List szefa Ryanair do klientów, w związku z odwoływanymi lotami
Szanowny Klinecie,
W imieniu nas wszystkich w Ryanair, szczerze przepraszamy za wszelkie niedogodności spowodowane kryzysem w związku z wirusem Covid-19.
Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie naszych pracowników i klientów jest naszym głównym priorytetem. Ściśle współpracujemy ze wszystkimi organami państwowymi, aby przestrzegać wszystkich wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotów (EASA) w celu zminimalizowania ryzyka dla zdrowia naszych pracowników i klientów.
W tym tygodniu, we wtorek (10 marca), zawiesiliśmy wszystkie loty do / z Włoch (od soboty 14 marca do czwartku 9 kwietnia), kiedy to rząd włoski wprowadził zakaz poruszania się na terenie całego kraju. Chociaż sytuacja ta jest całkowicie poza naszą kontrolą, nasz zespół obsługi klienta pomaga klientom zmienić rezerwacje, aby mogli wrócić do domu. Więcej informacji można znaleźć w specjalnej sekcji dotyczącej Covid-19 na stronie internetowej Ryanair.
Wszyscy klienci, których loty odwołano, otrzymali wiadomość e-mail z informacją o przysługujących im prawach oraz o tym, jak uzyskać zwrot pieniędzy lub zmienić rezerwację. W nadchodzących tygodniach spodziewamy się, że rządy poszczególnych krajów mogą wprowadzić dalsze zmiany w naszym rozkładzie lotów, a jeśli tak się stanie wszyscy potencjalni klienci zostaną powiadomieni e-mailem. Będziemy nadal przestrzegać wszystkich wytycznych WHO i EASA i podporządkujemy się wszelkim nałożonym ograniczeniom podróży.
Pragniemy zapewnić wszystkich podróżnych lecących liniami Ryanair, że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zminimalizować ryzyko. Wprowadziliśmy wiele dodatkowych procedur ponad te wymagane przez uprawnione organy:
· Kabiny naszych samolotów dezynfekowane są co noc specjalistycznym (szpitalnym) środkiem dezynfekującym
· Wszystkie nasze samoloty wyposażone są w niezwykle wydajne filtry HEPA (High Efficiency Particulate Arrestors), które usuwają nawet mikroskopijne cząsteczki bakterii i klastrów wirusów z powietrza (wydajność ponad 99,99%).
Mamy nadzieję, że te zasady wzmocnią Państwa zaufanie i pozwolą zarezerwować loty Ryanairem, kiedy życie wróci do normy po kryzysie spowodowanym przez wirus Covid-19.
W ciągu ostatnich 35 lat mieliśmy do czynienia z wieloma sytuacjami kryzysowymi i za każdym razem, dzięki naszym klientom i naszym pracownikom, Ryanair stawał się silniejszy. Dziękuję za cierpliwość. Jesteśmy dobrze przygotowani do stawienia czoła tym trudnym czasach i nadal ciężko pracujemy, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym pracownikom i klientom.
Z poważaniem,
Michael O’Leary
Prezes Zarządu Ryanair Group
Manuela Gretkowska o Terlikowskim: Rozmarzony dzieciobójca

Manuela Gretkowska
Księża - dealerzy opium dla ludu. Jak w porządnej mafii, dealerzy nie biorą. Kler nie wierzy w to co sam głosi. Może dlatego Terlikowski … Terlikowski uważa się za Abrahama, słyszącego głos Boga
DZIENNIK + CZASÓW ZARAZY; „GIŃ Z TONIKIEM”
Lek jest, ale już nie w polskich hurtowniach. Chociaż patrząc na skład i nazwę, myślę że można poszukać tej chininy w dostępnych jeszcze tonikach czy schewpsach. Jeśli homeopatia działa, bo w takiej ilości ją zawierają. Lepsze to niż 0,000 mg niczego.Wnioski dla tych co przeżyją…
Wnioski dla tych, co przeżyją: jeśli jeden, niedogotowany nietoperz w zupie może zabić miliony ludzi, to dlaczego nie zalegalizować ayahuaski? Nikomu krzywdy nie robi. Tylko ten kto ją wypił porzyga się i posra. Środek, który nie uzależnia, a wręcz leczy uzależnienia. Może nietoperze patrzą na świat słuszniej, do góry nogami. Inaczej nie da się wytłumaczyć histerii wokół psychodelików. Psychodeliki to kurna nie wóda, hera i opium…
Księża – dealerzy opium dla ludu. Jak w porządnej mafii, dealerzy nie biorą. Kler nie wierzy w to co sam głosi. Może dlatego Terlikowski …
Terlikowski uważa się za Abrahama, słyszącego głos Boga – idź ( do kościoła) i zabij swojego dzieciaka wirusem. Abrahama powstrzymał anioł, Terlikowskiego nie powstrzyma nawet anioł śmierci. Czy ktoś ograniczy zapraszanie go do TVN? Po co tracić życie, to które nam jeszcze zostało, na oglądanie rozmarzonego dzieciobójcy? Bo tego faceta najwyraźniej jara męka, jak w znanym skeczu Michała Kempę jarała mąka.
Włochy przeznaczyły 20 kilka miliardów euro na walkę z wirusem. My połowę miliarda na walkę z czymkolwiek co trawi naszą służbę zdrowia 6-7 krotnie gorzej dofinansowaną od włoskiej, francuskiej, niemieckiej. Te kraje dofinansują przedsiębiorców ratując gospodarkę. Polski rząd rozłoży naszym przedsiębiorcom spłatę podatków. Tych, z których finansuje telewizję, więc też ekran, ale nie szpitalnego monitora..
Jeśli szef polskiej epidemiologii twierdzi, że już teraz środki ochrony wystarczą na tylko 2 dni, to wolałabym coś optymistycznego posłuchać…szefa polskich grabarzy.
Manuela Gretkowska
Ks. Stanisław Walczak: Zaangażowałem się w walkę przeciwko zboczonemu związkowi Kościoła z państwem

Ks. Stanisław Walczak
Zaangażowałem się w walkę przeciwko zboczonemu związkowi Kościoła z państwem, przeciwko oddaniu największych wartości chrześcijańskich na żer dla kłamców, oszustów i złodziei. Po pięciu latach jest gorzej niż było
Wpadam w melancholię. Zaczynam zastanawiać się po co jestem taki naiwny i wtrącam się do cudzych spraw. Przecież teraz, na emeryturze, po spełnionym życiu kapłańskim, mój biskup zapewnia mi spokojne życie. A ja myślałem, że przemienię świat i ubogacę jeszcze Kościół. Oj głupiutki ten Stanisław. Zamiast delektować się życiem, zamiast żyć już tylko dla siebie…
Zaangażowałem się w walkę przeciwko zboczonemu związkowi Kościoła z państwem, przeciwko oddaniu największych wartości chrześcijańskich na żer dla kłamców, oszustów i złodziei. Po pięciu latach jest gorzej niż było. A ja się pytam po jakiego czorta w ogóle tym się zająłem? Szkoda głowy na walenie w żelbeton. Trzeba, jak większość, żyć sobą!
Próbowałem bić na alarm w kwestii przestępczej wręcz akcji rządu polskiego w celu zniszczenia praworządności. Dzisiaj jest gorzej niż dotychczas, a prawie nikt tym się już nie przejmuje. A ja waliłem głową w ten mur. Stanisławie, jakiś ty naiwny. Troszcz się o siebie, żyj pełnią życia!
W tych dniach próbowałem się zmierzyć z nabożnymi frazesami biskupów polskich w kwestii walki z epidemią. Ale jest jeszcze gorzej. Zamykam się więc w mieszkaniu, zakupy robię w sklepiku na parterze i mam wszystko w trzyliterowym nosie, nie wspominając organu czteroliterowego. Zmierzenie się z ignorancją zawinioną, z pychą, z arogancją oraz z myśleniem przestępczym okazuje się być ponad siły.
Zamierzam zatem dostosować się do większości i gwizdać na wszystko. Spróbuję zakochać się na nowo w moim „ja”, w moim ego. W końcu mój wspaniały biskup dba o moje potrzeby. Nie mam więc powodu, by robić cokolwiek oprócz siedzenia w fotelu, pykania fajki i marzenia o niebieskich migdałach. Przecież jestem duchownym.
Nie muszę też korzystać ze „szpitala dusz” jakim podobno jest budynek kościelny. Biorąc pod uwagę ilość błędów w sztuce lekarskiej, popełnianych w tym „szpitaliku” bez ponoszenia odpowiedzialności, wolę moją izdebkę.
Wszystkim siostrom i braciom w wierze proponuję, by nosili na sercu plakietkę z napisem „tu mieszka Bóg”. Może to otworzy wielu biskupom oczy, że budynek kościelny jest o tyle miejscem Boga, o ile spotykają się w nim w Imię Jezusa „dwaj albo trzej” (Mt 18,20). To wiara zgromadzonych czyni z budynku kościelnego dom Boży.
Wszystkim braciom w kapłaństwie radzę, by do swych „usług” dodali tzw. catering i na zamówienie ludziom starszym, schorowanym, wystraszonym i potrzebującym dowozili do mieszkań Komunię Świętą. Może to być połączone z określonym datkiem.
Dokładnie 38,2 proc. wiernych bierze udział w niedzielnych mszach (38,3 proc. w 2017 r.), a 17,3 proc. katolików przystępuje do komunii (17 proc. w 2017 r.). Tak wynika z danych przedstawionych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. W obliczu tej statystyki nie widzę powodu do histerii w kwestii tzw. głodu Eucharystycznego. Te 17,3procent, w momencie zamknięcia kościołów bez problemu ponad 30 tys. księży i wielu szafarzy są w stanie dostarczyć Eucharystię do domów. Tak mała ilość ludzi przystępujących do Komunii w Polsce jest znakiem ogromnego kryzysu wiary. I żadna teoryjka o Komunii duchowej tego nie naprawi.
Nie karmcie ludzi nabożnymi hasłami. Zabierzcie się do roboty.
Ks. Stanisław Walczak
Magdalena Środa: Wszystkie zgromadzenia zamknięte prócz modlitewnych

Magdalena Środa
Wszystkie zgromadzenia zamknięte prócz modlitewnych. Rozumiem, że katolikom na zdrowiu nie zależy bo interesują się wyłącznie zbawieniem i ciepłą działka w raju ale nim ją posiądą mogą zarazić tych, którzy wolą doczesny dobrostan
Narzekałam do tej pory, że Kościół znajduje się poza demokracją i jej wszystkimi instytucjami kontroli: ekonomicznej, prawnej, moralnej, obyczajowej ale dziś okazuje się też, że jest poza kontrolą zdrowotną i medyczną a nawet sanitarną.
Wszystkie zgromadzenia zamknięte prócz modlitewnych. Rozumiem, że katolikom na zdrowiu nie zależy bo interesują się wyłącznie zbawieniem i ciepłą działka w raju ale nim ją posiądą mogą zarazić tych, którzy wolą doczesny dobrostan. Poza tym, może modlący się katolicy odstąpią swoje miejsca w szpitalach i przychodniach zdrowia, niekatolikom?.
W końcu czym jest wiedza medyczna (Kościół zawsze się jej przeciwstawiał) w porównaniu z wiecznością?
Magdalena Środa
Stefan Niesiolowski: PiS szuka ratunku w koronawirusie

Stefan Niesiołowski
PiS szuka ratunku w koronawirusie i temu służyła zarówno absurdalna w swojej zbędności i nachalnej propagandzie sesje sejmowa, jak również zaproszenie opozycji na spotkanie z p. Morawieckim.
Kampania Dudy buksuje. Można nawet powiedzieć, że kampania Dudy traci oddech, albo po prostu, że coraz bardziej widać jak zdycha. Sens jest taki, że Duda nie zostanie wybrany na drugą kadencję, nie powtórzy sukcesu jaki w tym względzie odniósł Aleksander Kwaśniewski, czego mu z resztą z całego serca dla dobra Polski życzę.

Sygnałów, że dobra zmiana się kończy, bo zakończenie tej fatalnej prezydentury, będzie agonią całej dobrej zmiany i to raczej szybszą niż powolną, jest coraz więcej. W internecie są informacje, że wewnętrzne sondaże robione na zlecenie PiS-u wskazują na porażkę Dudy i wywołują panikę na Nowogrodzkiej (dziś chyba najbardziej koszmarna nazwa ulicy w Warszawie).
PiS szuka ratunku w koronawirusie i temu służyła zarówno absurdalna w swojej zbędności i nachalnej propagandzie sesje sejmowa, jak również zaproszenie opozycji na spotkanie z p. Morawieckim. Po raz kolejny tym razem w towarzystwie polityków demokratycznych reżimowi dygnitarze kiwali głowami, robili marsowe miny (to specjalność wiecznie zatroskanego i przejętego swoim fundamentalnym urzędem Kamińskiego), wypowiadali fachowe uwagi, epatowali empatią, rzeczowością i troską o maluczkich.
Po ponad czterech latach wyzwisk zniewag niszczenia demokracji i szkalowania przeciwników PiS-u jako zdrajców, złodziei, targowicy, wyzutych z patriotyzmu i tym samym agentów obcych sił, nie będących Polakami, gorszego sortu, itd., oszczędzę już całego katalogu wyzwisk, nagle dobra zmiana chce wspólnie z tymi kanaliami ratować nasz wspólny kraj przed groźbą pandemii. Raczej bym podziękował znanemu z uczciwości, prawdomówności, znajomości historii i bohaterstwa (Węgry sojusznikiem Polski podczas II wojny, koktajlami Mołotowa we wrogów Polski) p. Morawieckiemu za ten zaszczyt i postawił warunek, albo dajecie 2 mld na onkologię, albo bawta się same.
Rozumiem stanowisko polityków demokratycznych, choć go nie podzielam. Być może uważają, że społeczeństwo nie zrozumiało by tego stanowiska, ale druga strona nigdy takich skrupułów nie miała, ponadto to nie jest prawomocny rząd bo swoją prawomocność zdobytą w wyborach utracił łamiąc Konstytucję i podejmując szereg działań typowych dla dyktatur jak dążenie do złamanie niezależności sądów, opłacanie ze środków rządzącej partii i jej dygnitarzy i lizusów, wykorzystywanie służb do walki politycznej itp. To wszystko są działania uniemożliwiające współpracę na jakimkolwiek polu.
Proszę pamiętać co PiS robi z Polską od ponad 10 lat ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich pięciu i nie zawracać sobie głowy apelami p. Morawieckiego i spółki. O desperacji i strachu p. Dudy świadczy też wypowiedziana podczas jednego ze swoich historycznych spotkań z ludnością uwaga, że być może trzeba będzie podczas kampanii zrezygnować ze spotkań. To pierwsza tak wyraźna reakcja na coraz szersze i głośniejsze sprzeciwy mieszkańców na pięć lat sprawowania urzędu przez p. Dudę, na jego poddaństwo, łamanie Konstytucji, partyjną zajadłość i nie dotrzymanie obietnic tak hojnie i beztrosko składanych pięć lat temu. Kolejną porcją chamstwa popisali się otaczający Dudę dostojnicy jeden z nich obraził Władysława Kosiniaka-Kamysza i Donalda Tuska słowem „popychadło”, żaden nie raczył odnieść się do wyjątkowo obrzydliwego ataku p. Tarczyńskiego na Adama Michnika jednego z najwybitniejszych polityków i publicystów współczesnej Polski.
I wreszcie p. Duda podjął decyzję wpisując się w pisowską obrzydliwość i kłamstwa. W towarzystwie p. Morawieckiego i dwóch pomniejszych aparatczyków ogłosił, że podpisuje ustawę o przekazaniu reżimowym mediom 2 mld złotych. Oznacza to podpisanie się pod obscenicznym gestem Lichockiej skierowanym do uważających finansowanie kosztem chorych na raka odrażającej propagandy za niemoralne.
Duda usiłował jakoś zatrzeć fatalne wrażenie tego co zrobił i dlatego nie mówił nic o propagandzie pisowskim serwilizmie i kłamstwach reżimowych mediów, które dostaną gigantyczne pieniądze także z naszych podatków, ale o ośrodkach regionalnych, programach historycznych, interwencyjnych i „bliskich ludziom” rozumiejąc, że występy propagandzistów i notorycznych kłamców, a więc stanowiących istotę pisowskich mediów takimi nie są. W tym samym duchu mówił też p. Morawiecki dodając rolę reżimowych mediów w walce z koronawirusem i atakując wszystkich mówiących o niedofinansowaniu onkologii. Reasumując otrzymaliśmy koncertowy przykład pisowskiej obłudy cynizmu i kłamstwa, opakowany w długie oczekiwanie na decyzję p. Dudy co miało najpewniej świadczyć o dramatycznych wahaniach godnych Hamleta, trosce o społeczeństwo i moralnych dylematach tego męża stanu.
Stefan Niesiołowski
Ks. Stanisław Walczak: Modlitwa a wirus

Ks. Stanisław Walczak
Modlitwa jest ważna. Ale jeśli zastępuje ona ludzki rozum, jeśli nie idą za nią czyny, próżna jest i bezwartościowa taka modlitwa.
Nawet Jasna Góra modli się o zatrzymanie epidemii! Suplikacje rozbrzmiewają po kościołach. Na ulicach chłopy na kolanach. Z różańcami w ręku czyszczą chodniki. Mam zatem pytanie zasadnicze: czy w obliczu zagrożenia usunięto wodę święcona z pojemników przy wejściu do kościołów? Czy zobowiązano wiernych do przyjmowania Komunii Świętej na rękę? Jeśli nie, to każda modlitwa o ustanie epidemii jest wystawianiem Boga na próbę!

Gdyby złodziej prosiłby Boga, by ustrzegł go przed złodziejami, którzy czyhają na jego łup – niczym nie różniłby się od nich. Albo dziewczyna, która przed upadkiem prosi Matkę Bożą, by uchroniła ją od ciąży – te modlitwy o obronę przed wirusem posiadają taki sam charakter.
Mam nadzieję, że kapelani szpitalni zostali wyposażeni w odpowiednie odzienie ochronne, by – w przypadku epidemii – zanieść chorym Komunię Świętą i udzielić im sakramentu chorych. To byłoby logicznym rozwiązaniem problemu nabożnych katolików.
Bóg obdarzył człowieka rozumem, by mógł stawiać czoło przeciwnościom, by walczył ze skutkami grzechu pierworodnego – z chorobami i odbudował na nowo harmonię w świecie. Obecne zagrożenie jest więc wyzwaniem, a nie powodem do religijnej histerii. Trzeba nam modlitewnie wspierać naukowców i badaczy, którzy poszukują skutecznych leków. Trzeba nam wspierać lekarzy, pielęgniarki – narzędzia Bożego daru uzdrawiania. Im należy się wsparcie modlitwą. Mamy o obowiązek dbania o solidarność między narodami, byśmy wspólnie stawili czoła zagrożeniu.
Modlitwa jest ważna. Ale jeśli zastępuje ona ludzki rozum, jeśli nie idą za nią czyny, próżna jest i bezwartościowa taka modlitwa. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” (Jk 4,3).
Ks. Stanisław Walczak
Roman Giertych: List do szefowej sztabu Prezydenta Dudy w sprawie pieczenia Kaczyńskiego

Roman Giertych
Muszę powiedzieć, że tegoroczna kampania Pani kandydata, to chyba największa porażka w historii Polski. Ja jeszcze takich cyrków nie widziałem.
Szanowna Pani Mecenas!
Dowiedziałem się dzisiaj, że napisała Pani wiersz, w którym proponuje Pani upieczenie naszego najdroższego przywódcy aby nie ogłupiał więcej ludzi. Pomyślałem, że to jest ta chwila, w której potrzebuje Pani mojej korporacyjnej solidarności i dobrej rady.
„Do pieca wsadzić Kaczora, w ten sposób naród by się obudził, a Kaczor przestał ogłupiać ludzi" – to fragment "Ballady Milanowskiej" napisanej przez Jolantę Turczynowicz-Kieryłło i jej męża… Szok! Szefowa kampanii @AndrzejDuda @mecenasJTK @jbrudzinski @AdamBielan. (za wyborczą) pic.twitter.com/4h5gq9YYoF
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) March 10, 2020
Przyzna Pani, że niecodzienna to sytuacja, gdy szefowa sztabu kandydata PiS na Prezydenta chce upiec szefa PiS celem zapobieżeniu dalszemu ogłupianiu przez niego wyborców PiS.
Generalnie zwolennicy PiS są gotowi na każdy przejaw ekstrawagancji swoich pupili, ale myśl o pieczeniu Jarosława, który stanowi w ich umysłach skrzyżowanie Jana Pawła II z Piłsudskim, Stalinem i Zenkiem Martyniukiem, to może być dla nich za dużo.
Musi więc Pani racjonalnie coś wymyślić i zaprezentować na konferencji (a czasu jest niedużo, bo Jarek zaraz się obudzi i będzie po Pani). Mam jeden pomysł: a jakby tak Pani powiedziała, że chciała Pani upiec szefa PiS, aby go impregnować na koronawirusa? I że według najnowszych badań człowiek upieczony jest całkowicie nieczuły na tego groźnego stwora? Wówczas może w powodzi zainteresowania epidemią jakoś by Pani to uszło, gdyż ludzie uznaliby Panią za niezbyt mądrą, ale jednak z dobrymi chęciami. A durniów w PiS-ie, byle z dobrymi chęciami przylizania się Jarkowi, przecież jest całe stado i nikt z tego powodu nikogo nie wyrzuca.
Świetny pomysł prawda?
Roman Giertych
PS
Muszę powiedzieć, że tegoroczna kampania Pani kandydata, to chyba największa porażka w historii Polski. Ja jeszcze takich cyrków nie widziałem.
Manuela Gretkowska: Życie w samoobronie zawirusowało program ludzkości

Manuela Gretkowska
Życie w samoobronie zawirusowało program ludzkości. Nic oprócz realnej groźby śmierci nie powstrzyma ludzi przed chciwością i krótkowzroczną głupotą. Zastanawiając się nad zarazą widzę pandemiczne spełnienie ludzkich marzeń
Część mojej rodziny jest wiekowo w targecie coronavirusa, część nie. Nigdy nie wiadomo. W Iranie zmarła 23-letnia sportsmenka. Jeśli chodzi o moje szanse przeżycia – na dwoje płatów płucnych babka wróżyła. Byłoby mi przykro, gdybym zaraziła się śmiertelnie. Ze względu na świadomość życie ludzkie jest bardzo cenne. Dla wierzących w duszę, lub po prostu je ceniących – bezcenne. Ten wstęp po to, żeby nikt pomyślał, że cieszę się ze śmierci, swojej lub cudzej. Przeciwnie, zdrowia i życia długiego wszystkim życzę.

Ale zastanawiając się nad zarazą widzę pandemiczne spełnienie ludzkich marzeń.
W Chinach przestali smrodzić, więc przynajmniej powietrze czystsze, a może i woda tam, gdzie zatruwała na śmierć.
Niebawem przekonamy się, że nie potrzebujemy ani chińskiej taniochy, ani Iphona co sezon. Praca wróci do zachodnich manufaktur. Zmniejszą się ślady węglowe po uziemionych samolotach. Ssiemy mniej ropy, unieruchomieni kwarantanną. Klimatyczne ocieplenie przystopuje chociaż na sekundę. Globalna choroba zamieni nas w lokalsów. Przynajmniej do kwietnia, bo wtedy, wieszczy Trump, zaraza cudownie ustanie. Albo jak zwykle bredzi, albo wie o czymś od „amerykańskich naukowców”, czego nikt oprócz prezydenta i jego czerwonego przycisku do bomby atomowej nie wie.
Nie cieszę się z cierpienia chorych i śmierci. Nie wiadomo czy ten wirus wpłynie na nasz genom.
Gdy ludzkość mieszkała jeszcze w Afryce, też ją coś zdziesiątkowało, do 8-10 tysięcy osób (nie małpoludów). Antropolodzy nazywają ten moment „wąskim gardłem” ludzkości. Mogliśmy wyginąć, ale wzmocnieni wyruszyliśmy z Afryki rozłażąc się po świecie.
Teraz najtrudniejsze, do przełknięcia nawet szerokim gardłem: profesor fizyki kwantowej Jim Al-Khalil ( „Życie na krawędzi, era kwantowej biologii”) sformułował teorię tłumaczącą czym może być życie. Nieprzewidywalne, przypadkowe jak kwanty, z których powstają przewidywalne cząsteczki, a z nich np. ludzkie ciała. Ta hierarchia kwanty – cząsteczki – życie współgra do momentu rozpadu. Na poziomie kwantowym działają niezrozumiałe dla nas siły, przypadku i nieprzewidywalności.
Załóżmy, że życie postanowiło się bronić. Nie pojedyncze, nie ludzkość. Abstrakcyjne życie polegające na świadomości, jakikolwiek byłby jej nośnik – Gea, Gaja, Duch Święty, organizm, czy dusza, lub buddyjska pustka. Gdyby ta świadomość była rozumna i wysłuchała marzeń człowieczych o zahamowaniu ocieplenia, zlikwidowaniu zanieczyszczeń, powrotu do bardziej ludzkich rozmiarów egzystencji – wykombinowałaby coronavirusa. Nie podejrzewam o taki altruizm tajnych laboratoriów w Wuhan.
Życie w samoobronie zawirusowało program ludzkości. Nic oprócz realnej groźby śmierci nie powstrzyma ludzi przed chciwością i krótkowzroczną głupotą. Nastąpiło to w ostatniej chwili, gdy w podgrzanej globalnym ociepleniem stajni koni Apokalipsy, skończyło się sianko do skubania i słychać już niecierpliwe rżenie.
Ten rży kto drży ostatni, od wirusowej gorączki.
(nie jest to chora teoria spiskowa, tylko zdrowa wyobraźnia pisarska)
Manuela Gretkowska
Roman Giertych do Kurskiego: Nie martw się Jacku. Kłamać możesz wszędzie, a przecież to stanowiło istotę tego co robiłeś

Roman Giertych
Ofiara twoja nie poszła na marne. Z pewnością na Twoje miejsce przyjdzie osoba równie gorliwa w łgarstwie co Ty, więc możesz spać spokojnie
List do Jacka Kurskiego
Drogi Jacku!
W tym trudnym dla Ciebie dniu nie mogło zabraknąć mojego dobrego słowa pociechy.
To smutne, że za taką wierność, gdzie zgodziłeś się dla Jarka kłamać, oczerniać, a przede wszystkim wychwalać w nieskończoność jego nieudolne rządy, on odpłacił wyrzucając Cię jak psa.
Ale nie martw się Jacku. Głowa do góry! Kłamać możesz wszędzie, a przecież to stanowiło istotę tego co robiłeś w TVP.
Niech Cię ukoi w bólu to, że za Twoją ofiarę Madzia i Danusia będą mogły kupić sobie jeszcze fajniejsze i droższe torebki i buty. Niech Ci spokój da fakt, że za pieniądze zdobyte za poświęcenie twojej siwej głowy Zenek zaśpiewa znów na Sylwestra.
Ofiara twoja nie poszła na marne. Z pewnością na Twoje miejsce przyjdzie osoba równie gorliwa w łgarstwie co Ty, więc możesz spać spokojnie: TVP nadal będzie podążać według hasła „Ciemny lud wszystko kupi”.
Przykre trochę, że w Twoim fotelu zasiądzie jakaś inna osoba, że na twoim biurku położy buty i twoja sekretarka będzie musiała robić kawę obcym, kawę kupioną za pieniądze, które to przecież ty wyrwałeś z gardła chorym na raka. Tego Ci Jacku nikt nie zabierze.
Bez twojej siły i determinacji Ci natrętni chorzy, którzy tak „niegodziwie” (jak powiedział o opozycji pan Prezydent) próbowali wyrwać pieniądze na swoje lekarstwa, czy inne środki uśmierzające ból, pławiliby się w luksusach na swoich oddziałach onkologicznych, gdy tymczasem Ty nie miałbyś tych drobnych kilkudziesięciu tysięcy miesięcznie na opłacanie gwiazd naszej, publicznej telewizji.
A bez takich pensji, kto zgodziłby się pracować w instytucji, która wiadomo, że jest często zarówno pierwszą, jak i ostatnią pracą w mediach? Dlatego Jacku twoja postać przejdzie do historii. Tego miejsca już nikt Ci nie zabierze.
Twój wierny przyjaciel,
Roman Giertych
PS.
Jedyne czym bym się martwił to fakt, że bez Ciebie Duda nie wygra, a wtedy PiS straci władzę. Może być wtedy tak, że przyszła władza nie będzie twoich działań w TVP tak dobrze oceniać, jak ja w tym liście…
Gabriela Lazarek: Nasze wyjście z banerem „Duda jest kłamcą i krzywoprzysiężcą” wywołało niezłe zamieszanie

Gabriela Lazarek
Nie ja jestem odpowiedzialna za to, że Duda jest kłamcą i krzywoprzysiężcą.
I nie jest za to odpowiedzialny żaden człowiek, który dzisiaj złożył podpis na banerze.
Widzę, że nasze wyjście z banerem z napisem „Duda jest kłamcą i krzywoprzysiężcą” wywołało niezłe zamieszanie, a na nas lecą gromy. Ale po kolei.

Najpierw może zacznę od przedszkola, a później przejdę do zdecydowanie bardziej poważnych spraw takich jak konsekwencje karne o których wspomniano.
A więc z kwestii przedszkolnych, to oczywiście zarzut, że nie poinformowaliśmy Obywateli RP o fakcie, że z tym banerem wychodzimy, bo przecież ORP prowadzi akcję lżenia Dudy .
Otóż chciałam szanownych państwa z przedszkola poinformować, że KAŻDY OBYWATEL TEGO KRAJU MA PRAWO DO GŁOSZENIA PRAWDY W WYBRANEJ PRZEZ SIEBIE FORMIE, ZE ŚWIADOMOŚCIĄ PONOSZENIA KONSEKWENCJI ZA SWOJE CZYNY.
Sama byłam najszczęśliwsza za każdym razem, kiedy ktoś uznał moje działanie za słuszne i postanowił postąpić podobnie lub tak samo i chyba parsknęłabym śmiechem, gdyby mnie zapytał czy może. Przecież decydując się na jakiekolwiek działania liczę, że za moim przykładem pójdzie, jedna, dwie, czy więcej osób. Liczę się z tym , że moje działanie może być tylko inspiracją, a ktoś kolejny to zmodyfikuje. Przecież o to w tym wszystkim chodzi.
Oczywiście nie mówię o materiałach objętych prawami autorskimi, takimi jak teksty, obrazy, muzyka itd. Tej kwestii nie mam zamiaru więcej roztrząsać, biorąc pod uwagę, że może się to i tak najprawdopodobniej zakończyć kolejną przedszkolną akcją wywalania ze znajomych.
Pomysł z tym, żeby zbierać podpisy na ulicy wypłynął zupełnie naturalnie i spontanicznie i był w pewnym sensie moim zdaniem nieuniknioną konsekwencją akcji Obywateli RP. Trzeba pamiętać, że ludzie pójdą za przykładem, niekonieczne w pierwotnej formie. Myślę, że prędzej czy później ktoś zrobiłby dokładnie to samo.
Jeżeli widzę, że ktoś robi coś ważnego, potrzebnego i sensownego, to w naturalny sposób oczywiście się na tym wzoruję, modyfikując do okoliczności, potrzeb i perspektywy, z której ja patrzę, a ta jednak, co stwierdzam po przeczytaniu niektórych komentarzy jest jednak trochę inna niż ORP, a do której oczywiście mam prawo .
Po kilku latach protestów ulicznych, po setkach godzin obserwacji reakcji ludzi, z całą pewnością mogę stwierdzić jak ważnym czynnikiem w procesie wyniszczania społeczeństwa jest strach i brak reakcji na coraz większe podłości.
Przeciwieństwem tego strachu jest działanie w taki sposób, żeby ludzie intuicyjnie, kierowani naturalnym odruchem, zareagowali, przełamując swój strach.
Używając tekstu art. Konstytucji, w którym mowa o konsekwencjach znieważenia prezydenta, popełniłabym dwa podstawie błędy.
Zaprzeczyłabym prawdzie, czyli temu, że to nie żadne bezzasadne wyzwiska i zniewaga, tylko prawda. A przede wszystkim wysłałabym sygnał, że należy się bać tę prawdę głosić. Należy żyć w strachu przed mówieniem prawdy, bo spotka nas kara, więc lepiej się nie wychylać.
Spontaniczne reakcje ludzi na ulicy są bezcenne. Są moim zdaniem zupełnie nie doceniane przez szeroko rozumianą opozycję uliczną.
Taką reakcją jest np spontaniczne dołączenie do protestujących ludzi w drodze do sklepu czy na zwykłym spacerze, na którym udział w proteście wydaje się całkowitą abstrakcją, a jednak się wydarza, często pierwszy raz w życiu. Wystarczy zachęta-jezeli się zgadzasz, stań na pięć minut.
Te pięć minut, to dla wielu osób chwila przełamania własnych lęków.
Ten podpis na banerze dla wielu tych osób był pierwszą reakcją na obecne rządy, pierwszym objawem sprzeciwu. Widziałam, autentyczną dumę i radość na twarzach ludzi którzy składali podpis. Nikt nawet nie pomyślał, że ktokolwiek potraktuje to jako obrażanie prezydenta.
Ludzie nie podpisali się pod obrazą, a pod prawdą, którą sami znają. Niektórzy z nich najprawdopodobniej pierwszy raz zareagowali, ponieważ ktoś w prosty sposób dał im taką możliwość.
Kolejny zarzut, to brak informacji o konsekwencjach znieważania prezydenta.
No i tutaj mamy problem, ponieważ znieważania nie ma. Ludzie podpisali się pod prawdą, którą sami czują, nie pod zniewagą. Konstytucja nie mówi niczego o karaniu za mówienie prawdy o prezydencie, chociażby ta nie wiem jak była niewygodna dla niego. Oczywiście może zaraz ktoś powiedzieć – ale przecież wiemy jak jest, nie można narażać ludzi itd.
No więc zapytam, jak jest? Już pozwalamy na przesuwanie tej granicy strachu i przyjmowanie absurdów jako fakt i obowiązujące prawo? Nie jest ważniejsze w takiej chwili to, że w przypadku gdyby doszło do absurdalnego pociągania tych ludzi do odpowiedzialności, każdy miał pewność, że stanie za nim cały tłum ludzi i będzie ich przed niesprawiedliwoscią bronił?
Jeżeli nie działa prawo ustawowe, musi je zastąpić prawo to zwykłe, oczywiste. Ludzkie. I w końcu trzeba przestać się go bać i przestać traktować ludzi jak małe dzieci. Bo ta władza z pewnością z czasem ich tak nie potraktuje, jeżeli dalej pojedzie po wszystkich swoim reżimowym czołgiem.
Zapytam więc. – czy jeżeli zaproszę osobę nieheteronormatywną do wyznaczonej strefy „ochrony przed ideologią LGBT”, to będzie oznaczało że postępuję nieodpowiedzialnie, narażając ją na ataki ? Czy mam taką osobę przed każdym wjazdem w taką strefę informować o tym fakcie?
Wybaczcie, ale w ten sposób musiałabym wyłączyć już pół Polski z tras wycieczek, a za jakimś czas kolegę geja czy koleżankę lesbijkę zaprosić do piwnicy. Byłoby to wyrażenie zgody na taki stan rzeczy. Przyjęcie tego faktu.
Jedyne co mogę w takiej sytuacji zrobić, to chronić tę osobę chociażby własnym ciałem w chwili jakiegokowiek zagrożenia i liczyć na wsparcie wielu innych osób. Bo absolutnie nigdy żadnej osoby LGBT ani innej wykluczonej, nie pozwolę spychać coraz głębiej do piwnicy, przez zastraszanie.
To nieprawda, że nieświadomie kogokolwiek naraziliśmy. To ten niby prezydent Duda naraża tych ludzi kłamiąc i łamiąc konstytucję na którą przysięgał. To on i cała rzesza ludzi która za nim (albo raczej przed nim) stoi, jest odpowiedzialna. Nie można karać za prawdę.
A jeżeli tak się dzieje, to mimo wszystko trzeba tej prawdy bronić.
Najważniejsze jest to, że decydując się na taką formę protestu, gdyby nawet przyszło komukolwiek ponosić za to konsekwencje, ja zrobię wszystko, żeby tę osobę chronić i występować w jej obronie na wszystkie możliwe sposoby. Tak jak liczę, że ktoś zrobi w chwili, kiedy to na mnie spadną konsekwencje udziału w jakiejś demonstracji.
I liczę, że zrobi to wtedy dużo więcej osób. Na tym polega ta cholerna solidarność. Wcale nie na chronieniu ludzi przed rzeczywistością, która jest taka, a nie inna. Ale na pokazywaniu jak sobie z nią radzić w chwili, kiedy czujesz, że powinieneś zareagować, że chcesz to zrobić.
I powiem Wam, że wolę, żeby przeciętny człowiek na ulicy raz przeżył wezwanie na policję za dobrowolne złożenie podpisu pod prawdą, na banerze na ulicy, niż obudził się za jakiś czas z policyjną czy naziolską pałą na głowie, bo wyszedł z domu o nieodpowiedniej porze, wyglądał nie tak jak trzeba czy głosił poglądy sprzeczne z linią władzy.
Nie chcę doczekać chwili , kiedy kilku tych samych desperados będzie stało na ulicy przeciw władzy, a przechodniów zapobiegawczo rozpędzi do domu, żeby przypadkiem nie wpakowali się w kłopoty, dołączając do nich.
Nie chcę, żeby przed każdą intuicyjną, spontaniczną reakacją, ludzie najpierw musieli wysłuchać jakie to mogą ich czekać straszne konsekwencje. Ważniejsze w tym wszystkim jest to, że te konsekwencję nie powinny nastąpić i tego najbardziej należy bronić.
Nie ja jestem odpowiedzialna za tę rzeczywistość. Nie ja jestem odpowiedzialna za to, że Duda jest kłamcą i krzywoprzysiężcą.
I nie jest za to odpowiedzialny żaden człowiek, który dzisiaj złożył podpis na banerze. I chociażby z tego powodu, każda z tych osób powinna czuć się bezpiecznie, ze świadomością, że chociaż rząd i prezydent to jedna wielka organizacja przestępcza, gdzie panują tylko dla nich wygodne reguły i zasady, to możesz wyjść na ulicę i powiedzieć o nich prawdę i nie zostanie sam. Bo stanie w Twojej obronie cały tłum ludzi.
I jeszcze jedno. Pomimo zimna, deszczu, byliśmy na tej ulicy dzisiaj a utentycznie szczęśliwi. Reakcje ludzi były niesamowite.Było wspaniale. Czysta radość z tak ogromnej reakcji ludzi.
W ok. godzinę podpisało się ok stu osób. Tak było, póki nie weszłam na fb.
Teraz jest druga w nocy, a ja przez ten syf który na nas wypłynął, nie śpię i piszę to wszystko. Całą energię zebraną dzisiaj na tej ulicy kilka osób postanowiło przekłuć jak balon. Ale wiecie co? Nie pozwolę na to.
Jutro też wyjdziemy z tym banerem na ulicę. I zrobię to za każdym razem, kiedy uznam to za słuszne . A jak trzeba będzie, to po prostu usunę fejsbuka, żeby nie tracić resztek energii, której u wielu przecież i tak już jest deficyt.
Gabriela Lazarek
