik i leczenie go środkami anty zapalnymi (nie steroidowymi) ułatwiającymi wirusowi wtargnięcie do organizmu. Dlatego przy pierwszych podejrzanych symptomach brać paracetamol, nie leki przeciwzapalne.

Wczoraj sąsiad (najwięcej mam chyba sąsiadów lekarzy, albo teraz się ujawnili), przysłał medyczny raport. O skuteczności izolacyjnej chińskiej metody w walce z coro. Dzięki niej (sprawdziły to międzynarodowe komisje) zachorowalność w Chinach zmniejszyła się o 80%. Z drugiej strony i tak wszyscy zachorują a najsłabsi umrą wnioski z krajów anglosaskich, Szwecji. Kiedy zaraza minie przeliczone zostaną straty ludzkie i gospodarcze. Jeżeli okaże się, że w zamykaniu granic, firm i szkół chodziło „tylko o brak miejsc w umieralniach”, ci co przeżyją, policzą się z rządami. Chyba przefarbuję siwiznę.

Nie wierzę, w zmianę mentalu. Kasa i polityka przypilnują, żeby nic się nie zmieniło. Monopolom nie zależy na przeniesieniu produkcji na Zachód. Politykom na zmianie układu. Ale jest mała szansa. Kiedy Bloomberg, miliarder, startował jako kandydat demokratów i poparł go Clint Eastwood (poprzednio poparł kasiastego Trumpa) pomyślałam – facet wygra. Jednak przegrał nawet z profesorem „komunistą”, Sandersem i odpadł. Jest więc nadzieja w ludzkiej przyzwoitości.

Przeraża mnie pusty wzrok Dudy z plakatów wyborczych. Moja wiocha już jeden taki sobie na płocie powiesiła. Prezydent ma w oczach zamiast błysku, połysk telewizyjnych ekranów. Pustych, ale gotowych wyświetlić to co nadawca prezes na podstawie sondaży zechce.

Przez zarazę Duda stał się jedynym kandydatem na prezydenta, potwierdzając przekonanie pisowców – że inni się nie liczą, razem ze swoimi kampaniami wyborczymi. Jednak monopol na pokazywanie się w TV nie gwarantuje wygranej. Trzeba dramaturgii. Dlatego gdybym była pijarowcem Dudy, wzięłabym wzór z najlepszych. Nie z Jędrzejczyk w MMA (ale chyba mecenas od walk w Milanówku zrezygnowała). Z najlepszych wizualnie, laureatów Oscara. Ile można pokazywać siermiężnie Adriana na tel flagi i chochołów (kwarantanna wykosi zespoły ludowe) .

Trzeba dramaturgii, jak w przebojowym „Młodym papieżu” Sorrentino.

W miarę młody Prezydent powinien zapaść na wyreżyserowaną zarazę. Tak się poświęcał, jeździł, spotykał, dotykał i wdychał. Naród śledziłby doniesienia z OIMO-u. Wenecję zastąpiłby Kraków. Modlitwy, współczucie, sondażowe wzrosty. I tak w okolicach 10 kwietnia, rocznicy smoleńskiej, gdy nie będzie można zrobić jej hucznych obchodów w kampanii prezydenckiej, cudowny powrót Prezydenta do zdrowia. Pokazałby się w oknie na Franciszkańskiej 3, błogosławiąc.

Młody Papież obudził się ze śpiączki i został świętym. Duda (po nieprawdziwym zarażeniu coronavirusem) zostałby jeszcze raz nieprawdziwym prezydentem.

Chyba zafarbuję się na prawdziwy blond.

Manuela Gretkowska


Piotr Tymochowicz: Jak przeżyć Bi-Pandemię?

Piotr Tymochowicz

Piotr Tymochowicz

Zauważyłem, że pojawia się coraz więcej opisów działania wirusa jak i opisów jak stosować profilaktyczne zasady higieny w Polsce. Ale to może się wszystko okazać - zbyt mało, aby skutecznie przetrwać ten trudny czas.

 

Bi-pandemia – ponieważ pandemii towarzyszy reakcja paniki w wielu krajach – często znacznie wyolbrzymiająca zagrożenie i mamy coraz więcej reakcji kaskadowych czyli oprócz paniki przed wirusem, coraz częściej obserwujemy panikę – przed samą paniką i panikę przed nadciągającą katastrofą czy w służbie zdrowia czy w gospodarce.

Nie za bardzo wiadomo co okaże się gorsze w skutkach czy sam wirus i jego powikłania czy panika przed nim, czy wreszcie panika przed samą paniką.

Sytuacja nie jest jednoznaczna. Z jednej strony – można i powinno się z dystansem obserwować i komentować coraz silniejsze objawy paniki wśród ludzi,ale z drugiej strony – ten dystans nie może się zamienić w ignorancję przed stosowaniem określonych zasad higieny czy przemieszczania się ponieważ wtedy inne osoby będą ciągle zarażane.

W tej chwili żadne skrajne stanowisko ani panika ani ignorancja nie wydają się dobre. Dlatego postaram się opublikować pewne procedury, które mam nadzieję będą Wam pomocne.

Po pierwsze na podstawie wiedzy i doświadczeń własnych. Gdyby nie procedury – które opiszę, nie dałbym rady przetrwać ponad roku, kiedy byłem niewinnie aresztowany i kiedy prowadzono w mediach nasiloną nagonkę na mnie. Nie wspominając o próbie zabójstwa oraz ciągłym, codziennym poczuciu – zagrożenia życia.

Po drugie na postawie tego wszystkiego, co zastosowano na Tajwanie – a teraz podobny system wprowadza się w Kambodży i na Filipinach.

Na Tajwanie – wbrew przewidywaniom mamy wręcz modelową sytuację skutecznej walki z wirusem oraz z paniką.

Niezależnie jak zawsze w takich sytuacjach – będzie się pojawiać więcej ludzi, którzy na owej rozgrzanej atmosferze będą chcieli osiągnąć jak najwięcej własnych korzyści kosztem innych… Ale nie na tym warto się skupiać.

Zauważyłem, że pojawia się coraz więcej opisów działania wirusa jak i opisów jak stosować profilaktyczne zasady higieny w Polsce. Ale to może się wszystko okazać – zbyt mało (!!!), aby skutecznie przetrwać ten trudny czas.

Myślę, że potrzebne są jasne, w miarę ścisłe procedury nie tylko profilaktyczne nie tylko procedury postępowania w czasie choroby ale również procedury behawioralne – jak przetrwać ten czas pod kątem konkretnych zachowań wręcz surwiwalowych – mających również wpływ na psychikę oraz wzajemną pomoc. Samo nawoływanie ludzi do zachowania spokoju i nie wpadania w panikę – to metody „psu na budę” to nic kompletnie nie da. Dlatego postanowiłem w ciągu kilkunastu godzin opublikować kilka procedur, które mam nadzieję mogą się okazać pomocne.

Pandemia stała się faktem, mamy bardzo mobilnego wirusa 2019-nCoV który powoduje chorobę określaną przez WHO jako COVID-19 wirus groźny, ponieważ może powodować ciężkie powikłania takie jak niewydolność oddechową a w rezultacie niewydolność wielonarządową.

Jednakże stopień agresywności wirusa nie wydaje się zbyt wielki, ponieważ tylko 18% zarażonych przypadków prowadzi do cięższej postaci choroby, a śmiertelność wynosi 2.3% a poza Azją – poniżej jednego procenta.

Czyli jak przeżyć Bi-Pandemię?

Bi – Pandemia, ponieważ istnieje zagrożenie wirusem 2019-nCoV oraz niezależnie paniką oraz jej skutkami.

Niestety media społecznościowe głównie będą źródłem coraz większej liczby sensacyjnych doniesień, teorii spiskowych myślenia życzeniowego a często myślenia magicznego charakterystycznego dla fanatyków różnej maści. Dlatego należy głównie czerpać wiadomości z takich stron jak na przykład:

https://www.who.int

Oraz mimo pewnych słusznych uprzedzeń w stosunku do aktualnej władzy w Polsce należy zdroworozsądkowo założyć, że cele opanowania pandemii są, powinny być, ważniejsze niż doraźne cele polityczne.

Czyli polecam strony:

Głównego Inspektoratu Sanitarnego

https://gis.gov.pl/en/homepage/

oraz stronę Państwowego Zakładu Higieny:

www.pzh.gov.pl

W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej złowrogo brzmiących informacji o planowanym odcięciu czy wyizolowaniu większych miast w Polsce włącznie z koncepcją wprowadzenia Stanu Wyjątkowego w różnych regionach.

Wbrew pozorom to może być sensowne rozwiązanie. Pod warunkiem, że jedynym celem takiego stanu rzeczy jest opanowanie tak wirusa jak z drugiej strony skutków paniki – która bardzo łatwo może się zamienić w jeszcze większe zagrożenie niż powikłania wirusa.

Panika – jeśli trwa odpowiednio długo może się łatwo przerodzić w działania kryminogenne. Samych policjantów czy służb porządkowych jest zbyt mało – aby skutecznie zatamować tę tendencję. Dlatego być może potrzebna będzie armia.

Izolacja pojedynczych rodzin w domach a niezależnie izolacja większych grup ludności może skutecznie skrócić czas apogeum rozprzestrzeniania się wirusa i powoli doprowadzić do wygaśnięcia epidemii.

Na wolnym powietrzu wirus wytrzymuje ok 20 minut więc jedyną platformą – dzięki której może się przemieszczać są organizmy ludzkie i zwierzęce.

Procedura Profilaktyczna

1. Warto zadbać o wyrazisty schemat poprawnego nie tylko mycia rąk, ale od czasu do czasu do odkażania różnych powierzchni w naszych domach z którymi mieliśmy styczność. Ważne są także narzędzia typu: klawiatury komputerów, powierzchnie smartfonów czy Ipadów.

Wirus 2019-nCoV jest bardzo podatny na działanie wszelkich rozpuszczalników – lipidów, dlatego stosunkowo łatwo likwidujemy zagrożenie myjąc ręce wodą z mydłem, lub jakimś środkiem dezynfekującym. To powinien być nasz codzienny nowy nawyk szczególnie przed każdym spożyciem posiłku po powrocie do domu a niezależnie co kilka nawet godzin siedząc w domu.

2. Regularny tryb życia – mimo wyjątkowej sytuacji czyli odpowiednia liczba godzin snu, nie przemęczanie się nadmierne oraz wszelkie produkty żywności szczególnie te nie pochodzenia zwierzęcego poprawiają czy wzmocnią nasz układ odpornościowy.

Pamiętajmy, że układ odpornościowy – jest absolutnym kluczem – zachowania zdrowia czy skutecznego przetrwania. Dlatego – nadmierny stres czy panika jest fatalnym działaniem – ponieważ w bezpośredni sposób będzie obniżać wydolność układu odpornościowego.

Jak sobie z tym poradzić? Proponuję Pierwszą Zasadę Jean Pigeta czyli jeśli poczujecie stres związany ze strachem czy strachem kaskadowym – zwanym paniką natychmiast postarajcie się zamienić w terapeutów względem innych osób.

Z pewnością nie jesteście jedyni, którzy odczuwają strach – pozwólcie innym o tym powiedzieć i zadziałajcie uspokajająco. Sam fakt sama możliwość przyznania się do negatywnych emocji – będzie pierwszym wytchnieniem. Jeśli jesteście samotni wejdźcie sami ze sobą w dialog – postarajcie się o dwie rzeczy:

Po pierwsze o to, aby przywoływać samego siebie do porządku i eliminować wszelkie stany paniki, po drugie dajcie sobie jakieś konkretne zadanie na którym będziecie mogli się skupić.

3. W razie konieczności wyjścia z domu, która wcześniej czy później się pojawi – nie wychodźcie całymi rodzinami, ale niech na przykład zakupy zrobi tylko jedna delegowana osoba – która wydaje się najbardziej i w dobrym stanie zdrowia.

4. Pamiętajcie o tym aby zawsze szczególnie w pomieszczeniach zamkniętych stosować zasadę od 1.5 do 2 metrów lub więcej bezpośredniej odległości od innych osób. Jeśli ktoś kichnie – może rozpylić wirus do odległości nawet 3.5 metra.

5. Wirus ginie w temp. ok 26 st. dlatego dobrze jest pić gorące napoje a nie zimne. Polecam też – cóż nieco alkoholu, czy chociażby Whisky

6. Zapomnijcie proszę o wychodzeniu na imprezy masowe czy nawet o kameralnych spotkaniach z przyjaciółmi czy rodziną. Lepiej przez ten czas uruchomić komunikatory i spotykać się za pośrednictwem sieci.

7. Zadbajcie o kontakt z najbliższymi odkładając wszelkie konflikty na później. Może trzeba komuś pomóc z Waszego otoczenia. Nie zapominajcie o swoich sąsiadach. Zachowajcie przy tym zasadę – braku kontaktu fizycznego przy na przykład pozdrowieniach czy pożegnaniach.

8. Izolacja powinna mieć charakter stały. Czyli dobrze jest przebywać w jednej stałej grupie i w jednej enklawie, nie kontaktując się fizycznie z innymi grupami ludzi.

9. Będąc na zewnątrz przestrzegajcie tego aby wykreować nowy anty-nawyk nie dotykania rękami swojej twarzy. I to temu właśnie przede wszystkim mają służyć maseczki, które marnie chronią przed samym wirusem – ale pozwalają na unikanie dotyku twarzy – co czynimy ok 20 razy nieświadomie w ciągu jednej godziny.

10. Zadbajcie proszę o to aby podane procedury – te które staram się prosto opisać (zawsze najskuteczniejsze są rzeczy najprostsze) albo też inne – może lepsze, które znacieprzekazać i udostępniać – jak najliczniej.

Jeśli tego typu procedury będą udostępniane szybciej niż propagacja samego wirusa 2019-nCoV to skutecznie stłumimy jego moc aż do całkowitego uśpienia.

Niebawem opiszę dalszy ciąg procedur jak postępować w przypadku podejrzenia zakażenia u siebie czy kogoś z waszego otoczenia. Czyli Procedurę PSSE oraz na koniec Procedurę Behawioralną.

Piotr Tymochowicz


Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego

Ponizej przedstawiamy treść rozporządzenia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego

Rozporządzenie Ministra Zdrowia obowiązuje od 14 marca, ale 15 marca dodano do niego ograniczenia dotyczące: przekraczania granic, handlu, działalności instytucji.

Oto link do pełnej treści rozporządzenia ministra zdrowia:

http://dziennikustaw.gov.pl/D2020000043301.pdf

 

 


Roman Giertych: Dlaczego wierzę

Roman Giertych

Roman Giertych

Często pytają Państwo, jak mogę wierzyć w Kościół, skoro pedofilia, rozpusta, chciwość etc. Uwierzcie mi Państwo, że miałem w swym życiu poznać ludzi Kościoła świętych, ale i miałem i okazję dobrze poznać ostatnich łajdaków przy których najgorszy świecki to grzeczna dziewczynka.

 

Gdy parę dni temu napisałem, że jestem chrześcijaninem, bo zostałem ochrzczony i wierzę w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa wielu z moich Szanowny Czytelników pisało do mnie z takim ogólnym przesłaniem pt. Jak człowiek inteligentny (niektórzy spośród Państwa za takiego mnie uważają, to jest wiadomość pozytywna) może wierzyć w religię katolicką i Kościół skoro… I tutaj padały różne argumenty zwykle przeciwko klerowi, prawdom wiary, historii Kościoła itd.

Wielu z Państwa pytało także dlaczego wierzę. Oto moja odpowiedź.

Istotą przesłania, które niesie chrześcijaństwo, a do którego przygotowywała ludzkość religia mojżeszowa było przeświadczenie, że jest Bóg i że Bóg jest dobry. I że jest tak dobry, iż dla ludzi jest Ojcem, gdyż nas kocha. To znaczy chce naszego dobra rozumianego jako wypełnienie tej tęsknoty za szczęściem, która jest w każdym człowieku.

Zarówno judaizm jak i chrześcijaństwo uznają, że tym szczęściem jest odzyskanie na wieczność swojego ciała poprzez zmartwychwstanie na życie nieśmiertelne.

I tutaj zwykle Czytelnik, który nie otrzymał łaski wiary mówi: ok, pisz sobie dalej. Ja w żadne zmartwychwstanie nie uwierzę.

Tymczasem już św. Paweł mówił, że jeżeli nie ma zmartwychwstania, to chrześcijaństwo jest najgłupszą z możliwych religii. I trudno się z nim nie zgodzić.

Jeżeli nie ma zmartwychwstania bowiem, to wszelkie cnoty są absurdalne. Po co być cnotliwym, jak często bycie mniej cnotliwym jest łatwiejsze, przyjemniejsze i prostsze? Po co starać się być dobrym dla ludzi, jak oni zwykle za dobro odpłacają złem? Chrześcijanin, który nie wierzy w zmartwychwstanie jest idiotą.

Jak można jednak uwierzyć w coś, co jest tak dalekie od możliwości empirycznego poznania?

Nie widzieliśmy zmartwychwstałego Jezusa. Nasza wiara w świadectwo tych, którzy twierdzili, że go widzieli może być ograniczona. Mamy całą naukę, która potwierdza, że pisane świadectwa tych ludzi dotarły nienaruszone do naszych czasów, ale przeciętny człowiek może im nie dawać wiary, albo wierząc, że tak sobie wyobrażali myśleć, że ci ludzie byli pod wpływem hipnozy albo doznawali omamów z żalu za śmiercią Przyjaciela.

I oczywiście nie ma żadnego empirycznego, weryfikowalnego dowodu, że zmartwychwstanie było i jest. Przyjęcie tego faktu wymaga aktu wiary.

Vittorio Messori znany pisarz włoski opisując to ukrywanie się Boga postawił tezę, że Bóg odsłania swoje prawdy i je udowadnia na tyle, aby wierzący miał racjonalne argumenty za swoją wiarą, ale ukrywa je na tyle, że niewierzący nie jest zmuszony przyjąć wiarę poprzez nieodpartą oczywistość prawdy. Zdaniem Messoriego Bóg czyni tak, aby zachować wolność człowieka, który w ten sposób może uwierzyć, a nie musi. Gdyż Bóg chce odpowiedzi na swoją miłość poprzez miłość człowieka, a przecież miłość możliwa jest jedynie wtedy, gdy istnieje wolność. Nie można kochać będąc zniewolonym. Bóg zostawia więc każdemu wolność kochania Go lub niekochania, która zniknęłaby, gdyby wiarę można wyłożyć na zasadzie matematycznego 2 plus 2 równa się 4.

Wiara w zmartwychwstanie zakłada też wiarę w życie wieczne.

Życie wieczne nie oznacza jednak, jak się powszechnie w kulturze uważa życia po śmierci. Pozornie jest to zdanie sprzeczne, ale tylko pozornie. Czas bowiem jest zjawiskiem fizycznym i to akurat wiemy dzięki nauce. Skoro więc czas jest zjawiskiem fizycznym, to życie wieczne oznacza życie poza czasem, a nie po czasie.

Jezus Chrystus urodził się konkretnego dnia w Betlejem. Lecz wiara od pierwszych wieków i pierwszych soborów (chociażby w Efezie) uznaje, że jest On Bogiem i Człowiekiem, który istniał przed czasem, w czasie i po czasie. Czyli że w nim nastąpiło połączenie naszego ludzkiego losu życia w czasie z życiem wiecznym Boga poza czasem.

Żeby było jaśniejsze, to co piszę wyobraźmy sobie stół na którym stoją różne rzeczy. I nas siedzących nad stołem. Dla nas wszystkie te rzeczy na stole widzimy jednocześnie.

I teraz wyobraźmy sobie istoty dwuwymiarowe – takich płaskaczy, którzy nie znają wymiaru trzeciego i nie wiedzą, że można być pięknie wysokim . Dla takich płaskaczy osoba znajdująca się nad stołem musi być wyrażona w języku, który jest dwuwymiarowy. Nie wiedzą bowiem jak można widzieć jednocześnie wszystkie rzeczy na stole, gdyż język dwuwymiarowy takich możliwości nie zakłada.

Podobnie jest z mową Boga do nas. Skoro cali żyjemy w czasie, to nie mamy nawet języka który opisywałby rzeczywistość, w której czas nie determinuje życia. Dlatego też cały przekaz Boga do ludzi musi się posługiwać porównaniami, analogiami i bez osoby, który zanurzyła się w czasie, w nim się urodziła i w nim umarła, nie byłoby możliwe pewne przekazanie rzeczywistości, że Bóg nas kocha i że jest Ojcem dla ludzi. I że poprzez to, że jedna z osób Trójcy Świętej jest Bogiem i Człowiekiem zostaliśmy wezwani do życia godnością dzieci Boga.

W dobie epidemii szczególnie przy zagadnieniu wiary w dobrego Boga od razu narzuca się pytanie o sens cierpienia.

Dlaczego dobry Bóg miałby pozwalać, abyśmy cierpieli z powodu koronawirusa i setki innych chorób i nieszczęść? Przecież to kolejna sprzeczność.

Nie ma na to pytanie innej odpowiedzi, niż ta, którą Chrystus przekazuje z Krzyża, czyli z narzędzia najokrutniejszej tortury w historii ludzkości. Utożsamiając się z ludzkim losem Chrystus odpowiada na to pytanie poprzez własne cierpienie i w ten sposób wskazuje, że grzech, czyli odejście człowieka od godności dziecka Boga, to poważna sprawa. I że cierpienie jest właśnie wynikiem tego, że od początku świata buntujemy się uderzając tym buntem przede wszystkim w siebie.

I teraz pytanie o Kościół.

Często pytają Państwo, jak mogę wierzyć w Kościół, skoro pedofilia, rozpusta, chciwość etc. Uwierzcie mi Państwo, że miałem w swym życiu poznać ludzi Kościoła świętych, ale i miałem i okazję dobrze poznać ostatnich łajdaków przy których najgorszy świecki to grzeczna dziewczynka.

Ale spójrzmy na historię Kościoła, który już w pierwszych wiekach był przez Ojców Kościoła nazywany zarówno matką, jak i prostytutką. Taka jest złożoność Kościoła.

Byli papieże, którzy zabijali swoich poprzedników, tłukli młotami po głowach kardynałów, swoje dzieci robili księciami Kościoła, zakazywali głosić prawdziwej nauki, palili przeciwników, sądzili wyciągnięte z grobu truchło swego poprzednika etc. Całe tysiące było pazernych, grubych i podłych biskupów i księży. A w naszych czasach wiemy o setkach pedofilów.

Ale też w historii Kościoła byli najwięksi święci, którzy poprzez swoją prace zmieniali bieg historii, nauki i budowali lepszy świat. W naszych czasach takim był Jan Paweł II. I nie zmieni tego faktu jego czasem zbyt duże zaufanie do ludzi i pewna naiwność.

To Kościół przeniósł depozyt wiary i mimo potwornycha grzechów swoich dzieci strzeże go do naszych czasów. Jeżeli nie mielibyśmy Kościoła, to nikt żadnej pewnej nauki o Bogu nam nie przekaże. Bo mimo wielości różnych religii żadnego innego spójnego przekazu wiary w Boga nie ma.

I na koniec. Czy papież, biskup, czy jakiś ksiądz ma wpływ na moje zmartwychwstanie? Nie ma.

A przecież jeżeli człowiek wierzy w to, że ma szanse zmartwychwstać i żyć wiecznie (poza czasem) w szczęściu, to jest to dla niego ważniejsze, niż wszystko inne. I właśnie dlatego ja jestem katolikiem i wierzę, ze Bóg jest Ojcem, który nas kocha.

Starałem się odpowiedzieć Państwu tak jak umiem. Tych wszystkich, którzy nie podzielają mojej wiary bardzo jednak szanuję, bo wiem że jest ona łaską, którą mam zupełnie niezasłużenie.

Roman Giertych