Gabriela Lazarek: Dla PiS-u liczy się tylko to, jak ludzi omamić. Jak ich okradać i zniewalać

Gabriela Lazarek
Prawicowi dziennikarze, niczym wysoko wykwalifikowani sztab doradców, pracują na pełnych obrotach, żeby zbudować nowiutką, śliczną narrację, która wchodzi w umysły wyznawców jak w mydło. Społeczeństwo w napięciu czeka na opinię najważniejszych prawicowych ekspertów.
Jeden z ciężkich grzechów w szeregach PiS, to zepsuć narrację. Oczywiście zaraz po grzechu najcięższym. Okłamaniu prezesa. Lichocka ciężko zgrzeszyła dwa razy w ciągu kilku minut.
Zwolennicy PiS niecierpliwie oczekują na właściwą narrację, na to co powiedzą w „Wiadomościach” TVP na ten temat. Muszą skądś przecież wiedzieć co myśleć. I następnie skopiują tę telewizyjną myśl miliony razy.
Będą bronić?
To bronimy!
Potępią?
Potępiamy!
Dzisiaj w szeregach PiS, trwa gorączkowe ustalanie właściwej narracji.
Prezes siedzi i myśli. I knuje. Spływają propozycje od partyjnych sług, od prawicowych dziennikarzy.
Analizują wszystko z każdej możliwej strony. Jak najszybciej musi zapaść wyrok. Trzeba przeanalizować jakie są korzyści i straty z Lichockiej, przy każdej z opcji. Z kim jest powiązana, co o kim wie, co na kogo ma. Kto jej będzie bronić i jak w razie czego ten ktoś może zaszkodzić.
Kolejna kwestia, to oczywiście jak zwolennicy PiSu zareagują w obu opcjach i przy której wersji można zbudować bardziej stabilną narrację.
Prawicowi dziennikarze, niczym wysoko wykwalifikowani sztab doradców, pracują na pełnych obrotach, żeby zbudować nowiutką, śliczną narrację, która wchodzi w umysły wyznawców jak w mydło. Społeczeństwo w napięciu czeka na opinię najważniejszych prawicowych ekspertów.
Pójdą znów spać spokojni o swój kraj. Będą wiedzieli co myśleć o tym wszystkim. Usłyszą zapewnienia, jak to dobrze, że znów się wszystko dobrze ułożyło, i dzisiaj też wygraliśmy. Jak każdego poprzedniego dnia, w ciągu ostatnich kilku lat.
W tych działaniach nie ma nawet grama analizy nad tym , co jest dobre dla spoleczeństwa. Liczy się tylko to, jak ludzi omamić. Jak ich okradać i zniewalać.
Tak działa ten mafijny układ. Właśnie tak wygląda ta codzienna gra.
Gabriela Lazarek
Jan Hartman: A więc wojna! Tylko tak pokonamy Dudę i PiS!

Jan Hartman
Los prezydentury, a w konsekwencji PiS i Polski, zależy dziś od mądrości i determinacji kilku osób: Borysa Budki, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Szymona Hołowni, Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Polityka miłości i budyniowe uśmiechy to droga donikąd. Żeby pokonać Kaczyńskiego i Dudę, trzeba przyjąć walkę w polu. Na śmierć i życie. Borys Budka musi podjąć kobiecą decyzję: idę na całość! A inni kandydaci muszą pomóc. Bez ich pomocy się nie uda.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest mocną, wyrazistą kandydatką na fotel prezydenta RP. Sama, to znaczy sama ze swym sztabem i Platformą Obywatelską, nie da sobie rady. Przewaga organizacyjna i finansowa PiS jest ogromna. Władza kontroluje główne media, które docierają do połowy społeczeństwa, codzienna działalność Andrzeja Dudy jest jedną wielką kampanią, a elektorat rządzącej partii jest niemal zupełnie obojętny na kwestie praworządności i wszelkie względy kultury politycznej i osobistej. Afery go nie wzruszają, a za to dobra koniunktura gospodarcza (kończąca się, lecz wciąż trwająca) skutecznie przekonuje do dalszego głosowania na reżim Kaczyńskiego.
PiS do spółki z Kościołem wciąż kontrolują mentalnie i emocjonalnie połowę społeczeństwa. Co więcej, obie te siły, jadące dziś na tym samym wózku i powiązane braterskimi więzami win i interesów, nauczyły się dość skutecznie mobilizować ludzi do udziału w wyborach, strasząc utratą korzyści socjalnych, imigrantami, „gender” i czym się tylko da. Walka o prezydenturę będzie bezpardonowa.
Czy Budka i Kidawa-Błońska będą zdolni do brutalnej rozgrywki w politycznym ringu? Jeśli nie wyzbędą się skrupułów, przegrają. Jeśli poddadzą się retoryce „prezydentury dla wszystkich Polaków”, okażą się mięczakami i polegną. Wygrają, jeśli będą twardzi i nieustraszeni, przyjmując warunki starcia. W polu stoją naprzeciw siebie dwie połowy polskiego społeczeństwa – kto nie przyjmie tego do wiadomości, ten nie ma w tej wojnie nic do ugrania.
Na dziś Duda może liczyć na poparcie zwolenników PiS i samego siebie (co daje łącznie jakieś 45 proc.) oraz na przepływ elektoratu „narodowców”, a dodatkowo jakiejś części wyborców Hołowni, który mimo wszystko jest kandydatem chadeckim, by nie powiedzieć – katolickim. Razem ma dobrze ponad 50 proc. w drugiej turze.
Żeby to zmienić, potrzebne są dwie rzeczy. Po pierwsze, trzeba podkopywać PiS, czyli osłabiać bazę Dudy w ogólnym elektoracie PiS. Jeśli w sondażach będzie dołować i zejdzie poniżej 35 proc. w marcu-kwietniu, to jest szansa. Aby tak się stało, Polacy muszą sobie uświadomić, że ceny naprawdę wzrosły i „lepiej już było”, a poza tym muszą się przestraszyć, że Unia faktycznie się wkurzy i odbierze nam dotacje.
Po drugie, pozostali kandydaci do prezydentury muszą współpracować z Platformą – nie tylko zwracając się po pierwszej turze do swych wyborców o poparcie Kidawy-Błońskiej, lecz prowadząc skoordynowaną z PO kampanię przed pierwszą turą oraz aktywnie pomagając przed drugą.
Kidawa-Błońska nie będzie w stanie być wszędzie. Biedroń, Hołownia i Kosiniak-Kamysz oraz ich ugrupowania muszą zachowywać się lojalnie i odpowiedzialnie, nie poprzestając na powstrzymywaniu się przed wzajemnymi atakami, lecz również uzgadniając swoje kalendarze. Naprawdę nie ma znaczenia, czy Hołownia dostanie więcej głosów niż Biedroń, a Biedroń więcej niż Kosiniak-Kamysz. Znaczenie ma coś zupełnie innego, a mianowicie to, jak wielu ludzi kandydaci wspierający (tak, tak) będą mogli wyciągnąć z domów w pierwszej, a zwłaszcza w drugiej turze.
Jeśli chcą pomóc i tym samym ponieść polityczne zasługi, niech działają w porozumieniu ze sztabem PO i w miarę na bieżąco koordynują swój polityczny przekaz. Bo nie wystarczy grzecznościowe wymienianie się grafikami wyjazdów i imprez – choć jest to niezbędne. Trzeba codziennego kontaktu i pewnych uzgodnień w zakresie „przekazu dnia” oraz programu.
A gdy nadejdą te rozstrzygające dwa tygodnie po pierwszej turze – dla Hołowni, Biedronia i Kosiniaka-Kamysza nadejdzie czas próby. Albo zaangażują się w poparcie Kidawy-Błońskiej (owszem, stawiając swoje warunki), albo przegrali jako politycy – bez względu na to, ile procent dostaną w pierwszej turze. To będzie dla nich wielki test odpowiedzialności. Tylko stający ramię w ramię z PO i Kidawą-Błońską kandydaci mniejszych partii mogą „wesół w zespół” PiS i Dudę zmóc. Jest szansa, że im się to uda – i będzie to wielkie zespołowe zwycięstwo opozycji, a także osobiste zwycięstwo startujących liderów. Tylko czy wystarczy im wielkoduszności i wizji? Czy będą w stanie odrzucić urazy i poskromić typowy dla polityków narcyzm?
Podsumowując. Los prezydentury, a w konsekwencji PiS i Polski, zależy dziś od mądrości i determinacji kilku osób: Borysa Budki, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Szymona Hołowni, Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jeśli zdecydują się na realną współpracę i podejmą walkę, zamiast grać na siebie bez wiary w możliwość prawdziwego zwycięstwa, mają jeszcze szansę pokonać Andrzeja Dudę i dokonać prawdziwego przełomu. Jeśli jednak mało ich obchodzi obalenie PiS, bo dobrze im z tym, co jest, to… niech ich diabli.
Jan Hartman
Andrzej Żukowski o A. Dudzie: Ten człowiek nie zasłużył nie tylko na drugą, ale nawet na swoją pierwszą kadencję

Andrzej Żukowski
W każdym innym kraju taki popis błazeństwa i braku poszanowania dla narodowej pamięci przez urzędującego prezydenta spotkałby się z powszechnym oburzeniem i potępieniem. Nie u nas.
“Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą –
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!
Są w ojczyźnie rachunki krzywd …”
Oto Prezydent RP błaznuje przed kamerami: “jak mówi poeta, są w ojczyźnie rachunki krzywd, hahahahaha.”
Nie rozumiem co śmiesznego odkrył Duda w tym wierszu, który jest jednym z najbardziej porywających i pięknych symboli polskiego patriotyzmu – zjednoczenia narodu wobec nadchodzącej wrześniowej napaści na Polskę.
W każdym innym kraju taki popis błazeństwa i braku poszanowania dla narodowej pamięci przez urzędującego prezydenta spotkałby się z powszechnym oburzeniem i potępieniem. Nie u nas.
Pomyślcie o tych wszystkich, którzy ‘stanęli wtedy u drzwi’ – wbrew tym niespłaconym “rachunkom krzywd” w ojczyźnie – wbrew pacyfikowanym przez policję strajkom chłopskim, wbrew gettom ławkowym, wbrew bezrobociu i nędzy II Rzeczypospolitej. I zastanówcie się teraz co w tym wszystkim tak rozśmieszyło stosunkowo młodego Polaka jakim jest Duda? Prezydent RP.
Taki żart byłaby zrozumiały u gimnazjalisty, ale nie u najwyższego rangą przedstawiciela Państwa Polskiego I zwierzchnika Sił Zbrojnych.
Ten człowiek nie zasłużył nie tylko na drugą, ale nawet na swoją pierwszą kadencję.
Andrzej Żukowski
Świetne pomysły na Walentynkowe przekąski
To święto celebrują i dorośli i dzieci, nastolatki i dziadkowie. O jego popularności świadczyć mogą miliony sprzedanych kartek, czerwonych róż czy zarezerwowanych specjalnie na tę okazję, stolików w restauracjach.

Nie każdy jednak ma możliwość, wybrać się w Walentynki z ukochaną osobą do restauracji, i nierzadko w tym dniu pozostajemy w domu z gromadką pociech „na karku”.
Zawsze jednak możemy sami przygotować „coś na ząb”, coś co ucieszy oko, będzie smaczne i wprawi w osłupienie najbliższych, a przytym nie jest skomplikowane w wykonaniu.
Oto kilka rewelacyjnych pomysłów na Walentynkowe przekąski:
Anna Frach, TheFad.pl
Jak świętują Dzień Zakochanych w różnych regionach świata?
Walentynki to święto miłości, obchodzone niemal na całym świecie. Choć idea pozostaje ta sama – wyznanie uczuć ukochanej osobie i obdarowanie jej drobnym upominkiem – to w różnych krajach przybiera ono ciekawe, czasem wręcz zaskakujące formy. Sprawdź, jak wygląda święto zakochanych w Europie, Ameryce, Azji i Australii!
Europa – romantyzm w różnych odsłonach
Włochy – miłość w ojczyźnie św. Walentego
We Włoszech, a zwłaszcza w mieście Terni, skąd pochodził św. Walenty, Walentynki obchodzone są wyjątkowo uroczyście. Co roku, w najbliższą niedzielę do 14 lutego, odbywa się tam Święto Zaręczyn, podczas którego narzeczeni przyrzekają sobie miłość w katedrze. Włoskie tradycje walentynkowe są też pełne pasji – czerwone, zmysłowe prezenty, jak bielizna, są tam szczególnie popularne. Ciekawostka: W Weronie, mieście Romea i Julii, co roku tysiące zakochanych zostawiają listy miłosne pod balkonem Julii.
Niemcy – przez żołądek do serca
Niemcy podchodzą do Walentynek w sposób bardzo praktyczny – najważniejsza jest tu dobra kolacja. Restauracje rezerwuje się tam z dużym wyprzedzeniem, bo 14 lutego znalezienie wolnego stolika graniczy z cudem. Co ciekawe, popularnym symbolem miłości w Niemczech jest… świnka, obecna na kartkach walentynkowych i drobnych upominkach. Sensacyjny fakt: W 2017 roku pewien niemiecki hotel oferował ekskluzywną kolację dla par, która kosztowała aż 10 000 euro – w cenie była m.in. nocleg w luksusowym apartamencie i pokaz sztucznych ogni.
Francja – kwintesencja romantyzmu
Francuzi słyną z romantyzmu, więc nic dziwnego, że Walentynki obchodzą z klasą – bukiety kwiatów, bileciki z miłosnymi wyznaniami, kolacje przy świecach i spektakle teatralne to standard. W miejscowości Saint-Valentin odbywa się nawet festiwal dla zakochanych! Niecodzienna historia: W XVII wieku francuscy arystokraci organizowali „walentynkową loterię”, w której losowali sobie romantycznych partnerów na ten dzień.
Skandynawia – Dzień Przyjaciela
W krajach skandynawskich Walentynki to Dzień Przyjaciela, dlatego obdarowuje się nie tylko ukochaną osobę, ale też przyjaciół i rodzinę. W Danii popularne są anonimowe listy miłosne, tzw. gaekkebrev, które wymagają rozszyfrowania nadawcy. Zaskakujące: Jeśli obdarowana osoba odgadnie autora listu, otrzymuje dodatkowy prezent – zazwyczaj wielkanocne jajko z niespodzianką!
Ameryka – Walentynki na wielką skalę
USA – święto miłości i komercji
W Stanach Zjednoczonych Walentynki to prawdziwe święto – obchodzi się je hucznie, a prezentami obdarowuje się nie tylko ukochaną osobę, ale też przyjaciół, współpracowników czy nauczycieli. Kartki walentynkowe, czekoladki i kwiaty królują na każdym kroku, a telewizja i radio przepełnione są romantycznymi treściami. Szokująca liczba: Co roku Amerykanie wydają na Walentynki ponad 20 miliardów dolarów!
Meksyk – święto miłości i przyjaźni
W Meksyku 14 lutego to Dzień Miłości i Przyjaźni. Oprócz romantycznych gestów, świętuje się też przyjaźń, obdarowując bliskich drobnymi upominkami. Czerwone róże i wszechobecne dekoracje sprawiają, że ten dzień jest wyjątkowo barwny. Nietypowa tradycja: W niektórych miastach Meksyku organizuje się „maratony pocałunków”, podczas których pary próbują pobić rekord na najdłuższy pocałunek!
Australia – luksusowe tradycje
Australijskie Walentynki mają długą historię – sięgają czasów gorączki złota, kiedy to mężczyźni kupowali ukochanym luksusowe prezenty. Dziś Walentynki obchodzone są tam podobnie jak na całym świecie, choć ciekawostką jest fakt, że to mężczyźni częściej wysyłają walentynkowe kartki! Najdroższa walentynka: Pewien australijski milioner w 2018 roku wynajął na Walentynki cały teatr dla swojej ukochanej, aby obejrzeć z nią jej ulubiony film.
Azja – miłość w niecodziennym wydaniu
Japonia – czekoladowe Walentynki
W Japonii to kobiety obdarowują mężczyzn prezentami, a konkretnie czekoladkami. Wyróżnia się kilka ich rodzajów: giri-choco dla kolegów, tomo-choco dla przyjaciół i honmei-choco dla ukochanej osoby. Panowie odwdzięczają się miesiąc później, podczas Białego Dnia, wręczając białą czekoladę i drobne upominki. Rekord: Najdroższa walentynkowa czekolada w Japonii kosztowała aż 500 000 jenów i zawierała płatki złota!
Chiny – Noc Siedmiu
Chińskie święto zakochanych, zwane Qixi, przypada na siódmą noc siódmego miesiąca księżycowego. Jego tradycje sięgają dawnych legend, ale współcześnie Chińczycy coraz częściej obchodzą także Walentynki 14 lutego. Nietypowy zwyczaj: W niektórych regionach Chin kobiety tego dnia prezentują swoje umiejętności krawieckie, wierząc, że zapewni im to szczęśliwy związek.
Tajlandia – śluby na Walentynki
W Tajlandii 14 lutego to ulubiona data na śluby – tego dnia setki zakochanych par przysięgają sobie miłość. Nietypowe śluby: W jednej z tajskich wiosek pary biorą ślub pod wodą, nurkując w pełnym stroju ślubnym!
Walentynki – święto pełne różnorodności
Choć Walentynki na całym świecie łączy ta sama idea – wyrażanie uczuć – to w każdym kraju obchodzi się je nieco inaczej. Od romantycznych kolacji we Francji, przez czekoladowe upominki w Japonii, aż po huczne świętowanie w USA – miłość ma wiele twarzy, a każda z nich jest wyjątkowa. Jakie Walentynki są najbliższe Twojemu sercu?
DF, AF, thafad.pl
Jurek Owsiak: Środkowy palec Lichockiej

Jurek Owsiak
Posłanka Joanna Lichocka pokazuje „f**k off” nam, Polakom. I niech nie p***doli, że pocierała nos. Foty pokazują wyraźnie, jaki to gest.
Posłanka PiS, Joanna Lichocka, pokazała środkowy palec po głosowaniu w sprawie dwóch miliardów złotych przyznanych na TVP przez Sejm RP. To był gest zwycięstwa pani poseł i jej ugrupowania nad opozycją. To także był gest zwycięstwa śmierci nad życiem. Dwa miliardy złotych, które dzisiaj powinny być przeznaczone na ratowanie życia i zdrowia Polaków.
❌2 mld zł zamiast na onkologię, poszły na propagandę TVPiS‼️
— Kamila Gasiuk-Pihowicz (@Gasiuk_Pihowicz) February 13, 2020
Kaczyński całuje posłankę w rękę po dobrym wystąpieniu…
Lichocka pokazuje środkowy palec‼️chorym na raka ⁉️
Każdego roku 30 tysięcy Polaków umiera ze wzgl na brak dostępu do nowoczesnego leczenia onkologicznego…. pic.twitter.com/rzSbnkZDCO
Fundacja WOŚP przez 27 lat wydała na sprzęt medyczny miliard sto dwadzieścia sześć milionów złotych. To nieco ponad połowa tej sumy. Jej rzeczywisty wymiar to 62 tysiące urządzeń medycznych, służących ratowaniu życia i zdrowia. Konkret? Absolutny konkret.
Żeby dorównać rocznym dotacjom na TVP, musimy działać wiele, wiele lat. System opieki zdrowotnej Polaków jest w rozsypce. Brakuje 60 tysięcy lekarzy i 100 tysięcy pracowników personelu medycznego. A tymczasem posłanka Joanna Lichocka pokazuje „f**k off” nam, Polakom. I niech nie p***doli, że pocierała nos. Foty pokazują wyraźnie, jaki to gest.

To tak dołuje, tak gnoi, to tak dobitnie mi pokazuje, że jestem zero, że nie mam tu nic do gadania… Jestem drugą, trzecią, a może czwartą kategorią obywatela… Do czego już doszło w publicznej debacie?
Żądam, aby pani Joanna Lichocka natychmiast złożyła mandat poselski. Obraziła miliony Polaków. A jej partia pokazała, że nasze, Polaków, zdrowie, przegrało z chorym, partyjnym myśleniem.
‼️SKANDALICZNE ZACHOWANIE‼️
— Arkadiusz Myrcha ✌️ (@ArkadiuszMyrcha) February 13, 2020
Pani poseł Lichocka gestem „f… you” powiedziala wszystkim potrzebującym, ze 2 mld zł woli przekazać na TVPiS niż na onkologię i walkę z nowotworami. Wstyd! pic.twitter.com/xoRO8KprbW
Dzisiejsze głosowanie w Sejmie+gest posłanki PiS przejdą do historii jako pokaz pogardy i hańby, który będzie kosztował życie wielu chorych onkologicznie, którym można by pomóc. Senat jest uparty i złożymy projekt przeznaczenia 2 mld na onkologię w budżecie.Będzie sprawdzian nr 2
— Tomasz Grodzki (@profGrodzki) February 13, 2020
Jurek Owsiak
Piotr Tymochowicz: Polska Miłość na Walentynki

Piotr Tymochowicz
To jest Obraz Współczesnej Polski gorszy niż dewastacja powojenna wielu miast Polski. To gorsza dewastacja - bo to destrukcja mentalna oraz psychiczna. Myślę, że destrukcja nieodwracalna.
Kochać Polskę ?
to znaczy kogo ?
to znaczy kiedy ?
to znaczy jak kochać ?
to znaczy za co kochać ?
to znaczy co kochać konkretnie ?

Polaka Prawdziwego – czyli synonim mendy z zaplutą mordą wykrzykującą: wypierdalaj stąd ?
Polaka Katolika – czyli połączenie bezmyślnego piewcy pustego ceremoniału, którego sam nie rozumie ale udaje że bezkrytycznie wierzy w największe brednie ?
Polaka Postępowego – czyli najgorszy sort, który jak twierdzi Nad-Polak ma w genach zdradę i zaprzaństwo, cokolwiek to oznacza ?
Polaka Ateistę – który jak twierdzą biskupi, nie ma duszy i żyje jak zwykłe zwierzę ?
Polaka Przedsiębiorcę – który nie dość, że ukradł pierwszy milion, to jeszcze śmie obnosić się ze swoim złodziejskim bogactwem ?
Polaka Pracownika – który ma zgodnie z planem pana premiera zapierdalać za miskę ryżu i łykać jak pelikan, wszystko co Kurski mu do miski jeszcze dołoży ?
Polaka Inteligenta – który jest zakałą polskiej łże- inteligencji ?
Polaka Nauczyciela – czyli głupich nierobów, którzy sobie ubzdurali, że coś znaczą i że są coś warci ?
Polaka Rolnika – czyli rodzinę tępych słoików, które miastowym
leniom zabierają i zaniżają pracę ?
Polaka Naukowca – który zamiast schlebiać eksperymentom z parówkami, coś pierdoli o zmianach klimatycznych i ekologii ?
Polaka Emerytę – który nie dość, że zabiera miejsca w autobusie to jeszcze na którego młodzi muszą kurwa łożyć ciężko zapracowane pieniądze, bo ten sobie nic nie odłożył ?
Polaka Bezrobotnego – który sprzeda się za 500 plus jak najtańsza kurwa płci obojętnej w Azji ?
Polaka Polityka – czyli największych psychopatów którzy zamiast do szpitali trafiają wprost na Wiejską ?
Polaka na Emigracji – który nie żyjąc w Polsce śmie głosować i współdecydować o losie kraju, który opuścił ?
Polaka Księdza – który nie dość, że albo pewnie jest pedofilem albo ukrywał skutecznie zboczeńców ?
Polaka Lekarza – który zamiast zapierdalać za darmo, jak radzi Tadeusz Rydzyk, bezczelnie żyje łapówek ?
Polaka Korporacjusza – który pracując w korporacji nadyma się przed innymi niczym purchawka, a jest tylko nędznym, pomiatanym niewolnikiem ?
Polaka Mundurowego – który jest programowany na to aby codziennie dopierdalać swoim własnym rodakom ?
Polaka Sędziego – torturującego niewinnych obywateli wieloletnimi procesami i członka nietykalnej kasty ?
Polaka Służb Specjalnych – który stanowi część aparatu represyjnego przeciw własnym obywatelom ?
Polaka Urzędnika – który nie dość, że dostaje szału jak widzi, że komuś się lepiej powodzi, to ma nagrody za skuteczne zapierdolenie komuś jego biznesu i załamanie życia ?
Polaka Mochera – czyli największego tłuka, który pójdzie w ogień za największą pokraką życiową ?
Polaka Opozycjonistę – który nie dość, że wierzy w stare złodziejskie układy, to jeszcze naiwnie wtóruje pseudo- liderom ?
Polaka Prokuratora – który dla kariery posłusznie będzie wsadzać do więzień przeciwników zera ?
Polaka Adwokata – który udając obrońcę, wydrenuje cię skutecznie z ostatnich pieniędzy nie robiąc najczęściej nic ?
Polaka Homoseksualistę – płci obojga, który jawnie wyznaje Ideologię Gender mającą zniszczyć Naród Polski ?
To jest Obraz Współczesnej Polski gorszy niż dewastacja powojenna wielu miast Polski. To gorsza dewastacja – bo to destrukcja mentalna oraz psychiczna. Myślę, że destrukcja nieodwracalna.
Kto pozostaje kogo kochać warto ?
Cóż, bardzo niewielkie grono moich przyjaciół oczywiście, ale czy w kategoriach ogólnych ktoś jeszcze pozostaje, kto nie został jeszcze wrogiem ludu więc może kogo kochać warto ?
Tak – tylko jedna kategoria ogólna- Polaków i Polek.Myślę, że pozostały jeszcze Kurwy Polskie w wydaniu tak męskim jak i żeńskim i im także chciałbym bez jakiejkolwiek hipokryzji życzyć miłych i radosnych Walentynek bo kurwa tylko one i tylko oni – jeszcze nietknięci przez plemiona walczące pozostali, cokolwiek to nietknięcie w praktyce oznacza.
Niech Wam Walentynki będą osłodą ciężkiego życia i przyjemności
Piotr Tymochowicz
Roman Giertych do Sebastiana Kalety: Jak mówił nasz umiłowany Prezydent należy się uczyć cały czas!

Roman Giertych
Jakby się Pan poczuł moralnie zobowiązany do zapłaty za poradę, to proszę zasilić biednych wspomaganych przez PCK. Ostatnio ich okradziono, a więc się im przyda.
List do wiceministra Kalety
Drogi i Kochany Chłopcze!
Przepraszam za tak familiarny początek listu, ale na swoim profilu pisał Pan, że chciałby Pan zostać moim kolegą.
Niestety koleżeństwo ministrów PiS kojarzy mi się przez panią minister Zalewską z okradaniem najuboższych z darów PCK więc pozwoli Pan, że chwilowo Pana awanse odrzucę. Jednak ujęty Pana prostolinijnością, w której zapewniał mnie Pan, że areszt mi nie grozi, paroma słowami przyczynię się do Pana edukacji prawniczej, która bez wątpienia na Pana stanowisku się Panu przyda.
Jak mówił nasz umiłowany Prezydent należy się uczyć cały czas! Nawet gdy wszystko wokół gwiżdże i świszczy uczyć się trzeba. Tak więc od początku.
Wasz nibysąd czyli tzw. Izba Dyscyplinarna SN podjęła w swej niezmierzonej mądrości decyzję o ukaraniu mnie karą grzywny za niegodne niewstanie i brak uznania majestatu osób, które się poprzebierały w togi sędziów SN.
Grzywna ta została nałożona na podstawie art. 50 ustawy o postępowaniu przed sądami powszechnymi, którą się stosuje do postępowania przed SN. Przepis ten w §3 stanowi lex specialis od przepisów kkw w tym zakresie, że przewiduje za nieuiszczenie grzywny jedyną sankcje w postaci pozbawienia wolności do siedmiu dni. Ponieważ §2a tego samego artykułu zawiera odesłanie do art. 206 kodeksu karnego wykonawczego Sąd Najwyższy po otrzymaniu ode mnie odpowiedzi, że nie uiszczę grzywny dobrowolnie, mógłby skierować ją teoretycznie do egzekucji w trybie kkw, ale jest to niemożliwe z powodu tego, że takie postanowienie musi uzyskać klauzulę wykonalności.
Do egzekucji w ramach kkw stosuje się bowiem przepisy kpc. Słyszał Pan o klauzuli wykonalności? Warto sobie przypomnieć. Polecam art. 776 kpc, który właśnie stanowi, że podstawą egzekucji w trybie cywilnym jest tytuł egzekucyjny zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Bez klauzuli wykonalności jakiekolwiek postanowienie nawet prawdziwego Sądu Najwyższego jest nieegzekwowalne.
Żaden komornik nie wykona egzekucji bez klauzuli wykonalności, gdyż po skardze na czynności komornicze musiałby z hukiem zwracać pieniądze. Tymczasem uzyskanie dla postanowienia tzw. ID SN klauzuli wykonalności jest niemożliwe. Zgodnie z art. 781 kpc klauzulę wykonalności nadaje tytułowi egzekucyjnemu sąd pierwszej instancji, w którym sprawa toczyła się lub toczy.
Otóż sądem tym jest w przypadku sprawy o której mówimy: Sąd Dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Ten sąd klauzuli nie wyda z dwóch powodów: po pierwsze klauzul takich nie wydaje bo nie jest sądem powszechnym, a po drugie nie uznaje, tak jak cała adwokatura, istnienia Izby Dyscyplinarnej SN.
Gdyby tzw. ID SN chciała kontra legem uzyskać klauzulę w sądzie powszechnym właściwym dla swojej siedziby lub dla mnie, to i tak nie mogłaby jej uzyskać z dwóch powodów: po pierwsze żaden sąd nie może wydać klauzuli jeżeli sprawa u niego się nie toczyła, a po drugie sądy cywilne też są związane stanowiskiem trzech izb SN, które nie uznały ID SN za sąd. A tytuł egzekucyjny któremu nadaje się klauzulę wykonalności musi pochodzić od SĄDU.
Nawet gdybyście jakimś cudem przekonali jakiegoś sędziego do podpisania takiej klauzuli, to na to przysługuje zażalenie, a żaden z sędziów sądów okręgowych nie chce mieć przecież sprawy karnej o nadawanie klauzul na dokumenty prywatne.
I jeszcze odniosę się do Pana rady, abym skorzystał z powództwa przeciwegzekucyjnego. Tutaj młody człowieku warto zerknąć do art. 840 kpc, gdzie sformułowano podstawowy warunek takiego powództwa. „Dłużnik może w drodze powództwa żądać pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności…”.
Teraz wracamy do tego co już nauczyliśmy się wyżej, że tytuł wykonawczy to jest tytułu egzekucyjny zaopatrzony w klauzulę wykonalności i już wiemy, że nie można wytaczać powództwa przeciwegzekucyjnego zanim nie zostanie wydana klauzula wykonalności, której jak napisałem wyżej nie można na tej akurat karze grzywny uzyskać.
Tak więc ministrze drogi alternatywa jest taka: porzucić myśl o wyegzekwowaniu nielegalnej decyzji nielegalnego sądu, albo zapuszkować mnie na 7 dni. Nie ukrywam, że wolę tę pierwszą opcję, tylko proszę jeszcze pouczyć pana Tomczyńskiego, że musi mnie do końca lutego przeprosić. I wpłacić na PCK. Bo go pozwę.
Zawsze życzliwy,
Roman Giertych
PS.
Jakby się Pan poczuł moralnie zobowiązany do zapłaty za poradę, to proszę zasilić biednych wspomaganych przez PCK. Ostatnio ich okradziono, a więc się im przyda.
Piotr Tymochowicz: Morderca Andrzeja Leppera doskonale wie, że znam jego tożsamość…

Piotr Tymochowicz
Andrzej bał się tego człowieka twierdząc, że jest chory psychicznie, że jest zdolny -absolutnie do wszystkiego. Myślałem, że Andrzej przesadza. Nie dożył następnego spotkania...
„Piotrze, mam wrażenie, że tym razem chcą mnie zabić,bo wiedzą, że nie cofnę się przed upublicznieniem tego o czym ci przed chwilą opowiedziałem ” – Andrzej Lepper na kilka godzin przed zabójstwem.

Byłem ostatnim człowiekiem z którym rozmawiał. Rozmawialiśmy około 5 godzin w jego biurze, które opuściłem późną nocą w przekonaniu, że to niemożliwe aby dany polityk o którym Andrzej opowiadał posunął się do zbrodni czy ją po prostu zlecił.
Kilka godzin później – Andrzej został ZAMORDOWANY!!!
Andrzej bał się tego człowieka twierdząc, że jest chory psychicznie, że jest zdolny – absolutnie do wszystkiego.
Myślałem, że Andrzej przesadza. Chciałem aby w weekend się zrelaksował. Mieliśmy – jak to wielokrotnie miało miejsce spędzić wieczór na grillu u mnie w domu na Białołęce. Niestety jego obawy potwierdziły się w 100 procentach.
Nie dożył do naszego następnego spotkania.
Morderca Andrzeja Leppera doskonale wie, że znam jego tożsamość i że w każdej chwili mogę ją ujawnić.
Dlatego próbowano mnie bezskutecznie zabić w Areszcie Śledczym Białołęka.
Dlatego wcześniej – podrzucono mi zboczone pendrivy – i dorobiono mi całą zboczoną historię – korzystając z tego, że miałem- 21 letnią narzeczoną w Kambodży, która wyglądała dość młodo.
Dlatego zabrano mi prawie całą wiarygodność bo kto zaufa zboczeńcowi ?
A oto dalszy ciąg naszej rozmowy której pamiętam każde słowo, choć nie nagrywałeżadnych rozmów – w swojej karierze zresztą nigdy nikogo nie nagrałem – brzydząc się takich metod, choć akurat teraz tego żałuję, bo byłby to jakiś dowód w sprawie :
A.L. : „Zobacz jak to idealnie pasuje do tego o czym tak często kiedyś rozmawialiśmy : najpierw trzeba danego przeciwnika ignorować totalnie, potem próbować ośmieszać a zaraz potem, – jeśli to nie da rezultatów skryminalizować – najlepiej w jakieś sferze seksualnej to najmocniej zadziała wizerunkowoa potem zabić – dosłownie. Zobacz – wszystko już na mnie przetrenowali ignorowanie, ośmieszanie i skryminalizowanie co im pozostało ? ”
P.T.: Drogi Andrzeju, myślę, że nie pozwolą sobie abyś podzielił los Barbary Blidy, myślę, że nie zagrażasz teraz nikomu aż tak bardzo jak sądzisz, mimo tych wszystkich materiałów jakie posiadasz.
A.L. „Piotrze ja wiem, co mówię, zobaczysz on nie cofnie się przed niczym on nie jest normalny, zobacz co wyrabia z XXX oraz innymi, na których pragnie się zemścić. To jeszcze większy psychopata od Kaczyńskiego. Nie boję się o siebie tak bardzo jak o Tomka (syn Andrzeja) trudno zrobią co zrobią, ale pamiętaj, gdyby mi się coś stało, uciekaj z Polski jak najdalej. Oni ciebie także zniszczą, podstawią ci jakąś kurwę albo świadka i także będą ciągać po sądach jak mnie.”
To tylko fragment bardzo długiej i szczerej rozmowy jaką wtedy tuż przed jego zabójstwem przeprowadziliśmy.
Czy się nie boję ? Jeszcze kilka lat temu bym się zastanawiał Teraz po tym wszystkim w co mnie także wrobiono – jak Andrzej przewidywał i po tym jak prokurator Adam Borkowski próbował mnie pośrednio zabić w więzieniu nie mam ani żadnych skrupułów ani cienia obaw – ponieważ wiem, że dopóki żyję zawsze będę stanowić zagrożenie dla Morderców w szczególności – Mordercy Andrzeja Leppera, dlatego nie mam wątpliwości, że będą za moment – już niedługo uruchamiali dalsze kłamstwa na mój temat i dalszą nagonkę – aby zabezpieczyć się przed tym wszystkim, co mogę ujawnić.
Tym razem jednak zadbałem o to, aby wszystko co wiem znalazło się w bezpiecznym miejscu i zostało natychmiast uruchomione – po tym jak cokolwiek mi się wydarzy.
W odpowiednim czasie ujawnię wszystko.
Jestem to winien nie politykowi Andrzejowi Lepperowi on nigdy tak naprawdę nie był politykiem. Jestem to winien mojemu przyjacielowi.
List publikowany poniżej – czytał mi przed wysłaniem Pamiętam, że odradziłem mu wysyłanie tego listu zamiast, radziłem – napisać list otwarty który chciałem aby upublicznił.
Andrzej – Cześć Twojej Pamięci Twoje słowa – na temat Twoich oprawców będę pamiętać do końca życia.
.
Mowiłeś: ” To nie są ludzie, oni nie mają żadnych ludzkich cech – to są zwyrodnialcy ładnie poubierani i zbrodniarze, którzy przed niczym dla utrzymania władzy się nie cofną.”
To były prorocze słowa, których znaczenie lepiej rozumiałeś ode mnie.
Czy Tymochowicz może być wiarygodny ?
Czy ktokolwiek się przejmie w Polsce tym, co Tymochowicz napisze czy powie ujawniając MORDERCĘ ANDRZEJA LEPPERA ?
Nie ujawniłem tego dotąd przed żadną prokuraturą I pewnie dlatego jeszcze żyję.
Nie !!! zadbano o to bardzo dokładnie i skutecznie Widać to po setkach, jeśli nie tysiącach debilnych wpisów – z których jeden zamieszczam poniżej.

Każdą moją opinię, każde moje ujawnienie będzie kwitowane pytaniem:
Zaraz ….zaraz ….. kto to pisze ?
Czy to nie ten od pornografii dziecięcej ?
Czy to nie ten od zoofilii ?
Czy to nie ten od nekrofilii ?
Podrzucono mi filmy ze wszystkimi możliwymi zboczeniami – wlaśnie po to, aby nikt nie uwierzył w to wszystko co mam do powiedzenia aby trwale wyeliminować mnie ze wszelkich wpływów.
Większość nie będzie się zastanawiać co jest prawdą a co nie …. Skoro tak powiedzieli w Telewizji Republika czy Telewizji Publicznej – to znaczy że tak jest … Dlatego poczekam na właściwy moment ujawnienia.
Piotr Tymochowicz
Ks. Stanisław Walczak: To wy jesteście strażnikami moralności? Nie do wiary!

Ks. Stanisław Walczak
Nie można dopuścić, by grupa ludzi nie przystosowana do życia społecznego, zgromadzona wokół biskupów i księży, nagle podważała podstawowe zasady współistnienia społeczeństwa.
Widziałem dzisiaj protest przed TK. Rozpoczął się modlitwą! I wówczas przypomniała mi się młoda dziewczyna, która zanim weszła chłopakowi do łóżka, uklękła i odmówiła dziesiątkę różańca, prosząc Matkę Najświętszą, by nie zaszła w ciążę. Albo ten młody człowiek, który podczas spowiedzi wyznał swe grzechy i zakończył formułą: „to są wszystkie moje grzechy i niczego nie żałuję”.
W filmie „Dzień świra” zabrzmiała inna modlitwa:
„Gdy wieczorne zgasną zorze,
Zanim głowę do snu złożę,
Modlitwę moją zanoszę
Bogu Ojcu i Synowi:
„Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
Tylko mu dosrajcie proszę.”
Kto ja jestem? Polak mały
Mały, zawistny i podły.
Jaki znak mój? Krwawe gały.
Oto wznoszę swoje modły
Do Boga, Marii i Syna:
„Zniszczcie tego skurwysyna
Mego brata, sąsiada,
Tego wroga, tego gada.”
„Żeby mu okradli garaż,
Żeby go zdradzała stara,
Żeby mu spalili sklep,
Żeby dostał cegłą w łeb,
Żeby mu się córka z czarnym
I w ogóle żeby miał marnie,
Żeby miał AIDS-a i raka.”
Oto modlitwa Polaka.”
Robienie z Boga figurynki woskowej i udawanie wierzącego – to przekleństwo obecnej „dobrej zmiany”. A odpowiedzialność za to ponoszą duchowni, którzy przedstawiają Boga jako owego brodatego starca, który zagląda ludziom w portki.
Już wcześniej, przynajmniej Metropolita Krakowski wspierał bluźnierców, którzy z manifestacji kłamstw i nienawiści uczynili katolickie nabożeństwa zwane miesięcznicami. To on uznał księży tam obecnych za prześladowanych, którzy dzielą los ks. Popiełuszki! Co za zakłamanie, co za religia satanistyczna! Albo ten bałwochwalczy różaniec, by żaden z uchodźców nie przekroczył granic Polski. Kogo wy oszukujecie? Samego Boga. Kim wy pomiatacie? Jezusem Chrystusem! Kogo depczecie nogami? Matkę Jezusa! A przede wszystkim rodaków!
Praworządność i pewność prawa są bez wątpienia kamieniami węgielnymi także chrześcijańskiego społeczeństwa. Nie można dopuścić, by grupa ludzi nie przystosowana do życia społecznego, zgromadzona wokół biskupów i księży, nagle podważała podstawowe zasady współistnienia społeczeństwa. A niestety, robią to w tak perfidny sposób, że powołują się na samego Boga! Ludzie, opamiętajcie się! Narodowi biskupi postawili na najgorszy element, na aspołeczne typy, którzy nie wahają się zamalować twarzy Stwórcy, Zbawiciela i Maryi najgorszym brudem ich życia: nienawiścią, kłamstwem, oszustwem, oszczerstwem. I tak uczynili z naszej religii pośmiewisko. Zasługujecie na pogardę i na banicję!
Należę do tej części społeczeństwa, która doświadczona na przeróżne sposoby, stanowi obecnie złomowisko. Katolicy polscy z kręgu narodowców, patriotów tak nas traktują. Jak mogą biskupi polscy i księża milczeć, kiedy kilku zarozumiałych smarkaczy pomiata profesorem Strzemboszem?! To wy jesteście strażnikami moralności? Nie do wiary!
Ks. Stanisław Walczak


