Roman Giertych: Dlaczego Ziobro przegra

Roman Giertych

Roman Giertych

Dzisiejsza uchwała SN ma praktyczne skutki od jutra. Będą tę uchwałę stosowały wszystkie sądy. Każde orzeczenie wydane przy udziale osoby wskazanej przez neoKRS będzie nieważne z mocy prawa. Sądy będę je uchylać nawet jak już staną się prawomocne. Będą je uchylać sądy odwoławcze i Sąd Najwyższy. Zarówno w normalnej procedurze,jak i w procedurach nadzwyczajnych -kasacji i wznowienia postępowania.

Podam przykład też praktycznego stosowania uchwały SN przez obywatela.

Wyobraźmy sobie postanowienie sądu w składzie rzekomego sędziego, który postanowi o areszcie. Jeżeli z takim postanowieniem ktoś będzie kogoś chciał umieścić w areszcie, to obywatel ma prawo do obrony koniecznej przed taką próbą. Gdyż próba nielegalnego pozbawienia kogoś wolności pozwala na taką obronę.

Jeżeli rząd nie uzna tej uchwały i jacyś sędziowie będą orzekać to dojdzie do totalnej anarchii. Jej konsekwencją będą przerażajace. PiS może doprowadzić do totalnego rozpadu państwa.

Roman Giertych


Adam Mazguła: Bandyci kontra obrońcy prawa

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Partyjny reżim reprezentuje udający schorowanego dziadziusia-fajtłapę niebezpieczny bolszewik, antyspołeczny systemowy kłamca i manipulator. To dzisiaj odbywa się ostateczna rozgrywka o wolność Polaków, o niezależność sędziów i niezawisłość sądów. Jeśli przegramy ten proces, prawa do apelacji już nie będzie. Znowu na lata spadnie kurtyna.


Obserwujemy ostateczne starcie bandyckiej władzy przeciwko opartemu na prawie i Konstytucji RP społeczeństwu obywatelskiemu. Zamach na ostatni bastion demokratycznej, trzeciej władzy demokratycznego państwa prawa. Zamach organizowany przez partyjne masy ciemnoty, która została przekupiona swoimi pieniędzmi i jest podburzana przez agresywną propagandę partyjnych mediów, wspieranych przez atrapy biskupów katolickich.

Partyjny reżim reprezentuje udający schorowanego dziadziusia-fajtłapę niebezpieczny bolszewik, antyspołeczny systemowy kłamca i manipulator, który w rzeczywistości jest największym oprawcą Polaków po drugiej wojnie światowej. Listę jego ofiar otwiera B. Blida, I. Stachowiak i P. Adamowicz, zawiera dziesiątki zamordowanych faszystowską ustawą represyjną funkcjonariuszy i ich rodzin z czasów minionych, 45 tysięcy przedwczesnych zgonów polskich obywateli z powodu zapaści służby zdrowia i zatrutego powietrza w kraju. Dewastacja polskich lasów i zwierząt, polskiej kultury, przedsiębiorczości, nauki, szkolnictwa, obronności, samorządności, służby publicznej, służb specjalnych i demokratycznych instytucji obywatelskich.

To Jarosław Kaczyński wspierany przez Banasiów, Glapińskich, Bernackich, Ziobrów… wrogów Polski: Macierewiczów, Jędraszewskich, Rydzyków… i geniuszy niekompetencji jak Misiewicz, Suski… zorganizował zamach na wartości i mądrość Polaków, na system bezpieczeństwa narodu zakorzeniony w NATO i Unii Europejskiej.

Po przeciwnej stronie sporu o Polskę stanęli obrońcy cywilizacyjnych wartości, demokratycznego państwa prawa i systemu międzynarodowych powiązań gwarantujących bezpieczeństwo narodowe. To ludzie, którzy nie muszą szukać prawdy, bo ją znają, a szacunek do ludzi i ich prawa do wolności wyssali z mlekiem matek i nauczyli się poprzez bogatą historię naszego narodu. Miejscem starcia, jak w procesach karnych, jest sąd, obrońcy prawa przeciwko przestępcom.

To jednak nie jest spór o miedzę, to

WOJNA O PRAWDĘ I PRAWO DO GODNEGO ŻYCIA we własnym kraju.

To wojna o prawo do wolności, zdobyczy cywilizacyjnych i miłości, to wojna o odrzucenie partyjnego reżimu w całości.

Dzisiaj jest ten czas opowiedzenia się po stronie sporu, czas aktywności, zaangażowania i odpowiedzialności, który zdecyduje, w jakim kraju będą żyły nasze dzieci i wnuki, a my dopełniać będziemy swoich dni.

Moją Polskę, mój świat wartości wybrałem już dawno i wiem, że w jego obronie dłużej czekać już nie można.

To dzisiaj odbywa się ostateczna rozgrywka o wolność Polaków, o niezależność sędziów i niezawisłość sądów. Jeśli przegramy ten proces, prawa do apelacji już nie będzie. Znowu na lata spadnie kurtyna.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Piotr Tymochowicz: czy możliwa jest w Polsce REWOLUCJA?

Piotr Tymochowicz

Piotr Tymochowicz

Nowa Rewolucja - niekoniecznie musi się rozpocząć Polskim Majdanem. Niekoniecznie, ponieważ w polskim wydaniu-groziłoby to regularną Wojną Domową.



Nowa Era w Polsce niekoniecznie rozpocznie się w momencie przejmowania władzy przez nowo wybran jakąś partię polityczną.Tym bardziej że współcześni polscy bolszewicy nie dopuszczą do oddania władzy. Straciliby gigantyczne synekury oraz obawialiby się długich lat więzienia.
Nie trzeba czekać na nowe wybory. Polskę można zmienić- znacznie wcześniej. Nie czekajcie na impotentnych w działaniu polityków opozycji.

Nowa Rewolucja – niekoniecznie musi się rozpocząć Polskim Majdanem. Niekoniecznie, ponieważ w polskim wydaniu-groziłoby to regularną Wojną Domową.

Współcześni bolszewicy polscy są na tyle sprytni, że nie będą w początkowej fazie wysyłać wojsk przeciw demonstrantom, ale rozlew krwi zapoczątkowaliby w „białych rękawiczkach” czyli za pomocą TVP-szczujni oraz rękami swoich zwolenników w imię Obrony Ojczyzny przed „zaplutymi karłami” reakcji.

Można przejmować władzę stopniowo I to nie od góry, ale od dołu, od samorządów. I to niekoniecznie w ten sposób, że nagle poszczególne samorządy będą się wyzwalać z władzy PiS bolszewików.
Niekoniecznie.

Są inne sposoby. I neo-bolszewicy wiedzą, że wcześniej czy później społeczeństwo może się wyedukować w tym zakresie I nagle, niespodzianie zorganizować.
Dlatego tak ważne jest, aby Polaków napuszczać na Polaków. Nauczycieli na rodziców, pacjentów na lekarzy, urzędników na obywateli, pracowników na pracodawców itd.

Ale …..
ale …..

Gdyby ludzie wiedzieli gdyby potrafili się zorganizować i skorzystać z Praw jakie daje im Konstytucja oraz Demokracja i Prawoto polską rzeczywistość – poczynając od Polski lokalnej, samorządowej – można już zmieniać od dziś. I niepotrzebne jest do tego ani przejęcie władzy w armii ani w policji ani tym bardziej w służbach.

Każdy ustrój prawdziwej demokracji a tym bardziej Konstytucja daje możliwość – organizowania przez obywateli – Alternatywnych Urzędów, Placówek, Reprezentacji Władzy i Administracji, jeśli dotychczasowe
organizacje nie zapewniają ani bezpieczeństwa ani elementarnych potrzeb ludności.

Obywatele mają święte prawo – powołać do życia na przykład Obywatelskie Urzędy Skarbowe – skoro państwowe – czytaj partyjne – urzędy szkolą swoich urzędników jak grabić i zastraszać uczciwych obywateli.
Opinie i interpretacje takich urzędów musiałyby być respektowane jak pełnoprawnych urzędów.

Obywatele mają święte prawo – powołać do życia Obywatelskie Sądy Regionalne, Obywatelskie Sądy Okręgowe oraz Obywatelski Sąd Najwyższy. Skoro już nikomu na świecie nie trzeba udowadniać
co się dzieje w polskich sądach.

Obywatele mają święte prawo – powołać do życia Obywatelską Prokuraturę Regionalną oraz Okręgową.

Wyroki takich sądów byłyby pełnoprawne a pamiętajcie, że żaden obywatel nie może być sądzony dwa razy w tej samej sprawie.

W razie braku akceptacji, w razie dalszego łamania prawa i nie uznawania
powołanych urzędów Obywatele mają święte prawo – powołać do życia Policję Obywatelską a niezależnie Wojsko Obywatelskie  rozdać im broń.

To są elementarne prawa obywateli w sytuacji, gdy kończą się Prawa Obywatela, gdy państwo jest zagrożone, gdy niszczona jest Polska Racja Stanu.

Prywatnie uważam, że na czele Społeczeństwa Obywatelskiego – w taki sposób konstruowanego powinni stanąć w jednym szeregu polscy prezydenci. Prezydent Walęsa wraz z Prezydentem Kwaśniewskim
a może i Prezydentem Komorowskim.

Jak to realizować krok po kroku ?
Jak zadbać o własne bezpieczeństwo ?
Jak założyć firmę za granicą lub jak zdobyć
rezydenturę innego państwa ?
Lub jak zakładać alternatywne urzędy
I współpracować z lokalnymi władzami ?

Po to właśnie także jest dla Was Quadro Akademia która tego wszystkiego będzie uczyć.

Jako Międzynarodowy Zespół Szanujący Demokrację I Prawa Obywatelskie we wszystkich krajach świata
będziemy Wam konsekwentnie w tym wszystkim pomagać.

Na szczegóły zapraszamy na wykłady doktora Pawła Szymanka pod tytułem „Nowe Otwarcie- Prawa Człowieka w XXI wieku”
.
Teraz już wiecie, dlaczego tak zajadle pisowskie media atakowały akademię i dlaczego tak bardzo obawiano się mojej działalności. To jest też powód tego, dlaczego David Andersen zgodził pierwszy oddział uruchomić w Polsce jeszcze przed Ameryką i Azją. Polacy najbardziej potrzebują odpowiedniej zakazanej dotąd-edukacji.

Piotr Tymochwicz


Jurek Owsiak do Andrzeja Dudy: Przeczytałem pańskie słowa o „oczyszczeniu do końca polskiego domu”

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

To co chce Pan w tym domu czyścić, zamiatać, porządkować, wyrzucać, segregować? Moim zdaniem Dom ma się dobrze. A Pan, jako gospodarz powinien to podkreślać na każdym kroku

 

Przeczytałem pańskie słowa, w których padło zdanie o „oczyszczeniu do końca polskiego domu”. Rozumiem, że odbiera Pan ten Dom jako ogromny bałagan. Jest dzisiaj wtorek, 8 dni po Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na koncie Fundacji mamy prawie 91 milionów złotych. A dochodzą do tego jeszcze licytacje Allegro. Te pieniądze muszą się jednak ukonstytuować, czyli aukcje muszą się zakończyć i być zapłacone. No więc – te ponad 91 milionów jest już „fizycznie” na naszym koncie. Kiedy w niedzielę 12 stycznia wieczorem kończyliśmy Finał, ze wstępnych meldunków ze wszystkich sztabów o deklarowanych wynikach akcji, Panie Prezydencie, wyszła suma ponad 115 milionów złotych.

8 marca ogłosimy wynik Finału podczas Międzynarodowego Dnia Kobiet. I taka dygresja, dla przypomnienia – to nie jest święto powstałe w PRL, to święto związane z uczczeniem ofiar zamieszek w fabryce tekstylnej w Nowym Jorku podczas protestów w obronie praw pracowniczych. PRL wyświechtał to święto goździkiem, parą rajstop i kilkuminutową czcią z uściskiem ręki dyrektora na przywitanie w fabryce.

No więc do ogłoszenia wyniku Finału 8 marca mamy jeszcze sporo czasu. Ale wieści, jakie otrzymujemy nie tylko z Polski, ale i całego świata, są fantastyczne.

12 stycznia był dniem nieprawdopodobnej, narodowej solidarności. Byliśmy razem, uśmiechnięci, pełni energii, a przede wszystkim wzajemnego do siebie zaufania. Zresztą Pan zna tę akcję, bo razem z małżonką wspieracie nas na licytacjach Allegro. No więc zapewniam Pana, że choćby tylko deklarowanej kwoty 115 milionów złotych nie uda się zebrać w bałaganie i chaosie. Dom w którym zbieramy te pieniądze – a tym domem jest Polska – musi być porządny, pozbierany, dobrze zorganizowany, nowoczesny. Ten Dom musi być pełen empatii i przyjacielskich klimatów. Ten Dom, Panie Prezydencie, musi skłonić Polaków z całego świata, nawet z najdalszych zakątów, jak na przykład Australia, aby być razem. To nie jest takie łatwe, bo wiemy wszyscy, że daleko, daleko od Polski życie naszych Rodaków biegnie innym rytmem, innymi standardami i priorytetami. A jednak ten Dom wysyła wspaniały, wręcz fantastyczny sygnał, a odzewem jest niesamowita energia Polaków, którzy także reprezentują idee WOŚP w dalekich od Ojczyzny miejscach.

To co chce Pan w tym domu czyścić, zamiatać, porządkować, wyrzucać, segregować? Panie Prezydencie! Orkiestrowa niedziela pokazała, że ludzie z całego świata mogą nam zazdrościć tak niesamowitej solidarności wokół idei wzajemnej pomocy. Mało tego, mieliśmy także ogrom energii, aby wysłać sygnał naszego wielkiego wsparcia ludziom w dalekiej Australii, bo jak Pan wie, przeżywają ogromne kłopoty. Moim zdaniem Dom ma się dobrze. A Pan, jako gospodarz, powinien to podkreślać na każdym kroku. Tym bardziej, że jeździ Pan dużo po Polsce prowadząc kampanię prezydencką.

A ja z tego miejsca dziękuję tym wszystkim, którzy pozwolili mi z pełną wiarą w każde słowo napisać ten tekst. Ilość sygnałów, podobna do tej rok temu, ale dzisiaj mająca moc budowania razem wspaniałych rzeczy, jest czymś niezapomnianym! Daje to nam siłę, energię i pozwala wierzyć, że wszyscy razem robimy rzeczy dobre! A robimy to wszystko w naszym, polskim Domu!

Jurek Owsiak


Stefan Niesiołowski: Z polityki dwója…

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Obecne zachowanie rządzących daje się wytłumaczyć przede wszystkim na gruncie polityki wewnętrznej, utrzymać za wszelką cenę radykalny nacjonalistyczny roszczeniowy, skrajny elektorat.

 

Z polityki dwója. Oczywiście dwója zarówno z polki wewnętrznej jak i zagranicznej, ale z uwagi na pojawiające się głosy, ze PiS szykuje się do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej dwója dziś przede wszystkim z polityki zagranicznej. Chociaż tylko pośrednio, bo polityka zagraniczna jest funkcją polityki wewnętrznej i tak też jest obecnie w Polsce.

Słowa jakie padały z ust p. Dudy i zachowania polityków rządzących naszym krajem jakie miały miejsce w ostatnim tygodniu trudno określić inaczej niż delikatnie mówiąc jako kompromitujące.

Pod adresem prawników Komisji Weneckiej mogliśmy usłyszeć, że to była wizyta prywatna i prywatne opinie, że Polska nie będzie słuchała obcych doradców i rad wypowiadanych w obcych językach, że my tu u siebie sami będziemy stanowić prawo i nie będzie Niemiec pluł nam w twarz (to zostało powiedziane dokładnie, że skończyło się trzymanie się niemieckich nogawek – nie wiadomo co brzmi gorzej?).

Partia rządząca dała pokaz jakiejś trudnej do zrozumienia postawy nieustępliwości i siły. Dla mnie doskonale pamiętającego czasy PRL-u jest to dokładnie to samo zachowanie, ten sam styl, język, ta sama taktyka – ani kroku w tył, nigdy nie przyznać racji nikomu kto nie jest nasz, cofnięcie się oznacza przegraną, a przegrana prowadzi do klęski jaką jest oddanie władzy.

Wydaje mi się, że obecne zachowanie rządzących daje się wytłumaczyć przede wszystkim na gruncie polityki wewnętrznej, utrzymać za wszelką cenę radykalny nacjonalistyczny roszczeniowy, skrajny elektorat. Nie oddawać nic partii p. Korwina-Mikke, twardo donikąd, a potem się zobaczy, liczy się tylko władza, wszystko inne jest bez znaczenia.\

Tak widzi to lewicowy publicysta Jerzy Domański: ”Prezydent Duda bezradność wobec wydarzeń, zwłaszcza nagłych, nadrabia groźnymi minami i okrzykami. Od tej strony jest najbardziej bojowym politykiem w Unii Europejskiej i tak bezgranicznie naiwnym, że potrafi powiedzieć, że swoje stanowisko przedstawi dopiero wtedy, gdy usłyszy, co powie Donald Trump…Jakie kolejne warunki będzie musiała Polska spełnić, by Amerykanie byli zadowoleni z rządów PiS? Co jeszcze będziemy musieli kupić drogo i bez sensu” („Ruletka zamiast polityki”, „Przegląd”, 13-19 01 2010 r.).

Podobnym spektaklem były występy pisowskich eurodeputowanych w Brukseli, którym się wydawało najwyraźniej, że mają przed sobą kontrolowany i w tym sensie bezsilny sejm w Warszawie. Okrzyki pogróżki, wyzwiska nie robiły wrażenia na politykach demokratycznych silnych siłą demokracji i argumentów. To było starcie dwóch systemów politycznych i rzeczywiście pisowcy mentalnie postawili się poza Unią.

Stefan Niesiołowski


Piotr Tymochowicz: Prezydent zwariował…

Piotr Tymochowicz

Piotr Tymochowicz

To już nie jest prezydent to chory pieniacz, który pozwala sobie na coraz więcej, niestety mając za sobą równych sobie kretynów i posłusznych bezmyślnych klakierów.

 

Przykro mi to pisać, bo zawsze uważałem, że demokratycznie wybranemu prezydentowi należy się szacunek z racji sprawowanej funkcji. Uważałem, że należy oddzielić samego człowieka od jego roli jako reprezentanta Polski.

Kiedyś miałem okazję kilkanaście minut rozmawiać z nim na jakiejś gali Superexpressu – pisałem o tym na FB kilka lat temu. Nie napisałem prawdy, zachowałem ją dla siebie uważając, że nie powinienem dokładać swojej krytyki do i tak napiętej wtedy sytuacji. A zresztą – kim ja jestem aby oceniać prezydenta myślałem z jakąś tam dawką pokory.

Nie pisałem o nim wtedy negatywnie choć byłem przerażony jego bezdennie głupimi wypowiedziami i nie podzieliłem się wrażeniem, że rozmawiałem z kompletnym debilem. Teraz nie mam już takich skrupułów ale uważam także, że należy ostrzec wszystkich zainteresowanych, że prezydent Polski zachowuje się już nie jako bezwolna marionetka ale jak chory niedowartościowany pyszałkowaty dureń któremu władza tak mocno uderzyła do łba, że wchodzi w rolę obłąkanego uzurpatora- władcy który może sobie bezkarnie pokrzykiwać na rodaków, sędziów czy „gorszy sort” zapowiadając zresztą – robienie „porządków” w Polsce.

To już nie jest prezydent to chory pieniacz, który pozwala sobie na coraz więcej, niestety mając za sobą równych sobie kretynów i posłusznych bezmyślnych klakierów. Teraz dzieli go tylko jeden krok podobnie jak Ziobrę i innych funkcjonariuszy politycznych od przejścia „od słów do czynów. ”

Przewiduję, że pędu do zbrodni legalizowanych przez tych obłąkanych ludzi nie da się już powstrzymać. Teraz zaczęli się pieniacko wydzierać jutro będą legitymizować zbrodnie na niepokornych pojutrze będą sami mordować ludzi.

Tego procesu, jak pokazała wielokrotnie historia nie da się już ani powstrzymać ani wyciszyć. Nie pozwolą sobie na to aby ktokolwiek odebrał im władzę. Już za wiele popełnili przestępstw zbyt wiele mają do stracenia, zbyt wielki będzie strach przed odpowiedzialnością, przed więzieniem. Szybciej wyprowadzą Polskę z Unii Europejskiej niż pozbędą się władzy i wpływów.

Wyraźnie widać, że przygotowują się do tego nieodwracalnie i konsekwentnie.

To już nie jest jakiś tam hejt jakaś strategia wyborcza, czy propaganda. To jest zmiana ustroju państwa. To jest przygotowanie do opuszczenia Unii To jest absolutna klęska i koniec Polski jaką dotąd znaliśmy. To przygotowanie do jawnych zbrodni.

Cała nadzieja w tych którzy zdążą wyjechać oraz w tych, którzy zostając nie poddadzą się bez walki.

Piotr Tymochowicz


Ks. Stanisław Walczak: Leczenie Polski stało się udziałem znachora w sutannie

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Rzymskokatolicka zasada kłamstw, oczernień, nienawiści, prowadząca do ustanowienia państwa religijnego, znajduje potwierdzenie u największego nacjonalisty katolickiego, Metropolity Krakowskiego.

Nie można już mieć najmniejszej wątpliwości, że obecne zamieszanie w Polsce, jest ostatnim akordem przed ogłoszeniem kraju państwem katolickim.

Ostanie wypowiedzi Prezesa, Głowy Państwa, Premiera, mają swe korzenie w najbardziej zwodniczej i kłamliwej grupie rzymsko-katolickich teologów w Polsce. Nienawiść, oszczerstwa wobec sędziów – wszystko to jest usprawiedliwione poprzez duchownych, mianowanych profesorami przez pisowskich Prezydentów.

Podczas wręczenia nominacji dla ks.prof. Pawła Bortkiewicza w 2015 r., Pan Głowa Państwa zechciał stwierdzić: „Wręczając akty powołania do Narodowej Rady Rozwoju ekspertów, specjalistów, doradców, fachowców, z którymi będzie mógł pracować, których będzie mógł się radzić, których opinii będzie wysłuchiwał, których ekspertyzy będzie czytał. I rozważał, które rozwiązanie już na własną odpowiedzialność wdrażać. Prezydent podkreślił, że w Radzie zasiadają osoby, które czują się odpowiedzialne za państwo polskie i którym zależy, by było ono lepsze, sprawniejsze, silniejsze i bardziej przyjazne dla obywateli”. No i leczenie Polski stało się udziałem znachora w sutannie, publicysty Radia Maryja i Telewizji Trwam, występującego w audycji „Myśląc Ojczyzna”. Jest on jednym z motorów powrotu do neomarksizmu w sukience księdza.

Drugim jest naukowiec, specjalista od filozofii prawa, autor „Monografii Filozofia prawa III Rzeszy Niemieckiej” Ks. prof. Tadeusz Guz. Czerpiący z narodowosocjalistycznej tradycji nadal zwodzi świat, katolików oraz narodowców!

Rzymskokatolicka zasada kłamstw, oczernień, nienawiści, prowadząca do ustanowienia państwa religijnego, znajduje potwierdzenie u największego nacjonalisty katolickiego, Metropolity Krakowskiego.

To ci duchowni wichrzyciele nigdy nie zrezygnują z politycznej wojenki!

Ks. Stanisław Walczak


Manuela Gretkowska: Słuchając Dudy, mam wrażenie że on czyta paski od końca. Własnego końca, który nadchodzi…

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Człowiek szukając prawdy może popełniać błędy. Kłamca nigdy. On się nie myli, on manipuluje. A gdy nie ma już argumentów, eliminuje

Słuchając Dudy, mam wrażenie że on czyta paski od końca. Własnego końca, który nadchodzi.

Takie przedstawienia odstawiali dla publiki Hitler i parodiująca go Nina Hagen, ale oboje mieli lepsze prochy. Zarażali widzów wyreżyserowaną histerią, a nie sami histeryzowali: „Nie będą nam w obcych językach…Nie będzie Europejczyk pluł nam w twarz i dzieci nam cywilizował!” – brzmi współczesny rota-wirus demokracji.

„Proszę nie krzyczeć na Polaków” – przeciwstawiła się prezydentowi Kidawa, jakby była w nowej partii „Grzeczność i sprawiedliwość”. Grzecznie z chamstwem się nie da, chamstwo zakrzyczy, zakłamie.

Na początku rządów PiS-u, dziwiło skąd się wzięło to kłamstwo, ich brzydota i przemoc? Jakbyśmy brali udział w przedstawieniu o Kapturku pytającym: „Babciu skąd masz takie duże oczy i pazury?”. Na koniec słyszymy od przebierańca: – Żeby cię zjeść Czerwony, kapturku!

Żeby cię zajebać kilofem, jeśli w bajki nie wierzysz. Prezydent napuszcza górników z kilofami na inteligencję. Mają skorygować błędy, bo inteligencja się myli.

Tak, człowiek szukając prawdy może popełniać błędy. Kłamca nigdy. On się nie myli, on manipuluje. A gdy nie ma już argumentów, eliminuje, ( Juhas z pałacu prezydenckiego radzi eliminować czarne owce), prześladuje, robi lipne procesy i skazuje niewinnych w podporządkowanych sądach.

Młotem filozofował Nietzsche. Prezydentować kilofem w Unii Europejskiej się nie da. Chyba, że w Kambodży, łopatą. Pol Pot, (też miał doktorat? na Sorbonie) skorygował swój naród ciosami łopat w potylice. To się nazywa panie prezydencie ludobójstwo, nawet jeśli kilof uderzy profesora Jagiellonki, udowadniającego panu kłamstwa. Ludobójstwo jest sprzeczne z naszą Konstytucją, co z tego, że pisaną po polsku.

Duda pragnie schudnąć. Raczej się nie uda. Ten rodzaj opuchlizny jest strukturalny. Jak u ludzika Michelina. Tak się nadyma, że wybałusza oczy i macha rękoma przy każdym powiewie wiatru. A może ktoś go dyma?

Ludzik Michelina ma swojego stwórcę. Kreatorem prezydenta jest prezes. On go wynalazł i stworzył politycznie, pompując w niego gaz bojowy ambicji. Kreator ma swoją krea-turę, gotową na drugą turę wyścigów. Nie wygra ich.

Ludziki Michelina nie wygrywają, one tylko reklamują, a po wszystkim, zużyte i wydymane leżą na śmietniku historii.

Manuela Gretkowska


Roman Giertych: List do Jarosława Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Apelujemy do Pana o złożenie zeznań i wyrażenie zgody, aby te zeznania zostały zweryfikowane przez biegłego przy użyciu wariografu

Szanowny Panie Prezesie!

Już 7 lutego Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnie zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie tzw. dwóch wież. Zwracamy się do Pana z apelem o przyłączenie się do zażalenia pełnomocników Geralda Birgfellnera.

Tylko takie publiczne wyrażone przez Pana stanowisko mogłoby uchronić opinię publiczną przed powzięciem podejrzeń, że proponowana przez pana ugrupowanie ustawa kagańcowa nie ma na celu wywarcia presji na sędziów rozpoznających sprawy, które są ważne również z Pańskiego, osobistego punktu widzenia.

Jednocześnie apelujemy do Pana o złożenie zeznań w tym śledztwie i wyrażenie zgody, aby te zeznania zostały zweryfikowane przez biegłego przy użyciu wariografu. Obecnie jest to coraz częściej stosowana metoda weryfikacji zeznań.

Ostatnio z dużym pożytkiem dla ustalenia stanu faktycznego i dla znalezienia dowodów uprawdopodobniających popełnienie poważnego przestępstwa na szczytach władzy została ona zastosowana w spr. afery KNF.

Jeżeli jest Pan przeświadczony, że nie oszukał Pan naszego klienta i jeżeli nieprawdą jest, że wręczał on Panu dla ks. Rafała Sawicza kwotę 50 tysięcy złotych, to przecież potwierdzenie takiego stanowiska przy udziale biegłego w ramach procedury badania wariograficznego nie powinno stanowić dla Pana żadnego problemu.

Liczymy na szybką odpowiedź.

adw. Jacek Dubois
adw. Roman Giertych


Jan Hartman: Usunąć religię ze szkoły! Raz na zawsze!

Jan Hartman

Jan Hartman

Nauka religii w szkole – i to finansowana przez państwo – stanowi nie tylko pogwałcenie konstytucji, lecz sama w sobie jest w najwyższym stopniu czymś niemoralnym, a dla państwa polskiego upodlającym.

Dotychczas dyskutowaliśmy o tym, czy nauczanie religii w szkole da się pogodzić z neutralnością światopoglądową państwa i świeckością szkoły. Dziś, gdy Kościół pragnie uczynić z religii przedmiot na wpół obowiązkowy (obligatoryjnie do wyboru z etyką), a jednocześnie pogłębia się nasza wiedza o dawnej i współczesnej działalności tej zdumiewającej i przerażającej instytucji, a także o moralnej degrengoladzie środowiska kleru i jego biskupów, trzeba sprawę postawić inaczej. Religia katolicka musi zniknąć ze szkół w zupełności i w każdej postaci!

Uzurpowanie sobie prawa do moralnego pouczania kogokolwiek przez biskupów katolickich oraz podlegających im księży, łącznie podnoszących odpowiedzialność za systemowe zło Kościoła katolickiego, przeważające tak ilością, jak jakością wszelkie zło rodzące się w łonie dowolnych znanych w cywilizowanym świecie legalnych organizacji i instytucji – jest jawnym szyderstwem z przyzwoitych ludzi. Obecność tej instytucji i jej przedstawicieli na terenie placówek edukacyjnych urąga godności państwa i stwarza zarówno moralne, jak i przestępcze zagrożenie.

Trzeba bowiem pamiętać, że nawet gdyby prawdziwe były dane papieża Franciszka, mówiące, że 2 proc. księży jest pedofilami (niezależne badania wielu komisji w wielu krajach mówią o odsetku co najmniej dwakroć wyższym), to statystyczna szansa, iż w polskich szkołach grasuje mniej niż 200 pedofilów w sutannach, jest znacznie mniejsza niż 1 proc.

Nauka religii w szkole – i to finansowana przez państwo – stanowi nie tylko pogwałcenie konstytucji, lecz sama w sobie jest w najwyższym stopniu czymś niemoralnym, a dla państwa polskiego upodlającym.

Uporządkujmy przesłanki tej tezy:

1. Istnieje niezwykle małe prawdopodobieństwo, że zagrożenie molestowaniem małoletnich przez księży mających z nimi kontakt jest na akceptowalnym poziomie, tj. porównywalnym z zagrożeniem, jakie stwarzają nauczyciele przedmiotów świeckich, trenerzy sportowi itp. W żadnej z badanych populacji księży w różnych częściach świata odsetek pedofilów mających konflikt z prawem nie był mniejszy niż 4 proc. przy średniej dla populacji męskiej USA wynoszącej ok. 0,3 proc.

2. Na lekcjach religii przekazuje się dzieciom niemoralne i niezgodne z aksjologią konstytucyjną RP treści. Tak np. uczy się dzieci, że realizowanie swoich pragnień i potrzeb seksualnych przez osoby homoseksualne jest niemoralne, co stanowi przejaw agresji i dyskryminacji wobec tych osób. Pluralizm poglądów i przekonań wpajanych dzieciom przez nauczycieli zatrudnianych w placówkach publicznych jest ograniczony przez porządek konstytucyjny. Homofobia stanowi jego pogwałcenie, podobnie jak jej tolerowanie pod pretekstem szacunku dla wolności religijnej.

Również same doktryny religijne katolicyzmu w wielu punktach urągają elementarnemu poczuciu moralnemu – na równi z praktyką wpierania bezbronnym dzieciom najbardziej niesłychanych i absurdalnych, niczym niepotwierdzonych rojeń i mitów, jak ten, że po śmierci wstaną z grobów.

Niemoralne i odrażające jest przekonanie katolików, że chrześcijanie dzięki sakramentowi chrztu otrzymują specjalne cnoty i kwalifikacje sprawiające, że górują nad resztą ludzkości. Groźny, bo totalitarny jest dogmat katolicki, w myśl którego w przyszłości wszyscy ludzie, a więc np. muzułmanie, Chińczycy czy Hindusi, porzucą swoje (fałszywe) religie i kultury, wstępując do Kościoła katolickiego. Zapiera dech w piersiach przewrotna pycha katolickich duchownych pyszniących się tym, jakoby ich religia przodowała w miłości bliźniego.

Dochodzi nawet do groteskowej uzurpacji, jakoby miłość bliźniego była jakimś „wynalazkiem” chrześcijaństwa. Trudno pojąć, jak zakłamany i bezwstydny musi być człowiek szczycący się tym, że bardziej niż inni kocha ludzi. A zwłaszcza gdy jednocześnie nie chce wiedzieć o kilkunastu stuleciach bezprzykładnego terroru i totalitaryzmu uprawianego przez Kościół bądź nawet bezwstydnie mu zaprzecza, umniejsza go czy relatywizuje.

3. Państwo polskie opłaca naukę religii niedobrowolnie, lecz pod naciskiem obcego państwa, od zarania pasożytującego na skarbcu Polski, państwa, które zwie się Stolicą Apostolską. Mimo deklarowanej w konstytucji neutralności religijnej naszego niby to świeckiego i niepodległego państwa angażuje się ono w propagowanie religii katolickiej, a obywatele niewierzący są zmuszani do łożenia na cele religijne (za pośrednictwem opodatkowania) wbrew swoim sumieniom i poczuciu moralnemu. Ten stan rzeczy jest podłością i trwałą, ciągłą krzywdą moralną dla każdego, kto nie zgadza się na oszukiwanie i demoralizowanie dzieci.

4. Obecność Kościoła w szkole nie kończy się na rozdętych do niemożliwości lekcjach religii. Ma ona charakter ogólnego rozpanoszenia, uzurpacji i bezprawnej kontroli. Szkoły częstokroć zamieniane są w miejsca kultu bądź wystawy dewocjonaliów, a ich kadra drży z lęku przed księżmi i lokalnym biskupem. To chore i poniżające dla demokratycznej wspólnoty.

Atmosfera bigoterii i nachalna obecność kleru na terenie szkoły wytwarza silną presję na dzieci i rodziców, szczególnie w przedszkolach, gdzie nieuczęszczanie przez dziecko na lekcje religii jest de facto karane usunięciem dziecka z sali. Wytwarza to odrażający przymus religijny, którego tolerowanie kompromituje władze publiczne. Ponadto obecność kleru i panująca w środowisku szkolnym bojaźliwa bigoteria uniemożliwiają w praktyce rzetelne nauczanie historii i kultury. Zbrodnie Kościoła i tragizm epoki imperium katolickiego są w szkole tematami tabu, podobnie jak wiedza o pochodzeniu, strukturze i psychospołecznych funkcjach religii.

Szczególnie urągający moralności publicznej jest fakt, iż ponad 1200 szkół nadal nosi imię Jana Pawła II, którego rola w ukrywaniu i umniejszaniu rangi zbrodni pedofilii oraz aktywna obrona powszechnie znanych zwyrodnialców pośród książąt Kościoła udowodniona jest ponad wszelką wątpliwość i znana powszechnie.

5. Nauczanie religii katolickiej w szkole przyczynia się do pomnażania zastępów członków Kościoła katolickiego i utrwalania jego potęgi ekonomicznej i politycznej. Państwo polskie bierze w ten sposób na siebie częściową odpowiedzialność za to, czego dopuszcza się Kościół, łącznie z tzw. przestępstwem ciągłym, jakim jest trwałe uchylanie się biskupów i księży od informowania władz śledczych o znanych im przypadkach pedofilii oraz innych ciężkich przestępstw wśród kleru.

Wspieranie Kościoła katolickiego przez państwo, które nieustająco doświadcza z jego strony roszczeń i pretensji, wtrącania się w jego sprawy i notorycznego wyłudzania ziemi i pieniędzy w drodze najrozmaitszych, niemal bezkarnych procederów – oznacza zdradę interesu narodowego i wspólnictwo w tych procederach. Opłacanie propagowania ideologii katolickiej w szkołach ze środków publicznych jest jednym z przejawów tej zdrady.

6. Demoralizujący wpływ religii na społeczeństwo i szkołę wyraża się również w tym, że wykorzystując ignorancję etyczną społeczeństwa i państwa, Kościołowi udało się upowszechnić przekonanie, iż doktryna o zakorzenieniu norm moralnych w woli Boga chrześcijańskiego jest najlepszym wyjaśnieniem moralności, a ludzie religijni mają szczególne predylekcje do moralnie dobrego postępowania.

Ta absurdalna i kłamliwa teza oraz uzurpowanie sobie przez kler prawa do moralnego wychowania młodzieży sprawiają, że świeckie wychowanie i nauczanie etyki wydaje się czymś jeśli nie poślednim, to w każdym razie alternatywnym względem nauki religii, rzekomo pełniącej analogiczne funkcje. Jest wręcz odwrotnie – nauka religii katolickiej demoralizuje (choćby dlatego, iż uczy o wyższej moralności wierzących), a nauka etyki i wychowanie etyczne przed tą demoralizacją może zabezpieczać. Budowanie alternatywy nauka religii – nauka etyki, i to w celu utwierdzenia pozycji religii w szkole – jest działaniem podłym i przewrotnym, obliczonym na zupełną ignorancję tych, którzy nie wiedząc, czym jest etyka i wychowanie, nie wiedzą też, jak radykalnie przeciwstawne sobie są pod względem moralnym osoby wychowujące i uczące etyki oraz osoby wpajające dzieciom ideologię katolicką.

Czy można sobie wyobrazić nauczyciela etyki tłumaczącego dzieciom, że jako Polacy, katolicy, Europejczycy czy z jakiegokolwiek innego powodu stoją moralnie wyżej od innych społeczności? A nie zapominajmy i o tym, że głoszona jawnie i wprost przez cały czas istnienia Kościoła katolickiego aż do lat 70. XX w. ohydna doktryna mówiąca, iż tylko chrześcijanie (w wersji mocniejszej i bardziej rozpowszechnionej: tylko katolicy) mogą być zbawieni, podczas gdy inni („niewierni” czy „poganie”) będą smażyć się po wsze czasy w piekle, nadal obowiązuje – mimo że „maluczcy” nie znajdą już jej w katechizmie ani nie usłyszą jej z ambony. Ale to już inna historia.

Mam nadzieję, że z czasem przybywać będzie obywateli mających odwagę mówić wprost, czym jest Kościół katolicki i jego doktryny, a także bronić godności i suwerenności naszej ojczyzny przed trwającym już ponad tysiąc lat patologicznym uzależnieniem państwa od tej organizacji. Choć wydaje się to niewyobrażalne, zwycięstwo nad siłami ciemności jest możliwe.

Czyż mogli na nie liczyć Hiszpanie albo Irlandczycy jeszcze pół wieku temu? A przecież wystarczyło kilkanaście lat przebudzenia narodowego, by te zgnębione społeczeństwa otrząsnęły się i zrzuciły poniżające je jarzmo. My też potrafimy!

Jan Hartman