Piotr Tymochowicz: Koniec snu o dyktatorskiej potędze…

Piotr Tymochowicz

Piotr Tymochowicz

Myślę, że wydarzenia potoczą się teraz znacznie szybciej niż podejrzewałem

 



No cóż, długo trzeba było czekać aż wreszcie znajdą się odważni dziennikarze by ujawnić to wszystko co pisałem czy raczej sugerowałem wcześniej o bandytach w rządzie. Myślę, że to początek – ledwo początek teraz ruszy cała lawina …

Warto postawić kilka kluczowych pytań i wreszcie na nie odpowiedzieć :

1. Dlaczego doprowadzono do śmierci Barbarę Blidę ?

Kto personalnie za tę śmierć odpowiada i kto zlecił natychmiastowe uciszenie Barbary Blidy ? Czy rzeczywiście chodziło o areszt spreparowanie fałszywych zarzutów o współpracę z mafią węglową ? Czy może chodziło o wiedzę Blidy o współpracy kogoś innego z inną mafią?

2. Kto zamordował i kto zlecił zamordowanie Andrzeja Leppera ?

Kto zapowiadał wcześniej że zabije Leppera ? Komu zlecenie to zostało wydane ? Co wiedział Andrzej Lepper o związkach polityków PIS oraz Radia Maryja z polityką Rosji ? Co wiedział o związkach polityków z mafią ? Kogo personalnie obawiał się najbardziej ? Przed kim chciał ostrzec Kaczyńskiego naiwnie wierząc, że ten nie zna zamiarów i sposobów działania jego partyjnego kolegi ?

3. Kto będzie teraz bronić podejrzanych i czy nieprzytomna obrona nie jest podyktowana szantażem ujawnienia wielu przestępstw polityków PiS’u ?

Czy od lat zbierane haki na pisowców na towarzyszy partyjnych – nie były zbierane właśne na wszelki wypadek by mieć teraz czym ich szantażować. (Przypatrujcie się uważnie kto będzie najbardziej żarliwie bronić podejrzanych …. )

4. Kto zamordował Stachowiaka i jaki to ma związek z politykami PiS`u?
 
5. Kto i dlaczego zamordował świadków afery podkarpackiej w szczególności dlaczego Dawid Kostecki musiał umrzeć ?

Co zamierzał uczynić ?

6. Kto miał licencję na mordowanie niewygodnych ludzi oraz od kogo i za pomocą których bandytów ?

Kto wiedział, że będzie całkowicie bezkarny ?

7. Kto miał ukryć skutecznie aferę „SKOKI” tysiące razy poważniejszą od Amber Gold ?

Kto miał roztoczyć parasol ochronny nad bezprawiem interesów „Srebrnej”?

To tylko niewiele pytań, które czekają na odpowiedź. Ciśnie się jeszcze kilka pytań retorycznych …

1. Czy sądzicie, że GW ryzykowałaby publikacją niesprawdzonych po tysiąckroć faktów ? Opierając się tylko na zeznaniach jednego świadka ? Nie ryzykowaliby. Mają potwierdzenie z całą pewnością.

2. Czy Amerykanie planując swoją bazę w Polsce są tak naiwnie głupi, że nie widzą kto z polityków i dlaczego realizuje politykę Federacji Rosyjskiej ?

Nie są/to dlaczego milczą na ten temat ? Czy przypadkiem destabilizacja Unii Europejskiej nie jest wspólną grą Putina z Trumpem ? Czy politycy pisowscy nie bawią się przypadkiem w grę podwójnych agentów ? To jedyna możliwość – zapewnienia sobie bezkarności oraz skuteczności działań. Nie ma innej. Inna nie istnieje.

3. Czy Pan Ziobro wskutek niebywale poważnych zarzutów czy podejrzeń poda się do dymisji ? Czy chociaż tymczasowo zawiesi swoją pracę ? Kto odważy się aresztować Panią Kotecką oraz pana Ziobrę dla prawidłowego zabezpieczenia toku śledztwa ? Kto to śledztwo podejmie ?

4. Kto w istocie ponosi pełną odpowiedzialność za absurdalną katastrofę lotniczą prezydenckiego samolotu w Smoleńsku?

Kto na tym politycznie, wizerunkowo, medialnie prawnie i finansowo – zyskał ? Czy przypadkiem odpowiedź na te pytania nie ujawnia personaliów osoby winnej ? Kto cierpiał najbardziej będąc tylko w tle najpierw Lecha Wałęsy a potem Lecha Kaczyńskiego ?

5. Ile kosztowało przekonanie Rosjan i Amerykanów aby nie ujawniać ostatniej rozmowy Kaczyńskich nagrywanej w systemie Pegasus – już wówczas ?


6. Czy system Pegasus – rzekomo zakupiony ostatnio a dziwnym trafem funkcjonujący od wielu lat wcześniej zakupiono tylko by podsłuchiwać i śledzić niewygodne osoby ?

Czy może system ten świetnie się sprawdza w nagrywaniu i podrzucaniu różnych zboczonych materiałów dla tychże ?

Są jak mówi Pan Prezydent „pytania trudne, pytania bardzo trudne nawet” :

Kto pomógł w opracowaniu Planu B by mieć gdzie uciec w razie niebezpieczeństwa ?

Kto dał schronienie bandytom w Ameryce Południowej ?

Jaki to ksiądz ma tam bezpieczne związki i swoją posiadłość ?

Co łączy interesy „księdza” z ministrem ?

Tak przy okazji: Kto dał „księdzu” – święcenia kapłańskie ? W jakim kraju ? i Kiedy ?

Warto może jeszcze zapytać dokąd i w jakim celu uciekła córka prezydenta?
Jakie ma zadanie ?

Myślę, że wydarzenia potoczą się teraz znacznie szybciej niż podejrzewałem.

Dla psów i innych bydląt ze służb na usługach bandytów uprzejmi przypominam, że ja się tylko pytam. Nic wiem, niczym się za mocno nie interesuję niczego nie planuję w polityce. Ja tyko pytam, przyglądam się i czekam.

Czekam na moment, kiedy przyznacie się do podłożenia mi zboczonych materiałów I na wyznanie – konkretnie na czyje zlecenie działaliście.

To wszystko.
Powodzenia życzę

Piotr Tymochowicz


Roman Giertych: Co się stanie, gdy Państwo przestanie być rządzone przez PiS, z relacjami Państwo-Kościół?

Roman Giertych

Roman Giertych

Nie można pozwolić już nigdy więcej na tak bezczelną korupcję polityczną jaką uprawia o. Tadeusz Rydzyk. Z tym trzeba bezwględnie skończyć. Jak również wszelkie przejawy przestępstw seksualnych muszą być ścigane w sposób najsurowszy bez względu na to, kto jest sprawcą.

 

Wiele razy słyszałem wśród moich Szanowny Czytelników pytanie: dlaczego bronię Kościoła? I tutaj padały argumenty: pedofilia, wyprawy krzyżowe, korupcja polityczna, popieranie PiS, o. Rydzyk etc.

Postanowiłem odpowiedzieć na te pytania poważnie, choć wymaga to pewnego rozwinięcia.

Podstawową przyczyną, dla której bronię Kościół jest to, że do Niego należę. Pewnie, że trudniej przyznać się do przynależności do Kościoła w obecnych czasach skandali obyczajowych i politycznych obejmujących dużą część kleru, niż w czasach, gdy prawie cały Naród zjednoczony śpiewał na krakowskich Błoniach „Barkę” Janowi Pawłowi II. Ale nawet wówczas, gdy stałem razem z dwoma milionami Rodaków przy żegnającym się z Ojczyzną Papieżu, nie warunkowała mojej przynależności do Kościoła miła atmosfera, czy charyzmat Karola Wojtyły.

Do Kościoła należę dlatego, że zostałem w Nim ochrzczony i że wierzę, że Jezus Chrystus zmartwychwstał. To czy dany ksiądz, biskup, a nawet papież jest dobrym człowiekiem, czy kanalią nie ma na tę dwa fakty żadnego wpływu. W historii Kościoła mieliśmy papieży świętych i mieliśmy takich, którzy z grobów wykopywali swoich poprzedników i im sąd organizowali. Albo takich, którzy zagłodzili swojego poprzednika. Nie mówiąc o biskupach i księżach. Poznałem w swym życiu wielu bardzo dobrych księży i biskupów, ale poznałem też drani. Do dziś pamiętam postać ks. Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego, mojego dużo starszego przyjaciela, który przeżył okrutne eksperymenty w obozach koncentracyjnych i który całym swym życiem świadczył o tym, że przebaczenie najgorszemu wrogowi jest możliwe. Poznałem jednak i takich księży, którzy sprzedawali poparcie swoich wiernych uzyskiwane poprzez katolickie media za pieniądze pochodzące z budżetu państwa wypłacane im przez partie, które poparli. Czyli mówiąc wprost: przehandlowywali swoją misję ewangelizacyjną.

Problemem szerszym Kościoła w Polsce, który wyróżnia się na tle problemów światowych jest jego klerykalizm, czyli myślenie w kategoriach stanu duchownego. Stanu który został utworzony w XIII wieku, wtedy gdy Kościół w Polsce się kształtował i który przez petryfikujący wpływ zaborów i komunizmu przetrwał w swym myśleniu do dnia dzisiejszego. Generalnie ten pogląd polega na tym, że Kościół to kler i dbanie o interesy kleru oznacza dbanie o interesy Kościoła. Pogląd ten jest całkowicie sprzeczny z obecnym nauczaniem Franciszka, który słusznie w takiej postawie widzi źródło różnych problemów współczesnego Kościoła.

Dlatego też dzisiejsze poparcie, które Kościół w Polsce udziela PiS-owi jest tak jednorodne. Jest wielu biskupów i księży, którzy dokładnie zdają sobie sprawę, że takie związanie władzy z Kościołem jest zgubne dla religijności, ale nie potrafią wyłamać się z solidarności stanowej i głośno potępić np. łamanie praworządności lub rozpasanie obecnej władzy. Ta stanowość Kościoła w Polsce jest anachronizmem, który grozi Polsce przyspieszoną laicyzacją, gdyż kompletnie nie przystaje do myślenia współczesnego człowieka i jest też sprzeczna z nauczaniem Kościoła powszechnego. W pewien sposób ludzie, którzy są dzisiaj katolikami Kościoła powszechnego w Polsce, są nimi czasem wbrew klerowi, a nie ze względu na niego.

Co się stanie, gdy Państwo przestanie być rządzone przez PiS, z relacjami Państwo-Kościół? To pytanie jest trudne, ale jest oczywiste, że nastąpi pogłębienie rozdziału Kościoła od Państwa. I zjawisko to w polskich realiach będzie pozytywne. Jaki charakter będzie mieć ten rozdział, to będzie zależało od wielu czynników. Jedno jest dla mnie pewne. Polska bez tradycji chrześcijańskiej nie miałaby żadnej tożsamości. Z drugiej strony nie można pozwolić już nigdy więcej na tak bezczelną korupcję polityczną jaką uprawia o. Tadeusz Rydzyk. Z tym trzeba bezwględnie skończyć. Jak również wszelkie przejawy przestępstw seksualnych muszą być ścigane w sposób najsurowszy bez względu na to, kto jest sprawcą.
Wydaje mi się, że warto dyskusję na temat relacji Państwo-Kościół po okresie PiS już prowadzić, abyśmy mieli gotowe rozwiązania na przyszłość.

Roman Giertych


Jurek Owsiak o zarzutach dla organizatorów Finału WOŚP w Gdańsku, podczas którego został zamordowany prezydent Paweł Adamowicz

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

Dziś, po 408 dniach od tragedii, prokurator postanowił postawić zarzuty 7 osobom, w tym bezpośrednim organizatorom Finału, których zaangażowanie i profesjonalizm znamy od lat.

Wydarzyło się w Gdańsku!

Wydawało się, że śmierć Pawła Adamowicza pogrąży idee Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Że ta nieprawdopodobna zbrodnia, która miała miejsce w czasie finałowego Światełka do Nieba, nie pozwoli już nigdy żadnemu organizatorowi podjąć się próby przeprowadzenia Finału na zasadach, które stworzyliśmy przez niemal 3 dekady. Te zasady to odpowiedzialność, zaufanie, tolerancja, wzajemna współpraca, szacunek i przede wszystkim radość tworzenia, co także jest, moim zdaniem, najkrótszą receptą na budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

Minął rok

28. Finał pokazał, że duch w narodzie nie zginął. Odbyło się jeszcze więcej koncertów i jeszcze więcej ludzi w czasie finałowej niedzieli pokazało ducha wspólnoty i chęć pomagania potrzebującym. Kiedy ogłaszaliśmy rozpoczęcie przygotowań do kolejnej akcji, zwróciliśmy się do wszystkich organizatorów z prośbą o przestrzeganie wszystkich wymogów, które związane są z organizacją finałowej imprezy. Czynimy tak od wielu, wielu lat. Tym razem położyliśmy na to jeszcze większy nacisk. Dziś jesteśmy już po Finale i okazało się, że morderca Prezydenta Gdańska nie zdołał zatrzymać ludzkiej energii.

Za to my, pomysłodawcy i inspiratorzy całego przedsięwzięcia, mimo publicznych apeli nie wiemy nic, kompletnie nic – i raz jeszcze podkreślę te słowa – kompletnie nic na temat śledztw prowadzonego wobec mordercy. Mimo podnoszonych publicznie głosów w tej sprawie mam wręcz uczucie, że wszelkie wyniki śledztwa są ukrywane. Pojawiają się domysły i wątpliwości, które nie są w nawet najmniejszym stopniu wyjaśniane przez prokuraturę, ministra sprawiedliwości czy kogokolwiek władnego w tej sprawie.

Za to dziś, po 408 dniach od tragedii, prokurator postanowił postawić zarzuty 7 osobom, w tym bezpośrednim organizatorom Finału, których zaangażowanie i profesjonalizm znamy od lat. W mojej ocenie gdański Finał był organizowany tak samo profesjonalnie i z taką samą serdecznością, jak dwa, trzy lata temu i tak samo, jak w setkach innych miejsc, które żyją przyjaźnią organizatorów i uczestników. Nigdzie ani wcześniej, ani później nie doszło do tak tragicznego zdarzenia. Nie można na tej jednej tragedii zbudować żadnego stereotypu, żadnej prawidłowości, żadnej statystyki, która choć na moment mogłaby skutkować wnioskiem, że te imprezy są niebezpieczne. Niestety, po dzisiejszych zarzutach ze strony prokuratury obawiam się, że wniosek taki będzie postawiony i skierowany w stronę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Finał WOŚP za chwilę stanie się imprezą niebezpieczną odgórnie, urzędowo (jak chociażby Pol’and’Rock Festival, od 4 lat mający nieuzasadniony status podwyższonego ryzyka), a nawet nie zdziwiłbym się, gdyby miały pojawić się osobne regulacje w przepisach o imprezach masowych.

Mówiąc krótko – skoro dopiero po 408 dniach prokuratura stawia takie zarzuty, to moim zdaniem może to oznaczać, że są one wyłącznie natury politycznej, a może nawet przedwyborczej, i że tak jak to robią niektórzy z telewizji państwowej – ma to na celu tylko zdyskredytowanie organizatora Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A tym głównym organizatorem jesteśmy my, 4-osobowy zarząd Fundacji i 50-osobowa ekipa pracująca tu, na miejscu.

Wszystkie tegoroczne imprezy, organizowane od lat według ustalonych reguł, zawsze odbywały się bezpiecznie i z ogromnym pożytkiem dla społeczeństwa i państwa polskiego. Tragiczny przypadek w Gdańsku – morderstwo prezydenta Gdańska na scenie gdańskiego Finału WOŚP – jest atakiem szaleńca, o którym nic nie wiemy i który skutecznie od 408 dni schowany jest przed opinią publiczną. Zacznijmy najpierw od jego wyjaśnień i od wyników śledztwa w jego sprawie, to są działania, które powinny być natychmiast podjęte przez prokuraturę. Nie sięgajmy za to po 408 dniach do organizatorów imprezy w Gdańsku, którzy na podstawie konkretnych przepisów ją zgłosili i zgodnie z tym zgłoszeniem realizowali ją aż do tragicznego finału. To też wymaga wyjaśnień, ale zachowajmy w publicznej przestrzeni rozsądek i równowagę!

Jurek Owsiak


Krzysztof Skiba: Komisja w akcji

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Zbliża się jednak 10 rocznica katastrofy, tak więc temat będzie ponownie rozgrywany politycznie (bo teraz jak i zawsze dramat w Smoleńsku był tylko cyniczną trampoliną do politycznego awansu PiS).

Dobre wieści!

Dzięki dociekliwości posła Krzysztofa Brejzy dowiedzieliśmy się, że owiana cyrkową legendą komisja smoleńska Antoniego Macierewicza nadal działa i nadal pożera pieniądze jak Krystyna Pawłowicz sałatkę. Na ten rok przyznano kumplom Awiatora kolejne miliony złotych do skonsumowania (2,7 mln). Nikt nie wie dokładnie ile kosztują zabawy komisji (bo pracą trudno to nazwać), ale szacunki mówią, że w ciągu ostatnich czterech lat kosztowała państwo ok. 12 mln złotych.

Grafika: Paweł „Piwo” Piwowarczyk

Nieźle jak na fakt, że do dziś nie doczekaliśmy się żadnych naukowych dowodów na zamach (komisja nie była w stanie przedstawić tzw. raportu końcowego). Ferajna znawców od latawców, wyprodukowała za to szereg monstrualnych bredni i hipotez, odbyła kilkanaście posiedzeń przy kawie i wycieczek przy whisky oraz wysadziła w powietrze szopę na wsi, aby zobaczyć jak wygląda wybuch.

Jej skład był wielokrotnie zmieniany, a obecnie jest właściwie tajny i to nic dziwnego skoro pensje są tam tak grube jak wąż po zjedzeniu niedźwiedzia (ok. 10 tys. zł). Podejrzliwym obywatelom mogłoby się nawet wydawać, że tak naprawdę nie chodzi tu o wyjaśnienie czegokolwiek, tylko o dojenie państwowej kasy jak najdłużej pod szlachetnym szyldem zbadania „prawdy”.

O ile na początku prac komisji (w 2016) zabłąkało się tam dwóch profesorów i doktor fizyki, o tyle obecnie ekspertami są ludzie nie mający z nauką wiele wspólnego (artysta od pomników smoleńskich, prawicowa blogerka). Brakuje tylko kucharza, fryzjera i kosmetyczki. Sprawa zakrawa już na kpinę nie tylko z rozumu, ale z własnych wyborców i wszystkich tych, którzy w zamach uwierzyli.

Był okres, że przez wiele miesięcy temat przycichł, a sama komisja jakby zeszła do podziemia, bo nie była dla PiS już nośna propagandowo. Teraz dzięki naciskom posłów opozycji, zdezorientowany urzędnik MON ujawnił wreszcie budżet komisji na rok 2020. Rozdawana lekką ręką i bez głowy kasa komisji jest JEDYNYM dowodem na jej istnienie.

Zbliża się jednak 10 rocznica katastrofy, tak więc temat będzie ponownie rozgrywany politycznie (bo teraz jak i zawsze dramat w Smoleńsku był tylko cyniczną trampoliną do politycznego awansu PiS). Pewnie usłyszymy także nowe bajki Antoniego okraszone zmysłową nutą pustosłowia i otulone baśniową aurą uroczego bełkotu, pomnożoną przez perfekcyjne dane wyssane z sufitu.

Smoleński tropiciel już zapowiedział (w swoim kowbojskim stylu niedomówień) wstrząsające nowinki i rewelacje. Dziennikarze indiańskiego pisma „Porcja guana z rana” jako pierwsi po kanale rozrywkowym Comedy Central otrzymali kontrolowane przecieki z rury wydechowej trabanta osobistego masażysty Antoniego. Wynika z nich, że komisji smoleńskiej Macierewicza udało się nie tylko dojść do knajpy i dotrwać do wypłaty, ale także niezbicie udowodnić przy pomocy korkociągu, że wtorek czasem jest środą.

Krzysztof Skiba

 

 


Roman Giertych: List do I Prezes SN prof. dr hab. Małgorzaty Gersdorf

Roman Giertych

Roman Giertych

Jestem zmuszony zwrócić się do Pani Prezes o skierowanie zawiadomienia do Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa

 

Szanowna Pani Prezes!

Uprzejmie informuję, że wczoraj otrzymałem dokument opatrzony pieczęcią SN, w którym wzywa się mnie do zapłaty rzekomej grzywny nałożonej podobno w ramach kary porządkowej przez tzw. Izby Dyscyplinarną SN oraz doręczono mi wyciąg z protokołu, w którym trzy osoby podają się za sędziów SN i podejmują decyzję o ukaraniu mnie porządkową karą grzywny.

Zgodnie z uchwałą z dnia 23 stycznia br. podjętą przez trzy połączone izby Sądu Najwyższego: „Izba Dyscyplinarna powołana w Sądzie Najwyższym ustawą o SN z 2017 r. strukturalnie nie spełnia cech niezawisłego sądu w rozumieniu art. 47 KPP oraz art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, a także art. 6 ust. 1 EKOPCz, i ma charakter sądu wyjątkowego, którego ustanowienie – na mocy art. 175 ust. 2 Konstytucji RP- jest zakazane w czasie pokoju”.

W tej sytuacji jestem zmuszony zwrócić się do Pani Prezes o skierowanie zawiadomienia do Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby, które dopuściły się czynu z art. 227 kk w zw. z art.271§1 kk w zw. z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 286§1 kodeksu karnego poprzez usiłowanie doprowadzenia mnie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 3000 złotych stanowiącej rzekomą karę porządkową na rzecz Skarbu Państwa poprzez usiłowanie wprowadzania mnie w błąd co następujących faktów:

– istnienia Izby Dyscyplinarnej SN
– sprawowania przez osoby podpisane pod protokołem funkcji sędziego Sądu Najwyższego
– wydania postanowienia w przedmiocie kary porządkowej dla mnie
– obowiązku uiszczenia tej kary w terminie 30 dni

oraz dopuściły się tego czynu w związku z czynem spenalizowanym w art. 271§1 kk poprzez poświadczenie nieprawdy co do okoliczności mającej znaczenie prawne.
W swych działaniach w/w osoby naruszyły również art. 227 kk poprzez podawanie się za sędziów SN.

Uważam, że złożenie takie zawiadomienia przez I Prezesa SN byłoby logiczną konsekwencją uchwały trzech izb SN.

Szanowna pani Prezes!

Zgodnie z art. 183 Konstytucji RP Sąd Najwyższy reprezentowany przez panią Prezes sprawuje nadzór nad działalnością wszelkiego rodzaju sądów. W budynku Sądu Najwyższego, przy użyciu imponderabiliów procesowych charakterystycznych dla sędziów SN zostało w moim przekonaniu popełnione przestępstwo usiłowania oszustwa na moją szkodę. Przestępstwo to zostało popełnione z tego powodu, że ośmieliłem się przytoczyć i omówić uzasadnienie uchwały trzech połączonych izb Sądu Najwyższego. Działanie to, według mnie, ma w przekonaniu sprawców doprowadzić do efektu mrożącego wobec innych osób, które tak jak ja, przedstawiałyby tzw. Izbie Dyscyplinarnej że nie jest sądem w rozumieniu polskiego prawa. W tej sytuacji uważam, że zasadne jest, aby I Prezes SN skierował zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratora Generalnego. Mam pełną świadomość, że obecne kierownictwo Prokuratury Generalnej nie zrealizuje w tym zakresie swoich obowiązków procesowych i nie będzie ścigać sprawców tego przestępstwa. Ale mam również świadomość, że przestępstwo to przedawani się dopiero 24 lutego 2035 roku i że prędzej czy później jego sprawcy zostaną przez Rzeczpospolitą ukarani.

Roman Giertych

Załączniki: protokół tzw. Izby Dyscyplinarnej SN wraz z wezwaniem do zapłaty

W/w pismo zostało dzisiaj złożone do I prezesa SN. Upubliczniam je, gdyż od samego początku, czyli od wypowiedzi, że nie ma żadnych podstaw do zarzutów dla Donalda Tuska za katastrofę smoleńską, wszystkie moje działania w tej sprawie mają charakter publiczny.


Stefan Niesiołowski: Dwie gracje…

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Dudzie i PiS-owi spada i chyba spadać nie przestanie, a sytuacja ekonomiczna, coraz wyższe ceny, podatki i coraz gorszy stan gospodarki oraz wzajemne wycinanie się pisowskich koterii dla dobra Polski rzecz jasna nie poprawi notowań p. Dudy.


Dwie gracje to oczywiście pisowskie bohaterki kampanii p. Dudy w ostatnim czasie, p. Lichocka i pani mecenas o długim i trudnym do zapamiętania nazwisku. Nawet można chyba mówić o trzech gracjach bo w kampanii jest też nasze Becia czyli p. Szydło, która ma zapewnić elektorat przaśny i swojski jak jej konfekcja?

Ledwie odrobinę przyschła sprawa palca p. Lichockiej, którym ta dama przecierała oko, a już pojawiła się nowa przysłana przez Gowina mająca chyba reprezentować umiarkowane centrum (jak wiecznie zatroskany intelektualista p. Gowin – głosowałem ale się nie cieszyłem) oraz prezentować kulturę i wdzięk (prawdziwa gracja mająca przyćmić coraz groźniejszą i wyraźnie nie podobającą się pisowcom Małgorzatę Kidawę-Błońską)?

Okazało się, że mogą być z panią mecenas kłopoty porównywalne do kłopotów z Lichocką, która zabrnęła w obrzydliwe i bezmyślnie prymitywne kłamstwa bardziej szkodliwe i podlejsze niż sam palec. Pani mecenas nie poprawi jednak wizerunku kampanii bo kłamie tak głupio i z takim nasileniem oraz tak często zmieniając narrację, że pozostaje tylko wrażenie osoby o niepowalającej inteligencji przyłapywanej co chwila na jakimś krętactwie. Raz nie miała żadnych wyborczyk ulotek w czasie ciszy wyborczej, raz podniosła jedną, raz została napadnięta, raz to jej latorośl przeżyła szok atakowana przez bandziora, który zamiast uciekać bezczelnie wezwał policję i poszedł na komisariat, gryzła w obronie własnej i rodziny i nie wiadomo tylko, gdzie był mąż, kto był trzecią osobą w tym gronie i po co poszła o drugiej w nocy na spacer?

Jest oczywiście osobą krystalicznie uczciwą, bezstronną, wiarygodną jak dobra zmiana i bezinteresownie pomagającą bliźnim co jest cechą szczególną pisowskich funkcjonariuszy zwłaszcza pobierających odprawy w fundacjach, instytutach, spółkach skarbu państwa, doradzających w bankach, gabinetach ministrów itp.

Ciekawe czy PIS ją wyrzuci i weźmie kolejną funkcjonariuszkę dobrej zmiany, czy będzie brnął dalej w klęskę, czy też rozszerzy przez kooptację swój „trust wyborczych mózgów”?

Wiadomości towarzyszące są dwie, Dudzie i PiS-owi spada i chyba spadać nie przestanie, a sytuacja ekonomiczna, coraz wyższe ceny, podatki i coraz gorszy stan gospodarki oraz wzajemne wycinanie się pisowskich koterii dla dobra Polski rzecz jasna nie poprawi notowań p. Dudy.

Stefan Niesiołowski


Skąd się wzięły bazie na wierzbie?

Moja angielska znajoma Sue bardzo mnie zaskoczyła, kiedy przysłała mi krążącą w sieci, w języku angielskim, polską legendę opowiadającą o wierzbowych baziach – potocznie zwanych przez wielu z nas „kotkami”.

Dlaczego akurat kotkami? Przecież wiele zwierzątek, jak chociażby króliczki, ma podobny do bazi kolor i futerko…

Przekonajcie się sami:

Pewnego dnia kocia mama siedziała na brzegu rzeki i głośno płakała. W rwącym nurcie rzeki topiły się jej kocięta, które podczas trwającej chwilę wcześniej zabawy, uganiając się za kolorowymi motylami, straciły równowagę i wpadły do wody.

Rozpaczliwy płacz kociej mamy usłyszała rosnąca na brzegu rzeki wierzba i zapragnęła jej pomóc.

Wierzba zanurzyła w wodzie swoje długie gałęzie, aby kocięta mogły się po nich wspiąć. Tak też się stało – małe kotki, jedno po drugim, wygramoliły się po wierzbowej gałązce na brzeg rzeki.

Radości kociej mamy nie było końca, kiedy małe, mokre, wystraszone i przemarznięte maluchy mocno się w nią wtuliły. Wreszcie poczuły się bezpiecznie.

Jak głosi legenda, na pamiątkę tego wydarzenia, każdej wiosny na gałęziach wierzby, dzięki którym wystraszone kocięta zostały uratowane, pojawiają się maleńkie, przypominające futro pąki – nazywane przez nas do dziś kotkami.

Anna Frach, thefad.pl


Krzysztof Skiba: Teatr wyborczy

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Specjaliści od politycznych szopek i łzawych spektakli na zamówienie, zapraszają wszystkich teatromanów na spotkania z Andrzejem Dudą

 

Pan, który na spotkaniu przedwyborczym Andrzeja Dudy popłakał się łzami jak kartofle i dziękował prezydentowi za „500+” był przedstawiany w mediach jako „ojciec pięciorga dzieci”. Trąbiono wszem i wobec, że jego córka jest dzięki 500+ na trzecim roku medycyny. Teraz okazało się, że to podstawiony przez sztab wyborczy radny PiS z Łodzi, osobnik całkiem nieźle sytuowany, który ma dwójkę dzieci, a nie piątkę.

Kampania wyborcza dopiero się rozkręca więc jeszcze sporo takiego inscenizowanego teatru nas czeka. Specjaliści od politycznych szopek i łzawych spektakli na zamówienie, zapraszają wszystkich teatromanów na spotkania z Andrzejem Dudą.

Już niebawem Andrzej Duda spontanicznie spotka na swej trasie wyborczej:

1. Wnuka żołnierza wyklętego (w tej roli mało znany aktor alkoholik Tonio Piguła z serialu TVP „Korona Żuli”) , który podziękuje prezydentowi za gorące wsparcie polityki historycznej i wręczy mu zabytkowy telefon komórkowy, którego dziadek używał w trakcie walk z MO i SB.

2. Matkę trójki otyłych dzieci (w tej roli Klara Bielawska znana jako żona Zenka w filmie TVP ) która podaruje Andrzejowi Dudzie oprawioną w złote ramy obsraną pieluchę jako dowód na dobrobyt w IV RP.

3. Bezrobotnego, emeryta inwalidę pana Stasia, któremu za rządów Tuska tramwaj obciął dwie nogi, ale pod wpływem gorących przemówień Andrzeja Dudy obie nogi odrosły i teraz pan Stasiu biega w maratonach.

4. Pielęgniarkę z małego powiatowego szpitala na Podkarpaciu (w tej roli świetnie ucharakteryzowana Danuta Holecka), która w imieniu wszystkich polskich pielęgniarek i całej służby zdrowia podziękuje za troskę, wsparcie i chuj wie za co jeszcze (scenariusz się ciągle pisze, ale do czasu inscenizacji coś wymyślą).

5. Młodego prawnika (tu obsadzą jakiegoś młodocianego recydywistę na którego dobrego haka ma Ziobro), który pochwali prezydenta za „pogonienie kasty sędziowskiej” i szanse dla młodych i zdolnych, którzy jeszcze nie mieli szansy się wykazać, ani ogolić, bo blokowały ich stare układy.

6. Otyłego rolnika z kieleckiego (w tej roli przebrany za chłopa, rządowy dziennikarz Piotr Semka), który potwierdzi, że miód prezydentowi kapie z ust gdy mówi, a jak stąpa po ziemi to spontanicznie wyrastają tam dobra takie jak cebula, buraki i ropa naftowa.

Tak więc czekają nas nie lada emocje! Miłego oglądania!

Krzysztof Skiba


Roman Giertych do Jolanty Turczynowicz-Kieryłło: Mądry i zapobiegliwy ten nasz Prezydent, że zanim Panią do sztabu przyjął ustawę kagańcową podpisał…

Roman Giertych

Roman Giertych

 

Droga Pani Mecenas!

Jak niefart, to niefart. Oj, coś w tej kampanii nasz Prezydent szczęścia nie ma. Ale od czego jest wierny doradca, czyli ja, który zawsze stoi na posterunku, aby dobrą radę podrzucić.

Pozornie może się wydawać, że dla pani Mecenas kampania się skończyła, zanim się zaczęła. Dość oryginalne propozycje wprowadzenia ograniczenia wolności słowa bledną bowiem przy nowych informacjach o szczególnych Pani upodobaniach kulinarnych, które z rzadka tylko występują na naszym globie (niektóre regiony Papui), a które jeżeli przylgną do sztabu naszego Umiłowanego Kandydata mogą nie spotkać się z powszechnym aplauzem.
Dlatego wymyśliłem taką oto historyjkę,której musi się pani wiernie trzymać.

Pewnego razu noc jak codzień ok. 2 nad ranem postanowiła Pani pospacerować z dzieckiem po rodzinnym grodzie. Gwiazdy świeciły, słowiki śpiewały, żaby kumkały, a Pani zstępnemu pokazywała piękno nocnej przyrody. Nagle zza zakrętu wybiegł groźnie wyglądający facet, który rzucił Pani pod nogi ulotki wyborcze. Specjalnie przygotowane jako prowokacja, bo Pani popierała kandydatkę wspieraną tymi ulotkami, a zwalczała opisywanego w nich jej kontrkandydata.

Pani z oburzeniem zawołała do napastnika: weź szybko stąd te prowokacyjne ulotki dobry człowieku, bo ja jako adwokat nigdy ciszy wyborczej nie łamię i żadnej z tych ulotek, które mi pod nogi ścielisz nie rozwieszę. Osobnik wyjął telefon i zadzwonił po Straż Miejską, a Panią i syna uwięził. Pani jednak pomna zasług Żołnierzy Wyklętych, którzy z niejednej niewoli salwowali się ucieczką, ukąsiła napastnika do kości i zbiegła wykorzystując jego szok spowodowany niecodziennym atakiem ostrych zębów.

Ot i wszystko, a rwetes okropny się podniósł.

Mądry i zapobiegliwy ten nasz Prezydent, że zanim Panią do sztabu przyjął ustawę kagańcową podpisał…Może i przestanie antyszczepionkowców wspierać, gdy zrozumie, że szczepienia są potrzebne…

Roman Giertych


Manuela Gretkowska: Medialne sutenerstwo

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Kandydatka na pezydentkę ma małe szanse, bo jej miejsce jest w kuchni, nie w polityce. Gada i gada jak to kobieta i ma pewnie jakieś przewrażliwienia zamiast być po męsku wiarygodna.

Jak się okazuje, oprócz lepkiej podłogi i szklanego sufitu, mamy jeszcze wąskie, ograniczające rozsądek drzwi. Nie powinnam pisać o reklamie tej firmy. Zrobiła przecież kampanię przeciwko kobietom. Żeby o niej mówić, bo „Kobiety gadają i gadają”, będzie w sieci szum..

Feministki kontra idioci, może Kościół się wypowie o gender i dostanie zniżkę na drzwi do zakrystii.

Wypowiedzi Lary Gessler i reklama z nią, mają tyle wspólnego z wolnością kobiet, co gwałt u Blanki Lipińskiej z feminizmem XXI wieku. Lara mówi, że wyrosła w męskim domu więc zajmowanie się kuchnią to jej wolny wybór i: „Co więcej, gdybym się miała tego wstydzić, to by oznaczało, że poddałam się pewnej presji. Cieszę się, że tak się nie stało i teraz mogę ludzi uświadamiać przez jedzenie, (…) pokazywać jak wspaniałą mamy kulturę, również kulinarną. „

Nie poddała się presji czego? Rozumu? Nie wiem jaką sałatę przyrządza Gessler w swojej domowej kuchni, ale „Sałata słowna” w psychiatrii / neurologii to sytuacja, gdy ktoś próbuje przekazać jakąś myśl, używając do tego słów kompletnie od czapy, nie zdając sobie z tego nawet sprawy.

Nie jest to woke-washing czyli wykorzystywanie postępowych ruchów społecznych do zbicia kasy. Rajtuzy firmy Adrian, w swojej niedawnej kampanii, ucharakteryzowały autentyczną ofiarę przemocy domowej. Upozowały ją seksownie do swojej reklamy, twierdząc, że dążą do rozpoznawalności Coli. Głupota i trucizna ( słodzone napoje gazowane) mają wspólne wzory, wzorki rajtuz, na których nawet oczko nie poszło, gdy znęcano się nad ofiarą.

Nie można już legalnie sprzedać kobiet, kupić, ale zarobić ich kosztem zawsze się da. Dla mnie to medialne sutenerstwo.

Zarobek kosztem feminizmu – godności kobiet. Są dokładane wyliczenia ile dolarów kosztuje społeczeństwo jeden dolar zarobiony na reklamach propagujących szkodliwe stereotypy.

Oczywiście biorące udział w kampanii drzwi są dorosłe i zrobiły to z własnej woli. Dlatego ja też mogę powiedzieć co o tym sądzę. Firma wzbudziłaby jeszcze więcej szumu, wsadzając głowy tych kobiet między swoje niezawodne drzwi. Wtedy reklamowe hasła nabrałyby dramatyzmu: przyduszana Gabi gada i gada, Lara próbuje się dostać do kuchni, gdzie jej miejsce, ale przytrzasnęły ją współczesne stereotypy. To by była kampania. Adrian ubrałby je w swoje antyprzemowcowe rajtuzki, żeby jeszcze seksowniej wkładały udo między drzwi.

Dlaczego ta reklama mnie zasmuciła? Jej drzwi skrzypią zardzewiałymi ideami i są wąskie, bardzo wąziutkie dla kobiet. Są zrobione z desek, którymi zabija się Polskę, robi z niej patriarchalną wiochę.

Kandydatka na pezydentkę ma małe szanse, bo jej miejsce jest w kuchni, nie w polityce. Gada i gada jak to kobieta i ma pewnie jakieś przewrażliwienia zamiast być po męsku wiarygodna. Niedługo przeliczmy stereotypy na real i zobaczymy gdzie jest nasze miejsce Drogie Panie.

Manuela Gretkowska