Andrzej Żukowski: Kilka pytań do Polaków

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Dlaczego fobie i ignorancja jednego człowieka narażają byt czterdziestomilionowego narodu? Czy nam wszystkim zbiorowo odbiło?

Od jakiegoś czasu zastanawia mnie dlaczego Narodowi i reprezentującej go Opozycji brakuje jaj, po prostu JAJ, żeby otwarcie zadać w Sejmie parę pytań. Dlaczego jakiś dziennikarz nie zada takich pytań wprost samemu Kaczyńskiemu?

Wszystkie te przesadnie bałwochwalcze celebracje jednej z milionów polskich rodzin odbywają się na koszt Narodu. I nie chodzi tu jedynie o pieniądze za wiązankęczerwonych róż, i cały ten ‘splendor tronowy’ konwojów limuzyn, ochrony i snajperów na dachach, wojskowej eskorty i medialnej transmisji, chociaż to wszystko sporo kosztuje, i pieniądze wydane na jedną ‘miesięcznicę’ mogłyby ocalić kilka polskich dzieci od śmierci lub kalectwa.

Dlaczego Państwo łoży na te aroganckie ekstrawagancje, zaniedbując ludzi w potrzebie? Wydatek na rządowy spęd do Starachowic mógłby być przeznaczony na potrzeby ludzi starych i samotnych, chorych i zapomnianych, a pan Kaczyński powinien był na mszę za pamięć matki pojechać sam, na własny koszt, i z potrzeby serca, a nie na wiec partyjny.

Ale coraz lepiej widać, że wyniesienie jednych odbywa się kosztem drugich. Że rzeczywiście są „lepsi” i gorsi Polacy – różne „sorty”. Widać też, że dochodzi do dewaluacji naszych wartości i degradacji zasad, w myśl których uznajemy, nagradzamy i celebrujemy naszych bohaterów narodowych. Lech Kaczyński stoi na pomniku zaraz obok nie tylko Piłsudskiego, ale grobu Nieznanego Żołnierza, który dla każdego narodu jest Sacrum niepodważalnym i skarbcem godności i męstwa Narodu. Symbolizuje on tych wszystkich, którzy W WALCE, często nierównej, oddali życie za Polskę. To nachalne równanie kogoś, kto zginął w wypadku lotniczym do śmierci żołnierza na szańcu, z ostatnim nabojem w lufie, jest bluźnierstwem.

W sercach Polaków Kult Zmarłych zajmuje szczególne miejsce, i jak wskazał sam Mickiewicz, sięga naszych słowiańskich korzeni, do rdzenia naszej tożsamości. Każde Zaduszki to celebracja życia i Rodziny, święto najbliższych. Żałoba ma swój ceremoniał i protokół, swój dobry obyczaj, a przecież pozwoliliśmy na zmianę żałoby w wieloletni cyrk polityczny i kampanię wyborczą Kaczyńskiego z kabaretowym użyciem … drabinki… Pozwoliliśmy na bezduszne manipulacje, spekulacje i rycie w grobach, wbrew protestom rodzin. Wszystko w imię brudnej polityki. Nawet z mszy za pamięć matki, Kaczyński „zrobił politykę”, szczując przy tym na Unię, o której członkostwo przecież sami usilnie zabiegaliśmy, wrzeszcząc o rzekomych zakusach na naszą suwerenność, i to teraz, kiedy bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy przyjaciół.

MOŻE WARTO ZAPYTAĆ W SEJMIE:

Dlaczego nasze Mamy nie zasługują na msze transmitowane w telewizji narodowej?

Dlaczego jeden Polak wynosi siebie i swoją rodzinę grubo ponad rzeczywistą miarę ich zasług, i ponad wszystkich innych Polaków?

Dlaczego: Kaczyńscy na Wawelu, na placach, ulicach i pomnikach, być może na banknotach. Kaczyńscy obok królów, wieszczów, mężów stanu, i bohaterów?

Kim jest ten klan Kaczyńskich? Jakie ma zasługi dla Polski, które stawiają ich aż obok Jagiellonów i Piastów? Czy Polska to ranczo Kaczyńskich?

Dlaczego fobie i ignorancja jednego człowieka narażają byt czterdziestomilionowego narodu?

Dlaczego znowu będziemy musieli za pięć czy dziesięć lat mówić o „okresie błędów i wypaczeń” i „kulcie jednostki”. Co za wstyd. Co za poruta.

I co za „jednostka” do tego nieszczęsnego kultu….

Czas powiedzieć Kaczyńskiemu: co za dużo to niezdrowo. Miarka się przebrała.

Czy nam wszystkim zbiorowo odbiło?

Andrzej Żukowski


Andrzej Żukowski: Anty-pokerowa twarz prezydenta Dudy

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Polska zasługuje i potrzebuje prezydenta, który będzie ją godnie reprezentował, i przedkładał interes Narodu nad interesem swojej partii.

Mimika Prezydenta Dudy już od początku jego kadencji jest najbardziej jego zauważalną cechą. „Prezydent Niezłomny” chętnie i często „stroi miny”, i to zazwyczaj raczej niezbyt mądre i w zupełnie nieodpowiednim kontekście sytuacyjnym, a jego dowcipy są równie zawstydzające – wystarczy przypomnieć „tematy trudne” i niekontrolowalny chichot Dudy, czy upiorny wręcz „żart” o afrykańskich ludożercach. Jego słynna imitacja Duce przyprawia o mdłości. Ma też tendencję do śmiania się bez przyczyny, o czym znane polskie porzekadło mówi „śmieje się jak głupi do sera”.

I tak naprawdę – z ręką na sercu – kogo nie rażą niezbyt mądre miny i takież wypowiedzi Dudy? Z tak mało „pokerową” twarzą Duda może grać w Piotrusia, no co najwyżej w „Tysiąca”.

Jego znane wystąpienie „ja się ciągle uczę” było ambarasujące wręcz do bólu. Jego zdjęcie z Oval Office, gdzie stoi obok Trumpa jak młodszy referent składający u szefa podanie o urlop, jeszcze gorsze. Zdjęcie jego minek i gestów za plecami Merkel i Macrona wyglądało jak IIB na wycieczce szkolnej. Przykłady można mnożyć. Pomijam tutaj zupełnie jego upokarzający serwilizm w stosunku do Kaczyńskiego i porzucenie obowiązków strażnika konstytucji oraz roli języczka u wagi w procesach polskiej demokracji, które tak źle przysłużły się Polsce.

Myślę, że Duda często nie potrafi „się znaleźć” i nadrabia miną, trochę jak uczniak nieprzygotowany do lekcji, a trochę jak prowincjusz „na salonach”, próbując rozluźnić nie tyle atmosferę, co samego siebie. Nie da się ukryć, że rola, w której obsadził go Kaczyński przerasta ich obu. Błazenada to nie jest poczucie humoru, a głupie dowcipkowanie nie przystoi Głowie Państwa.

Polska zasługuje i potrzebuje prezydenta, który będzie ją godnie reprezentował, i przedkładał interes Narodu nad interesem swojej partii. Chcemy znowu być krajem szanowanym i lubianym. Chcemy być krajem pożądanym jako partner, liczącym się i ważnym, którego wkład i potencjał są doceniane. I chcemy znowu być jednym narodem, a nie zlepkiem dwóch nienawidzących się plemion. Panowanie Kaczyńskiego i jego Notariusza – Dudy zaprzepaściło to wszystko – zwaśniło Polaków, zniechęciło naszych sąsiadów i pobudziło ludzi nam niechętnych, których szeregi tak się zwiększyły za nieudolnych rządów PiS.

Jedyną szansą naprawy Rzeczypospolitej jest wybór prezydenta, który będzie umiał przywrócić zamierzoną równowagę konstytucyjną w Polsce, gdzie Prezydent jest rzeczywistym kustoszem porządku prawnego i konstytucyjnego, a nie gumową pieczątką Kaczyńskiego.

Polska nie może sobie pozwolić na przepychanie bubli prawnych, takich jak niesławna nowelizacja Ustawy o IPN, która tak poważnie nadszarpnęła naszą reputację międzynarodową, czy groteskowa „reforma” edukacji, która narobiła tyle szkód – a przecież Duda podpisał obie, i więcej.

DUDA MUSI ODEJŚĆ!

Andrzej Żukowski


Magdalena Środa: Manipulacją, kłamstwem i przemocą, PiS przejęło Komisję ds. Polityki Społecznej i Rodziny

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Może poprosić kilku znanych katolików-hipokrytów (polityków, publicystów, naczelnych prawicowych pism), by wypowiedzieli się na temat zdrad, burdeli, promiskuityzmu i poliamorii, których są (jak wieść niesie) entuzjastycznymi zwolennikami w prywatności, choć w sferze publicznej potępiają liberalizm i wolność seksualną, związki partnerskie, prostytucję i pornografię

PiS przejęło Komisję ds. polityki społecznej i rodziny. Swoją metodą, czyli manipulacją, kłamstwem i przemocą. Nihil novi.

W ten sposób mamy w Komisji: (pośrednio) Episkopat i obrońców pedofilii (bo to ponoć Episkopat najbardziej się oburzał na lewicową przewodniczącą). Mamy przedstawicieli konserwatywnej wizji rodziny, gdzie przemoc wobec kobiet jest sankcjonowana tradycją (PiS za Episkopatem, jest przeciwko uruchomieniu działań antyprzemocowych gwarantowanych europejską konwencją), mamy też obrońców promiskuityzmu, bo to najczęściej „obrońcy świętej rodziny”zdradzają na potęgę, kryjąc się za „prywatnością”.

Tymczasem zdrady nie są sprawą prywatną!! Może poprosić kilku znanych katolików-hipokrytów (polityków, publicystów, naczelnych prawicowych pism), by wypowiedzieli się na temat zdrad, burdeli, promiskuityzmu i poliamorii, których są (jak wieść niesie) entuzjastycznymi zwolennikami w prywatności, choć w sferze publicznej potępiają liberalizm i wolność seksualną, związki partnerskie, prostytucję i pornografię. Bo ta niespójność i hipokryzja są szokujące!

Może wreszcie zacząć piętnować małżeńskie zdrady (bo to najczęściej bogobojni mężczyźni porzucają swoje żony, wymieniając je na młodszy model) oraz Bogobojnych użytkowników burdeli?

Rodzina nie przetrwa na hipokryzji i bojaźni bożej, bo to łączy się z hipokryzją i cierpieniem kobiet.

Magdalena Środa


Stefan Niesiołowski: Tak mocno wstaliśmy z kolan, że upadliśmy na głowę

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego.

Mężowie stanu

Można tylko pochylić głowę nad mądrością przenikliwością, kulturą i generalnie zachwycić się, że polska jest w rękach tak wybitnych mężów stanu. Szczególnie było to widać podczas kryzysu irańskiego, czy jakkolwiek nazwać to co wydarzyło się ostatnio na Środkowym i Bliskim Wschodzie.

Najpierw nasz największy sojusznik Donald Trump, znany z nieobliczalności i delikatnie mówiąc braku empatii, nie raczył nawet poinformować strony polskiej o swoich działaniach, chociaż podzielił się swoją wiedzą z innymi mniej ważnymi sojusznikami, a potem odbył się cały festiwal tęgich min, wysuniętych podbródków, troski pomieszanej z pewnością siebie i typowego dla każdej dyktatury świetnego samopoczucia i dobrego humoru.

Znakomicie wypowiadali się wielcy mężowie stanu Duda, Czaputowicz, Błaszczak itp. twierdząc, że wszystko jest p;od kontrolą, pozycja Polski jest mocna i bezpieczna siłą własnej armii i potęgą sojuszników. Tak przy okazji ciekawe czy oni wszyscy razem są w stanie z pamięci wymienić dwa fakty z historii imperium Partów, Persji i Iranu? W/w mężowie stanu byli uprzejmi wypowiedzieć szereg irytujących banałów przy kompletnym braku konkretów i informacji tak typowych dla tego gruzowiska, która nazywa się polską polityką zagraniczną, lub jak kto woli „wstawianiem z kolan” świadczy jedynie po raz kolejny o izolacji, samotności i całkowitym pomijaniu naszego kraju jako irytującego nietaktownego petenta.

Po raz kolejny potwierdzają się najgorsze stereotypy o Polsce, z którą zawsze są kłopoty i która poprzez swoje błędy sama jest sobie winna. Z pewnością nie pomaga nam opinia kraju niszczącego demokrację łamiącego praworządność, sojusznika takich antypatycznych reżimów jak Erdogana, Putina, Orbana czy Babisza.

Stan polskich sił zbrojnych nie bardzo wiem przez kogo dowodzonych, ale ostatecznie przez p. Dudę dobrze oddaje dowcip, że Polska nie może wysłać sił zbrojnych na Bliski Wschód bo nie zgodził się konserwator zabytków. \

Zabicie irańskiego generała Qasema Soleimaniego, które Trumpowi raczej chwały nie przyniosło i nie wydaje się, aby w czymkolwiek poprawiło sytuację na Środkowym i Bliskim Wschodzie, reżim irańskich ajatollahów na czele z faktycznym dyktatorem Iranu Alim Chameneim w najmniejszym stopniu nie złagodniał, zapowiedział kontynuowanie dotychczasowej polityki, polegającej generalnie do popierania szyickich organizacji, grup bojowych i rządów, a w miejsce gen. Soleimaniego pojawił się już jego z pewnością godny następca.

Polska została dodatkowo upokorzona jako zeszłoroczny organizator antyirańskiej konferencji w Warszawie, która jedynie pogorszyła nasze tradycyjnie dość dobre i specjalne z uwagi na szlachetne i piękne zachowanie władz i społeczeństwa perskiego podczas II wojny w stosunku do Polaków opuszczających Związek Sowiecki.

Dodatkowym czynnikiem stanowiącym miarę izolacji i marginalizacji reżimu w Warszawie jest nie dopuszczenie do głosu przedstawiciela naszego kraju na konferencji poświęconej wyzwoleniu obozu w Oświęcimiu i Światowego Forum Holokaustu 22 i 23 stycznia 20120 roku organizowanej przez wpływowy i szanowany na świecie Instytut Yad Vashem. Ma przemawiać przedstawiciel Rosji, Izraela, Francji, USA i Niemiec i to wszystko. Jest to efekt dotychczasowej pisowskiej polityki historycznej oraz szeregu okoliczności towarzyszących „wstawianiu z kolan”. Tak mocno wstaliśmy, że upadliśmy na głowę.

Argument, że Polska straci możliwość odpowiedzi na ostatnie kłamstwa przez. Putina na temat sojuszu II RP z Hitlerem są o tyle nieprawdziwe, że strona polska wiele razy się na ten temat wypowiadała, na ogół niezbyt udanie i nieprofesjonalnie. Może dobrze, że p. Duda nie będzie zabierał głosu, robił marsowych min, wysuwał podbródka i prezentował się mniej więcej jak Bonaparte na pobojowisku pod Austerlitz.

I jeszcze jedno. To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego. Nagonka na prof. Grodzkiego trwa, uruchomione zostały pisowskie media. Z całą odpowiedzialnością jako jeden z organizatorów oporu w stanie wojennym stwierdzam, że poziom, kultura, prawdomówność mediów stanu wojennego w wielu przypadkach były większe niż obecnych reżimowych. Jeden z tytułów w „Gazecie Polskiej” – ubek ostatnią nadzieja Grodzkiego, a informacja o wielkiej manifestacji w obronie praworządności sprowadzała się do kłamstw w rodzaju – grupki przechodniów i spacerowiczów, sędziowie bardzo nieliczni. Gratuluję jednak na tym tle tvp w stanie wojennym to był poziom.

Stefan Niesiołowski


Roman Giertych: Najtrudniejsza decyzja Jarosława Kaczyńskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Co zrobi JK? Będzie robił wszystko aby pokazywać, że wybrał wariant I, a w rzeczywistości realizować wariant II. Rolą mediów jest pokazywanie tego szalbierstwa.

Najtrudniejsza decyzja Jarosława Kaczyńskiego

Jeżeli TSUE pozytywnie rozpozna wniosek KE o zawieszenie Izby Dyscyplinarnej SN i zawiesi jej funkcjonowanie to szef PiS stanie przed najtrudniejszą decyzją polityczną od 2015 roku.

Jeżeli uzna decyzję za wiążącą, to zakończy deformę PiS w sądach i de facto realnie podzieli się władzą z sądami, a jeżeli nie uzna, to Polska wejdzie na prosty kurs wyjścia z UE, co może oznaczać poważne tąpnięcie poparcia dla PiS w Polsce.

Co zrobi JK? Będzie robił wszystko aby pokazywać, że wybrał wariant I, a w rzeczywistości realizować wariant II. Rolą mediów jest pokazywanie tego szalbierstwa.

Roman Giertych


Piotr Pietrucha: Sto dni, Manuelo, oświadczam publicznie. Tyle jeszcze wytrzymam

Piotr Pietrucha

Piotr Pietrucha

Od kilku lat nieprzerwana litania narastającej grozy: zrobili to, zniszczyli tamto, zgnoili te, rozwalają, demontują...
Teraz to szczucie, polowanie na marszałka Grodzkiego...


11 stycznia o 20:37 ·

ROK SZCZURA

Satrapowie, despoci, każda autorytarna władza, każdy socjopata na szczycie, wybiera sobie wiernego kundla, który będzie publicznie szczekał, lizał, merdał ogonem. Przeważnie są to bezobciachowe kreatury, bez czci i sumienia, zdolne do każdej podłości. Hitler miał Goebbelsa, komuchy Szczepańskiego, Jaruzel Urbana, pisiory mają Kurskiego.

Od dawna nie oglądam T.V. Czasem w trasie, tankując na Orlenie, mimochodem rejestrowałem te prymitywne rzygowiny wyciekające z monitorów na cały regulator. Na facebooku znajomi złośliwie publikują te upiorne paski z D.T.V. Szczujnia i fabryka nadchodzącej przemocy. Za nasze pieniądze, ciężko zapracowane miliardy.

Nie oglądam, ale dlaczego mnie ciągle prześladuje zadowolony rechot narcystycznego kabotyna, który to firmuje?

Wstrząsnął mną filmik z Trumpem, na którym widać jak brutalnie wypycha któregoś z polityków, by wyjść przed szereg z miną nadętego ,,duce”. Arcyćwok, wybrany przez ćwoków, zarządzający połową cywilizowanego świata.

Niedawno w Galerii stanąłem przed bankomatem, wyjmowałem kartę z portfela. Podszedł ubrany na czarno facet i ramieniem zepchnął mnie na bok, aż się zatoczyłem, ledwo łapiąc równowagę. Spokojnie zajął moje miejsce a ja poczułem się jak kopnięty śmieć. Zobaczyłem jego łysy łeb, tępe spojrzenie, byczy kark i zamilkłem. Czułem tchórzliwy strach, dławiące upokorzenie, zalała mnie fala morderczej furii. W ułamku sekundy pomyślałem, że gdybym miał pistolet, to bym do skurwysyna strzelił.

Przeraziłem się samego siebie. Wróciłem do domu roztrzęsiony. Manuela pyta: co mi jest? – Nie wiem – kłamię – ale czuję, że dochodzę do jakiegoś kresu wytrzymałości…

Od kilku lat nieprzerwana litania narastającej grozy: zrobili to, zniszczyli tamto, zgnoili te, rozwalają, demontują… Teraz to szczucie, polowanie na marszałka Grodzkiego…

Te heroiczne, wkurwione, szydercze ,,filipiki ” Manueli na facebooku, odbijające się rytualnym echem.

To ciągłe odraczanie, karmienie złudnymi obierkami świńskiej nadziei: zobacz, ocaliliśmy Senat, te wyliczenia – jest nas procentowo więcej, przed nami wybory, mamy szansę, jeszcze tylko 3 miesiące…

Sto dni Napoleona, myślę w duchu. Widok przełamującej się opłatkiem z klerem i gangsterami Kidawy mnie zemdlił, na uśmiechniętego Biedronia nie mogę patrzeć, Kosiniak, poczciwy parafianin, nie z mojej wsi, Hołownia, nie z mojej planety.

Coraz mocniej czuję się jak w dzieciństwie, bezradne dziecko skazane na patologiczny dom. A przecież jestem dorosły. Znoszę coś, czego nie powinienem. Ktoś mi bez przerwy pluje w twarz a ja cierpliwie odwracam głowę.

Czy chcę tak dalej żyć ?

Mechanizm współuzależnienia: człowiek osłabiony własną bezradnością, plugawiący sam siebie uległością, czyimiś warunkami, coraz słabszy, bo nie szanujący siebie, nie ma sił na zmianę. Nie tylko nauczył się trwać w opresji ale nie wierzy, że stać go na inne życie. Że zasługuje na lepszy los. Zaprawia się w uległym znoszeniu syfu, który w gruncie rzeczy sam codziennie wybiera i akceptuje. Błędne koło rozpaczy i znieczulenia. Kiedy zaczyna się, a kiedy przestaje sobą gardzić ?

Chowam się w ogrodzie, w książkach. Pielęgnuję samozakłamanie, rafinadę mniej lub bardziej wyszukanych mechanizmów obronnych: zaprzeczam, racjonalizuję, zbywam. Mądrze biadolę i jestem głupio wyrachowany. Wyrzucam sobie histerię, kiedy się czuję jak berliński Żyd z lat 30 – tych: Melcia, Polcie, spokojnie, bez histerii, nic złego się nie dzieje !

Ale czuję, że nadszedł czas na dojrzałe, trzeźwe szachy. Nie ze śmiercią jak u Bergmana, tylko z resztą naszego życia.

Cena za zmianę bywa surowa, czasem bezlitosna. Emigrując z komuny, zostawiłem dziecko, przyjaciół, zaplanowany i rozpisany doktorat. W Sztokholmie zaczynałem od analfabety i pomywacza w tureckiej knajpie. Byłem zdeterminowany, nie hamletyzowałem. Potem było tylko lepiej. Mogłem tam zostać ale wróciłem do Polski w 2001 roku, wierząc, że będę mógł tutaj spokojnie, normalnie żyć. Ale to jest już dzisiaj niemożliwe.

Szczerość bezsilności to początek siły na odważną decyzję. Sto dni, Manuelo, oświadczam publicznie. Tyle jeszcze wytrzymam. Jak kiedyś w wojsku, odcinając dni po centymetrze.

Piotr Pietrucha


Andrzej Żukowski: Naród, który wziął łapówkę

Andrzej Żukowski

Andrzej Żukowski

Ludzie, czy wy naprawdę chcecie żyć w kraju, w którym tak bezczelnie ukręca się łeb takiej aferze jak wieże Kaczyńskiego czy burdel w kamienicy Banasia, a ściga dobrego lekarza i na siłę montuje przeciwko niewinnemu człowiekowi sprawę w stylu prokuratury stalinowskiej?

Podobno ma być „sytuacja wokół Marszałka Grodzkiego”…

Oto mamy trzech pacjentów – zgodnie zresztą z powiedzeniem „do trzech razy sztuka” – pierwszy stwierdza, że przekupił profesora Grodzkiego równowartością obecnych 4 groszy. Sprawa upada. Oskarżenie jest zbyt głupawe nawet dla zwolenników PiS.

Pojawia się drugi pacjent, który mówi, że próbowano go przekupić kwotą 5 tysięcy złotych aby również oskarżył profesora Grodzkiego o przyjęcie łapówki. Nie ma odzewu władz – taką sprawą prokurator powinien się zająć z urzędu. Cisza.

I oto pojawia się trzeci pacjent znowu pomawiający profesora Grodzkiego o przyjęcie łapówki. Jak widać, jednak wyciągnięte zostały wnioski – pacjent podkreśla, że łapówka miała miejsce już po rewaloryzacji złotego. Ktoś tam jak widać głęboko przemyślał sprawę i próbuje po raz trzeci.

I zastanawia w tym wszystkim dyspozycyjne zachowanie prokuratury, służb i mediów. Przeszukiwane są dane pacjentów doktora Grodzkiego dwadzieścia lat wstecz, naruszana prywatność tych ludzi. Właściwie trudno byłoby to uszyć grubszymi nićmi – to już nie są nici – to powrozy. I zastanawia też, że dopóki PiS miał nadzieję przekupić profesora Grodzkiego, oferując mu tekę Ministra Zdrowia żadne oskarżenia nie były wysuwane.

Ale jest jeszcze jedna afera łapówkarska w Polsce. I tym razem oskarżycielem nie jest jakiś nieznany stary pacjent z prowincji, i nie chodzi o czterysta starych złotych. Oskarżycielem jest znany businessman austriacki, a oskarżonym o przyjęcie łapówki jest sam Prezes partii Prawo i Sprawiedliwość. Kwota: 50,000 złotych. Reakcja prokuratury, służb i mediów „narodowych”- żadna.

Może warto zapytać: ludzie, czy wy naprawdę chcecie żyć w kraju, w którym tak bezczelnie „ukręca się łeb” takiej aferze jak wieże Kaczyńskiego czy burdel w kamienicy Banasia, a ściga dobrego lekarza i na siłę montuje przeciwko niewinnemu człowiekowi sprawę w stylu prokuratury stalinowskiej? Czy takie łapówki jak pięćset plus i ‘trzynasta emerytura’ są warte całkowitego upadku moralności? Jakimi wy ludźmi jesteście? Bo oto wzięliście łapówkę od rządu i przymkniecie oczy na każde jego draństwo.

Ale zastanówcie się, bo jeżeli mogą dzisiaj ‘urządzić’ Grodzkiego, to będą mogli ‘urządzić’ każdego z was – wystarczy ‘podpaść’ sąsiadowi, który ma ‘wejścia’ w partii, a znajdzie się i prokurator i paragraf. Znajdzie się też posłuszny sędzia. Komuna wróciła wraz z rządami Kaczyńskiego.

Andrzej Żukowski


Magdalena Środa: Wiara powinna być jak seks, sprawą intymną

Magdalena Środa

Magdalena Środa

Czy my nigdy nie wyrwiemy się z tego zaklętego kręgu polityków od kościoła, od biskupów?

Iza Jaruga Nowacka była (ponoć) bardzo wierzącą osobą, nigdy o tym publicznie nie mówiła, walczyła o świeckie państwo, bo tylko w takim wszyscy czują się równouprawnieni. Nie klękała przed kamerami (co uwielbiał zarówno Komorowski jak i dziś Kaczyński, Morawiecki i cała reszta), nie była serwilistyczna wobec kleru.

Tak jak Iza powinien zachowywać się polityk normalnego kraju. Wiara powinna być jak seks – sprawą intymną.

Tymczasem nasi kandydaci do „zmiany” są niemal wszyscy – jak zawsze – „od kościoła, od biskupów”, Hołownia – wierny (czasem – spektakularnie – niewierny, bo mu się opłaca) syn Kościoła, Kosiniak Kamysz – ulubieniec biskupów (ten nam fundamentalizm pogłębi tylko zrobi to inteligentniej niż Duda), Małgorzata Kidawa – też przesadza z ostentacyjną religijnością, choć stara się zachować dystans. Duda – lepiej zapomnieć o tym panu spędzającym czas na klęczkach i na nartach (gdzie też na pewno się modli, jeśli są kamery).

Czy my nigdy nie wyrwiemy się z tego zaklętego kręgu polityków „od kościoła, od biskupów”?

Wiem, wiem – Biedroń. Ale straciłam do niego zaufanie po niedotrzymanych obietnicach; nie można przecież trzymać wszystkich srok za ogon. I Bruksela i Polska, gdyby od razu oddał miejsce Płatek, byłby w porządku.

Mało kto tak nadaje się na europosłankę jak Monika. Dla Biedronia to tylko finansowy fun, bo sięga wyżej, choć zabezpiecza miejsca po upadku.

Magdalena Środa


Ks. Stanisław Walczak: Morderstwo polityczne

Ks. Stanisław Walczak

Ks. Stanisław Walczak

Dzisiaj, oprócz radości z powszechnej dobroci i solidarności mieszkańców Polski, nie wolno zapomnieć, że dokładnie rok temu zakończyła się tragicznie mordercza nagonka na pana Prezydenta miasta Gdańsk

Katolicyzm – ideologia, która obok faszyzmu i bolszewizmu, chce zagłady Europy, ma się dzisiaj w Polsce dobrze. Ideologia ta, przy aktywnej działalności biskupów od 2015 roku posiada większość parlamentarną i w ten sposób może skutecznie prowadzić kraj ku ostatecznemu demontażowi cywilizacji chrześcijańskiej, praworządności i demokracji.

Katolicyzm głoszony i wprowadzany dzisiaj w Polsce jest ideologią, która, pozbawiona podstawowych zasad moralnych udaje, że stoi na ich straży. Jedną z metod szerzenia katolicyzmu są pełne kłamstw i oszczerstw nagonki organizowane zarówno przez wielu hierarchów, a także za ich namową i przyzwoleniem, przez pachołków partyjnych.

Oszczercze szczucie nie jest niczym nowym pośród katolików zgromadzonych wokół duchownych nacjonalistów. U samej kolebki niepodległej Polski stoi, jako znak rozpoznawczy katolicyzmu, mordercze gnębienie prezydenta Narutowicza.

Dzisiaj, oprócz radości z powszechnej dobroci i solidarności mieszkańców Polski, nie wolno zapomnieć, że dokładnie rok temu zakończyła się tragicznie mordercza nagonka na pana Prezydenta miasta Gdańsk. „Halo! Halo! Nazywam się Stefan (…)siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu! Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – ogłosił z zimną krwią morderca.

Kilkanaście godzin później, na antenie partyjnej chlewni, zwanej TVP, pojawił się guru ideologii katolicyzmu, arcybiskup Marek Jędraszewski, który ogłosił narodowi: „Wiemy o jego [mordercy] przeszłości kryminalnej, a wiemy także, że w więzieniu przeżywał załamanie psychiczne czy nerwowe, co każe nam z ogromną ostrożnością osądzać to, co się dokonało, tę tragedię w Gdańsku, jako mord polityczny. Wszystko wskazuje na to, że coś takiego nie miało miejsca”. Tak więc ekspert już nie tylko od katastrof lotniczych, ale także od morderstw, zamknął temat, którego nikt jeszcze nawet nie podjął.

Jakżeż zatem pozbawioną realizmu okazuje się krótka notatka medialna, którą czytałem dzisiaj:

„Po roku od zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza śledztwo utknęło na mieliźnie. A dokładniej na opiniach psychiatrów. Nie dają one jasnej odpowiedzi na podstawowe pytanie, czy morderca Stefan W. jest poczytalny, a zatem czy może ponieść odpowiedzialność karną, czy tylko powinien być leczony. Człowiek chory czy polityczny fanatyk – być może nigdy nie poznamy odpowiedzi”.

Drodzy dziennikarze wolnych mediów – waszym psim obowiązkiem jest iść za myślowym tokiem Arcybiskupa Krakowskiego i polskich biskupów. To oni decydują o tym, co jest prawdą, a co nią nie jest. Obywatelu Polski, jeśli nie ugniesz karku wobec twego biskupa, jeśli przyznasz się do twojej wiary czy niewiary, a czynisz to niezgodnie z ideologią katolicyzmu, twoje dni mogą być policzone.

Morderstwo o motywach politycznych, wynik katolickiej nagonki nigdy nie zostanie do końca wyjaśnione. Tak jak niewyjaśnione zostaną afery pachołków biskupich zgromadzonych w PiS.

Nie potrafię już pisać dyplomatycznie o krzywdach, które hierarchowie wyrządzają zarówno katolikom, jak i niekatolikom. Teraz wprawdzie trochę wycofali się biskupi, może pod wpływem Stolicy Apostolskiej, w co jednak wątpię. Teraz, kiedy doszło do ostatecznego demontażu cywilizacji europejskiej w Polsce, prawdopodobnie partia kazała biskupom „siedzieć cicho”, aż dzieło zniszczenia zostanie dokończone.

Ks. Stanisław Walczak


Wadim Tyszkiewicz: Polacy już się stęsknili za batem nad karkiem? Już się znudziła demokracja?

Wadim Tyszkiewicz

Wadim Tyszkiewicz

Pytają mnie ludzi, na kogo głosować? Nie odpowiem. Wiem na pewno na kogo odpowiedzialny wyborca i patriota nie powinien głosować? Na najgorszego prezydenta, jakim jest Andrzej Duda.

Dramat, po prostu dramat. Jeśli już nie masz na kogo głosować, zagłosuj np. na susła. Taki wybór będzie lepszy, niż głos oddany na najgorszego prezydenta w historii wolnej Polski, ubezwłasnowolnego sługę jednej partii.

Ludzie obudźcie się. Przecież jeśli Andrzej Duda wygra wybory, to macie 100%!!! gwarancji, zmiany systemu, bez zmiany Konstytucji, z demokratycznego na autorytarny, dyktatorski zbliżony do tureckiego, węgierskiego czy rosyjskiego.

Sam Senat demolowania Polski nie zatrzyma. Nie obroni przed twardą dyktaturą.

Tak już się Polacy stęsknili za batem nad karkiem? Już się znudziła demokracja? Marzy się „silne” państwo, w którym to pierwsi sekretarze będą decydować o naszym życiu, wydawać wyroki w sądach i decydować za nas, co dla nas dobre, a co złe?

O Andrzeju Dudzie nie ma sensu się rozpisywać, o jego poddańczości wobec prezesa i wielokrotnym łamaniu Konstytucji, o jego bufonadzie i wpadkach, o jego modlitwach za „ojczyźnie dojnej”…
Wybory majowe zadecydują o losie Polski na następne kilkanaście, a może i kilkadziesiąt lat.

Pytają mnie ludzi, na kogo głosować? Nie odpowiem. Wiem na pewno na kogo odpowiedzialny wyborca i patriota nie powinien głosować? Na najgorszego prezydenta, jakim jest Andrzej Duda.

Polacy narzekają na opozycję i na jej kandydatów: Kidawa-Błońska? Za grzeczna, za elegancka, za spokojna; Biedroń? Fajny, ale wiadomo; Kosiniak? Niezły, ale ma bagaż PSLowskich grzechów.

Więc kto?

Wiem jedno: nawet suseł będzie lepszym prezydentem od obecnego, gdyż nie zrobi tyle zła i szkód dla Polski, co służalczy aparatczyk wykonujący karnie polecenia szeregowego posła z Nowogrodzkiej.

Kaczyński podporządkował sobie Trybunał Konstytucyjny, który dzisiaj służy do legalizacji bezprawia i łamania Konstytucji. Przejęcie sądów rozwali całkowicie trójpodział władzy, będący podstawą demokracji. PiSowski prezydent dopełni dzieła, a Kaczyński postawi kropkę nad „i”.
Polska, mając najlepszy od 2004 roku okres w swojej historii, wybierze „silne” państwo, odsunięcie od Europy i równię pochyłą? Czy historia musi się powtarzać?

Wadmi Tyszkiewicz